Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 14 czerwca 2008

WSW – WSI - BRAKUJĄCE OGNIWO

Hipoteza, że celem kombinacji operacyjnej ABW wobec członków Komisji Weryfikacyjnej mogło było uzyskanie materiałów, związanych z zabójstwem ks.Popiełuszki staje się coraz bardziej prawdopodobna .

Z zachowanych notatek operacyjnych wojskowych służb specjalnych PRL wynika, że w dniu uprowadzenia księdza funkcjonariusze WSW monitorowali działanie grupy oficerów SB, która uprowadziła Popiełuszkę. Wojskowi byli zarówno w Górsku - miejscu uprowadzenia, jak również w kolejnych miejscach, do których przewożono Popiełuszkę. W jednym z dokumentów jest zapis, iż wojskowi znaleźli się w tych miejscach w związku z prowadzoną przez nich sprawą „Popiel", a taki właśnie kryptonim nosiła akcja inwigilacji Popiełuszki przez SB.” – informuje WPROST, twierdząc, że taki wniosek wynika z materiałów, które w 2007 roku przekazała Komisja Weryfikacyjna WSI do Instytutu Pamięci Narodowej.

Przypomnę, że w dwóch wpisach - ONI ŻYJĄ -( BYDGOSZCZ 1984 - ABW 2008) i ZEMKE - BRAKUJĄCE OGNIWO twierdziłem, że ukrytym celem działań ABW mogło być uzyskanie informacji na temat wiedzy, jaką dysponują Bączek , Pietrzak i Sumliński, na temat zabójstwa ks.Jerzego i pozyskanie materiałów, jakimi dysponowały te osoby. Za taką tezą przemawiał udział w kombinacji Janusza Zemke, oskarżanego w zeznaniach byłego szefa bydgoskiego SB o naciski w sprawie śledztwa z roku 1984 oraz szczególne zainteresowanie, jakie wykazywali funkcjonariusze ABW, zabierając w czasie rewizji dokumenty, mające związek z tą zbrodnią.

Od kilkunastu miesięcy wmawia się bezczelnie polskiemu społeczeństwu, jakoby „panowie oficerowie” byłych WSW i WSI, spełniali w latach PRL-u rolę kontrwywiadu wojskowego, na wzór podobnych formacji w świecie zachodnim. Nic bardziej błędnego. Istnieją setki dowodów, że WSW było typową policją polityczną działającą w armii, a podstawowym celem jej działalności była walka z polskim społeczeństwem. WSI jako kontynuacja WSW, a wcześniej Głównego Zarządu Informacji, była strukturą, w której dominowali ludzie, reprezentujący interesy sowieckiego okupanta. Jeszcze w czasach rządu Tadeusza Mazowieckiego w gmachu przy ul. Oczki (siedziba kontrwywiadu wojskowego) rezydował przedstawiciel GRU ze swoim biurem

Ten fragment Instrukcji operacyjnej Zarządu II SG WP, najlepiej wskazuje, czemu i komu służyła wojskowa bezpieka:

- Rozdział I - Zasady ogólne: Głównym zadaniem wywiadu wojskowego jest zdobywanie, opracowanie i przekazywanie kierownictwu Partii i Rządu materiałów i informacji wywiadowczych o przeciwnikach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i państw wspólnoty socjalistycznej".

Podpisał generał Czesław Kiszczak, dnia 30.11.1978 r.

Dlatego dzisiejsza informacja o udziale żołnierzy WSW w porwaniu i zabójstwie ks.Jerzego nie powinna dziwić. Trzeba pamiętać, że na terenie byłego woj. toruńskiego znajdowało się wiele obiektów wojskowych. Należało ono do bastionów militaryzmu komunistycznego, jako bezpośrednie zaplecze północno-zachodniej, najdalej wysuniętej flanki Paktu Warszawskiego, mającej naprzeciw siebie siły NATO w Niemczech Federalnych, a na swoim prawym skrzydle Morze Bałtyckie, a więc w pojęciu moskiewskich strategów zagrożonej z dwu stron. Musiały to być tereny najsilniej spacyfikowane. Znajdowały się tu jednostki i bazy LWP i służb wewnętrznych, poligony, osiedla, całe dzielnice z wojskowymi, gdzie panował większy niż gdzie indziej dobrobyt. Personel cieszył się przywilejami, rodziny wojskowe i milicyjne całymi pokoleniami służyły tu tzw. władzy ludowej. W latach 80-tych stworzono stałe połączenia lotnicze z Kwaterą Główną Armii Radzieckiej na terenach polskich w Legnicy. W ciągu 20 minut helikopter z najtajniejszymi dokumentami, których nie wolno było powierzyć nawet szyfrowanym i kodowanym sposobem przekazu, lub z oficerami przybywał drogę z Legnicy do Bydgoszczy lub Torunia. Na tych terenach notowano szczególnie silne prześladowania Solidarności, przejawiające się w nowej technice zastraszania, w formie porwań. Istnieje doskonała praca Zbigniewa Branacha, analizująca okoliczności śmierci ks.Sylwestra Zycha. Mowa jest w niej o tajnej organizacji OAS, utworzonej na tych terenach przez funkcjonariuszy SB. Autor stwierdza, że tworzący ją oficerowie SB, widzieli w Polsce kolonialny obszar Rosji - który chce wyrwać się spod panowania kolonialistów. Sprzysiężenie to, obejmujące bliżej nieznaną liczbę osób - postawiono potem przed sądem sześciu oficerów SB - miało własną parareligię, filozofię, przypominającą sektę, o satanistycznej, antychrześcijańskiej symbolice. Jako motto swojego manifestu, OAS wybrał cytat z Apokalipsy św. Jana – „ i pokłon oddali Smokowi, bo władzę dał Bestii.” Symboliczny dla tej grupy był rozdział nr 13 - data ogłoszenia stanu wojennego. Manifest datowany jest 4 marca 1984 r. – „ Gra rozpoczęta. Będziemy uderzać wszędzie tam, gdzie nie jesteśmy oczekiwani (...) Strzeżcie się. Grupa Kierownicza OAS Regionu Pomorza i Kujaw.”

Istnieją mocno prawdopodobne hipotezy mówiące, że koncepcja porwania ks. Jerzego musiała być inspirowana przez służby sowieckie. Nie jest też tajemnicą, że członkowie tzw. Grupy D Departamentu IV MSW( z której wywodzili się porywacze księdza), czyli tajnej struktury przestępczej, powołanej w roku 1971 do walki z Kościołem, utrzymywali ścisłe kontakty z sowieckimi specłużbami. Poniższy fragment (dotyczący tylko lat 1982-1986), pochodzący z opracowania sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw Zbadania Działań Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lutego 1992r., wskazuje na zakres tych kontaktów:

– 9–15 maja 1982 [roku] w Moskwie przebywali A. Pietruszka i W. Ciupiński celem realizacji zadań służbowych i omówienia współpracy Departamentu IV MSW oraz Zarządu V KGB w roku 1982,

– 13–18 czerwca 1982 r. Z. Płatek – Dyrektor Departamentu IV MSW, J. Wójcik –Naczelnik Wydziału III, L. Iskra – Naczelnik Wydziału IV i R. Budrewicz – tłumacz prowadzili rozmowy wynikające z planu współpracy Departamentu z Zarządem V KGB;

– 12–17 kwietnia 1983 r. w Moskwie, jako przedstawiciel jednego z krajów socjalistycznych, przebywał St. Nozderko. Konferencja miała na celu opracowanie wspólnego stanowiska i koordynacji działań w trakcie przygotowywania i przeprowadzania Zgromadzenia Światowej Rady Kościołów w Vancouver;

– 6–8 maja 1983 r. Z. Płatek i G. Piotrowski, Naczelnik Wydziału I – zgodnie z planem spotkań służbowych zatwierdzonych przez kierownictwo KGB – mieli wyjechać do Wilna celem omówienia, wspólnie przedsięwziętych, środków kładących kres przenikaniu Watykanu na wschód. Na spotkaniu mieli być obecni przedstawiciele Wydziałów V KGB Białorusi, Ukrainy, Litwy i Łotwy;

– 26 maja 1983 r. – zgodnie z pismem Z. Płatka do Szefa Zarządu Zwiadu WOP Emunda Warda o umożliwienie przekroczenia granicy PRL–ZSRR w Ogrodnikach, strażnica Sejny, na teren ZSRR mieli udać się N. Siemaszko – rezydent KGB przy Departamencie IV MSW, Z. Płatek – Dyrektor Departamentu i G. Piortowski – Naczelnik Wydziału I,

– 24–27 kwietnia 1984 r. w Moskwie – w ramach spotkania przedstawicieli krajów socjalistycznych – przebywali A. Pietruszka, Zastępca Dyrektora Departamentu IV i Zb. Twerd, Zastępca Dyrektora Departamentu I MSW, R. Budrewicz, tłumacz. Tematem spotkania było zwalczanie dywersyjnej działalności Watykanu;

– 15–19 czerwca 1986 r. w Moskwie przebywał L. Stasikowski.

Lista jest bardzo długa i wskazuje na ścisłą współpracę Grupy D z Sowietami.

Trzeba też pamiętać, że największe natężenie działań wymierzonych w księdza Popiełuszkę zapoczątkował artykuł w "Izwiestia". Warszawski korespondent sowieckiej gazety, Leonid Toporkow pisał o księdzu - "Swoje mieszkanie oddał na przechowanie nielegalnej literatury, a sam ściśle współpracuje z kontrrewolucjonistami. Z ambony padają nie religijne kazania, ale słowa ulotki, z której można wyczytać tylko nienawiść do socjalizmu. Rząd stawia, więc sobie pytanie: czy możliwe jest, aby Popiełuszko i podobni mu duchowni mogli zajmować się rozrabiacką działalnością polityczną wbrew woli wyższej hierarchii kościelnej."

Artykuł ukazał się w numerze z 12 września 1984r.. Następnego dnia odbyło się spotkanie najważniejszych urzędników państwowych, podczas którego gen. Jaruzelski powiedział do Kiszczaka słynne słowa: "Załatw to, niech on nie szczeka". Kilka godzin później, Kiszczak wezwał do siebie na naradę generałów Ciastonia i Płatka. Konsekwencje znamy.

Kiszczak, o czym również często się zapomina, był od 1945 roku funkcjonariuszem Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego, a od 1978 – 1981 szefem kontrwywiadu WSW.

Jest oczywiste, że zorganizowanie takiej operacji, jak porwanie ks.Popiełuszki nie mogło być planowane bez udziału służb wojskowych. Po pierwsze, dlatego, że oficerowie WSW, szczególnie po „kursach” w szpiegowskich uczelniach GRU, byli „najwierniejszymi z wiernych”, do których sowieci mogli mieć zaufanie. Po drugie zaś, wojskowa „baza logistyczna” i środki komunikacji istniejące na terenach byłego woj. toruńskiego, mogły być wykorzystane tylko za wiedzą i zgodą WSW.

Jeśli więc Komisja Weryfikacyjna WSI dotarła do dokumentów, wskazujących na udział woskowych służb w operacji „Popiel”, informacja ta musiała wywołać w środowisku WSI duże ożywienie. Byłaby przecież przełomem w śledztwie, prowadzonym przez IPN i mogła wskazywać na faktycznych inspiratorów tej zbrodni. Stanowiłaby również zagrożenie dla fałszywego wizerunku tych służb, jaki próbuje się narzucać polskiemu społeczeństwu, uzasadniając reaktywację WSI. Być może decydenci akcji ABW liczyli na to, że wśród przejętych podczas rewizji dokumentów, znajdą kopie tych, odnalezionych przez Komisję Weryfikacyjną i zdołają przygotować akcję dezinformacyjną przed oficjalną publikacją aneksu do Raportu?

Wojciech Sumliński, w wypowiedzi dla regionalnego Radia Podlasie, mówi wyraźnie : „ W mieszkaniu zarekwirowano trzy tysiące tajnych, poufnych i niejawnych dokumentów. Były to dokumenty dotyczące sprawy ks. Popiełuszki, którą zajmuję się od kilku lat.” Sumliński zbierał również dokumenty związane z WSI – „Dziennikarz przyznał, że dokumenty, które posiadał nie pochodzą z komisji weryfikacyjnej, mogą być jedynie z nią związane. Przyznał także, że od dłuższego czasu zbierał dokumenty o WSI gdyż miał napisać książkę o służbach.”

Leszek Pietrzak, druga z ofiar ABW, w artykule z 17 października 2007r. opublikowanym w gazecie „Polska” dzielił się wiedzą na temat śledztwa w sprawie zabójstwa ks.Jerzego:

"Bezpieka chciała torturami zmusić ks. Popiełuszkę do współpracy. Kapłan zginął, bo nie chciał zostać tajnym współpracownikiem SB" - napisał w artykule Pietrzak. Ujawnił też, że „politycznie i prawnie za śmierć ks. Jerzego odpowiadają gen. Wojciech Jaruzelski, ówczesny szef państwa, i gen. Czesław Kiszczak, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych". Pietrzak przypomniał również o roli oddziału Wojskowych Służb Wewnętrznych, które śledziły kpt. Grzegorza Piotrowskiego, mordercę ks. Jerzego.”

Dzisiejsza doniesienie WPROST stanowi ważne uzupełnienie dla tezy, którą od kilku tygodni próbuję wykazać. Taki cel kombinacji operacyjnej musiał być przysłonięty równie spektakularną „zasłoną”. Spodziewano się ( i słusznie), że media i opozycja wyeksponują wyłącznie aspekt prowokacji przeciwko Komisji Weryfikacyjnej, podczas gdy rzeczywisty cel pozostanie niewidoczny. Informacja pochodząca z WPROST, dawałaby odpowiedź na pytanie - dlaczego to właśnie WSI i jej oficerowie, byli zaangażowani w „aferze aneksowej”?

Może, zatem pora już, by wyjść poza krąg interpretacji narzucony przez „zainspirowane” i kapturowo wykorzystywane media i spojrzeć na tę sprawę w kontekście śledztwa, związanego z zabójstwem ks. Jerzego? Czy znajdą się dziennikarze i politycy mający na to dość odwagi?

Źródła:

http://www.wprost.pl/ar/131778/Sluzby-wojskowe-PRL-zamieszane-w-zbrodnie-na-ks-Popieluszce/

http://www.radiopodlasie.pl/index.php?m=275&idw=55&arch=0&start_id=0

- Biuletyn IPN nr.1(24)2003

FUNDACJA OBRONY REPRESJONOWANYCH

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz