Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 14 marca 2008

OSTATNI STOPIEŃ ZAGROŻENIA

Żyjemy podobno w państwie prawa, którego instytucje i struktury podlegają kontroli, a rządy gwarantują realizację ustaw, uchwalanych przez władzę ustawodawczą. Tak, z grubsza oceniając można było sądzić do chwili obecnej. Tak wyglądają rządy w zdecydowanej większości państw stosujących demokrację parlamentarną. Ale nie w Polsce. W Polsce istnieje rząd, który postanowił skończyć z konstytucyjną zasadą kontynuacji organów władzy publicznej.

Dziś okazało się, że rząd PO-PSL nie jest rządem kontynuacji zasad prawnych Rzeczpospolitej i dokonał rewolucyjnego skoku, w kierunku państwa zarządzanego i kierowanego przez służby specjalne.

Wczoraj, w programie „Warto rozmawiać” usłyszeliśmy wypowiedź Jana Olszewskiego, szefa Komisji Weryfikacyjnej, który w kilku zdaniach opisał zachowania nowego kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego wobec sprawy weryfikacji byłych żołnierzy WSI. Olszewski wyliczał w jaki sposób, Służby Kontrwywiadu Wojskowego uniemożliwiają prace Komisji.

Po przenosinach do budynku, BBN nie chciało komisji wydać certyfikatów, które są konieczne do uruchomienia niezbędnego do pracy systemu komputerowego. Nie działa on do dziś. Następnie odwołani zostali pracownicy archiwum, co sprawiło, że od 15 stycznia kancelaria tajna praktycznie nie pracuje. Wobec części członków komisji wszczęte zostały procedury sprawdzające, które uniemożliwiają im korzystanie ze ściśle tajnych materiałów. W tej sytuacji, prace Komisji Weryfikacyjnej zostały skutecznie sparaliżowane, a sam Olszewski zapowiedział, iż odda się do dyspozycji prezydenta.

http://www.rp.pl/artykul/106561.html

Otóż, Komisja Weryfikacyjna jest organem powołanym na podstawie ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. „Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, działającym legalnie i mającym umocowanie w istniejących przepisach prawa. W każdym normalnym państwie prawa, informacja jak ta, podana przez Jana Olszewskiego, musiałaby spowodować błyskawiczną reakcję organów państwowych, Prokuratury lub organów sejmowych, jak sejmowa komisja do spraw służb specjalnych. Informacja taka oznaczałaby bowiem, że Służby Kontrwywiadu Wojskowego prowadzą działania uniemożliwiające funkcjonowanie organu państwowego, powołanego na mocy ustawy.

Jaką reakcję wypowiedź Olszewskiego wywołała w Polsce, rządzonej przez Tuska?

- Lepiej gdyby w ogóle zrezygnowano z próby kontynuowania źle zaczętej, źle przeprowadzanej i źle zakończonej, czy niezakończonej weryfikacji – mówi marszałek Sejmu Komorowski. I dodaje: - Coraz więcej wychodzi na jaw nieszczęścia ludzkiego, które spowodowali ci ludzie, czego dowodem jest i sprawa Andrzeja Grajewskiego, także i pana Marka Nowakowskiego, a pewnie i takich spraw będzie więcej .

Kim są „ci ludzie”, przywołani przez Komorowskiego? Żołnierzami byłej WSI, hańbiącymi dobre imię i mundur Wojska Polskiego? A może chodzi o żołnierzy SKW, sabotujących pracę Komisji Weryfikacyjnej? Nic z tych rzeczy.

Marszałek Sejmu RP mówiąc o przyczynach ludzkiego nieszczęścia ma na myśli członków Komisji Weryfikacyjnej, działającej przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego Prezydenta RP.

Złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy – komentuje Paweł Graś z PO. – Nikt i nic nie utrudnia prac Komisji Weryfikacyjnej. Premier nie zdecydował się nawet na wymianę części członków komisji, których on nominuje. Najpierw ktoś podjął decyzję o niepotrzebnych przenosinach do BBN, a teraz podnosi się wielkie larum. Winnych obecnej sytuacji należy szukać wyłącznie wśród tych właśnie osób.

http://www.rp.pl/artykul/106561.html

Ten sam Paweł Graś, który cichcem uciekał ze stanowiska ministra odpowiedzialnego za służby specjalne, obawiając się ujawnienia jego związków ze służbami.

Czy nikogo nie dziwi, że marszałek Sejmu, jedna z najważniejszych osób w państwie wypowiada się w sposób skandaliczny, nawołując do łamania prawa i zaniechania wykonywania ustawowych obowiązków przez legalnie działający organ? Czy nikogo nie dziwi, że człowiek ten kłamie w majestacie Rzeczpospolitej, bredząc o krzywdzie współpracowników i agentów postsowieckich służb ?

Przed kilkoma dniami Centrum Informacyjne Rządu ujawniło dane personalne wszystkich członków Komisji Weryfikacyjnej. Czy zrobiono tak, by zastraszyć tych ludzi i wywrzeć na nich nacisk? Czy ujawnienie nazwisk miało narazić tych ludzi na odwet ze strony byłych funkcjonariuszy WSI?

http://www.rp.pl/artykul/105308.html

Jeśli nie dziwią nikogo te informacje i przechodzimy nad nimi do porządku, to doszliśmy w Polsce do stanu kompletnego zidiocenia i zaniku społecznego odruchu bezpieczeństwa. Państwo, w którym władzę sprawują indywidua, zezwalające na antypaństwowe działania służb specjalnych jest tworem groźnym dla własnych obywateli. Jeśli w światłach kamer, przy akceptacji mediów i społeczeństwa pozwala się na panoszenie prymitywnych metod politycznego odwetu, na niszczenie legalnych organów państwa, na zastraszanie i opluwanie uczciwych ludzi, wykonujących rzetelnie swoje obowiązki – to jakim państwem jesteśmy dziś, w szponach rządzącej „koalicji miłości”?

Od początku istnienia rząd Tuska miał jeden, główny priorytet – przywrócić wpływy żołnierzy zlikwidowanych WSI i reaktywować układ służb, według wzorca, wyznaczonego w 2004 roku. Wszystkie inne „zadania” były i są wtórne wobec tego celu.

Jest to priorytet w pełni uzasadniony. Po strukturalnej likwidacji WSI, dokonanej przez PIS, oficerowie i współpracownicy tej służby poszukiwali politycznego „patrona", który dawałby gwarancję zachowania wpływów i realizację grupowych interesów.

Zaplecze takie znaleziono w Platformie Obywatelskiej (utworzonej m.in przez A.Olechowskiego KO „MUST", prowadzony przez G.Czempińskiego), słusznie przewidując, że dwuletni spektakl medialnej manipulacji, w wykonaniu funkcyjnych dziennikarzy, musi zakończyć się wygraną tej formacji w wyborach parlamentarnych. Zmasowana, doskonale zsynchronizowana akcja dezinformacji społeczeństwa, polegająca na manipulacji faktami, rozpowszechnianiu kłamstw i napędzaniu histerycznej wrogości wobec PIS, prowadzona była pod dyktando agentów wpływu WSI i stała się głównym czynnikiem wygranej Platformy w wyborach 2007r.

Po dojściu do władzy, formacja PO zmuszona była jak najszybciej odbudować zakres wpływów swoich „dobroczyńców”. Po pierwsze - by spłacić wobec nich wyborczy „dług wdzięczności”, po wtóre zaś, co wydaje się znacznie ważniejsze – by utrwalić i zabezpieczyć swoją władzę poprzez odbudowę układu III RP. Oparcie jej na sprawdzonym triumwiracie – politycy – służby – przedsiębiorcy, daje gwarancję trwałości. Dziś, po czterech miesiącach wytrwałej reaktywacji, wydaje się, że Platforma odkupiła już swoją nieroztropną decyzję głosowania razem z PIS –em za rozwiązaniem WSI.

Pozostaje jednak jeszcze silna, bo strukturalna przeszkoda, by proces reaktywacji uznać za zakończony – Komisja Weryfikacyjna. Posiadając dostęp do akt WSI i działając poza zasięgiem łap funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego stanowi groźny dla tego układu czynnik. W postkomunistycznej strukturze służb, odbudowanej przez Platformę jest obecnie jedynym niekontrolowanym i niezawisłym organem. By go zniszczyć, środowisko WSI nie cofnie się przed niczym, a obecny spektakl i wypowiedzi są dowodem tej determinacji.

Psucie prawa, nakłanianie do jego łamania, ignorowanie zagrożeń samowoli służb - to działania groźne, prowadzące zawsze do najgorszych patologii. Czy trzeba by Komorowski lub inny platformiany politruk namawiał do fizycznej eliminacji członków Komisji Weryfikacyjnej i wskazywał metody, jakimi można tego dokonać? Czy dopiero wówczas dotrze do świadomości społecznej, z kim mamy do czynienia i jaki jest rzeczywisty cel tego rządu ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz