Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

LIDER (NIE)BEZPIECZEŃSTWA

Bycie „liderem rankingu zaufania” to w III RP mocno wątpliwy zaszczyt. Doskonale pamiętamy, że poprzedni lokator Belwederu przez cztery lata wiódł prym wśród  polityków obdarzonych największym zaufaniem publicznym, wygrywał we wszelkich rankingach, a nawet zdobywał sympatię rzeszy wyborców PiS. Wówczas ta „norma sondażowa” była trafnie odbierana jako projekcja ordynarnej propagandy i traktowana z należytą nieufnością. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzył w wytwory tzw. sondażowni i mogły one poruszać jedynie ludzi o mocno ograniczonych horyzontach.
Ponieważ nie uzyskamy odpowiedzi na tendencyjne pytanie – co w języku układu III RP oznacza postawienie prezydenta Dudy na czele tego samego rankingu, nie będę zamęczał czytelników dywagacjami na ten temat. Takiego „przywileju” nigdy nie dostąpił prezydent Lech Kaczyński, ale nie jestem zaskoczony, że udzielono go Andrzejowi Dudzie. Cieszyłbym się nawet, gdyby tylko ta cecha przypominała o pewnych podobieństwach obecnej prezydentury do kadencji B. Komorowskiego.
Niestety, analogie sięgają głębiej i dotyczą obszaru wyjątkowo istotnego ze względu na bezpieczeństwo narodowe.
Można bowiem dostrzec, że poglądy pana Andrzeja Dudy na kwestie zagrożenia rosyjskiego, wykazują niepokojącą analogię z ocenami poprzedniego lokatora Belwederu. Oczywiście, byłoby przesadą zestawianie kilku wypowiedzi polityka PiS z wielowątkową, prorosyjską polityką Komorowskiego, jednak nie sposób nie dostrzec, że pan prezydent formułuje oceny tyleż fałszywe, jak groźne.
Absolutnie nie uważam, aby Rosja była naszym wrogiem Nigdy takie słowo nie padło z moich ust ani żadnego odpowiedzialnego polityka w Polsce, aby Rosja była naszym nieprzyjacielem czy wrogiem” – oświadczył A. Duda podczas wizyty w Danii. „Rosja jest przede wszystkim sąsiadem (…)  jest partnerem specyficznym”.
Nazwanie tej wypowiedzi nieprzemyślaną, byłoby eufemizmem. Tymi kilkoma słowami, pan prezydent sprawił ogromny prezent Rosjanom oraz naszym „przyjaciołom” z Niemiec i Francji, którzy nie tylko nie widzą potrzeby wzmacniania wschodniej flanki NATO ani instalowania tu stałych baz wojskowych, ale nasze obawy przed atakiem rosyjskim uznają za przesadne i wynikające z „polskiej rusofobii”. Jeśli zestawimy je z inną wypowiedzią prezydenta, w której opowiedział się za prowadzeniem „dialogu z Moskwą” i zapewniał, że „nie zamierzamy izolować Rosji”, otrzymujemy wizję relacji bliską wypowiedziom B. Komorowskiego. Tenże bowiem szczególnie zabiegał o „prowadzenie dialogu” i „zbliżenie stanowisk” Rosja – NATO, a w listopadzie 2010 roku podczas szczytu NATO w Lizbonie największą troska Komorowskiego dotyczyła „ szukania sposobu na współpracę z Rosją, bo to jest w interesie sojuszu jako całości i w interesie Polski”.
Gdy prezydent Duda dobitnie oświadcza – „absolutnie nie uważam, aby Rosja była naszym wrogiem”, czy mógłby nie zgodzić się z opinią swojego poprzednika, który w obliczu zagrożenia rosyjskiego perorował – „Nie ma żadnych powodów, by tworzyć klimat bezpośredniego zagrożenia Polski, i to jeszcze militarnego”?
Cieszyłaby mnie odwaga pana Dudy, który odwiecznego agresora uważa za partnera, gdyby słowa te nie padły w przededniu szczytu NATO. Szczytu, który ma zdecydować o realnych gwarancjach naszego bezpieczeństwa. Ten kontekst nakazuje stawiać pytania o intencje pana prezydenta i jego kompetencje polityczne.
Bo skoro polski prezydent publicznie składa taką deklarację, mówi tym samym, że nie odczuwamy dziś obaw przed Rosją i nie uważamy, by państwo Putina miało wobec nas wrogie zamiary. Zanegowanie pojęcia wroga ma istotne konsekwencje.  Pojawia się pytanie - jeśli Rosja nie jest naszym wrogiem, lecz „sąsiadem i partnerem” (acz specyficznym), po co Polsce silne gwarancje państw natowskich i rozbudowa infrastruktury militarnej? Jeśli prezydent III RP nie dostrzega zagrożenia ze strony tego „specyficznego sąsiada”, jak przekonać przywódców Zachodu do wzmocnienia flanki wschodniej i czym wytłumaczyć nasze obawy?
Pytanie jest tym bardziej zasadne, że w kontekście omawiania różnych zagrożeń, prezydent Duda, wzorem swojego poprzednika, starannie unika wymieniania nazwy Rosja i wskazywania tego państwa jako agresora.
W prawie karnym istnieje zasada, że o groźbie karalnej możemy mówić tylko wówczas, „jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona”. Stosując tę regułę na gruncie polityki, można powiedzieć, że o zagrożeniu militarnym powiemy tylko wtedy, gdy ktoś dostrzega wrogie działania innego państwa, traktuje to państwo jako potencjalnego napastnika i obawia się ataku z jego strony.
Tymczasem prezydent Duda próbuje wykazać, że obawy o bezpieczeństwo Polski nie są ani poważne ani racjonalne, zaś w relacjach polsko-rosyjskich nie ma mowy o wrogich działaniach Moskwy.
Przywódcy Zachodu, szczególnie zatroskani o „dobre kontakty” z Putinem i „nieizolowanie Rosji na arenie międzynarodowej” – otrzymali wyśmienity argument na rzecz „niedrażnienia Rosji” i ograniczenia ekspansji NATO.  Otrzymali też potwierdzenie, że Rosja nie stosuje „groźby karalnej”, ponieważ sam zagrożony nie widzi w niej wroga i nie odczuwa zagrożenia.  
W moim odczuciu, były to słowa skandaliczne i głęboko sprzeczne z polską racją stanu.
Nie interesuje mnie dbałość pana prezydenta o zasady poprawności politycznej ani fałszywe, „georealistyczne” poglądy jego doradców. Prezydent Polski nie ma prawa zaprzeczać faktom ani relatywizować zagrożeń. Nie wiem, kto i jak uczył pana Dudę historii, ale powinien on wiedzieć, że wypowiada się o państwie (narodzie), którego przedstawiciele wymordowali miliony naszych rodaków, uczestniczyli w rozpętaniu II wojny światowej i przez półwiecze okupowali mój kraj. Mówi o państwie, które podstępnie zaatakowało Gruzję i Ukrainę i od lat prowadzi politykę nacechowaną ekspansją militarną. Mówi o społeczeństwie, które Polaków uważa za jednego z trzech głównych wrogów. O kraju, którego intencje doskonale ocenił prezydent Lech Kaczyński w roku 2008, gdy mówił w Tbilisi -  Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”
Jeśli to nie jest wróg Polski – to kto nim, na Boga, jest ?!
Podczas pobytu w Danii, pan prezydent zechciał również wygłosić wykład na temat bezpieczeństwa europejskiego. Usłyszeliśmy metaforę, która miała zobrazować, jak Andrzej Duda rozumie stosowanie metody odstraszania wobec Rosji.
„To jest tak, jak w nocy, w ciemnej ulicy, w niezbyt bezpiecznej części miasta, kiedy wracasz z imprezy do domu i widzisz, że z boku stoi grupka ludzi, którzy czują się panami ulicy i być może są niebezpieczni i będą chcieli pokazać, kto tutaj rządzi. Być może będą ci chcieli zabrać portfel lub zegarek. Masz dwa wyjścia jeśli chcesz uniknąć strat. Albo uciekniesz, odwrócisz się po prostu i zrezygnujesz z przejścia, albo musisz iść bardzo twardym krokiem, wysportowany, wyprężony, odważny, gotowy w każdej chwili do ewentualnego odparcia ataku. To powoduje efekt psychologiczny po drugiej stronie. Jeśli taka grupa widzi, że ktoś idzie twardym krokiem, dwa razy się zastanowią zanim go zaatakują, bo nie wiedzą z kim mają do czynienia. Może ten człowiek ma broń, a może jest specjalistą w zakresie sztuk walki, a może jest żołnierzem sił specjalnych i to spotkanie może się potencjalnie źle dla nich skończyć. I to jest właśnie to, co nazywamy odstraszaniem.”
Otóż nie, panie prezydencie, to nie jest postawa odstraszania lecz objaw skrajnej głupoty i ignorancji.
Domyślam się, że ktoś musiał podpowiedzieć panu prezydentowi tę bałamutną przenośnię, a ponieważ pan Duda nie ma głębszej wiedzy o świecie, powtórzył ją w odniesieniu do Rosji.
Nie trzeba doświadczenia eksperckiego, by zrozumieć, że nie na tym polega „metoda odstraszania”. Wchodzenie w ciemną ulicę i paradowanie obok „grupy niebezpiecznych osób” będąc uzbrojonym jedynie w tęgą minę i nadzieję na procesy myślowe osiłków, jest bowiem aktem głupoty.
Tylko wówczas, gdy ów wędrowiec rzeczywiście (podkreślam) posiada broń, zna sztuki walki lub jest dobrze wyszkolonym żołnierzem sił specjalnych, ma prawo paradować obok potencjalnych napastników. Choć i tak ryzykuje więcej, niż gdyby wcześniej przystąpił do ataku i zlikwidował zagrożenie przy pomocy własnej grupy i środków.
„Metodą odstraszania” byłoby przystąpienie Polski do programu Nuclear Sharing (dlatego wzmianka o takim kroku wywołała jazgot ruskiej agentury), pakt militarny ze Stanami Zjednoczonymi, zawarty ponad głowami eurołajdaków, zainstalowanie wszystkich elementów tarczy antyrakietowej lub obecność kilku dywizji amerykańskich. O tym jednak pan prezydent nigdy nie wspomniał.
„Twardy krok” i liczenie na „efekt psychologiczny”, to zdecydowanie za mało. Podobnie, jak  dobrze przygotowane, wyćwiczone wojsko i odpowiednia infrastruktura militarna” – jak A.Duda określił parametry „metody odstraszania”. Wprawdzie prezydent chętnie dywaguje o „twardej, nieugiętej postawie gotowości do odparcia ewentualnego ataku” – to w jego ocenach i działaniach nie znajduję ani twardości ani nieugiętości.
Człowiek, który nie znalazł się w sytuacji opisanej w prezydenckiej metaforze, może nie wiedzieć, że  odstrasza tylko realna siła, a nie jej kiepska imitacja. O tym jednak powinien wiedzieć polityk, który zostaje prezydentem. Takimi metaforami, pan Duda może wywołać rechot na Kremlu i wzbudzić wesołość znawców tematu,  ale powinny one zmrozić naszych rodaków i zmusić ich do refleksji.
Poglądy pana prezydenta na sprawy bezpieczeństwa, są co najmniej specyficzne. Nie ma znaczenia, czy wynikają z niekompetencji i braku doświadczenia młodego polityka, czy też zostały podpowiedziane przez złych doradców. Oceny te warto skonfrontować z wypowiedziami ludzi, którym nie brakuje doświadczenia i solidnej wiedzy o świecie:
Rosja jest dzisiaj największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata.  Żadne państwo w historii ostatnich kilkudziesięciu lat tak nie podważyło ładu światowego, jak Rosja, atakując najpierw Gruzję, a później Ukrainę. I stale okupując terytorium niepodległego państwa, otwarcie wskazując, że nie chce akceptować niepodległości tego państwa i jego suwerenności. (…) - Tak długo, jak długo trwa ta okupacja, jak długo wybitni przywódcy rosyjscy będą sobie pozwalali na sformułowania, że Warszawa jest na ich celowniku, tak długo Polacy będą uważali, że to jest zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa europejskiego i światowego” – stwierdził niedawno Antonii Macierewicz.
Podstawą strategii NATO w Europie musi być uznanie, że Rosja stanowi egzystencjalne zagrożenie dla USA, ich sojuszników i międzynarodowego porządku. Kreml szanuje tylko siłę, a słabość i brak czujności u innych traktuje jako okazję do wykorzystania, więc USA i NATO muszą utrzymać twarde stanowisko, zwłaszcza wobec haniebnych i wymuszających prób podejmowanych przez Rosję, by państwom na swoich obrzeżach uniemożliwić zbliżenie z UE i NATO” – napisał generał Philip Breedlove, który do maja br. dowodził w Europie siłami NATO i USA.
Na tle tych i wielu innych głosów rozsądku, oceny głoszone przez prezydenta Dudę przypominają naiwne bajdurzenia i nie mają cienia oparcia w rzeczywistości. Jeśli nawet fanatyczni objaśniacze intencji pana prezydenta chcieliby dywagować o wymogach języka dyplomacji lub wskazywać, co „wypada” lub „nie wypada” mówić prezydentowi, trudno nie zauważyć, że taki relatywizm i miałkość nie służą polskim interesom. Szczególnie, gdy rozstrzygają się sprawy fundamentalne dla naszego bezpieczeństwa, a sojusznicy Rosji chcą nas pozbawić prawa do gwarancji natowskich.
Dlatego byłoby lepiej dla nas i dla pana prezydenta, gdyby do czasu szczytu NATO nie wypowiadał się na temat rosyjskiego zagrożenia i nie raczył słuchaczy barwnymi metaforami.
Może to jedyny sposób, by nie zaprzepaścić szans wypracowanych przez szefa MON i wesprzeć resort, który, jako jedyny wykonuje robotę na rzecz naszego bezpieczeństwa.  
Przez miniony rok ośrodek prezydencki nie przywiązywał wagi do spraw bezpieczeństwa narodowego, nie podjęto tam żadnych prac ani inicjatyw. BBN nadal jest skansenem późnej „komorowszczyzny”, a „doktryna Komorowskiego” obowiązującą strategią.
Pytania - ile pan prezydent zgłosił projektów ustaw służących bezpieczeństwu Polaków, ile pracy poświęcili jego eksperci  planom rozwoju i modernizacji Sił Zbrojnych lub doktrynie bezpieczeństwa narodowego - pozostaną bez odpowiedzi.
Domyślam się, że obecna aktywność pana prezydenta ma inne przyczyny i śmiem przypuszczać, że każdy efekt szczytu NATO zostanie okrzyknięty przez „wolne media” wielkim sukcesem Andrzeja Dudy i będzie propagandowo eksploatowany na rzecz ośrodka prezydenckiego.  To jedyna wartość, jaką docenia ten ośrodek.   
Stanie się to tym łatwiej, że tematyka zagrożeń jest całkowicie obojętna znakomitej większości naszych rodaków i w tych kwestiach zadawala ich partyjna demagogia i najtańszy blichtr.  

54 komentarze:

  1. Panie Aleksandrze,

    odnoszę wrażenie, jakby każdy tydzień przybliżał nas do odpowiedzi na pytanie, jak to było możliwe, że Komorowski przegrał wybory na rzecz pana Dudy.

    Mimo wszystko chciałbym móc uwierzyć, że pan prezydent szczerze wygłaszał swoje inauguracyjne przemówienia i dopiero wybuchająca opona uświadomiła mu konieczność "nawrócenia". Ale przeczą temu fakty - zapowiedzi obecnych tendencji było widać od samego początku, jeszcze przed tym incydentem (choćby nominacje w BBN).

    W sumie chyba jedyne, co można dziś powiedzieć pozytywnego o panu prezydencie, to to, że podpisuje ustawy sejmowe. Jakiż kontrast z Lechem Kaczyńskim, który umiał nazywać rzeczy po imieniu, kiedy zaszła potrzeba.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąż Wystygły,

      Odpowiedź może się przybliża, ale kto chciałby ją poznać?
      Pan Andrzej Duda jest niestety (przepraszam za określenie)"produktem pijarowskim", a to oznacza, że opinie na jego temat są kształtowane poprzez emocje,propagandę i kwestie wizerunkowe.
      Argumenty i oceny racjonalne nie mają zastosowania wobec takich "produktów".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. WW

      Nawiązując do "wybuchającej opony", sądzę że nasze ówczesne obawy były zbyteczne, bo prawdopodobnie była to zwykła inscenizacja, a prezydent Duda jest równie bezpieczny i dobrze strzeżony jak jego poprzednik - Komorowski. Utajnienie aneksu i zasobów zastrzeżonych powinno to nam od razu uświadomić.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Urszula Domyślna / WW,

      Do Pani uwagi dodam, że prezydent Duda wyraźnie bagatelizował ten incydent, a do dziś nikt nie poniósł najmniejszych konsekwencji za dopuszczenie do takiej sytuacji. Nie dokonano też żadnych zmian w BOR. Gdyby rzecz była poważna, a politycy PiS rzeczywiście zabiegali o bezpieczeństwo, BOR dawno zostałoby zlikwidowane, a tymczasową ochrona została powierzona którejś ze światowych agencji.
      Podczas niedawnych obchodów święta BOR, pan prezydent raczył powiedzieć do funkcjonariuszy:
      "Chcę jako prezydent Rzeczypospolitej obiecać państwu jedno - że władze polskiego państwa, a więc ci, którym także służycie swoją codzienną pracą - będą się starali stworzyć ku temu jak najlepsze warunki, że będziemy się starali, abyście byli jak najlepiej wyposażeni, że będziemy się starali, abyście nie tylko zapewniali bezpieczeństwo, ale także służyli bezpiecznie".

      Spodziewam się więc, że w celu wypełnienia obietnic pana prezydenta (to priorytet państwa), BOR-owcy dostaną solidne podwyżki i nowy sprzęt. Po to zaś, by służyło się bezpiecznie, powinni być chronieni przez profesjonalne służby.

      Pozdrawiam

      Usuń

    4. Po to zaś, by [BOR-owcom] służyło się bezpiecznie, powinni być chronieni przez profesjonalne służby.

      Pytanie, po co une tam wogule tkwiom?
      "Z wieku i urzędu zaszczyt się należy"?

      :-) Pozdrowienia o poranku

      Usuń
  2. Ze względów nomen omen bezpieczeństwa jakie Autor chce zachować na swoim blogu - to zatwierdzanie komentów, siłą rzeczy z opóźnieniem - dyskusja się trochę nie klei. (emotikon wyrażający grymas;-). Piję do samotnych komentów pod poprzednim wpisem.


    W temacie. Pamiętam też ile było śmiechu jak Komorowski rozmawiał z Obamą: Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne.
    A przecież te opowieści Dudy o ciemnej ulicy to jakby sufler Komorowskiego podpowiedział!
    Nabożny stosunek do A. Dudy widać też jak bardzo ostrożnie retłituje się Pańskie krytyczne wobec Prezydenta tłity.


    Należy powtórzyć za tłitem: brak rzeczowej krytyki to największa krzywda, nie tylko dla Prezydenta, też dla PiSu, a także dla Kościoła. Jeśli nie ma rzeczowej krytyki ze strony osób życzliwych, wtedy prym wiedzie krytyka wściekła, ze strony wrogów.
    Proszę ewentualnych żurnalistów, piarowców, lizusów i egzaltowanych komentatorów by tę prawidłowość zauważyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin Ís,

      Bardzo przepraszam za te utrudnienia, jak i za długą nieobecność. Na pewien czas zniosłem dotychczasowe ograniczenia.
      Pan prezydent jest młodym człowiekiem i politykiem bez doświadczenia. Nie sprawował funkcji publicznych i nie wykazywał aktywności politycznej. Można zatem przyjąć, że ma prawo do błędów i wpadek.
      Problem w tym, że ten niedoświadczony polityk jest przedstawiany niczym mąż stanu, a jego opiniom nadaje się walor nieomylności. To wina kompleksów żurnalistów "wolnych mediów", którzy poza bałwochwalstwem i bezkrytycznym uwielbieniem, nie znają innej postawy wobec "naszych" polityków.
      Pojawia się pytanie - czy taka postawa przystoi ludziom wolnym i rozumnym?
      Tu rozmawiamy o sprawie kluczowej dla naszego bezpieczeństwa, dlatego mam prawo formułować jednoznaczne, twarde oceny.
      W wypowiedziach pana prezydenta roi się od rzeczy skandalicznie fałszywych (np. kwestia 4 czerwca 1989r.) i nie widzę najmniejszego powodu, by odmówić sobie krytycznej oceny.

      Muszę powiedzieć, że po każdym krytycznym tweecie na temat A.Dudy tradycyjnie tracę kilku followersów. To bardzo krzepiące.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. A nieprawda!

      Zajrzałam przed chwilą na TT - i dziesięciu Panu przybyło! Pomimo wczorajszych, bardzo ostrych wpisów.

      Gutta cavat lapidem...

      Usuń
  3. Aleksander Ścios

    Wprawdzie widzę, że zdumiewającą, niegodną postawę władz III RP wobec ministra Obrony Narodowej, oskarżanego przez plugawców z V kolumny i tzw. opozycję o... kontakty z SB - (Macierewicza o SB! - Istny sen wariata, śniony nieprzytomnie!) - ocenił Pan już na TT, jednak ponownie wkleję swój komentarz z 17:01, tym bardziej, że odnosi się w znakomitej części do postawy prezydenta Dudy.

    Dodam, że powoli zaczynam gardzić tym człowiekiem, równie niekompetentnym, co zachłannym na splendory i że świetnie zauważam jego usiłowania do zepchnięcia na drugi plan Antoniego Macierewicza. W czym wcale mu nie przeszkadza ani rząd, ani prezes Kaczyński.

    Pozdrawiam serdecznie

    <><><>

    Urszula Domyślna20 czerwca 2016 17:01

    RYWALIZACJA, CZY JUŻ ZAWIŚĆ?

    Trzy tygodnie przed szczytem NATO w Warszawie - wielkim sukcesem Antoniego Macierewicza - jesteśmy świadkami obłąkanego ataku esbeckiej targowicy (gadzinówka, "opozycja", etc.) już nie tylko na Macierewicza, ale i na jego żonę!

    I któż staje w obronie pana ministra? Czy słyszymy głos pani premier Szydło? Może odezwał się prezes Kaczyński? A może pan prezydent Duda - w końcu zwierzchnik SZ III RP? - Nic z tego, milczą jak zaklęci. Więcej: nie dają się "sprowokować" do solidarności z własnym ministrem.

    Marek Magierowski z Kancelarii Prezydenta został zapytany, jak na doniesienia zareaguje głowa państwa. - Nie będzie żadnej reakcji. Ten artykuł jest pełen insynuacji - ocenił. - Mowa jest o sytuacji sprzed 20 lat - zaznaczył i wyjaśnił, że rada od dawna nie funkcjonuje, nie została po prostu wyrejestrowana.

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/politycy-o-artykule-nt-macierewicza-i-kontaktow-z-lusnia,653931.html

    Pan min. Ziobro wtrącający się w każde głupstwo, tym razem nie interweniuje ws. niewykonania wyroku sądowego przez GW.

    Honor PiS ratuje Joachim Brudziński i stary druh AM - Piotr Naimski.

    No i oczywiście niezawodny pan Krzysztof Wyszkowski! =>LINK

    Pozdrawiam

    <><><>

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Urszulo,

    Sposób, w jaki prezydent Duda jest przedstawiany przez "wolne media" nie pozwala wątpić w intencje "naszych" propagandystów.
    To on ma czerpać splendor ze szczytu NATO i na niego mają spaść zasługi związane ze wzmocnieniem wschodniej flanki.
    Taka jest intencja obecnych zabiegów.
    Nie mam też wątpliwości, że coraz mocniej będziemy dostrzegali konflikt między MON a Pałacem Prezydenckim. Słabiutki polityk, otoczony przez jeszcze słabszych (lecz nader ambitnych) doradców, nie tylko nie zechce docenić perspektywy Antoniego Macierewicza, ale aktywność resortu obrony poczyta za zagrożenie dla własnej pozycji. "Komorowszczyzna" w żadnym aspekcie nie przystaje do wizji rozwoju Sił Zbrojnych forsowanej w MON.

    Bynajmniej, nie jestem zaskoczony brakiem reakcji na ataki szumowin. W październiku 2015, w tekście "Aksamitna zdrada" pisałem, że poglądy i oceny prezentowane przez Antoniego Macierewicza nie znajdują akceptacji wśród polityków PiS, a on sam nie może liczyć na wsparcie partyjnych kolegów. Podczas ówczesnej nagonki, za najważniejsze zadanie politycy tej partii uznali pragmatyczne „odcięcie” od poglądów Macierewicza. "Unikanie komentarza" do jego wypowiedzi zostało uznane za wielce „taktyczne” i „przezorne”, zaś tzw. wolne media określiły atak na wiceprezesa PiS mianem „prowokacji”, mającej zaszkodzić „merytorycznej wizji PiS”.

    Dziś sytuacja wygląda znacznie groźniej. Bo choć pojawiają się głosy, że obecna kampania jest ściśle związana ze szczytem NATO i ma służyć zdyskredytowaniu pozycji Polski na arenie międzynarodowej, nie postępują za tym żadne konsekwentne działania.
    A przecież taka interpretacja oznacza, że mamy do czynienia z działaniami inspirowanymi agenturalnie, za którymi stoją ludzie służący obcym, wrogim interesom.
    Co w takiej sytuacji robi normalne państwo? Otacza wrogie środowiska szczelną "opieką" kontrwywiadowczą, ustala i neutralizuje inspiratorów kombinacji (wydalając ich z kraju lub wsadzając na początek do aresztów) oraz zapewnia ochronę instytucji państwa wobec zaatakowanego ministra. Takie państwo dąży do delegalizacji wrogich organizacji politycznych, zamyka ośrodki propagandy, ściga ludzi będących "w obcej służbie".
    III RP tak dalece jest państwem chorym i ułomnym, że nie tylko nie zdobędzie się na podobne działania, ale nazywa obcą agenturę "opozycją", dziennikarzami i mediami. Działa tu klątwa ukąszenia "demokracją III RP", która plącze umysły i miesza porządki.
    Brak reakcji prezydenta i najważniejszych organów państwa doskonale pokazuje, jak ci ludzie pojmują kwestie bezpieczeństwa i jakimi kierują się kryteriami.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Tytuł mojego komentarza w pierwotnej wersji brzmiał:

      RYWALIZACJA, ZAWIŚĆ, CZY JEDNAK - "PACTA SUNT SERVANDA"?

      To chyba najlepsza odpowiedź na Pańskie słowa.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Witam,
    To już chyba byłby najwyższy czas na powstanie ruchu ludzi wolnych i rozumnych zamierzających skutecznie wypalić 3 RP? Onegdaj byłem zapewniany przez Autora że taka powstanie... Bo bez tego możemy sobie pisać, pisać i pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek R,

      Nie nakazuję Panu czytać, czytać, czytać. Proszę tworzyć sobie dowolne ruchy.

      Usuń
    2. No to proszę sobie pisać a ja idę działać, bo nie doczekałem się ruchu, o którego powstaniu pan mnie zapewniał jakis czas temu.

      Usuń
  6. Panie Aleksandrze,

    Czy ta esbecka hołota może odwołać Macierewicza?

    Przecież wystarczy, że paru "naszych" nie przyjdzie na głosowanie, a "służbista" Kukiz ponownie "przejrzy na oczy"?

    Na razie ze sporym zaangażowaniem bronią AM "niepokorni" dziennikarze. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że wystarczy odpowiednie przywołanie do porządku i będzie jak było, czyli jak trzeba; a Macierewiczem (w skórzanym płaszczu) znowu będzie się dzieci straszyć.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam

      "Służbista Kukiz"... czy byłaby Pani uprzejma uargumentować/rozwinąć tę tezę.

      Pozdrawiam

      Usuń

    2. Przepraszam, nie zauważyłam wcześniej Pańskiego pytania.

      Otóż miałam na myśli to, że p. Kukiz służbiście wykona wszystko, co mu nakaże jego zwierzchnictwo. To nie jest samodzielny polityk, chociaż na takiego pozuje. Pisaliśmy o tym na blogu Aleksandra Ściosa, proszę poszukać w internecie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dziękuję uprzejmie za odpowiedź.
      Kim jest zwierzchnictwo Kukiza?
      Czytałem co było pisane na blogu o Kukizie, były to wg mnie opinie i dywagacje, które nie mają oparcia w rzeczywistości.

      W większości przypadków głosują niezgodnie z PiSem, ale jakie to ma znacznie? Jakie ma znaczenie że jakaś partia poza PiSem składa projekty ustaw? I tak mają szanse przejść tylko te pisowskie. Im lepszą ustawę ktoś zaprojektuje, ale nie pisowską, tym mniejsze szanse że się uda ją przegłosować.

      Czytałem wpisy na temat Kukiza na tym blogu od września tamtego roku... Te opinie i argumentacje oparte na przypuszczeniach co się wydarzy okazały się błędne.
      Tak samo błędne jak przeświadczenia i przekonania że teraz[po wygranej PiS] to się dużo zmieni, jakie we wrześniu i październiku na tym blogu można było odczuć.

      Perspektywa z jesieni tamtego roku PiS albo nic była na prawdę bardzo słaba.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. skok w pszenżyto,

      Nie wiem co i gdzie Pan czytuje, ale z pewnością nie na moim blogu. We wrześniu i październiku nie pisałem, że się "dużo zmieni".
      Proszę zachować dla siebie uwagi na temat pewnego muzyka.
      Nie rozmawiamy tu o takich postaciach i nie jestem zainteresowany partyjnymi agitkami jego zwolenników.
      Temat Kukiza uważam za zakończony.

      Usuń
    5. Witam

      "Na Pana blogu" miałem też na myśli również komentarze czytelników nie tylko Pana wpisy.
      Nie prowadzę partyjnej agitki.
      Po prostu czasami chcę wiedzieć dlaczego w danym temacie ktoś ma takie a nie inne zdanie. Spojrzeć na to samo zagadnienie z różnych perspektyw wydaje mi się ważne i potrzebne.

      Pozdrawiam serdecznie szanowny Panie Aleksandrze

      Usuń


  7. Sekretarz generalny NATO, Stiekłow-Stolteberg w wywiadzie dla Bilda stwierdza, że działania podejmowane na wschodniej flance Sojuszu są „odpowiedzią na zachowanie Rosjan”.

    „Nie może być co do tego żadnych wątpliwości. Nikt nie mówił o takiej obecności we wschodniej części Sojuszu, zanim Rosja nie zaanektowała nielegalnie Krymu i nie zdestabilizowała sytuacji, stosując militarną przemoc wobec Ukrainy”.

    http://wpolityce.pl/swiat/297491-sekretarz-generalny-nato-nie-szukamy-konfrontacji-z-rosja-retorsje-rosyjskie-bylyby-nieuzasadnione

    = = = = = = =

    Kłamie! O tarczy i obecność wojsk (przynajmniej amerykańskich) mówiło się od ponad 20 lat. Dobrze pamiętam spotkanie na Helu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Dablju Bushem. Potem żałowałam, że nie wzięliśmy tego, co dawał, bo nastąpił Obama i dostaliśmy figę z makiem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. JEDWABNE SZLAKI PREZYDENTA DUDY...

    Panie Aleksandrze,

    Pozwoli Pan, że przytoczę w całości tekst redaktora Wojciecha Muchy z GPC i jednocześnie pogratuluję Mu odwagi. Nie jest łatwo pisać na przekór stadu, zwłaszcza jeśli to dotyczy kogoś takiego, jak obecny prezydent. Ale im więcej będzie młodych dziennikarzy, którzy się na to zdobędą, tym większa nasza nadzieja, że będziemy kiedyś mieli wolne media.

    Tekst króciutki, ale świetnie ukazuje jaki będzie stopień swobody III RP w "partnerskich i równoprawnych" relacjach z komunistyczną ChRL.

    Pozdrawiam serdecznie

    <><><>

    CENZURA MADE IN CHINA

    21.06.2016

    To absolutny skandal. Kancelaria Prezydenta i Kancelaria Premiera RP nie przyznały Hannie Shen, korespondentce „Codziennej”, akredytacji dziennikarskiej na trwającą w Warszawie wizytę przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga. Jak się dowiadujemy, stało się to po interwencji strony chińskiej, która postanowiła dokonać ingerencji w listę dziennikarzy i wykreślić z niej tych „niewygodnych” dla władz Państwa Środka.

    Hanna Shen to znana specjalistka od spraw Dalekiego Wschodu i Azji Wschodniej. To ona promuje na Tajwanie postać rotmistrza Witolda Pileckiego, do tego stopnia skutecznie, że nasz bohater zachwycił panią prezydent tego kraju. Upomina się także o tych, którzy cierpią w Chinach z powodu prześladowań (wystarczy wspomnieć tekst „Prześladowani Chińczycy potrzebują solidarności Polaków” z ubiegłotygodniowej „Codziennej”). Władze w Pekinie uznały Hannę Shen za persona non grata, a władze w Warszawie, kierując się najprawdopodobniej doraźnymi interesami, ugięły się przed tym cenzorskim dyktatem. Jeśli tak w istocie ma wyglądać zapowiadane „partnerstwo” Polski i Chin, to Nowy Jedwabny Szlak może wkrótce zmienić się w drogę donikąd.

    Autor: Wojciech Mucha
    Źródło: Gazeta Polska Codziennie


    <><><>

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Urszulo,

    Targowica oczywiście nie może odwołać ministra Macierewicza, ale przecież nie o odwołaniu tu chodzi.
    Z ogromnym niesmakiem, ale też z lękiem obserwuję rozwój kombinacji wymierzonej w najlepszego ministra tego rządu. To coś niebywałego, nawet jak na standardy tworu zwanego III RP.
    Nie wyobrażam sobie, by władze jakiegokolwiek szanującego się kraju pozwalały na jawne działania wymierzone w bezpieczeństwo państwa.
    Tymczasem ta władza nawet nie próbuje pozorować walki z agenturą i wrogimi ośrodkami.
    Warto sobie uzmysłowić, jaki jest stan tego państwa i poziom klasy politycznej. Oto przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Opioła (z partii rządzącej) mówi wprost o kombinacji wymierzonej w szefa MON:
    "Takie działanie wychodzi poza ramy racjonalnego myślenia, szczególnie jeżeli robi to były minister spraw zagranicznych i obecny przewodniczący PO, a wraz z nim były wicepremier i minister obrony narodowej. Cisną się na usta bardzo mocne słowa.
    Działania, o które Pan pyta, opierają się na kwestionowaniu organizacji szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Polsce oraz krytykowaniu obecności wojsk sojuszniczych na terytorium Europy. Warto zwrócić uwagę, że krytykowany jest sens militarnego wzmacniania wschodniej flanki NATO."

    http://wpolityce.pl/polityka/297458-opiola-o-ataku-na-szefa-mon-przed-szczytem-nato-takie-dzialanie-wychodzi-poza-ramy-racjonalnego-myslenia-nasz-wywiad
    Wcześniej tenże polityk twierdził, że "służby rosyjskie mają przygotowane odpowiednie mechanizmy i modele, które działają zarówno w Unii Europejskiej, jak i w innych krajach, które sąsiadują z nami. Jest to nastawione na to, by szczyt NATO przedstawiać w sposób bardzo negatywny, również Polskę przedstawiać w bardzo negatywny sposób.
    To jest wojna informacyjna, dezinformacja, agentura wpływu. To jest kreowanie różnego rodzaju informacji, które są tworzone w Moskwie, a potem powielane w mediach nie tylko w Polsce, ale też w mediach światowych."

    To oznacza, że ten rząd i jego politycy trafnie diagnozują sytuację, dostrzegają zagrożenia, definiują głównego wroga i jego pomocników. W tej sytuacji musi pojawić się pytanie - jakie kroki podjął rząd III RP w związku z kombinacją wymierzoną w nasze strategiczne cele, jak zareagowały służby, jakie decyzje przygotował szef MSWiA czy minister sprawiedliwości?
    Bo jeśli nadal nic się nie dzieje, za to zewsząd słychać lament i wyrzekania na "totalną opozycję", oznacza to, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem państwa i rażącym lekceważeniem obowiązków. Ta bezczynność może też dowodzić, że rządzi nami jakieś polityczne stado nieudaczników i pozorantów, niezdolnych do ochrony naszego bezpieczeństwa.
    Nie sądzę, by z obecnej sytuacji można było wyprowadzić inną konkluzję.

    Tekst pana Muchy jest przedni i uważam tego dziennikarza za jedną z najbardziej obiecujących postaci polskiego dziennikarstwa. Nie brakuje mu odwagi,rozumu i niezależności myśli - co w III RP jest darem nader rzadko spotykanym.
    To zaś, że pan Duda realizuje jeden z najważniejszych projektów B.Komorowskiego, bynajmniej nie dziwi. Podobnie, jak czynienie z handlu z komunistycznymi bandytami "szansy dla Polski".
    Polacy winni być dozgonnie wdzięczni panu prezydentowi, że dotychczasowy bilans handlowy CHRL-Polska (90-10) będzie odtąd wynosił 89-11, a w sklepach nie zabraknie badziewia produkowanego przez rzesze szczęśliwych niewolników.
    Co o "partnerstwie" Polski i Chin sądzą obywatele Państwa Środka, lepiej żebyśmy nie wiedzieli.
    Dziś też doszlusowaliśmy do grona państw - szaleńców, które na własne życzenie i za własne pieniądze szykują sobie chińsko-rosyjski postronek.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od bankstera do premiera.

      Proszę na to spojrzeć z jaśniejszej strony, Sir! :)

      Czy Pan sobie wyobraża jakie na tej współpracy będzie można kręcić lody?

      Nie po to w końcu Lewiatan wraz z ex-banksterem Morawieckim jr (aktualnie na etacie v/premiera rządu) wchodził w koalicję z "dobrą zmianą", aby nie dopiąć tego, co zaczynali za Komorowskiego.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. A wiedzieć co, wiedzieć jak, a nie podołać - to się chyba nazywa impotencja?

      Niestety, może zachodzić znacznie gorsza ewentualność, czyli tzw. "wyższa konieczność"

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Wielkich "lodów" nie da się na tym kręcić, bo Chińczycy przyjmą (co najwyżej) nasze jabłka i kilka produktów żywnościowych. Nie będzie żadnych "wielkich kontraktów", bo ChRL nie po to prowadzi politykę ekspansji, by dawać zarobić Polakom.
      Dziś Hanna Shen, której na życzenie komunistów chińskich odmówiono akredytacji przypomniała, że firma, z którą podpisano umowę na budowę Kanału Śląskiego znajduje się na czarnej liście Banku Światowego w związku z korupcją, a niedawno utraciła kontrakt w Wielkiej Brytanii.
      Z pewnością, wydaje się to dobry partner dla "fachowców" od ministra Morawieckiego.
      Ja zaś przypomnę o (wyciszonym) onegdaj skandalu z chińskim konsorcjum COVEC, które miało zbudować w Polsce autostradę A2.
      Niewykluczone, że o skutkach obecnego "zbliżenia" z ChRL dowiemy się za kilka lat. Z doniesień aferalnych. Ale kto wówczas będzie pamiętał, że wspierał je światły prezydent Duda i M.Morawiecki - nadzieja polskiej ekonomii?

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,

      jasne jest, że budowa połączeń stanowi element ekspansji Chin obliczonej na zmianę światowego ładu, na czym chcą skorzystać Rosja i Niemcy marzące o wyjściu spod kurateli USA. Pytanie, dlaczego jednak polska lokalizacja miałaby być dla nas szkodliwa? Gdybyśmy się nie zgodzi, szlak poszedłby przez Czechy. Czy nie lepiej mieć jednak chociaż potencjalnie możliwość kontroli nad centrum logistyczno-transportowym istotnym dla Europy?

      Usuń
  10. Witam.Jak władza nie potrafi rozpoznać tak prymitywnej kombinacji,jaką jest "szafa kiszczakowej",to co dopiero oczekiwać ,aby rozpoznała wielopoziomową kombinację przeciw MON A.Macierewiczowi. Jak PAD & BBN wolą budować PRLbis i kolejne etapy "zgody/pojednania" i gowiniady,to na rękę im "Lalki" zamiast Golicyna.Co do "jedwabi": cenzura prewencyjna zastosowana wobec dziennikarki H.Shen świadczy sama za siebie,podobnie jak znikające archiwa komorry. Do swojej opinii pod poprzednim artykułem pana A.Ściosa mogę dorzucić jeszcze jeden element,a mianowicie "porozumienie GPW z Haitong Bank",które-jak sądzę-wychodzi na przeciw intencjom wrogiego oddania giełdy.=============================================================Jeszcze jedno: użyte przeze mnie w komentarzu poprzedniego artykułu sformułowanie "i Polska,i Rosja" owszem dotyczy NWO,ale NWO z "cichym" sierpem i młotem na czele i to w kontekście jednego z priorytetów,jakim jest prawda o 100410. Takimi bowiem słowami rozpoczynał kiedyś swój "wywiad" dla radio Finam FM niejaki T.Turowski,szpion sowiecki i architekt "nowej" przyjaźni ,wciąż tolerowany przez "dobrą zmianę",którego dopuszcza się do targowych promocji swoich parszywców...bez cenzury prewencyjnej. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Z balansowania między polami sił [cytat z TT]" PAD & "Magdalenka Corp." [http://www.niezalezna.pl/82228-co-przyniosla-wizyta-prezydenta-chin] 1)"Zbudujemy ze złota ustępy publiczne na ulicach miast..."=============================================================2)"Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek,na którym ich powiesimy"==========================================================3)Stany zjednoczone świata(a nie Europy)są tą formą państwową zjednoczenia i wolności narodów,którą wiążemy z socjalizmem-dopóki całkowite zwycięstwo komunizmu nie doprowadzi do ostatecznego zniknięcia wszelakiego,a więc również demokratycznego,państwa". Myślę,że te i inne cytaty z [http://pl.wikiquote.org/wiki/Włodzimierz_Lenin] dobrze opisują stan obecnej władzy PRLbis w związku z kombinacją hanzeatycką(Prus Wschodnich),chińską("nowy" jedwabny szlak),kombinacją TTIP/"polin" i kombinacją tppr-bis pod nadzorem "zjednoczonych sił sołdatokracji". Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

    2. Przepraszam, źle się wpisało. To była odp. dla AŚ :)

      Usuń
  12. wsojtek,

    Wypowiedzi polityków PiS (m.in. cytowane przeze mnie) dowodzą, że ta władza potrafi rozpoznać cel kombinacji wymierzonej w ministra Macierewicza.
    Problem w tym, że nie chce podjąć żadnych działań, które zakończyłyby (bądź znacząco ograniczyły) możliwości działań agentury i wrogich ośrodków. Tak odczytuję obecne zachowanie.
    Ta sytuacja powinna mocno zastanowić wyborców PiS.
    Dlaczego, wiedząc z kim mają do czynienia, politycy tej partii uparcie tkwią w mitologii "demokracji III RP", nazywając targowiczan "opozycją", a ośrodki wrogiej propagandy - "mediami"?
    Jeśli jest to mistyfikacja, to taka, w której najwyższą cenę płacą sami Polacy.
    Kwestie bezpieczeństwa nigdy nie były priorytetem PiS-u, bo partyjni mędrcy uważali, że łatwiej zadowolić pospólstwo kilkoma ochłapami (obietnice ekonomiczne) i bogoojczyźnianą demagogią, niż budować realne bezpieczeństwo państwa. Dla większości obywateli jest ono wartością nieistotną, bo niematerialną i niewidoczną w codziennym życiu publicznym.

    "Strategiczne partnerstwo" z Chinami to oczywiście projekt B.Komorowskiego, narzucony politykom III RP przez Rosjan. Niejedyny projekt, który jest kontynuowany przez Andrzeja Dudę.
    To bardzo znamienne, że te same "wolne media" ,które przed pięcioma laty zachłystywały się z oburzenia nad wizytą BK w Chinach, nad podróżą jego żony, a następnie nad wizytami chińskich komunistów w III RP, dziś pieją z zachwytu. Tylko dlatego, że ten sam koszmarny błąd, na którym nigdy i nic nie zyskamy, popełnia dziś "nasz" prezydent.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech żyje i się umacnia braterska przyjaźń i współpraca narodów Polski i ChRL - w bratnim sojuszu z narodami ZSRR!

    Perspektywiczny program partii i rządu – pomostem w XXII wiek!
    (Wikicytaty)


    Panie Aleksandrze,

    Bardzo proszę o dokładne zapoznanie się z komentarzami pp. Wsojtka i Marcina Ís. Zarówno pod tym, jak i pod koniec poprzedniego wpisu. W nich jest takie nagromadzenie rewelacyjnych linków, że aż głowa pęka!

    Przenoszę jeden p. Marcina spod "Władców" i serdecznie Pana pozdrawiam:


    Marcin Ís 20 czerwca 2016 13:18

    Prasówka:

    1
    Współpraca gospodarcza Polski z Rosją. Konstruktywne spotkanie ministrów

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wspolpraca-gospodarcza-polski-z-rosja,169,0,2108073.html


    2
    Prezydenci Polski i Chin podpisali oświadczenie o ustanowieniu wszechstronnego strategicznego partnerstwa między Polską i Chinami. – wiele źródeł.

    Mam pewne przemyślenia na powyższe tematy (wcale nie tak jednoznaczne) – ale może jakiś tekst popełni szanowny Autor? A może Jaszczur?


    = = = =

    Może popełnią :) - na razie odsyłam Pana do ich dawniejszych tekstów:

    http://bezdekretu.blogspot.com/2012/07/putinpekinpolska-czyli-strategiczny.html

    http://jaszczur09.blogspot.com/2013/10/geopolityczne-przebiegunowanie-1.html
    http://jaszczur09.blogspot.com/2013/03/xi-jinping-w-moskwie-jeszcze-o-osi.html
    http://jaszczur09.blogspot.com/2013/01/pekin-moskwa-sojusz-i-miraz-konfliktu.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      To są bez wątpienia tematy arcyważne, ale (jak sądzę) dość odległe od treści mojego tekstu.
      Proszę zauważyć, że dominują one w ostatnich komentarzach i poświęcamy im wiele miejsca.
      Sądzę, że przyjdzie czas na taką dyskusję pod jednym z najbliższych tekstów.

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze,

      Bardzo przepraszam, nie zauważyłam, że Pan odpowiedział panu W., ponieważ w tym samym czasie mordowałam się z Bloggerem, który najpierw kazał mi udowadniać, że nie jestem robotem i wyświetlił jakieś obrazki, które miałam zaznaczyć. Widocznie test wyszedł fatalnie (zawsze padam na testach), bo mnie przyblokowało kompletnie. Musiałam zresetować komputer i chwilę odczekać.

      A co do "lodów" - to dla banksterów i zaprzyjaźnionych polityków wystarczy aż nadto. Im przecież o takie "koveki" chodzi. Żyją z oszustwa i nic innego robić nie umieją

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Bardzo jestem ciekawa, jak Pan oceni ostatnią wypowiedź gen. Bena Hodges'a - dowódcy sił lądowych USA w Europie - że NATO nie obroniłoby krajów bałtyckich? I o „licznych brakach”, jakie stwierdzono podczas zakończonych niedawno ćwiczeń Anakonda z udziałem żołnierzy z 22 państw NATO?

    http://wpolityce.pl/polityka/297742-dowodca-sil-ladowych-usa-w-europie-nato-nie-obroniloby-krajow-baltyckich

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Urszulo,

    Już przed kilkoma godzinami czytałem wywiad dowódcy sił lądowych USA w Europie.
    Uwaga ogólna i emocjonalna – gdyby zależało to ode mnie, po takiej wypowiedzi wywaliłbym pana generała na zbity pysk, a nawet zdegradował do stopnia szeregowca.
    W sensie informacyjnym i strategicznym jest to wypowiedź skandaliczna, szkodliwa i głupia, jakiej nie powstydziłby się agent wpływu lub pospolity idiota.
    Abstrahując od odpowiedzi na pytanie – czy taka ocena odpowiada prawdzie, wydaje mi się oczywiste, że żaden prawdziwy żołnierz nie ma prawa formułować publicznie opinii,które podkreślają słabości lub niedomagania własnej armii i służą interesom przeciwnika.
    Jest to niewłaściwe ze względów wizerunkowych, taktycznych i militarnych. Tworzy fałszywy obraz potencjału sił NATO, deprecjonuje możliwości armii państw bałtyckich i buduje korzystny wizerunek putinowskiej Rosji.
    Taka wypowiedź jest wręcz wymarzona dla celów rosyjskiej dezinformacji, która od lat karmi Zachód polityką gróźb, pręży wątłe muskuły i próbuje imitować potęgę militarną.
    Jak widać – skutecznie.

    Ale nie mogę wykluczyć, że wypowiedzi Hodgesa ma jeszcze jeden aspekt. W moim odczuciu, nie przekreśla to jej szkodliwości, może natomiast sugerować rozgrywkę związaną ze strategicznymi celami polityki amerykańskiej.
    Otóż można sobie wyobrazić, że ów generał próbuje w ten sposób udowodnić, że planowane obecnie wzmocnienie flanki wschodniej jest dalece niewystarczające i nie przeszkodzi Rosji w realizacji jej celów militarnych.
    Byłaby to de facto krytyka nazbyt wstrzemięźliwej polityki państw europejskich, które nie chcą dostrzegać zagrożenia rosyjskiego lub uważają je za nierealne. Jeśli Hodges ocenia ćwiczenia Anakonda i wskazuje na opóźnienia związane z przetransportowaniem ciężkiego sprzętu z Europy Zachodniej do Europy Wschodniej, jest to przede wszystkim krytyczna uwaga pod adresem Niemiec, które odmówiły transportowania takiego sprzętu przez swoje terytorium.
    Można to również rozumieć w ten sposób, że odległość między bazami zachodnimi, a flanką wschodnią jest zbyt duża, co w istocie spowoduje problemy z szybkim dotarciem na miejsce.
    Może zatem w tej wypowiedzi chodzi o skłonienie partnerów natowskich do zwiększenia budżetów obronnych i do większego zaangażowania w obronę państw bałtyckich?
    Byłyby to uwagi wielce słuszne, co nie zmienia faktu, że o takich sprawach nie dyskutuje się publicznie i nie nabija wrogowi cennych punktów dezinformacyjnych.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Uważam, że postąpiłby Pan słusznie. Przejrzałam parę innych wypowiedzi gen. Hodgesa i wszystkie wydały mi się co najmniej dziwne. Myślę, że jeżeli tak wysoki (czynny) oficer chce zasygnalizować jakiś problem, powiadamia o nim przełożonego - np. dowódcę sił NATO, a nie dzieli się nim w publicznej wypowiedzi dla niemieckiego tygodnika. W wojsku nadal chyba obowiązuje droga służbowa?

      Pod Pańskim poprzednim tekstem przytaczałam artykuł "NATO's Next Act. How to Handle Russia and Other Threats" opublikowany przez gen. Breedlove'a (do maja br. dowódcę sił NATO i USA w Europie) w specjalistycznym "Foreign Affairs" - po zakończeniu służby na stanowisku dowódcy => LINK

      To jest chyba właściwa postawa.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  16. Będę bronić pana gen.B.Hodgesa przed zarzutem wylewności,chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać błędem.Natomiast nie będę bronić tych,którzy na manewry wojsk NATO zapraszają obserwatorów kremlowskich; nie sądzę bowiem,aby pan gen.B.Hodges był tego nieświadomy. Wydaje mi się również,że o ile szczyt warszawski ma przynieść rzeczywiste wzmocnienie polskich sił obronnych,wyciszanie radykalizmu w tej sprawie jest błędem.Tak traktuję obłudę wszystkich "polityków"(i ich sierpomłotowych kamertonów), skażonych prokremlwskim appeasmentem[http://www.pl.wikiquote.org/wiki/Appeasment].Z punktu widzenia skutecznego wzmocnienia polskich sił odstraszania za b.duży błąd uważam zarówno przedszczytowe "obłapianie" radykałów mi,głupie prowokacje wymierzone przeciw wszystkim priorytetom które reprezentował A.Macierewicz (bo nie wiem,czy szacowni "politycy" "dobrej zmiany już go nie przekabacili na swoją pojednawczo-appeasmentową stronę,którą potwierdzili chińskim dealem z sierpem i młotem.PS: Panie A.Ścios mnie również atakują kompa,ale tym się nie przejmuję. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      A jak Pan chce "bronić pana gen.B.Hodgesa przed zarzutem wylewności"? Bo nie znalazłem w komentarzu ani jednego argumentu na taką obronę.
      To przykre, że Panu "atakują kompa", ale nie widzę związku tej informacji z moim blogiem. "Przejmowanie się" jest raczej wątłą reakcją. Jeśli jestem zmuszony moderować komentarze ,robię to również dlatego, by stali czytelnicy i komentatorzy nie odczuli przykrych skutków.

      Pozdrawiam

      Usuń
  17. Przepraszam,jeśli kogoś obraziłem swoim komentarzem.Powiem tak: żołnierz jest żołnierzem,a nie politykiem.Z chwilą jak staje się politykiem pozostając w czynnej służbie,różnie może być i chlapanie językiem jest błędem.Uważam,że nie zakończyła się gra o maksymalne wzmocnienie polskich sił odstraszania,w których zapewne będą partycypować Amerykanie i nie zakończy się także po warszawskim szczycie.Znam różne wypowiedzi gen.B.Hodgesa,także takie,które dotyczyły na przykład Ukrainy,które zawierały postulat zarówno jej militarnego wzmocnienia jak i jednoczesnego stosowania miękkiej siły wobec rosyjskiego agresora.Znam również jego wypowiedzi dotyczące pozorowania przez Rosję działań antyterrorystycznych w Syrii.To na plus człowieka wielokrotnie odznaczanego za Irak i Afganistan.Nie sądzę,aby podkreślanie w nieskończoność szorstkiej oceny ćwiczących żołnierzy ze strony gen.B.Hodgesa (co zapewne dostrzegali i bez jego chlapnięcia także inni obserwatorzy,a co starałem się przedstawić) było akurat teraz najwłaściwsze. Znam też różne wypowiedzi gen.Breedlove'a,także te z okresu naiwnego "resetu" i zapewniam,że nie wszystkie budowały siłę.Znam również przykład skutecznie stosowanego prawa amerykańskiego wobec grupy wyższych wojskowych amerykańskich,którzy uczestnicząc w pewnej aferze to prawo złamali,przy czym nie chodzi mi o tzw. aferę "contras",tylko aferę znacznie bliższą obecnym czasom (bez personaliów).Słyszałem także o protestach niektórych przeciwników traktujących obecność amerykańskich żołnierzy na ćwiczeniach bez mała jak jakichś "okupantów"; to haniebne,że dopuszcza się do tego typu rusofilskich zachowań.Znam również pewne opinie pochodzące z ośrodka stratfor;jedna z nich dostrzegała Polskę w koncepcji hanzeatyckiej,inna opisywała budowanie chińskich archipelagów w Eurazji...Czy jednak mam od razu generalizować i potępiać wszystkich ze stratfor ? To byłby również błąd. Nie zamierzam dostosowywać się do wykorzystywania byle chlapnięcia jako pretekstu do eliminacji dowódcy sił amerykańskich w Europie. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      Oceniam konkretną wypowiedź i niewiele ma to wspólnego z "całokształtem" kariery B.Hodgesa.
      Jak sam Pan zauważył, żołnierz nie powinien bawić się w polityka. Ale wypowiedź pana generała jest szkodliwa w dwójnasób - tak w kontekście wojskowości, jak polityki.
      Szkodliwa ze względu na formę i publiczną prezentację.
      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Panie Aleksandrze,

    Po co kupować gadzinówkę? Wystarczy otworzyć "niepokornych" i mamy wszystko, w dodatku streszczone:

    http://niezalezna.pl/82257-bedzie-majdan-pis-bedzie-strzelal-takie-bzdury-w-wywiadzie-michnika-dla-ukraincow

    Jeżeli to nie jest dywersja, to nie wiem, co nią jest? Zwłaszcza, jeżeli równolegle podaje się tę wiadomość:

    http://m.niezalezna.pl/82275-skandaliczna-odezwa-rosyjskiej-dumy-groza-polsce-uderzeniem-odwetowym

    Pozdrawiam

    PS. W dodatku Korea Pn. grozi USA. Zimno się robi ze strachu!

    http://wpolityce.pl/swiat/297808-korea-polnocna-grozi-stanom-zjednoczonym-kim-dzong-un-mozemy-zaatakowac-bazy-usa-na-pacyfiku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TVR

      Red. Terlikowski musi, inaczej się udusi: - http://telewizjarepublika.pl/dziecieca-pornografia-w-domu-michaela-jacksona-policja-ujawnia-szokujacy-raport,34925.html

      Ci też podają ten "news" równolegle z groźbami Putina: - http://telewizjarepublika.pl/putin-oskarza-nato-o-agresje-w-poblizu-rosyjskiej-granicy-quotmusimy-zwiekszyc-obronequot,34919.html

      Usuń
  19. Pani Urszulo,

    Takie miejsca, jak niezalezna.pl, wpolityce.pl czy telewizjarepublika.pl, spełniają dziś rolę największych tub propagandowych. Są medialnym ściekiem, w którym szerokim nurtem płynie wszystko, co wytworzą rzesze zamordystów, targowiczan i pospolitych szumowin. Nie ma takiej rzeczy i takich słów, które nie byłyby rezonowane i nagłaśniane w owych mediach.
    Trafia tam natychmiast każdy bełkot jakiegoś Michnika czy Schetyny, każdy produkt TVN-u i KOD-u.
    Ponieważ bywalcy tych miejsc nie zadają pytania - co to ma wspólnego z Polską i jakim prawem jesteśmy karmieni propagandowym śmieciem i atakowani fizjonomiami kanalii, proceder kwitnie i jest uznawany za najważniejszy objaw "prawomyślności".
    Wielką krzywdę wyrządzają Polakom te rezonatory. Są dziś najgroźniejszym zjawiskiem na scenie publicznej, blokują budowę wolnych mediów, niszczą wolną myśl i sprowadzają odbiorców do roli bezmyślnych przeżuwaczy.
    Rzeczywiście - bez nich wyborcy PiS nie mieliby szans na poznanie bezcennych myśli ćwierćinteligentów z PO-KOD. Bez "odzyskanej" TV i PR, miliony odbiorców mogłoby (o zgrozo) zapomnieć, kim jest Schetyna czy Komorowski. Te przekaźniki spełniają dziś ważną funkcję umacniania fundamentów III RP i szerzenia propagandy.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  20. PAD cytuje W.Korfantego: "Myśmy walczyli o dusze ludzi ze Śląska,Niemcy walczyli o kominy i skarby pod ziemią".Sugestia:polscy górnicy nie walczcie o polskie górnictwo węglowe na Śląsku,bo te "skarby pod ziemią" to niemieckie były ?! Hipokryta,bo podpisali cyrograf paktu klimatycznego,podpisali pakt hanzeatycki z eurokomuną buzków/balcerowiczów i pakt jedwabny z chińską komuną,wszystko obliczone na osławione "restrukturyzacje" a w rzeczywistości na likwidację pod dyktat obcych. "Bolek" też wykorzystywał i wykorzystuje patriotyczną symbolikę. [http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-krajowe/art,94,prezydent-w-bieruniu-podziekowal-slazakom-za-przywiazanie-do-wartosci.html].A polskie górnictwo węglowe to jest nie tylko moje bezpieczeństwo. I jeszcze jeden dowód na PO-PiS z komorrą za pan brat:po utrzymaniu Gocuła w MON kontynuacja "w służbach" Łuczaka.Nie sądzę,aby obecnych decydentów PAD&PiS ogarnęła jakaś pomroczność,zbyt wiele tych przypadków.Co do tzw. mediów "naszych i waszych",za to wspólnie integrujących się towarzysko - wolały pokryć utrzymanie kolejnego jenerała komorry wyborami do nowego IPN,zaś "tajnie przez poufnie" wcisnąć kit o "przyjęciu budżetu służb na 2015r".Wstępną wiadomość wysłali zresztą 22.czerwca,18:50 [http://www.naszdziennik.pl/polska/160547,speckomisja-pozytywnie-o-budzetach-sluzb-specjalnych.html].A przecież mają arytmetyczną przewagę legislacyjną... Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  21. !!!

    PANIE ALEKSANDRZE! <>STOP<>MAMY BREXIT!<>STOP<> HURRA!!!

    Niezawodny prezydent Duda stwierdza, że to smutna wiadomość - (pewnie, że smutna, Putin chyba się wścieknie, bo jeśli od razu JEGO UE się nie posypie, to BREXIT wymusi poważne zmiany, także personalne).

    I dalej labidzi nieszczęsny Duda wygłaszając nieprzytomne, politpoprawne, UW-olskie brednie:

    To także wyraźny sygnał dla przywódców UE, że w tej sytuacji musimy zachować jedność i spójność.- [hi-hi - dop. mój] - Po drugie, trzeba czynić wszystko, by uniknąć efektu domina, by społeczeństwa kolejnych krajów nie powiedziały, że już nie chcą być członkami europejskiej wspólnoty.

    Teraz Unia Europejska ma dla siebie bardzo ważne zadanie, co zrobić, żeby następnych takich sytuacji nie było, żeby następne społeczeństwa nie decydowały o opuszczeniu Unii. - A więc ten wynik referendum jest po prostu wyzwaniem i stawia wielkie pytanie, jak dalej prowadzić sprawy zjednoczonej Europy. => LINK

    O dziwo - w zupełnie innym duchu wypowiada się Prezes Kaczyński - który ani myśli rozpaczać, tylko wykorzystuje sytuację i domaga się dymisji od kierownictwa UE oraz nowego traktatu europejskiego. => LINK

    Płacze za to i rozpacza handikapowany na umyśle Waszczykowski. To chyba jednak coś więcej niż głupota...? Prikaza nie wypełnił? Tego szkodnika trzeba natychmiast pogonić z MSZ!

    Podobnie jak wszystkich czerwonych komisarzy UE + "prezydenta" UE -Tuska. Ci nie znają pojęcia honoru - jak Cameron, który natychmiast podał się do dymisji - i będą się trzymać zębami i pazurami, na dobrowolne odejście nie ma szans!

    Pozdrawiam serdecznie -- wreszcie robi się ciekawie! :)

    OdpowiedzUsuń


  22. A CIESZĘ SIĘ TYM BARDZIEJ, im bardziej byłam przekonana (na 90%), że niekorzystny wynik "skręcą". Bardzo wiele wskazywało, że robili co mogli, a jednak się nie udało / zaniechali?

    Mając w pamięci ostatnie, operetkowe wybory w Austrii - zaczęłam wątpić, czy w jakimkolwiek państwie "światłej i demokratycznej" Europy istnieje jeszcze takie curiosum, jak uczciwe, niefałszowane wybory.

    Czyżby przynajmniej JEDNO się ostało?!

    = = = =

    Jak powiadał francuski uczony - rozpoczynając swoje wykłady z historii Anglii: "Panie, Panowie - Anglia jest Wyspą!"

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. Marsz marsz Dąbrowski z Ziemi Brytyjskiej do Polski.Najwyższy czas wykorzystać historyczne okienko i zrewidować lizbońskie kajdany dla odbudowy polskiej suwerenności.

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Wojtku,

    Bardzo ładnie wyszło Panu z tym hymnem.

    Serdecznie odpozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Panie Aleksandrze,

    Po BREXICIE ruscy dezinformatorzy i nasze pospolite głupki unio-wolnościowe, wpadły w amok. Straszą, czym popadnie, najczęściej PUTINEM, który zaraz ma tu przyjść i nas żywcem pożreć! Przy pomocy bundeskanzlerin Merkel.

    Dopiero teraz? Przedtem bał się GB?

    A inne państwa UE na to z ochotą przystaną? Zwłaszcza, że i bez rozżartego tow. P. same rozważają wystąpienie z UE? W kolejce do EXITU ustawiają się: Grecja, Francja, Hiszpania, nawet same Niemcy, w których ludzie głosują fifty-fifty!

    Tylko Polska - jak kto głupi - jest 3 x ZA pozostaniem w Jewrosojuzie (72 : 22) - chyba że jak zwykle, te same co zawsze sondażownie, fałszują wyniki!

    = = = = = = =

    Prezes Kaczyński, po pierwszych sensownych i dość mocnych słowach, które przytaczałam po południu, obecnie znacznie spuścił z tonu i powraca do ulubionej śpiewki "rozmywającej".

    Za TVR:

    – Miejsce Polski jest w Unii Europejskiej, niezależnie od wyniku referendum, ale to co się stało, musi być podstawą do podjęcia pewnych decyzji – mówił Kaczyński na konferencji prasowej.

    Jak podkreślił polityk, wynik głosowania musi jednak być sygnałem do podjęcia pewnych decyzji w ramach Unii Europejskiej. Kaczyński tłumaczył też, że obecna polityka państw Wspólnoty prowadzi do pogłębiania kryzysów.

    Polityk dodał, że poza Wielką Brytanią są też inne państw, w których działają grupy zmierzające do opuszczenia UE.

    Prezesowe key-words:

    "pewnych decyzji" - JAKICH?
    "pogłębiania kryzysów" - JAKICH?
    "działają grupy zmierzające..." - JAKIE?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  26. Na razie najgłupsza wypowiedź, którą przeczytałam o Brexicie to ta, napisana przez red. Skwiecińskiego. Już sam tytuł brzmi wystarczająco złowieszczo:

    Brexit, czyli wchodzimy w niebezpieczne czasy. Prawdopodobna nowa spirala konfliktu z Rosją

    Dalej jest jeszcze więcej "zatroskanego" straszenia - lata przedstawicielstwa PAP w Moskwie nie poszły na marne! - ale link, tylko dla odważnych, podam:

    http://wpolityce.pl/swiat/298064-brexit-czyli-wchodzimy-w-niebezpieczne-czasy-prawdopodobna-nowa-spirala-konfliktu-z-rosja

    OdpowiedzUsuń
  27. Przepraszam ja też muszę bo się uduszę. Stałemu czytelnikowi Gospodin pozwoli.

    Czuję się jakbym wygrał wybory. I to nie tylko z jawną targowicą ale i z tą nieuświadomioną spod znaku PO-PiS. Micha mi się cieszy cały dzień. To „jojczenie lewaków” (tt AŚ) cały dzień w radio brzmi jak po przegranej Komorowskiego.
    Smucą się ci, którym marzy się nadmierna kontrola nad wszystkim.

    No po prostu wróciła nadzieja. Kontynent jest tak bezdennie głupi z tymi społeczeństwami Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, że jedyna nadzieja była w wyspiarzach. (Rok temu Islandia wycofała swoją kandydaturę do Unii).

    Ale jest jeszcze jedna ważna okoliczność. Ja nie jestem na tyle sprawny w pisaniu by to ująć ale: ten dysonans poznawczy u pisowskich lemingów kiedy PiS mówi dokładnie to samo co PO – w tym wypadku o UE. - Halo centrala, to my jesteśmy w końcu eurosceptyczni czy prounijni? Ja to widzę: oni nie wiedzą co mają myśleć. No jak to, samodzielnie? To święty Duda i Szydło mówią tak a my inaczej? Tyle eurokrytycznych notek, komentów, memów, i wszystko szlag trafił?
    No nie sposób tego nie zauważyć. W przeddzień Brexitu PB Szydło jedzie do Berlina i tam składa wiernopoddańcze zapewnienia o umacnianiu jedności Unii. Zamiast opieprzyć Merkel jak się należy. Czym ona się różni od Kopacz? Gada banialuki jak psiapsiółka Terenia. Ona miałaby nadawać nowy trend wspólnie z premierem Węgier?
    Byłoby to śmieszne gdyby nie to, że PiS zmarnuje szansę jaką jest dla uzdrowienia śmiertelnie chorej Europy Brexit. Nie zawahają się poświęcać interesów Polski dla „ratowania” Unii. Nie potrafią postawić diagnozy ani zaaplikować lekarstwa. Szkoda, że PiS to taki cienki Bolek. Tych brytyjskich eurosceptyków to aż miło było posłuchać: Nothing is too stupid for this chamber…


    Oczywiście moja euforia nie potrwa długo bo wszelkie dobre obywatelskie symptomy zaraz są obstawiane przez Moskwę i obracane przeciwko (patrz nasi i nie tylko, pożal się boże, Narodowcy). Będzie podsycanie nadmiernych i niepotrzebnych podziałów, będzie wywoływanie niepokojów, straszenie i podsycanie zupełnie niepotrzebnej niepewności.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oni wszyscy,eurokołchoźniki,znów zaczynają "obłapiać" Polaków za pomocą przemycania dezinformacji o "UE,która jest organizacją państw suwerennych,narodowych,niepodległych".

    OdpowiedzUsuń