Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 23 września 2015

O PUTINIE, RABINIE I KOZACH

Gra, jaką od kilku miesięcy prowadzi Putin, przypomina sytuację ze starego dowcipu o Żydzie, rabinie i kozie. Nie jest to kombinacja nazbyt złożona i jak wszystkie zagrywki kremlowskiego satrapy opiera się na słusznym założeniu, że ma do czynienia z użytecznymi „miłośnikami pokoju”, zaprzyjaźnioną agenturą i stadem przestraszonych głupców.
W opublikowanym przed miesiącem tekście „Dlaczego nie usłyszę – „My wygrywamy oni przegrywają?”, przypomniałem słowa Michaela Reagana, najstarszego syna prezydenta USA, który przed trzema laty, w wywiadzie udzielonym “Naszemu Dziennikowi” podzielił się refleksją:
Rosja jest traktowana w ten sposób, ponieważ Stany Zjednoczone opuściły Polskę, a Polska, podobnie jak Czechy i inne kraje tego regionu, musi sama dbać o zabezpieczenie tyłów. Stany Zjednoczone zabezpieczają swoje tyły przez kłanianie się Putinowi, którego marzeniem jest rekonstrukcja Związku Sowieckiego, tyle że tym razem na Bliskim Wschodzie. To on pociąga za sznurki na Bliskim Wschodzie, ale nikt nie mówi o tym głośno. Sytuacja przypomina tę sprzed prezydentury mojego ojca: wiemy, jak jest naprawdę, ale lepiej tego nie mówić głośno. Ktoś musi się jednak na to zdobyć.”
Scenariusz nakreślony przez Michaela Reagana, jest dziś realizowany na oczach „wolnego świata”. Rosyjskie zagrywki z „uspokojeniem” Iranu oraz zaangażowaniem armii Putina w „konflikt syryjski”, nie tylko zmuszają Amerykę do „zabezpieczania tyłów”, ale stają się najmocniejszą kartą światowych bandytów.
Nie ma też wątpliwości, że najazd muzułmańskich hord na Europę oraz "oficjalna" interwencja Putina w Syrii, należą do wydarzeń, które należy ze sobą kojarzyć. Taką zależność dostrzega dziś wielu analityków, ale tylko nieliczni mają odwagę wskazania celu tej kombinacji.
Rekonstrukcja Związku Sowieckiego, tyle że tym razem na Bliskim Wschodzie” -wydaje się scenariuszem realnym, ale nie jedynym. Poprzez prosty zabieg propagandowy i ostentacyjne wysłanie kilkuset żołnierzy do Syrii, Putin już osiągnął ogromny sukces. Stał się bowiem „głównym rozgrywającym”  w tym regionie świata i za niewielką cenę przyoblekł się w szatę „gwaranta pokoju”.
Zabiegom tym towarzyszą tak spektakularne gesty, jak otwarcie w Moskwie ogromnego (na 15 tys. wiernych) meczetu i zaproszenie przedstawicieli kilkunastu państw świata muzułmańskiego. Człowiek, na którego rozkaz wymordowano 250 tys. Czeczenów (1/4 narodu) objawił się podczas tej hucpy jako „gołąbek pokoju” i dokonał wiążącej „wykładni teologicznej” islamu – „Widzimy, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, gdzie terroryści z tzw. Państwa Islamskiego kompromitują wielką, światową religię - islam; sieją nienawiść, mordują ludzi, w tym duchownych; w sposób barbarzyński niszczą pomniki kultury światowej. Ideologia IS oparta jest na kłamstwach, na otwartym wypaczaniu islamu” - grzmiał prezydent Rosji.
Wprawdzie Rosjanie wspierają reżim Assada  „od zawsze”, zaś doradcy ze służb Putina mają stałe miejsce w otoczeniu syryjskiego satrapy, trzeba było militarnej inscenizacji i wysłania do Europy tysięcy „imigrantów”, by administracja Obamy odkryła ten fakt.
Putin zaś szybko dostrzegł, że im więcej najeźdźców przeszmuglują do Europy doradcy z FSB (często we współpracy z ludźmi ISIS), tym mocniejsza będzie jego pozycja, jako tego, który może zagwarantować "spokój" na Bliskim Wschodzie i położyć tamę fali imigracji. Tak postrzegają to również Amerykanie, ograniczając się do nieśmiałych reakcji i wyczekiwania na kolejne posunięcia pułkownika KGB. Wprawdzie reżim Assada i tak skazany jest na agonię (dziś kontroluje ok.30 proc terytorium, podczas gdy ISIS-60 proc, zaś Kurdowie i powstańcy10 proc), to zainstalowanie w tym regionie jednostek armii rosyjskiej, tworzy całkowicie nową sytuację i nowe zagrożenia.  W ocenie Amerykanów, na tyle poważne, że są gotowi traktować Putina jako mocnego gracza i przyznać mu prawo reprezentowania interesów syryjskiego ludobójcy. Niewykluczone, że podczas najbliższej sesji ONZ dojdzie do spotkania Putina z Obamą, a temat syryjski stanie się odtąd główną troską USA w zakresie „zabezpieczania tyłów”.
Rezerwę wobec działań Moskwy zachowuje także Izrael, licząc, że dzięki Rosji zapewni sobie spokój z Iranem. Rozpoczęcie tej gry, dopiero po podpisaniu tzw. porozumienia w sprawie programu atomowego, nie jest przypadkowe, bo deklaracje irańskie dają Rosjanom dodatkowy argument przetargowy.
Za jeden z najważniejszych czynników, pozwalających łączyć zamysły Putina z „falą imigracji” uważam jednak zachowanie Angeli Merkel – najwierniejszej (i najważniejszej) sojuszniczki Kremla. To ona odpowiada za bezprecedensowe "zaproszenie" hord muzułmańskich oraz wytworzenie atmosfery sprzyjającej kolejnym najazdom. Bez jej pomocy, „operacja z kozą” nie byłaby możliwa. Wbrew obowiązującej narracji, nie uważam, by kanclerz Niemiec miała popełnić jakikolwiek „błąd” polityczny.
W czasie minionych miesięcy, można przywołać co najmniej kilkanaście wypowiedzi polityków niemieckich, w których pobrzmiewała propagandowa zapowiedź dzisiejszej pozycji Putina. Za wzorcowe uważam słowa ministra spraw zagranicznych Franka Steinmeiera, który już w sierpniu br., podczas odprawy niemieckich ambasadorów, rozgłaszał, że „Rosja znów powinna być zaangażowana w rozwiązywanie międzynarodowych kryzysów” i podkreślał, że „konflikt syryjski nie znajdzie rozwiązania bez udziału Rosji”.   
Putin może także liczyć na pomoc dyplomatyczną Watykanu, który w zachowaniu reżimu Assada dostrzega jedyną szansę na ocalenie syryjskich chrześcijan i ograniczenie ekspansji islamistów. Trzeba pamiętać, że wielu hierarchów nadal upatruje w kremlowskim watażce "męża opatrznościowego dla świata", (jak polscy biskupi nazwali putinowskiego wysłannika –Cyryla). Nie wykluczam, że określany „nieprzemyślanym” apel papieża Franciszka, by „każda parafia, każdy klasztor i każde sanktuarium w Europie przyjęły jedną rodzinę uchodźców”, znajduje także uzasadnienie w intencjach politycznych Watykanu. Ważnym znakiem będzie też trzecie spotkanie Franciszka z Putinem, do którego najprawdopodobniej dojdzie podczas wizyty papieża w siedzibie ONZ.  
Wobec tak sprzyjającej konfiguracji, nic nie stoi na przeszkodzie, by władca Kremla po raz kolejny sięgnął po prostacką kombinację „z kozą”. Tego rodzaju kombinacje operacyjne, były wielokrotnie stosowane przez służby sowieckie i do dziś stanowią ważne narzędzie kreowania rzeczywistości. Polegają one na wytworzeniu określonych zdarzeń lub sprowokowaniu pożądanej sytuacji, wobec których przeciwnik będzie zmuszony podjąć reakcje korzystne dla interesów  agresora. Jak w przypowieści o Żydzie, rabinie i kozie, chodzi zatem o celowe wywołanie pewnego problemu. Jego rozwiązanie daje następnie (pozorne) poczucie ulgi oraz kreuje „doradcę-rabina” na wybawcę.
W minionych latach wielokrotnie byliśmy świadkami prowokowania zdarzeń, których późniejsze skutki służyły wyłącznie interesom Putina. Przypomnę o niektórych.
Wysadzenie bloków mieszkalnych w Moskwie, otworzyło przed oficerem KGB drogę na szczyty władzy i sprawiło, że Rosjanie zaczęli go postrzegać jako „silnego człowieka”, który uchroni ich przed „czeczeńskim terroryzmem”. Przewerbowanie braci Carnajewów przez służby Kadyrowa i zlecenie im zamachu w Bostonie, pozwoliło z kolei uderzyć w amerykański system bezpieczeństwa i wytworzyć przeświadczenie o „zagrożeniu czeczeńskim”. Celem było uwiarygodnienie Putina  w roli „partnera w walce z islamskim terroryzmem” oraz uczynienie z kremlowskich bandytów „ważnego sojusznika państw natowskich”. Tam również zagrano kartą syryjską. Przypomnę, że tuż po zamachu bostońskim rosyjskie MSZ oświadczyło, że „Rosja jest zaniepokojona wzrostem zainteresowania członków międzynarodowej organizacji terrorystycznej Al Kaida Syrią, którą ta organizacja planuje przekształcić w swój najważniejszy przyczółek na Bliskim Wschodzie”. Kilka dni później taką opinię powtórzył minister spraw zagranicznych Rosji Ławrow, ostrzegając, iż „próba wojskowego rozwiązania kryzysu w Syrii grozi wybuchem terroryzmu”.
W obecnej kombinacją, ową putinowską „kozą” jest oczywiście „problem imigracyjny”, wywołany równie szybko i nieoczekiwanie, jak następująca po nim rosyjska oferta wsparcia działań USA i Zachodu w walce z ISIS.
Ale nie jest jedyny cel kombinacji. Nie należy też sądzić, że pomocna dłoń Merkel została wyciągnięta wyłącznie z powodu archiwów Łubianki.
W zakresie wywołania „imigracyjnego tsunami”, rosyjskie służby (nie wykluczam, że działające „pod obcą banderą”)  mogły z pewnością liczyć na ścisłą współpracę „państwa islamskiego”. Łatwe zainstalowanie w Europie setek (lub nawet tysięcy) komórek terrorystycznych, stanowi dostateczny argument, by zaangażować  islamskich przemytników i ukryć prawdziwych inspiratorów tego przedsięwzięcia.
Za sprawą Niemiec, „fala imigrantów” wywołała też inny pożądany efekt – skutecznie skłóciła i zdezintegrowała państwa UE. Odwróciła także uwagę od Ukrainy i przeniosła pozycję przetargowa Putina na całkowicie inny poziom. Można przypuszczać, że Kreml wkrótce wykorzysta nową sytuację i utrwali zdobycze agresji na Ukrainę.
Korzyści z obecnej kombinacji odniosą również Niemcy i bynajmniej nie chodzi tu (jak sądzą niektórzy) o demografię. Szantaż zastosowany przez Merkel i jej polityków wobec państw przeciwnych przyjmowaniu „imigrantów”, już okazał się niezwykle skuteczny. Taka sytuacja pozwoli ustalić trwałą zasadę dyktatu niemieckiego w UE i da Niemcom mocny argument przetargowy w rozdziale środków europejskich i stanowisk urzędniczych.  Jeśli Niemcom uda się przeforsować przymus przyjmowania „imigrantów”, będziemy mogli mówić o UE – jako o stałym protektoracie Berlina. Ponieważ rosyjska agentura natychmiast uruchomiła propagandową ofensywę światowego lewactwa, Niemcy odniosą także niebagatelną „korzyść wizerunkową”, kreując się na państwo solidarne i „wyczulone na ludzką krzywdę”. W perspektywie wspólnych planów Moskwy i Berlina (m.in. dotyczących fałszowania historii), ma to pierwszorzędne znaczenie.
Biorąc pod uwagę przerażającą słabość Zachodu oraz niemoc i głupotę obecnej administracji USA, jest więcej niż pewne, że rosyjski watażka wprowadzi nam wkrótce kolejne „kozy” i zagra o jeszcze większą stawkę.

74 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. xxxxxxx,

      Ja także dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  2. Sytuacja nabrała pędu.Z tego jak można się spodziewać że będą i wielcy wygrani i jeszcze więksi przegrani.Gzie jest nasze miejsce?A może będzie jakieś miejsce miedzy nimi?A jeżeli będzie jakieś miejsce pośrednie to mamy szanse na to?Czy jednak w naszej sytuacji żadnego środka nie bedzie?Zastanawia mnie UK bo na razie to "jadą wczesnym bolkiem" coś w stylu "niechcem ale muszem"," jestem za a nawet przeciw".A może to tylko tak ma wyglądać?Czy ludzie (i dobrzy i źli) czujący zapach ogromnej zawieruchy,która "przenicuje" świat mają rację?Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilain Iwanicki,

      W tej "ogromnej zawierusze ,która "przenicuje" świat" nie będzie wygranych, jeśli nie doprowadzi ona do wymazania Rosji z mapy świata.
      Jestem przekonany, że zmierzamy do globalnego rozstrzygnięcia wszelkich problemów i sporów. Obecne szaleństwo może poskromić tylko wojna i zagłada połowy ludzkości. Nie trzeba być Nostradamusem, by dostrzec taką groźbę.
      Jeśli zaś pyta Pan o "nasze szanse" w obecnej rozgrywce, to są one proporcjonalne do pozycji, jaką III RP zajmuje na arenie międzynarodowej. Ludziom rozumnym nie trzeba tłumaczyć, jak jest to pozycja.
      Dodam, że po tym reżimie nie spodziewałem się innej decyzji i żałosne jojczenia w tzw. wolnych mediach, odbieram jako objaw głębokiej schizofrenii.
      Pozwolę też puścić wodze fantazji i napiszę, że gdybyśmy mieli autentyczną opozycję, ogłosiłaby ona natychmiast, że po dojściu do władzy uchyli wszystkie zobowiązania obecnego reżimu i nie przyjmie nawet jednego "imigranta".
      Takie dictum dowodziłoby wielkiej odpowiedzialności za losy kraju i było czytelnym sygnałem dla eurołajdaków.
      Ponieważ nie posiadamy takiej opozycji, a zewsząd słychać wyłącznie biadolenia, nasze położenie po magicznej dacie 25.10. nie ulegnie żadnej zmianie.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze, czy sądzi Pan,że zapowiedź nieprzyjęcia imigrantów 'kwotowych' to tylko słowa,czy są one odzwierciedleniem realnych intencji nowego rządu?

      Usuń
  3. @Szanowny Panie Aleksandrze

    Świetny tekst, rzeczowo wyjaśniający w jakim bagnie tkwimy.

    Parę słów o jednym tylko wątku: Kiedyś napisałem Panu o moich podejrzeniach dotyczących Franciszka. Prawdopodobnie w październiku na synodzie poświęconym rodzinie ostatecznie wyjdzie szydło z worka i przejrzą na oczy ci, którzy jeszcze nie dowidzą. Ale to w sprawach wiary.
    A w sprawach politycznych, a bardziej nawet w wymiarze symbolicznym: podczas ostatniego, czerwcowego spotkania Franciszka z Putinem w Watykanie, papież wręczył moskiewskiemu satrapie medal Anioła Pokoju (sic!) ze słowami:
    "To medal wykonany przez artystę w ubiegłym wieku. To Anioł Pokoju, który wygrywa wszystkie wojny i mówi o solidarności między narodami."

    Widać władcy Kremla dobrze służy podarunek, bo póki co "wygrywa wszystkie wojny". Zwrócę też uwagę na fakt, że przy okazji szeroko zakrojonej akcji przerzucania do Europy milionów islamistów, rzeczoną "solidarność między narodami" jako prop-argumentu i pałki moralnej używają bezustannie moskiewskie przekaźniki (co widzimy nad Wisłą).

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. I jeszcze znamienny fragment wczorajszego kremlowskiego "przekazu dnia" wraz z wystąpieniem byłego, ale przebywającego nieustannie na służbie prezydenta Kwaśniewskiego:

    W wywiadzie dla rosyjskich dziennikarzy podczas wizyty na Kubie i w USA zwierzchnik Kościoła katolickiego papież Franciszek wyraził opinię, że bez Rosji nie da się rozwiązać najważniejszych problemów współczesnego świata. Ponadto wysoko ocenił współpracę Watykanu z ambasadą Rosji przy Stolicy Apostolskiej.
    (...)
    Wzywając do solidarności w kwestii przyjęcia uchodźców i przypomnienia historii samych Polaków, którzy znaleźli na emigracji schronienie i pracę, były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski w tych dniach zwrócił uwagę na słowa papieża wygłoszone w Hawanie: „Po części toczy się III wojna światowa, sytuacja w Syrii, masowe uchodźstwo, wojna na Ukrainie stanowią tego potwierdzenie".
    Szczególną wagę na świecie przywiązuje się do symbolicznych gestów papieża podczas audiencji dla przywódców państw i rządów. Na przykład, podczas spotkania w Watykanie papież wręczył Władimirowi Putinowi medal z wizerunkiem Anioła Pokoju, który jak powiedział papież, niesie pokój, sprawiedliwość, solidarność oraz broni. W lutym z tych samych rąk kanclerz Niemiec Angela Merkel otrzymała w Watykanie medal przedstawiający św. Marcina, oddającego połowę swojego płaszcza żebrakowi. Papież dodał, że bardzo lubi dawać w prezencie takie medale przywódcom państw, gdyż ich zadanie polega na opiece nad ubogimi. Tymi symbolicznymi gestami papież jak gdyby wyraził nadzieje, wiązane z Putinem i Merkel.

    http://pl.sputniknews.com/swiat/20150922/1060965.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Kazefie,

      To, co zechciał Pan nazwać "podejrzeniami dotyczącymi Franciszka", jest dla mnie obszarem bolesnej pewności. Jak kiedyś napisałem - każdy dzień tego pontyfikatu pozwala mi lepiej zrozumieć przyczyny zadowolenia, z jakim wybór tego papieża został powitany na Kremlu.
      Nie chcę oceniać kwestii teologicznych, choć mam pewność, że również w tej dziedzinie czeka prawdziwa rewolucja. Encyklika "ekologiczna",rozgrzeszanie aborcji czy nowe procedury w sprawach unieważnienia małżeństw, wydają się zapowiedzią poważniejszych posunięć.
      Wielu katolików nawet nie dopuszcza takich myśli, ale z reguły są to ludzie, którzy nie znają historii papiestwa i najpotworniejszych zgorszeń wywołanych przez następców św. Piotra.
      Patrzę natomiast z przerażeniem, jak katolicki papież wspiera (a nie znajduję innego słowa) największego wroga ludzkości. O ile poszczególne decyzje Franciszka można wytłumaczyć brakiem rzetelnej wiedzy nt. Rosji lub wpływem niektórych doradców, to obserwowany obecnie proces nie da się wyjaśnić w tak prostych kategoriach.
      Nie można go również skwitować argumentem o "nawróceniu Rosji" lub równie wiarygodnym "przesłaniem ekumenicznym".
      To bowiem, co Franciszek mówi o Putinie i o Rosji, stoi w najjaskrawszej sprzeczności z tym,co robi kremlowski satrapa i do czego zmierza Rosja. Tak dalece, nie można się pomylić. Ani być tak ślepym.
      Myślę, że trzecie spotkanie papieża z pułkownikiem KGB będzie poświęcone właśnie sprawom Syrii i otrzymamy wyraźny komunikat, iż tylko kremlowski "anioł" daje gwarancje zachowania pokoju na Bliskim Wschodzie. To wsparcie ze strony Watykanu, jest bardzo ważnym orężem Putina.

      Dziękuję Panu i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. "Patrzę natomiast z przerażeniem, jak katolicki papież wspiera (a nie znajduję innego słowa) największego wroga ludzkości." - to są pańskie słowa o Putinie.
      Putin nie jest mi bratem ani swatem, pamiętam przecież jego udział w "katastrofie" smoleńskiej.
      Nie można jednak zwalać całego zła tego świata na Putina. Przecież to nie Putin dąży do depopulacji ludności świata z 7,3 miliarda do pół miliarda. To nie Putin marzy o światowym rządzie i NWO.
      A że marzy o wskrzeszeniu dawnego imperium? Na pewno rosjanie nie mają mu tego za złe, tak jak my, Polacy nie mielibyśmy mielibyśmy za złe naszemu prezydentowi gdyby marzył o przywróceniu Polsce granic z czasów I Rzeczpospolitej w okresie jej największej świetności. Ale to marzenie ściętej głowy. (:

      Usuń
  6. Witam.

    Panie Aleksandrze,
    rola Putina w inscenizowaniu obecnej sytuacji wydaje się oczywista, natomiast ciągle trudno mi uwierzyć, że przywódcy Niemiec mogą się posunąć w imię realizacji swoich interesów do tego, że (jeżeli nawet nie liczą się z innymi członkami „europejskiej rodziny” – używając sloganów unijnej propagandy) skażą własne społeczeństwo na trwałe zagrożenia związane z najazdem muzułmańskich hord. Zagrożenia różnorakie: terrorystyczne, ekonomiczne, demograficzne, ale wszystkie jak najbardziej realne i gwarantujące problemy na długie lata. Przecież trudno zakładać, że tabuny nieproszonych gości, po wykorzystaniu ich do osiągnięcia założonych celów, pozwolą się wyprosić z mieszkania równie łatwo, jak żydowska koza. Nawet z pomocą rabina-Putina. Jednocześnie, czy nie powinni się liczyć z możliwością, że obecny efekt ustanowienia dyktatu Niemiec, po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego może zamienić się w coraz większy opór przeciw ich polityce, zarówno wśród samych Niemców, jak i w innych krajach, a w efekcie w zupełną dezintegrację UE, która raczej nie leży w interesie Berlina?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robert Rudy,

      Przyznam, że takim problemem nie zaprzątam sobie głowy, bo wychodzę z założenia, że ten, kto dobrowolnie zaprasza do domu bandytów, zasługuje na bandyckie potraktowanie.
      Z pewnością ma Pan rację pisząc, że "trudno zakładać, że tabuny nieproszonych gości, po wykorzystaniu ich do osiągnięcia założonych celów, pozwolą się wyprosić z mieszkania równie łatwo, jak żydowska koza".
      Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że "bezpieczeństwo i dobrobyt" jest dla Niemców (i wielu innych, zdeprawowanych społeczeństw Zachodu) czymś tak oczywistym, jak dostęp do internetu, prasy czy świeżego pieczywa. Szczerze wątpię, czy te społeczności w ogóle mają świadomość obecnych zagrożeń, a jeszcze mniej posądzam je o wiedzę polityczną czy historyczną. Lewacka propaganda poczyniła tam ogromne spustoszenia i podejrzewam, że wielu z tych ludzi prędzej oddałoby muzułmaninowi swoją żonę czy córkę (wierząc, że jest to objaw tolerancji) niż podjęło walkę.
      Wątpię zatem, czy ktoś chce tam przewidywać dalszy rozwój wydarzeń lub ma odwagę kreślić realistyczne scenariusze. Póki trwa kampania propagandowa pod hasłem "pomagamy i jesteśmy solidarni", ci ludzie wierzą w swoje gwarancje bezpieczeństwa i nie zadają nazbyt trudnych pytań.
      Czytałem ostatnio, że Niemcy rozlokowali "imigrantów" nawet w swoich czynnych bazach wojskowych, co znakomicie ułatwi terrorystom szczegółową penetrację.
      Takie decyzje wydają się potwierdzać, że nie ma tam świadomości zagrożenia, za to istnieje (charakterystyczna dla kultur skazanych na zagładę) wiara w moc "zdobyczy cywilizacji".
      Warto też pamiętać, że Niemcy chcą "podzielić się" falą "imigrantów". Liczą zatem, że przeniesienie tej dżumy na inne kraje zminimalizuje negatywne skutki dla nich samych i pozwoli na wypracowanie "globalnych rozwiązań".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze,

    Co się dzieje? Cud chyba jakiś?

    Po Pańskiej publikacji nasz świat ekspercko - polityczny tudzież dziennikarski (zarówno łże- jak i nie-łże- medialny) na oczy nagle przegląda?

    Krótki przegląd internetu wprawia mnie w nie lada osłupienie.

    Oto ci, którzy dotąd rozpatrywali problem tzw. "imigrantów" wyłącznie w kategoriach kwot unijnych rozdzielanych karzącą ręką i niepodważalnymi (dla państw wasalnych) decyzjami Frau Kanzlerin oraz straszących Bundeswehrą osobników w rodz. Junckera czy Schulza, nagle - uwaga, uwaga! - przysłowiowego "Moskala w granicach" zaczynają dostrzegać?

    Już pół "GP" z nadredaktorem na czele o tym pisze, a ekspertowi "wP" - Szeremietiewowi Rossija niemal z ust nie schodzi.

    Istny wysyp "analiz" zrazu nieśmiało, ale pod wieczór coraz śmielej objawia nam Putina jako głównego rozgrywającego w ponurej grze z islamistami. ILUMINACJA!

    Dla równowagi odnotowuję "wprost przeciwny" głos niezawodnej agendy kremlowskiej, czyt. ONZ-tu. Ale tylko zalinkuję, bo wstyd omawiać ruską propagitkę "Wysokiego Komisarza":

    http://wpolityce.pl/swiat/266432-wysoki-komisarz-onz-unijny-plan-relokacji-uchodzcow-jest-niewystarczajacy


    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję świetnego tekstu i tytułu.


    PS. A co Putin zrobi z tymi "kozami", jak już cel osiągnie? Zostawi w Eurosojuzie? Ale wtedy zrobiłby inaczej niż tytułowy rabin, który kozę jednak nakazał wyrzucić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Bardzo bym się cieszył, gdyby w takich sprawach nastąpiła jakaś "iluminacja".
      Jest oczywiście możliwe, że kilka osób, w tym samym czasie, doszło do podobnych lub wręcz identycznych wniosków. To nietrudno sobie wyobrazić.
      Tu jednak mamy pewien problem, zresztą nie po raz pierwszy. Jak Pani trafnie zauważyła, są to publikacje powstałe po moim tekście, a ponieważ odwołują się do podobnej argumentacji, a nawet wskazują na identyczne okoliczności, powinno wzbudzić to zdziwienie. Dodatkowo rzecz komplikuje fakt, że wcześniej nikt specjalnie nie zwracał uwagi na taką konstrukcję tematu "imigracyjnego".
      Ponieważ oddziaływanie mojego bloga w zestawieniu z portalami wPolityce.pl czy niezalezna.pl, jest wręcz symboliczne, i tak nikt nie wyrazi zdziwienia.
      Jeśli zaś chodzi o analizy pana Szeremietiewa, to pozwolę sobie przypomnieć, że wcale niedawno ów ekspert twierdził, że możliwe jest uderzenie atomowe na Warszawę i dawał nam trzy miesiące na obronę przed ruską nawałą. Co ciekawe, tuż przed wyborami prezydenckimi, pan Szeremietiew ogłosił, że "zważywszy na relacje polsko-rosyjskie uznaję, że wyrażanie krytycznych opinii dotyczących polskich zdolności nie służy polskiej sprawie. Można się spotkać z zarzutem, że się szkodzi państwu polskiemu" - co w zestawieniu z jego wcześniejszymi opiniami, musiało brzmieć zaskakująco.
      Szeremietiew wyraził wówczas inną, ciekawą opinię i na kilka dni przed wyborami stwierdził - "Rosyjski wywiad może mieć wpływ na wybory prezydenckie.Polska jest obiektem wielkiego zainteresowania ze strony Moskwy”.
      Byłbym wielce ciekaw, czy po wyborze pana Dudy, można byłoby rozwinąć tak intrygującą myśl.

      "Kozy" oczywiście pozostaną w Europie, bo stanowią idealne narzędzie putinowskiego planu. Gdy zaczną się zamachy ze strony "islamskich ekstremistów" (a to tylko kwestia czasu), któż inny, jak nie pułkownik KGB zostanie ogłoszony sojusznikiem i obrońcą?

      Bardzo Pani dziękuję i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Ależ te zamachy - w sercu Europy - zaczęły się już dawno temu! Jakby zapowiadając islamskie tsunami.

      Za symboliczny można uznać kęsim w paryskiej redakcji Charlie Hebdo.

      Wtedy jeszcze "przywódcy" maszerowali dumnie "PRZECIW":

      KLIK
      KLIK

      Dziś przygarniają islamskich terrorystów do bujnej piersi UE
      - czytaj: Europa Stulta & Profana

      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Witam. Żałuję,że to "taki zły artykuł jest",że niewiele,po wszystkich celnych komentarzach mogę do niego dodać. Zapytam więc tylko o "postęp w czytaniu" PAD & PiS "roku Rosji w Polsce" , Programu2020' ,"pojednania" z cerkwią Putina/Cyryla i "A Year of Russian Feasts" Mrs. Kasi Szeremietiew (Cathrine Sheremeteff) Jones; duża szansa,że to "ostateczne wymuszenie" ze strony orędowników "noblowej pokojowej dwójki/trojki/kwadrygi" przyśpieszy z okazji ŚDM 2016' ? Bo to,że "antyterrorystyczny internacjonalizm" "tego dobrego i miłującego pokój i demokrację" Władimira Władimirowicza jest przesunięty już pod wyjście gibraltarskie - widać nawet nieuzbrojonym okiem. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miało być oczywiście: Catherine Cheremeteff Jones -żony nowego reprezentanta administracji prezydenta B.Obamy w Polsce,pana ambasadora Paula Wayne'a Jonesa. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      O "postępach" w Kancelarii pana prezydenta Dudy, nic mi nie wiadomo. Nadal nie wiemy, czy aneks w ogóle istnieje, nie znamy też wyników tzw. audytu, zaś przegląd internetowych stron prezydenckich pozwala dostrzec, że główny "trzon" kancelarii BK został zachowany. O obecność "doktryny Komorowskiego" i dzieł pana Kozieja - nawet nie wspomnę, bo o takich rzeczach nie wolno dziś mówić.
      Ku uciesze gawiedzi "wolne media" wrzucają jakieś brednie o "znikniętych obrazach" itp. rewelacje, mające przekonać odbiorcę, że "nowa władza" będzie rozliczała błędy i wypaczenia poprzedników.
      "Rok Rosji w Polsce" ma się całkiem dobrze, o czym przekona się każdy, kto odwiedzi stronę TPPR-bis, czyli tzw.Centrum Polsko Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Nic mi nie wiadomo, by konstruktywna opozycja zamierzała likwidować takie instytucje lub żądała zamknięcia granicy z Kaliningradem.
      Przypomnę też, że na ŚDM 2016 polscy hierarchowie serdecznie zapraszali Cyryla-Gundiajewa. Bardzo mnie ciekawi, czy zaproszenie dla tego "męża opatrznościowego" zostanie powtórzone.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  11. Panie Aleksandrze.
    Wygląda na to, że niedźwiedź ze wschodu, wilk z zachodu wyszły polować.
    W środku my z naszą III RP - głupia kura.
    Papierzowi zaś, jak na złość prawdopodobnie zechcą rosnąć rogi.
    Czyli, idą czasy dla wierzących :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. meewroo,

      Podoba mi się to stwierdzenie - "Idą czasy dla wierzących".
      Rzeczywiście, w najbliższych latach będziemy musieli wykazać wielką wiarę i przywiązanie do Kościoła Chrystusowego. Obawiam się jedynie, że wielu z nas pomyli tę powinność z posłuszeństwem wobec biskupów ( o często koniunkturalnym podłożu) i bezkrytycznym stosunkiem do poczynań papieża Franciszka.
      Tymczasem, przynajmniej w dwóch kwestiach społeczno-polityczych, ten papież popełnia poważny błąd, o ogromnych, negatywnych konsekwencjach.
      Mam na myśli apel w sprawie przyjmowania "imigrantów" oraz poparcie udzielane Putinowi.
      W pierwszym wypadku prowadzi to m.in. do tak skandalicznych wypowiedzi, jakie zawarto w stanowisku "Rady Społecznej przy Biskupie Płockim w sprawie uchodźców".
      Znalazły się tam słowa - "warto przypomnieć, że diecezja płocka w swej długiej historii zmierzyła się z podobnymi wyzwaniami, m.in. w 1920 roku, gdy na apel bł. abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego gospodarze przyjmowali rodaków uciekających ze wschodu przed wojskami bolszewickimi".
      http://ekai.pl/diecezje/x92572/rada-spoleczna-przy-biskupie-plockim-w-sprawie-uchodzcow/
      Trudno przypuszczać, by to haniebne porównanie najazdu muzułmańskich hord, z sytuacją z roku 1920, mogło się pojawić bez wiedzy biskupa.
      W najbliższych dniach dojdzie też do trzeciego spotkania Franciszka z Putinem. Jestem przekonany, że efektem tego spotkania będzie jeszcze silniejsze wsparcie Kościoła dla planów kremlowskiego satrapy. W tym najgroźniejszych, dotyczących "wspólnej walki z terroryzmem" i "pokojowych rozwiązań" w Europie i na Bliskim Wschodzie.
      To czas wielkich sukcesów Putina, bo (jak przewidziałem w tekście) spotka się on również z Obamą i uzyska akceptację Ameryki w sprawach Syrii (wspólna koalicja przeciwko ISIS) oraz "konfliktu ukraińskiego".
      Ponieważ ma już wsparcie ze strony Izraela (wizyta Netanjahu w Moskwie i zapowiedź współpracy służb wywiadowczych), Turcji i Niemiec ( Merkel już woła, że "Asad powinien brać udział w rozmowach na temat zakończenia konfliktu w kraju"), można mówić o pełnym powodzeniu "operacji z kozą".

      Ja zaś pozwolę sobie na jeszcze jedną refleksję. Z wielką uwagą przeczytałem przemówienie Franciszka w Kongresie USA. Wprawdzie wrażenia nie mogą być podstawą rzeczowych ocen, to podzielę się jednym, bardzo silnym odczuciem. Pomyślałem bowiem, że podobnej treści przemówienie mógłby wygłosić buddyjski mnich, jak muzułmański mufti. Ale też wiele podobnych słów, potrafiliby zaakceptować masoni.
      Na koniec cytat, który wzbudził moje szczególne zaniepokojenie:
      "Wiemy, że żadna religia nie jest wolna od form indywidualnych urojeń czy ekstremizmu ideologicznego. Oznacza to, że musimy być szczególnie uważni na wszelki rodzaj fundamentalizmu, czy to religijnego czy też innego rodzaju. Konieczna jest delikatna równowaga, by zwalczać przemoc popełnianą w imię religii, ideologii lub systemu gospodarczego, chroniąc równocześnie wolność religijną, intelektualną i swobody indywidualne. Ale jest też inna pokusa, której musimy się szczególnie wystrzegać: upraszczający redukcjonizm, który widzi tylko dobro lub zło; lub jeśli wolicie, sprawiedliwych i grzeszników. Współczesny świat, z jego otwartymi ranami, które naznaczają wiele naszych braci i sióstr, wymaga od nas przeciwstawiania się wszelkim formom polaryzacji, które dzieliłby go na te dwa obozy. "

      http://www.niedziela.pl/artykul/18090/Franciszek-w-Kongresie-USA-o-wielkosci

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  12. Drogi Panie Aleksandrze,

    Nie mam dziś ani głowy ani możliwości na skrupulatne przeglądanie wiadomości ze światowego internetu, dlatego przytoczę tylko niezmiernie trafny, moim zdaniem, głos pana Piotra Bączka - nb. jednego z Pańskich alter ego :) - zamieszczony "wP", a Pana poproszę o odniesienie się do jego słów.

    http://wpolityce.pl/polityka/266463-spadek-po-rzadzie-platformy-zgoda-na-tysiace-niezweryfikowanych-uchodzcow-rozmontowany-system-bezpieczenstwa-panstwa-sluzby-specjalne-istniejace-w-teorii

    Ponadto zauważam już zupełnie jawne i nachalne zacieśnianie braterskich więzów - "Rossija - BRD", co - przy bierności Ameryki (o skretyniałej Europie w ogóle nie wspominam) - zaczyna wyglądać naprawdę groźnie! Czyżby szykowano nam kolejne "ostateczne rozwiązanie"?

    http://wpolityce.pl/swiat/266504-niemcy-zwracaja-sie-w-strone-kremla-wicekanclerz-gabriel-bedziemy-musieli-zmienic-nasze-podejscie-do-rosji

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Ostatnie rozgrywki WŁADZY rządowo - prezydencko - parlamentarnej, będącej przecież EMANACJĄ DEMOKRACJI III RP - zaczynają przypominać żenujący spektakl, pt: "Idioci u władzy - idiotom z elektoratu". To magiel, a nie sejm, rząd, pałac prezydencki, etc. Przepychankami między tymi składowymi magla jesteśmy karmieni przez media (też z magla).

    Wobec realnych zagrożeń naszych, polskich granic - i to ze wszystkich stron (!) - sytuacja "braterskich kłótni i pohukiwań" - zakrawa już nie na kpiny z narodu, ale na działania sprzeczne z racją stanu, żeby nie powiedzieć: agenturalne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Urszulo,

    Obecna sytuacja – „zacieśnianie braterskich więzów - Rossija – BRD” i bliski „reset” z relacjach „wolnego świata” z Putinem, nie jest oczywiście niczym zaskakującym. Na tym blogu wielokrotnie pisaliśmy o takim scenariuszu, a w tekstach „Nudis Verbis” pojawiła się nawet myśl ,całkowicie obca współczesnym „georealistom”:
    „Polska powinna budować swoją strategię bezpieczeństwa na najgorszym możliwym scenariuszu, a to oznacza, że antyniemieckość i antyrosyjskość musi stać się polską racją stanu i decydować o naszych wyborach politycznych”.
    Gdy usłyszałem, że drugą wizytę zagraniczną pan prezydent złoży w Niemczech, zrozumiałem, że nie doczekamy się reprezentacji politycznej, która w takich kategoriach traktowałaby polskie interesy. Dla mnie, równie dobrze pan prezydent Duda mógł pojechać do Moskwy, bo wizyta u najbliższej sojuszniczki Putina, była tylko pośrednią formą akceptacji całej dogmatyki „georealistów”.
    Na marginesie – chyba niewiele osób ma świadomość, że w tandemie Putin-Merkel pierwsze skrzypce gra władca Kremla i (na żadnym poziomie) nie da się rozdzielić tych wielowątkowych relacji. Dlaczego tak się dzieje? Wpływ ma oczywiście ekonomia, czyli niemiecka koncepcja bogacenia się na kontaktach z Rosją, ale przede wszystkim archiwa Łubianki i układy istniejące w czasach Stasi-KGB. Przypomnę, że ta pierwsza (podobnie jak SB) była tylko agendą służb sowieckich. Wielu polityków zachodnioniemieckich jest uwikłanych we współpracę z komunistyczną bezpieką, a jeszcze więcej czerpie ogromne profity ze wspierania Kremla. Te dwa czynniki – komprmateriały i kasa – decydują dziś o trwałości sojuszu. Trzecim, są tzw. zaszłości historyczne i wspólne dążenie obu państw do władania Europą.
    Za żałosne uważam próby udowadniania, jakoby zależność od Niemiec, była bardziej groźna od zbliżenia z Rosją. Tak może sądzić ktoś, kto uważa, że pies stanowi większe zagrożenie niźli jego właściciel, uzbrojony w karabin i kierujący psem.
    Dla ludzi, którzy dostrzegają fundamenty tego sojuszu, musi być oczywiste, że nie da się rozdzielić „dobrosąsiedzkich” kontaktów z Niemcami (czyli rzekomo Europą Zachodnią) od relacji z państwem Putina. Kto obstaje przy pierwszym i (pryncypialnie) odrzuca drugie (jak czyni to obecna opozycja), potwierdza tylko, że nie ma odwagi zdefiniować celów tego tandemu lub że jest politycznym ignorantem.
    By rozbić taki sojusz, trzeba by prowadzić mądrą, konsekwentną politykę poróżnienia Moskwy z Berlinem (co jest możliwe) lub, działając w ścisłym sojuszu militarnym z USA zbudować mocarstwo, które Rosja i Niemcy traktowaliby serio.
    Dlatego prawdziwy georealizm nie polega na myśleniu dostosowawczym i akceptacji ambicji rosyjskich lub niemieckich, lecz na ich zanegowaniu i odrzuceniu.
    Dopiero przyjęcie takiej opcji może być punktem wyjścia dla poszukiwania polskiej drogi.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cd

      Przeczytałem tekst pana Bączka i doceniam, że na tle dzisiejszego wodelejstwa, jest bardzo sensownym głosem. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie wrzucił małego „kamyczka”.
      Bo choć tezy pana Bączka są oczywiście prawdziwe, to zdecydowanie odrzucałbym fundament, na którym zostały zbudowane. Sam wielokrotnie podnosiłem, że stworzenie „konia trojańskiego” dla PiS w postaci tzw. problemu imigrantów, to dostateczny powód, by reżim chciał ich tu sprowadzić.
      Zastanawiam się jedynie – kto każe nowemu (oby) rządowi Prawa i Sprawiedliwości wyrażać zgodę na przyjęcie tych hord? Kto każe im dziś żyrować obietnice składane przez powiatową lekarkę? Po cholerę snuć apokaliptyczne wizje i żałośnie jojczyć w „wolnych mediach”, jeśli jednym słowem można zakończyć farsę?
      Nic mi nie wiadomo, by istniała jakaś umowa międzynarodowa, której zapisy obligowałyby nowy rząd PiS-u (np. pod groźbą poważnych konsekwencji finansowych) do przyjęcia dyktatu Berlina. Skoro takiej umowy nie ma (a nawet gdyby była i ją można anulować), powstaje pytanie – co stoi na przeszkodzie, by natychmiast ogłosić, że nowy rząd nie będzie respektował dzisiejszych zobowiązań i nie przyjmie nawet jednego „imigranta”?

      Gdybyśmy mieli autentyczną opozycję, takie dictum już byłoby ogłoszone. Ponieważ mamy „inną twarz” tego samego systemu, bawimy się w gderanie, „magiel i przepychanki”.
      To jest również odpowiedź na uwagi zawarte w Pani post scriptum.
      Wiem, że zastępy różnych „taktyków” i partyjnych mędrców zaraz zaczęłyby udowadniać, jak złowieszcze i zgubne dla PiS byłoby takie dictum, ale radzę nie wierzyć, że chodzi tu o arcymądrą „strategię wyborczą”. Dowodem będzie fakt, że jeśli nawet PiS przejmie rządy (w co mocno zaczynam wątpić) i tak nie odrzuci zobowiązań obecnego reżimu. Dlaczego?
      To już temat na inną opowieść.


      Pozdrawiam Panią serdecznie

      Usuń
    2. Obawiam się, Panie Aleksandrze, że pan Bączek, jako człowiek ściśle związany z PiS - z sobie znanych powodów - nie może napisać takich słów. Zostałby natychmiast "wyautowany".

      I ja zaczynam wątpić w rządy PiS. Więcej: podejrzewam, że niektórych jego przywódców w ogóle by to nie zmartwiło. Naturalnie nie mam na myśli całego PiS (tam jest bardzo wielu prawych i oddanych Polsce ludzi) oraz popierającego go patriotycznego elektoratu.

      Pozdrawiam niewesoło

      Usuń

    3. Pełna zgoda także odnośnie "drugiej wizyty" pana Prezydenta Dudy.

      Usuń
    4. "ogłosić, że nowy rząd nie będzie respektował dzisiejszych zobowiązań i nie przyjmie nawet jednego „imigranta” -

      obawiam się, że jesteśmy bliżsi odpowiedzi na ten postulat:

      http://www.prawy.pl/z-kraju/10757-rzad-szydlo-nie-anuluje-umow-z-eurokratami-i-wpusci-imigrantow-do-polski

      Pozdrowienia

      Usuń
    5. Wąż Wystygły,

      Rzeczywiście, mamy tu czytelną odpowiedź. Zapytałbym - jak czują się czytelnicy "wolnych mediów" i wyborcy PiS, gdy słyszą demagogiczne wyrzekania na temat "złej i szkodliwej" decyzji reżimu i mają świadomość, że rząd PiS-u już zaakceptował ten wybór? Jak nazwać taką sytuację?

      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Taak. "Milusińscy" z TPPR-bis.....Nie pamiętam dokładnie,ale chyba pod jednym z artykułów z serii Nudis Verbis pojawiło się -chyba za sprawą pani @UD- określenie "genius loci". No to można sobie wejść na ów http://www.geniusloci.com.pl,w ich skład i partnerstwa http://www.geniusloci.com.pl/?page_id=39...,a nawet dotknąć przez jedno z tzw. "social netów". A tam takie "niespodzianki" jak projekt "Dziadek z Wehrmachtu" [źródło: http://www.rudaslaska.naszemiasto.pl/artykul/ruda-slaska-stowarzyszenie-genius-loci-prowadzi-projekt,1689243,artgal,t,id,tm.html] , Gorzelik z RAŚ piszącego listy proszalne do Władimira Władimirowicza "o opiekę",artykuł o "rosyjskiej prowincji w Krakowie [źródło: http://www.rosyjskaruletka.edu.pl/2015/05/26/o-rosyjskiej-prowincji-w-krakowie ] ,zwykła mieszanka z multi-kulti czy "załoga (rejsowa) z Amsterdamu..... Niekiedy tacy jak ja czują się wręcz sprzedani przez tzw. "wybrańców demokratycznych",niczym jacyś straceńcy w rezerwatach/lagrach/łagrach/gettach etc. Czy jakiś wysokouposażony "wybraniec" z opozycji w ogóle się zająknął na ten temat? - żaden; wolą "konstruktywnie" swoje stołeczki ,kolejne ciche stoliczki-nakryj-się i cukierkowaty kosmo(geo)polityzm. PS: Dostrzegłem też "z dalsza",że niektóre "nasze media" nie dość,że posługują się cenzurą wg. iście prlowskiego modelu cenzury,to jeszcze w dodatku próbują niszczyć starszych niekoncesjonowanych (jak @Onwk),jak dokonują również swego rodzaju nadużycia intelektualnego wobec pierwowzoru z godz.18:03; strzelają sobie kolejny raz w stopę te cwaniaczki;nie trawię cenzury,w tym cenzury myśli,ale jednocześnie nigdy bym się nie zniżył do zarobku na kradzieży nie podając prawdziwego źródła. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      "Cenzura myśli" oraz przemilczanie niewygodnych tematów, są dość powszechne w tzw.wolnych mediach. Radzę nigdy nie godzić się na podobne zafałszowanie, by w stosunku do owych przekaźników używać zaszczytnego miana "wolne".
      Uwłacza to również ludziom, którzy w czasach komuny (i znacznie trudniejszych warunkach) tworzyli taką wartość.

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. @All

    Stowarzyszenie Blogmedia24 otrzymało kolejną odpowiedź z Kancelarii Prezydenta na pytanie o to, czy Aneks do Raportu z weryfikacji WSI "jest w dyspozycji prawowitego dysponenta, jakim jest prezydent i czy prezydent Andrzej Duda zdecyduje się na jego publikację – jak nakazuje ustawa z 14 grudnia 2006 r.?"
    W piśmie z Kancelarii podpisanym przez tę samą osobę (Pan Aleksander pisał już z kim mamy do czynienia) przesunięto termin udzielenia informacji o kolejny miesiąc, zaś podane uzasadnienie jest tak kuriozalne, że sami muszą Państwo to przeczytać:

    http://www.blogmedia24.pl/node/35213#comment-346230

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      O staraniach Stowarzyszenia Blogmedia24 informowałem już na twitterze i również dziś zamieściłem wiadomość o tym szokującym piśmie.
      Zabawa prowadzona z premedytacją przez Kancelarię pana prezydenta Dudy, w pełni potwierdza moje uwagi zawarte w tekście "Co z Aneksem?"
      W zasadzie, nie jest ważne, że pisma te podpisuje peerelowski urzędnik, pracujący w KP od czasów "Wolskiego". Za ich skandaliczną treść odpowiada pan prezydent Duda.
      Wiemy już zatem, że nie mamy prawa do informacji - czy prezydent jest w posiadaniu aneksu, a tym bardziej, nie wolno nam wiedzieć, czy dokument zostanie opublikowany. Ta odpowiedź mówi więcej o obecnej prezydenturze niż wszelkie analizy.

      Nie chcę przypominać wrzawy, jaka niedawno przetoczyła się przez "wolne media", gdy podczas przesłuchania BK wyznał, że nie pamięta czy czytał aneks. Ileż grzmiano wówczas nad koniecznością publikacji dokumentu i jak dramatycznie rozdzierano szaty domagając się ujawnienia aneksu.
      Dzisiejsze milczenie "wolnych mediów" powinno otrzeźwić ludzi, którzy nadal wierzą, że w tej farsie chodzi o dobro Polski.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. Również pozdrawiam. Nic dodać, nic ująć.

      Usuń
  16. Panie Aleksandrze,

    dziękuję za niezmiernie interesujące i pouczające opracowanie na temat ostatnich wydarzeń.
    Ponieważ w tym opracowaniu pojawia się postać papieża Franciszka to chciałbym wspomniec,
    że Mark Levin w pierwszych 20 min.(i nie tylko) środowego i czwartkowego programu ostro krytykuje wystapienia papieża Franciszka natomiast podkreśla wspaniałą osobowość i olbrzymie zasługi i osiągnięcia Jana Pawła II
    Mówi o tym, że papież zamartwia się "urojonymi" zmianami klimatycznymi wywołanymi przez człowieka (uczciwi naukowcy tego nie potwierdzają) a nie nagłaśnia mordowania tysięcy chrześcijan na Bliskim Wschodzie i Płn. Afryce.
    Wczoraj podczas wystąpienia w Kongresie papież nawet w jednym zdaniu nie wspomniał o olbrzymiej skali aborcji w Stanach. Okazja była znakomita ponieważ za tydzień w Kongresie będzie głosowanie w sprawie odebrania publicznych dotacji dla największej organizacji połączonej z klinikami aborcyjnymi w Stanach - Planned Parenthood. Sa dowody, że niektóre kliniki sprzedawały części ciała usunięte w czasie aborcji...horror.

    http://www.stationcaster.com/player_skinned.php?s=2591&c=10771&f=4864473

    Link poniżej jest do artykułu, który się ukazał w U.S. News wczoraj.

    Another President, Another Pope
    Ronald Reagan and Pope John Paul II set the standard for presidential-papal collaboration.

    http://www.usnews.com/opinion/articles/2015/09/24/ronald-reagan-pope-john-paul-ii-and-the-alliance-that-won-the-cold-war

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sagittarius,

      Bardzo Panu dziękuję za relację wypowiedzi Marka Levina i arcyciekawe linki.
      Niezwykle trafną opinię o przemówieniu Franciszka w Kongresie wyraził pan Krzysztof Wyszkowski, pisząc - "Obawiałem się o przemówienie papieża w Kongresie, ale rzeczywistość okazała się jeszcze dużo gorsza - wystąpienie członka sztabu Demokratów".
      Powiedziałbym też, że najgorszą rekomendację tej wizyty i ocenę treści głoszonych przez papieża, niesie aplauz ze strony amerykańskich lewackich mediów. Takich zachwytów i pochwał nie widziałem tam od dawna.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szanowny Gospodarzu, Szanowni Goście,

    Prof. Andrzej Zybertowicz raczył ustosunkować się do wątpliwości w sprawie aneksu. Zaprawdę interesujące. Polecam.

    http://telewizjarepublika.pl/prof-zybertowicz-wyborcy-musza-pomoc-ewie-kopacz-zeby-mogla-zabrac-sie-za-sprawy-w-ktorych-daje-sobie-rade-bez-michala-kaminskiego,24120.html

    https://www.youtube.com/watch?v=A47St2hGEP4

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafael Pleson,

      Słowa prof. Zybertowicza - "Odmawiam udzielenia odpowiedzi na to pytanie", niosą dość czytelną odpowiedź. Szczególnie, gdy przeczytamy, że sprawa "dotyczy stanu gospodarstwa i to minister Soloch jest tu właściwą osobą".
      Temat aneksu jest dziś "gorącym kartoflem", a ponieważ wyborcy nie mają odwagi i chęci zadawania pytań, stał się on przedmiotem w dość prostackiej zagrywce.

      Pozdrawiam

      Usuń
  19. Szanowny panie Aleksandrze z racji tego, że to mój pierwszy komentarz pragnę się przywitać i złożyć wyrazy uznania za pracę, którą pan wykonuje niezłomnie od wielu lat.

    W swoim komentarzu chciałbym się odnieść do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych ponieważ jest ona niepokojąca.

    Kryzys 2009 roku spowodował, że młode imperium jakim jest USA zaczęło słabnąć. Braki pieniężne doprowadziły do tego, że Pentagon musiał wprowadzić cięcia, co odbiło się na sytuacji wojsk lądowych. Nakładająca się na to rewolucja łupkowa zmieniła nieco optykę Amerykanów w odniesieniu do bliskiego wschodu, a dzięki niepotrzebnemu wg mnie uwikłaniu się w wojny lądowe w Afganistanie i Iraku pozwoliły przespać moment, w którym mogli jeszcze starać się zablokować ekspansję gospodarczą Chin.

    Polityka Obamy najgorszego wg nas prezydenta USA w naszej ocenie może pozostawiać bardzo wiele do życzenia, możemy ją nazywać głupią, jednak wielu Amerykanów trzymających tę talię kart uważa ją za bardzo realistyczną, a zastrzeżenia jakie do niej mają skupiają się na tym, że Obama za słabo reaguje na morzu południowo-chińskim.

    Najważniejszym wyzwaniem jakie mają w tym momencie Amerykanie jest ogromne wyzwanie na zachodnim Pacyfiku przez co cała ich obecna polityka jest wypadkową tego wyzwania.
    Nakładające się na to cięcia budżetowe w Pentagonie doprowadziły do tego, że Amerykanie wojskowo wychodzą z wielu regionów i dali jasno do zrozumienia, że państwa we wspólnym gronie powinny same zadbać i stworzyć architekturę bezpieczeństwa danego regionu.
    Niechętni też są do budowania nowych baz NATO, bo biorąc pod uwagę ich obecną politykę nie chcą stawać się zakładnikami danego regionu. I stąd właśnie mamy do czynienia z obecnością rotacyjną, do której ściągają sprzęt z wielu rejonów świata.

    Nie trzeba być geniuszem, żeby widzieć, że powstająca w różnych miejscach na świecie próżnia zostanie wypełniona przez Rosję.

    Rosja jest słusznie traktowana przez Amerykanów jako słabeusz, co daje im przekonanie, że nie zagraża ich dominacji. Natomiast obecne elity amerykańskie uważają, że Rosja jest kluczowym graczem dla architektury bezpieczeństwa w europie stabilizując środkową Azję no i nie spędza im snu z powiek myśl, że gdzieś mógłby się zawieruszyć jakiś atom.

    Przez wielu krytykowana, ale na tę chwilę szczegółowo omawiana i powoli wdrażana koncepcja operacyjna wojny powietrzno-morskiej na zachodnim Pacyfiku przypisuje Rosji w tej rozgrywce ważną rolę.
    Amerykanie wymyślili, że Rosja posłuży im w tej rozgrywce do blokady Chin. Ma to być podobny manewr wojenny do tego z okresu zimnej wojny, gdzie Rosjanie mieli na granicy z Chinami wystawić kilkadziesiąt dywizji, co finansowo ich dobiło. Oczywiście Chin to nie zabije, ale uderzy po kieszeni, rozproszy uwagę, a także zablokuje dopływ surowców.

    Kończąc.Obecny system zaczyna się chwiać i trzeszczeć w szwach. Chińczycy i Rosjanie już zaczęli grę na rewizję systemu chcąc dopuszczenia Chin do podziału tortu i koncertu mocarstw, za czym głośno optuje np opozycja Australijska. Amerykanie twierdzą natomiast, że sobie poradzą, co w konsekwencji może doprowadzić nas do kolejnej hegemonicznej wojny światowej i tu do pana mam pytanie. Skoro planiści amerykańscy jako jeden ze scenariuszy przewidują sojusz z Rosją w celu blokady Chin, co w konsekwencji negocjacji jakie wcześniej będą toczone może zakończyć się dla nas Nową Jałtą, to uważa pan ze sojusz militarny, tak słabego naszego państwa ze słabnącym hegemonem, który by podtrzymać swoją dominację nie cofnie się przed niczym, jest doprawdy możliwy ? Czy to po prostu myślenie życzeniowe ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. c.d

      I kolejne, ostatnie już pytania. Z geopolitycznego punktu widzenia oprócz przetrwania rola Polski sprowadza się do walki z Rosją o dominacje w europie środkowo-wschodniej. Pisząc oczywistości - Polska musi być silna i to nasze zadanie, by temu podołać. Tylko że silna Polska jest zagrożeniem dla bytu Rosji. Destabilizacja tego glinianego kolosa w konsekwencji grozi rozpadowi, co dla nas jest rozwiązaniem idealnym, ale chyba tylko dla nas biorąc pod uwagę inne mocarstwa. Taki scenariusz raczej dla obecnej klasy politycznej w USA nie jest rozwiązaniem sprzyjającym ich interesom strategicznym w tym regionie. Nie wydaje się panu, że w dążeniu do tego celu bylibyśmy osamotnieni ? Jest to bardzo trudna sytuacja, bo w tej sferze zgniotu między Rosją, a Niemcami Polska ma bardzo duże problemy, by przetrwać bez pomocy zewnętrznego gracza. Czy jest jakiś sposób, by to pogodzić ?
      I czy jest możliwość wytłumaczenia, pokazania Amerykanom, że prędzej czy później Rosja tym zagrożeniem się stanie i że dla wolnego świata jest nim już teraz ?

      Usuń
  20. Thermogrip,

    Witam Pana na bezdekretu i dziękuję za ciekawe uwagi i pytania.
    Wprawdzie udzielenie pełnych odpowiedzi, byłoby tu mocno utrudnione, spróbuję zmierzyć się z tak trudnym tematem.
    Przed kilkoma laty, amerykański analityk i sowietolog Jeffrey R. Nyquist pisał - "Przypuszczać, że Rosja i Chiny są wrogami to jest przestarzałe myślenie. Trzeba wreszcie przyjąć do wiadomości, że oba państwa są drugorzędnymi mocarstwami, w walce o supremację ze Stanami Zjednoczonymi. Jedyną sensowną strategią jest dla nich zjednoczenie przeciw Amerykanom. I to dokładnie robili przez ostatnich dziesięć lat.”
    W pełni podzielam opinie Nyquista i uważam, że Rosja i Chiny są dwoma ramionami tego samego organizmu o nazwie światowy komunizm. Ramionami różnymi, przyznaję, bo w Rosji komunizm przetrwał w formie utajnionej (jak kto woli, nieoficjalnej) podczas gdy Chiny prowadziły politykę z pozycji państwa komunistycznego.
    Tymczasem od wielu dziesięcioleci, Ameryka oraz państwa "wolnego świata" popełniają wciąż ten sam błąd, przyjmując bezrefleksyjnie teorię o ewolucji komunizmu. To na jej podstawie wprowadzono bezzasadną gradację komunizmu, rozróżniając "okres terroru" lat 20-tych i 30-tych, czas „błędów i wypaczeń” lat 50-tych i rzekomo następujący po nim proces destalinizacji, którego uwieńczeniem miały stać się rządy Gorbaczowa. Przeobrażenia w świecie komunizmu odczytywano jednoznacznie - jako dowód jego postępującej słabości, a każde z wydarzeń miało być objawem spontanicznego wzrostu tendencji odśrodkowych wewnątrz międzynarodowego komunizmu. Zgodnie z tą teorią, polityka „pierestrojki”, zmiany w państwach Bloku Wschodniego, a wreszcie rozwiązanie ZSRR stanowiło logiczny ciąg zdarzeń, wynikający z naturalnej ewolucji systemu. Związana z nią teoria konwergencji, miała za zadanie usprawiedliwić sojusz państw zachodnich z komunizmem, skoro dzięki niemu nastąpiło upodobnienie polityki władców Kremla do wzorcowych demokracji Zachodu.
    Teoria ta zakładała trwałe zespolenie obu ustrojów (demokracji i komunizmu) poprzez obumieranie klasycznego kapitalizmu i autentycznego ko­munizmu.
    W przypadku Chin, Amerykanie popełnili ten właśnie błąd, przyjmując, że ekspansja ekonomiczna, napływ nowych technologii i bogacenie się Chin, odwrócą to państwo od komunizmu i upodobnią je do "wzorcowych" demokracji Zachodu. W efekcie tej błędnej polityki, podjęto współpracę z chińskimi bandytami, wpompowano tam miliardy dolarów i wyciągnięto drugie tyle zysków. W sposób sztuczny stworzono pewną "potęgę" ekonomiczną, która natychmiast zaczęła realnie zagrażać Ameryce. Unowocześnienie chińskiej armii (choć nadal jest zapóźniona o co najmniej 20 lat) było możliwe dzięki kapitałowi płynącemu z USA i z Zachodu. Nie po raz pierwszy zatem, Ameryka "wyhodowała" sobie groźnego przeciwnika.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cd.

      Jest dla mnie jasne, że nie uda się "rozegrać" Rosji przeciwko Chinom (lub odwrotnie). Polityka tych państw jest spójna i wzajemnie uzupełniająca. Powód jest jeden - Rosja i Chiny mają wspólnego wroga i jest nim Ameryka. Można oczywiście dostrzegać poważne dysproporcje we wzajemnych relacjach Moskwy i Pekinu (ten ostatni ma pozycję wiodącą), ale nie sposób wątpić, że w stosunku do wroga, będą działały nadzwyczaj zgodnie i konsekwentnie.
      Temu tematowi - współpracy Rosji i Chin, poświęciłem wiele tekstów (np.PUTIN,PEKIN,POLSKA czyli STRATEGICZNY SOJUSZNIK). Uważam, że póki Ameryka nie zacznie traktować tych dwóch państw, jako zagrożenia skumulowanego i ściśle powiązanego, ma niewielkie szanse na powstrzymanie ekspansji.
      Ponieważ Chiny nie są dziś gotowe do militarnej konfrontacji z USA, rolę agresora spełnia Rosja. Jak wiemy, Ameryka nie radzi sobie z tą agresją i nie chce/nie potrafi udzielić twardej nauki "papierowemu tygrysowi". Dziś byłoby to stosunkowo łatwe, ale za kilka, kilkanaście lat, gdy do akcji militarnych przyłączą się Chiny (początkiem może być konflikt z Japonią), może okazać się już niewykonalne.

      Na Pańskie pytanie - "czy jest możliwość wytłumaczenia, pokazania Amerykanom, że prędzej czy później Rosja tym zagrożeniem się stanie", już rysuje się odpowiedź. Przypomnę, że całkiem niedawno dowódca wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych, gen. Mark Milley stwierdził, że "Rosja jako jedyne państwo na świecie utrzymuje potencjał jądrowy zdolny do zniszczenia USA. Jest więc dla nas zagrożeniem egzystencjalnym".
      To bardzo ważna deklaracja. Choć w samej administracji Obamy może panować inne przeświadczenie, to znacznie ważniejsza wydaje mi się świadomość amerykańskich wojskowych.
      Przez ostatnie lata przekonywano ich, że "reset" z Putinem przyniesie Ameryce korzyści i pozwoli bezboleśnie "zabezpieczyć tyły". Jeśli dziś pojawiają się tak mocne stwierdzenia, oznacza to nie tylko klęskę polityki najgorszego w dziejach prezydenta USA, ale odradzanie się bardzo racjonalnej wizji świata.
      Nie sądzę więc, byśmy byli osamotnieni w naszej intencji osłabienia rosyjskich wpływów. Trzeba jedynie, by Ameryka mogła w nas widzieć mocnego i wiarygodnego partnera, nie zaś chybotliwego petenta. Trzeba byśmy to my mieli solidną"ofertę wyjściową" (ograniczenie antyamerykańskich wpływów Moskwy i Berlina) i potrafili ją sprzedać sojusznikowi.
      Nie obawiałbym się o to, czy Ameryka będzie świadoma zagrożeń ze strony Rosji, ale o świadomość i wizję polityczną "naszych" elit patriotycznych.
      Jeśli władzę w III RP będą sprawowali ludzie zaczadzeni dogmatem "georealizmu", którzy nie wyobrażają sobie istnienia Polski bez "dobrosąsiedzkich" relacji z Rosją i Niemcami, nie można nawet marzyć o zbudowaniu wolnego państwa. Tym bardziej nie należy się spodziewać, by taki twór znalazł uznanie u amerykańskich sojuszników.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Panie Aleksandrze,

    Proszę wybaczyć, że odniosę się później do treści tekstu, pod którym komentuję. Zrozumiałem przekaz Sz. P. Andrzeja Zybertowicza. Nie "spychologia" jest w nim jednak najistotniejsza. Szanuję profesora, dlatego zawiodłem się słysząc przykład "odwróconej logiki". Usłyszałem zatem, że ujawnienie aneksu może zaburzyć wartość rynkową czy zaufanie do przedsięwzięć tutejszych "kapitalistów politycznych". Zgadzając się z postulatem odrzucenia paraidolatrii w traktowaniu aneksu czy zbioru zastrzeżonego IPN, chciałbym zaznaczyć, że domagam się ujawnienia tej faktografii nie ze względu na plotkarską ciekawość, zamiłowanie do lepienia bałwanów i wiarę w Baala, lecz ze względu na świadomość jaką wartość dodaną przynosi państwo prawa, ochrona jednostki i zbiorowości przed złodziejami i mordercami, także ochrona moich najbliższych. Bo na jakiej podstawie mam wierzyć, że czeka nas "dobra zmiana"? Przecież ochrona winnych sprawi, że PiS wpadnie w tę samą pułapkę - korupcji i marnotrawstwa "kapitalizmu kolesiów". To przecież zawsze był element NEP -u - pułapką z ciągłości władzy to nazwę. Swoją drogą rekomenduję sprawdzenie ile to zawiadomień o popełnieniu przestępstw przez sitwę złożyli samorządowcy z nadania partii pana Jarosława Kaczyńskiego. Blisko Null? Lektura programu gospodarczego opozycji też nie nastraja optymistycznie. Okazji do przeprowadzenia kombinacji operacyjnej analogicznej do odrolnienia gruntów przez Samoobronę będzie dużo (oby wygrali wyboru - dla jasności wniosków potrzebnych w "długim marszu"). Co więcej, profesor twierdzi, że rozliczeniom może przeszkodzić tzw. bieżączka, przez co w treści serwowanej przez tak wybitnego analityka
    rozumiem między innymi turbulencje międzynarodowe czy problemy wewnętrzne. Smutne. Micheil Saakaszwili zbudował państwo od nowa w warunkach koegzystencji z rosyjską V kolumną, walki z terroryzmem w wąwozie Pankisi, separatyzmu w Adżarii, przy czym wymienił niemal całą komunistyczną biurokrację (odesłanie grupy 55 plus z urzędów) i wprowadził tak kontrrewolucyjne rozwiązanie jak ograniczenie udziału państwa w PKB do 30 proc. jak przystało na prawdziwego liberała, a nie uczestnika "Trustu". W kraju rolniczo - plemiennym. Nie wspomnę o historii RFN, Francji i USA zagrożonych grzybem atomowym. Tymczasem
    słyszę, że opozycji może przeszkodzić w dobrym rządzeniu jakiś determinizm. Nie wspomniałbym o tej wypowiedzi profesora, gdyby nie pewien trend - otóż coraz częściej czytam teksty antycypujące porażki Prawa i Sprawiedliwości (np. profesor Jadwiga Staniszkis). Wnioski? Partia mająca w nazwie zwrot występujący w Piśmie Świętym kilkanaście razy nie jest zdolna do zmiany stanu rzeczy wynikającego ze "zwycięstwa prowokacji". I myślę, że infantylizm w "wolnych mediach" przez ostatnich 8 lat przyniesie ten skutek, że wyborcy PiS wpadną w apatię połączoną z nihilizmem. Bo większość ludzi związanych z opozycją żyje wg dyrektywy "nie trzeba głośno mówić". Aneks to rzecz jasna papierek lakmusowy.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. A nie mówiłam?

    ILUMINACJA!

    Najpierw - powoli - jak żółw - ociężale,
    Ruszyła - myśl śmiała - wew sieci - ospale,
    Lecz biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
    I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
    A dokąd? A dokąd? A dokąd?
    Na wprost!

    Pozdrawiam :)

    http://wpolityce.pl/swiat/266705-czy-to-rosja-stoi-za-kryzysem-migracyjnym-ue-jesli-nie-to-musi-miec-diabelne-szczescie-bo-to-ona-na-kryzysie-najwiecej-korzysta

    http://wpolityce.pl/swiat/266700-niemcy-juz-umywaja-rece-ws-ukrainy-steinmeier-o-wspolpracy-z-rosja-ws-syrii-nie-chcemy-mieszac-obu-spraw

    OdpowiedzUsuń
  25. Szanowny Autorze,

    Wzorzec prowokacji zdaje się krystalizować, i ma jak najbardziej apokaliptyczny wymiar, nie w sekciarskim sensie, ale w znaczeniu właściwym - zrzucenie wszelkich zasłon. Międzynarodowy komunizm konsoliduje się, przeżywa kryzys gospodarczy (z perspektywą pogłębienia). Mit upadku bolszewizmu sprawił, że nie dostrzeżono, że NEP nie ma nic wspólnego z rządami prawa. Komuniści w Pekinie i Moskwie mają do wyboru cztery scenariusze, oddać władzę emigrantom z USA, co nie leży w ich złośliwej naturze; pogłębić NEP - ale tu możliwości intelektualne się skończyły i już są na granicy- tzn. reformy oznaczają upadek władzy; przekierować wewnętrzne frustracje agresją na zewnątrz. Odnoszę się rzecz jasna do recesji w Rosji i spowolnienia w Chinach, które przykrywa się sofizmatami - spadek cen ropy, węgla, popytu i inne, a przyczyna których leży w rządach komunistów (wystarczy przestudiować 5 najważniejszych rankingów wolności gospodarczej) - bezprawie, złodziejstwo, korupcja, państwowe marnotrawstwo, paraprywatne "czebole" czerwonych oficerów, także z bezpieki. Znając historię, zaatakują, żeby (opcja czwarta) w warunkach marazmu nie spotkać się z wewnętrznym oporem. Warto przy tym zwrócić uwagę, że mają poparcie lewaków z całego świata - Brazylia, Angola, RPA, Wenezuela (problemy jak w "centrali") zadeklarowały wsparcie dla "zbawcy chrześcijan". Syria to "Megiddo". Ustanowienie komórki koordynacyjnej w Bagdadzie przez Rosję, Iran, Syrię i jawne poparcie dla Hezbollahu to dowód na to, że Putin rozpoczął grę o maksymalną stawkę. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie dowodził, że kilkuset piechurów, 24 samoloty i drugie tyle śmigłowców to siła zdolna zmiażdżyć kalifat i rebeliantów, zwłaszcza przy braku precyzyjnego uzbrojenia i uwzględniając fakt, że marines bazują daleko od większych oddziałów ISIS. Jeśli do tego dodamy przerzucenie broni przeciwlotniczej (przeciw komu?) i zapowiedź manewrów flot: rosyjskiej i chińskiej - to mamy jasny przekaz. Mianowicie, Syria jest zamknięta dla operacji "no fly zone". To jest klucz. Przypomnę, że Wolna Armia Syryjska (FSA) i federacja, którą umownie nazywa się Frontem Islamskim, mają dość siły, by pokonać kalifat, walczą jednak na 2 fronty (choć bardziej FSA). Wymuszenie zawieszenia działań na Assadzie przez nfz, rozwiązałoby problem kalifatu. Czekiści do tego nie dopuszczą, bo później przyjedzie kolej na Assada (lub odwrotnie: najpierw Assad później ISIS). Putin wymusił taką sytuację -. USA, UK, Australia, Francja stają się jego faktycznymi sojusznikami na polu bitwy, walcząc u boku szyitów. Jaki może być następny krok, a raczej skutek? Zdaje się, że deligitymizacja i/lub dalsza defragmentacja opozycji, zwłaszcza jeśli Moskwa podbijając stawkę zaatakuje FSA. Tedy kalifat stanie się jedynym ratunkiem dla umiarkowanych sunnitów przed siepaczami z syryjskiej partii BASS (głębszego wymiaru nabierają słowa Ławrowa). Wątek migracyjny znajdzie kontynuację. Zamachy połączone z kryzysem ekonomicznym (który prawdopodobnie rozleje się po Europie) mogą wynieść do władzy Fronty Ludowe, Podemosy, Alternatywy, Corbyna etc. ( w planie Moskwy rzecz jasna). Grecja już bodaj w lutym groziła, że przepuści islamistów. Sytuacja jako żywo przypomina l. 20 i 30. i rozgrywanie przez Stalina komunistów przeciw socjalistom, narodowych socjalistów pko ww. w warunkach "wielkiego kryzysu". Tylko Putin przez dzieci "księcia tego świata" może być uznany za "katechona" w Eurazji. Pan wie, że chętnych nie brakuje, także w III RP, w tym na "jedynkach" Kukiza popartego przez Kieżuna. Nie znajduję natomiast odpowiedzi na pytania: co na to USA i dlaczego dom Saudów, tudzież Jordania, Turcja i ZEA są tak bierne? Może chcą zrobić Moskwie Afganistan dostarczając broń w większych ilościach? Tedy moje przypuszczenie z wzrostem popularności kalifatu odpada, co nie zmienia kośćca wywodu, bo walka z FSA, Frontem Islamskim i ISIS to gwarancja migracji.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafael Pleson,

      Bardzo dziękuję za te ciekawe uwagi. Myślę, że odpowiedź na Pańskie pytanie (przynajmniej w odniesieniu do USA) można znaleźć w świetnym tekście Arthura L. Hermana - How Russia Positioned Itself as the Middle East’s New Power Broker.
      http://www.nationalreview.com/node/424737/print
      Znalazły się tam m.in. słowa - "Pax Americana na Bliskim Wschodzie, będzie stopniowo zastępowany przez Pax Putinica, zaczynając od Syrii".
      Zdaniem autora, "polityka nieinterwencji" jest dziś kluczowym błędem administracji Obamy. Tak będzie do końca kadencji tego najgorszego w dziejach prezydenta.
      Niestety, szczerze wątpię, by jego następca (niezależnie kto nim będzie) zmienił stosunek Ameryki do kremlowskiego cherlaka i zaczął go traktować "po reaganowsku".
      Osobną i bardzo ważną kwestią, jest dziś zgoda Izraela na obecność Ruskich w Syrii.
      Tu Putina zagrał bardzo celnie i przed rozpoczęciem "kombinacji z kozą" zadbał o zabezpieczenie interesów Izraela.
      http://www.debka.com/article/24885/Putin%E2%80%99s-offer-to-shield-develop-Israel%E2%80%99s-gas-fields-predated-Russia%E2%80%99s-military-buildup-in-Syria
      Niedawna wizyta Netanjahu w Moskwie, przypieczętowała ten "deal".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  26. Udowodnienie, że za falą pseudo-uchodźców stoi akurat Rosja byłoby zapewne tak skomplikowane jak udowodnienie, że Rosja stała za Alim Agcą. Pewnie stała, ale łańcuch zależności jest odpowiednio długi by urwać się gdzieś w Bułgarii albo Turcji.
    Wystarczy jeśli udowodnią, że za tą falą stoi choćby producent pontonów, który wstrząsnął całą UE.


    Wydaje się, że powszechne nastroje związane z imigrantami są tak jednoznaczne, że PiS mógłby w tym temacie "zgarnąć całą pulę" nawet wśród tzw. lemingów.
    Sprawa imigrantów przekroczyła wszelkie granice - dosłownie i w przenośni (zdrowego rozsądku, absurdu, itp.). Ilość porażających relacji z różnych krajów o niby-uchodźcach w necie jest już bardzo duża. Tak samo jak rozdźwięk z oficjalną propagandą.

    Mój pogląd od początku jest dokładnie taki jak już napisano: PiS powinien ogłosić, że pod jego rządami Polska nie przyjmie ani jednego przybysza wyłonionego w ramach jakiegoś automatycznego przydziału lub na czyjeś polecenie.
    Tym bardziej, że przy okazji sprawy imigrantów różne postacie pozwalają sobie na obrażanie Polski i Polaków tradycyjnie w najpodlejszy sposób. A pomysł zakładania obozów w innych krajach powinien być wyjątkowo wstydliwy dla polityków niemieckich. Europejscy oficjele dali się poznać jako niepoważni, prawdopodobnie naćpani jakimiś używkami klauni i nie mają żadnego autorytetu by cokolwiek Polakom narzucać ani ich pouczać. Tolerancji, pomocy w potrzebie, obrony słabszych, walki o wolność innych - tego mogą się uczyć inne kraje od Polski. (PAD mógłby powiedzieć coś w tym stylu w ramach " strzeżenia niezłomnie godności Narodu".)
    Natomiast Kopacz albo Tusk to tylko kłamcy. Ich słowa nie mają żadnej wartości. Przecież ktoś podejrzany o matactwa i współpracę z obcym państwem w zacieraniu śladów śmierci polskiej delegacji nie może być wiarygodny.
    Wątpliwa jest też ich legitymacja do reprezentowania spraw Polski ponieważ istnieją przesłanki, że wszystkie wybory od 2010 były fałszowane. - To ostatnie mógłby PiS wygłosić gdyby zawczasu podejmował odpowiednie działania.


    P.S.1 Z najbliższymi wyborami wiążę jednak duże nadzieje. Chcę by PiS wygrał i chcę go rozliczać. Teraz podczas kampanii niech sobie przyciągają bezmózgowców na różne sposoby. Ale jeśli PiS i PAD po 25.10.2015 zawiodą swój twardy elektorat w kilku sprawach, które są papierkami lakmusowymi to nie chciałbym być w ich skórze.


    P.S.2 Czy jest w ogóle jakiś rodzaj kryzysu na który instytucje UE są przygotowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. Ale PiS już udzielił odpowiedzi w sprawie imigrantów. Przypomniał o tym Pan Wąż Wystygły w jednym z komentarzy.
      Beata Szydło "zapytana o to, czy jako premier anuluje ustalenia z Brukseli i nie wpuści do Polski imigrantów, kluczyła w wypowiedziach. - Jeśli Polacy zdecydują, że PiS będzie brało odpowiedzialność, to możemy wrócić do rozmowy. Dziś odpowiedzialność bierze premier Kopacz – oświadczyła, odmawiając podania jakichkolwiek szczegółów co do swoich planów".
      http://www.prawy.pl/z-kraju/10757-rzad-szydlo-nie-anuluje-umow-z-eurokratami-i-wpusci-imigrantow-do-polski

      Problem w tym, że wyborcy tej partii nie chcą słuchać wypowiedzi swoich polityków i wiedzę wolą zastępować wiarą. Przyznaję, że jest ona bardzo potrzebna, by uwierzyć, że po 25.10 nastąpi jakiś "cud".
      Tak jak nikt nie chce zrozumieć słów pana Kaczyńskiego - "Nie możemy w tym momencie myśleć o żadnym rewanżu, żadnym odwecie", tak nikt nie zamierza wiedzieć, że w wielu obszarach PiS będzie kontynuował politykę tego reżimu.

      Usuń
  27. Witam.

    Panie Aleksandrze w Pańskim wpisie z przed 2 lat http://bezdekretu.blogspot.com/2013/09/putin-syria-sarin-o-zabojcach-doskonaych.html

    dałam komentarz 8 września 2013 10:55 Konkretnie ten fragment od "Tu znowu wraca cała historia. (...) do (...) Do pierona jasnego nie można cały czas oczekiwać, że będzie, co rusz każdy papież potem powoływał do świętości kolejną „KÓZKÓWNĘ”!!! Chociaż ta miała wielkie szczęście. Została zabita, nie zostawszy zgwałconą przez swołocza!"

    A Pan mi odpisał wówczas 8 września 2013 20:06 "Popełnimy poważny błąd, jeśli słowa papieża Franciszka (lub innych papieży) będziemy interpretować w kontekście bieżącej polityki. Przywódca Kościoła nie może udzielać swojego błogosławieństwa wojnie i nie wolno oczekiwać, że z ust papieża usłyszymy polityczną ocenę konfliktu syryjskiego.
    To nie Franciszek "swoim nieprzemyślanym czynem wkłada w łapy ludobójcy dodatkowy atut", lecz owi ludobójcy wykorzystują jego słowa we własnym interesie. A to istotna różnica. Dzieje się tak nie dlatego, iżby Franciszek był człowiekiem niefrasobliwym i nieodpowiedzialnym, ale z tej przyczyny, że nad sprawą Syrii rozciągnięto haniebną zasłonę fałszu i tchórzliwego milczenia.
    Nie oczekuję od papieża, że potępi Putina, stanie po stronie USA czy powie - ta wojna jest słuszna.
    Prawdy na temat konfliktu oczekujmy od polityków, dziennikarzy i ludzi życia publicznego. Oni są winni wytłumaczenia opinii publicznej kulisów tej sprawy, wyjawienia faktów i wskazania winnych.
    To zatem, co Pani proponuje wiodłoby do odwrócenia i pomieszania porządków. "

    Czy Pan wobec zaistniałej sytuacji, mam tu na myśli przesadną wylewność papieża, że jest już taki MIĘCIUTEŃKI. iż zdaje się bardziej już tylko można zdradzić... czy Pan podtrzymuje swoją opinię sprzed 2 lat nt. zachowania papieża Franciszka? Tzn. Czy w dalszym ciągu "Popełnimy poważny błąd, jeśli słowa papieża Franciszka (lub innych papieży) będziemy interpretować w kontekście bieżącej polityki"?

    Pytam bo komentarze pod Pańskim wpisem (a i we wpisie), a dotyczące papieża Franciszka są "grube".

    Pozdrawiam
    Halka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Halko.
      Będziemy się mylić, przyjdzie czas składania samokrytyki.
      Nowa odsłona synodu już w tym miesiącu. Lobby wierzących "inaczej" nie ustanie.
      Wszyscy oczekujemy jasnego i czytelnego głosu Franciszka, który rozwieje niejasności.
      Pozdrawiam.
      P.S. Nie wiem czy podpisała Pani list do Papieża.
      http://ratujmyrodzine.pl/

      Usuń

    2. Wygląda na to, Halko, że rację wtedy miałyśmy - wiedzione intuicją? - Ty, pani Iwona i ja, (jeszcze z tak lubianymi przez Ciebie "wisienkami nadziei":) w awatarze), a pan Aleksander wolał zachowywać wstrzemięźliwość, aby uniknąć pochopnych opinii.

      Ostatnio jednak pisze na ten temat bez znieczulenia i jednoznacznie.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Panie meewroo.

      Nawet Pan nie wie, ja bardzo chciałabym się mylić w tej sprawie...

      A listu do papieża Franciszka nie podpisałam. Co więcej nie zamierzam go nawet podpisywać. Jeśli Ojcu Świętemu trzeba tłumaczyć, że rodzina jest zagrożona i trzeba ją ratować... Za sam fakt otrzymania listu takiej treści "prośby synowskiej" - ja cię kręcę... prośby, błagania, wycia... do zwolnienia dałabym wszystkich doradców papieża - natychmiast! Jeśli papież nie ma takiej świadomości, wiedzy, to kto ma mieć? Putin?! Kto wie? Może ma? Wszak do niego nikt listów o takiej treści nie pisze (chociaż pewności nie mam przecież).
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Witaj Urszulo.
      Bo już czas najwyższy "po owocach poznawać". Niekończenie zaraz muszą to być wisienki. Jak aktualne jest dziś: "Nie każdy kto mi mówi Panie, Panie...". I to "Wtedy Jan powiedział do Jezusa: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami".


      I ja Ciebie pozdrawiam równie serdecznie.

      Usuń
    5. Halka,

      Nie dostrzegam tu sprzeczności i również dziś mógłbym powtórzyć - "Przywódca Kościoła nie może udzielać swojego błogosławieństwa wojnie i nie wolno oczekiwać, że z ust papieża usłyszymy polityczną ocenę konfliktu syryjskiego."
      Proszę jednak pamiętać, że te słowa pisałem przed dwoma laty. Pontyfikat Franciszka dopiero się rozpoczynał, a na świecie istniała dalece inna sytuacja.
      Nie było jeszcze wojny na Ukrainie, a papież nie spotkał się z Putinem i nie wypowiedział wielu znanych już ocen i poglądów na sprawy bieżące.
      Moją ówczesną odpowiedź powtórzyłyby dlatego, że także dziś nie oczekuję od Franciszka, by dokonywał analiz politycznych. To nie jest zadanie dla papieża, a jego nauczanie nie ma wpływu na bieżącą politykę mocarstw.
      Swoim zachowaniem i wypowiedziami Franciszek kształtuje jednak poglądy wiernych (również polityczne), zaś wspierając pewne procesy (lub przemilczając inne) udziela ważnych wskazówek etycznych i moralnych.
      Tylko w tym kontekście mam prawo dokonywać krytycznych ocen i tylko na ich podstawie zamieściłem mocne słowa o tym pontyfikacie. Są rzeczy, których ten papież nie powinien robić i należy do nich "miękkość" wobec zakusów Rosji.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    6. Szanowni Państwo,

      wygląda na to, że nasze konsternacje wobec różnych posunięć papieża Franciszka (lokatora Watykanu?) wynikają po prostu z tego, że niewiele (albo nic zupełnie nie) wiemy o tym, jaki jest Kościół w Ameryce Południowej, a także o tym, kim jest były kardynał Bergoglio.

      Warto przeczytać artykuł Cenckiewicza:
      http://cenckiewicz.dorzeczy.pl/id,7219/Franciszek-prorok-Ale-czego.html

      Pozdrawiam

      Usuń
  28. Witam. Mam następujące pytania do pana A.Ściosa i wszystkich komentatorów:1) Jak ocenić tekst i zdjęcia (z oficjalnej strony PAD) z warszawskich uroczystości >Pogrzebu Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych na "Łączce"<,skoro ,moim zdaniem specjalnie,serwuje się w nich m.in. pomniejszanie roli prof.Szwagrzyka i jednocześnie "wywyższa kunertyzm" ? 2) Jak ocenić wspólną amerykańską wizytę PAD i MSZ Schetyny ,skoro na pierwszy plan wysuwa się sprawę wiz? Moim zdaniem sprawa wiz dla Polaków powinna być traktowana raczej w sferze pewnej korzystnej symboliki ,natomiast ważne są wg. mnie następujące konkrety: - jaka jest cena dla Polaków za zgodę na TIPP (dalszy postęp tzw. dekarbonizacji,kolejne ułatwienie zwiększonego napływu żywności skażonej GMO,kolejne ułatwienie drenażu Polski importem ludzi "za chlebem") ?,- jak (i czy w ogóle) będzie wyglądać amerykańska współpraca z Polską na rzecz uniezależnienia polskiej armii od wpływów "wielkiego brata",w tym na przykład w kwestii remontów/wymian silników samolotów MiG-29 konstrukcji CCCP?,czyżby miała nastąpić kolejna odsłona cichej współpracy z mafią różnych "lotniczych kamieniarzy"/słupów "tajne przez poufne"? ,-jak wyobraża sobie środowisko bezpieczeństwa PAD & PiS współpracę służb amerykańskich i-załóżmy,że po wygranej PiS-"nowych" służb polskich w kwestii zwalczania terroryzmu pospolitego przy jednoczesnej współpracy służbowo-wojskowej z reżimem terrorystów państwowych FR ?; uważam,że zachodnie przyzwolenie na syryjski gambit z udziałem FR,tłumaczony wg. mnie dość naiwnie przez niektórych Amerykanów "okazją wciągającą w drenaż sił",tylko rozzuchwali ów reżim .To zachodnie kunktatorstwo zaraz na początku konfliktu syryjskiego dało czas reżimowi Assada na realizację "pomocy Putina". Ze złem(szatanem) się nie dyskutuje,tylko je tępi (choć zło kusi), wyrzuca się handlarzy ze świątyni, nie przyjmuje nauk fałszywych faryzeuszy-tak opisuje Biblia Św. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Za niezalezna.pl

    Prezydent Obama dziś w ONZ:

    16:47
    Jeśli chodzi o Syrię, Obama wyklucza współpracę z dyktatorem Baszarem al-Asadem. Mówi, że tylko nowy przywódca w Syrii pozwoliłby odbudować ten kraj. Zapowiada też walkę ze "szkodliwą ideologią Państwa Islamskiego". Deklaruje też, że jest w tej materii przygotowany na współpracę z każdym krajem, "łącznie z Rosją i Iranem".

    16:51
    USA zwiększają liczbę uchodźców, których powitamy na naszym terytorium - mówi Obama, odnosząc się do kryzysu uchodźczego. "Tak jak naucza papież Franciszek, stajemy się silniejsi, gdy doceniamy najsłabszych wśród nas, i traktujemy ich jak równych sobie" - dodaje.

    OdpowiedzUsuń
  30. Petycję ws. przywrócenia śledztwa prok. Andrzejowi Witkowskiemu można podpisać na stronie:

    http://www.petycjeonline.com/do_kamstw_o_mierci_ksidza_jerzego_popieuszki

    Redakcje dużych portali "naszych mediów" i znanego ośrodka z Torunia zapewne będą nieraz pisać o zakłamanym procesie toruńskim i panoszeniu się Kiszczaka, aczkolwiek żadnego wsparcia z ich strony w tej sprawie nie ma (próbowałam).

    Ciekawe, co będzie z informacjami zamieszczonymi w książce Wojciecha Sumlińskiego na temat byłego prezydenta. Dziennikarz ma nadzieję, że nowy rząd podejmie jakieś działania w tej sprawie i na ławie oskarżonych zasiądzie Komorowski.

    Ale coś słabo z tym wszystkim... Czy Oni oby na pewno naprawią Rzeczpospolitą?

    OdpowiedzUsuń
  31. Iwona,

    Bardzo Pani dziękuję za zamieszczenie linku do petycji.
    Postaci księdza Jerzego i sprawie tajemnicy Jego śmierci, poświęciłem wiele tekstów. Uważam ją za zbrodnię założycielską III RP - zbrodnię, która depozytem bandyckiej tajemnicy scaliła fundamenty tego państwa i do dziś stanowi jego najważniejsze spoiwo.
    Dlatego wiem, że gdy depozyt ten zostanie odebrany mordercom i ich wspólnikom, III RP runie. To jest klucz do rozwiązania wielu innych tajemnic tego państwa.
    Sprawa zabójstwa księdza Jerzego jest jedyną, która posiada taką moc. Dlatego tak jej się boją.
    I tylko głupcy lub ludzie wyzbyci polskości, mogą sądzić, że mamy do czynienia z "tematem historycznym".
    Z przerażeniem patrzę, jak ten arcyważny temat mało obchodzi ludzi mieniących się patriotami, jak niewielkie zainteresowanie wywołuje na "upolitycznionym" twitterze.

    Proszę i zachęcam wszystkich do podpisywania petycji i organizowania wszelkich form nacisku na prezydenta Andrzeja Dudę. Jeśli ten prezydent ma być naprawdę "nasz", musi pochylić się nad sprawą księdza Jerzego. Nad tematem, na którym ciąży 30 lat fałszu i ohydnych manipulacji, dekady tchórzostwa i nieprawości. Trzeba się tego mocno domagać i żądać powierzenia śledztwa najlepszemu prokuratorowi.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Iwono, Panie Aleksandrze,

      Niestety, właśnie zajrzałam na portal z petycją http://www.petycjeonline.com/do_kamstw_o_mierci_ksidza_jerzego_popieuszki, gdzie podpisałam się od razu, kiedy Pani Iwona zamieściła info na "BEZDEKRETU". Spodziewałam się masowego poparcia, ale teraz jestem zupełnie przybita!

      W tej chwili Apel podpisało 1760 osób.

      SŁOWNIE: TYSIĄC SIEDEMSET SZEŚĆDZIESIĄT!

      Tu już chyba nie ma Polski, drodzy Państwo!


      W stu kilkudziesięciu komentarzach powtarza się wołanie: Chcemy prawdy! Tylko prawda nas wyzwoli!!!

      A PRZECIEŻ PRAWDA JEST ZNANA OD (PRZYNAJMNIEJ) 25 LAT! I POWSZECHNIE DOSTĘPNA, ZARÓWNO W INTERNECIE (Aleksander Ścios, Wojciech Sumliński) JAK I W KSIĄŻKACH OBU AUTORÓW.

      Przecież wszyscy możemy się zapoznać z dochodzeniami 2 razy odsuwanego prokuratora Witkowskiego, który już w 1990 wydał nakaz aresztowania generałów Ciastonia i Płatka. ("Resort" = Kiszczak zatrzymał się na płk. Pietruszce).

      Wszyscy powinniśmy wiedzieć, kto powiedział o świętym Księdzu: "NIECH ON WRESZCIE PRZESTANIE SZCZEKAĆ".

      I wiemy KTO GO NAPRAWDĘ ZAMĘCZYŁ I ZAMORDOWAŁ!

      Więc chyba nie o prawdę tu chodzi, tylko O SPRAWIEDLIWOŚĆ!

      Ktoś powie: sprawiedliwość nie jest potrzebna Świętemu! I ja się nawet zgodzę.

      ALE TA SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST POTRZEBNA NAM! JAK POWIETRZE. BEZ KTÓREGO WSZYSCY SIĘ PODUSIMY W TEJ ... JESZCZE POLSCE ???

      Usuń
    2. Urszula Domyślna,

      też się podpisałem i paru znajomych/rodziny. Problem w tym, że informacji o tej inicjatywie nie ma w mediach ,,papierowych" a wielka liczba osób o prawicowym światopoglądzie, zwłaszcza starszych, mało albo wcale korzysta z internetu. Zresztą, w Internecie tez nie ,,nadzieje się" Pani na tą inicjatywę na głównych portalach prawicowych.

      pozdrawiam Panią

      Usuń
    3. Szanowny Panie Wojciechu,

      Uważam, że dla Polaka - niezależnie od wieku - NIE MA W TEJ SPRAWIE ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA!

      Nie ma i nie było ważniejszego i bardziej złowrogiego wydarzenia, niż MORD ZAŁOŻYCIELSKI III RP!

      Internetem posługują się obecnie prawie wszyscy, książki są w księgarniach, są rodzice, starsze rodzeństwo, wychowawcy, nauczyciele, katecheci, wreszcie księża!

      Są organizacje (harcerstwo i in.), a nawet... partie młodzieżowe.

      W zeszłym roku, w związku z okrągłą, trzydziestą rocznicą męczeńskiej śmierci bł. Jerzego, było bardzo wiele programów we wszystkich mediach.

      Jest w końcu... nieszczęsna "S" - uzurpatorka, która powinna - choćby dla uwiarygodnienia się - zabiegać o to najbardziej. Kapelanem PIERWSZEJ SOLIDARNOŚCI był przecież Ksiądz Jerzy. Nie robi nic. Niestety, nie widzę także specjalnych działań ze strony wybitnych, prawdziwych założycieli "S", którzy jakby zapomnieli o swoim Przewodniku w stanie wojennym.

      O politykach, którzy na wyścigi przyznają się do polskości i katolicyzmu - w ogóle nie wspominam. Ten temat ICH PARZY! Instytucje, takie jak IPN (oraz ich pracownicy, podobno patrioci i "nasi") swoją postawą dowodzą, że nie są suwerenni w swych działaniach.

      ITD.

      Stąd moje pytanie sprzed dwóch godzin: czy tu jeszcze jest Polska?

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    4. Urszula Domyślna,

      Szanowna Pani Urszulo, faktem jest, że tak jak Pani mówi, nikt sie tym tematem - mam na myśli organizacje społeczne i media prawicowe - nie zajmuje. U mnie w mieście wygląda to np tak, że jak puściłem linka do kilku osób z młodziezowych ruchów prawicowych, to te osoby po paru dniach się podpisały. Dwóch starszych członków mojej rodziny dopiero, gdy im wyjasniłem, jak to zrobić, co to jest, i o co tu chodzi. Ludzie nic nie wiedzą na ten temat. Widzę, że Pan Ścios poruszył ten temat na twitterze dzisiaj, zobaczymy, czy będzie jakiś odzew.

      pozdrawiam Panią

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Dziękuję za zauważenie problemu. Blog znakomitego publicysty Aleksandra Ściosa i społeczność komentatorów, traktuję już jak swoją rodzinę.
      Dlatego, gdy coś mnie boli, zastanawia, negatywnie zadziwia, w pierwszej kolejności chcę się tym podzielić właśnie tu.
      Zrobiłam taką akcję (szczegóły na stronie poznacie-prawde.pl), ponieważ od kilkunastu już lat czytam różne publikacje na temat losów śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki. Myślałam dotychczas, że jest to sprawa powszechnie uznana w środowiskach polskiej prawicy za priorytetową. Ci wszyscy dziennikarze, publicyści niejako wychowali, przygotowali mnie do tego.
      Jednakże teraz obserwuję (widzimy to wszyscy), że ta sprawa nie może się przebić, jako ważny temat w mediach, dyskusji publicznej w środowiskach polskiej opozycji.
      Być może clou zainteresowań prawicowych mediów i publicystów skupia się obecnie wokół tematów mających bezpośrednie przełożenie na wynik jesiennych wyborów (np. temat uchodźców, obciążających partię rządzącą).
      Ale być może niektóre środowiska odbierają ten temat jako coś obcego (wysłałam już z setkę e-maili do klubów Gazety Polskiej, i ani jednej zwrotnej odpowiedzi, jakiegoś feedback z ich strony. Nie wiem...
      Codziennie sprawdzam, czy coś napisano na ten temat w "naszych" mediach. Na razie nic... Może jest za wcześnie na osąd. Poczekajmy.

      Usuń
    7. Iwona,

      ja wrzuciłem przed chwilą na Wykop tą informację, zobaczymy, czy bedzie zainteresowanie:

      http://www.wykop.pl/link/2781365/petycja-ws-ujawnienia-prawdziwego-przebiegu-mordu-na-ks-popieluszce/


      pozdrawiam panią

      Usuń
    8. Wojciech Miara,

      O petycji krzyczę od wczoraj na twitterze. Będzie o tym osobny tekst.

      Pozdrawiam

      Usuń
    9. Iwona,

      Bardzo mnie Pani uradowała słowami - "Blog Aleksandra Ściosa i społeczność komentatorów, traktuję już jak swoją rodzinę."
      Dziękuję za te słowa i życzę, by zawsze czuła się Pani jak wśród najbliższych.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    10. Panie Aleksandrze,

      Bardzo Panu dziękuję za Pański dwudniowy "krzyk" na twitterze.

      Może redakcje "naszych mediów" ruszy sumienie i jednak napiszą o petycji pana redaktora Sumlińskiego?

      Na marginesie: ciekawostka. Założoną mniej więcej w tym samym czasie petycję pana Emiliana Kamińskiego [ http://www.petycjeonline.com/stop_dla_zniszczenia_warszawskiego_teatru_kamienica ] poparło już niemal 12 000 osób. Ale o bezprawnych działaniach "człowieka o nazwisku Adrian Accordi Krawiec" ws. przejęcia Teatru Kamienica napisała - o ile pamiętam - zarówno niezależna. pl jak i wiele mediów "oficjalnych". Szczerze życzę panu Kamińskiemu wygranej z protegowanym SB (gen. Fonfary), tym bardziej, że i Pan, przed laty, pisał o tym osobniku w publikacji: PRYWATYZACJA POD DYKTANDO SŁUŻB: http://bezdekretu.blogspot.com/2009/09/prywatyzacja-pod-dyktando-suzb.html

      Pozdrawiam serdecznie Pana i Wszystkich Państwa z "Bezdekretu" :)

      Usuń
  32. ESBEK V/RZECZNIKIEM PRAW OBYWATELSKICH!

    Płk Krzysztof Olkowicz, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa i były szef koszalińskiej służby więziennej, został mianowany jednym z trzech zastępców Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.

    – Do SB płk Olkowicz wstąpił w 1982 r. Przez dwa lata służył w pionie kontrwywiadu w Elblągu. Potem przeszedł do Służby Więziennej. W oświadczeniu lustracyjnym, jako radca prawny, przyznał się do służby w SB – tłumaczy w rozmowie z portalem telewizajrepublika.pl dziennikarz śledczy "Do Rzeczy" Cezary Gmyz.

    Jednak służbę płk Olkowicza w PRL-owskich organach bezpieczeństwa pominięto w jego nocie biograficznej umieszczonej na stronach internetowych Rzecznika Praw Obywatelskich. „Absolwent Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Gdańskim, asesor sądowy w Elblągu, funkcjonariusz Służby Więziennej, wykładowca, od 2006 r. radca prawny” – to opis działalności płk Olkowicza, który znajduje się w witrynie www.rpo.gov.pl.

    OdpowiedzUsuń
  33. ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze,

    'wP' : Układ realizuje skok na Trybunał Konstytucyjny! Sejm w ostatniej chwili wyłoni pięciu nowych sędziów! PiS: "Chodzi o zablokowanie zmian w Polsce!"

    PiS biadoli, lamentuje, ale nie podejmuje żadnych kontr-działań. Czyżby to było kolejne wygodne alibi dla usprawiedliwienia "ogólnej niemożności" zmiany Układu III RP?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  34. Urszula Domyślna, Iwona, Wojciech Miara,
    Szanowni Państwo,

    W komentarzu Pani Urszuli znalazły się bardzo ważne słowa - "NIE MA W TEJ SPRAWIE ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA! "
    Ci, którzy znają mój blog i zamieszczane tu teksty, wiedzą, że staram się (choć nie zawsze to się udaje) zachowywać chłodny dystans wobec poruszanych spraw i tematów. Uważam, że emocje są zwykle złym doradcą, a w obszarze analizy politycznej - wręcz wrogiem.
    Proszę mi zatem wybaczyć, ale w sprawie tej petycji, nie mogę i nie chcę zachowywać dystansu i pozwolę sobie napisać wprost, co myślę o ludziach "wolnych mediach", realizujących partyjne instrukcje.
    Potrafię przeboleć instrumentalne traktowanie zamachu smoleńskiego i cwaniackie ukrywanie tego tematu. Mogę przemilczeć, gdy to samo środowisko zamilcza sprawę aneksu do Raportu, a Kancelaria Prezydenta udziela skandalicznej odpowiedzi w najgorszym stylu późnej "komorowszczyzny". Będę milczał,widząc jak "opozycja"ucieka od twardych deklaracji w sprawie"imigrantów" i jak koniunkturalnie traktuje kwestie rozliczeń z reżimem.
    Ale - w tej sprawie nie wolno mi milczeć ! I nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla łajdaków, którzy w imię źle pojmowanej "pragmatyki wyborczej" uważają taką petycję za temat niewygodny i skazany na przemilczenie. Są takimi samymi draniami, jak ci, którzy przez 30 lat ukrywali prawdę o zabójstwie świętego Jerzego i uczestniczyli w podłych manipulacjach.
    Gardzę ludźmi, którzy w imię partyjnych geszeftów i sondażowych złudzeń kupczą zbrodnią na Kapelanie Solidarności. Za to milczenie - nie ma dla nich usprawiedliwienia.

    Jestem niezmiernie wdzięczny tym, którzy sporządzili petycję do prezydenta i tym, którzy złożyli pod nią swój podpis. Tak MUSI postąpić każdy, kto czuje się Polakiem.
    W książce "ZBRODNIA ZAŁOŻYCIELSKA III RP - Zabójstwo Księdza Jerzego Popiełuszki" napisałem:
    "Prawda o męczeństwie Kapelana Solidarności nie jest nam potrzebna, by szukać sensacji. Nawet nie po to, by stawiać sprawców przed sądem, wznawiać procesy, oskarżać i ferować wyroki. Potrzebujemy jej dlatego, by z tej śmierci wyrosło dobro - takie, którego chciał ksiądz Jerzy dla Polski i dla Polaków.
    Ludzie, którzy utrzymują nas w fałszywym przeświadczeniu o przesłaniu księdza Jerzego, podkreślają często słowa: zło dobrem zwyciężaj - i nie chcą pamiętać, że poprzedza je równie ważna dyspozycja: nie daj się zwyciężyć złu.
    Nie doświadczymy owoców tego męczeństwa ani darów tej świętości, jeśli nie złamiemy zmowy milczenia i fałszu ustaleń toruńskich. Nie z pragnienia zemsty i dochodzenia ludzkiej sprawiedliwości, ale po to, by nie dać się zwyciężyć złu, które zatruwa dziś życie naszej Ojczyzny.
    III RP, która zaczęła się nad grobem księdza Jerzego, nadal strzeże zbrodniczej tajemnicy. Ludziom uczestniczącym w ukrywaniu prawdy, na zawsze powinny brzmieć w uszach słowa księdza Jerzego, wypowiedziane do oprawców – Panowie, dlaczego mnie tak traktujecie…

    Dziękuję Państwu

    OdpowiedzUsuń