Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 17 maja 2008

ZEMKE - BRAKUJĄCE OGNIWO

Istnieją realne przesłanki wskazujące, że niedawnym działaniom ABW mógł patronować Janusz Zemke, szef sejmowej komisji ds.służb specjalnych, a faktyczne intencje twórców akcji były bardziej złożone, niż obecnie się przypuszcza.

Artykuł „Dziennika” z 28 kwietnia br., zawiera fragment rozmowy dziennikarzy z Aleksandrem Lichockim, w którym ten ostatni tak charakteryzuje rolę Janusza Zemke:

„we wrześniu 2007 Zemke wysyła do niego (Lichockiego) Grobelnego, Grobelny prowokuje rozmowę o aneksie i ją nagrywa, taśmę ma przekazać dziennikarzom.

Ale co jest na tej taśmie? Proponował pan Grobelnemu aneks?

- Nie, tylko na odczepnego powiedziałem mu, że to będzie kosztowało duże pieniądze!

Co na to Grobelny?

- Lichockiego widziałem ostatnio 2 - 3 lata temu. O aneksie nie rozmawiałem z nim nigdy.

Co na to Zemke?

- To jakieś bzdury! Nic nie wiem o rozmowach Grobelnego z Lichockim na temat aneksu. Zapewniam, że człowiek, który przyszedł do mnie w lipcu po poradę to nie był Grobelny.”

Kim jest Henryk Grobelny? Jego nazwisko znajdziemy w Raporcie z weryfikacji WSI.

Mjr. Henryk Grobelny w okresie 1997-2002 był zastępcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego, w latach 2003-2005 dyrektorem Departamentu Infrastruktury MON. W 2005 r. został doradcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego. W okresie PRL był wieloletnim funkcjonariuszem cywilnych służb specjalnych. W latach 1972-1990 był funkcjonariuszem MSW w województwie bydgoskim. W 1976 r. ukończył WSO MSW w Legionowie. Na przełomie 1987/88 przebywał w Moskwie na szkoleniu kontrwywiadowczym KGB dla kadry kierowniczej WSW, MON i MSW. Na kurs ten był delegowany przez MSW z racji zajmowanego stanowiska.

Major Grobelny jest wieloletnim przyjacielem Janusza Zemke. Ich znajomość może datować się z okresu, gdy Zemke był aparatczykiem w KW PZPR w Bydgoszczy, a Grobelny funkcjonariuszem MSW w woj.bydgoskim. W czasach, gdy Zemke był wiceministrem Obrony Narodowej, a Grobelny dyrektorem Departamentu Infrastruktury MON, spotykamy tę parę przy okazji wielu kontrowersyjnych spraw, związanych z inwestycjami MON.

Przetarg na budowę bazy NATO w Gdyni, budowa „Pentagonu” w Warszawie, budowa Centrum Szkolenia NATO w Bydgoszczy, sprzedaż mieszkań MON po zaniżonych cenach – to „sztandarowe” inwestycje pary Zemke-Grobelny. W wielu przypadkach stwierdzano nadużycia i rażące błędy. W sprawach tych, toczą się postępowanie prokuratorskie. Nie to jednak zajmuje moją uwagę.

W dniu 6 marca 2007r. w regionalnym pasmie bydgoskiej TV wyemitowano program poświęcony bydgoskiemu posłowi Januszowi Zemke.
Dziennikarze poinformowali, że w aktach lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nazwisko posła pojawia się w dokumentach śledztwa, dotyczącego śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Zapisano w nich zeznania Stefana S., byłego szefa wojewódzkich struktur Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy, który twierdzi, że był naciskany przez ówczesnego sekretarza wojewódzkiego partii Janusza Zemke, żeby nie angażować się mocno w śledztwo dotyczące tego morderstwa.

Stefan S. to nieżyjący już Stefan Stefanowski – zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO ds.SB w latach 1983-1990, wieloletni (od 1949r) funkcjonariusz UB i SB.

Wkrótce po tym poseł Zemke poszukuje kasety z nagrania 30 – minutowego programu, zastanawiając się nad skierowaniem oskarżenia przeciwko jego autorom. Wśród nich, jak donosi Ekspres Bydgoski, jest „prawdopodobnie autor książki o śmierci ks. Jerzego

Przypomnę, że w październiku 2004r. Witold Kulesza - szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej, odsunął prokuratora Andrzeja Witkowskiego od śledztwa w sprawie zabójstwa Popiełuszki, akurat wtedy, gdy prokurator miał zamiar posadzić Kiszczaka na ławie oskarżonych. Następnie Kulesza usiłował wymusić na Piotrze Zającu, naczelniku Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, publiczne przyjęcie odpowiedzialności za tą decyzję. Wkrótce po odsunięciu Witkowskiego, w październiku 2005 r. wydawnictwo Rosner i Wspólnicy, opublikowało książkę Wojciecha Sumlińskiego Kto naprawdę Go zabił. Książka ujawnia dotychczasowe ustalenia IPN- owskiego śledztwa i obszernie cytuje nikomu dotąd nieznane dokumenty. Publikacja spotkała się z gwałtowną reakcją poprzednich władz IPN. Ustalenia autora określono jako kłamliwe twierdząc, że zawierają nie zweryfikowane materiały ze śledztwa prok.Witkowskiego.

W wyniku pisma IPN w tej sprawie Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi – Północ wszczęła śledztwo nr I DS 469/05/II przeciwko Sumlińskiemu, w sprawie rozpowszechniania materiałów z nieukończonego śledztwa.

Wojciech Sumliński podkreśla dziś, że nie miał nic wspólnego z Komisją Weryfikacyjną WSI. Zapewnia też, że nie rozmawiał na temat raportu z likwidacji WSI, z Lichockim, Bączkiem czy Pietrzakiem. Z tym ostatnim, konsultował natomiast pewne rzeczy, związane z książką na temat księdza Jerzego Popiełuszki. Dziennikarza mają obciążać zeznania Lichockiego i płk Leszka Tobiasza – również byłego oficera WSI. To właśnie Tobiasz miał zawiadomić prokuraturę, że proponowano mu pozytywną weryfikację za 200 tys. zł. i nagrał przebieg spotkania z Aleksandrem Lichockim.

Czy to właśnie płk. Tobiasz jest osobą, która przyszła po poradę do Janusza Zemke – o czym Zemke wspomina, w cytowanym na początku artykule Dziennika? A jeśli tak – to jakiej „rady” udzielił Zemke, że w sprawie Raportu WSI, pojawia się nagle nazwisko Sumlińskiego?

Dziennikarz twierdzi, że podczas przeszukania ABW zabrało mu kilkaset stron dokumentacji dotyczącej sprawy księdza Jerzego. Zarekwirowano też dokumenty SB, które powierzyli Sumlińskiemu ludzie badający komunistyczną przeszłość. Prócz tego płyty DVD i laptop.

Wszystkie te okoliczności zdają się świadczyć, że Sumlińskiego „dołożono” do sprawy Raportu, właśnie z powodu materiałów o zabójstwie ks.Jerzego. Być może, funkcjonariusze ABW szukali u Bączka i Pietrzaka nie tylko dokumentów Komisji Weryfikacyjnej, ale również rzeczy, które miały związek z dziennikarskim śledztwem Sumlińskiego. Możliwe też, że cała kombinacja operacyjna miała podwójny cel – zdyskredytować prace Komisji i zastraszyć jej pracowników oraz odzyskać materiały, zgromadzone przez Sumlińskiego, – przy czym to pierwsze, mogło stanowić rodzaj medialnej zasłony dla ukrycia rzeczywistego celu działań ABW.

Jeśli tak właśnie było, sprawa staje się zbyt poważna, by zamknąć ją w kręgu niesprawdzonych domniemań. Wiemy, że zbrodnia popełniona na ks. Popiełuszce, nie może od 24 lat doczekać się wyjaśnienia, że nadal wokół tej sprawy panuje polityczna zmowa milczenia, zastraszani są świadkowie, giną dowody i dokumenty.

Janusz Zemke w roku 1984 był etatowym funkcjonariuszem aparatu partyjnego PZPR, w dwa lata po pamiętnej zbrodni został z-cą kierownika Wydziału Polityczno-Organizacyjnego KW PZPR w Bydgoszczy, a kilka lat później I sekretarzem KW. W tym samym województwie, pracował jego przyjaciel Henryk Grobelny – oficer policji politycznej PRL. Tych dwoje ludzi ,pojawia się dziś w sprawie rzekomych nieprawidłowości, związanych z Raportem Komisji Weryfikacyjnej, lecz z kontekstu zdarzeń wynika jednoznacznie, że ich rola może dotyczyć sprawy zabójstwa ks. Jerzego i mieć związek z publikacjami Wojciecha Sumlińskiego.

Pojawia się cały szereg pytań, związanych z osobą Janusza Zemke.

Co wie, na temat zabójstwa ks.Jerzego i z jakim powodów naciskał na Stefana Stefanowskiego, by ten zaniechał angażowania się w śledztwo dotyczące tej sprawy?

Jakie ustalenia poczynił lubelski oddział IPN, czy badał udział funkcjonariuszy PZPR w ukrywaniu śladów komunistycznej zbrodni?

Jaką rolę w kombinacji operacyjnej służb spełniali mjr.Henryk Grobelny i płk. Leszek Tobiasz?

Czy ludzie ci, mają jakikolwiek związek z wydarzeniami sprzed 24 lat?

I najważniejsze – czy szef sejmowej komisji MON, człowiek doskonale zorientowany w działaniach służb specjalnych – jest inspiratorem akcji ABW, a jej celem mogło być odzyskanie materiałów dziennikarskich, dotyczących zabójstwa ks.Popiełuszki i zablokowanie kolejnej publikacji red.Sumlińskiego ?

Udzielenie odpowiedzi, na niektóre choćby z tych pytań, przekracza możliwości szarego blogera – w.s_media. To zadanie dla rzetelnych dziennikarzy śledczych, którzy mogą zbadać zasadność powyższej tezy i spróbować rozwikłać intrygującą zagadkę. Nie mam, bowiem najmniejszych wątpliwości, że organy państwa, powołane do przestrzegania prawa nie będą zainteresowane dotarciem do prawdy. Przypomnę, że Roman Giertych – pełnomocnik Sumlińskiego twierdził, że właśnie nieprawidłowości związane ze śledztwem ws. zabójstwa ks. Jerzego, miały być powodem zatrzymania jego klienta.

- Trudno mi komentować takie niedorzeczności – odpowiedział na to prokurator Robert Majewski.

Jeśli takie podejrzenia się potwierdzą lub choćby uprawdopodobnią – konieczne byłoby powołanie sejmowej komisji śledczej, dla wyjaśnienia sprawy. To już rola PIS- owskiej opozycji.

Nie powinniśmy dopuścić, by tak ważna sprawa nie doczekała się wyjaśnienia.

Źródła:

1.http://www.dziennik.pl/polityka/article163434/Handel_aneksem_Macierewicza.html#reqRss

2. . http://www.raport-wsi.info/Grobelny.html

3. http://www.janusz-zemke.pl/05.php?artykul=art_070307224559.szk&kategoria=2007

4. http://www.janusz-zemke.pl/05.php?artykul=art_070402150920.szk&kategoria=2007

5. http://rp.pl/artykul/134941.html

6.http://www.dziennik.pl/polityka/article174506/Zamiast_przeprosin_byl_wniosek_o_areszt.html

7. http://www.tvn24.pl/0,1549598,wiadomosc.html

8. http://www.rp.pl/artykul/134942.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz