Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 20 stycznia 2015

OD KALININGRADU DO MARSZU NA EUROPĘ


Jeśli przedstawiciele reżimu mogą dziś uchodzić za rzeczników Ukrainy i przeciwników kremlowskiego satrapy, mamy do czynienia z tak niebywałym zjawiskiem, że nie sposób wyjaśnić go w racjonalnych kategoriach. Pokolenia przyszłych historyków i socjologów będą musiały zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie - jak to możliwe, że najbardziej prorosyjska i regresywna grupa polityków, jaka kiedykolwiek pojawiła się w polskiej rzeczywistości, mogła uchodzić za formację „postępową” i „liberalną”? Uważam, że na miano „liberałów” bardziej zasługują peerelowscy towarzysze Olszowski i Grabski, niźli ludzie, którzy decydują dziś o polityce III RP.  Wielka w tym wina tzw. opozycji i związanych z nią mediów, że przez ostatnie osiem lat nie potrafiły pokazać oblicza tej obskuranckiej i twardogłowej zbieraniny.
Prowadzona od wielu miesięcy kampania medialna wykreowała owych „liberałów” nie tylko na  przeciwników Putina i koalicjantów europejskich „sił postępu”, ale sprawiła, że są postrzegani jako proamerykańscy i pro natowscy.
To już wizja bardzo niebezpieczna i byłoby prawdziwym nieszczęściem, gdyby w roku wyborczym politycy USA mieli zostać przekonani, że reżim Komorowskiego gwarantuje skuteczny opór przed zakusami Putina. W perspektywie procesów zachodzących w Ameryce (mocna opozycja Kongresu wobec Obamy) i bliskiego odejścia  najgorszego w dziejach prezydenta, takie okoliczności mają niezwykle istotne  znaczenie.
Poza tworzeniem fałszywego wizerunku, celem kampanii propagandowej jest wzbudzenie przeświadczenia, jakoby przedstawiciele reżimu mogli zapewnić Polakom bezpieczeństwo i byli gotowi bronić nas przed rosyjską agresją.
Czytelnikom tego bloga nie muszę wyjaśniać, że taka teza jest kompletnie nonsensowna - dla każdego, kto posiada wiedzę o rodowodzie PO i zachowaniach tej grupy przed, w trakcie i po zamachu smoleńskim. Jej niedorzeczność ujawnia się w polityce zagranicznej III RP, sprowadzonej do roli rosyjskiego konia trojańskiego, w decyzjach dotyczących energetyki, czy służb specjalnych, w obszarze wojskowości i kultury, w rozlicznych „strategiach” środowiska Belwederu, w setkach rozstrzygnięć politycznych i ekonomicznych. Trzeba byłoby zapomnieć o realiach lat 2008-2013, by uwierzyć, że tak prorosyjski reżim może być zdolny do zrzucenia niewolniczych pęt.
I jeśli możemy dziś mówić o zatrważającej skuteczności tej kampanii, to tylko dlatego, że większość naszych rodaków nie jest w ogóle zainteresowana przyszłością kraju lub nie potrafi sięgnąć pamięcią dalej niż w bieżący przekaz propagandy.
Wydawałoby się, że przypominanie prorosyjskich „dokonań” reżimu PO-PSL leży jednak w interesie opozycji i będzie podstawą każdej, racjonalnej kampanii wyborczej. To temat niewyczerpany i dostępny do eksploatacji przez wiele miesięcy. Nie tylko w kontekście Smoleńska, ale poprzez ukazanie, jak szkodliwe i groźne dla Polaków były decyzje podejmowane w imię utrwalania „przyjaźni polsko-rosyjskiej”. Tym bardziej, jeśli zagrożenia te nigdy nie zniknęły, a to, co robi reżim nadal sytuuje go w roli wykonawcy obcych dyspozycji.
W poprzednim tekście wskazywałem na priorytety interesów rosyjskich i niemieckich związanych z likwidacją polskich kopalni. Późniejsze wydarzenia potwierdziły intencje reżimowych graczy. By uniknąć nadmiernych emocji, ale też uchylić się od dosadnej krytyki, zaniechałem komentowania tego, co o tzw. porozumieniu z górnikami mówili  przedstawiciele „wolnych” mediów i politycy PiS.   
Uważam jednak za konieczne, by jasno i bez niedomówień postawić postulat arcyważny dla polskiego bezpieczeństwa i zrozumiały dla każdego, kto zna intencje naszych wrogów: trzeba uczynić wszystko, by w roku 2015 zamknąć granicę z Kaliningradem.
Na temat tego antypolskiego projektu pisałem już wielokrotnie i poniżej zamieszczam linki do niektórych tekstów. Nie będę więc przypominał rzeczy oczywistych ani po raz kolejny wyjaśniał – dlaczego zamknięcie granicy leży w polskim interesie.
W ostatnim czasie pojawiły się jednak dodatkowe argumenty, o których warto wspomnieć.
W ciągu półrocza drastycznie spadła liczba osób zainteresowanych przekroczeniem granicy (w relacji styczeń 2014 – styczeń 2015 granicę przekroczyło dwukrotnie mniej Rosjan). Spadła także wymiana handlowa z obwodem kaliningradzkim (w okresie trzech kwartałów 2014 r. import z Polski zmniejszył się o 13,5 proc, a Polska znalazła się zaledwie na 7 pozycji wśród krajów-dostawców do Obwodu Kaliningradzkiego). Prawie dwukrotnie wzrósł za to eksport do Polski i dziś wynosi 102,2 mln USD (4,2 proc udziału w eksporcie obwodu). Warto przy tym zauważyć, że o ile Polska wysyłała do Kaliningradu głównie artykuły spożywcze, wyroby chemiczne i elektromaszynowe, to do Polski trafiają przede wszystkim odpady przemysłu spożywczego, pasze oraz tytoń i wyroby tytoniowe. Nie przypadkiem profil tej „wymiany” przypomina realia PRL-u.
Biura turystyczne w Kaliningradzie notują 70 procentowy spadek zainteresowania wyjazdami do Polski. Rosjanie nie tylko nie mają pieniędzy na zakupy w polskich sklepach, ale ich sytuacja bytowa wygląda wręcz tragicznie. W Kaliningradzie podrożały wszystkie artykuły spożywcze i opustoszały półki sklepowe. Szczęśliwcy, którym uda się wyjechać do Polski muszą liczyć się z drobiazgowymi kontrolami celników rosyjskich. Media kaliningradzkie codziennie informują o zatrzymaniu „przemytu” polskiego mięsa, sera, a nawet pieczywa.
Tych, którzy zwyczajowo bredzą o „argumentach ekonomicznych”, „ożywieniu gospodarczym” i „regionalnych korzyściach” płynących z otwartej granicy, odsyłam do oficjalnych statystyk, z których jednoznacznie wynika, że opowieści o Rosjanach – cennych klientach należą do mitologii. Powinni również zapoznać się z dziesiątkami antypolskich, wrogich wypowiedzi publikowanych w mediach kaliningradzkich. Oskarża się tam Polaków o „rusofobie” i wykorzystywanie „przejściowych trudności” w handlu, naśmiewa z „polskich sankcji” i jako przykład uzależnienia od Rosjan wskazuje na jedyną formę „polskiej turystyki” – tankowanie paliwa na rosyjskich stacjach.
Trzeba też przypomnieć o wydarzeniach z ostatnich tygodni. Wydana niedawno rosyjska „doktryna wojenna” przewiduje „koncentrację i umocnienie możliwości bojowych” w najważniejszych dla Rosji obszarach. Zaliczono do nich Obwód Kaliningradzki. Zgodnie z wolą Putina ten „przyczółek Rosji wobec najbardziej agresywnych i rusofobicznych państw NATO” ma stać się „militarną tarczą” oraz miejscem, w którym „Rosja skoncentruje swoją siłę bojową”. Nie sposób dziś zliczyć ćwiczeń i manewrów wojskowych, prowadzonych na terenie obwodu. W 2015 roku rozpocznie się tam budowa nowych radiotechnicznych kompleksów służących „kontroli przestrzeni kosmicznej”, a już dziś Rosjanie zgromadzili na granicy z Polską siły dostateczne do natychmiastowej agresji.
Dzisiejsza informacja o zatrzymaniu we Francji grupy rosyjskich terrorystów, wysłanych tam przez Kadyrowa (o tych ustaleniach wywiadu propaganda III RP już nie wspomina) powinna przypomnieć, że otwarta granica z Kaliningradem stwarza idealne warunki do przeprowadzenia dowolnej prowokacji lub akcji terrorystycznej, ułatwia przenikanie do Polski rosyjskiej agentury i jest zarzewiem potencjalnych problemów i konfliktów. W relacjach dotyczących zatrzymania terrorystów wspomina się, że ich dotarcie do Paryża było możliwe dzięki braku kontroli na granicach UE. Pojawia się pytanie - ilu „rosyjskich turystów”, przechodząc przez przejścia Obwodu Kaliningradzkiego dostało się następnie na teren państw UE? Ilu z nich jest już w Polsce i planuje akcje na Litwie czy Ukrainie?
Wydaje się oczywiste, że temat otwartej granicy z obwodem nie powinien schodzić z łam „wolnych” mediów i być wciąż przypominany przez polityków opozycji. Jeśli nie z uwagi na zagrożenia, których wielorakość (od epidemiologicznych, po militarne)  ukrywa się przed Polakami, to z tego powodu, że nie ma dziś tematu równie doniosłego i równie niezastąpionego, by obnażyć prawdziwą twarz moskiewskich marionetek i pokazać prorosyjski charakter reżimu. Nie sądzę, by w okresie przedwyborczym był to błahy argument.
Żądając natychmiastowego zamknięcia granicy z Kaliningradem (umożliwia to art. 12  umowy o zasadach małego ruchu granicznego) i wskazując na zagrożenia związane z projektem „Prusy Wschodnie”, można nie tylko przyczynić się do poprawy naszego bezpieczeństwa, ale łatwo udowodnić, że nie dba o nie grupa rządząca.
Utrzymywanie otwartej granicy z Rosją jest przecież wyrazem słabości i uległości reżimu.  Potwierdza również, że jest on uzależniony od Moskwy i Berlina, zaś sprawy bezpieczeństwa Polaków traktuje z niebywałą nonszalancją i pogardą. Trudno znaleźć temat bardziej nośny i adekwatny, by wykazać fałsz obecnej narracji propagandowej i pokazać, że ludzie PO-PSL są bardziej „przyjaciółmi Putina” niż dbają o interesy Polaków.   
Temat Kaliningradu musi być podnoszony na forum międzynarodowym – również dlatego, że stanowi element antypolskiego paktu, w którym współuczestniczą przywódcy unijni. Trzeba o nim mówić w USA i zainteresować nim opinię światową. Dla normalnych społeczeństw jest niezrozumiałe - dlaczego państwo zagrożone rosyjską napaścią i doświadczone półwieczem rosyjskiej okupacji, utrzymuje otwartą granicę z agresorem i pozwala na „ruch graniczny” z najbardziej zmilitaryzowanym miejscem na świecie.  
Jeśli są dziś środowiska polityczne poważnie myślące o czekających nas wydarzeniach, powinni sformułować jasny przekaz: jak Ukraina jest etapem i „polem doświadczalnym” nowego sojuszu Moskwy i Berlina, tak „projekt Prusy Wschodnie” i otwarta granica z Kaliningradem mają stanowić symbol tego przymierza i prowadzić do reaktywacji historycznych demonów.
Utrzymując tak groźne status quo, reżim III RP nie może być wiarygodnym partnerem dla sił, które chciałyby ukrócić rosyjską dominację i powstrzymać „marsz na Europę”.


Linki:

57 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    Z Pańskiego tekstu jednoznacznie wynika, że Putin ogołocił już "świętą Rossiję" oraz swoich poddanych z ostatnich zasobów materialnych. Spadek kursu rubla (związany ze spadkiem cen ropy) - i pomimo tego dalsze, obłąkane wydatki na zbrojenia, doprowadzają "imperium na glinianych nogach" do ruiny. O czym świadczą podane przez Pana przykłady rzeczywistej "wymiany handlowej" pomiędzy III RP a Obwodem Kaliningradzkim. Na dobrą sprawę "wymiana" sprowadza się głównie do eksportu na Zachód (także i do Polski) groźnych grup terrorystycznych.

    Ciekawe, jak długo będzie przymykać na to oczy (przy pomocy ruskiej propagandy i pożytecznych idiotów Zachodu) zagrożona atakami "islamistów" made by Russia - Europa? O Polsce nie wspominam, bo nauczona ostatnimi doświadczeniami wiem, że tu nikt nawet słowa nie piśnie o zagrożeniu ze strony "przyjaciół". Kłania się "polsko rosyjskie pojednanie", pewnie kontynuowane na pełnych obrotach, choć na użytek Zachodu i USA skrzętnie kamuflowane. (Czy skutecznie?)

    Podobnie jak Pan zachodzę w głowę, jak to możliwe, że "przedstawiciele reżimu (III RP) mogą dziś uchodzić w świecie za rzeczników Ukrainy i przeciwników kremlowskiego satrapy", bo rzeczywiście: nie sposób tego wyjaśnić w racjonalnych kategoriach.

    Dlatego nie chce mi się wierzyć, że poważni, dbający o swoje kraje politycy USA i ci bardziej przytomni z UE nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, (w przeciwieństwie do szalonych lewaków pt."nous sommes Charlie"). Przecież "usłużność" i kilkunastoletnie umizgi do bandytów z Kremla powinny się chyba kończyć w momencie coraz większego "fizycznego" zagrożenia?

    Dzisiejsze doniesienia o ataku regularnych wojsk rosyjskich na Ukrainę są groźne również dla Polski. PUTIN POTRZEBUJE PIENIĘDZY NA WOJNĘ, więc reżim III RP nie może dopuścić do jakiejkolwiek polskiej konkurencji dla ruskiego węgla (z Donbasu), dlatego złudne są nadzieje tych, którzy wierzą w utrzymanie śląskich kopalni, czy "dokończenie" terminalu gazowego.

    Bardzo bym chciała, żeby "zachodnie demokracje" jak najszybciej doświadczyły "Marszu na Europę" oraz skutków przymierza "rusko-pruskiego". Wtedy może się w końcu opamiętają - w odruchu instynktu samozachowawczego, nb. nieobecnego u III RP-owców.

    Czy według Pana są jeszcze na to szanse? Bo nam pewnie niedługo "wypowiedzą" porozumienie z Schengen, a kordon sanitarny ustanowią na Odrze?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, że nie na temat wpisu, ale ciekawe komentarze pojawiają się na niezależnej(trudno jednak stwierdzić na ile wiarygodne). Zły stan zdrowia PBK raczej tajemnicą nie jest, ale ta informacja chyba rzuca nowe światło. Pozwolę sobie zacytować:

    "Jest chory z jego stanem zdrowia jest tragicznie .Może niedługo umrzeć .Lekarze w Szpitalach MSW mają dość jego częstych wizyt u lekarzy i jego licznej rodzinny w Warszawie i Gdańsku gdzie mieszka jego matka i siostra Hella z rodziną .W Warszawie wyszła afera Komorowski Pomawia spisek lekarzy że źle złożyli mu nogę ,która nie goi się ,ale te gojenie to nie przez nogę tylko jego obecny stan zdrowia jest lichy.Komorowski nie chce przedłożyć zaświadczenia o stanie zdrowia z drugiej strony nie chce aby jego stan zdrowia , ten prawdziwy był opublikowany w raporcie i mediach , ponieważ to nie pozwoli mu funkcjonować następne 5-lat .Dlatego udaje się za pieniądze podatników do Szwajcarii do prywatnej kliniki o dużej renomie .Ale niestety tam też pracują Polacy ,mimo tajemnicy plotki rozchodzą się jak samolot startuje kierunek Zurich .My tu w Szwajcarii, Niemczech czy Austrii wiemy przez tzw mund propagandę więcej niż Polacy w Polsce."

    Termin wyborów został wyznaczony na dzień miesięcznicy:
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/wybory-prezydenckie-2015-odbeda-sie-10-maja_513133.html

    Ciekawe informacje podaje też DGP:
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/847809,samorzady-wybory-prezydenckie-sa-zagrozone.html

    "Lokalne władze przestrzegają przed paraliżem na skutek informatycznej rewolucji , jaką rząd zaplanował na dwa miesiące przed majowymi wyborami. Sporządzenie spisu osób uprawnionych do głosowania w części gmin może się okazać niemożliwe

    Jeśli ktoś nie będzie widnieć w spisie wyborców, nie będzie mógł zagłosować, a taki czarny scenariusz jest według samorządowców prawdopodobny."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radek,

      To nie są "ciekawe komentarze", lecz wrzutki na temat BK, z których słynie ów portal. Pisałem już wielokrotnie, że ludzie, którzy moderują niezalezna.pl wykonują fatalną robotę.
      Pozwoli Pan, że nie będę komentował bredni.
      Jeśli chodzi o dywagacje w sprawie terminu wyborów prezydenckich, to termin 10 maja uważałbym za dobry. Szczególnie dla tych, którzy nieustannie chwalą Polaków za dojrzałość i mądrość. Żale panów z PiS przywołują na myśl przysłowie o złej baletnicy i chyba nie przystoją ludziom, którzy głoszą doniosłość kandydatury pana Dudy.

      Usuń
  3. Radek,

    Fatalnie Pan trafił z tym komentarzem, zwłaszcza z jego pierwszą częścią. Tu się internetowych plot nie przynosi i nie cytuje esbeckich wrzut funkcyjnych komentatorów "naszych mediów". Inna sprawa: co robią tam tzw. moderatorzy? Śpią czy też funkcyjni?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Urszulo,

    Każdego dnia przybywa informacji o tym, że Rosja staje się bankrutem. Zwyczajowo nie pojawiają się one w polskojęzycznych mediach, ale nawet to, co do nas dociera pozwala ocenić kondycję państwa Putina.
    Przed kilkoma dniami pojawiła się np. wypowiedź prezesa banku "Sberbank" Hermana Griefa, który stwierdził, że "przy średniej rocznej cenie ropy 43-45 dolarów za baryłkę nieunikniony jest kryzys bankowy na ogromną skalę" i ostrzegł, że Rosję czeka katastrofalne "upaństwowienie gospodarki".
    Mocnym potwierdzeniem takich ocen jest również informacja, że rosyjskie banki odrzucają 95 proc. wniosków kredytowych, a "zaległości kredytowe" Rosjan wzrosły o prawie 60 proc.
    Myślę, że sytuacja w obwodzie kaliningradzkim jest nawet znacznie gorsza od tego, co dzieje się w Moskwie czy Petersburgu. Ten region był zawsze traktowany "po macoszemu" i ogniskują się w nim wszystkie rosyjskie patologie. To zaś stwarza wiele dodatkowych zagrożeń, bo (zgodnie z logiką bolszewicką) za wszystkie obecne problemy odpowiada wraża Polsza i Europa. Gdyby ktoś chciał poznać nastroje mieszkańców obwodu, odsyłam do komentarzy pod tekstami publikowanymi na kaliningradzkich portalach, np.
    http://kgd.ru/
    http://rugrad.eu/

    Póki mamy otwartą granicę z Kaliningradem, próżno dywagować o zmianie "linii politycznej" reżimowców. To jest symbol ich zniewolenia, współczesny "pałac kultury", rozciągnięty na obszarze ponad 100 km. W żadnym stopniu nie jest to projekt polski i nie służy polskim interesom. Jego autorem był Ławrow, a "matką chrzestną' kanclerz Merkel.
    Dlatego za tak ważny uważam postulat zamknięcia granicy. To powinien być temat nieustannie podnoszony przez opozycję i rozgrywany przeciwko przedstawicielom reżimu. Jest o czym mówić przez wiele miesięcy.
    Ma Pani oczywiście rację pisząc, że administracja amerykańska (nawet ta Obamy) zdaje sobie sprawę, z kim ma do czynienia w osobach Komorowskiego czy Kopacz. Trzeba jednak wykorzystać zmiany zachodzące w USA, ale też prowadzić działania wykraczające poza kadencję Obamy.
    Dlatego mądra opozycja powinna dziś dobitnie podkreślać prorosyjskość tandemu PO-PSL i pokazywać, że otwarta granica z Kaliningradem stanowi realne zagrożenie dla całej Europy. Mówienie o demokracji lub przedstawianie reżimowców jako stronników Ukrainy i "wolnego świata"(jak czyni to PiS), jest kardynalnym błędem. Ta sprawa ma oczywisty wymiar międzynarodowy. Prorosyjskość Komorowskiego i jego środowiska jest rzeczą ewidentną, a jednocześnie kompromitującą. Mądre rozgrywanie tego tematu (również w kontekście otwartej granicy) umocniłoby opinię, że reżim nie daje żadnej gwarancji na powstrzymanie ekspansji rosyjskiej i stanowi zagrożenie dla interesów USA w tym regionie.
    To jest gra, którą warto prowadzić.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli za radą tow. oligarchy Giermana Griefa odbiorą pozostałym "oligarchom", co oligarsze, i na powrót upaństwowią - czy może to oznaczać koniec tow. cara Putina? Jak Pan sądzi?

      Usuń
  5. Jeżeli gryzę co - to sercem gryzę. (Słowacki)

    Panie Aleksandrze,

    Takie motto mógłby Pan dodać na górze pod "Nie uznaję autorytetów ani prawd objawionych III RP". :)

    Od dawna ze wzruszeniem, (ale i z goryczą, że tak wielu czyta, a tak niewielu słucha), czytam Pańskie mądre "podpowiedzi" dla opozycji, wskazywanie obszarów, na których warto się skupić chcąc prowadzić odpowiedzialną polską politykę. W dzisiejszym wpisie, poświęconym polityce zagranicznej, podpowiada Pan, jak należałoby rozgrywać sprawę otwartej granicy polsko - rosyjskiej. Dla wykazania światu (w tym przede wszystkim postulowanym przez Pana jako główny sojusznik - Stanom Zjednoczonym Ameryki*) faktycznej, zapiekłej prorosyjkości i poddaństwa interesom Rosji zarówno aktualnej prezydentury jak i rządu PO-PSL - jako istotnego zagrożenia dla interesów i bezpieczeństwa Ameryki.

    Jednocześnie, spoglądając na realia i kontynuację pozorowanych działań PiS, ze smutkiem potwierdzam, co wcześniej zauważyli Koledzy: że są to już raczej przesłania dla przyszłości.

    Na ten nasz Długi Marsz!


    Pozdrawiam serdecznie

    * NUDIS VERBIS - 2 Terapia
    http://bezdekretu.blogspot.com/2014/09/nudis-verbis-2-terapia.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Aleksandrze,

    Antoni Macierewicz - jedyny polityk PiS, który nie zawodzi i nie waha się nazywać rzeczy po imieniu, określił w dzisiejszej GPC rząd III RP - rządem niechęci do polskości. Ponieważ wypowiedź dotyczy Polskich Tatr (mojego ukochania), przytoczę ją w całości:


    "Rząd niechęci do polskości

    Pomysł, by tereny leżące w niezwykle atrakcyjnych częściach polskich Tatr sprzedać zagranicznej spółce, jest aberracją, która nie mieści się w głowie. A jednak przystało na niego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, wydając zgodę na przeprowadzenie takiej transakcji.

    Najwyraźniej gabinet pani premier Ewy Kopacz już zupełnie otwarcie i prowokacyjnie postanowił przystąpić do wyprzedaży Rzeczypospolitej Polskiej. To wstrząsające! Niech sprzedadzą Rosjanom Pałac Kultury i Nauki – takiej transakcji chętnie bym przyklasnął. Ale niech zostawią w spokoju polskie góry, lasy – polską ziemię. Ale nie tylko ją – pamiętajmy przecież o stoczniach, kopalniach – o polskim przemyśle. Mamy do czynienia z politykami całkowicie wyzutymi z polskości i pozbawionymi elementarnego poczucia odpowiedzialności obywatelskiej."

    http://niezalezna.pl/63437-rzad-niecheci-do-polskosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słucham drugiej Beethovena (Thielemann, jakże odmiennie, z jakim szaleństwem w porównaniu z Marinerem) i czytam coraz smutniejsze wieści z ginącego świata - pysk wojny już nie czai się w zaroslach biznesów i systemów, ale ostentacyjnie przechadza po naszych podwórkach, sycząc.

      Dlatego, nie na temat, przynajmniej nie wprost, ale zacytuję:

      Koniec
      Co się spotkało a potem rozeszło
      co było razem by biec w różne strony
      szczęście co nagle rozdarło się w środku
      chociaż żegnając kocha się najdłużej
      bliscy co potem wydają się obcy
      i mówią sobie wszystko się skończyło
      Nie martw się o nic, bo szpak zamyślony
      I smutna ziemia w niewidzialnych rękach
      orzeszek grabu z skrzydełkiem zielonym
      żyrafa co szyją wypatrzy najdalej
      wiedzą jak serce nie zabite sercem
      koniec --- to kłamczuch w świecie nieskończonym

      Nie mozna wątpić w głębokie przekonanie autora tego wiersza. Wyczuwam tu szczerość. Ale przecież jakże gorzkie jest to przesłanie, skoro wiemy, że i ten co je napisał - ugiął się.

      Pewnie dlatego, najstraszniejszą rewolucją dla obecnego systemu byłoby spełnienie marzenia Pana Cogito: ujawnienie potwora. Jest to ostatnia rzecz, której powinniśmy oczekiwać ze strony systemu.

      Jan Twardowski

      Usuń
    2. Jan Twardowski - dwa akapity wyżej. Przepraszam.

      Usuń
    3. Przemek Łośko,

      Miło, że się Pan pojawił po długiej nieobecności, panie Przemku. Teraz czekam jeszcze na pana Wojciecha Miarę, pana VCR i kilkoro innych. Także na Ciebie, Halko, bo chyba pora przestać się na siebie gniewać - jak myślisz?

      Nie wiem jak Państwo, ale ja się przywiązuję do ludzi, nawet w internecie! :))
      Naturalnie nie do wszystkich, ale do dobrych i prawych - nieodwołalnie.
      Rozpoznaję ich natychmiast: "po włóknach duszy i chrząstkach sumienia".

      Myślę, panie Przemku, że potwór, który jest zarazem Systemem, dawno już został ujawniony przez takich jak my, którzy nigdy nie "zobaczą" niewidzialnych szat cesarza z baśni Andersena. Marzę o tym, żeby nas było coraz więcej. I pomimo strasznych czasów, w których przychodzi nam żyć - wierzę, że tak się stanie.

      Bo prawda jest jedna.
      Bo nie wolno kłamać.


      Jak napisał, dawno temu, Autor tego bloga. :))

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Z wierszami ks. Twardowskiego mam wciąż kłopot. Jakoś do mnie nie trafiają...

      Usuń
    4. Witam.
      Urszulo, co ja już z Tobą mam! Wyjaśnijmy to raz na zawsze! Sprawę mego gniewu wyjaśniłam już tak dobitnie rok temu, że wiedz, iż nie ma już złości we mnie. Sprawę uznałam już wówczas za zakończoną. Więcej się już w tym nie babram. Dalsze obrabianie tego, jest dla mnie zawstydzając z każdej strony.
      Jeśli jest tak jak piszesz, że „po włóknach duszy i chrząstkach sumienia" poznajesz… to już tam i mnie do którejś kategorii przypisać musiałaś i niech tak zostanie.
      Ja u Ściosa nie jestem po to, by mnie lubiono, dla mnie ważna jest Ojczyzna i Naród i tyle.

      Jeśli od pewnego czasu jestem niewidzialna, to bynajmniej nie z przyczyny, o której Urszulo napisałaś. Po tym jak dotarło do mnie, że w podziale na My i Oni, ja jestem po stronie MY a ONI (to wszystko to, co ma choćby nalot IIIRP a gdy dla eksperymentu wrzuciłam do wora ONI, czyli Pis i wszystkich odrodnych synów tej partii) - już zwyczajnie miałam dość życia tylko patriotyczną teorią. Zrozumiałam, że zostaliśmy sami! Przelało się we mnie i postanowiłam przejść do praktyki. Wiem, że jeśli we własnym środowisku nie stworzymy odpowiednich formacji, struktur to po nas. I w takim kierunku poszły moje ostanie działania. Stało się tak z woli bożej, zostałam niejako zmuszona – ktoś musi a „nie chciał pies nie chciał kot” – przewodniczyć pewnemu przedsięwzięciu, a tam o dzieciaki szło. Miałam do wyboru się załamać nad z góry przegraną sprawą lub stworzyć grupę, która zacznie myśleć jak ludzie kochający Boga i Ojczyznę. I tak od 8 m-cy wśród zbiorowiska apatrydów, ateistów, tych, co to wprawdzie wierzą, ale nie praktykują, a wiec z jeszcze gorszych niż rasowi ateiści, a przypominających w swoich poglądach „niedomknięta walichę”, realizuję mój po ludzku szalony plan. I kilka dni temu, kiedy myślałam, że to jednak było szaleństwo, nierealne, że z tymi ludźmi rzeczywiście nie da się nic dobrego zrobić. Co im wyrzuciłam na forum, że to gówno, na które cały czas narzekają to ich wina. Winię plotkarzy, kłamczuchów, partaczy, tchórzy itp., którzy niszczą wszystko, co dobre zupełnie nie widząc, że są tacy sami jak ci, na których narzekają. I kiedy skończyłam zdanie, w którym dodałam, że nawet niech mi nie donoszą, co na mój temat się tu mówi, bo mam dość słuchania plotkarzy i kłamców. Nastąpiła cisza. Jedna z takich cholernych ciszy. Po czym jedna z plotkar zaczęła odchodzić ze spuszczoną głową… lecz nagle zrobiła dwa kroki, odwróciła i zaczęła krzyczeć. Wreszcie z niej wydarło: „Nie chce pani wiedzieć, co się tu o pani mówi? Naprawdę pani nie chcę?! Myślałam sobie w tamtej chwili, że w babę złego coś wstąpiło – pewnie mi zaraz tu wyrecytuje takie cuda i dziwy, o których świat jeszcze nie słyszał – i baba dodała: „Powiem pani, co się tu na pani temat mówi! Mówi się, że jak pani nie zaprowadzi tu porządku to wszystko się rozwali, bo tylko pani jest tą, która szuka tu prawdy!”. O well, well…kto by pomyślał? Jak jej odpowiedziałam, że zdumiewa mnie jej wiara w moje nadludzkie możliwości to… to – dacie państwo wiarę – nawrzeszczała na mnie, jak ja śmię wątpić w jej słowa i nie zgodzić z tym, co ona mówi, po czym się rozbeczała i uciekła… gdzie?? To oczywiste. Do babskiego azylu - WC.
      CDN…

      Usuń
    5. Dlatego rację ma Pan o tym do bólu uczciwym nicku ONWK (mnie się kojarzy to z Obi-Wan Kenobi). Gdy napisał w swoim komentarzu: „Jest czasem bardzo ciężko, lecz honorowo, bo to jest najważniejsze, prawda?”. Prawda Panie Obi – Wan! Tylko prawda. I tylko honorowo. Tylko tak można wygrywać. Prawdą wygrać. Nie gadaniem o kochającym Jezusku w złóbeczku, nie o wyciskających łzy z ocząt patriotycznych historiach z naszej przeszłości… ja tym moim popaprańcom nic takiego nie mówiłam…zresztą gdzież ta „zwierzyna łowna” by chciała tego słuchać. Byłam z nimi tylko zawsze uczciwa, szanowałam ich. I tyle. Kto wie, może z nich będą jeszcze ludzie? Może jak ich troszkę ucywilizuję… to może… może uda się w nich zaszczepić miłość do Ojczyzny, a poprzez to do Boga (albo odwrotnie)? No, ale szykuje się na „długi marsz” z nimi… małe kroczki, ale cały czas do przodu… „jak mały czołg”.

      Pozdrawiam autora i wszystkich komentujących.
      Zawsze gdzieś się tu czająca Halka

      Usuń

    6. Pozdrawiam Cię, Halko.
      Gdzieśkolwiek jest, Bożeć, ślij dobrą godzinę!



      Usuń
  7. Pani Urszulo,

    Zadała Pani ciekawe pytanie - "Jeżeli za radą tow. oligarchy Giermana Griefa odbiorą pozostałym "oligarchom", co oligarsze, i na powrót upaństwowią - czy może to oznaczać koniec tow. cara Putina?"
    Są na Zachodzie poważni komentatorzy, którzy stawiają taką tezę i utrzymują, że oligarchowie mogą dążyć do obalenia Putina. Przyznam, że nie potrafię ocenić - czy i na ile są to trafne diagnozy.
    Jeszcze przed kilkoma miesiącami uważałbym je za wiarygodne, dziś podchodzę do nich z dystansem. Ludzie z otoczenia Putina nie będą oczywiście umierać za Rosję i nie poświęcą kopiejki na ratowanie rodaków. Wprawdzie już w ubiegłym roku agencja Bloomberg twierdziła, że majątki oligarchów zeszczuplały o 27 mld dolarów, to nadal nie są to kwoty, które mogłyby decydować o wypowiedzeniu posłuszeństwa Putinowi.
    Ci ludzie wiedzą, że nie tylko ich majątki powstały dzięki kagebiście, ale ich życie jest również w rękach Putina. Warto pamiętać, że zbrojną napaść na Ukrainę poprzedziło zamordowanie Bieriezowskiego. To był wyraźny sygnał dla tych, którzy chcieliby wierzyć, że zagraniczne konta i rezydencje dadzą im gwarancje bezpieczeństwa.
    Prędzej więc spodziewałbym się buntu generałów z GRU niż zamachu ze strony oligarchów.
    Pozwolę sobie jednak wykorzystać Pani pytanie na potrzeby obecnego tekstu. Otóż uważam za pewnik, że wywiady niektórych państwa (a z pewnością USA) prowadzą uważną obserwacje tego, co dzieje się w III RP. Oczywiście nie z uwagi na znaczenie tego, co dzieje się dziś w naszym kraju, lecz z powodu Ukrainy. To zachowanie Polaków zdecyduje o powodzeniu planów Putina i będzie miało największy wpływ na przyszłość Ukrainy.
    Można zakładać, że te obserwacje dają podstawę do konkretnych decyzji politycznych i ekonomicznych. By ocenić ostateczne wnioski, warto spojrzeć na kalendarz.
    Za półtora roku upływa kadencja Obamy, za dwa lata kończy kadencja Merkel. Obecność tych polityków pozwoliła Putinowi przeprowadzić zamach smoleński i dokonać napaści na Ukrainę.
    Chyba nikt nie ma wątpliwości, że kremlowski watażka nie pozwoliłby sobie na takie kroki, gdyby w USA był silny prezydent, a w Berlinie rządziła ekipa, na którą Rosjanie nie mają akt na Łubiance. Putin ma więc tylko półtora roku, by rozstrzygnąć sprawę Ukrainy.
    Gdy prezydentem USA zostanie republikanin, kilka miesięcy później świat pozna słabość rosyjskich bandytów. Nie mam co do tego cienia wątpliwości.
    Sądzę, że amerykańscy politycy muszą już dziś planować działania przynajmniej w takiej perspektywie. To oznacza, że skład ekipy rządzącej III RP ma istotne znaczenie. Być może nawet najistotniejsze w kontekście Ukrainy i toczonej obecnie gry na osi Moskwa-Berlin.
    Dziękuję, że przypomniała Pani link do mojego tekstu "Nudis Verbis 2 - Terapia", bo właśnie z jego treści wywodzę wnioski zawarte w obecnym artykule. Napisałem tam m. in.
    "Ponieważ Stany Zjednoczone nie mają najmniejszego interesu we wspieraniu państwa słabego, zależnego od Moskwy i Berlina, warunkiem zawarcia układu byłoby wyrugowanie z naszej przestrzeni politycznej sił, które wspierają tzw. integrację z UE lub działają na rzecz „porozumienia” z Rosją. Sojusz z USA jest możliwy wówczas, gdy Polska wykaże, że stać ją na rolę państwa działającego aktywnie przeciwko interesom Berlina i Moskwy. Dla Ameryki, sprawy polskie staną się ważne tylko wtedy, gdy będziemy silnym i nieodzownym partnerem, nie zaś wówczas, gdy jesteśmy kłopotliwym ciężarem. Polska słaba, infiltrowana przez agenturę i poddana wpływom sąsiadów, nie może liczyć na wsparcie Ameryki."

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  8. cd.

    Uważam więc, że USA powinny dziś dostać wyraźny sygnał ze strony polskiej opozycji - tylko my możemy zagwarantować, że Ukraina nie wpadnie w łapy Putina, a Polska nie będzie dłużej rosyjskim koniem trojańskim. Tylko my możemy położyć kres dominacji Niemiec w UE i zdestabilizować pakt Moskwy i Berlina.
    Nagłośnienie sprawy granicy z Kaliningradem, byłoby nie tylko rodzajem testu na intencje reżimu (nie mam wątpliwości, że przegranego), ale sygnałem dla tych sił, które zamierzają postawić tamę rosyjskiej i niemieckiej dominacji.
    Gdyby były w Polsce środowiska zdolne udźwignąć taką strategię, zadane przez Panią pytanie brzmiałoby - co powinniśmy zrobić, by sprawę naszej wolności powiązać z interesem największego mocarstwa i stać się uczestnikiem gry, w której obalenie reżimu III RP będzie wydarzeniem poprzedzającym upadek Putina?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. No to załóżmy hipotetycznie, że są w Polsce takie środowiska - i ja ZADAJĘ PANU TO PYTANIE:

      "Co powinniśmy zrobić, by sprawę naszej wolności powiązać z interesem największego mocarstwa i stać się uczestnikiem gry, w której obalenie reżimu III RP będzie wydarzeniem poprzedzającym upadek Putina?"


      Co mi Pan odpowie? :)


      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Na to pytanie udzieliłem już odpowiedzi. Została ona sformułowana w tekście "Nudis Verbis 2 - Terapia" i brzmi:

      "Jedynym racjonalnym rozwiązaniem, byłby militarny sojusz polsko-amerykański, zawiązany poza strukturami NATO. W praktyce miały prowadzić do: instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej (bez dodatkowych warunków), trwałej obecności wojsk USA na terytorium Polski oraz zreformowania (poprzez opcję zerową) wszystkich formacji specjalnych. Efektywna współpraca służb USA z najbardziej nieudolnymi służbami Europy, nie jest możliwa. (...)
      Sięgając po istniejące analogie, można byłoby powiedzieć (jeśli nawet porównanie to nie znajdzie akceptacji), że w naszym interesie leży, byśmy byli „Izraelem w Europie”, krajem otoczonym wprawdzie przez wrogów i skazanym na ciągłą walkę, lecz znajdującym oparcie w największym mocarstwie świata. Analogia jest tym bardziej uprawiona, że kwestie energetyczne, odgrywałyby niemałą rolę również w polskim przypadku.
      Jeśli nasi sąsiedzi są szczególnie zainteresowani osłabieniem więzi amerykańsko-europejskich, chcieliby wyprzeć USA z przestrzeni Starego Kontynentu i zminimalizować wpływy amerykańskie w NATO - należy czynić wszystko, by pokrzyżować te plany. To, co nie służy Niemcom lub byłoby szkodliwe dla Rosji – leży jak najbardziej w polskim interesie.
      Polska powinna zatem budować swoją strategię bezpieczeństwa na najgorszym możliwym scenariuszu, a to oznacza, że antyniemieckość i antyrosyjskość musi stać się polską racją stanu i decydować o naszych wyborach politycznych."

      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Wydawać by się mogło, że tak oczywistej rzeczy nie powinno się politykom przypominać.
    Czasem już sam nie wiem czy to aby nie wina naturalnych przypadłości ludzkich, zwykłego lenistwa i głupoty. Bo systemu stale obarczać za brak działania już nie sposób.
    Mamy w końcu jasność co do intencji i prawdziwych celów Rosji. Wiemy, że właśnie rozpoczynają kolejną, tym razem już bardziej czytelną i oficjalną fazę wojny. Wojny, nie eufemistycznego "podporzadkowywania" Ukrainy, ale wojny!
    Utrzymywanie otwartych granic z krajem znajdujacym sie w stanie wojny z innym naszym sąsiadem, samo w sobie jest kuriozum. Jednoczesnie jest jednoznacznym opowiedzeniem się po jednej ze stron.
    Nagłośnienie i wykorzystanie sprawy o której Pan pisze, to w obecnej sytuacji najpilniejsza rzecz do zrobienia dla opozycji chcącej zachować znamiona propaństwowości. Unikanie zdecydowanych działań w tym zakresie, definitywnie przekreśli jej znaczenie i rolę jaką chce odgrywać teraz i w przyszłości. Ślepotę można czasem darować, arogancji na granicy zdrady - nie!
    Mamy świadomość wizyt na tym blogu osób z kierownictwa PiS -u, oraz czołowych mediów. Dlatego należy powiedziec im wprost - ten temat nie może czekać na lepszą chwilę i nie ma teraz sprawy pilniejszej. Stoimy w obliczu toczącej się rozgrywki, która niechybnie dotknie nasze państwo, także w sensie bezposrednim, fizycznym.
    Rola "wycieraczki" - jak Pan to nazywa , "pasa transmisyjnego" jak to eufemistycznie ujmuje rzadząca ekipa - którą się nam narzuca, to zgodnie z nazwą miejsce "nieczyste", miejsce gdzie eliminuje się i pozostawia przeróżne "brudy" i zagrożenia. Jednym słowem getto.
    My się z tym nie możemy zgodzić!
    Co prawda bankructwo wielu lewackich mitów powoli zaczyna być widziane na zachodzie Europy, ale nie mam złudzeń - jest to już etap na którym nie da się zatrzymać i cofnąć ich skutków. Ten obszar musimy nauczyć się ponownie traktować jako potencjalną "zagranicę". Jeżeli Europa nie będzie zdolna do refleksji i zmian, to tym razem być może my powinniśmy być zainteresowni stworzeniem pewnych granic, wynikających z polskiej racji stanu.
    Dlatego, całkowicie się tu z Panem zgadzam, głównym adresatem naszych starań na arenie międzynarodowej, nijako już tradycyjnie, powinny być USA i obszar krajów Brytyjskiej Wspólnoty Narodów.
    W tym kontekście martwi mnie jeszcze jedna sprawa.
    Nauczyliśmy się traktować Stolicę Apostolską jako naturalnego sprzymierzeńca.
    Mając na uwadze personalia w KEP, oraz ostatnie ich "inicjatywy" i postawę, widzę w perspektywie raczej wynikającą z dezinformacji Watykanu obstrukcję i sabotaż.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Zaścianku,

    Niezwykle cenie ujął Pan istotę tego tekstu: "ten temat nie może czekać na lepszą chwilę i nie ma teraz sprawy pilniejszej. Stoimy w obliczu toczącej się rozgrywki, która niechybnie dotknie nasze państwo, także w sensie bezpośrednim, fizycznym."
    Wyjawię zatem intencję, jaka towarzyszyła mi podczas pisania tekstu. Ponieważ pozwalamy tu sobie na wiele słów krytycznych pod adresem opozycji, uznałem, że odpowiedzialność za słowo wymaga, by była to "krytyka konstruktywna".
    Za taką właśnie uważam postulat zamknięcia granicy z Rosją. To żądanie nie wiąże się z żadnymi kosztami ani utrudnieniami dla opozycyjnych piewców demokracji. Nie jest "kontrowersyjne" ani nazbyt radykalne. Nie wywoła "wojny z Rosją" i nie sprowokuje oskarżeń o "rokosz". Służy polskiemu bezpieczeństwu i jest wsparte na solidnych, racjonalnych argumentach.
    Nie wiem - czy i ile osób z kierownictwa PiS odwiedza ten blog, ale szczerze zachęcam czytelników bezdekretu do śledzenia inicjatyw i wypowiedzi polityków opozycji.
    Jeśli ten postulat nigdy nie zostanie podjęty, może to oznaczać dwie rzeczy: ci ludzie nie czytają bloga bezdekretu (co byłoby doskonałym wytłumaczeniem) lub czytają i ...nie rozumieją, o czym tu rozmawiamy. Wówczas należałoby powtórzyć Pańskie słowa - "Ślepotę można czasem darować, arogancji na granicy zdrady - nie!"

    Podzielam też Pańską opinię na temat Stolicy Apostolskiej - jako "naturalnego sprzymierzeńca" polskich interesów. Nie powinniśmy liczyć na takie wsparcie. Ani w wymiarze globalnym ani krajowym.
    Być może kiedyś przedstawię tu rzeczową argumentację, dziś powiem tylko tyle, że w moim odczuciu, czas pontyfikatu papieża Franciszka zapisze się złotymi zgłoskami w kremlowskich annałach.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  11. Pojawiła się w tej dyskusji pewna nadzieja iż publikacje Aleksandra Ściosa docierają do gremiów kierowniczych "opozycji". Wydaje mi się że tak nie jest.
    Tu dosyć nieszczęsny przypadek grupy p Hofmana pokazał wyraźnie, że największy wpływ na "opozycje" mają ci którzy najlepiej znają jej słabości......

    Sprawa Kaliningradu, tym dziś czytelniejsza wobec zatrzymania terrorystów we Francji, nie frasuje zbytnio głów gremiów kierowniczych opozycji.

    Kandydat Andrzej Duda ma znacznie poważniejszy problem. Zacytuje kandydata w całości:

    "Po pierwsze jesteśmy w NATO. Po drugie nawet gdyby na prośbę Ukrainy NATO wysyłało tam wojska, to należałoby się nad tym dobrze zastanowić."

    Cytat dosłowny.

    Kto wie, może właśnie w tym kompromitującym twierdzeniu Andrzeja Dudy kryją się i przyczyny dla których furtką dla terrorystów jesteśmy i będziemy.
    Wyrażam w tym miejscu głęboką nadzieje że Aleksander Ścios jest w grubym błędzie twierdząc że zachodni analitycy monitorują sytuacje w Polsce.

    Lepiej by było gdyby przeoczyli głos kandydata na prezydenta.
    Tu dopiero, po takim kuriozalnym oświadczeniu, tracimy znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz,

      Wiesz, ja mam takie super skuteczne "pytanie zamykające", kiedy ktoś zbyt natrętnie przechwala się, że brał udział..., był uczestnikiem..., działał..., walczył... - pytam złośliwie: PO KTÓREJ STONIE?

      Więc choć mdli mnie na widok kandydata D. - i wiem, a przynajmniej się domyślam, jakie są powody jego asekuranctwa - i ja byłabym ostrożna z wysyłaniem na Ukrainę OBECNYCH POLSKICH WOJSK - w dodatku: przez obecną władzę. Bo do końca nie byłabym pewna, PO CZYJEJ OSTATECZNIE STANĄ STRONIE?!

      Pozdrawiam

      PS. Zachodzę w głowę co zrobi MinSZ - Zębon Szetyna po takim oświadczeniu ZWIERZCHNOŚCI: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/siergiej-lawrow-nazwal-wypowiedz-schetyny-bluznierstwem/ewzw6

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Oświadczenia "zwierzchności" nie dziś służą zdyscyplinowaniu niesfornych pajaców, ale ich uwiarygodnieniu i wykreowaniu rozdania ze Schetyną w roli głównej.
      Każda ostra wypowiedź w stronę środowiska Komorowskiego, to bezcenny dar wyborczy. Pozwala nie tylko kreować przyjaciół Putina na "tych, co się Ruskim nie kłaniają" (przy wydatnym wsparciu niektórych żurnalistów z wPolityce), ale wykazać, że to co robi reżim jest groźne i szkodliwe dla Rosjan.

      Usuń
    3. Sir,

      Przecież wiem, pożartować sobie chciałam, nie umiem wciąż pisać "na baczność".

      A wojsko obecne z generałami szkolonymi w Moskwie, pod przewodem WSI i Kozieja na kwadrydze - naprawdę by Pan posłał na Ukrainę? Bez żadnych obaw?

      Mariuszowi nie dokończyłam (bo byłam głodna) - że w przeciwieństwie do kandydata D. ja bym najpierw ludziom wyjaśniła, że komuszej armii strach wysyłać. Ale skoro NATO taką przyjęło, to teraz ma.

      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Mariusz Molik,

    Wypowiedź kandydata Dudy jest więcej niż skandaliczna. Dobrze jednak, że została ujawniona, bo pozwala to ocenić poglądy tego pana (jeśli w ogóle je posiada) i usytuować je w obszarze polityki prowadzonej przez reżim. Mówiąc wprost - nie widzę żadnych istotnych różnic między dywagacjami A.Dudy a polityką tandemu PO-PSL.
    Dlatego zadałem dziś na tt pytanie - czy można nazywać "kandydatem opozycji" człowieka,którego poglądy w/s Ukrainy w niczym nie odbiegają od dotychczasowej praktyki reżimu?
    Masz stuprocentową rację twierdząc, że po takim oświadczeniu tracimy szanse na sformułowanie przekazu, o którym pisałem w tekście i w komentarzach.
    Sądzę jednak, że żaden poważny analityk nie może traktować serio tej kandydatury. I wydaje się, że wiedzą o tym w Waszyngtonie i w Londynie. Jest ona na poziomie propozycji sformułowanej przez SLD i (o czym już pisałem) pozwala przypuszczać, że PiS de facto zrezygnował z próby obalenia reżimu prezydenckiego.

    Skoro poruszyłeś w komentarzu sprawę zatrzymania we Francji rosyjskich wysłanników Kadyrowa, jest to temat, który uważam za jedno z najważniejszych wydarzeń ostatnich tygodni. Również ze względu na sposób, w jaki temat jest rozgrywany.
    Można przypuszczać, że mamy tu do czynienia z ciekawą grą kilku służb specjalnych.
    Tak szybko, jak sprawa została ujawniona (a nie ma wątpliwości, że był to sterowany przeciek) tak szybko zapadła nad nią kurtyna milczenia. W mediach zachodnich nie ma na ten temat żadnych artykułów ani analiz. Być może coś przeoczyłem, ale na stronach internetowych najważniejszych pism i agencji nie znalazłem nawet wzmianki o tym wydarzeniu.
    Sądzę, że może to świadczyć o dwóch scenariuszach: temat wyciszono z obawy przed reakcją Rosji (i nie jest to wyjaśnienie absurdalne) lub ujawniono tylko tyle, ile ma wystarczyć do prowadzenia gry na poziomie służb. Przejęcie takiej grupy terrorystycznej (zakładam, że ludzie ci są jeszcze żywi) daje potężne narzędzie nacisku na Rosję i może zostać wykorzystane do wymuszenia istotnych ustępstw. Czy tak się stanie - wkrótce się dowiemy.
    Mam przy tym nadzieję, że niedługo nadejdzie czas, gdy służby USA zechcą ujawnić nieco informacji na temat Smoleńska. Ta broń nie została jeszcze użyta, a przecież może ona zdetonować nie tylko wiele kremlowskich kombinacji, ale pomóc w obaleniu reżimu III RP.

    OdpowiedzUsuń
  13. O tytułowym marszu nikt lepiej nie wiedział i nie pisał niż Józef Mackiewicz, którego 30 rocznicę śmierci będziemy obchodzić 30.01.2015 r. Ś.p. Maciej Rybiński w przedmowie epokowego dzieła ś.p. Grzegorza Eberhardta " Pisarz dla dorosłych. Opowieść o Józefie Mackiewiczu" tak pisał: "Jeden z największych pisarzy polskich, a zarazem moralista rzadkiego, niezłomnego charakteru, zaświadczający własnym życiem, pełnym dramatów, wierność poglądom właśnie moralnym w świadomości społecznej właściwie nie istnieje". i dalej " Anatema, jak została nałożona na Józefa Mackiewicza przez komunistów, obowiązuje do dziś(...). Nawet zmarły jest groźny dla żywych, bo daje świadectwo ich intelektualnego upadku i moralnego zaprzaństwa."
    Dobrze byłoby w przeddzień 30 rocznicy jego śmierci odrzucić bełkot małych zaprzańców, wziąć do ręki jego książkę i tak uczcić to wydarzenie. Tyle jeszcze możemy zrobić.
    Ksiądz Robak do czytelników bloga Bez Dekretu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KSIĄDZ ROBAK,

      Dziękuję Panu za przypomnienie o 30 rocznicy śmierci Józefa Mackiewicza i z całych sił przyłączam się do apelu, by "odrzucić bełkot małych zaprzańców, wziąć do ręki jego książkę i tak uczcić to wydarzenie".
      Obcowanie z dziełami jednego z największych pisarzy polskich, przynosi czytelnikowi autentyczny "powiew wolności" -dar niedostępny we współczesnej literaturze.

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze,

    Napisał Pan:
    "Sądzę jednak, że żaden poważny analityk nie może traktować serio tej kandydatury. I wydaje się, że wiedzą o tym w Waszyngtonie i w Londynie."

    Chciałbym zapytać na czym opiera Pan to przypuszczenie/przekonanie?

    Pytam ponieważ zastanawia mnie w kontekście konfliktu Rosyjsko-Ukraińskiego, że na zachodzie nikt nie podnosił sprawy współpracy SKW-FSB, tak jak w przypadku Francji i osławionych Mistrali. Podobnie zresztą w sprawie otwartej granicy o której Pan wspomina wyżej, która nie budzi zaniepokojenia zachodu.

    Prof. Marek Jan Chodakiewicz wielokrotnie wspominał np. o małej sprawności CIA,
    przykład: USA nie miały do 2008r. do ataku Rosji na Gruzję planów co zrobić w sytuacji w gdyby Rosja zaatakowała jeden z krajów NATO - Estonię(sprawa wyszła przez przypadek kiedy Obama poszedł o to zapytać i dowiedział się, że takich planów nie ma po czym polecił je przygotować), innym przykładem jest brak jakiegokolwiek specjalisty/doradcy ds. Ukrainy bodaj do połowy zeszłego roku.
    Niestety nie mogę znaleźć linka, aby podać źródło, ale była o tym mowa na jednym z tzw. wieczorów autorskich(jest sporo nagrań na youtube) jeśli znajdę to podam link.

    Dlatego sądzę, że na dzień dzisiejszy raczej nikogo kandydatura Pana Dudy nie interesuje, ale oczywiście możliwe, że nie jestem wystarczająco poinformowany. W takim przypadku proszę wyprowadzić mnie z błędu.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Radek,

    W Pańskim komentarzu znajduję tyle wątków, że na wszystkie nie zdołałbym udzielić wyczerpującej odpowiedzi.
    Pozwoli Pan zatem, że pominę zatem te, które uważam za zbędne lub niezrozumiałe.
    Kandydatura pana Dudy z całą pewnością nie znajduje się w centrum uwagi światowych mocarstw ani ich wywiadów. Od czasu, gdy PiS ujawnił swojego kandydata, bodaj dwukrotnie spotkałem w mediach zachodnich wzmiankę o tym polityku. Trudno też wymagać, by zajmowano się tak papierową i nudną postacią.
    Sądzę jednak, że zgodzimy się co do tego, iż wybory prezydenckie i parlamentarne mogą interesować ludzi, którzy poważnie myślą o powstrzymaniu Putina. Jeśli nawet do takich ludzi nie należy obecny prezydent USA, to (jak wyjaśniałem powyżej) polityka tego kraju już dziś jest kształtowana w perspektywie przymusowego odejścia Obamy. Warto więc pamiętać, że gdy za półtora roku zastąpi go republikanin, w III RP będzie rządziła partia wybrana w tegorocznych wyborach.
    Nie muszę też wyjaśniać, jak wielkie znaczenie ma postawa polskiego rządu wobec bandyckich poczynań Moskwy.
    Zakładam zatem, że Ameryka (ale nie tylko ona) byłaby zainteresowana takim układem sił politycznych w III RP, który gwarantowałby przynajmniej dwie rzeczy: umocnienie wiodącej roli Polski wśród państw byłego Bloku Sowieckiego (od 2010 roku utraciliśmy ten priorytet) oraz udziałem naszego kraju w wielorakich działaniach (politycznych,operacyjnych,militarnych) służących powstrzymaniu Putina. By tak się stało, potrzebny jest rząd i prezydent nieuwikłany w zależność od Moskwy i nieobarczony depozytem zbrodni smoleńskiej.
    Ponieważ w realiach III RP mamy tylko jedną partię opozycyjną i tylko kandydat tej partii może stanowić jakąś przeciwwagę dla obecnej prezydentury (tu wielki wykrzyknik) zakładam, że obserwując reakcje i wypowiedzi tego kandydata, Amerykanie (oraz przedstawiciele innych państw) muszą czuć ogromny zawód i niedosyt. Powiedziałbym brutalnie, że ta opozycja skazuje naszych sojuszników na Komorowskiego.
    Prawdą jest, że pod rządami Obamy służby amerykańskie straciły nie tylko zęby, ale i szare komórki, a na "kierunku rosyjskim" nie mogą poszczycić się niemal żadnymi sukcesami.
    Nie sądzę jednak, by w kontekście oceny polskich realiów, czy kandydatur prezydenckich miało to istotne znaczenie. Nie jest aż tak źle, by wywiad USA mógł nie wiedzieć, kim jest Komorowski lub nie znać faktycznych dokonań tandemu PO-PSL. To raczej kwestia wykorzystania tej wiedzy niż jej braku.
    Pisząc więc, że "żaden poważny analityk nie może traktować serio tej kandydatury", mam na myśli sytuację, w której poważni politycy czy analitycy chcieliby wiązać nadzieje na zmianę sytuacji w Polsce z kandydaturą pana Dudy. W tej kwestii sam kandydat nie daje im szans.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź

      Pozdrawiam

      Usuń
  16. @A.Ścios
    Do całości koncepcji III RP brakuje mi precyzyjnego obrazu rozmieszczenia zachodnich mocodawców w opcjach lokalnej polityki. Nie wiem czy można opierać się na tezie, że jeżeli NATO byłoby bardziej agresywne wobec putinowskich zagrywek, to można by tego samego oczekiwać od opozycji; chociaż prawda brzmi - opozycja powinna działać suwerennie, niezależnie od zagranicznego poparcia, wobec czego takie rozważania zdają się być zupełnie nie na miejscu.

    Natomiast warto wspomnieć, że od czasu zbrojnego napadu na Ukrainę, nawet na zachodzie pojawiają się bardziej roszczeniowe poglądy wobec NATO, co tym bardziej pokazuje ułomność dyskusji publicznej w RP:
    http://www.forbes.com/sites/alexberezow/2014/03/03/how-should-u-s-and-nato-respond-to-russia-over-ukraine/

    >> Punkt 5.
    Otoczyć Kaliningrad wojskami NATO, od granic litewskich i polskich, tworząc swoisty pokaz siły i solidarności paktu amerykańsko-europejskiego.

    Sam fakt, że nie dochodzi do tego działania świadczy o tym, iż kraje nadbałtyckie, a obok także i RP, są kwestią drugorzędną w polityce zachodu, co powinno przecież umacniać działania narodowe poszczególnych państw... i to leży w ich/naszym, najistotniejszym interesie.

    Co do publicznych rozważań - warto jeszcze zwrócić uwagę na forsowanie tej samej propagandy, na której opiera się walka z największą partią opozycyjną - propagandzie strachu. Jak w drugim przypadku straszy się PiS-em, tak w pierwszym - wojną, bezbronnością/fasadowością NATO i na tym zamyka się dyskusja. Nie ma sensu przytaczać poszczególnych (bzdurnych zresztą) opinii, natomiast trzeba je kontrować na mocy logiki. Jeżeli Pakt miałby być strukturą nie gwarantującą bezpieczeństwa, to logicznym zdaje się a) wzmacnianie bezpieczeństwa narodowego własnymi siłami b) szukania sojuszu poza NATO - i tutaj trzeba zwrócić uwagę, że wcale nie wyklucza to dalszego członkostwa w NATO.
    Wreszcie trzeci wniosek - paradoks całej sytuacji - który rozwija się w dalszym ciągu - na mocy jakiej wielkiej myśli, trwanie w bezruchu ma być lepsze od umacniania pozycji swojego państwa? Przecież nie podejmowanie żadnych działań, na dłuższą metę jeszcze bardziej przybliża nas do katastrofy narodowej. To samobójstwo, tym większe, bo postulowane przez wszystkie ośrodki mainstreamu. I na tym polega jedynie wielkość tej myśli. Takie szkodliwe wymysły trzeba zwalczać.

    Pozdrawiam Autora i Czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  17. UKRAIŃSKI STALINGRAD

    Panie Aleksandrze,

    Obrona lotniska w Doniecku przez bohaterskich ukraińskich "cyborgów" (zawodowi żołnierze i ochotnicy: naukowcy, artyści, prywatni przedsiębiorcy, zwykli ludzie, bezrobotni) - trwała 242 dni.

    Dłużej niż osławiona obrona Stalingradu.


    Przegranym, jeńcom, którzy musieli się poddać, bo nie było już jak się bronić - urządzono wbrew prawu międzynarodowemu korytarz hańby"; przepędzono ich ulicami Doniecka, gdzie byli bici i poniżani przez cywilną ruską tłuszczę.

    PRZEZ OSIEM MIESIĘCY (!) - DLA WSZYSTKICH MEDIÓW PARSZYWEGO ŚWIATA - AGRESORAMI UKRAINY BYLI BEZNARODOWOŚCIOWI "SEPARATYŚCI" - czasem tylko dodawano, że "prorosyjscy".

    Dzisiaj, kiedy ruskie bomby burzą domy mieszkalne w Mariupolu, zabijając setki cywilów, a dwa dni temu ruskie wojska oficjalnie (jako armia FR) wkroczyły na teren wolnego państwa stowarzyszonego z UE - MIĘDZYNARODOWA TŁUSZCZA DZIENNIKARSKA DALEJ PISZE O "SEPARATYSTACH" I "BOJÓWKARZACH".

    Merkel na czele bratnich Niemiec, nie konsultując tego z całą UE, ugłaskuje terrorystę z Kremla obietnicą stowarzyszenia Unii Europejskiej z ...Unią Euroazjatycką! ("Co jest sprzeczne z amerykańską koncepcją strefy wolnego handlu, która miałaby obejmować Amerykę, UE i kraje stowarzyszone, jak np. Ukraina.")

    Porównanie heroicznej obrony Ukrainy - w przeciwieństwie do Stalingradu nawet NIENAZWANEJ(!) - z tchórzliwym, asekuranckim zachowaniem przywódców światowych i wolnych mediów WOLNEGO ŚWIATA, jest tak odrażające, że czasem aż ciężkie do wytrzymania.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń


  18. Ciężko jeszcze bardziej, kiedy sobie uświadamiam, że w Polsce, poza garstką rozumnych i uczciwych, znakomita większość ma - za sprawą załganych mediów i załganych polityków: nieważne z "koalicji" czy "opozycji", nie bez udziału Kościoła i pomniejszych łże-autorytetów - całkowicie wypaczony, doprowadzony do absurdu obraz sytuacji na Ukrainie.

    Natomiast ten, w którym PiS kazał nam pokładać nadzieję - wdzięczący się do wszystkich, tchórzliwy i załgany kandydat w wyborach prezydenckich (UWAGA! już za niecałe 3 miesiące!) - ZDUMIEWA SIĘ atakami przeciwników i skarży jak płaczliwa pensjonarka - ośmieszając się do reszty.

    Cyt.

    "Byłem zdumiony, jak moja wypowiedź została wypaczona przez Ewę Kopacz. Mówiła, że chcę wysyłać wojska… Tam nie było w ogóle takiej wypowiedzi. Pani premier powiedziała nieprawdę. Zdumiała mnie wypowiedź prezydenta - może nie zrozumiał, może jej nie doczytał."

    Teraz słyszę, że zamiast "porywać naród" sądzić się będzie z prowokatorami - jak to kauzyperda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Dosyc czesto na tym blogu wypowiada sie Pani bardzo zle o kandydacie PiS-u. Poniewaz nie pokrywa mi sie to do konca z tym co widze i slysze, prosze o szersza opinie. Nie zeby Duda rzucal na kolana, ale wobec ogolnej posuchy (?) nie jest chyba tak fatalny . Slabosci opozycji sa mi oglednie znane. Pozdrawiam.

      Niezorientowana

      Usuń
    3. Urszula Domyślna:

      Szanowna Pani Urszulo!

      "Natomiast ten, w którym PiS kazał nam pokładać nadzieję - wdzięczący się do wszystkich, tchórzliwy i załgany kandydat w wyborach prezydenckich (UWAGA! już za niecałe 3 miesiące!) - ZDUMIEWA SIĘ atakami przeciwników i skarży jak płaczliwa pensjonarka - ośmieszając się do reszty."

      W odpowiedzi na Pani powyższy tekst pozwalam sobie zamieścić poniżej wiadomość, którą dostałem dziś w nocy z USA

      http://wirtualnapolonia.com/2015/01/24/komitet-wyborczy-grzegorza-brauna/
      Komitet Wyborczy Grzegorza Brauna

      W dniu 24 stycznia 2015 roku, Grzegorz Braun podjął decyzję o starcie w wyborach na urząd Prezydenta Polski. Decyzja ta poprzedzana była licznymi wyrazami poparcia ze strony Polaków. Już wcześniej zawiązał się Społeczny Komitet poparcia kandydatury Grzegorza Brauna, którego członkowie i sympatycy coraz aktywniej dawali wyraz temu, że to właśnie w nim widzą najlepszego Kandydata na najwyższy urząd w państwie.

      Grzegorz Braun (ur. w 1967 r. w Toruniu) jest znanym reżyserem filmów dokumentalnym i publicystą. Jego twórczość cieszy cię ogromną sympatią w kręgach patriotycznych i niepodległościowych. Świadczą o tym liczne prelekcje i pokazy filmów, z którymi Grzegorz Braun od wielu lat jeździ nie tylko po całym kraju, ale także za granicą, gdzie gości na zaproszenie Polaków żyjących na emigracji. Reżyser porusza niewygodne dla obecnego układu tematy; krytycznie odnosi się do komunistów, których zaangażowanie miało decydujący wpływ w budowaniu najnowszej historii Polski. Angażuje się także w ochronę życia i godności człowieka, wyrazem czego są filmy: Eugenika w imię postępu, Nie o Mary Wagner czy Nie jestem królikiem doświadczalnym.

      Syn Kazimierza Brauna – reżysera teatralnego, scenarzysty, teatrologa, krytyka teatralnego, pisarza i tłumacza – i Zofii, z domu Reklewskiej – pisarki, teatrologa, pedagoga, dziennikarki; mąż Aleksandry, z domu Gruziel.

      Grzegorz Braun jest kandydatem ponadpartyjnym, wytypowanym przez samych Polaków. W liście (nadesłanym z Steubenville, Ohio, USA) do Członków i Sympatyków Społecznego Komitetu poparcia jego kandydatury, napisał:

      „(…) W istocie nie chodzi tu jednak ani o mnie – ani, z całym szacunkiem, o Was. Chodzi o tysiącletnie państwo i naród polski, których losy ważą się dziś po raz kolejny. Dlatego Wasz projekt traktuję z należytą powagą, Waszą propozycję przyjmuję jako zaszczyt – i niniejszym oddaję się w tej sprawie do Waszej dyspozycji. (…)”

      Pełna treść komunikatu Grzegorza Brauna: grzegorzbraun2015.pl

      Jestem tą wiadomością zaskoczony. Co Państwo o tym sądzą?
      Pozdrawiam serdecznie. Adamsonn.

      PS. Jestem pilnym czytelnikiem postów Pana Aleksandra niemal od początku, jeszcze z salonu24. Mam zapisane prawie wszystkie, łącznie z komentarzami, które są bezcenne. Drukuję, rozsyłam po świecie zgodnie z regułami "Długiego Marszu".

      Usuń
    4. @Adamsonn

      Tak zupelnie spontanicznie i bezrefleksyjnie : ta wiadomosc mnie cieszy, bo to jest ktos, kto niezwykle dobitnie formuluje poglady, a tego w debacie publicznej nie ma, poza oczywiscie oszalamiajacymi wszechobecnymi popisami obrazania przeciwnika. Retorycznie bardzo sprawny, akademicki w stylu - co akurat w sensie zbierania glosow gra na niekorzysc, bo polski wyborca w masie gustuje w prostych typach - ale co sie nasluchamy, to nasze. Pozdrawiam

      Usuń
    5. Hanna,

      Proszę wybaczyć, nie zamierzam zajmować się pisaniem "szerszej opinii" o kandydacie Andrzeju Dudzie. Pozdrawiam.

      Usuń
    6. Adamsonn,

      Skoro pan Grzegorz Braun informuje o swoim zamiarze - cyt. "w liście nadesłanym z Steubenville, Ohio, USA" - może rozważyłby najpierw stanowisko prezydenta Polonii? Wobec braku akceptacji - Polonia w USA jest różnorodna i nadzwyczaj skłócona -, sugerowałabym prezydenturę Polonii w stanie Ohio.

      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Adamsonn / Hanna,

      Będę wielce zobowiązany, jeśli oszczędzą mi Państwo informacji na tematy tak egzotyczne i niezwiązane z treścią artykułu.
      Ponieważ odpowiedź udzielona przez Panią Urszulę wyśmienicie oddaje również moje odczucia, czuję się zwolniony z dodatkowych wyjaśnień.

      Usuń
  19. Gwałtu! Rety!

    Stratfor się obudził. I ogłasza (po roku) RED ALERT!

    Red Alert: Rocket Fire Could Signal New Offensive on Mariupol.

    Bo to, co było przedtem, począwszy od inwazji na Krym - to były tylko harcerskie pochody???

    Pięści się zaciskają...

    http://www.stratfor.com/analysis/red-alert-rocket-fire-could-signal-new-offensive-mariupol#axzz3PlHNaknW

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzien dobry. Drogi Autorze,perspektywa dlugiego marszu zdaje sie byc jedyna realna ocena rzeczywistosci.
    Wymagania, ktore Pan przy okazji stawia, granicza z niemozliwoscia. Nadzieja na wstrzas narodowy wobec marnej wiary w narodowa madrosc? Powstanie nowego ruchu spolecznego bez srodkow finansowych? Wobec rozlatujacego sie systemu wartosci, a raczej rozlozonego kompletnie? Wobec sladowego instynktu samozachowawczego? Resztki poczucia polskosci blakaja sie jeszcze moze sporadycznie w srodowiskach emigracyjnych, slabo zorganizowanych. Niestabilnosc sytuacji niekoniecznie skutkuje zwarciem szeregow, przeciwnie. Jak wiadomo, jednostki zaangazowane i energiczne w pewnym momencie - wciaz - wybieraja emigracje, a mozliwosci wyjazdu na Zachod sa nieporownywalnie wieksze niz kiedys. Wstrzas poznawczy? Slepi lubia swoja slepote, ona im perfekcyjnie porzadkuje swiat i zycie. Narod przegrywa z toporna propaganda bo lubi. Dlugi marsz… na pokolenia. Pisze Pan: skorzystac z doswiadczen lat 70 i 80-tych. Tyle ze starzy ludzie nigdzie nie maja tak niskich notowan jak w Polsce. Definiowanie na nowo fundamentow przemiany wydaje sie teoretycznie realne, ale po gruntownym globalnym zdemolowaniu wszelkich wartosci ; trzecia wojna swiatowa? O ile biologicznie pozostanie nam taka opcja... Co sie musi zdarzyc, by Polacy ruszyli w Panska dluga droge? Nic. Juz sie zdarzylo, ostatecznie piec lat temu. Czytam Panskie mysli z duzym zainteresowaniem. Nie bede przepraszala za moj defetyzm, to tylko rozpaczliwe szukanie nadziei. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna,

      Jeśli to "poszukiwanie nadziei", to gorąco zachęcam do racjonalnej refleksji. Również historycznej. Bo to, co "graniczy z niemożliwością" wciąż nas zaskakuje w polskiej historii i nie pozwala budować granic na naszych lękach i wyobrażeniach.
      Myślę, że zgodzi się Pani z uwagą, iż taki "defetyzm" można byłoby osadzić w realiach XIX- wiecznych i przypisać dużej części ówczesnego społeczeństwa. Ono również uczestniczyło w "długim marszu" - jeśli nawet tego marszu nie chciało i nie wiedziało, kiedy i jak się zakończy.
      Dlatego o zakończeniu zdecydowały jednostki - ich wiedza, wola walki i determinacja. Nawet wbrew temu, czego życzyła sobie większość. Sądzę, że "szukanie nadziei" to jest dobra droga. Ważne, żeby nią podążać bez oglądania się do tyłu i przypatrywania temu, co robią i myślą inni.

      Pozdrawiam

      Usuń
  21. W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie zaostrzył kary dla ludzi Wojskowych Służb Informacyjnych za nielegalny handel bronią w latach 90. Byli agenci WSI usłyszeli prawomocne wyroki 4 i 2 lat więzienia bez zawieszenia.

    Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił argumenty obrony w procesie o nielegalny handel bronią przez WSI w latach 90. i zaostrzył kary wobec oskarżonych. W apelacji sędziowie zmienili wyrok sądu I instancji wydany w marcu ub.r. W czwartek sąd odwoławczy zaostrzył m.in. bezwzględną karę z 2 do 4 lat więzienia dla płk. Jerzego Dembowskiego, a drugiemu skazanemu Januszowi Grządzielowi orzeczoną w I instancji karę 2 lat w zawieszeniu zamienił na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

    Ludziom WSI prokuratura zarzuciła m.in. fałszowanie dokumentów i poświadczanie nieprawdy w związku z dostawami broni do państw objętych embargiem ONZ o wartości ok. 4,5 mln dol. oraz branie łapówek. Jak wynika z raportu Antoniego Macierewicza z weryfikacji WSI, w latach 90. WSI, a wcześniej wojskowe służby PRL‐u handlowały bronią z rosyjską mafią i arabskimi terrorystami, wspieranymi przez GRU.

    – Dobrze się stało, że sąd odwoławczy dostrzegł manipulacyjną rolę polskiego wymiaru sprawiedliwości, który przez blisko 20 lat nie potrafił uporać się z tym przestępstwem – mówił po wyroku Macierewicz. – Skazanie ludzi WSI w tym procesie ma realne konsekwencje. Jest sygnałem dla przestępców z WSI, że nie unikną kary. Wcześniej wielokrotnie powoływali się publicznie na to, że zawiadomienia o przestępstwie, jakie złożyłem w sprawie handlu bronią, były uznawane przez wymiar sprawiedliwości za bezzasadne – mówił Macierewicz.

    Przypomniał, że zeznawał w opisywanym procesie i wskazywał w jego trakcie na konsekwencje przestępczej działalności WSI. – Nie tylko to, że była ona szkodliwa dla polskich interesów i była częścią działalności siatki przestępczej, która częściowo wciąż jeszcze oplata Polskę. Ale także dlatego, że proceder przestępczy miał wsparcie najwyższych czynników władzy – mówił poseł PiS‐u. Przypomniał wypowiedź Bronisława Komorowskiego, gdy był on ministrem obrony. – Wyraźnie powiedział, że w procederze WSI nie ma nic złego, że to zupełnie normalny handel bronią. Bronisław Komorowski legalizował i wspierał to przestępstwo – mówił Macierewicz.

    Mały sukces Niezłomnego Wojownika z ruską mafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obibok na własny koszt,

      To jest bardzo dobra wiadomość. Również dlatego, że podcina propagandową narrację ludzi byłych WSI.
      W oświadczeniu ministra Macierewicza znalazło się ważne przypomnienie - o "sygnale dla przestępców z WSI, że nie unikną kary." Myślę, że środowisko opozycji powinno coraz mocniej przypominać urzędnikom, sędziom, prokuratorom, ale też ludziom ze służb specjalnych, że ich gwarancje bezkarności są bardzo kruche i ulotne i - z całą pewnością, nie obejmują okresu całego życia.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  22. Paweł Patrycjusz,

    Pańskie rozważania na temat obecnej pozycji NATO i postulatu poszukiwania sojuszy poza tym paktem, chciałbym uzupełnić o kilku faktów.
    Od dawna twierdzę, że Sojusz Północnoatlantycki nie jest dziś paktem militarnym, lecz martwą organizacją polityczną, a ściślej - klubem dyskusyjnym zaangażowanym w prowadzenie tzw. bieżącej polityki unijnej.
    Nie będę teraz definiował przyczyn tego zjawiska (dezinformacja o "śmierci komunizmu" ma tu podstawowe znaczenie), ale sądzę, że dość łatwo wykazać, iż na przestrzeni ostatnich lat NATO nie rozstrzygnęło żadnego problemu, nie wygrało żadnej batalii i nie miało wpływu na powstanie ani wygaszanie konfliktów militarnych. Gruzja, Afganistan,Syria, Ukraina - to tylko niektóre etapy porażek i wyraz bezsilności paktu.
    Są jednak głębsze przyczyny takiej sytuacji.
    W roku 2009 brytyjski tygodnik „The Economist” ostrzegał, że w NATO aktywnie działa wywiad rosyjski. Na tyle aktywnie, iż (jak pisano) -"przedstawicielstwo Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim w Brukseli obsadzone jest rosyjskimi szpiegami i we wzajemnych stosunkach uprawiana jest zabawa w kotka i myszkę”.
    Wpływom rosyjskiej agentury przypisywano decyzję o rezygnację z rozszerzenia NATO na państwa, które Kreml uważa za swoją strefę wpływów, a jako skutek przewidywano wówczas „wyłonienie się nowej równowagi między Europą, Rosją, a USA".
    Rok wcześniej, szef FBI Michael McConnell oświadczył, że działalność rosyjskich służb zbliża się do poziomu „zimnej wojny”. O aktywności rosyjskiej agentury (również w obszarze polityki unijnej) ostrzegały wówczas służby czeskie, gruzińskie, łotewskie i słowackie.
    W 2010 poznaliśmy boleśnie, na czym polega ów stan "nowej równowagi", a za przyczyną najgorszego w historii prezydenta USA otwarto zbrodniczy "reset" z kremlowskimi bandytami.
    W kolejnych latach sytuacja jeszcze się pogorszyła. Państwa członkowskie sojuszu brały udział w zbrojeniu rosyjskiej armii i policji, w większość krajów okrojono budżety na obronę, powstała nowa oś Moskwa-Berlin i definitywnie zamknięto proces rozszerzania NATO. Obrazu klęski dopełniała rezygnacja USA z postrzegania Starego Kontynentu jako centralnego punktu geostrategicznych interesów oraz zwijanie parasola ochronnego nad Europą.
    To, co dziś mówi się o gwarancjach ze strony NATO, ma wymiar wyłącznie propagandowy. Na rzeczywistą pozycję sojuszu radzę patrzeć w kontekście Ukrainy oraz w perspektywie wydarzenia, które najpełniej anonsuje przyszłe działania paktu.
    Mam na myśli niedawny wybór Jensa Stoltenberga na szefa NATO. Jeśli ktoś nie wierzył doniesieniom The Economist, otrzymał teraz potwierdzenie, że rosyjska agentura wykonała dobrą robotę. W żadnym stopniu nie można uznać za przypadkowe, że właśnie w czasie eskalacji wojny na Ukrainie, gdy trzeba mocnych, zdecydowanych działań NATO, szefem tej organizacji zostaje człowiek oskarżany o pracę dla KGB. Przypomnę, że już w roku 2000 największy dziennik Norwegii „Verdens Gang” opublikował informację o przeszłości Stoltenberga, z których wynikało, że figuruje on w archiwach służb rosyjskich jako współpracownik o kryptonimie „Stiekłow”. Informacje te opierały się na świadectwie majora KGB Michaiła Butkowa, który w latach 80. służył w Norwegii.
    Nie ma wątpliwości (a dotychczasowe działania Stoltenberga to potwierdzają) że pod przywództwem tego lewaka NATO będzie dbało o dwie, podstawowe sprawy: by w niczym nie "rozsierdzić" Rosji i wyprzeć Amerykę ze spraw europejskich.
    Dlatego obecność Polski w NATO nie ma większego znaczenia dla naszego bezpieczeństwa. Choć podkreśla się, że Ukraina nie jest członkiem paktu, to ten casus doskonale pokazuje, że NATO nie potrafi poskromić agresji rosyjskiej i jest całkowicie bezczynne wobec realnych zagrożeń. Jeśli sojusz nadal nie ma wypracowanej strategii na wypadek wojny wokół granic NATO, próżno wierzyć, że okaże determinację w obronie "członków drugiej kategorii". Tym bardziej próżno, że o reakcjach paktu decydują prorosyjscy politycy i agenci Moskwy.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  23. cd.

    W swoim komentarzu napisał Pan m.in. - "Jeżeli Pakt miałby być strukturą nie gwarantującą bezpieczeństwa, to logicznym zdaje się a) wzmacnianie bezpieczeństwa narodowego własnymi siłami b) szukania sojuszu poza NATO - i tutaj trzeba zwrócić uwagę, że wcale nie wyklucza to dalszego członkostwa w NATO."
    Uważam, że opcja a - wzmacniania bezpieczeństwa własnymi siłami, jest dziś kompletnie nierealna. Wielokrotnie argumentowałem, że od 2008 roku następuje proces niszczenia i rozbrajania polskich sił zbrojnych ( a raczej tego, co w latach wcześniejszych zdołano sensownie zbudować na komunistycznej skamielinie). Likwidacja poboru oraz tzw. uzawodowienie armii, plus kombinacje w przemyśle zbrojeniowym sprawiły, że to, co nazywamy polską armią jest dziś "pijarową" wydmuszką, zdolną do parad, defilad i pełnienia wart honorowych. "Polskie tarcze", "konsolidacje" itp. projekty zbrojeniowe są czystą mrzonką, obliczoną (wzorem rosyjskim) na wyciągnięcie z budżetu gigantycznych pieniędzy i rozdysponowanie ich wśród lobby zbrojeniowego i "czerwonej generalicji".
    Nie przypisuję sobie szczególnej znajomości spraw związanych z obronnością, ale sądzę, że nie pomylę się w rachubach pisząc, iż przywrócenie polskiej armii do stanu gotowości, to proces co najmniej pięcioletni, zaś o obronie "własnymi siłami" możemy mówić w perspektywie 15-20 lat.
    Realistom pozostaje szukanie sojuszników poza NATO.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Pani Urszulo,

    Te dwie sceny - obrona lotniska w Doniecku i zbrodnia na ludności Mariupola, mówią wszystko o armii ruskich agresorów. Jest ona zdolna ( o czym wiemy z własnego doświadczenia) do mordowania bezbronnych cywilów, kobiet i dzieci i tchórzliwa tam, gdzie napotyka zdecydowany opór żołnierzy.
    Te wydarzenia okrywają też hańbą społeczności "wolnego świata" - gotowe do pustych manifestacji "w obronie" lewackiego poczucia wolności i niezdolne do reagowania na bandyckie akty moskiewskiego terroryzmu.
    To zaś, że polskojęzyczne ośrodki propagandy piszą o "separatystach" i "konflikcie na Ukrainie", uważam za naturalne. Taka nomenklatura obowiązuje we wszystkich ruskich "kołchoźnikach". Wczoraj na tt zwróciłem uwagę, że w tym chórze dezinformatorów znajdują się również media o.Rydzyka, a w szczególności "Nasz Dziennik". Tylko tam można przeczytać wieści z Ukrainy, podane w taki sposób, że nie powstydziłby się ich "Głos Rosji".
    Jeszcze w ubiegłym roku wszystkie "wolne" media używały tych fałszywych określeń (na co wielokrotnie zwracałem uwagę). Na szczęście, od 2-3 miesięcy ulega to zmianie i coraz częściej pisze się wprost o rosyjskich terrorystach i wojnie na Ukrainie.
    Wygląda na to, że NDz jest tu niechlubnym (acz dla mnie zrozumiałym) wyjątkiem.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobry wieczór. Już sam tytuł Pana artykułu oddaje wszystko. Ja zadałem sobie pytanie: od kiedy ta budowa hybrydy EUrokołchoz-Rosja trwa i czy jest kontynuowana. A) W artykule z grudnia 2014r http://www.geopolityka.org/mariusz-maszkiewicz-obwod-kaliningradzki-szanse-i-zagrozenia-dla-stosunkow-polsko-rosyjskich jego autor podaje ,że koncepcja "Prus Wschodnich" przygotowywana była w latach 90-tych,czego odzwierciedleniem jest 8 wariantów koncepcji Zvereva i Gimbickiego i m.in.komentuje je słowami:"Takie fantastyczne scenariusze pokazywały,z jaką nadzieją WYCZEKIWANO dynamicznej poprawy życia w tym regionie". I daje [w 2012r-po tragedii Czeczenii i Gruzji],następujące rekomendacje:1)Polska jest ważnym partnerem regionalnym i może silniej oddziaływać w ramach pozytywnej agendy tak ze środowiskami lokalnymiw OK,jak i poprzez małe pilotażowe projekty [ np. o "małym ruchu granicznym"] wskazywać w szerszych relacjach Moskwa-Bruksela na skuteczność i kompetencję polskich recept i podmiotów,2)należy bardziej zdecydowanie wykorzystać potencjał współpracy regionalnej poprzez stymulowanie aktywności samorządów [casus wyborczego kandydata elbląskiego Wilka?],organizacji pozarządowych,transgranicznych projektów medialnych,kulturalnych itd.[casus Roku Rosji w Polsce,Program2020,projekt "pojednania" z RCP],3)słaba skuteczność euroregionów i ich zbytnie zbiurokratyzowanie wskazuje na konieczność stosowania elastycznych formuł współpracy,zmienianych w zależności od potencjału i możliwości pozarządowych struktur ze strony rosyjskiej,4)współpraca gospodarcza z OK wymaga zastosowania skondensowanych dxwigni finansowanych W RAMACH PROGRAMÓW UE (transgranicznych),koordynacji działań z Litwą oraz stworzenie przejrzystego mechanizmu DOSTĘPU PARTNERÓW inwestycyjnych i wykonawczych do realizacji projektów współfinansowanych przez Brukselę (OCHRONA ŚRODOWISKA,ENERGETYKA,INFRASTRUKTURA ),5)należy dążyć do stworzenia w ramach KE mechanizmów dotyczących PCA (i umów pochodnych wynikających z EPS/ENP,w których strona rosyjska zmuszona byłaby przyjmować najkorzystniejsze rozwiązania gospodarcze i społeczne dla OK pod warunkiem finansowania tych projektów ze środków ue [!!! sic]. *) wg. http://www.solidarnosc-msz.pl/2014/03/21/nasz-maz-zaufania i http://www.encyclopedia-solidarnosci/wiki/index.php?title-Mariusz_Maszkiewicz w latach 2008/2009 był wicedyrektorem Departamentu MSZ,od 2009r bez przydziału służbowego,od 2008r w "S" MSZ,w 2014r jeden z czlonków komisji antymobbingowej,nadal w KZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. B) Powyższe koncepcje "prusko-wschodnie" traktuję jako niezwykle szkodliwe dla polskiej suwerenności. Za równie błędne uważam "hanzeatyckie" sugestie,przedstawione w artykule z 9.12.2014r pana M.Fleming-Williamsa http://www.stratfor.com/weekly-seeking-future-europe-ancient-hanseatic-league ,w którym zamieszczona mapka "nowej Hanzy" zawiera m.in.miejscowości opisane "Stettin" i "Danzig",które jednak w polskim atlasie nie występują (jeszcze na szczęście); ja nie szukam przyszłości Europy w mrzonkach o takiej lidze,w której Polskę czekałby kolejny rozbiorowy scenariusz ze strony obcych terrorystów państwowych i rodzimej targowicy; tu należy się chyba szacunek za definicję przeciwnika wg. @michela (z książki Autora o broni utraconej). Odpowiedź niemiecka kanc.Merkel w duchu "hanzeatyckim" z 2301.2015r http://www.dw.de/oferta-merkel-dla-rosji-strefa-handlowa-w-zamian-za-pokój/a-18211579 oraz ciekawy wykład prof.Marczaka http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=6332 PS1: GP z 21.01.2015r zawiera artykuł (opatrzony logo Pana blogu) pt.'Kto napędza ten ROTOR?' ;to ciekawy artykuł,ale bez stempla jakości na bezdekretu.blogspot.com; nie ma pewności,więc jedynie śladowo mała uwaga http://cyber.pulaski.pl/30-czerwca-odbyla-sie-konferencja-pt-cyberbezpieczenstwo-polski-organizowana-przez-fundacje-im-kazimierza-pulaskiego-w-ramach-programu-cyberbezpieczenstwa ;partnerzy ( http://www.cyber.pulaski.pl/partnerzy ) to m.in. BBN,SKW,AON,WAT,Fundacja "Bezpieczna Cyberprzestrzeń,Instytut Kościuszki,Instytut MikroMakro. Pozdrowienia.

      Usuń
  26. wsojtek,

    Cytowany przez Pana artykuł M.Maszkiewicza zawiera tyleż prawdziwych informacji (wiele z nich podawałem w latach ubiegłych), ile fałszywych i groźnych wniosków.
    Autorstwa "Projektu Prusy Wschodnie" nie należy poszukiwać wśród współczesnych politologów i polityków. Ma on głębokie korzenie historyczne i powstał w roku 1772, gdy dokonano I rozbioru Polski. W tajnej konwencji rosyjsko-pruskiej postanowiono- „Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji i Jego Królewska Mość król Prus zaręczają sobie w sposób najbardziej stanowczy pomoc wzajemną w realizacji planów wykorzystania obecnych okoliczności by rewindykować okręgi Polski, do których posiadają dawne prawa, jak również by wystarać się o jakąś z posiadłości Rzeczypospolitej, jako o ekwiwalent praw, pretensji i żądań wobec niej.”
    Współcześnie, projekt ten ożył za sprawą ministra Ławrowa, który w październiku 2009 roku zaproponował spotkania ministrów spraw zagranicznych Litwy i Polski w Obwodzie Kaliningradzkim. Ich tematem miała być "przyszłość enklawy w jednoczącej się Europie".
    Litwini (choć nie od razu) odrzucili projekt otwarcia granicy z OK. Sikorski i reszta przyjęli go entuzjastycznie. Gorącym zwolennikiem projektu były Niemcy, zabiegając o jego realizację na forum UE i podejmując temat przy okazji rozmów z unijnymi partnerami. Pomysł był silnie wspierany przez tzw. związek wypędzonych z Prus Wschodnich i należał do priorytetów polityki Angeli Merkel. W samym Kaliningradzie patronowała mu proniemiecka „Bałtycka Partia Republikańska”.
    Wspólny rosyjsko-niemiecki plan zmierzał do uczynienia z OK rosyjskich „drzwi do Europy”, poprzez które Rosjanie wejdą w obszar polityki gospodarczej UE, a ich przedsiębiorcy uzyskają unijne fundusze. U podstaw leżała zaś koncepcja, przed którą ostrzegał przed laty prof. Paweł Wieczorkiewicz; by w perspektywie najbliższych 10-20 lat obwód wrócił do niemieckiej macierzy, stając się również symbolem historycznego sojuszu rosyjsko-niemieckiego.
    Dzięki inwestycjom UE obwód przekształciłby się w rodzaj „euroregionu” pod niemiecko-rosyjskim protektoratem. Pozostając oficjalnie pod władzą Rosji chłonąłby niemiecki kapitał, dając w zamian dostęp do rynku rosyjskiego i stając się głównym narzędziem w umacnianiu politycznego znaczenia Niemiec w tym regionie.
    W pierwotnych planach mówiono również o budowie linii kolei magnetycznej, która miałaby połączyć Berlin z Moskwą biegnąc przez terytorium Białorusi i Polski. Obok torów miała być ułożony gazociąg. Chodziło o stworzenie kolejnego (po tzw. rurociągu "Przyjaźń") eksterytorialnego korytarza.
    Polsce wyznaczono zaś rolę kraju tranzytowego (ja określam ją mianem "wycieraczki") i powierzono misję „usuwania przeszkód stojących na drodze poprawy relacji rosyjsko-niemieckich” – jak swoją powinność nazywał Donald Tusk. Pierwszym krokiem i warunkiem powodzenia projektu, było otwarcie granicy unijnej - polsko-rosyjskiej.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  27. cd.

    To są prawdziwe intencje twórców antypolskiego "projektu Prusy Wschodnie" i każdy, kto bredzi o "wykorzystaniu potencjału współpracy regionalnej" itp. banialukach, jest (w najlepszym wypadku) historycznym analfabetą i durniem.
    Polska nie tylko nie ma żadnych korzyści z otwarcia granicy ( reżim nawet nie próbował uwiarygodnić ich istnienia), ale sytuacja ta wywołuje stan wielu poważnych zagrożeń, by wspomnieć tylko migrację najgroźniejszych form przestępczości zorganizowanej, przemyt,choroby i rozliczne patologie, działalność rosyjskiej mafii i służb.

    Nie trzeba wielkiej znajomości naszych dziejów, by pamiętać, że wszystkie koncepcje polityczne powstałe na osi Moskwa-Berlin, kończyły się tragicznie dla Polski.
    Dla obu tych państw jesteśmy tylko krajem tranzytowym i tę rolę Polski podkreślają wspólne plany i inwestycje rosyjsko-niemieckie. Nie ma w nich miejsca na silne i niezależne państwo polskie. Dlatego, im ściślejszy będzie sojusz Moskwy i Berlina, tym słabsza pozycja Polski i bardziej realne zagrożenie dla naszej suwerenności.
    Uczestnictwo w projektach, które z Kaliningradu - Królewca mają uczynić symbol odbudowy relacji rosyjsko-niemieckich (w tym wspieranie otwarcia granicy) jest szaleństwem z punktu widzenia polskich interesów. Jeśli w te projekty angażują się politycy nazywani "polskimi", a nawet traktują je priorytetowo ( pomysł przeforsowano podczas tzw. polskiej prezydencji w UE) trzeba mówić o akcie zdrady.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.Akt zdrady tej historycznej targowicy powiela drogę zdrady tej współczesnej targowicy.Przy czym ta współczesna wydaje się mieć wymiar światowy w rozdrapaniu suwerenności Polski na rzecz swoich stref wpływu.Ostatnie przykłady:1) w Grecji wygrywa neokomuna,przez co rosną wpływy putinowskiego reżimu w rejonie śródziemnomorskim,2)eurokołchoz włoski kontynuuje współfinansowanie reżimu putina udzielając 350mln euro kredytu putinowskiemu szantażyście gazpromowemu za pomocą koncernu Intesa Sanpaolo (o współfinansowaniu putinowskiego reżimu przez firmę Duon S.A. już kiedyś wspominałem),3)prez.Obama wyraża wprawdzie "głębokie zaniepokojenie" eskalacją przemocy na Ukrainie,podkreśla konieczność kontynuowania sankcji i izolacji Rosji( i słusznie)-jednak wyklucza działania wojskowe skierowane przeciw Rosji; w tym samym tonie wykluczającym pomoc militarną dla Ukrainy wypowiada się rządząca komorra (Bronisław K. i Ewa K.& Co.),zaś gośćmi chronionymi m.in. z nakazu MSW Schetyny z okazji 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau mają być m.in. funkcjonariusze zbrodniczego reżimu S.Andriejew i S.Iwanow [źródło: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3713442,70-rocznica-wyzwolenia-obozu-auschwitz-birkenau-przyjada-krolowie-i-prezydenci,id,t.html ;http://www.fakty.interia.pl/raport-70-rocznica-wyzwolenia-auschwitz/aktualnosci/news-300-bylych-wiezniow-auschwitz-na-rocznicy-wyzwolenia-obozu ;http://www.msw.gov.pl/pl/aktualnosci/12839,Zabezpieczenie-uroczystosci-z-okazji-70-rocznicy-wyzwolenia-obozu-Auschwitz-Birk.html] ;wg. mnie reżim putina stracił moralne prawo do uczestnictwa jakichkolwiek swoich funkcjonariuszy w tych obchodach z oczywistych względów prowadzenia polityki opartej o zbrodnicze narzędzia,4)właśnie Ukraina wprowadziła stan wyjątkowy w rejonie Ługańska i Doniecka przeciwdziałając korytarzowym(w stronę ukraińskiego Krymu) intencjom reżimu putina ,podczas gdy belwederski zdrajca odmawia pomocy wojskowej walczącej Ukrainie [źródło: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,3152,ue-powinna-przemyslec-zaostrzenie-sankcji-wobec-rosji.html] i niemal w tym samym czasie podpisuje akt zdrady polskiej suwerenności ,praktycznie kontynuujący likwidację polskiego górnictwa węglowego. Obłuda do n-tej potęgi ze strony tej całej współczesnej targowicy. PS: Interpretacja współczesnej targowicy wg. dr Targalskiego http://www.niezalezna.pl/63594-targowica-zaczela-odnowe ; prawie się zgadza z moimi poglądami,gdyby nie uparta wiara w kartkowy system sprawczy. Pozdrowienia.

      Usuń
    2. W uzupełnieniu.Milcząca zgoda tzw. świata wartości zachodnich (kamuflowana różnymi "szczytnymi pokojami"/"pojednaniami" itp. okrągłymi stołami będzie praktycznie tworzyć nic innego,jak nową,tym razem południowo-wschodnią modyfikację Prus Wschodnich,o analogicznych zagrożeniach dla Polski,jak te z Okręgu Kaliningradzkiego.Jeszcze raz-pozdrowienia.

      Usuń
  28. Aleksander Ścios

    "Powiedziałbym brutalnie, że ta opozycja skazuje naszych sojuszników na Komorowskiego"

    Ten scenariusz jest niebezpiecznie prawdopodobny.
    Mamy chyba wszyscy pełną świadomość że Ameryka, kraj potężny i wolny, wybierze takie rozwiązanie które zapewni jej celom stabilną (na tyle na ile to możliwe naturalnie) kreacje własnych celów.

    Przypuszczam, przy całym szacunku dla ogromnej pracy pana Sumlińskiego, iż wiedza o tym kim jest Komorowski może być znacznie większa niż to o o czym dowiemy się z zapowiadanej publikacji.

    Globalny interes USA udało się swego czasu zrealizować przy pomocy takich postaci jak Kwaśniewski czy Miller.

    To rzeczywiście bardzo dziwne że nikt (chyba) nie dostrzega że za rok czy trzy nowy prezydent USA przyleci do W-wy i wygłosi wielką laudacje na rzecz prezydenta Komorowskiego. Przymykając oczy na to co rzeczony ma za uszami, kim jest.

    I znów samotny transparent solidarnych2010 będzie przypominał że zamordowano naszego prezydenta.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziękuję za Pana blog...dużo mozna sie tu dowiedzieć......w Bogu nadzieja, że doczekamy wolnej i niepodległej Polski! Szkoda, że wszyscy w PIS nie sa tacy jak Antoni Macierewicz.. i w pełni zgadzam się, że Ukraińcy walczący z Kremlem to tak naprawdę Polscy żołnierze....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń