Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 16 lipca 2017

CIEŃ

Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce – to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej – były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Ponad wszystkim w Polsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie.
W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu. 
Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej nikt w Polsce nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać. 
Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. Naród odrodził się w jednej tylko dziedzinie, w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa w czasie walki. Dzięki temu mogłem doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca. We wszystkich innych dziedzinach odrodzenia nie znalazłem.
Ustawiczne waśnie personalne i partyjne, jakieś dziwne rozpanoszenie się brudu i jakiejś bezczelnej, łajdackiej przewagi sprzedajnego nieraz elementu.
Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi.
Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację.
Interes partyjny przeważał ponad wszystko.
Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu. To wszystko skierowane było przeciw każdemu, kto reprezentował państwo. Tych reprezentujących państwo było trzech: mnie, jako Naczelnikowi Państwa, obrzydzano życie ciągłą nagonką, oszczerstwami i najwstrętniejszymi potwarzami. Nie upadłem tylko dlatego, że jestem silniejszy od was wszystkich. Drugiego reprezentanta wprost zamordowano, a moralni sprawcy tego mordu uszli bezkarnie. Trzeci padał pod ciężarem męki z powodu sejmu i senatu. Gdy byłem po raz ostatni w Belwederze u pana Wojciechowskiego, żal mi go było. Człowiek tajał, postarzał się pod wpływem pracy sejmu i senatu. Kiedy go usiłowałem namówić do nieulegania wpływom partyjnym, odrzekł, że chciałby partiom oprzeć się, ale czuje, że ulegnie. (…)
Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom i w walce tej nie ulegnę. Sejm i senat mają nadmiar przywilejów i należałoby, aby ci, którzy powołani są do rządów, mieli więcej praw. Parlament winien odpocząć. Dajcie możność rządzącym odpowiadać za to, czego dokonają. Niech Prezydent tworzy rząd, ale bez nacisku partyj. To jest jego prawo. (…)
W rozkazie moim do wojska powiedziałem, że wziąwszy państwo słabe i ledwie dyszące – oddaliśmy obywatelom odrodzone i zdolne do życia.
Cóżeście z tym państwem uczynili? Uczyniliście zeń pośmiewisko!

Z przemówienia Marszałka Józefa Piłsudskiego do przedstawicieli stronnictw sejmowych – 29 maja 1926 roku.



Był cień, który biegł koło mnie - to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle.
Cieniów takich było mnóstwo, cienie te otaczały mnie zawsze, cienie nieodstępne, chodzące krok w krok, śledzące mnie i przedrzeźniające. (…)
Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba - rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie - ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów - to obcego, to swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie, ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski. (…)
            Potworny karzeł, wylęgły z bagien rodzimych. Bity po pysku przez każdego z zaborców, sprzedawany z rąk do rąk, płatny. Oto ci, którzy chcą obniżyć do swego poziomu to, co zostało wzniesione wysoko.
Moi panowie, powtarzam, nie znam, gdy nad ubiegłymi latami się zastanawiam, nie znam zjawiska bardziej stałego, bardziej metodycznie prowadzonego jak to dotykanie rodzinnych stosunków, przed którymi każdy człowiek się zatrzymuje, jak to dotykanie moich przyjaciół, mojego otoczenia, każdego nieledwie człowieka, który się do mnie zbliżył, brudnymi rękoma, brudną duszą, brudnymi słowami i brudnym, stęchłym powietrzem.
Nie znam, moi panowie, zjawiska bardziej stałego, gdy przebiegam swoją historię za ubiegłe lata!...
Miałem przyjaciół, którzy się zmęczyli i odeszli, miałem współpracowników, z którymi źle czy dobrze współpracowałem, którzy w ten czy inny sposób ode mnie odchodzili. Ale to paskudztwo duszy, które do mnie przylepiano, było tak nieodłączne, tak systematyczne, że gdy myślę o przeszłości, zawsze się oglądam, czy ubranie moje jeszcze nie cuchnie.
A plucie to chrzczono wysokimi słowami, wysokimi hasłami. Była to prasa tak zwana narodowa, prasa tak zwana patriotyczna! Nie jest to tragizmem - dla mnie. Rzeczy takie rzadko się zdarzały na świecie, gdyż są one potworne, niemoralne, dzikie i wstrętne.
Wylęgać się takie zjawiska mogą tylko w bagnie niewoli, przez które narody przechodzą.


Józef Piłsudski w Hotelu Bristol, 3 lipca 1923 roku. 

25 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    Ponadczasowe, wstrząsające słowa Piłsudskiego i ... wspaniała alegoria!

    Gdy w latach 2008-2009 opisywałem na blogu aferę marszałkową (ówczesne „niezależne media” używały szalbierczego terminu „afera aneksowa”) i przez kolejne miesiące zadawałem B. Komorowskiemu szereg pytań, publikacje te były "profilaktycznie" cenzurowane na „niezależnym forum blogerskim” - Salon24. Doświadczałem też szczególnych form zainteresowania służb III RP, o których – z oczywistych powodów, nie mogę otwarcie dywagować. =>link.

    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Urszulo,

    Jeśli alegoria,(której ukryć przed Panią nie sposób) pozostańmy blisko myśli Józefa Piłsudskiego. Tych z testamentu wielkiego Polaka.

    -Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą
    Za innych śladem iść tą samą drogą.
    A gdy się duma z nieszczęścia wylęgnie,
    To i Bóg czoła takiego nie sięgnie,
    To nawet wiara nie pochyli głowy;
    A cóż dopiero piorun, miecz, okowy,
    A nawet ludzkie przekleństwo i wzgarda:
    Tak była ciemna, taka była harda
    Duma w tym sercu. Na co mnie przywiodła,
    Ty wiesz — lecz duszy nie sądź, bo nie podła.

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowni Państwo,
      Urszulo i Aleksandrze,

      A próżny "gigant" medialny w "strefie wolnego (od czego?) słowa", filar wszystkich "pudeł rezonansowych" Sakiewicz śmiał porównać "wielkiego stratega", brata zamordowanego, mojego Prezydenta, Jarosława (niestety też) Kaczyńskiego do Tej Wielkiej Postci.
      Postaci nie z cienia polskiej historii, a Postaci cień rzucającej na wszystkich, którzy przed Nim i po nim dostali od "kłamstwa demokratycznego" szansę przewodzenia narodowi, możliwość równania w górę, co jest niestety nieosiągalne w ramach demokratycznego sita dla "miernych, ale wiernych". Naczelnik nie był "efektem" pijarowego konkursu dla plebsu. Był przywódcą z krwi i kości, bo tak chciał, bo to osiągnął trudem ponad rozumienie i realizowaniem jasno określonego celu. Ten Cień, to cierń kłujący ich pychę, bezkarne rozpasanie kryte immunitetem i drwienie z mitu suwerena równie marnego jak jego wybrańcy. Dlatego Cień Maximus stał się punktem odniesienia dla "elit trwania" przy minimum, a obiektem nieustannych ataków dla miernot samodeklarujących się jako elity. Ten "Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach" zniknął w Jego wielkim cieniu rzucanym z Wawelu w którym mamy szansę wykuć Polskę na Jego miarę. Czy mamy?
      Sakiewicz: Nie bałbym się dzisiaj nazywać Kaczyńskiego naczelnikiem państwa - http://telewizjarepublika.pl/sakiewicz-nie-balbym-
      sie-dzisiaj-nazywac-kaczynskiego-naczelnikiem-panstwa-moj-pilsudski-cykl-wywiadow,45335.html

      Bój się Boga Sakiewicz.
      http://rodaknet.com/IMAGES/biezaczka/2017_03_15_naczelnik.jpg

      Pozdrawiam serdecznie Państwa

      Usuń
  3. Im bardziej wszystko sie zmienia tym bardziej pozostaje takie samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu widać w jakim gównem jest twór IIIRP.

      Usuń
  4. "Przez 8 lat reżim PO/PSL nie pokazał żadnego protestu opozycji.Od 2 l @pisorgpl nagłaśnia każdą akcję Targowicy.To"demokracja"czy głupota?"

    Żeby jakoś się uspokoić... jak nazywa się ten,kto umie w prostych słowach nazwać myśli, pytania i takie tam... kłębiące się w tysiącach serc?? Tak, to poeta.
    Jeśli więc przyjdzie może kiedyś Panu Autorowi, żeby to wszystko, znaczy ten Blog... w cholerę albo co... to niech sobie przypomni obowiązki, jakie zawsze mieli i mieć będą Poeci.
    Tak to widzę ja, całkiem marny, osiwiały żuczek z Saskiej Kępy

    OdpowiedzUsuń

  5. "RZĄDY PIS" - czyli - SZAG WPIERIOD (dla picu) - I DWA NAZAD (realnie)

    Obrzydzenie bierze, kiedy się patrzy na tzw. Wysoką Izbę, i na tzw. posłów tzw. opozycji, których większość powinna być umieszczona w zamkniętych zakładach psychiatrycznych, jeśli nie po prostu w kryminale.

    Dochodzi do tego galopująca impotencja tzw. władzy. Trzeba mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby prostą (i miejscami nawet słuszną) ustawę sądową tak widowiskowo rozłożyć z powodu fochów kasty prawniczej i gazetowych mędrków.

    Chyba, że - ku czemu się skłaniam - "ustawa" i tak była dla picu - żeby sobie "elektorat" najpierw nadziei narobił, a potem wyklinał do woli złą "opozycję" i złych "sędziów" za kłody rzucane pod nogi, robienie wbrew, itepe.

    PiS powinien uważać, bo zaczyna ludzi śmieszyć. (Śmieszy już także własny elektorat). A to bywa dla władzy zabójcze.

    "Punktuje" za to - i to jak! - prezydent Duda i jego, ekhm ... drużyna. Która (zwłaszcza w osobie p. Szczerskiego) robi się tak butna, że już nie tylko MON, ale i MSZ po kątach rozstawia. Aktualnie najwyraźniej bierze się za MS.

    Pozdrowienia dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny panie Aleksandrze,

    W 2015 roku jeszcze miałem nikłe nadzieje, że może się przebudzi, że może jednak wybieramy takiego Kaczyńskiego, że jak otrzyma władzę to się ocknie. Zawiódł i co miesiąc gra tę samą nutę na wygranie następnych wyborów rzucając "wyborczą kiełbasę", +to, +tamto, a pomijając to co rzeczywiście dla Polski niepodległej i wolnej ważne, a o czym Pan pisze od lat.
    Tymczasem wczoraj się wk...ł i zobaczyłem tego na kogo głosowali Polacy:
    "- Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata. Niszczyliście
    go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami".
    Szkoda, że to tylko w emocjach, a nie na codzień, na zimno i z żelazną konsekwencją. Nie wiem czy zaraz wielkim, ale mógły
    udowodnić że jednak jest strategiem i liderem. Polityczna bieżączka pokazuje, że to jednak emocjonalny wyskok, jedynie. Szkoda, bo ma wszystkie instrumenty by być skutecznym.

    Acha, a "produkt pijarowy" właśnie zaczyna się usilnie miziać w stylu UW-eckim z Obcymi jako "prezydent wszystkich Polaków"
    i totalniaków. "Mała ustawa" przeciw swemu niegdysiejszemu patronowi Ziobrze, 3/5 w sejmie (nie do osiągnięcia) grzebie(?) jego
    reelekcję u wielu zwolenników, ale nie przeszkodzi wyznawcom. Demokracja znowu górą, psia krew.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Aleksandrze,

    I jeszcze z dzisiejszej bieżączki:
    "Doprowadzony do ostateczności Jarosław Kaczyński utwierdził się wczoraj w przekonaniu, że nie istnieje żadna droga pośrodku, a jedyną szansą na dokończenie reformy państwa jest całkowita marginalizacja totalnej opozycji. Obym się mylił, ale dziś wszystko wskazuje na to, że w tej wojnie nie będzie brania jeńców".
    http://wpolityce.pl/polityka/349521-jaroslaw-kaczynski-mial-powody-do-okazania-emocji-teraz-czeka-nas-prawdopodobnie-wojna-totalna

    Poza eksplozją emocji nic na to nie wskazuje, ale mam nadzieję, że autor się nie myli i... Minister Macierewicz zyska sojusznika o niewątpliwie dużych, niewykorzystanych możliwościach.

    Czy widzi Pan taką szansę?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze,

    Dlaczego płk Aleksander L., choć został skazany prawomocnym wyrokiem, nie siedzi od września w kryminale? Oto odpowiedź:

    https://dorzeczy.pl/kraj/36076/Sad-Najwyzszy-wyznaczyl-nowy-termin-rozprawy-ws-bylego-pulkownika-WSI-Aleksandra-L.html

    Aleksander L. do tej pory nie rozpoczął odbywania kary, choć prawomocny wyrok skazujący go na karę 4 lat bezwzględnego więzienia za płatną protekcję przy weryfikacji oficera WSI zapadł we wrześniu ubiegłego roku.

    Jak się okazuje, do zakładu karnego trafiła już nawet dokumentacja Aleksandra L., a on sam został wezwany do stawienia się w nim. Nie doszło do tego, ponieważ już 15 września ubiegłego roku obrońca skazanego złożył wniosek o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności. [...]


    WŁADZA - "NASZA", SĄDY - W PERMANENTNYM REMONCIE (podobno) "NAPRAWCZYM", A III RP JAK ZWYKLE, NIE JEST W STANIE WYEGZEKWOWAĆ WYROKU NA JEDNYM ESBEKU!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężko się to wszystko czyta. Czlowiek miał nadzieję ,że wreszcie zaczniemy powolutku wychodzić na prostą, że to przybliży nas do opublikowania tego nieszczęsnego aneksu WSI.
    Marian i Chojecki nawoływali od początku tych rządów "Jarosławie wywrócić stolik (okrągły - jakby jakas niemota to czytała :)
    Nie wiem czy to czas ale gdzieś z tylu głowy słyszę to zdanie- miałeś chamie złoty róg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Aleksander pewnie jest na zasłużonym urlopie skoro nawet na tweeterze cisza. A może robi to co powinna zrobić TVP, czyli nie zwraca uwagi na wybryki antypolskiej hołoty. PS.Wydaje mi się, że cała praca Pana Aleksandra ma na celu uzmysłowienie wszystkim, że bez wywrócenia stolika nie może być mowy o niepodległej Polsce.

      Usuń
    2. Adam,

      Urlopu nie planuję, ale prawdą jest, że komentowanie tego cyrku uważam za rzecz zbędną i niegodną ludzi rozumnych.
      W minionych dwóch latach wielokrotnie pisałem, że czekają nas kolejne odsłony wojny hybrydowej i rozliczne kombinacje ludzi bezpieki.
      Co ciekawe, oni czują się dziś na tyle pewnie, że na swoich stronach internetowych przedstawiają konkretne plany działań destrukcyjnych. Najwyraźniej wiedzą, że ten rząd nie dysponuje sprawnym kontrwywiadem.

      Usuń
  10. offtopic, niemniej bardzo ważny.

    http://300polityka.pl/live/2017/07/19/czarnecki-prawda-o-katyniu-tez-wychodzila-przez-kilkadziesiat-lat-tak-samo-bedzie-z-prawda-o-smolensku/

    O ile nawet w najmniejszym stopniu nie cenię Pana Czarneckiego, o tyle uważam go za polityka, którego wiele wypowiedzi jest wartych uwagi. Powyższa wypowiedź nie została zauważona w chaosie ostatnich dni, jednak moim zdaniem jest znamienna i bardzo smutna. To jedno zdanie może być kroplą przelewającą czarę goryczy ludzi wciąż wierzących (mimo dwóch latach rządów PiS) w wyjaśnienie i ukaranie odpowiedzialnych za zbrodnię smoleńską.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma nic gorszego niż spóźniona interwencja neosłużb "dobrej zmiany" licząc przykładowo od osławionego mityngu esbeków w Soczewce i rozzuchwalanie bezkarnej hucpy FSSM. Teraz osiągnęli jedynie,niewykluczone że z użyciem równie osławionej esbecko-chińskiej firmy Konsalnet,efekt tworzenia fałszywej martyrologii.Podobnie zresztą jak w przypadku publicznego linczowania młodego,który się postawił starym ws.podatku paliwowego.Tu działa mechanizm następujący: prezes dał się sprowokować i wybuchnął/wkurzony młody zrobił na złość i skrytykował pseudoustawę o mafii togowej/wkurzony kolektyw starych pokazał młodemu kto tu rządzi.Efekt podobny raczej do efektu z innym młodym w MON."Brawo":montaż reżimu (p)rezydenckiego jak widać postępuje wytrwale.Z całym szacunkiem do śp.Marszałka ale śmiem wątpić,czy śp. płk.(obecnie generał)R.Kukliński byłby zadowolony z takiego rozwoju sytuacji.Pozdrawiam po długiej przerwie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowny Panie Autorze,
    czy podejrzewa Pan, że jednym z wydarzeń świadczących o "wybudzeniu" prezydenta, będzie jego weto do ostatnich ustaw przegłosowanych przez PiS?
    Z pozdrowieniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Grochola,

      Nie sądzę, by Duda zdecydował się na taki krok. Nie jest to potrzebne, bo cel – sparaliżowanie „reformy sądownictwa” został już osiągnięty.
      Swoim zachowaniem prezydent potwierdził też (przed układem III RP) że jest wiernym strażnikiem ich interesów.
      Duda może zatem podpisać ustawę i -tym samym, zarobić kolejne punkty sondażowe, a nawet zasłużyć na wzrost „zaufania” wśród elektoratu PiS.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  13. rodakvision1

    Panie Mirosławie,

    To tylko wazeliniarstwo, choć w skrajnej i obrzydliwej postaci.
    Ci ludzie – tak Sakiewicz, jak Kaczyński, nie mają nic wspólnego z dziedzictwem Józefa Piłsudskiego i myślą polityczną II Rzeczpospolitej.
    Dla nich bożkiem jest demokracja. A nawet nie ona sama, lecz jakaś karykatura tego najgłupszego ustrojstwa, skrojona na miarę sukcesji komunistycznej pod nazwą III RP.
    Dla nich wartością jest parlamentaryzm i interesy partyjne, które to „wartości” Józef Piłsudski miał w głębokim poważaniu i uważał za główne zagrożenie dla wolnego państwa. Słowa Marszałka z 1926 roku nie pozostawiają wątpliwości:
    „Staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści.”
    Tylko partyjny wazeliniarz lub człowiek bez głębszej wiedzy historycznej, mógłby porównywać J.Kaczyńskiego do postaci Marszałka.
    Piłsudski to żołnierz, człowiek wielkiego czynu i walki zbrojnej.
    Kaczyński jest zaś jednym z wielu działaczy politycznych, choć mistrzem mętnych słów i partyjnych gierek.
    Marszałek miał jasną wizję Polski i potrafił ją realizować. Jeśli było trzeba, również siłą.
    Prezes PiS ma zaledwie wizję sprawowania władzy partyjnej i próbuje ją wcielać w życie „metodą błędów i pomyłek”, za które płacą jego wyborcy.
    O tysiącach różnic, dzielących te dwie, skrajnie odmienne postaci, można by napisać rozprawę, ale stawianie obok siebie Piłsudskiego i Kaczyńskiego jest nie tylko ahistoryczne lecz zwyczajnie głupie.

    W Instytucie Józefa Piłsudskiego w Londynie znajduje się zbiór wypowiedzi Marszałka, zatytułowany "Gdyby żył Marszałek Piłsudski". Myślę, że gdyby tak było, usłyszelibyśmy dziś jasną diagnozę:
    „Konkurencja partyjna poszła u nas od pierwszej chwili istnienia państwa tak dziwacznie i tak ostro, a zarazem z tak wielką ilością kłamstwa i łajdactwa, że od razu zaczęło się wytwarzać to, co nazwałem: cloaca maxima. Każde nadużycie, każde łajdactwo było dobrym wtedy, gdy robił je członek partii własnej, złym zaś tylko wtedy, gdy robił je członek innej partii.”
    Nam zaś, zachłyśniętym mirażami „demokracji” III RP, Piłsudski powiedziałby twardo:
    „Wy tej Polski nie utrzymacie. Ta burza, która nadciąga, jest zbyt wielka. Obecna Polska zdolna jest do życia tylko w jakimś wyjątkowym, złotym okresie dziejów.”

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Urszulo,

    Na naszych oczach rozgrywa się ponura farsa. Komentowanie jej jest tym trudniejsze, że trzeba w sobie zwalczyć naturalny odruch zniechęcenia i gniewu.
    Zniechęcenia – z powodu nieudolności, słabości i skrajnej głupoty partii rządzącej, która mając za sobą poparcie milionów Polaków i przyzwolenie na siłową rozprawę ze zdrajcami, zabawia się w jakiś pokraczny „parlamentaryzm” i hołubi antypolską targowicę.
    Gniewu zaś – na naszych ukochanych rodaków, którzy nawet w tak ekstremalnej sytuacji, nie dostrzegają prawdziwego oblicza tej partii i nie chcą widzieć, kim jest ów „projekt pijarowski” zasiadający w Pałacu Prezydenckim.
    Napisałem kiedyś o A.Dudzie, że to „główny hamulcowy”. Rola, jaką prezydent odegrał w farsie zatytułowanej „reforma sądownictwa”, dobitnie pokazuje trafność tej opinii. Prezydenckie ultimatum i pomysł wyboru sędziów SN większością 3/5 głosów, dostatecznie sparaliżują nawet tą okrojoną „reformę” i uczynią z niej bezużyteczne narzędzie.
    Dziś jest dobry moment, by wybór „pana nikt” na najwyższe stanowisko w państwie, oceniać w kontekście rzeczywistych zachowań ośrodka prezydenckiego: w odniesieniu do ataków na ministra Macierewicza, ukrywania Aneksu i nierozliczenia prezydentury Komorowskiego, dokonywanych przez Dudę wyborów personalnych i torpedowania niemal każdej (nawet kosmetycznej) próby zmian obecnego status quo.

    Z tej farsy, warto jednak wyprowadzić istotną lekcję i zadać sobie pytania: jaka jest prawda o „państwie prawa i demokracji” i dlaczego ten rząd nie reaguje na jawne zapowiedzi zamachu stanu, zaś prorządowe media tak usilnie nagłaśniają każdą wypowiedź i akcję targowicy?
    Przypomnę, że niejaki Frasyniuk deklaruje wprost - „mamy zamach stanu, ten protest musi się rozlewać”, pewna niszowa gazeta, o nazwie „wyborcza” nawołuje - „wyjdź na ulicę, sparaliżuj miasto”, zaś hołota wylegująca się przed Sejmem proponuje następcom Cyby – „Duda musi odejść z tego świata”.
    Jest oczywiste, że w każdym, normalnym (czyli szanującym się) kraju, tego rodzaju wypowiedzi i zachowania musiałby wywołać reakcję służb ochrony państwa. Nastąpiłyby aresztowania i procesy puczystów, zaś organizacje i media nawołujące do bezprawnych akcji, zostałyby natychmiast zlikwidowane. Taka reakcję podjęłoby państwo, które dba o bezpieczeństwo obywateli i w którym istnieją rządy prawa i demokracji.
    Nie ma przecież wątpliwości, że chodzi tu o poważne przestępstwa związane z próbą "zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej" oraz "podjęcia działania zmierzającego bezpośrednio do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego".
    Skąd więc taka niemoc rządzących i czym ją wytłumaczyć?

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  15. Znajduje tylko jedno wyjaśnienie. Zachowanie rządu, który dysponuje całym aparatem bezpieczeństwa, ma poparcie wielomilionowej rzeszy obywateli i codziennie otrzymuje nowe dowody bezprawnych akcji „opozycji”, świadczy, że III RP nie jest i nigdy nie była państwem prawa i demokracji.
    Gdyby było inaczej, przestępstwa wymierzone w państwo, nie mogłyby uchodzić bezkarnie. Na tym polega istota państwa kierującego się zasadami prawda i wolą suwerena.
    Jeśli ktoś znajduje bardziej logiczne wyjaśnienie, chętnie usłyszę argumenty.
    Ja nie znam innego.
    Za tą konkluzją powinna podążać kolejna. Nachalne nagłaśnianie i epatowanie odbiorców barbarzyństwem i bezprawiem owej „opozycji”, wydaje się kompletnie irracjonalne, a nawet szkodliwe dla interesów rządzących.
    Jeśli nie ma woli egzekwowania prawa, wystarczyłoby przecież (jak przez osiem lat czynił reżim PO-PSL), zignorować te zadymy i nie pokazywać ich Polakom.
    Po kilku miesiącach pies z kulawą nogą nie pamiętałby, kto zacz Kijowski, Frasyniuk, Mazguła czy inny Michnik.
    Nie ma przecież większego nieszczęścia dla ćwierćinteligentów i kiepskich komediantów, jak odebranie im widowni i skazanie na zamilczenie. Proponowałem to już w roku 2015, w tekście „Trzy kroki”.
    Oni istnieją, bo są pokazywani w okienkach tv i cytowani przez tzw. media. Cały ich byt polityczny i siła oddziaływania opiera się na tym przekazie i jest zależna od woli medialnych demiurgów.
    Argumentacja (popularna w „środowisku patriotycznym”), jakoby pokazywanie tych patologii miało przynieść Polakom wiedzę o intencjach i kondycji owej „opozycji” oraz podpieranie tych wywodów żałosnymi „sondażami”, jest niewarte funta kłaków.
    Trzeba się bowiem zdecydować: albo mamy „media narodowe” i przekaz kierowany do ludzi rozumnych, albo Kurski i jego kolesie prowadzą kampanię propagandową dla pospolitych debili.
    Bo zaiste, trzeba być debilem, by po tym, co stało się w Smoleńsku i po ośmiu latach nieszczęść rządów PO-PSL, nadal nie wiedzieć – do czego zdolni są Oni. Trzeba być skończonym głupcem, niewartym żadnej uwagi, by po tak bolesnych doświadczeniach, nie rozumieć jeszcze - z kim mamy do czynienia.
    Nie ma takich granic zdrady i plugastwa, których targowica nie mogłaby przekroczyć. Nie ma też takiej podłości, której nie potrafiliby wyrządzić Polakom.
    Kto jeszcze tego nie wie i trzeba mu serwować bełkot Schetyny czy Michnika, nie zasługuje na miano istoty rozumnej.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy czytam wypociny nieszczęśników z prorządowych „wolnych mediów”, zaczynające się od słów „szokujące”, „niebywałe”, „to się w głowie nie mieści”, w których ekscytują się zachowaniem owej „opozycji”, zdobywam kolejne dowody, że mamy do czynienia z ordynarną mistyfikacją i chamską propagandą.
    Te rzeczy są nagłaśniane i usilnie narzucane Polakom tylko dlatego, by zbudować fałszywy obraz „oblężonej twierdzy” – zewsząd atakowanej i zagrożonej partii Kaczyńskiego, która musi się bronić przed ogromnymi siłami zła i ciemności.
    Kurski, Sakiewicz czy Karnowscy, tylko dlatego zaśmiecają domy Polaków ekskrementami owej „opozycji”, by ich partyjni koledzy mogli oszukać wyborców pozorami „dobrej zmiany” i nie byli rozliczeni za tysiące zaniechań i dowodów słabości.
    To przekaz kierowany do najbardziej prymitywnych odbiorców, którzy zachłystują się „szokującym” zachowaniem targowicy i nie chcą pamiętać, że partia Kaczyńskiego ma dziś wszystkie instrumenty, by w ciągu paru godzin położyć kres jakimkolwiek „puczom” i „zamachom stanu”. Ale ta partia – zamiast robić to, do czego została wybrana i za co jej politycy biorą ciężkie pieniądze, woli rwać szaty nad „niedemokratycznością totalnej opozycji”, „mobilizować” wyborców wokół „jedynie słusznej linii” i mamić ich fałszywą kreacją.
    Poprzez takie kreacje umacnia się niewolniczą mentalność rabów – najbardziej pożądanych wyborców III RP. Dość posłuchać, jak wyznawcy pana Kaczyńskiego perorują o „nieotwieraniu kolejnych frontów” i „unikaniu prowokacji” i z jaką obawą zastanawiają się - „co powie Unia, jak zareaguje USA, co zarzuci „opozycja”, by zrozumieć, że taki model pseudo wolności i pseudo patriotyzmu propagują partyjni macherzy.
    Dlatego mianem „pragmatyzmu” i „rozsądnej strategii” osłania się dziś pospolite tchórzostwo, głupotę i konformizm, a „papierowe żołnierzyki” PiS mogą odgrywać rolę uciśnionych dziewic.
    Male to, nędzne i bliskie cloaca maxima (J. Piłsudski).
    Jak Pani widzi, nie ustrzegłem się emocji w tym komentarzu. I wcale tego nie żałuję, bo oglądanie dzisiejszych igrzysk jest czynnością uwłaczającą ludziom rozumnym, czymś wyjątkowo paskudnym i irytującym. Przyznam, że po tym, czego doświadczyliśmy w posmoleńskiej magmie, do głowy by mi nie przyszło, że będziemy świadkami takich sytuacji.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze, faktycznie porównywanie (przez "niezależne" media) Kaczyńskiego do Piłsudskiego - zupełny odlot. Z drugiej strony, wątpię czy sam Marszałek byłby w stanie zapobiec temu co się z Polska wyprawia. Inne czasy, inna sytuacja międzynarodowa.
    A Kaczyński? Żeby można było z Polski uczynić normalne państwo, JK musiałby postąpić tak, jak Erdogan w Turcji (chodzi oczywiście tylko o metody). I nawet "dysponując instrumentami" (o których skuteczności pod obecnymi rządami nie jestem w pełni przekonany), wątpię czy rząd PiSu przetrwałby tydzień.
    Powstaje pytanie: czy PiS naprawdę chce "obalić komunę", czy to jest tylko teatr, a Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że pewnej granicy przekroczyć nie może i zachowuje się tak jak gosodzrz domu Anioł z Alternatywy 4: "... no chcieli my, ale pprrr..."
    Co do Dudy nie mam złudzeń. Zapewne nigdy ne zostałby prezydentem, gdyby nie było pewności, że po objęciu prezydentury będzie "na kursie i na ścieżce".
    Przecież ludzi na tak wysokie stanowiska "przygotowuje się" na długie lata wstecz.
    Czarno to wszystko widzę. Z kolei, jak pomyślę o powrocie do władzy tej hołoty, skóra cierpnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Aleksander Ścios,

    podpowiadam definicje różnicujące miedzy Józefem Piłsudskim a Jarosławem Kaczyńskim:

    - pierwszy to wprawdzie nie pozbawiony istotnych wad, ale polski mąż stanu;

    - prezes Kaczyński zaś to natomiast - posługując się dorobkiem intelektualnym Cata-Mackiewicza (który nota bene widział marszałka Piłsudskiego jako monarchę)- stary matador partyjny.

    To chyba najlepiej oddaje różnicę.

    Problemem w moim odbiorze nie ejst zafiksowanie PiSu na demokracji, bo oni mają ją w poważaniu, ale fakt, że siła polityczna Jarosława Kaczyńskiego została zbudowana na fundamentach osadzonych w całości w porządku okrągłostołowym. Kamieniem węgielnym tej potęgi jest majątek w postaci przejętych po złodziejsku nieruchomości w Warszawie. To jest źródło rzeczywistej władzy prezesa nad partią, wraz z porządkiem wyborczym, pozwalajacym trzymać w ryzach i posłuszeństwie stronnictwo, które dzięki temu składa się w większej częśi ze stada małych cwaniaczków albo baranów. Kaczyński nie ma dosyć charyzmy, autorytetu i sił witalnych, żeby bez tej kasy i bez administracyjnego kagańca wyborczego utrzymac to towarzystwo przy sobie i wykosić konkurencję. Stąd ,,demokRCJA" CZY RACZEJ PARTIOKRACJA BĘDZIE UTRZYMYWANA, A TAKŻE NIGDY NIENARUSZONE ZOSTANĄ RZECZYWISTE PODSTAWY MAGDALENKI - NAKRADZIONA W AFERACH OLBRZYMIA KASA , BO kACZYŃSKI TEŻ JĄ KRADŁ. oCZYWIŚCIE, DUŻA CZĘŚĆ DZIENNIKARZY I POLITYKÓW pIsU EJST ZA GŁUPIA, ŻEBY TO O KOŃĆA ZROZUMIEĆ I DOKŁĄDA TU SWOJE KOMPLEKSY WOBEC KRAJOWEGO I SWIATOWEGO PODWÓRKA MEDIALNEGO.

    pOZDRAWIAM pANA
    (PRZEPRSASZAM ZA BŁĘDY, ALE PISZĘ W DUŻYM POŚPIECHU)




    OdpowiedzUsuń
  19. Wtej chwili postawilbym na Mariana Kowalskiego, jako nastepnego prezydenta. Mowi tak ja mysle i mowi prosta prawde.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wojciech Miara - jak dla mnie to skoro już się tak śpieszysz to lepiej byś nie tracił czasu na pisanie. A szczególnie niesprawdzonych, ohydnych pomówień.

    OdpowiedzUsuń