Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 28 stycznia 2015

O WYKLUCZENIU I ZACISKANIU PIĘŚCI


Instancje panowały trzy: pięść, mózg i serce.
Serce się wycofało, będąc w poniewierce,
Gdy zaś pięść z mózgiem same pozostały w parze,
Oto skutek: mózg rządzi tak, jak mu pięść każe
 - pisał przed siedemdziesięciu laty Tadeusz Kotarbiński, w jednym ze swoich błyskotliwych epigramów.
Nie znalazłem słów bardziej trafnych, by wyrazić obecny stan naruszenia równowagi - między „instancją mózgu" i „instancją serca”, w którym odstępstwo od norm rozumu i etyki sprawiło iż nad wszystkimi obszarami naszego życia rozpanoszył się makiaweliczny „świat pięści”.
Wprawdzie autor epigramu twierdziłby, że przyczyna leży w porzuceniu zasad prakseologii, zaś lekarstwa trzeba szukać w postawie „realizmu praktycznego”, to problem nie dotyczy dziś dysputy filozoficznej lecz znalezienia wyjścia z sytuacji, w której rządy „jak pięść każe” mogą rujnować polską rzeczywistość przez kolejne lata. To temat na wskroś polityczny, a jednocześnie historyczny, związany z wyborem polskiej drogi i metodologii skutecznych działań.
Przyznaję, że od dnia elekcji obecnego lokatora Belwederu z nadzieją oczekiwałem roku 2015. Już w roku 2009 i następnym nie miałem wątpliwości, że Bronisław Komorowski jest najgroźniejszą postacią polskiej sceny politycznej, a jego rola wydaje się kluczowa dla zrozumienia logiki wydarzeń prowadzących do zbrodni smoleńskiej. 
Do dziś nie potrafiłbym racjonalnie wyjaśnić  - ja to możliwe, że tuż po kwietniowym koszmarze, moi rodacy powierzyli temu człowiekowi najwyższą godność w państwie.
Ale też nie potrafiłbym wytłumaczyć – dlaczego nadal nie widzą złowróżbnego cienia necandusa i godzą się na setki upokorzeń związanych z tą prezydenturą.
Nadzieja roku 2015 musiała upaść, gdy okazało się, że jedyna siła zdolna zagrozić pozycji Komorowskiego wystawiła postać w istocie tragikomiczną – człowieka niedoświadczonego, miałkiego i przeraźliwie słabego, którego zadanie wydaje się polegać na symulowaniu walki i głoszeniu poprawnych sloganów. Być może kandydat opozycji jest człowiekiem prawym i uczciwym, być może posiada jakieś przymioty rozumu, to jednak zbyt mało, by stanąć do walki z „instancją pięści” i odebrać władzę komuś, kto oparł ją na kłamstwie i nienawiści.
Nie ma żadnej proporcji w rokowaniach walki, w której jedna strona dysponuje potężnym aparatem propagandy i dezinformacji, zarządza armią i służbami i może liczyć na wsparcie „wrogów i przyjaciół”, druga zaś chce epatować wyblakłym hasłem „nowoczesności”, nie zna języka realiów III RP i nie potrafi nazywać rzeczy po imieniu. To, co na temat szans kandydata opozycji mówią dziś w „wolnych” mediach, jest stekiem kłamstw, których powtarzanie ma uśpić nasz niepokój i zaspokoić najtańszą nadzieję.
Od momentu rezygnacji Jarosława Kaczyńskiego z walki o prezydenturę wciąż doświadczamy błędnych wyborów i decyzji politycznych. Realizm każe przypuszczać, że zostaniemy skazani na kolejne pięciolecie upokorzeń i bolesnych doświadczeń. Przegrane wybory prezydenckie będą tylko zwiastunem klęski podczas jesiennej farsy.
Jeśli sięgnąłem po epigram Kotarbińskiego, to nie (tylko) z powodu jego walorów literackich i filozoficznych, ale po to, by napisać o drodze do przezwyciężenia stanu nierównowagi.
Nie próbuję dociekać przyczyn wystawienia takiego kandydata i nie mam wpływu na to, co nazwano „strategią wyborczą”. Ta decyzja wykluczyła „instancję mózgu” z obszaru planów i racjonalnych projektów politycznych. Gdy słyszę, że w sztabie kandydata deliberuje się o „żyrandolowej prezydenturze”, zarzuca Komorowskiemu bierność i głosi, iż „Polacy oczekują nowoczesnej prezydentury” – wykluczam również „instancje serca”, bo nie można identyfikować się ze środowiskiem, które nie posiada wiedzy o rzeczywistości III RP lub posiadając ją, karmi wyborców populistyczną sieczką.
Można natomiast próbować działań sprawnych i skutecznych – a zatem budowania takiego wizerunku lokatora Belwederu, by odpowiadał faktom i burzył mitologię, a w konsekwencji przerażał i trzeźwił umysły dające wiarę opowiadaniom „niezależnych” mediów. Tylko takie reakcje mogą jeszcze wpłynąć na werdykt wyborczy. 
Jedyna „prakseologia polityczna” polega więc na ukazaniu autentycznego oblicza „instancji pięści” – bez prób rozgrywania niedorzecznej „kampanii pozytywnej” lub oczekiwania na emocjonalno-patriotyczne zaangażowanie wyborców.
Lokator Belwederu nie będzie walczył na „programy” ani „wizje rozwoju”, lecz zastosuje prosty cep propagandy, wytrych kombinacji operacyjnych i tarczę zmowy milczenia. Nie poruszy „serc” ani „umysłów”, bo nie po to gaszono je przez ostatnie lata, by rezygnować dziś z gwarancji strachu i technologii kłamstwa.
Stan nierównowagi jest wyłącznie efektem zaniechań i tchórzostwa i nie powinien ograniczać ludzi wolnych. Tym bardziej, gdy perspektywa rządów „instancji pięści” wydaje się zbyt groźna i nie pozwala poddawać się zniechęceniu lub apatii.
Nie zdołamy już uczynić „orła” z kandydata opozycji lecz postać lokatora Belwederu trzeba sprowadzić do prawdziwego wymiaru. Gdyby padło pytanie – po co?  - odeślę pytających do innego epigramu Kotarbińskiego:
Milczeć. Pysk stulić. Wara puścić parę z gęby!
Umilkli. Ale cóż to wśród szeregów chrzęści?
- O panie! Tyś rozkazał im zacisnąć zęby,
A oni - na dodatek - zaciskają pięści.

91 komentarzy:


  1. Teraz, kiedy zostaliśmy sami

    Kiedy już

    Strawiliśmy lata by poznać prostackie tryby historii
    Monotonną procesję i nierówną walkę
    Zbirów na czele ogłupiałych tłumów
    Przeciw garstce prawych i rozumnych


    Zostało nam niewiele
    Bardzo mało


    Zaciśnięte w niezgodzie pięści
    I tych kilka słów, jak zaklęcia:

    Że prawda jest jedna
    Że nie wolno kłamać
    Że trzeba mieć nadzieję
    Że nie wolno się poddawać

    Ci, którzy zrezygnowali i poddali się bez walki

    Zapłacą za zdradę
    Choć jeszcze nie wiedzą
    Że odchodzimy na zawsze

    I że będzie

    ciemno



    Piękny tekst, Panie Aleksandrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Urszulo,

    Bardzo liczyłem, że Pani komentarz będzie pierwszy. Nie sądziłem jednak, że będzie tak porażająco trafny.
    Chciałbym wierzyć, że wśród nas nie ma tych,"którzy zrezygnowali i poddali się bez walki".
    Nawet, gdy zostaje "bardzo mało, przedmioty i współczucie".
    Dziękuję Pani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Bardzo dziękuję, Panie Aleksandrze, choć to przecież nie ja, tylko Herbert i pewien Anonimowy Bloger, skrywający się za zasłoną pseudonimu, której niektóre ciekawskie panie, nawet utytułowane, chętnie by uchyliły. :))

      Ja to tylko posklejałam, bo choć wierszy pisać nie umiem, często nawet myślę wierszami. Niektóre z nich są tak piękne i precyzyjne jak, nie przymierzając, obrazy Chardina, czy równania matematyczne... ;)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Panie Aleksandrze,

    po pierwsze, nie wydaje mi się, żeby w 2010 rzeczywiście "rodacy powierzyli temu człowiekowi najwyższą godność w państwie". Coraz bardziej skłaniam się ku przeświadczeniu, że tamte wybory zostały sfałszowane i że Bronisław K. w rzeczywistości wcale ich nie wygrał. Przecież Putin byłby skończonym idiotą, gdyby przeprowadził tak szeroko zakrojoną, ryzykowną akcję pod Smoleńskiem, po czym zaprzepaścił wszystko przez "niedopilnowanie" wyborów w Polszy. Więc one musiały być wygrane przez Bronisława K.

    Po drugie - sądzę, że Jarosław Kaczyński nie jest na tyle naiwny, żeby nie zdawał sobie sprawy, że wystawienie pana Dudy ma tyle samo sensu, co wystawienie Jacka Sasina przeciwko Bufetowej w Warszawie. Zapewne doszedł do wniosku, że wybory i tak będą sfałszowane i nie ma na to rady, więc powtórne wystawianie własnej kandydatury byłoby samobójstwem.

    Na co jednak w takim razie liczy? Oto jest pytanie. A może po prostu machnął ręką na wszystko?
    Można by uznać, że nie musimy się nad tym zastanawiać, bo co to nas w końcu obchodzi. Ale sęk w tym, że nie mamy innego przywódcy, a naród bez przywódcy wiele nie zwojuje, niestety. Cóż począć, kiedy wszyscy młodsi politycy, w których można było pokładać jakieś nadzieje, okazali się skończonymi dupkami - przepraszam za wyrażenie. Ziobro, Szczerski, Wipler, inni - ech, szkoda gadać.

    I skąd tu czerpać jakąś nadzieję?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wąż Wystygły

      W moim przekonaniu w dwóch pierwszych akapitach trafił Pan w punkt lub bardzo blisko.

      Akapit trzeci: czy nie ma młodych, rozumnych, prawych i mądrych/błyskotliwych polityków oraz dlaczego tak, a nie inaczej gra Jarosław Kaczyński?

      Myślę, że za 5 lat kandydatem na fotel prezydenta RP będzie/powinna być Marta.Kaczyńska, prezes PiS będzie już człowiekiem wiekowym. Dziś i tak nie miałaby szans, nie tylko z powodów przedstawionych w akapicie I, więc wystawienie jej kandydatury byłoby spalone na starcie.

      To jednak nie oznacza, aby dziś nie należało robić wszystkiego, o czym pisze Autor: pokazywać prawdę, czyli paskudztwo i obmierzłość tego systemu i jej prezydenckiego dyjamentu. Tu nie chodzi o przedmiotowe traktowanie p. Andrzeja Dudy - on sam, będąc człowiekiem świadomym, również w swoich szansach na zwycięstwo, powinien mieć odwagę "rzucić swój los na stos" - bo jak mawiał pan Zagłoba, zasługa nie zostanie zapomniana i zawsze jako oleum na wierzch wypłynie (czy jakoś tak ;-)

      Oczywiście prochu tu nie odkrywam, ale może jakiś przyczynek do dyskusji?

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. >> Przecież Putin byłby skończonym idiotą, gdyby przeprowadził tak szeroko zakrojoną, ryzykowną akcję pod Smoleńskiem, po czym zaprzepaścił wszystko przez "niedopilnowanie" wyborów w Polszy. Więc one musiały być wygrane przez Bronisława K.

      W mojej opinii nie możemy ograniczać się tylko do tych kryteriów. Proszę zwrócić uwagę na to, w jakiej pułapce znajdują się wyborcy prawicy (i nie tylko prawicy). Społeczeństwo jest niebezpiecznie podzielone, tym bardziej, że podział ten odbija się już w ocenie wszelkich wydarzeń politycznych, staje się skrajnie subiektywny, ludzie są hermetyzowani od innych poglądów i zaczynają operować w "państwie w państwie", sądzą, że są sami na placu boju, ale i wychodzą z założenia, że ich poglądy są dominujące pośród "uświadomionych"; co widać nawet u komentatorów tego bloga.

      Kontynuując, przy takiej fragmentacji społecznej nie trzeba nawet wielkich fałszerstw, inspirowanych od zewnątrz. Największym fałszerstwem są sposoby podawania wyników sondaży i wyborów - mówi się, że partia X miała 40% poparcia, partia Y 35% etc. jadąc aż do 100%; a gdzieś w tle pada stwierdzenie - frekwencja 40%. Czyli brak legitymacji ponad połowy społeczeństwa, tak naprawdę za PO głosuje np. 10%, +/- 2% za PiS. To jest co dziesiąty obywatel. Biorąc na warsztat wybory prezydenckie i liczbę głosów rzędu 6mln na głównych kandydatów, mówimy tutaj o wielkościach rzędu 15-16%!

      15% to nie są rządy większości, jak i rządami większości nie będzie opozycyjne 15%. Oczywiście można tutaj rozważać kwestie fałszerstw, wpływu obcych mocarstw, ale nie w oderwaniu od głównego tematu - ponad połowa Polaków nie wyraża poparcia wyborczego. Przy takim ujęciu sprawy, działania na zasadzie obrzydzania 15-procentowej, szkodliwej siły politycznej, utwierdzają niegłosujących, że podejmują słuszną decyzję, nie biorąc udziału w tej farsie. Wówczas obalenie rządu "większości mniejszościowej" staje się trudniejsze, zwłaszcza gdy aparat medialny skutecznie spełnia swoją rolę w dzieleniu społeczeństwa i tworzenia niemerytorycznych kryteriów wyboru, żeby daleko nie szukać - chociażby strach.

      Wypadałoby usystematyzować priorytety - to działanie na rzecz usunięcia szkodliwej grupy powinno być nadrzędne. Proszę zwrócić uwagę, że używam słowa "usunięcie", nie "zastąpienie". Tymczasowym celem nie może być zastąpienie, przy założeniu wadliwego lub braku funkcjonowania systemu kontroli przedstawicieli politycznych. Aktualnym celem powinno być utworzenie systemu kontroli sprawowania władzy przede wszystkim, ponad argumentem partyjnym. Jeżeli system kontroli legitymacji politycznej będzie zdrowy, to argument "jedynie słusznej partii" zejdzie na drugi plan - w końcu system będzie gwarantował filtrowanie nierządu. Wobec tego, na dzień dobry, nie jest istotne, która partia zwycięży bądź który kandydat, lecz to, czy wesprze powołanie odpowiednich narzędzi kontroli społecznej (ale nie obietnicami - wybierzecie mnie - to będę działał, tylko aktywnym działaniem jeszcze przed wyborami). Taki cel nadrzędny pozwala na połączenie sił różnych opcji politycznych. I leży w szczególnym interesie narodowym.

      Pozdrawiam serdecznie Komentatorów

      Usuń
    4. Paweł Patrycjusz,

      Przyznaję, że niewiele pojmuję z Pańskiego komentarza, co kładę na karb moich ograniczeń. Poziom abstrakcji i oderwania od rzeczywistości III RP najwyraźniej przekracza tu moje zdolności poznawcze.
      Zaintrygowało mnie natomiast jedno stwierdzenie, dlatego z ciekawości zapytam - jak Pan sobie wyobraża "utworzenie systemu kontroli sprawowania władzy"?
      Cóż to za "ponadpartyjny" system, jak miałby powstać i funkcjonować?

      Usuń
    5. "Ponadpartyjny"... właściwie, bardziej... "poniżejpartyjny";

      W skrócie wykorzystanie/stworzenie narzędzi prawnych:
      - zezwalających na realne odwołanie posłów w trakcie kadencji przez naród
      - umożliwiającego kontrolę tworzenia aktów prawnych, poprzez poparcie/negację w ramach referendum ogólnokrajowego
      - kontrolowania procesu wyborczego przez obywateli (dopuszczenie inicjatyw społecznych w formie obserwatorów wyborów w poszczególnych obwodach)
      - zmiany ordynacji wyborczej dot. sejmu
      - zmiany zasad funkcjonowania obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej.

      Może w kontekście tego postu, poprzednia moja wypowiedź zostanie nieco rozjaśniona.

      Usuń
    6. Paweł Patrycjusz,

      Jeśli dobrze Pan zrozumiałem, chodzi o pomysł/projekt, który z dzisiejszej perspektywy jest całkowicie nierealny. Po to, by dokonać proponowanych przez Pana zmian należałoby wpierw obalić obecny reżim.
      Nie sądzi Pan, że pytanie - jak tego dokonać, wydaje się ważniejsze? Myślę, że bez refleksji na tym pytaniem, jakiekolwiek dywagacje o "ponadpartyjnych systemach" są zbędne.

      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Nie zgodzę się z Panem w kwestii jedynej możliwej drogi, jaką miałoby być obalenie reżimu. A przynajmniej postulowałbym rozszerzenie tego pojęcia, ewentualnie doprecyzowanie przez Pana, żeby nie doszło do nieporozumienia. Rozumiem (nie wiem czy słusznie), że ma Pan na myśli ośrodek belwederski i jego mocodawców, obecny rząd - koalicję PO/PSL i powiązane środowiska biznesowo-medialne?

      Z uwagi na ograniczony czas, przyjmę, że odpowiedź brzmi "tak", w następnym kroku proszę o naprostowanie, jeżeli błędnie zakładam.

      W moim ujęciu "reżim" należy utożsamiać z blokadą każdego typu na drodze do ww. narzędzi. Zatem elementem reżimu również określam największą partię opozycyjną oraz wszelkich innych przeciwników - aktywnych lub biernych - przeciwników z działania "anty" lub poprzez zaniechanie. Czy należy ich obalić? Moja odpowiedź brzmi - nie, wykorzystać.

      Czy uważam pytanie "jak tego dokonać?" za ważniejsze? Uważam, że bez odpowiedzi na pytanie "z kim stać w szeregach?", nie można poruszać żadnego "jak". Z dość istotną uwagą - jeżeli szeregi będą nieznaczne, refleksja nad "jak" może być cholernie przytłaczająca.

      Odpowiedzmy sobie na pytanie - jaką siłą Pan dysponuje? Względnie - na kogo może Pan liczyć (grupa społeczna, jakaś partia, inne)? Bez tego nie może być żadnej refleksji.

      Usuń
    8. Paweł Patrycjusz,

      Pozwoli Pan, że na tej wypowiedzi zakończę naszą wymianę zdań.
      Pojawił się Pan niedawno na moim blogu, dlaczego przypomnę rzecz, o której wielokrotnie mówiłem.
      Bardzo doceniam postawę polemiczną i chętnie widzę tu osoby piszące - "nie zgodzę się z Panem". Podstawą polemiki jest logika wywodu, konkret lub fakt i można ją prowadzić tylko w oparciu o czytelne, racjonalne argumenty.
      Ja natomiast nie potrafiłbym odpowiedzieć na pytanie - z czym Pan się nie zgadza i o czym deliberuje?
      Bo o tym, że Pańskie wywody nie mają związku z tekstem i są projekcją politycznych mrzonek- już wiem.
      Muszę też Panu powiedzieć, że wprawdzie nie dysponuję żadną siłą ( o co Pan mnie pyta), nie mam dywizji, służb, grup społecznych czy partii, to mam prawo wyrażać tu dowolne myśli i refleksje. I chyba musiałby się Pan nieco więcej natrudzić, by zarzucić im fałsz lub obalić je w kilku słowach.
      Jeśli kiedyś podejmie Pan taki trud - zapraszam do ponownej wizyty.

      Usuń
    9. Nieporozumienie. Nie jest moją intencją zarzucać fałsz lub ograniczać prawo do wyrażania myśli. Nie chodzi o to czy ma Pan partię/zaplecze, a raczej - czy ma Pan takie grono, które skłonne byłoby realizować Pana postulaty, po odpowiednim nacisku. Innymi słowy, czy zamierza Pan poruszać środowisko opozycyjne, ewentualnie użytkować ruchy społeczne. W inny sposób niż cenne prace intelektualne, publikowane na tym blogu.

      W kontekście tego długiego OT - nie ma "kości niezgody". Nie jestem anty prezentowanym tutaj poglądom, inaczej już 6 lat temu zaprzestałbym czytania i komentowania jakichkolwiek tekstów Pana autorstwa.**

      >>Ja natomiast nie potrafiłbym odpowiedzieć na pytanie - z czym Pan się nie zgadza i o czym deliberuje?
      Nie zgadzam się z tym, że "obalenie reżimu" to realny sposób na zmianę aktualnej sytuacji, w mojej ocenie 'partiokracja' jest kluczowym czynnikiem szkodzącym do wykorzystania >na teraz< i znajduje się w zasięgu pojęcia Kowalskiego, a nie tylko mniejszościowych z PiS-owców, specyficznej frakcji.

      Wspomniał Pan o "prawdziwym wymiarze" - jako że prawda może być tylko jedna - ja wybieram tę o jednej twarzy.

      Z przedstawianiem wizerunku Komorowskiego można dyskutować, z nienażartym i pęczniejącym systemem partyjnym - nie, to widzi każdy; nie tylko "oszołomy".

      Jeśli oba prowadzą do jednego celu, a ten bardziej powszechny jest w Pana ocenie mrzonką, to "gra na złego Komorowskiego" (przy "sojusznikach" pokroju prawicowych mediów, o których nawet TUTAJ nie padają dobre słowa, a co dopiero w oficjalnym przekazie) najpewniej będzie projekcją politycznego samobójstwa.

      Jutro też jest dzień.

      **To znak, że pora zmienić platformę blogową, na umożliwiającą dokładną analizę IP poszczególnych komentatorów na przestrzeni czasu.

      Usuń
    10. PS.
      Jeżeli Pana diagnozy III RP są słuszne i to nie system partyjny jest głównym mocodawcą obecnego stanu rzeczy, wówczas reakcja w ów wymierzona powinna być bardziej tolerowana przez główny nurt.

      Usuń
  4. WW

    Drogi Panie Wężu, to nie do wiary nawet dla mnie samej, ale przestało mnie zupełnie obchodzić co myśli Prezes Kaczyński, albo jakąż to wiekopomną strategię aktualnie aranżuje. Od pięciu lat widzę za to trzymanie nas na jałowym biegu, (jak ktoś już słusznie zauważył - chyba pan Marcin) i od czasu do czasu, przedwyborcze obiecanki-cacanki, aby parę osób z PiS uzyskało nomenklaturowe posady. Czarę goryczy przepełniło typowe za-a-nawet-przeciw zachowanie po ordynarnie sfałszowanych wyborach samorządowych. Przypominam, że po dziś dzień PKW nie podała oficjalnych wyników! A akcja pt. "Uczciwe Wybory posłanki Sikory" zaczęła i skończyła się na klawiszu ENTER.

    A nadzieję musimy chyba czerpać z samych siebie, tak to widzę!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. VCR

    Panie viva cristo rey, o kandydaturze Marty Kaczyńskiej wspominano już w 2010. I już wtedy uważałam, że to fatalny pomysł (z którego na szczęście zrezygnowano).

    Jeśli chodzi o "niespalanie kandydata na starcie" - o którym wspomina zarówno Pan jak i p. WW, uprzejmie zauważam, że kolejnych wyborów (mam na myśli rok 2020) może najzwyczajniej w świecie nie być, więc ja bym tych kandydatów tak nie oszczędzała, bo mogą w ogóle nie mieć okazji się wykazać. I dotąd nie pojmuję, dlaczego wybrano najbardziej niewydarzonego - za to najbardziej "ulizanego". A tu trzeba fightera, jak pan Macierewicz!

    I jeszcze do obu Panów:

    Jeżeli wie się o fałszerstwie wyborczym i nie mówi o tym w co drugim zdaniu, więcej, panicznie wycofuje się z wypowiedzianych w pierwszym (uczciwym) odruchu słów prawdy, to traci się nie tylko moralne, ale jakiekolwiek prawo, do zasłaniania się płaczliwym: STAAAAŁSZOOOWAAALIII...

    (W innych wersjach: "ZAFAŁSZOWALI" - dr Flis; "PODFAŁSZOWALI" - prof. Fedyszak-Radziejowska)

    Bo ja wtedy odkrzyknę: TRZEBA BYŁO PRZYPILNOWAĆ!
    Przez trzydzieści lat był czas, żeby się nauczyć!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł Patrycjusz,

    Myślę, że niepotrzebnie komplikuje Pan sprawy proste i oczywiste. Jestem przekonana, że Polacy (co podkreślam) - "dla ojczyzny ratowania" - zawsze się porozumieją. Potrzeba tylko kogoś, kto mądrze wszystkich poprowadzi.

    Natomiast nie przekonują mnie biadania nad domniemaną "fragmentacją społeczną". Ciekawa jestem, jak Pan sobie wyobraża porozumienie Polaka z dobrowolnie wykorzenionym bezpaństwowcem, który wypiera i wstydzi się polskości, uważa ją za nienormalność, i chętnie - gdyby pomachano mu przed nosem jakimiś "wziątkami" - przystałby na kolejny rozbiór Polski, i serdeczną krwią nawet cyrograf podpisał. Czego Pan się spodziewa po takich ludziach, słusznie przez pana Węża W. nazywanych SWOŁECZEŃSTWEM, a przez pana Aleksandra: APATRYDAMI?

    Natomiast ostatni akapit Pańskiego komentarza - to już sofistyka na takim poziomie wzajemnych sprzeczności, że, obawiam się, nie do przeniknięcia dla mojego prostego umysłu.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biadanie może i czasem jest zbędne, proszę traktować to jako głośne myślenie. Jestem otwarty na opinie krystalizujące pojęcie otaczającej rzeczywistości. Jednak niezależnie od tego, trudno nawet wierzyć w brak podziału społecznego, jeśli w przypadku m.in. strajkującej służby zdrowia - są to interesy tylko pielęgniarek; górników - sprawy tylko górników; frankowiczów - tylko ich. Nawet w przypadku głośnej sprawy ACTA, był to problem internautów, nie wspólnoty narodowej, nie wspominając o tragedii państwa, ze skutkiem w Smoleńsku - co zostało sprowadzone do obrońców krzyża. Wobec takich tendencji "dla ojczyzny ratowania" przybiera - przynajmniej dla mnie - zupełnie abstrakcyjną formę, nie jestem w stanie wskazać spustu, którego naciśnięcie miałoby wywołać taką reakcję. Ciekawi mnie jak to widzą inni obserwatorzy wydarzeń.

      Odnośnie do porozumienia z bezpaństwowcami - nie odpowiem na to pytanie szczegółowo, z uwagi na następującą przyczynę: nie jestem zwolennikiem operowania na abstrakcyjnych modelach postaw, pokroju lemingów, apatrydów etc. oraz stojącej w opozycji "polskości", bez uprzedniego zdefiniowania wymienionych. Innymi słowy - nie wiem, co ma Pani >dokładnie< na myśli.

      Również pozdrawiam.

      Usuń

    2. Bardzo Pana przepraszam, nie zamierzam niczego tłumaczyć, ani definiować, bo to są rzeczy powszechnie znane i oczywiste.

      Pozdrawiam

      PS. Z ciekawości zapytam: czy Pan pisze z III RP czy (jednak) z Księżyca? A może to wina nadmiaru "cukru w cukrze" - co widać na obrazku towarzyszącym nowemu nickowi? :)

      Usuń
    3. Jak chce pani tworzyć wspólnotę bez dialogu?
      Rozumiem, że z niektórymi - np. tymi z Księżyca nie ma pani zamiaru tworzyć wspólnoty, a tym bardziej rozmawiać. Jednak czy kiedykolwiek przeszło pani przez myśl, że tych z Księżyca może być 35mln, a takich jak pani - 35 tysięcy? I że wbrew pozorom to ta mniejszość potrzebuje rozmowy, żeby w ogóle przetrwać?

      Usuń

    4. Żeby w ogóle przetrwać...

      Jak wy się łatwo demaskujecie...
      Jak wam spieszno do okazania swojej "tysiąckrotnej" przewagi...
      Nad wolnymi ludźmi nie macie żadnej władzy. Bo prawdy nie zabijecie.
      To ona was zwycięży.

      Usuń
    5. Wyciągnęła Pani zbyt daleko idące wnioski. Piszę sam i w swoim imieniu, nie zamierzam zabijać żadnej prawdy, a już tym bardziej takiej, której nie chce przedstawić rozmówca - to logicznie niemożliwe.

      Mimo wszystko pozdrawiam Panią i zapraszam do wymiany poglądów w ramach konkretnych tematów i problemów, jeśli w przyszlosci pojawi się ku temu okazja.

      Usuń
  7. Wąż Wystygły,

    W całości podtrzymuję opinię, że to nasi rodacy powierzyli Komorowskiemu najwyższą godność w państwie i uważam, że nie sposób szukać tu wyjaśnień w sferze zarzutu o sfałszowaniu wyborów.
    Prawidłowa ocena sytuacji polega m.in. na konfrontacji z faktami, nie zaś z naszymi wyobrażeniami.
    Jeśli więc istniałyby przesłanki pozwalające postawić taki zarzut, mam prawo przypuszczać, że zostałyby podniesione przez tych, którzy ponieśli wówczas klęskę wyborczą.
    Nie przypominam sobie, by w roku 2010 jakikolwiek polityk PiS mówił o sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Tego zarzutu nie postawił również sam Jarosław Kaczyński.
    Podobnie wyglądała sytuacja w roku 2011. Miesiąc przed wyborami, w oparciu o "najnowsze wyniki wewnętrznych sondaży PiS" prezes Kaczyński oznajmił - "mamy wygrane wybory".
    I choć proces wyborczy przyniósł aż nadto dowodów na fałszerstwa, politycy PiS natychmiast orzekli - "Biura Ochrony Wyborów PiS nie wykryło większych nieprawidłowości wyborczych. - Nie mamy sygnałów o próbach drastycznego naruszenia ordynacji".
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/pis-nie-bylo-falszerstw-wyborczych,187810.html
    a J.Brudziński stwierdził tuż po wieczorze wyborczym - "Uważam, że nie ma powodu do żadnych rozliczeń".
    http://niezalezna.pl/17406-politycy-pis-nie-ma-powodu-do-rozliczen

    Może Pan zatem "skłaniać się ku przeświadczeniu, że tamte wybory zostały sfałszowane i że Bronisław K. w rzeczywistości wcale ich nie wygrał", ale taka ocena nie ma najmniejszego wpływu na obraz dzisiejszej Polski. Nawet, jeśli i ja ją podzielam.
    Co więcej - możemy każde zwycięstwo PO i Komorowskiego rozgrzeszać zarzutem fałszerstwa, ale póki nie wysuwają go główni gracze (opozycja) jest to wyłącznie tani argument publicystyczny.
    O grze tzw, sondażami i szeregu innych machinacjach przedwyborczych pisałem przed i po wyborach 2010 roku i w kolejnych latach. Nie wywoływało to żadnej reakcji ani zainteresowania ze strony opozycji. W komentarzu powyżej, Pani Urszula przypomniała zaś o fałszerstwie ubiegłorocznych wyborów. Ponieważ nikt nie zadaje pytania - co dalej? - chyba nie warto przywiązywać wagi do takiej argumentacji. Tym bardziej, że pan Kaczyński wciąż przekonuje, że "naszą siłą jest karta wyborcza".
    Skoro wyborcy PiS i czytelnicy "wolnych" mediów nie widzą, jak srodze z nich zakpiono i jak są wciąż oszukiwani, radzę nie zajmować się dłużej wyczynami panów z opozycji.
    Dlatego mój tekst mówi o wykluczeniu dwóch, podstawowych instancji i zawiera propozycję działań całkowicie niezwiązanych z kampanią kandydata PiS. W tym obszarze nie oczekuję na żadne wsparcie. Uważam ( i napisałem to wyraźnie) ,że obecny stan nierównowagi jest wyłącznie efektem zaniechań i tchórzostwa i nie powinien ograniczać ludzi wolnych.
    Kto chce nadal słuchać głosu promowanych przez "niezależne" media miernot (użyta przez Pana nazwa "skończone dupki" jest aż nadto łaskawa) i być prowadzonym na pasku przaśnej demagogii - jego sprawa.
    Jedyny (i dostępny dla wszystkich) sposób włączenia się w "negatywną kampanię" przeciwko lokatorowi Belwederu ( a tylko taka powinna być prowadzona), polega na ciągłym informowaniu o rzeczywistych dokonaniach tej postaci, na pisaniu i mówieniu o tym we własnych środowiskach, miejscach pracy, w gronie rodziny, znajomych.
    Bez oglądania na to, co robi PiS i partyjne media.
    Bardzo do tego namawiam. Z całą pewnością, nie jest to dobry czas na "machanie ręką".

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowny Panie Aleksandrze,

    O wykluczeniu - trochę z innej strony.

    Tu gdzie mieszkam wszechwładnie rządzi PO.
    Instytucje, agendy samorządowe dysponujace groszem publicznym, od góry po same doły obsadzone są ludźmi wyznajacymi ideologię "ciepłej wody w kranie". Oni są tymi, którzy u nas wybierają PO&Q .
    Dla innowierców nie ma tu praktycznie miejsca. Ostracyzm jakiemu poddawani są ci "odmieńcy", jest szczególnie rażący w jednostkach samorzadowych związanych z "oświatą" i inwestycjami.
    Tu już od od pewnego czasu obowiązuje: "Milczeć. Pysk stulić. Wara puścić parę z gęby! "

    To co skrywam przed bliskimi, a co (najlepiej) wylewa się ze mnie wraz z potem przy rąbaniu drewna, na uboczu, gdy inni nie patrzą - to złość. Złość, że tak niewielu ma odwagę "chrzęścić".
    Bo to niestety kosztuje.
    Tyle dokładnie, ile na dzień dzisiejszy kosztuje w Polsce wolność.
    A przecież, są to co najwyzej pieniądze, status i standard życia.
    To, jak pokazuje przykład Ukrainy, i tak niewielka cena.
    Czasy "kułaka" dopiero przed nami. Jeżeli dziś nie położymy na szali ryzyka, że stracimy pracę, nie dostaniemy kontraktu, nie zaproszą nas na zamkniętą imprezę itp., jutro my, a potem nasze dzieci i wnuki zapłacimy cenę dużo wyższą.

    Jesteśmy sami. Kościół, jedyna siła zdolna jeszcze spoić naród czymś wykraczającym poza ramy i zwykłe instrumenty polityki (dziś to jeszcze możliwe, jutro, kto wie?), zdecydowała bratać się z naszym największym wrogiem. Kapłani którzy są wśród nas, związani ślubami posłuszeństwa są bezsilni, albo ślepo ulegli.

    Dlatego mamy obowiazek "chrzęścić i zgrzytać". Nawet jeżeli dziś jestesmy przekonani, że i tak nie przyniesie to skutku.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Zaścianku,

      Znam doskonale schemat opisanych przez Pana sytuacji. Poczucie "bycia w mniejszości" jest dziś dokuczliwe i bolesne, ale - jak sądzę,możliwe do pokonania.
      Wyznawcy PO integrują się bowiem wokół najniższych instynktów (nienawiść,strach) i przyziemnych, a nawet prostackich potrzeb (pieniądze,władza).
      Nie ma między nimi wyższych więzi, nie ma wspólnoty poglądów, przyjaźni, solidarności. Tym stadem rządzą prawa wilcze, a to m.in. oznacza, że pojedynczy członek stada jest słaby i bezbronny. To stado nie czerpie siły z jednostek, lecz z "bycia stadem".
      Takie wspólnoty są skazane na wymarcie i łatwe do rozbicia, bo każdy pojedynczy osobnik jest tylko koniunkturalistą i tchórzem. W starciu ze społecznością, którą łączą silne i autentyczne więzi - ponoszą klęskę.
      Dlatego, jak Pan napisał - mamy obowiazek "chrzęścić i zgrzytać". Słabe stado apatrydów boi się tylko takich reakcji.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  9. Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo

    Na początku chciałem się przywitać i dodać że jestem czytelnikiem od dłuższego już czasu. Bardzo dziękuję za wszystkie Pana publikacje - miały one niezmiernie duży wpływ na to w jaki sposób pojmuję aktualne wydarzenia i rzeczywistość III RP. Niech Bóg da Panu zdrowie i Panu błogosławi.

    Chciałbym poruszyć temat jak Pan to nazwał 'negatywnej kampanii'. Otóż widzi Pan, jestem typem człowieka i chyba nie ja jeden, który choć z wielką przyjemnością dla serca czyta publikacje takie jak Pańskie, nie jest obdarzony wystarczającą umiejętnością formułowania argumentów, ani wystarczająco biegłą wiedzą aby Pański tok myślenia i argumentacje odtworzyć w najzwyklejszych, codziennych sytuacjach i rozmowach, które jak Pan powiedział są niezwykle ważne.

    Dodatkowo stosowane przez Pana określenia typu 'lokator Belwederu' czy 'reżim prezydencki' mogą być dość abstrakcyjne dla 'nowicjusza'.

    Mam w związku z tym dość banalne i leniwe pytanie. Czy jest Pan w posiadaniu 'kieszonkowej biografii Bronisława Komorowskiego w 5 minut z argumentem na każdą okazję' - takiego krótko mówiąc młota który po uderzeniu w łeb otwiera go na nowe horyzonty - w sam raz na te właśnie, codzienne sytuacje?

    Nie czuje się najlepiej, gdy nie potrafię wytoczyć choćby kilku celnych i krótkich argumentów na tezę 'BK jest niebezpieczny dla Polski'. A gdy mi się to nie uda, moi następcy tracą element zaskoczenia w rozmowie z potencjalnie obudzonym Polakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denat,

      Witam na blogu. Nie mogę niestety zaspokoić potrzeby posiadania "kieszonkowej biografii Bronisława Komorowskiego w 5 minut z argumentem na każdą okazję".
      Na tym blogu znajdzie Pan co najmniej 100 tekstów na temat tej postaci, w tym 50 pytań sformułowanych w roku 2010.
      Jest to pewne kompendium wiedzy - jednak nie w formie "kieszonkowej".

      Nie wiem wprawdzie, z jakimi rozmówcami ma Pan do czynienia, ale przyznam, że nigdy nie spotkałem się z wyborcą Komorowskiego, który posiadałaby choćby cień wiedzy na temat swojego faworyta. Zwykle ogranicza się ona do nazwiska, wyglądu i kilka ogólników. Każda prawdziwa informacja o BK wywołuje szok i niedowierzanie. Jeśli - wbrew faktom czy logice, dominuje to drugie - nie ma sensu polemizować z betonem.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Denat

      <"Kieszonkowa biografia Bronisława Komorowskiego w 5 minut z argumentem na każdą okazję" - taki krótko mówiąc młot który po uderzeniu w łeb otwiera go na nowe horyzonty>

      Coś pięknego :-)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. „prezydent Komorowski robi to, co kazał mu Donald Tusk - jest strażnikiem żyrandola" - ocenił kandydat Duda.

    Link:

    http://www.pis.org.pl/article.php?id=23606


    Podoba mi się pomysł by zostawić nieszczęsnego kandydata samego sobie i ten czas wykorzystać na przypominanie kim jest Komorowski.
    Choćby przy tym i na przekór kandydatowi który opowiada nam jakieś blubry o Tusku jako ojcu chrzestnym Komorowskiego.

    Wszyscy czekamy na książkę pana Sumlińskiego, ale i bez niej wiedza przeciętnego blogera zdaje się przekraczać o lata świetlne wiedze kandydata Dudy.
    Targalski pisał niedawno że wiedza przeciętnego Polaka o powiązaniach Komorowskiego z WSI czy aferze marszałkowej jest mniej niż znikoma.
    Zatem róbmy swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz Molik,

      Najwyraźniej wybitni stratedzy PiS (ze stajni,która decydowała o wyborach 2010 roku) uznali, że przedstawianie BK jako postaci humorystycznej i zależnej od wszechwładnego DT, będzie korzystniejsze niż ukazanie prawdy o lokatorze Belwederu.
      Przyczyny mogą być dwie: mamy do czynienia z niezdolnymi do podstawowej refleksji idiotami lub z ludźmi działającymi na rzecz Komorowskiego.
      Pomijając te okoliczności, dość zauważyć, że kandydat Duda zostanie kompletnie ośmieszony (nie wspominając o jego partii) jeśli nie będzie potrafił wygrać z tak bezwolną i słabą postacią. Ponieważ takim dylematem nikt nie zaprząta sobie głowy (PiS i partyjne media są pewne głupoty elektoratu) będziemy mieli do czynienia z tragikomiczną kampanią i widowiskową klęską.

      Jeśli chodzi o książkę Sumlińskiego, to obawiam się, że taka pozycja się nie ukaże i nie powinniśmy na nią liczyć.
      "Róbmy swoje" jest dobrym mottem dla tekstu o wykluczeniu i zaciskaniu pięści.

      Pozdrawiam Cię

      Usuń

  11. Dobry wieczór, Panie Aleksandrze,

    Miło powitać, bo zdaje się, jest Pan na blogu? :-)

    Wydaje mi się, że tylko ostatni osioł, czy tam leming oraz tzw. ludożerka i szczekaczki medialne wierzą w obowiązujący w III RP przekaz o okrutnej anty-rosyjskości Komorro/WSI/rządu Kucharki oraz (zniuansowanej) ze strony ZSL - które rośnie w siłę, a także w intelekt po tym jak się tam poseł Dorn, a zwłaszcza poseł Godson zapisali!

    W każdym razie Ukraińcy już się na to nie nabiorą - patrz: http://niezalezna.pl/63734-ci-politycy-wspieraja-ukraine-komorowskiego-i-ministrow-rzadu-po-psl-na-liscie-zabraklo

    I DOBRZE!

    OT!

    Czy zauważył Pan niezwykłą feerię medialną niejakiego Pawła Kowala (TV, radio, "słuszne" wywiady, we wszystkich gazetach i na portalach: tu głównie niezawodne 'wPolityce') - jednego z najobrzydliwszych, najbardziej lepkich - zarazem najbardziej zdradzieckich polityków?

    Przypomnę:

    Kariera w PiS, odrażająca zdrada po zamachu smoleńskim, założyciel PJN, a gdy to nie wypaliło, współtwórca Gowinowej Polski Razem, czyli jak rozumiem - z powrotem w PiS - skoro mamy "koalicję prawicową?)

    Wielu mądrych ludzi ostrzega, że to może być bardzo niebezpieczne indywiduum, tym bardziej że przeszkolone w WSI. (Współpracował z tymi...)

    Co Pan o tym myśli?

    Pozdrawiam serdecznie



    OdpowiedzUsuń

  12. BOŻE! JAK JA NIE CIERPIĘ TAKICH KOMUNIKATÓW Z PRAWEJ STRONY BLOGA!


    Wpłaty: od 20.01 – 26.01.2015

    - 0


    ____________________________________________________


    Kochani Państwo!


    MUSIMY UTRZYMAĆ TEN BLOG, CHOĆBY NIE WIEM CO!

    W P Ł A C A J M Y - C Z Ę Ś C I E J - B A R D Z O - P R O S Z Ę ! ! !


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpłaty: od 20.01 – 26.01.2015

      - 0

      Dear Madame,
      Face reality.
      That's all.

      Usuń
    2. PS

      "POZDRAWIAM SERDECZNIE"

      Usuń
    3. Eeyore (CLICK) has a poor opinion of most of the other animals in the Forest, describing them as having "No brain at all, some of them", "only grey fluff that's blown into their heads by mistake" Eeyore's favorite food is thistles. He lives in the southeast corner of the Hundred Acre Wood, in an area labeled "Eeyore's Gloomy Place: Rather Boggy and Sad".click

      : P => https://www.youtube.com/watch?v=S3HvaNnwtSU

      Usuń
  13. Pani Urszulo,

    Przedstawiciele władz Ukrainy są wprawdzie zdeterminowani koniecznością utrzymywania relacji z eurołajdakami i często podejmują decyzje wymuszone przez przyjaciół Putina, nie są jednak idiotami.
    Regularnie czytam wypowiedzi zamieszczane na ukraińskich portalach i wiem, że ci ludzie mają bardzo zdrowy pogląd na temat reżimu Komorowskiego i doskonale wiedzą, kim są "polscy politycy". Nie dziwi mnie również, że w gronie osób najmocniej wspierających Ukrainę znalazła się prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Litwa należy dziś do najwytrwalszych krytyków Moskwy,a czytając wystąpienia Grybauskaite wielokrotnie porównywałem je z wystąpieniami prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    Jeśli chodzi o Pawła Kowala, jest to postać bez najmniejszego znaczenia politycznego, choć usilnie promowana przez środowisko "wPolityce". A to najgorsza rekomendacja.
    Tam też brylował Wipler, a do dziś straszy Staniszkis.
    Przyznam, że nie oceniam wypowiedzi Kowala poprzez pryzmat rzeczywistej bądź domniemanej współpracy agenturalnej. Z pewnością jest to człowiek bardzo bliski PO i SLD (np.fundacja „Wiedzieć Jak"A.Kwaśniewskiego). Pamiętam też jego charakterystyczną (dla pewnego środowiska) wypowiedź z 2012 roku: "Patriarcha Cyryl otwiera nową kartę w relacjach z Polską i trzeba do tego podejść bez uprzedzeń, rozumiejąc jednocześnie, że bierze na siebie odpowiedzialność za proces pojednania przed wiernymi" oraz wiele innych prorosyjskich gawęd.
    Uważam natomiast, że w sprawach polityki zagranicznej Kowal opowiada po prostu banialuki i rzeczy bez znaczenia, jest koszmarnie nudny i przewidywalny. To są wytwory "analizy politycznej" na poziomie gimnazjalisty.Tacy ludzie zawdzięczają swoje znaczenie nachalnej promocji medialnej i kiepskiemu poziomowi wiedzy czytelników.

    Uprzejmie Pani dziękuję za wzmiankę o "prawej stronie bloga" :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Proszę, proszę!

      Na Ukrainie wszyscy wiedzą co sobą reprezentują (w znaczeniu - ZERO) tzw. przywódcy III RP, przed którymi tak drży polska opozycja, że boi się nawet ostrzejszego słowa z siebie wykrztusić. Co tam słowa! PiS się nawet krzywo uśmiechnąć boi, bo "jeszcze powiedzą", że to uśmiech nienawiści. :)

      Uspokoił mnie Pan z tym Kowalem (nb. pupilem Mme S., która promuje go od zawsze), bo czegoś obrzydliwszego niż perspektywa oglądania PK chyba sobie nie wyobrażam.

      Zdaję sobie sprawę z tego, że on wygłasza podniosłym tonem puste banały, ale wszelkie media: od RTV - poprzez Dziennik, Rzplitą, Onety i co tam jeszcze, aż po "nasze": wSieci, czy wPolityce - traktują tę pustkę tak, jak kiedyś Nasz Dziennik tweety papy Francesco. (Pamiętam, że każdy z nich był długo cytowany z wielkim namaszczeniem, choćby był kompletnie pozbawiony treści, a niejednokrotnie i sensu. Teraz tego zaniechano, może zresztą Franciszkowi znudziła się zabawa z Twitterem?)

      Pozdrawiam pięknie,

      Żeby to jeszcze ta moja "wzmianka" poskutkowała! :)

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Papieskie tweety w ND nadal są cytowane, nic się w tej kwestii nie zmieniło :-)
      oto ostatni: http://www.naszdziennik.pl/wiara/126215,papieski-tweet.html

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

    3. Trochę się zmieniło !
      Ukrywają w zakładkach. :))

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze
    Napisał Pan
    "Jeśli chodzi o książkę Sumlińskiego, to obawiam się, że taka pozycja się nie ukaże i nie powinniśmy na nią liczyć."
    Bardzo mnie zmartwiły te słowa bo z duża nadzieją czekam na tą pozycje. Czy mógłby Pan wyjaśnić dlaczego Pan tak uważa, czyżby miało to związek z listą tematów których nie wolno poruszać Panu Wojciechowi przedstawioną mu przed rozprawą z udziałem Komorowskiego?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Podpisuję się pod powyższym pytaniem

      Jeszcze niedawno pisał Pan w komentarzu pod artykułem:
      „RUSKIE SERWERY” I SWOJSKA GŁUPOTA:

      "Książka pana Sumlińskiego może stać się bardzo ważnym argumentem w batalii prezydenckiej. Po tym wszakże warunkiem, że będzie przez wiele miesięcy konsekwentnie eksploatowana przez "wolne media" i opozycję."

      Nie dalej jak miesiąc temu Wojciech Sumliński napisał na swoim blogu, że książka ukarze się w marcu:

      "(...) Ta historia będzie miała swój ciąg dalszy, i to zarówno w postaci przewodu sądowego, jak i książki poświęconej Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, która ukaże się na rynku wydawniczym w marcu przyszłego roku, a w której nie będę ograniczony wąskim zakresem doboru pytań i spraw nawiązujących do rozprawy sądowej. Zapewniam, że będzie to książka niezwykła - ale to już historia na całkiem inną opowieść…"

      Czy coś się zmieniło, czy ma Pan jakąś dodatkową wiedzę na ten temat?
      Czy ma Pan na myśli to o czym często wspomina red. Sumliński, mianowicie o cegle w drewnianym kościele?

      Usuń

    2. DOŁĄCZAM DO ZANIEPOKOJONYCH, choć, po prawdzie blokada na książkę WS wcale by mnie nie zdziwiła. Czy Pan coś wie, czy tylko przeczuwa?

      Usuń
    3. Pani Urszulo,

      Myślę, że blokada jest raczej niemożliwa ze względu na to, że Wojciech Sumliński prawdopodobnie wyda książkę własnym nakładem. Podobnie jak poprzednią "Lobotomia 3.0" na kredyt, na którego zresztą spłatę odbyła się zbiórka(okazała się sporym sukcesem):
      http://polakpotrafi.pl/projekt/popieluszko-prawda

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Marcin Majszczyk / Radek,

      Pozwolą Panowie, że nim udzielę odpowiedzi na pytanie o książkę Sumlińskiego, podzielę się pewną refleksją. Zastrzegam, że nie dotyczy ona sytuacji, w której pytacie Panowie o podstawę moich obaw i wyrażacie zainteresowanie publikacją tej książki.
      Otóż, od wielu lat obserwuję pewien schemat - czytelnicy "wolnych" mediów oraz wyborcy opozycji z wielkim zaciekawieniem oczekują na różne sensacyjne doniesienia i publikacje. Książki, w których autorzy piszą o agenturze, ujawniają mafijne powiązania władzy lub demaskują bandyckie mechanizmy, cieszą się ogromnym powodzeniem. Powiedziałbym, że to rzecz całkowicie naturalna i wielce potrzeba, bo pokazuje nie tylko zainteresowanie realiami III RP, ale ujawnia chęć przedarcia się przez rozliczne zasłony medialne i warstwy dezinformacji.
      Takich publikacji ukazuje się sporo i choć mają różny poziom merytoryczny i stopień wiarygodności, doskonale zapełniają pustynię informacyjną tzw.mediów III RP.
      Ja zaś zadaję sobie pytanie - co z tego wynika? Jak i na ile ta wiedza potrafi kształtować nasze poglądy, w jaki sposób decyduje o dokonywanych wyborach, jak jest spożytkowana?
      Wyjaśnię, dlaczego są to pytania zasadne. W roku 2007 został opublikowany Raport z Weryfikacji WSI. Tekst tak wyjątkowy i medialnie "sensacyjny", że próżno szukać materiału, który mógłby przebić to kilkusetstronicowe dzieło. Są tam informacje o mafii i służbach, o ogromnych pieniądzach i wielkich oszustwach, o mechanizmach kształtujących realia III RP. Są nazwiska ludzi z pierwszych stron gazet. Kilkadziesiąt razy pojawia się nazwisko Komorowskiego i wymieniane są sprawy, w których ten człowiek winien ponieść odpowiedzialność polityczną bądź prawną.
      To jest publikacja, od której przeczytania powinien zacząć każdy, kto szuka wiedzy na temat III RP i chce poznać prawdziwe oblicze lokatora Belwederu.
      Nie muszę chyba przypominać, że ta wiedza (podobnie jak informacje związane z aferą marszałkową) nie ma i nie miała wpływu na decyzje Polaków w latach 2007-2014. Takie są fakty.
      A gdy czytam wypowiedzi na tzw. prawicowych portalach, wiem również, że żadna inna publikacja nie będzie w stanie zmienić szeregu szkodliwych, mitologicznych obrazów: o żyrandolowej prezydenturze i śmiesznym, bezwolnym człowieczku popełniającym wciąż gafy i przejęzyczenia. O "Szczynukowiczu", rezunach i masonerii.
      To są kalki mocno wpojone w umysły "prawicowego" elektoratu i walka z nimi przypomina dziś specjalność Don Kichota.
      Obawiam się, że większość z nas poszukuje raczej kiepskiej sensacji, zbioru plotek i chęci zaspokojenia ciekawości niż oczekuje rzetelnej wiedzy i potrafi z tej wiedzy wyciągnąć mądre wnioski.
      Dlatego z dużym dystansem obieram zainteresowanie tego typu publikacjami i coraz słabiej wierzę, by mogły one przynieść pozytywne efekty.

      Wyrażając obawę, że książka pana Sumlińskiego może się nie ukazać, nie miałem na myśli działań "nieznanych sprawców" ani tym podobnych wydarzeń. Skłaniam się raczej ku tezie, że zapowiedź tej publikacji jest elementem pewnej koncepcji obronnej związanej z procesem w sprawie afery marszałkowej. Czy tak w istocie będzie - wkrótce się dowiemy. Nie ukrywam, że w tej kwestii chciałbym się mylić.

      Pozdrawiam Panów

      Usuń

    5. Tak. Jest tak jak Pan napisał, Panie Aleksandrze.

      Ci, którzy chcieli wiedzieć i mieli odwagę poznać prawdę - wiedzą od dawna.
      Tym, którzy się prawdy boją i z oczami szeroko zamkniętymi wolą błądzić we
      mgle - i tysiąc książek nie pomoże.

      Usuń
  15. Panie Aleksandrze,

    Dziękuję za tę jakże celną refleksję i odpowiedź na zadane pytanie.

    Myślę, że książka ta mogłaby o tyle odegrać większą rolę(w porównaniu z raportem z weryfikacji WSI), że byłaby to praca zbiorcza na temat "osiągnięć" BK. Ja osobiście w tym pokładam jakąś nadzieję, choć może niezbyt wielką.
    Oczekiwanie na tę publikację, moje ale też zapewne i innych wynika z tego, że nie chcę należeć do tych ludzi o których napisał kiedyś W. Łysiak:

    "Ludzie nic nie rozumiejący, ale mający prawo głosu, są w każdym społeczeństwie wielką armią."

    W sprawie braku wpływu kilkusetstronicowego materiału na decyzje Polaków w latach 2007-2014, w mojej opinii powodem jest to, że III RP stanowi unikalną mieszankę tego o czym pisali G. Orwell i A. Huxley. Posłużę się tu infografiką dobrze to ilustrującą: http://www.kotlet.pl/content/images/huxley-vs-orwell-pl-136543302328.jpg

    Dodatkowo pozwolę sobie ponownie zacytować Pana słowa

    "Książka pana Sumlińskiego może stać się bardzo ważnym argumentem w batalii prezydenckiej. Po tym wszakże warunkiem, że będzie przez wiele miesięcy konsekwentnie eksploatowana przez "wolne media" i opozycję."

    I to jest najważniejszy problem, opisany przez Pana w tekście "JAKIE WOLNE MEDIA?"

    Pragnę jeszcze napisać, że uspokoił mnie Pan słowami:

    "(...) nie miałem na myśli działań "nieznanych sprawców" ani tym podobnych wydarzeń."

    Gdyż po przeczytaniu "Z mocy bezprawia" wizja "jeżdżących ze żwirem ciężarówek" przychodzi mi na myśl nader często.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. http://youtu.be/2h1E2lMO7F8?t=5m6s

    "My ludzie obozu centroprawicowego musimy pamiętać że ta prezydentura (Komorowskiego) nie jest wcale tak zła, jak mamy to skłonność często narzekać"

    Z tego co pamiętam przyciągniecie tzw Polski Razem przedstawiano nam jako wielki sukces.

    "Obóz zjednoczonej prawicy" jest jak widać nieco podzielony w ocenie Bronisława Komorowskiego. A opcja zbytniego "nie narzekania" na BK, patrząc na tragikomiczną kampanię kandydata Dudy, jest w przewadze.

    To jest po prostu farsa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Radek,

    Podtrzymuję to, co napisałem na temat wykorzystania książki pana Sumlińskiego. Gdyby nawet taka publikacja się ukazała, potrzebne jest jeszcze mocne i trwałe nagłośnienie treści.
    Osłonę medialną wokół Komorowskiego budowano sukcesywnie przez wiele lat. Jest ona wielowymiarowa i obejmuje również działania niektórych "niepokornych" żurnalistów.
    Dlatego nie sposób jej przedrzeć jednym bądź dwoma "newsami".
    Chodzi o systematyczny i planowy proces burzenia tej mitologii i odkrywania prawdy o politycznym patronie WSI. Przede wszystkim - zrezygnowanie z fałszywej tezy o "żyrandolowej prezydenturze" i skupienie na przeszłości Komorowskiego i rzeczywistych celach reżimu belwederskiego.
    Ponieważ do wyborów pozostały tylko cztery miesiące, a tzw. wolne media nie są zainteresowane postacią głównego decydenta, bardzo sceptycznie oceniam szanse takiego scenariusza.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Mariusz Molik,

    Jako autor tekstu "Od Albina do Gowina" - http://bezdekretu.blogspot.com/2013/05/od-albina-do-gowina.html nie muszę chyba pisać, co sądzę o postaci owego "konserwatysty".
    Obecność tego pana (podobnie jak M.Jurka) jest kpiną z elektoratu PiS. Ale, to nie mój problem.
    Obaj politycy korzystali z promocji w tzw.naszych mediach i szczególnego protektoratu p. Staniszkis. Przypomnę, że w roku 2012 pani ekspert była autorką tezy, iż "mamy do czynienia z dalekosiężnym planem politycznym. Chodzi o przejęcie w przyszłości kontroli nad PO przez triumwirat Gowin-Sikorski-Giertych".
    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/gowin-sikorski-giertych-biora-po,6069257608
    Przyznam, że gdyby zdarzyło mi się tak dalece pomylić lub napisać równie nietrafną "analizę", wstydziłbym się zabierać głos w sprawach politycznych.

    Sądzę, że postawa Gowina i jego relacje z BK będą miały wpływ na przebieg tego, co PiS nazywa kampanią wyborczą. Biorąc pod uwagę poglądy Gowina i wielu innych "odzyskanych" prawicowców, pan Duda jest idealnym kandydatem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kpiną jest to tym większą że Gowin et consortes to ludzie którzy jeszcze niedawno zrobili wszystko co w ich mocy by dowody w/s tragedii 10.04 pozostały w profesjonalnych rękach pułkownika Putina.

    https://ewastankiewicz.wordpress.com/2014/02/17/prof-kazimierz-nowaczyk-przypomina-sejm-smolenski/

    Z kolei, by nie siać zgorszenia, nie wkleję linku gdzie można przeczytać satysfakcje prezesa PiS z pozyskania ludzi, o nie wiedzieć czemu nagle odzyskanej reputacji.
    Pan Jarosław roił tam o tym iż pozyskanie osób takich środowisk jak m.in pan Gowin jest nie tylko sukcesem ale i wróżbą namacalnych, gdyż wyborczych sukcesów.

    Chyba wszyscy znamy już przemówienie pana prezesa w wieczór wyborczy 10 czy 17 maja:
    "Nasz kandydat osiągnął BARDZO DOBRY WYNIK. Wynik który co prawda nie dał dziś jeszcze zwycięstwa, ale jeśli zmobilizujemy się, otwiera przed nami ogromny potencjał do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych na jesieni 2015."

    Od ilu lat odtwarzana jest ta płyta?

    Mam nadzieje że znajdą się dziennikarze którzy wbrew głupawej i "konstruktywnej" kampanii kandydata Dudy poświecą niebezpiecznej postaci Bronisława Komorowskiego naprawdę dużo uwagi.

    Nie po to by wygrać coś co w tym roku jest nie do wygrania - i choć za tydzień jest jakaś konwencja PiS ( to takie spotkanie na którym macha się flagami, wypowiada słowa wykute na blaszkę i w finale puszcza się baloniki) konwencja po której okażę się że nasz plastikowy kandydat podwoił swoją przewagę nad panią Ogórek - do wygrania jest jak najszersza wiedza o Komorowskim.

    Nie o jego prostactwie, gafach czy rzekomym braku skuteczności czy aktywności.

    Czyż nie najlepszą miarą skuteczności Komorowskiego jest taka implementacja umysłów nominalnej opozycji, iż ta przy okazji tej postaci opowiada dziś nam - że ów człowiek powinien być bardziej skuteczny, bardziej aktywny?

    Jakby kiedykolwiek i cokolwiek istotnego pan Komorowski wziął i był przegrał.

    OdpowiedzUsuń
  20. Obecność Gowina w obozie Jarosława Kaczyńskiego trudno nazwać inaczej jak zwycięstwem kalkulacji politycznej nad przyzwoitością. Ma on bowiem na sumieniu nie tylko głosowania "po linii" partii, ale przede wszystkim czynny udział w tworzeniu i utrzymywaniu kłamstwa smoleńskiego.

    W trakcie debaty po stwierdzeniu zamiany ciała m.in. śp. Anny Walentynowicz we wrześniu 2012 roku, minister Gowin z trybuny sejmowej przekonywał, że zakaz otwierania trumien po ich sprowadzeniu do Polski wynikał z ... prawa o cmentarzach. Raczej trudno podejrzewać, żeby nie wiedział, iż w tamtej sytuacji złamano kodeks postępowania karnego dokonując pogrzebów bez przeprowadzenia sekcji zwłok.

    Po ujawnieniu, że detektory w Smoleńsku wskazywały na obecność na wraku trotylu kłamał dalej: "komisja Jerzego Millera stwierdziła obecność jonów trotylu w samolocie, jednak to nie są spalone cząstki trotylu" i z wysokości ministerialnego stołka protekcjonalnie zapewniał "ogół obywateli": "Jestem przekonany, że to była katastrofa. (...) Ja na temat katastrofy smoleńskiej wiem ciut więcej niż ogół obywateli i mogę to powiedzieć z ręką na sercu".

    Co prawda na miesiąc przed "zjednoczeniem prawicy" Jarosław Kaczyński dał znać swoim wyborcom, że "pamięta jednak wypowiedzi [Gowina] odnoszące się na przykład do sprawy smoleńskiej, w której wspierał rząd" (http://wpolityce.pl/polityka/200443-jaroslaw-kaczynski-dla-wpolitycepl-przed-wyborami-w-2015-roku-musimy-zjednoczyc-prawice-nasz-wywiad), jednak najwyraźniej nie stanowiło to przeszkody dla "zjednoczenia".

    Warto przy okazji zauważyć, że o ile wpolityce nigdy w swoich "redakcyjnych" tekstach (bo inaczej sprawa się miała choćby z tekstami bloga śp. Seawolfa) nie zdobyło się na choćby cień krytyki Gowina, to akurat w tej kwestii można polegać na niezależnej. Pozwalając sobie na przytoczenie poniższego kompendium gowinologii, chciałbym wyrazić obawę - chyba nieobcą zaglądającym tu osobom - o morale "partii opozycyjnej", jeżeli pomimo tego wszystkiego zdecydowała się na taki sojusz...

    http://niezalezna.pl/41216-od-albina-do-gowina-credo-partii-tuska
    http://niezalezna.pl/39236-pan-od-moralnosci
    http://niezalezna.pl/41845-kopniak-obudzil-bohatera
    http://niezalezna.pl/49588-zatrute-jablko
    http://niezalezna.pl/49532-zjednoczona-partia-ukladu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pablo,

      Gowin i Ziobro wzięli się za kampanię prezydencką p. Dudy.
      Który właśnie oświadczył, cyt. "Uśmiecham się i robię swoje".

      Jakby naszego MM słyszał?!!! :)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepraszam, może znowu nie na temat, ale...

    Weszłam po raz pierwszy na portal WikiLeaks, wpisałam nazwisko obecnego prezydenta i znalazłam ciekawe o nim informacje.

    Na przykład ujawnione z wewnętrznej korespondencji agencji wywiadowczej Stratfor, gdzie panowie analitycy rozmawiają z sobą na temat informacji zawartych w... tajnym (!) raporcie Macierewicza nt. rozwiązania WSI. Z informacji tych wynika, że Komorowski był w latach 80-tych... panem na nieruchomościach.

    Był on akcjonariuszem jednej z firm przynoszącej mu dochód z udziałów w wysokości 200 000 DM (Deutsche Mark - firma zarejestrowana w Niemczech?). Panowie wyrażają zdziwienie, jak Komorowskiemu udało się zebrać tyle nieruchomości, biorąc pod uwagę to, że miał 5-cioro dzieci i zaczął zarabiać poważne pieniądze dopiero po 1989 roku. Według rozmówców to są fakty.

    Ale są i plotki (ponoć więcej, niż plotki).

    Obecny prezydent w latach 80-tych ponoć kogoś zabił podczas polowania i/lub ma pozamałżeńskie dzieci.

    Analitycy spekulują także na temat tego, dlaczego właśnie Komorowski został mianowany ministrem obrony. Nie owijają w bawełnę, że WSI chciała mieć wpływ na kluczowe obszary działalności państwa, w tym szczególnie biznes.

    Link:

    https://wikileaks.org/gifiles/docs/17/1788582_re-insight-poland-komorowski-s-connection-to-military.html

    Informacje ujawnione przez WikiLeaks rzucają nieco światła na postać tego polityka, motywacje życiowe, jakimi się kierował oraz stopień jego samodzielności.

    Czy jest to samodzielny, wyśmienity strateg, polityk kierujący się swoimi ideami (w tym wypadku lewicowymi, postkomunistycznymi)?

    Nie. On po prostu brał pieniądze... Kierował się chęcią zdobycia władzy przy wsparciu, jakie mu obiecano. Wykonywał usługi, sowicie wynagradzane "w złocie" przez swoich mocodawców. To Oni za pomocą takich postaci "budują" dzisiejszą III RP (dla siebie, swoich interesów lub interesów braci ze wschodu).

    Mieli oczywiście też na niego haki.

    Można tylko spekulować, co zrobiłby, lub czy są rzeczy, jakich nie zrobiłby dla ww. pobudek?

    Czy sprzedałby swoich wyborców, te przeszło 80% Polaków, które mu ufa, według sondaży?

    I tu znowu WikiLeaks ujawnił nam niedawno, że próbował spieniężyć dla zagranicznych obywateli ostatnie "srebra rodowe" Polaków, jakimi są lasy państwowe.


    A tutaj analitycy Stratfor i Instytutu Sobieskiego niedawno po katastrofie smoleńskiej polecali sobie Pana blog:

    https://wikileaks.org/gifiles/docs/17/1734219_re-question-.html

    i tu cytat "ze Ściosa":

    https://wikileaks.org/gifiles/docs/80/807651_poland-europe-polish-press-22-jun-11-.html

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ależ pięknie to Pani wyszukała Pani Iwono. :)

      Dziękuję i proszę o więcej.
      Nie przypuszczałam że w W-L są takie ciekawe rzeczy.
      A już Ściosa w W-L zupełnie sobie nie wyobrażałam! :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  23. programowanie,

    Dziękuję Pani za wyszukanie i prezentację tak ciekawych materiałów. W dużym stopniu potwierdzają opinię, że służby USA ( Stratfor przygotowuje dla nich cenne raporty) mają niezłe rozeznanie w realiach III RP i posiadają informacje o Komorowskim.
    Na temat plotek niewiele potrafiłbym powiedzieć, poza tym, że są wielce interesujące jako ewentualny komprmateriał i (gdyby były prawdziwe) mogły zostać wykorzystane do wymuszenia współpracy ze służbami.
    Podejrzewam natomiast, że w jednej z depesz wkradł się błąd wynikający prawdopodobnie z interpretacji Raportu z Weryfikacji WSI. Nie ma tam wzmianki o "nieruchomościach Komorowskiego" lecz o zainwestowaniu 260 tys niemieckich marek (DM) w tzw. bank Palucha.
    Chodzi o wydarzenia opisane w Raporcie z Weryfikacji WSI na str.77 i następnych.
    Możemy tam przeczytać, że w czasach, gdy Komorowski był wiceministrem MON (1991-92), WSI prowadziły działania zmierzające do rozpracowania osób z jego środowiska. Sporządzono m.in. charakterystykę Macieja Rayzachera (aktora,przyjaciela BK) oraz zebrano informacje na temat pobytu Komorowskiego w obozie internowanych w Olesznie. Wiele informacji uzyskano od współpracownika WSW/WSI o ps.Tomaszewski,który był lekarzem w Olesznie i przez kolejne lata utrzymywał bliskie kontakty z Komorowskim.
    W Raporcie napisano:
    "Według „Notatki służbowej” z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski” wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego. Cała suma opiewała na 260 tys. DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także inni wyżsi oficerowie WP.
    W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”. WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”. Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski”.(...) W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski”, Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha” powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę posiadali wyżej wymienieni."
    http://www.raport-wsi.info/str.77

    Dziękuję również za wskazanie "cytatów ze Ściosa" :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze,

    Sprawdzałam w kilku źródłach, bo nie wierzyłam!

    NIESTETY, TO PRAWDA!

    http://wpolityce.pl/swiat/232011-balcerowicz-szykuje-terapie-szokowa-dla-ukrainy-poroszenko-zaprosil-polskiego-ekonomiste-do-udzialu-w-procesie-reform

    Czyżby prezydent Poroszenko otrzymał propozycję nie do odrzucenia?
    Największy szkodnik gospodarczy w III RP i "wyzwolonych" krajach ościennych ex-RWPG - wysyłany teraz z misją na Ukrainę? Jak Pan to skomentuje?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  25. EWOLUCJA:

    2001 - 2011 - BIULETYN Informacji Publicznej IPN (Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu)

    - Przekształcony w 2011 - jak wszystko po zamachu smoleńskim - w miesięcznik: PAMIĘĆ.PL.

    Czy teraz następuje kolejna "transformacja" i powstanie ... rocznik: NIEPAMIĘĆ.PL?

    Bo mołodcy ruszyli z kopyta i przyspieszyli wymazywanie pamięci i ślady zbrodni komunistycznych:

    Najpierw w Warszawie: http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/zatrzymano-dewastacje-katowni-nkwd-i-ub-na-ulicy-strzeleckiej-w-warszawie/85mwl

    Teraz w Kielcach: http://niezalezna.pl/63797-katownia-gestapo-i-nkwd-w-kielcach-zostanie-wyburzona

    _ _

    Przytaczam fragment artykułu w Niedzieli z 2008, kiedy żył jeszcze Janusz Kurtyka, i wychodził Biuletyn IPN... :

    Na Strzeleckiej ginęli ludzie bez sądów, zastrzeleni metodą „enkawudowską” z przystawionego z tyłu głowy pistoletu. Tu nie zapadały inne wyroki, jak tylko kara śmierci. Decyzję wydawał sowiecki oficer. Zamordowanych wrzucano do, zamurowanego dziś, burzowca. Po wyjściu Sowietów budynki przejęło UB. Współcześnie w katowni na Strzeleckiej mieszkają m.in. byli funkcjonariusze UB. W byłych siedzibach NKWD i UB wielu z nich uwłaszczyło się. Lokatorom nie przeszkadzają napisy w piwnicach bardzo wyraźnie mówiące o tym, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych mieściły się tutaj cele. - Mieszkający tam byli funkcjonariusze UB odnoszą się wrogo do pracowników IPN - mówi Tomasz Lubaszewski z warszawskiego oddziału IPN. - W piwnicach domów jest wiele cel, gdzie siedzieli więźniowie NKWD, a później UB. Na ścianach piwnic widnieją odwołania religijne. Najczęstszymi zapisami są nazwiska ludzi, którzy tam siedzieli i kalendarze wydrapane na ścianie odmierzające ich czas pobytu w katowniach.

    http://www.niedziela.pl/artykul/52363/nd/Miejsca-zbrodni-w-Warszawie

    _ _

    A jutro "Sąd Okręgowy w Warszawie zbada zażalenia na umorzenie śledztwa ws. nieprawidłowości przy tworzeniu przez szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza raportu z weryfikacji WSI."

    PS. Niezawodny PAP tytułuje tę depeszę następująco: "W poniedziałek sąd zbada zasadność umorzenia śledztwa ws. Macierewicza". (!)

    OdpowiedzUsuń
  26. OT! OT!

    DRANIE SPRZEDALI "MISIA USZATKA"!!!

    Niechbym ja ich dorwała!

    http://wpolityce.pl/kultura/232055-wyprzedaz-polski-trwa-anglicy-przejeli-studio-se-ma-for-w-ktorym-powstaly-kultowe-polskie-bajki

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. @ A.Ścios

    Trochę mam problem z interpretacją rozmowy analityków wywiadu nt. "nieruchomości" Komorowskiego, dlatego kasowałam tyle postów wcześniej.

    Jednak teraz przyznaję Panu rację, że to mogła być rozmowa nt. informacji zawartych w raporcie WSI (nie tajnym aneksie WSI).
    Faktycznie, mogli się pomylić co do kwoty. Natomiast "nieruchomości" Komorowskiego to raczej udziały we własności - chodzi tu prawdopodobnie o udziały w parabanku Palucha (a nie udziały w nieruchomosciach, dochody z nieruchomości).

    Niemniej Komorowski gdzieś musiał robić interesy, aby tę kwotę wcześniej zarobić, zanim powierzył ją jako lokatę.

    Uczepiłam się tych "nieruchomości" (a to mogły być udziały w banku) dlatego, że ktoś dłuższy czas temu napisał tu, na blogu, w komentarzach, że Komorowski miał coś wspólnego z "ruskimi nieruchomościami". Nie mogę znaleźć tego komentarza.

    Pozdrawiam wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. programowanie,

      Przeczytałem jeden ze skasowanych komentarzy i chcę Panią zapewnić, że ani "Wprost" ani żaden inny organ propagandowy III RP nigdy nie miał wglądu w treść aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI.
      Nie mieli go również funkcjonariusze medialni z "Dziennika", którzy w latach 2007-2008 współuczestniczyli w kombinacji operacyjnej pod nazwą afera marszałkowa.
      Panowie ze Stratfordu mogą mówić wyłącznie o treści Raportu z Weryfikacji WSI(opublikowanego w MP 16 lutego 2007r), nie posiadają natomiast żadnej wiedzy o treści nieopublikowanego, tajnego aneksu.

      Pozdrawiam

      Usuń
  30. Pani Urszulo,

    Informacja o "pomocy" Balcerowicza dla Ukrainy nie powinna zaskakiwać.
    Gdy w listopadzie ubiegłego roku G.Soros mocno zaatakował Putina i stwierdził, że wydał on rozkaz strzelania do demonstrujących na Majdanie (od rozprawy z Majdanem Putin miał uzależniać pomoc pomoc finansową dla Ukrainy) napisałem, że kremlowski satrapa ma poważny problem i trzeba się spodziewać ekonomicznego krachu w Rosji.
    http://www.rp.pl/artykul/1155802.html
    Oczywiście, nie z powodu "sankcji" wprowadzonych przez eurołajdaków, lecz z uwagi na zainteresowanie światowej finansjery "wojennym biznesem" na Ukrainie. Najwyraźniej uznano, że działania Putina zagrażają interesom prowadzonym w tej części świata, zaś próby wymuszenia na Ukraińcach "reformy finansów" (czyli uzależnienia gospodarki od niemieckich i amerykańskich banków) okazały się nieskuteczne.
    Myślę, że wypowiedź Sorosa była nie tylko wyraźnym sygnałem dla rosyjskich oligarchów,ale solidnym ostrzeżeniem dla Putina.
    Jeśli władze Ukrainy godzą się dziś na udział Balcerowicza "w procesie reform", oznacza to, że zostały postawione wobec alternatywy - udzielimy wam wsparcia (politycznego, ekonomicznego, militarnego) jeśli przeprowadzicie owe reformy na naszych warunkach. Nie chodzi tu oczywiście o żadne racje wolnościowe, czy chęć przeciwstawienia Rosji, lecz zwyczajnie - o pieniądze, jakie można zarobić na ukraińskiej gospodarce.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobry wieczór. Cz.I. To przykre,że dziś w niedzielę 1.02.2015r (związaną z datą 31.01.2015r jako dniem okreslanym jako dzień pamięci o Tragedi Górnoślaskiej) nie pada ani jedno zdanie na ten temat.Zgadzam się oczywiście z Pana linkiem dotyczącym Łagrów 22 i 28,choć to,jak dla mnie-Poaka,Ślązaka i ex-górnika jest zawężenie ogromu tragedii. Tragedii spowodowanej bezpośrednio powiązanymi ze sobą totalitaryzmami niemieckim(nazistowskim) i rosyjskim(sowieckim),przyzwolonych jałtańską zdradą sojuszniczą,w tym amerykańską "pragmatyką" ,znaną choćby z tzw. operacji Paperclip. Mnie też nie dziwi skandaliczne pominięcie Rodziny śp.rtm.Pileckiego ,jak nie dziwi gra środowiska komorry ofiarami holokaustów:wszystko w służbie wyborczej-bo tak odbieram również schetynową kompromitację http://www.rp.pl/artykul/173943,1173896.html -"moja wypowiedź nie była antyrosyjska";zapomnieli,że po 1945r nie było żadnej Ukrainy/Białorusi/Litwy/Łotwy/Estonii i wolnej Polski -tylko jeden wielki archipelag gułag CCCP,którego tradycje tak pieczołowicie(z carską tradycją rozbiorową; o zadnym więc "ukraińskim wyzwoleniu" nie może być mowy,bo wszyscy działali w ramach jednej sowieckiej armii) pielęgnuje reżim płk.Putina.A dlaczego "zapomnieli" o zbrodniach "wyzwolicieli"? -bo,być może,przygotowują grunt pod kolejne "pojednanie" w Westerplatte (taki mniej więcej był sygnał ze strony osławionego KnŁ Rymanowskiego ze wspólnej strony Szejnfelda/Siwca[bez linku],poprzedzony zresztą podobnym przygotowaniem "gruntu" ze strony równie osławionego cprdip http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1362504,Slawomir-Debski-w-Auschwitz-byl-potem-oboz-NKWD). A to reszta obłudnych "łaskawców" wykorzystująca tragedię holokaustu http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-krajowe/art,439,70-rocznica-wyzwolenia-kl-auschwitz-birkenau.html do wyborczych celów obłudnej"zgody" (nie tylko)z zaproszonymi funkcjonariuszami putinowskiego reżimu. I jeszcze jedno: zawężanie tematu '70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau' tylko do tego niemieckiego obozu uważam za błąd: powinno się szeroko przeciwdziałać zarówno fałszywemu przekazowi dotyczącemu Tragedii Polski [w skrócie: http://www.pl.wikipedia.org/wiki/Obozy_NKWD_dla_jeńców_polskich ;choć to duży skrót] po tzw."wyzwoleniu" ,w tym fałszowi dotyczącemu Tragedii Górnośląskiej w oczywistym dla mnie powiązaniu z koniecznością piętnowania antypolskich kłamstw [znowu w skrócie: http://www.pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_obozy_koncentracyjne]. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  32. Cz.II. 1) za błąd wywiadowni Stratfor uważam sugerowanie koncepcji hanzeatyckiej dla Polski;to nic innego,jak krytykowany projekt Prusy Wschodnie,za dużo lepszy uważam artykuł z 27.01.2015r http://www.stratfor.com/weekly/new-drivers-europes-geopolitics ,chociaż wykluczam niepamięć o tym wcześniejszym z 9.12.2014r .Jednakże,pomimo pełnej sympatii dla wielu anonimowych ludzi,nie akceptuję informacji z Wikileaks. Choćby ze względu na kooperanta i jego antywęglowe/progazpromowe poglądy http://www.yeslab.org/project/coal/cares ,http://www.yeslab.org/polar-pals 2) w kwestii wywiadu [http://www.vod.gazetapolska.pl/9080-putin-rosja-ukraina-polska-unia-europejska-usa-analiza-dr-darskiego] odrzucam pomysł pt."w interesie Polski jest,aby Putin rządził w FR jak najdłużej"; odrzucam takie pomysły,szczególnie dlatego,że wszystkie ofiary po stronie walczącej Ukrainy są w rzeczywistości ofiarami agresji putinowskiego reżimu totalitarnego; zresztą i wielu przeciwników reżimu w samej FR padło ofiarą putlerowskich represji ,a takie słowa zapewne im nie pomogą w oporze. 3) wymuszenie na Ukrainie wyprzedaży resztek jej gospodarki (wg. osławionych pseudoreform balcerowicza i reszty eurokołchozowego towarzystwa) oraz przy milczącej zgodzie tzw. świata zachodniego na donbaski korytarz do Krymu,przy dodatkowej nagonce ze strony rodzimych ślepców atakujących Ukrainę za "banderowców",przy działaniach eskalacyjnych ze strony putinowskiego reżimu - to oczywiste,że będą wygrywać antypolskie a za to prorosyjskie nastroje nacjonalistyczne ,nastąpi pogłębienie kryzysowych zawirowań (więc nowy czynny Majdan?-trudno powiedzieć). Jedną z osób towarzyszących wizycie Kopacz w Kijowie jest M.Święcicki,kolejny orędownik (po Komorowskim i reszcie targowicy) wejścia do strefy euro [źródło: http://www.wpolityce.pl/polityka/230104-ewa-kopacz-jedzie-do-kijowa ,http://www.swiecicki.liberte.pl/czy-euro-wplynie-na-wzrost-cen] ; "eksperyment euro" wykonany na dotkniętej kryzysem Polsce i Ukrainie (zapewne wg. niemieckiego euro-teuro) i przy współfinansowaniu ze strony tzw. zachodu "dobrobytu wg. carputina". Ba-jeszcze nobla ekonomicznego i pokojowego dostaną "mieżdunarodnie"; jakoś mi nie do śmiechu,jak niektórym politykom. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  33. !!!

    Cyt. za niezalezna.pl:

    "Dziś sąd stanął po stronie Wojskowych Służb Informacyjnych. Sędziowie uchylili decyzję o umorzeniu śledztwa ws. Antoniego Macierewicza. Chodzi o rzekome nieprawidłowości przy tworzeniu raportu z weryfikacji WSI.

    Warto zaznaczyć, że cztery dni temu do Pałacu Prezydenckiego przybyło ponad 200 sędziów. Byli tam sędziowie Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Trybunału Konstytucyjnego. - Serdecznie dziękuję, że wspólnie przeciwstawiliśmy się zamysłom niebezpiecznym, niedobrym - np. wywierania nacisków na wymiar sprawiedliwości (...) - mówił do sędziów Bronisław Komorowski.

    Trwające od 2007 r. śledztwo prokuratura apelacyjna umorzyła w grudniu 2013 r. Śledczy stwierdzili brak znamion przestępstw. Uznano, że Antoni Macierewicz jako szef komisji weryfikacyjnej WSI nie był funkcjonariuszem publicznym, który może odpowiadać za niedopełnienie obowiązków czy ich przekroczenie.

    Rozpatrywaną przed SO skargę na decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie rzekomych nieprawidłowości przy powstawaniu Raportu z weryfikacji WSI wnieśli m.in. b. szef WSI gen. Marek Dukaczewski, b. szef wywiadu WSI Krzysztof Surdyk, b. agent wywiadu PRL Aleksander Makowski, a także stacje telewizyjne Polsat i ITI. Autorzy skargi domagają się wznowienia śledztwa."

    http://niezalezna.pl/63824-sedziowie-oddaja-hold-komorowskiemu-i-zwracaja-sprawe-macierewicza-do-prokuratury

    OdpowiedzUsuń
  34. Taka teatralna refleksja.
    Po prezentacji kandydata PSLu (czyli kolejnej nowej panienki) odczytuję zamysł reżysera całego spektaklu w następujący sposób:
    Teatrzyk Wybory w IIIRP przedstawia sztukę „Trzy panienki i jeden mąż.”
    Podtytuł i puenta zamykająca przedstawienie: Bo prawdziwy mąż stanu jest tylko jeden.

    Manewr z panienką PSLu ma po prostu wzmocnić to wrażenie.
    Doprawdy, gratuluję PiSowi roli pensjonarki a prezesowi roli halabardnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wspomniane "trzy panienki" zostały dzisiaj potraktowane przez "Męża Stanu" jako zastępcze aspirantki do urzędu i odpowiednio wyszydzone.

      Teatrzyk Majowe Wybory zaprasza na kolejną odsłonę...

      Pozdrawiam

      Usuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Myślę , że to jest jeden z moich ostatnich tekstów na temat teraźniejszości oraz przyszłości Polski i Polaków.
    Jeden z ostatnich, bo nie widzę sensu powtarzania pewnych oczywistych spostrzeżeń, faktów mających miejsce oraz konsekwencji, które muszą z nich wyniknąć.
    Losów Polski i Polaków nikt nie jest w stanie przewidzieć, bo jedynie Dobry Pan Bóg może, jak chce, pokierować czy zmienić historię dziejów państw, narodów , czy też poszczególnych ludzi , obdarzając lub nie obdarzając ich swoją łaską.

    Ja mogę skupić się na faktach i na ewentualnych skutkach jakie one niosą.
    Faktem jest, że Polska jako państwo i Polacy jako naród , są w fatalnej kondycji moralnej, intelektualnej, narodowej, ekonomicznej, finansowej itd.

    To państwo praktycznie już nie istnieje.
    Obecnie Polacy w ogromnej większości są narodem zdegenerowanym, zepsutym do szpiku kości, zdziadziałym intelektualnie i finansowo, przypominającym zniewolone bydło, spoglądające spode łba na rozkazy czy decyzje pana. Jakiegokolwiek pana.

    Polska nie posiada już żadnego potencjału gospodarczego, a te gałęzie przemysłu, które mogły by być dumą oraz zapleczem rozwoju państwa, zostały rozkradzione , zdewastowane lub sprzedane obcemu kapitałowi.

    Całą te degrengoladę Polscy zawdzięczają:
    a). samym sobie, swojemu niewolniczemu myśleniu oraz postępowaniu i zachowaniu.
    b). polskojęzycznym zdrajcom piastującym stanowiska w sektorze publicznym począwszy od najwyższych stanowisk rządowych, a skończywszy na lokalnych sitwach.
    c). Służbom mundurowym i nie mundurowym, chroniących przestępców, czy też zdrajców przed narodem oraz zwalczających fizycznie, agenturalnie, urzędowo i biurokratycznie wszelkie odruchy narodowe, patriotyczne oraz Kościół Katolicki.
    d). Wymiarowi sprawiedliwości, a szczególnie sądom.
    e). Zwykłym przestępcom , powiązanym w sposób agenturalny z przestępcami koncesjonowanymi, czyli szeroko rozumiana władzą.
    f). Polityce państw sąsiadujących z Polską, a szczególnie Rosjanom i Niemcom, chociaż strategicznie zainteresowani są naszym krajem inne państwa typu USA czy Izrael, które maja to przede wszystkim swoje interesy.
    g). Mediom reżimowym , w których pracują funkcjonariusze.

    h). Mediom niereżimowym, w których żartami, piosenkami próbuje się ośmieszyć, a później obalić władzę. Gdy do tego dodamy, że media te nie mówią jak powinna wyglądać nowa władza , oraz gdzie i jak powinni konkretni ludzie obecnego reżimu skończyć, czyli za co są odpowiedzialni i jakie wyroki powinni dostać, to jawią mi się bardziej jako cioty bez jaj lub otumanione stado osłów.
    1/1

    OdpowiedzUsuń
  38. Wyżej wymienione powody, aczkolwiek nie wszystkie, powodują, a w ogromnej mierze już spowodowały, można rzec, nieodwracalne skutki. Nieodwracalne dlatego , że tzw. opozycja , czyli głównie PiS, nie prowadziła, nie prowadzi oraz nie jest w stanie prowadzić jasnej i klarownej polityki zrozumiałej dla tej części społeczeństwa , która chciała by wymienić w/w przestępców i zdrajców , na ludzi, którym zależy na polskim interesie narodowym, na samostanowieniu.

    Pisząc o faktach i skutkach jakie one niosą, jestem przekonany , że fakt sfałszowania kilku poprzednich wyborów oraz niezadowolenie narodu objawiające się w postaci uczestnictwa w Marszu 13 grudnia 2014 roku , w w liczbie jedynie 50-60 tysięcy ( w tym ja ), a nie 2-3 milionów , daje mi pewność , że i następne wybory na prezydenta oraz do parlamentu zostaną sfałszowane, w taki stopniu w jaki będą potrzebne by obecny reżim zdrajców i przestępców mógł kontynuować swoje tzw. rządy.

    W konsekwencji J.Kaczyński poda się do dymisji, bo i tak będzie za stary aby szukać lepszego rezultatu za 4 czy 5 lat.
    Opozycja dalej zostanie tzw. opozycją pierdzenia w stołki bez wyobraźni i pomysłu na zmianę układów w Polsce, obśmiewana przez funkcjonariuszy medialnych tego reżimu.

    Państwa sąsiadujące i te niesąsiadujące, zagospodarują na swój sposób tłum Polaków mieszkających nad Wisłą, aby odmóżdżony i wybiegany na Orlikach naród, mógł wykonywać proste funkcje fizyczne jak kopanie dołów , strzyżenie trawy itd., gwoli pomocy prawdziwym biznesmenom, bez wizji patriotyzmu, z religią Katolicką wyznawaną po cichu w zaciszu domowym.

    Reasumując.

    Źle widzę przyszłość Polski oraz Polaków tam zamieszkujących.
    Z postawy większości Polaków wynika to , że nie są godni posiadania swojej ojczyzny i zapewne nie będą jej mieli.
    1/2

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  40. Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo,


    Pod pierwszym w 2015 tekstem AŚ: "ROK W KTÓRYM ZACZĄŁ SIĘ DŁUGI MARSZ", w komentarzu pana KAZEFA mogliśmy przeczytać:

    Szanowny Panie Aleksandrze, Szanowni Komentatorzy

    Majową reelekcję lokatora oni mają już krok po kroku rozpisaną. Z podziałem na głosy. Z głosem "niezależnych" mediów.


    = = = =

    "KRÓTKI MARSZ" KOMOROWSKIEGO PO REELEKCJĘ 10 MAJA - CHYBA SIĘ WŁAŚNIE ROZPOCZĄŁ.

    1. Komentując wczorajszy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie "W SPRAWIE MACIEREWICZA", Komorowski oświadczył:

    Dzisiaj sąd to naprawia. Fakt jest faktem, o wiele lat zostało opóźnione wyjaśnienie sprawy i powiedziałbym, na wiele lat się niektórym upiekło, upiekło coś, co się nie powinno było upiec. Powinno być jednak obnażone i ukarane. Na dodatek jeszcze nie jestem pewien, czy upływ czasu nie spowodował tego, że cały szereg spraw może się przedawnić.

    2. Po rozprawieniu się z "tym, któremu się upiekło" - BK odniósł się do kontrkandydatów określając ich jako "zastępczych".

    - Lęk przed porażką spowodował szukanie zastępczych kandydatów, którym stawia się zadania niezupełnie związane z prezydenturą.

    - Jedni mają zastąpić prezesa, drudzy mają utorować drogę do wyborów parlamentarnych, trzeci mają przypomnieć o istnieniu jakiejś formacji. To normalne w demokracji, ale idzie za tym pewna groźba. Wyborcy powinni wiedzieć, że wybory prezydenta to jakieś ukoronowanie. To kwestia szacunku do państwa polskiego.

    - Zastanawiam się, jak ja bym zareagował, nie mając wystarczającego doświadczenia z zakresu polityki obronnej, zagranicznej, legislacji, kiedy ktoś by mi złożył propozycję kandydowania. - Mam nadzieję, że zastanowiłbym się, czy to wyjdzie na dobre Polsce. Mam nadzieję, bo nie jestem pewien, czy też nie przykryłbym tego tłumaczeniami "nieważne, może się wylansuję". Ale to pytanie do liderów partyjnych i kandydatów: czy pomyśleli z troską, czy ich kandydowanie wzmocni państwo polskie, autorytet głowy państwa?


    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,17349703,Zaufanie_wsrod_wyborcow_innych_partii__Komorowski.html

    3. Po rozprawieniu się z "aspirantkami" - zaprezentował się jak MĄŻ STANU:

    W Radiu TOK FM wyjaśniał swoją ideę zorganizowania 8 maja na Westerplatte polskich uroczystości z okazji 70-lecia zakończenia II Wojny Światowej.

    - Mój pomysł jest taki, by zagospodarować to, co jest planowane od pewnego czasu, to nie jest pomysł z tych dni. Będzie międzynarodowa konferencja historyków w Gdańsku, współorganizowana przez Europejskie Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej i inne instytucje, gdzie będą zaproszeni ważni historycy żeby dyskutować, czym było zakończenie wojny, czy było tylko wyzwoleniem, czy także ujawnieniem się nowych problemów.

    - Przy okazji takiej dyskusji trzeba pogodzić punkt widzenia więźnia Auschwitz, który został wyzwolony, z punktem widzenia tych, "którzy trafili właśnie na Majdanek", jak choćby żołnierze 27 Dywizji AK.

    - Komorowski dodał, że chciałby, aby "w tej refleksji nad sytuacją w Europie po II wojnie światowej" oprócz historyków wzięli udział aktualni i byli politycy europejscy. – Kto się na to zdecyduje, zobaczymy, bo dzisiaj Europa i cały świat zachodni szuka optymalnego sposobu zachowania, kiedy alternatywą jest jazda na Kreml 9 maja, po to, by świętować zwycięstwo militarne dawnego ZSRR, którego spadkobiercą jest Rosja.

    - Jednocześnie zapewnił, że "to naprawdę nie jest zamysł, by Rosjanom popsuć im ich święto zwycięstwa militarnego". – Można dochodzić swoich racji historycznych niekoniecznie na zasadzie chęci zabrania komuś jego dumy.


    http://telewizjarepublika.pl/komorowski-o-polskich-uroczystosciach-na-westerplatte-z-okazji-zakonczenia-ii-wojny-swiatowej,16746.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ?

      Ciekawe, czy także Komorowski zostanie przedstawiony przez agencję RIA Novosti jako pies łańcuchowy amerykańskiego imperializmu? KLIK

      http://naszeblogi.pl/52510-kynologizacja-czyli-schetyne-bija
      http://telewizjarepublika.pl/schetyna-jako-pies-na-amerykanskiej-smyczy-rosjanie-walcza-z-szefem-polskiego-msz,16768.html

      Usuń

  41. JAK SIĘ TERAZ CZUJECIE, PANOWIE Z PIS, KTÓRZY PRZYSTALIŚCIE NA "PREZYDENCKĄ USTAWKĘ"?

    ...

    OdpowiedzUsuń

  42. Sobie, i wszystkim tu zaglądającym, przypominam tekst Aleksandra Ściosa z 11 października 2011 pt. DŁUGI MARSZ.

    DŁUGI MARSZ

    Przegraliśmy. O przyszłości Polski zdecydowało kilka milionów osób zamieszkujących terytorium III RP, głosując bezpośrednio na partię władzy lub jej pomniejszych satelitów. Ponad 50 procent mieszkańców dokonało identycznego choć biernego wyboru, decydując się na pozostanie w domach.

    Sytuacja jest klarowna i niepodważalna, a pomruki zadowolenia w Moskwie i w Berlinie zapowiadają bliski rechot historii. Nie ma potrzeby wskazywania czekających nas zagrożeń. Większość mieszkańców III RP nie jest nimi zainteresowana, zatem dokonany przez te osoby wybór należy traktować jako dobrowolny akt samobójstwa i nie odmawiać im prawa do skorzystania z dobrodziejstw wolnej woli.

    Wynik wyborczy oznacza również porażkę opozycji i wskazuje, że nie istnieje dziś realna alternatywa dla układu rządzącego. Jest oczywistym dowodem na popełnienie kardynalnych błędów w trakcie kampanii wyborczej oraz rezultatem kumulacji wcześniejszych zaniechań. Poszukiwanie przyczyn zewnętrznych nie ma sensu, skoro nie wyciągnięto lekcji z poprzednich porażek. Jeśli niektórzy politycy PiS-u dywagują już, że „nie ma potrzeby rozliczeń” – okazują tym samym pogardę dla wyborców i stają w obronie własnych błędów. Można sądzić, że dopóki o strategii opozycji decydują ludzie pokroju Lipińskiego czy Hofmana - głównym efektem działań będą mandaty poselskie dla tych panów i postępująca marginalizacja PiS-u. Kolejnym – rozpad partii i tworzenie koncesjonowanej „prawicy”.

    Trzeba natomiast zdecydowanie odrzucić głosy medialnych terrorystów domagających się głowy Jarosława Kaczyńskiego. Są zwiastunem czekającej nas kampanii zmierzającej do likwidacji opozycji i będą rozgrywane również przez środowiska fałszywych sojuszników. To głosy tych, którzy do dziś nie pogodzili się z faktem, że na pokładzie Tu 154 nie było dwóch braci Kaczyńskich.

    Jeśli z niedzielnych wyborów mamy odnieść jakąkolwiek korzyść, trzeba zrezygnować z kojącej i naiwnej retoryki oraz pokonać kilka groźnych mitów utrudniających jasne widzenie rzeczy. Zamiast rozdzierania szat bądź obrażania się na werdykt większości warto dokonać rewizji poglądów i pokusić się o prognozę na przyszłość.

    Po pierwsze: na podstawie wyniku wyborczego można przyjąć, że na terytorium III RP mieszkają zaledwie cztery miliony Polaków, którzy nie godzą się z hańbą obecnych rządów. Pora zaprzestać bałamutnych zapewnień, że żyjemy w społeczeństwie dojrzałym, mądrym i samodzielnym, które kształtuje swoje decyzje w sposób racjonalny i odpowiedzialny. Już ubiegłoroczne wybory prezydenckie dowiodły, jak łatwo zwieść Polaków opierając się na kłamstwie i nienawiści. Obecne pokazały zaś, że nie istnieje taki poziom upodlenia, którego mieszkańcy III RP nie byliby w stanie zaakceptować. Niech ta refleksja warunkuje pozostałe wnioski.

    Po wtóre zatem: trzeba odrzucić mrzonki, jakoby układ rządzący miał wkrótce upaść i nie oczekiwać, że za rok bądź dwa odbędą się przyspieszone wybory parlamentarne. Podobne stanowisko uważam za jeden z najgroźniejszych mitów, a jego rozpowszechnianie za działania dezinformujące. Nie uwzględnia ono realiów III RP i pozbawia owe cztery miliony obywateli prawa do decydowania o swoim losie w zgodzie z prawdą i sumieniem. Jeśli dla doraźnych celów taki mit chce propagować opozycja – uczyni Polakom ogromną krzywdę i roztrwoni nawet ten skromny potencjał wyborców.

    Przekaz ten wypływa z gloryfikowania wizji pseudodemokracji oraz z definiowania naszej rzeczywistości poprzez mechanizmy i reakcje społeczne właściwe dla państw Europy Zachodniej. Mogą to być np.: pogarszająca się sytuacja bytowa obywateli, złe wskaźniki ekonomiczne, odzew na afery z udziałem rządzących czy sprzeciw wobec korupcji i cenzurze. W funkcjonalnych i dojrzałych demokracjach potrafią one doprowadzić do wybuchu niezadowolenia społecznego i wymusić zmianę ekipy rządzącej. W III RP podobne reakcje nie będą miały miejsca.

    cz. I

    OdpowiedzUsuń
  43. Rachuby takie nie biorą bowiem pod uwagę, że działający u nas układ wypracował skuteczne metody kanalizowania nastrojów społecznych przy jednoczesnym wyciszaniu lub przemilczaniu informacji niekorzystnych i krytycznych. Do tego celu służą głównie ośrodki propagandy zwane mediami, a jeśli ich osłona okazałby się niedostateczna – władza może liczyć na wsparcie organów ściągania i służb specjalnych.

    W III RP od dawna nie działają instytucje nadzoru nad poczynaniami rządu, zaś pozbawione wolnych mediów społeczeństwo podąża za głosem funkcjonariuszy medialnych i bezrefleksyjnie przyjmuje narzucony przekaz. Tak skorelowany aparat państwa, przy użyciu dezinformacji i cenzury oraz rozlicznych gier operacyjnych zapewnia sobie wpływ na kształtowanie poglądów i zachowań i jest w stanie zneutralizować każdy przejaw niezadowolenia społecznego. Przekładem skutecznego działania tego systemu jest ukrycie prawdy o tragedii smoleńskiej, czy wyciszenie setek afer tandemu PO-PSL.

    Mitolodzy „wcześniejszych wyborów” nie biorą pod uwagę, że mieszkańcy kraju nad Wisłą są przeświadczeni o istnieniu autentycznych mechanizmów demokracji i wykazują bezgraniczne zaufanie do ośrodków propagandy. Tego rodzaju wiara w połączeniu z upośledzeniem aktywnego myślenia czyni z owych mieszkańców raczej marionetki niż świadomych obywateli. Takie społeczności nie są zdolne do buntu. Wymierają w poczuciu błogiego spokoju, a ich marzenia odnoszą się do koloru łańcucha, na którym są więzione. Tryumf tchórzostwa i postaw patologicznych, dopełnia wizji rozkładu.

    W świadomości społeczeństwa nie pojawią się zatem żadne problemy mogące zakłócić reakcje stadne. Skutki kryzysu, wzrost cen, czy wysokie podatki zostaną przedstawione według sprawdzonego scenariusza. „Wy jesteście doskonali, tamci są zgnili ze szczętem. Już dawno żylibyście w raju, gdyby złość waszych wrogów nie stała na przeszkodzie” – pisał przed czterdziestu laty Kołakowski, wyjaśniając czym jest „jasne orędzie” komunizmu.

    Z tej konkluzji wynika trzecia teza.

    Czeka nas długi i wyniszczający marsz. Większość z dzisiejszych czterech milionów pochłonie dżuma codzienności: przejdą na stronę „sytych umarłych”, stracą wiarę i zęby, zaszyją się w głąb siebie lub uciekną ze skowytem przekleństw. Marsz będzie tym dłuższy, że ani najbliższe ani kolejne wybory nie zmienią sytuacji Polski. Państwa realnego komunizmu nie upadają pod ciosami demokracji. Anektują jej fasadę, by ukryć własne draństwa, jednak nie po to, by oddać władzę obywatelom. Odzyskać ją można tylko w taki sposób, jak została narzucona. Możemy liczyć na zbieg korzystnych okoliczności lub przypadkową iskrę, która wyzwoli pożar. Pokładanie nadziei w demokracji byłoby równie niedorzeczne, jak wiara, że większość ma zawsze rację.

    cz. II

    OdpowiedzUsuń
  44. cz. III

    Na tej drodze nie możemy oczekiwać żadnych sprzymierzeńców. Nie będą nim hierarchowie Kościoła, którzy w dążeniu do ideału Cerkwi przekroczyli boskie i ludzkie nakazy. Nie oczekujmy na wsparcie „demokracji zachodnich”, bo żadna z nich nie będzie umierać za polską prawdę. Entuzjastyczne reakcje unijnych rządów są zgodne z prawidłami historii, w których słaba i uległa III RP stanowi ucieleśnienie marzeń dawnych zaborców.

    Ci, którzy chcą przetrwać, muszą zacząć budować autentyczną wspólnotę: odtworzyć język, powołać media, propagować polską kulturę i styl życia. Każda gazeta, książka czy film wydane poza obiegiem propagandy mają odtąd wartość kamieni, z których powstanie solidna barykada. Stowarzyszenia i organizacje obywatelskie będą zaczątkiem wolnej społeczności, a oddolne inicjatywy i ruchy społeczne uderzą w monopol władzy. Podstawą takiej wspólnoty może być tylko rodzina, dom, środowisko zawodowe, krąg znajomych. Partia opozycyjna, jeśli chce przetrwać, musi zrezygnować z ciułania wyborców i zainicjować powszechny ruch obywatelski w oparciu o twardy, klarowny przekaz.

    Integracja na poziomie całego społeczeństwa i poszukiwanie więzi ze stronnikami obecnej władzy – wydają się niemożliwe. Nie możemy być razem, bo ich i nasze drogi prowadzą w różnych kierunkach, a obecna III RP jest rezultatem budowania takiej fałszywej wspólnoty.

    To państwo musi upaść, z jego mediami, instytucjami i samozwańczymi „elitami”. Mamidła „zgody narodowej” i bełkot rzeczników „porozumienia” służą podtrzymywaniu groźnej fikcji i konserwują wrogi, patologiczny twór.

    Nie ma dialogu z kimś, komu trzeba udowadniać, że tragiczna śmierć Polaków wymaga wyjaśnienia i pamięci.. Nie ma dialogu z łgarzem, skrytym za mianem dziennikarza, który z kłamstwa uczynił narzędzie pracy. Nie ma polemiki z chamem drwiącym z ofiar tragedii ani z umysłowym kaleką powtarzającym rosyjskie brednie.

    Szczególnie szkodliwe jest czerpanie z przekazu ośrodków propagandy, podążanie za ich wydzielinami i opiniami, zachłystywanie każdym śmieciem wytworzonym w rządowych rozgłośniach. Takie zachowanie wyróżnia osoby chwiejne, niezdolne do własnych ocen i samodzielnego myślenia. Jeśli dotyczy polityków opozycji lub środowisk deklarujących sprzeciw – jest dowodem ich słabości i intelektualnych ograniczeń, zaś obsesja polemiki z tezami propagandystów zawsze wyraża niepewność własnych racji, wskazuje na kompleksy i tchórzostwo. Zamiast dyskutować z oszustami lub tracić energię na odpieranie bełkotu idiotów – lepiej tworzyć niezależne środki przekazu i samodzielnie opisywać rzeczywistość. Pora również, by naiwną wiarę w zwycięstwo zastąpić rzetelną wiedzą o tym - jak wygrać, a w miejsce prostych definicji i dumnych haseł nauczyć Polaków historii i racjonalnego działania..

    To postulaty minimum, zaledwie na przetrwanie. Chcąc osiągnąć więcej – trzeba obalić kolejne mity i przekroczyć zakazane granice. Zasłużyć na nienawiść i samotność, poczuć się mniejszością we własnym kraju.

    Czeka nas długi marsz. Tak długi, jak przewlekła będzie agonia III RP. Można zostać po drodze z milionami polskojęzycznych apatrydów lub dojść do wolnej Polski.

    Na tym będzie polegał wybór.

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/10/dugi-marsz.html

    OdpowiedzUsuń
  45. PAŃSTWA REALNEGO KOMUNIZMU NIE UPADAJĄ POD CIOSAMI DEMOKRACJI.

    ANEKTUJĄ JEJ FASADĘ, BY UKRYĆ WŁASNE DRAŃSTWA, JEDNAK NIE PO TO, BY ODDAĆ WŁADZĘ OBYWATELOM.

    ODZYSKAĆ JA MOŻNA TYLKO W TAKI SPOSÓB, JAK ZOSTAŁA NARZUCONA.

    MOŻEMY LICZYĆ NA ZBIEG KORZYSTNYCH OKOLICZNOŚCI LUB PRZYPADKOWĄ ISKRĘ, KTÓRA WYZWOLI POŻAR. POKŁADANIE NADZIEI W DEMOKRACJI BYŁOBY RÓWNIE NIEDORZECZNE, JAK WIARA, ŻE WIĘKSZOŚĆ MA ZAWSZE RACJĘ.

    Z "Długiego Marszu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo

      Wielkie Dzięki za przypomnienie tego tekstu Autora.

      "Pora również, by naiwną wiarę w zwycięstwo zastąpić rzetelną wiedzą o tym - jak wygrać, a w miejsce prostych definicji i dumnych haseł nauczyć Polaków historii i racjonalnego działania..

      To postulaty minimum, zaledwie na przetrwanie. Chcąc osiągnąć więcej – trzeba obalić kolejne mity i przekroczyć zakazane granice. Zasłużyć na nienawiść i samotność, poczuć się mniejszością we własnym kraju."

      Usuń
    2. Panie VCR

      To jest wielki tekst. Pisany ponad cztery lata temu, pozostaje aktualny do ostatniej kropki. A wszystko co zapowiadał - spełniło się na naszych oczach.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. I jeszcze jedno:

      Kiedy powstawał "Długi Marsz" - komentowaliśmy go na S24. Dzisiaj kopiowałam z "Bezdekretu" i zauważyłam, że i tam są, w większości pochlebne, komentarze. Jeden z nich, który mnie bardzo wzruszył, został nadesłany przez czytelnika z Białorusi:

      Abaronim Bielarus12 października 2011 23:24

      Наша спачуваньне братняму польскаму народу. Вы прайгралі бітву, але не вайну.
      Ніякая параза і ніякая перамога не зьяўляецца канчатковай.
      Канчатковая перамога надыдзе толькі тады, калі Хрыстос прыйдзе судзіць гэты сьвет.
      Ня падайце духам, уявіце, як жывецца вашым суседзям на ўсходзе (у Беларусі). Але і мы маем надзею.
      Niech żyje Polska!

      = = = = = = = = =

      Serdecznie pozdrawiam pana z Białorusi i zapewniam, że nie upadliśmy na duchu, ani nie straciliśmy nadziei. :)

      Usuń
    4. Piękne.

      Po ludzku chciałoby się choćby jakoś dotknąć, poczuć tę Prawdziwą Polskę, choć mieć pewność, że jeśli nie dziś, to za 5, 10 lat, za życia Ją zobaczymy.

      Cóż, perspektywa wieczności to też na wskroś ludzka perspektywa. Dziś wydaje się, że bez odwołania do transcendencji - Bożego Miłosierdzia, polskie sprawy nie ruszą z miejsca.

      Pozdrawiam Panią najserdeczniej :-)

      Usuń
  46. Tekst Aleksandra Ściosa ze wtorku, 11 października 2011, pod tytułem " DŁUGI MARSZ " jest najlepszym tekstem nie tylko tego Autora, ale wszelkiej publicystyki jaka ukazywała się publicznie od co najmniej 1989 roku !

    Tekst ten otwiera i zamyka temat realiów w jakich żyją Polacy nad Wisłą oraz perspektyw ich życia przez następne dekady.

    Każdy Polak powinien zapoznać się z tym tekstem i dokonać swojego życiowego wyboru.

    Ja widzę przyszłość dokładnie taką samą jaką przedstawił Autor.
    Wszystko już zostało napisane i nie ma sensu się powtarzać.
    Ten co chce zrozumieć, to zrozumie, a ten co nie chce, to nie jest wart żadnej uwagi.
    Tyle w temacie.

    Stanley Panama

    http://bezdekretu.blogspot.com/2011/10/dugi-marsz.html

    Artykuł ze wtorku, 11 października 2011

    DŁUGI MARSZ

    OdpowiedzUsuń
  47. Pani Urszulo, Szanowni Państwo,

    Serdecznie dziękuję za przypomnienie "Długiego marszu" i za Państwa oceny dotyczące tego tekstu.


    OdpowiedzUsuń
  48. Tekst ten należy przypominać ponieważ po ponad 3 latach jest aktualny jeszcze bardziej...
    "Czeka nas długi marsz. Tak długi, jak przewlekła będzie agonia III RP. Można zostać po drodze z milionami polskojęzycznych apatrydów lub dojść do wolnej Polski.

    Na tym będzie polegał wybór."
    Tak... Jedyne co mogę robić to nakłaniać do dokonania wyboru marszu ku wolnej Polsce bliskich i znajomych... I pomagać tym, którzy próbują z zabobonami III RP walczyć...
    III RP chyli się ku upadkowi choć nie wiem czy nastąpi to już za rok, za chwilę czy za 10 lat ale chyli się...
    Podnoszą głowy górnicy w Jastrzębiu, zaczyna się wrzenie w polskiej nauce, ludzie których zmanipulowano w celu wzięcia kredytów w CHF których nigdy nie spłacą ani nie będą mogli nieruchomości nimi obciążonych sprzedać (mało kto zwraca uwagę na fakt, że nieruchomości te będą dziedziczone z tymi to długami), rolnicy których egzystencja po latach rządów postkomunistów "chłopskich" z PSL jest zagrożona...
    Być może wystarczy tu tylko iskra zapalna a być może będzie to dłuższy proces...
    Ale III RP jest w agonii - tylko niestety nie ma pewności, że jej upadek skończy się dla Polaków czymś dobrym...

    OdpowiedzUsuń