Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 14 października 2013

SPEKTAKL


Trzeba mieć nielichą fantazję, by wywołać bitwę, niechlubnie ją przegrać i nie nazwać tego porażką. Potrzeba jednak głupoty, by zignorować taką lekcję i nadal trwać w bezmyślnym samozadowoleniu.  
Polityczna fantazja umilała nam życie od wielu tygodni. Podsycana przez użyteczne sondażownie i optymizm „naszych” mediów, wzmacniana słowami polityków i hardymi eksklamacjami. Za ich przyczyną, stała się namiastką prawdziwej nadziei i cherlawą kategorią „prawomyślności”, sprowadzoną do niepodważalnej wiary w zwycięstwo. Kto miałby odwagę napisać, że popełniono kardynalne błędy i przyjęto grę na zasadach przeciwnika lub wyraził zwątpienie w dogmat o „mądrości społeczeństwa” i podważał metody mobilizacji elektoratu – okrzyknięty zostałby wrogiem i niepoprawnym defetystą. Okrzyknięty tym chętniej, na ile potrzeba refleksji zmuszałaby kilku fircyków do rzetelnej roboty, groziła degradacją papierowych „autorytetów” lub zmniejszeniem zysków spółek medialnych.  
Wypadało więc milczeć.
Tak długo, aż kolejna porażka zostanie gładko przetrawiona i obrócona w żenujący festiwal utyskiwań i infantylnych tłumaczeń. Medialne dywagacje o „winie” przeciwnika i naruszeniu przezeń „zasad demokracji”, konkurują dziś jedynie z ambitnymi zapewnieniami o „sukcesie opozycji”. Dowodzą tyleż pogardy dla faktów, jak wiary w głupotę „prawicowego” elektoratu. Wiary niestety niebezzasadnej, skoro tradycja takich dywagacji sięga wyborów 2010 roku i jest bezkarnie podtrzymywana przez tych samych, po stokroć skompromitowanych publicystów i etatowych „ekspertów”.
I pewnie wypadałoby nadal milczeć, gdyby istniał cień szansy, że w tym festiwalu próżności i wodolejstwa pojawi się rzetelna odpowiedź na pytanie: dlaczego opozycja nie zdołała zmobilizować mieszkańców stolicy i zachęcić ich do obywatelskiej aktywności? Czym wyjaśnić obojętność na apele PiS-u?
Wskazywanie na kontr działania przeciwnika, jest oczywistym nonsensem, nie tylko niegodnym opozycji, ale niewartym poważnego traktowania. Przeciwnik jest po to, by przeszkadzać, psuć szyki, grozić i szkodzić. Jeśli zaś kogoś zaskakują postępki obecnego reżimu lub czuje się ograny przez ośrodki propagandy, nie powinien zawracać sobie głowy polityką ani mamić ludzi wizją zwycięstwa.
Namowa do bojkotu, presja i groźby, łamanie ciszy wyborczej, „cudy nad urną” oraz wszelkie inne działania „sprzeczne ze standardami demokracji”, są jak najbardziej stosownym i naturalnym sposobem sprawowania władzy przez obecny reżim. Problem nie polega na tym, że mają one miejsce, lecz na tym, że opozycja nie ma odwagi ich nazwać ani przystosować swojej strategii do realiów państwa policyjnego. Po sześciu latach rządów PO-PSL przyznawanie się do zaskoczenia praktykami władzy, jest wyrazem bezmiernej infantylności lub… cynicznego wyrachowania.
Na szczęście odbiorcy podobnych „wyjaśnień” nie zadają sobie trudu ich dogłębnego zrozumienia. W przeciwnym wypadku musieliby pojąć, że głosiciele takich rewelacji mają Polaków za skończonych idiotów, podatnych bez reszty działaniom rządowej propagandy i efektom dezinformacji.  
Próba poważnej odpowiedzi na zadane pytanie, musiałaby prowadzić do dostrzeżenia własnych win, błędów i ograniczeń. Wśród nich zaś błędu kardynalnego: uporczywego wspierania i propagowania fałszywej wizji państwa demokratycznego i praworządnego, w którym funkcjonują mechanizmy wyborcze i równe prawa obywatelskie.
Utrzymywanie tej wizji jest pierworodnym grzechem opozycji, przyczyną obecnych klęsk i upokorzeń. Z niej wywodzi się lęk przed dychotomią My-Oni i na niej zbudowano mitologię „jedności narodowej”, na której żerują dziś ludzie wyzuci z polskości. Ona stawia tamę postulatom obalenia III RP, nakłada kaganiec na „niezależne media” i utrzymuje środowiska opozycji w bezpiecznej domenie „konstruktywności”.  
Wizja ta przypomina straceńczą próbę pokonania przeciwnika jego własną bronią, a w konsekwencji sprawia, że większość Polaków postrzega PiS jako partię władzy, osadzoną głęboko w establishmencie III RP i kierującą się doraźną, populistyczną retoryką.
Nawet ktoś słabo zorientowany w niuansach życia politycznego dostrzeże przecież rażącą niekonsekwencję przekazu, w którym z jednej strony głosi się powrót reżimu do „praktyk PRL-u”, mówi o łamaniu prawa i politycznej niesuwerenności, z drugiej zaś - zapewnia o „mechanizmach demokracji” i chwali potęgę karty wyborczej. Jak odbiorca takiego przekazu może wierzyć w złe intencje ośrodków propagandy, jeśli na co dzień brylują w nich politycy opozycji, a „nasi” publicyści traktują funkcjonariuszy tych ośrodków jako autentycznych dziennikarzy? Jak ma reagować zwolennik PiS-u, gdy zapewnieniom o „nowej jakości” w polityce towarzyszy twarz byłego wyznawcy Unii Wolności, a słowom Jarosława Kaczyńskiego o „geszefciarskim spojrzeniu” HGW, deklaracja tegoż wyznawcy o „gotowości do debaty”?
Szaleństwem jest sądzić, że wystawieni na schizofrenię i utrzymywani w pseudodemokratycznym amoku Polacy uwierzą później w możliwość oszustwa wyborczego, potępią zbójeckie praktyki reżimu lub poświęcą choćby kroplę krwi na obalenie antypolskiej władzy.
Większość mieszkańców stolicy zignorowała apele opozycji nie tylko dlatego, że nie chce lub nie potrafi odróżnić partii Kaczyńskiego od pozostałych ugrupowań reżimowych i traktuje partyjne apele jako element nieczystej gry politycznej, ale z tej przyczyny, że postrzega PiS jako partię systemową, a zza zasłony werbalnych deklaracji widzi w niej odbicie patologii III RP. W tym przypadku, broń przeciwnika przylgnęła tak dalece do rąk opozycji, że stała się dla niej przekleństwem, na którym wyrosło urodzajne, demagogiczne hasło: wszyscy oni jednakowi. Na tym przekleństwie budują dziś zwolennicy „trzeciej siły” i błądzą miliony zdezorientowanych Polaków.
Reakcje na obecną porażkę pokazują, że również tym razem nikt nie zdobędzie się na odważną refleksję. To zaś oznacza, że oczekiwanie na farsę „wyborów parlamentarnych” 2015 roku,  umilą nam kolejne odsłony spektaklu, z obowiązkowym udziałem tych samych aktorów, suflerów i klakierów.  

82 komentarze:

  1. "Problem nie polega na tym, że mają one miejsce, lecz na tym, że opozycja nie ma odwagi ich nazwać ani przystosować swojej strategii do realiów państwa policyjnego. "
    "
    Wskazywanie na kontr działania przeciwnika, jest oczywistym nonsensem, nie tylko niegodnym opozycji, ale niewartym poważnego traktowania"


    "Utrzymywanie tej wizji jest pierworodnym grzechem opozycji, przyczyną obecnych klęsk i upokorzeń. Z niej wywodzi się lęk przed dychotomią My-Oni i na niej zbudowano mitologię „jedności narodowej”, na której żerują dziś ludzie wyzuci z polskości".

    " Jak odbiorca takiego przekazu może wierzyć w złe intencje ośrodków propagandy, jeśli na co dzień brylują w nich politycy opozycji, a „nasi” publicyści traktują funkcjonariuszy tych ośrodków jako autentycznych dziennikarzy"

    !!! (wykrzykniki przed cytatem poniżej są moje - MM)
    "Większość mieszkańców stolicy zignorowała apele opozycji nie tylko dlatego, że nie chce lub nie potrafi odróżnić partii Kaczyńskiego od pozostałych ugrupowań reżimowych i traktuje partyjne apele jako element nieczystej gry politycznej, ale z tej przyczyny, że postrzega PiS jako partię systemową"

    "To zaś oznacza, że oczekiwanie na farsę „wyborów parlamentarnych” 2015 roku"

    Przepraszam Aleksandra za dość dowolny wybór cytatów.
    I zarazem bardzo serdecznie dziekuje za ten tekst.
    Akurat mieszkam w mieście nazywanym kiedyś miastem niezłomnym, miastem kiedyś bez wątpienia dumnym.

    Ciekawe czy ten mechanizm który pozwolił Hannie Gronkiewicz uratować swoje stanowisko (obawiam się zę za chwile zabraknie juz mi palców u rąk by policzyć kolejna klęskę wg wzoru: my jesteśmy lepsi od tamtych i niech zwycięzy "zdrowa konkurencja")

    Rad bym by po 6 czy 9 klęskach (tak to trzeba nazwać - nie mam czasu pisać jaką HGW jest obrazą dla tego miasta) może by wreszcie spróbowano nazywać rzeczy po imieniu.

    Najbardziej wystraszyły mnie "sondaże" z których wynikało że juz tylko ociupinka i ta obraza dumnej Warszawy pakuje walizki.
    Tak jak Aleksander Ścios obawiam się że ten scenariusz który sprawdza się bez pudła, sprawdzi się i w przuyszłości.

    Szkoła że trzeba być w rezimowych mediach, trzeba tam koniecznie być to szkoła pana Jacka Kurskiego. Czyli jakieś widoki na to by być w obiegu, ale i nie mieć żadnych szans na zdecydowaną zmianę.

    Pozdrawiam serdecznie Aleksandra za to że znów napisał cos za mnie i czytelników tego bloga,

    NN

    OdpowiedzUsuń
  2. Mariusz Molik,

    Napisałeś: "Akurat mieszkam w mieście nazywanym kiedyś miastem niezłomnym, miastem kiedyś bez wątpienia dumnym." To "kiedyś" jest o tyle ważne, że świadczy o rozstaniu z pewną mitologią.
    Każdy z nas lubi słuchać opowieści o niezłomności naszych rodaków i sycić się przykładami postaci godnych i honorowych. Jednak przenoszenie tych historycznych refleksji ma grunt dzisiejszy przypomina zachowanie człowieka, który wizję rodzinnego domu stworzył z obrazów zapamiętanych z dzieciństwa.
    Dla dziecka, był to okazały budynek, w którym wszystko wydawało się bezpieczne, monumentalne i trwałe. Ten sam dom widziany oczami człowieka dorosłego okazał się nędzną ruderą, do której wiodły niskie drzwi, zmuszające wchodzącego do pochylenia głowy.
    Wprawdzie nikomu nie wolno odmawiać poczucia dumy narodowej ani wiary w mądrość tego narodu, jednak wizję teraźniejszości trzeba jednak budować na faktach. Szczególnie, gdy są one boleśnie sprzeczne z naszymi wyobrażeniami.
    Bardzo Ci dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Aleksandrze,

    W oczekiwaniu na Pański komentarz do eventu, który złośliwie można by zatytułować: "O TYM JAK PiS HANKIE Z RATUSZA ODWOŁYWAŁ I DLACZEGO, CHOĆ PRZEGRAŁ, ZWYCIĘŻYŁ MORALNIE" - usiłowałam [+/-] od 16-tej wpisać swój komentarz pod poprzednim tekstem. Przez 4 godz. było to niemożliwe, dopiero ok. 20-tej, a więc, jak teraz widzę, po zamieszczeniu przez Pana nowego wpisu (którego mój działający z półgodzinnym opóźnieniem RSS, jak zwykle nie zauważył), coś się na BEZDEKRETU "odblokowało". Bardzo się z tego cieszę, bo już myślałam, że podobnie jak serwery PKW, także i ten zapadł na jakąś chorobę wirusową, chociaż u Pana raczej nie wprowadza się fałszywych pardon zainfekowanych danych! :))

    Przeniosę więc i tu swój komentarz, który doskonale pasuje do Pańskiego tekstu podsumowującego SPEKTAKL WARSZAWSKI.

    Przy czym napełnia mnie wielką radością fakt, że - jak się okazuje - identycznie oceniamy tzw. "sytuację polityczną", która istotnie, coraz bardziej przypomina teatrzyk "Groteska". Żeby nie napisać "Farsa" !!!


    Teatr to dziwny, teatr jedyny
    w nim przedstawienie wiecznie trwa
    pogromcy zwierząt i arlekiny
    i szał iluzji Anawa

    Pani mi mówi - niemożliwe
    że te kawały pani zna
    że to naiwne i fałszywe
    to całe tango Anawa

    Co jest fałszywe to fałszywe
    co mnie się zdaje to się zdaje
    a pani nigdy nie zrozumie
    co to jest tango Anawa


    :)))))))

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  4. Patologia systemowa zwana III RP deprawuje wszystko i wszystkich aspirujących do miana bycia politykami. W tym kraju droga na salony wiedzie po mrocznych korytarzach pełnych komunistycznych trupów bardziej lub mniej przypudrowanych na modłę czy to liberalną czy konserwatywną. Każdy zmierzający ambitnie do celu prawie zawsze, to sobie przysiądzie w ciepłym zakamarku, to się zgubi, to sobie pogada z tym czy tamtym trupem. I cała wycieczka skończona. A przecież można zadać sobie pytanie, czy w tym piekielnym labiryncie jest w ogóle jakieś wyjście, jakiś cel? Może ten cały labirynt III RP nie ma wyjścia? Może nie warto przysiadać, malować ścian, planować kolejne posunięcia, układać się z trupami. Przecież i tak wiadomo, że gdzieś tu za rogiem czai się bestia, więc nigdy nie będzie dobrze. Może by wrócić do początku i zacząć wszystko od nowa? Pytanie tylko, czy opozycja jest w stanie to zrobić? Być może wszystko to razem tworzy wzajemną sieć poplątań i powiązań. Może właśnie PIS jest elementem składowym tego systemu i stąd niemożność zwycięstwa bez równoczesnej klęski. Być może to o czym Pan pisze mógłby zrobić tylko ktoś, kto nie jest częścią scaloną tego patologicznego systemu?

    OdpowiedzUsuń
  5. ...

    WODZOWI WARSZAWSKICH STRUKTUR PiS ORAZ KANDYDATOWI DO URZĘDU GUBERNATORA M. ST. WARSZAWY, którzy nie potrafią przyjąć z godnością, sprowokowanej przez samych siebie porażki,

    DEDYKUJĘ:


    Zbigniew Herbert

    DLACZEGO KLASYCY



    1
    w księdze czwartej Wojny Peloponeskiej
    Tucydydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy

    pośród długich mów wodzów
    bitew oblężeń zarazy
    gęstej sieci intryg
    dyplomatycznych zabiegów
    epizod ten jest jak szpilka
    w lesie

    kolonia ateńska Amfipolis
    wpadła w ręce Brazydasa
    ponieważ Tucydydes spóźnił się z odsieczą

    zapłacił za to rodzinnemu miastu
    dozgonnym wygnaniem

    exulowie wszystkich czasów
    wiedzą jaka to cena

    2
    generałowie ostatnich wojen
    jeśli zdarzy się podobna afera
    skomlą na kolanach przed potomnością
    zachwalają swoje bohaterstwo
    i niewinność

    oskarżają podwładnych
    zawistnych kolegów
    nieprzyjazne wiatry

    Tucydydes mówi tylko
    że miał siedem okrętów
    była zima
    i płynął szybko

    3
    jeśli tematem sztuki
    będzie dzbanek rozbity
    mała rozbita dusza
    z wielkim żalem nad sobą

    to co po nas zostanie
    będzie jak płacz kochanków
    w małym brudnym hotelu
    kiedy świtają tapety

    ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Urszulo,

    Nie znam przyczyn tak niecnego zachowania blogspota :) Przyznaję natomiast, że mnie samemu sprawia czasem problemy.
    O żadnym ataku nie ma oczywiście mowy, podejrzewam raczej, że nastąpiła złośliwa awaria tzw. wtyczki.
    Pani poetycki komentarz jest tak trafny, że jego wymowa z pewnością nie dotrze do "wodza warszawskich struktur" :) Polityczna głowa tego pana powinna spaść. Podobnie, jak klawiatury kilku młodych "pistoletów" z "naszych" mediów.
    Sprawa referendum byłaby nawet wielce pouczająca, gdyby nie pewność, że opozycja nie odrobi tej lekcji. Podobnie, jak nie odrobiła lekcji z roku 2010 i 2011.
    Dziś zaś niespecjalnie mam ochotę komentować wypowiedzi polityków tej partii. Kto dopiero dziś mówi o "referendum w warunkach niekonstytucyjnych" nie zasługuje na poważne traktowanie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzi Pan, że "nie dotrze"?

      Szkoda.

      Bo dotąd uważałam Mariusza Kamińskiego za wyróżniającego się polityka PiS, z podziwem obserwowałam jego pracę nad tworzeniem CBA i niewątpliwe sukcesy tej pierwszej polskiej, niezaesbeczonej służby. Widać lata "na urzędzie" pozbawiły go waleczności, umiejętności racjonalnej oceny sytuacji (np. prostego policzenia czynnych wyborców PiS w W-wie i przełożenia tej liczby na wynik planowanego referendum) oraz niezbędnej czujności. Właśnie przy okazji referendum po raz n-ty okazało się, czym się kończą "robocze" / "taktyczne" sojusze z komuną: czy to z SLD, czy z innymi jej szczepami. Ponieważ kończą się zawsze tak samo, wytrawny polityk nie powinien ich zawierać.

      Przykro mi tez czytać o doniesieniach MK do komorowskiej prokuratury na złe rządy HGW, bo to już ociera się o groteskę.

      Podobnie jak Pan nie mam ochoty nie tylko komentować, ale i czytać wypowiedzi posłów PiS; od niedzieli dawkuję sobie minimum internetu (z innych mediów nie korzystam i tak), ale wystarczy tego, co przeczytam w tytułach, żeby się mocno zmartwić. I naprawdę przejąć tym, co z nami będzie po 2015, kiedy albo znów "zwycięsko" przegramy, albo "zreformowana" opozycja do reszty "skonstruktywnieje", zapanuje budująca zgoda, hierarchowie-patrioci tę zgodę ochoczo pobłogosławią (mają już wprawę, po Cyrylu) i zapanuje ciiiiisza. Śmiertelna. Bo już nikt się nawet pisnąć nie ośmieli "antypaństwowo", czy też ugodzić w odwieczne (wyrosłe na wspólnej krwi -TT) sojusze. Jak za cara Mikołaja, jak za cara Piotra. Jak za Stalina, jak za Putina.

      Może się NASI opamiętają?

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. KSIĄDZ ROBAK,

    PiS wprawdzie dobrowolnie przyjął rolę "konstruktywnej" opozycji, jednak na straży tej postawy stoją zastępy "naszych" autorytetów, doradców, ekspertów i publicystów. To ci ludzie, z których większość doskonale funkcjonuje w obecnym systemie, dbają o "przestrzeganie standardów demokracji" i są głównymi piewcami "ewolucyjnych przemian". Drugą stronę tarczy stanowią funkcjonariusze medialni, zawsze gotowi do pouczania PiS-u i terroryzowania partii Kaczyńskiego wrzaskiem o "faszystowskim" odchyleniu.
    Nie trzeba chyba przypominać, jakie reakcje wywołuje sprawa Smoleńska czy próba przypomnienia o postaci Komorowskiego.
    Mądra opozycja miałaby takie wrzaski w głębokim poważaniu i zamiast merdania ogonem, rozdzielała celne ciosy.
    Zadane przez Pana pytanie, sformułowałbym w inny sposób: czy jest dziś w Polsce siła zdolna zagrozić reżimowi III RP? Odpowiedź na to pytanie musi obejmować PiS, który (choćby formalnie) ma ku temu dostateczny potencjał. Układ, który celnie Pan opisał w zasadzie uniemożliwia powstanie innej, oderwanej od systemu siły, posiadającej takie zdolności. To zaś wyklucza grę na stworzenie tzw. trzeciej siły. Tym bardzie, że taka gra jest z reguły zarezerwowana na kombinacje bezpieki.
    Problem polega na skłonieniu PiS-u do przyjęcia roli opozycji antysystemowej, zdolnej do odrzucenia całego (podkreślam) bagażu III RP i budowania od podstaw. Przyznaję, że przy obecnej postawie elektoratu i "naszych" mediów, szanse na takie "zawrócenie" są raczej niewielkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Szanowny Panie Aleksandrze,

    podzielam Pańską opinię i także dostrzegam główny czynnik porażki w w głupocie "naszych" idących na pasku "onych", w utaplaniu PiSu (zamierzonym i niezamierzonym) w systemowym łajnie, co powodowało i powoduje utratę wiarygodności i rozczarowanie najwytrwalszych i najuczciwszych wyborców. Zabrakło odwagi, konsekwencji i odrzucenia złych praktyk. Zawierzenia w dobroć i mądrość serc warszawiaków.

    Kampania referendalna była poligonem doświadczalnym przed wyborami 2015 r. W mikro skali, w specyficznym miejscu, przy mniejszej skali trudności. Efekt; czwarta władza odniosła nieopisany sukces.

    Bo to jest zwycięstwo medialnych mend. Płatnych fałszerzy z TVNu, onetu, gazety, TVP, newsweeków itd. Mentalnych miernot, przekarmionych rabów, które dobrze wiedzą co, i jak zrobiły. W swoich smartonach dokładnie wszystko mieli napisane.
    Nie zaniedbali niczego. Głosy Tuska czy Komorowskiego trafiły w punkt i pojawiły się wtedy, co trzeba, Sondaż dający 32 % frekwencji poszedł w odpowiednim czasie - "prawicowe" media połknęły haczyk – na ich głupotę zawsze można liczyć. Guziała od początku odstawił na boku jego partyjny pryncypał, widać poszedł twardy prikaz z góry. Dobito go w noc wyborczą, publikując kłamliwy sondaż, że w jego dzielnicy frekwencja była najniższa.
    W niedzielę mieliśmy atmosferę „papieskiego dialogu”. Koncyliacyjną, uspakajającą, mdłą. Dawała nagły, odrealniony oddech, przynosiła starannie zaplanowaną pauzę po dwutygodniowej hucpie, polowaniu z nagonką pod nazwą: pedofile w Kościele. Ludzie wreszcie, w tę jedną niedzielę, odętchnęli od pedofilii, od walki, krzyku. W telewizorach usypiające uroczystości, czas grzybobrania, obiadu, zakupów. I w takim dniu mamy walczyć? Angażowac się w politykę? Usuwać panią prezydent? Wyrzucać ze stanowiska? Twardo decydować?
    Nie mieli łatwo. Przygotowywali się kilka tygodni. Tylko na tę jedna niedzielę. A w Paryżu coś miłego się dzieje, w Londynie, w Moskwie. Takie „newsy” przyszykowano na tę niedzielę. O Warszawie nic, w Warszawie „ciiii!” – wszystko idzie dobrze.
    Liczyła sie tylko frekwencja, ten jeden parament – idziesz na referendum – jesteś naładowany złymi emocjami. Nie idziesz – jesteś „spoko”. Tylko tyle – nie trzeba było tego ubierać w polityczne barwy.
    Czy gdziekolwiek pokazali Komorowskiego? Tuska jak głosuje? Albo nawet jak nie głosuje – bo np. pojechał do Gdańska. Jakiegoś celebrytę jak głosuje/nie głosuje? Kaczyńskiego? Czy to byłoby złamanie ciszy wyborczej? Ależ skąd. Byłoby jedynie jaskawym zerwaniem otępiającej zasłony obojętności spuszczonej na warszawiaków. Przerwaniem narkotycznego stanu zawieszenia politycznej walki. Niedopuszczalną z punktu widzenia medialnych funkcjonariuszy ingerencją w tkane starannie uspokojenie, ogłupienie, rugowanie chęci do politycznych aktów w tym dniu.
    Nie mam wątpliwości, że przeprowadzano w tym dniu ankiety w całej Polsce z pytaniem: czy Ty głosowałbyś dziś za odwołaniem HGW? Że rozciągnięto poligon doświadczalny na cały kraj.

    W 2015 roku też będziemy mieli wybory. W innej skali. I rok Rosji w Polsce. Już teraz możemy być pewni, że zadekretują wszechogarniający dialog, budowany długo, wieloma czynami. Będzie mnóstwo spotkań i rozmów w atmosferze wzajemnego zrozumienia.
    Ks. Tischner być może by się ucieszył. On był przecież od dialogu. Choć nie pisał, że dialogiem można kogoś chwycić za gardło i udusić.
    Mamy znów być wszyscy razem. Tak jak w dniu katastrofy Polskiej Elity w Smoleńsku. Wtedy zdobywca Belwederu krzyczał i dekretował: „Bądźmy razem!”.

    Pozdrawiam Pana i Komentatorów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna analiza, Panie Krzysztofie!

      Nie zaniedbali niczego. Głosy Tuska czy Komorowskiego trafiły w punkt i pojawiły się wtedy, co trzeba, Sondaż dający 32 % frekwencji poszedł w odpowiednim czasie - "prawicowe" media połknęły haczyk – na ich głupotę zawsze można liczyć. Guziała od początku odstawił na boku jego partyjny pryncypał, widać poszedł twardy prikaz z góry. Dobito go w noc wyborczą, publikując kłamliwy sondaż, że w jego dzielnicy frekwencja była najniższa.

      Tak właśnie było jak Pan to opisał, i tak ma być - jak przedstawione w ostatnim akapicie!

      Do tego zmierzają! I myślę, że ucieszyłby się tą zgodą nie tylko ks. Tischner (skądindąd nieprawdopodobna ewolucja: od "Ognia" do Michnika i Tygodnika Powszechnego), ale i każdy z hierarchów-patriotów by się uradował!

      Na "łapanie się" na każdą służbową przynętę i firmową wrzutkę GW czy innego czerwonego szmatławca przez idiociejące "nasze media" zawsze możemy liczyć. Tam się nic oryginalnego, naprawdę niezależnego nie narodzi - wyjątki do policzenia na palcach jednej ręki. Szczególnie widoczne to jest w podupadającej GP. Tak się dzieje, kiedy redaktorzy "idą w politykę", a zapominają o dziennikarstwie. Młodzi "następcy" - tzw. hipsterzy czy to z GP, czy z neo-Frondy aż porażają. Niestety, brakami warsztatowymi, niskim poziomem wiedzy i intelektu, nadrabianym bezczelnością i "rozżarciem" lub - przeciwnie - nieznośna minoderią (u niektórych "prowadzących" programy TV Rep.). Dołuje też, kiedyś nieźle się zapowiadający portal wPolityce, odkąd zauważalny coraz bardziej staje się brak wyraźnej linii programowej.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Ręce opadają.. rozejście sie prognoz z realem ,ogromna i w żadnych z ostatnich
    wyborów nie ma ,jasno opisanego schematu liczenia głosow, procedury wszystkich etapów,
    które trzeba pilnować, w ostatnich wyborach było hasło /śmieszne/ nasi męzowie zaufania w kazdej komisji, wysłałem datek, co wyszło - po jednej starszej osobie w 1/3 komisji, opluwanych i niszczonych przez komisje. Panie Jarosławie prosimy sie zwrocic do nas, tych którzy sa chorzy na Polske a nie na stanowiska,Parlamennty UE itp,itd,
    przyrzekam,że po ZWYCIĘSTWIE natychmiast sie usuwamy
    Aleksander z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  10. To nie jest zwycięstwo PO i HGW. To totalna porażka PiS.

    Jest w tej porażce plus. Ten plus można wykorzystać, jeśli Kaczyńskiemu i Macierewiczowi nie zabraknie zdecydowania i jeśli - mimo obciążenia - zbiorą siły.

    Plusem jest to, że tym razem w sposób bezdyskusyjny, jawny i nie dający się interpretować ujawnił się fakt indolencji, braku zaangażowania, niekonsekwencji, wreszcie strategicznego i osobistego kretynizmu tzw. "władz" PiS.

    Trudno nazwać władzą partii rząd wysoko opłacanych ciot, błaznów i idiotów. Postawię proste pytanie: gdzie byli i co robili, godzina po godzinie, panie i panowie rządzący PiSem - na tydzień, pięć dni, 48h przed referendum? Pytanie dotyczy każdego z nich.

    W jaki sposób wyborca może powierzyć swój głos takim tępym i samolubnym bubkom? Kto niby miał rozkręcać, nakręcać sprężynę medialną?

    Oczywiście, "padły" serwery PKW w trakcie zliczania protokołów. W 2015 też padną.

    Aż głupio się tak chwalić, ale tę otępiałą czeredę "polityków", gdyby tylko pracowała w mojej firmie, ustawiłbym w dwie godziny. Nie, nie krzykiem, arogancją. Plany, zadania, pomysły -> rozliczenie. Co tydzień, co miesiąc, co kwartał, roczne. Wyciągnięte konsekwencje, awanse, degradacje, usunięcie z zarządu, organizacji. To naprawdę jest proste.

    Ci z zarządu PiS i okolic zarządu, którzy koordynowali kampanię usunięcia HGW, powinni zostać dziś jeszcze usunięci z zarządu centralnego, z władz regionów, z komisji sejmowych, etc. Nie może działać w komisji, zarządzie ktoś, kto dopuścił do takiej kompromitacji - nie uzbierać 3/5 głosów oddanych wcześniej ( a przecież frekwencja była mizerna) to dno. Mówiąc bez ozdobników: trzeba być debilem, niepełnosprawnym umysłowo durniem, kwadratowym leniem.

    Zróbmy tu, na tym forum, coś dla PiS: wymieńmy z imienia, nazwiska i roli każdego z tych członków PiS, którzy doprowadzili do tej porażki. Zróbmy list otwarty do Jarosława Kaczyńskiego i zażądajmy usunięcia tych osób z zarządów, władz regionów, komisji, etc. natychmiast.

    To samo dotyczy prominentnych PiSowskich "działaczy" medialnych. Domagajmy się ich rozliczenia, z imienia i nazwiska, natychmiast.

    Są dwa wyjścia: nasze żądanie zostanie uznane (wątpię) albo "niezauważone" (prawie pewne). W tym drugim przypadku zażądajmy - żądanie wtóre - odrzucenia naszego postulatu.

    Trzeba tym słodkopierdzącym bractwem wstrząsnąć. Trzasnąć na odlew w syty, zadowolony z siebie pysk.

    Kto za?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mnie nosi. Przepraszam.

      Nie da się "zjeść ciastko i z ciastkiem rozmawiać". To, co pisałem wcześniej, pod innymi artykułami p. Aleksandra, że potrzeba dwóch osób, żeby przebudować organizację, więc ten postulat stał się - w mojej ocenie - śmiertelnie pilny.

      W zasadzie już jutro powinny zostać wyłonione takie osoby. Jutro także - używam "jutro" w sensie dosłownym - z zarządu PiS, z władz regionów, z komisji powinni zostać wyrzuceni nieudacznicy. Bez dania racji, bo racja jest widoczna na dłoni: miejsce PiS na scenie politycznej, wynik referendum, nędza oficjalnych wystąpień "polityków".

      Do 11.11 bardzo blisko. Żeby w tym dniu porwać ludzi, trzeba mieć kim. Dzisiejszą zbieraniną nie sposób nawet zabezpieczyć sali na wystąpienie Prezesa. Problem, którego powstanie zażenowałoby woźnego szkoły. Ale nie "zarząd" PiS.

      Usuń
    2. Ma Pan mój głos.

      Wołającego na puszczy :)))

      Usuń
  11. Szanowny Panie Kazefie,

    Zgadzam się z Panem, że "kampania referendalna była poligonem doświadczalnym przed wyborami 2015 r." A przynajmniej, mogła stać się takim poligonem, skoro już PiS zdecydował się wejść w tak niepewną rozgrywkę. Gdyby potraktowano ją poważnie, należało rozpocząć od sprawdzenia przetargów organizowanych przez PKW na obsługę infrastruktury informatycznej oraz zadbania o liczenie głosów i kontrolowanie przebiegu głosowania. W tej kwestii, niemal już tradycyjnie, istnieje największa dysproporcja między deklaracjami a rzeczywistym działaniem.
    Należało m.in. zwrócić uwagę na kuriozalne "Wyjaśnienia Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 9 października 2013 r. dotyczące tzw. "ciszy referendalnej", w których organ wspiął się na wyżyny absurdalnej argumentacji.
    Kolejne czynności powinny dotyczyć strategii medialnej, w tym nagłaśniania (również na arenie międzynarodowej) antyreferendalnych wystąpień Komorowskiego i Tuska. O tej sprawie opozycja powinna mówić przez kilka tygodni, pokazując prawdziwe oblicze owych "demokratów".

    Bardzo precyzyjnie wskazał Pan mechanizm manipulacji medialnych. Jest ona z powodzeniem stosowana w wielu innych przypadkach, głównie za sprawą "naszych" publicystów i mediów, przyjmujących bez oporu każdą załganą wrzutkę.

    Nie mam też wątpliwości, że do roku 2015 "dialog i porozumienie" staną się podstawowym "cepem na opozycję". Uruchomionym zresztą przy czynnym udziale hierarchów, których zasługi dla budowy reżimu prezydenckiego i procesu "pojednania" z ludobójcami, są wręcz nieocenione. Ludzie ci z wielką atencją przyjmowali pouczenia Komorowskiego podczas sobotniej debaty "Wiara a społeczeństwo", zaś obejrzenie zdjęć z tego spotkania polecam wszystkim zatroskanym medialnym "prześladowaniem" Kościoła:
    http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2697,kosciol-waznym-elementem-spoleczenstwa.html
    To nie tylko znak współczesnej "drogi do Cerkwi", ale cena propagowania fasadowej demokracji III RP.

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety, z żalem, ale muszę przyznać Panu, Panie Aleksandrze, rację w ocenie tego, co się wydarzyło w kontekście referendum warszawskiego.
    I niestety pokrywa się to też z tym, co byłem napisałem ongiś o wyborach parlamentarnych jesienią 2011 roku - odsyłam do całości pod adresem: http://krzysztof.borowiak.pl/varia.html#4

    W skrócie (cytuję małe fragmenty):
    "PiS przegrał na skutek zadufania i zarozumiałości swego lidera i stadka klakierów, którzy wokół niego się usadowili!
    To jest typowy syndrom otoczonej twierdzy: MY mamy rację, bo tylko po NASZEJ stronie jest prawda! MY wiemy lepiej, kto ma być liderem naszych list wyborczych: nieważne, czy kiedyś był w ZMP, czy wspierał swą obecnością WRON, czy jest szemranym facetem, który ma dojścia do Prezesa...
    [...]
    I tak będzie ten nasz licencjonowany opozycyjny PiS sobie trwał, trwoniąc patriotyczne uniesienia licznych Polaków (nie POlaków!), zatroskanych przyszłością ukochanej Ojczyzny.
    Aż się ciśnie pytanie: kto wydał tę licencję i czy czasem ktoś z niej świadomie nie korzysta w celu kierowania pary w gwizdek?" (koniec cytatu).

    Na pisowskiej łączce - jak widać - bez zmian!
    Aż się ciśnie pytanie: czy to nie polityka na zlecenie oficera prowadzącego lub innego koszernego ośrodka władzy?

    dr Krzysztof Borowiak, Poznań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. borowiak,

      Nie znam odpowiedzi na tak zawiłe pytania i nie sądzę, by otrzymał Pan ją na moim blogu.

      Usuń
    2. O, nowy element! Które słowo się Panu w mym tekście nie spodobało?
      Zasłona się potargała...?

      Usuń
  13. przemek łośko,

    Choć udzielił Pan dobrej odpowiedzi: "nasze żądanie zostanie uznane (wątpię) albo "niezauważone" (prawie pewne)" - to taką inicjatywę warto podjąć. Bez próby wywarcia presji na polityków PiS-u, nasze narzekania będą jałowe i zbędne. Zachęcam do takich działań lecz nie jestem przekonany, by należało rozpoczynać od rozliczenia lokalnych działaczy. Niewiele wiemy na ich temat, a taki postulat może paść tylko ze strony członków partii.
    Myślę też, że indolencja czy głupota tych ludzi, jest jedynie skutkiem uprawiania zabaw w "demokrację" i ma się tak do obecnej porażki, jak wybita szyba do przyczyny zawalenia domu.
    W tej sytuacji szukałbym raczej tych, którzy podkopują fundamenty i punktował ich zachowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Panie Aleksandrze,
    nie znałem wcześniej
    "Wyjaśnień Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 9 października 2013 r. dotyczących tzw. "ciszy referendalnej".

    Rzeczywiście szczyty absurdu, przy tym niebywały skandal. Towarzysz Lenin byłny dumny z rewolucyjnej czujności i dialektycznego naginania prawa do okoliczności. Szkoda, że przed referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej nie wydano podobnej wykładni.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      To znamienne, że zdaniem mędrców z PKW, już samo mówienie o "idei referendum" może być uznane za naruszenie ciszy wyborczej.
      Nie może natomiast dziwić, że przed dziesięcioma laty HGW wraz grupą "samych swoich" ( a dzisiejszych przeciwników referendum) należała do inicjatorów tzw. Inicjatywy Obywatelskiej TAK w Referendum. Wówczas była to prawilna, bo proeuropejska inicjatywa:
      http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/39785.html
      http://web.archive.org/web/20050305061410/http://www.referendum2005.pl/

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. BBWarsaw,

    Rozejście prognoz z realiami, świadczy o dwóch rzeczach: niewiarygodności tzw. sondaży, które w III RP są zawsze narzędziem wpływów i manipulacji oraz o rażącym nieprofesjonalizmie "naszych" analityków. O mediach nie wspomnę.
    Pod zdaniem - "prosimy się zwrócic do nas, tych którzy sa chorzy na Polskę a nie na stanowiska,Parlamenty UE itp,itd" podpisuję się oburącz. Gdyby Jarosław Kaczyński zechciał skończyć z "partyjnieniem" i po 10 kwietnia odwołał się do Polaków, oszczędziłby nam hańby obecnej prezydentury.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, ze nie na temat, ale sle, gdzie moge (choc moze i na temat, choc posrednio).
    http://ratujmywysciginasluzewcu.blogspot.com/
    To co nie udalo sie zniszczyc dwom totalitaryzmom to moze udac sie tym rekinom biznesu pozalsieboze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze,

    ktoś mający upodobanie do spiskowej teorii dziejów mógłby pomyśleć, że cała ta "referendalna inicjatywa" w Warszawie była z góry ukartowaną grą reżimu, mającą na celu odzyskanie inicjatywy strategicznej, według starej jak świat zasady - zmusić przeciwnika do walki na dogodnym dla siebie terenie kiedy nie jest jeszcze dość silny do walnej rozprawy.

    Kiedy zobaczyłem, jak za jednym stołem siedzi Gliński, Dorn, Guział, Jakubiak i reprezentant ruchu, którego nazwy nie warto wymieniać, to od razu usłyszałem dzwonek alarmowy. Tymczasem PiS dał się wciągnąć w zastawioną pułapkę.

    Oczywiście, taka gra wygląda na niezwykle ryzykowną, bo w razie niepowodzenia groziłaby reżimowi opłakanymi skutkami. Ale co, jeśli istniała gwarancja, że wyniki będą takie, jak trzeba? To zupełnie zmieniłoby postać rzeczy. Wtedy nie byłoby żadnego ryzyka, za to korzyści ewidentne. Sam słyszałem wczoraj w radio, że w zaistniałej sytuacji Bufetowa musi startować w przyszłorocznych wyborach i że na pewno wygra je już w pierwszej turze.

    Gdyby przyjąć, że mieliśmy do czynienia z pułapką referendalną, to kto wie, czy nawoływania Tuska i Komorowskiego, żeby nie iść na referendum, może wcale nie miały na celu ograniczenia frekwencji? No bo w sytuacji, kiedy wynik byłby pod kontrolą, frekwencja taka czy inna nie miałaby znaczenia. One mogły mieć zupełnie inny cel: wyodrębnić grupę przeciwników władzy w Warszawie, bo tylko tacy mieli w zamyśle udać się do lokali referendalnych. I to się udało - oni mają nas teraz - listę wszystkich swoich przeciwników - jak na dłoni, z adresem, zawodem i znakami szczególnymi. A naiwni się cieszą, że ponad 90 % głosujących poparło odwołanie Bufetowej - gdy Oni właśnie tego chcieli.

    Pozdrawiam uprzejmie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomina mi się od razu: "Możemy powiedzieć, że w pewnym sensie przeszczepiliśmy serce państwa, które było w stanie przedzawałowym" - powiedział był w sierpniu minister Sienkiewicz w związku z Wielką Akcją Przenoszenia Danych PESEL.
      Kto do dziś zadał sobie trud, aby sprawdzić w jakim celu i gdzie zostało przeszczepione serce narodu?

      Usuń
    2. Ja sobie zadałam :)

      http://niebezpiecznik.pl/post/przenosiny-serwerow-z-bazami-pesel-i-cepik/

      http://niebezpiecznik.pl/wp-content/uploads/2012/10/Policja-997-Serwerownia-otwarta.jpg

      Przy okazji poznałam ciekawy portal, gdzie rozumiem wprawdzie ok. 20% tego, co red. informatycy do siebie mówią, ale się nie zrażam, bo audaces fortuna iuvat :))

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Aleksander Ścios
    Długo myślałem nad pana pytaniem - Czy jest dziś w Polsce siła zdolna zagrozić reżimowi III RP?
    Myślę, że jest taka siła i zdecydowanie PIS musimy brać pod uwagę. Jest jeszcze dość liczne środowisko rodziny RM. Druga optymistyczna myśl jest taka, że nie takie reżimy padały i biorąc pod uwagę jakiś przedział czasowy, coś takiego nastąpi. Sam reżim też wytwarza przecież wewnętrzne, niszczące go siły. Pytanie tylko co zrobić, aby te siły spotęgować- to po pierwsze? Po drugie, jak sformować tą antyreżimową pieść i gdzie są najsłabsze punkty tego systemu?

    OdpowiedzUsuń
  19. Wąż Wystygły,

    Teza o ukartowanej grze wydaje się mało prawdopodobna. Kombinacja byłaby zbyt ryzykowna, reakcje nieprzewidywalne, a korzyści iluzoryczne.
    W tym przypadku wystarczyło, że reżim zastosował "działania sprzeczne ze standardami demokracji”, czyli zrobił to, co robi od sześciu lat. Przykładem jest zachowanie lokatora Belwederu, który najpierw wypowiadał się przeciwko referendum, a nawet przygotował projekt noweli utrudniającej odwoływanie lokalnych kacyków, a dziś deliberuje o "obywatelskiej demokracji" i wysyła tow.Nałęcza w roli tłumacza "z polskiego na nasze":
    http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/955694,Tomasz-Nalecz-PiS-klamie-na-temat-stanowiska-prezydenta-w-sprawie-referendum
    Na tym przecież polega klasyczna "mądrość etapu", wsparta na wierze w głupotę polskiego społeczeństwa.

    Dodatkowym atutem było zachowanie ludzi PiS-u, ich całkowita indolencja i pasywność, spowodowana w dużej mierze przeświadczeniem o łatwym zwycięstwie.
    Wiele złego dla obrazu opozycji robi natomiast pan Gliński. To człowiek "miękki", skrajnie oderwany od realiów III RP, forsujący absurdalne pomysły budowy "społeczeństwa obywatelskiego" i przestrzegania "zasad demokracji". Bez wątpienia ma to to wpływ jego formacja intelektualna oraz związanie ze środowiskiem ekologicznym i ludźmi Unii Wolności. Myślę, że nawet dziś podpisałby się pod swoimi dawnymi stwierdzeniami:
    http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/449077.html
    http://www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=2060
    Nie sposób wierzyć, że ten człowiek byłby zdolny do przeprowadzenia jakikolwiek radykalnych zmian lub podjął ostrą walkę. Ponieważ Jarosław Kaczyński ma (tradycyjne już) problemy z typowaniem właściwych ludzi na odpowiednie stanowiska, można przypuszczać, że pan Gliński odegrałby w przyszłości rolę Marcinkiewicza.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      mam nadzieję, że nie umknęły Pańskiej uwadze także i te aktywności prof. Glińskiego?

      http://wpolityce.pl/wydarzenia/54016-prof-glinski-na-czele-nowego-stowarzyszenia-program-dla-polski-cel-organizacji-naprawa-debaty-publicznej

      http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prof-Piotr-Glinski-na-czele-nowego-stowarzyszenia-Program-dla-Polski,wid,15663441,wiadomosc.html?ticaid=1117d7&_ticrsn=3

      To naprawdę bardzo... ekspansywny profesor. :)

      Bo to i "gabinet cieni" w "jego" rządzie technicznym.
      I ta mini-partia PdP (na wszelki wypadek?)
      I aspiracje prezydenckie, choć "kandydat PiS jeszcze nie wyznaczony"
      I już nie aspiracje ale "prawie pewna" wg "naszych" posłów i "naszych" mediów - prezydentura w Warszawie.

      Czy nie za wiele jak na jednego aspirującego dopiero do polityki profesora socjologii?

      ====

      Mam nadzieję, że Antoni Macierewicz będzie bardziej asertywny w stosunku do innego profesora, Kleibera, który łaskawie godzi się się na rolę mediatora, za co jest pokazowo (?) wyklinany przez czerwone szmatławce...

      Nie przepadam za takimi akcjami. Na wszelki wypadek często powtarzam to, czego nauczono mnie jeszcze w Liceum: Timeo Danaos et dona ferentes

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  20. KSIĄDZ ROBAK,

    Pisząc o sile zdolnej zagrozić reżimowi III RP, mam na myśli określone środowisko polityczne. RM nie jest takim środowiskiem i - jeśli nawet ks.Rydzyk posiada aspiracje wpływania na procesy polityczne, nie ma potrzeby przydawania mu takich właściwości.
    Obawiam się też, że w najbliższych dwóch latach RM będzie wspierało każdą inną grupę polityczną, prócz PiS-u.

    Nie powinniśmy również demonizować sił reżimu III RP. Wiele postaci ma już marginalne znaczenie, inne wykruszą się w sposób naturalny (choćby ze względu na wiek). Następcy (jak każda hybryda), są słabsi i mniej wpływowi. Trzon grupy rządzącej to kilkadziesiąt osób: polityków,oligarchów, ludzi byłej bezpieki, agentury wpływu. Reszta (ok.kilku tysięcy) funkcjonuje dzięki możliwościom tej podstawowej grupy, a zatem pozbawienie ich "przywództwa" byłoby celnym i dotkliwym ciosem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Aleksandrze

    Zgadzam się, że media mainstreamowe to opium dla mas. Nie mogą być inne, bo mają korzenie jakie mają. Według pana PiS powinien zbojkotować media mainstreamowe i rozpocząć działalność poza tym mainstreamowym strumieniem informacji, który odbiera większość społeczeństwa? Zdaję sobie sprawę, że media mainstreamowe to jest dzisiejsza Agora dla demokracji. Mamy fasadową demokrację bo mamy Agorę stworzoną przez komunistyczne służby specjalne, to prawda, no ale czy strategia całkowitego bojkotu Polsatu, TVN i TVP aby na pewno wypali? No ale mniejsza z tym. W każdym bądź razie czy wg. pana PiS powinien całkowicie zbojkotować media Solorza i Waltera a także TVP, media koncernu Agora. SA itp itd i skupić się na mediach Ojca Rydzyka, mediach związanych ze SKOKami, a także tworzyć niezależne środki wymiany informacji? Czyli mamy Agorę mainstreamową (TVN, Polsat, TVP) oraz Agorę Patriotyczną (Radio Maryja, Gazeta Polska, TV Republika i inne). Czy mam rozumieć, że według pana PiS powinien postawić na Agorę Patriotyczną, nie pokazywać się w Agorze Mainstraemowej i w ten sposób walczyć o Polskę, poprzez walkę z AgorąMainstreamową? Nawet jeśli to nie ukrywajmy, że Agora Mainstreamowa, która obecnie rządzi świadomością Polaków ma niesamowite środki pieniężne. W każdym razie czy według pana PiS powinien postawić wszystko na Agorę Patriotyczną i zbojkotować Mainstreamową? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. PiS, to już tylko niezbędny opozycyjny trybik do sprawnego funkcjonowania patologicznej machiny III RP. Nie ma żadnej mocy sprawczej i nigdy już jej miał nie będzie. Od czasu do czasu mafia pozwoli pooglądać dobranocki, w których PiS coś znaczy. Tak profilaktycznie, żeby po prostu Polska poszła smacznie spać kiedy trzeba. Siedem lat rządów postsowieckiej mafii, to zbyt za długo, żeby "leśny dziadzio" mógł jeszcze cokolwiek. Wszystko to teatr i baja, a wytwórnią filmów rysunkowych jest Kreml. Cпокойной ночи.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Christopher Ziyo,

      Nie podzielam takiej oceny i żałuję, że nie zechciał Pan przedstawić choćby jednego rzeczowego argumentu na jej poparcie.
      PiS nie jest wprawdzie partią moich marzeń, ale nadal stanowi realną siłę, której można użyć do obalenia układu. Przyjęcie proponowanej przez Pana optyki prowadziłoby do nonsensownych wniosków i wiodło ku rezygnacji. Taka postawa jest mi obca.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Moim rzeczowym argumentem jest to co wydarzyło się 10.04.2010 i to co byłoby w Polsce gdyby J. Kaczyński nie został nieoczekiwanie w kraju. Weszliśmy tym wydarzeniem w rzeczywistość, w której PiS został skreślony jako instytucja, która ma jakieś realne możliwości.

      W wielu przypadkach rozdrabnianie się na argumenty jest niepotrzebne. I nie potrafię sobie wymyślić o jakich Pan nonsensownych wnioskach napisał. Jestem ich ciekaw. Jeden przykład.

      Dlaczego rezygnacji? Stawianie tezy, że tylko PiS coś może jest bardziej mylne niż stawianie, że PiS nic już nie może.

      Usuń
    4. Christopher Ziyo,

      Jeśli odrzuci Pan cały obszar aktywności PiS-u w ostatnich trzech latach, sprowadzimy rzecz do absurdu. Proszę pomyśleć tylko nad jednym przykładem - jak wyglądałaby polska rzeczywistość bez zespołu smoleńskiego i pracy wykonanej przez ekspertów Antoniego Macierewicza.
      O sprawach publicznych nie można myśleć w sposób oderwany od realiów, a to co Pan pisze ( PiS został skreślony jako instytucja, która ma jakieś realne możliwości) jest oczywistą nieprawdą, stwierdzeniem sprzecznym z podstawowymi faktami.
      Kto chce poważnie traktować sprawy polskie i sam chce być traktowany serio, a odrzuca przy tym tezę o kluczowej roli PiS-u, winien wskazać alternatywę. Nie domysły i wolne dywagacje. lecz twarde argumenty. Jaka inna siła polityczna jest zdolna obalić obecny reżim, kto i w jaki sposób ma tego dokonać? W jakim środowisku politycznym możemy pokładać nadzieję i wobec kogo kierować postulaty?
      Jeśli Pan zna odpowiedź na te pytania, wycofam moje słowa o nonsensownych wnioskach i rezygnacji. Jeśli takiej odpowiedzi Pan nie zna, wrócimy w opary absurdu.

      Usuń
    5. Nie odrzucam tej aktywności. W żadnym wypadku. Tylko nie widzę, póki co, żeby ta aktywność wyrządziła cokolwiek niedobrego układowi, rządowi czy komukolwiek. Realne efekty, to co najmniej część osób z zarzutami w tej sprawie. Do dzisiaj nikt, a minęło trzy i pół roku. Wszystko ma swoje granice i działalność ZP oraz aktywność PiSu w tej sprawie też w odpowiednim czasie zostanie zdezawuowana na tyle, że o powrocie do władzy PiS (realnej, wymiarowej) - właśnie przez tę sprawę - będzie mógł tylko marzyć. Mogą liczyć jedynie na to, że wygrają wybory. Stworzenie rządu, który przeciwstawi się reszcie i będzie miał realną siłę działania, to w polskich realiach naiwność. Wystarczy spojrzeć na sondaże. Koalicja reszty partii politycznych w Polsce jest zbyt silna by PiS mógł cokolwiek zdziałać. A gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, że jego "niepoczytalność" będzie serwowana tubylcom 24h/d - bo będzie, to nie ma co liczyć na rewolucję. Pan wierzy w moc obrazków, które Panu dostarczają. Ja jednak mocno stąpam po ziemi i wiem, że PiS to nie instytucja, która kiedykolwiek będzie miała realną możliwość zdeptania postkomunistycznej IIIRP. Przy całym szacunku, ale J. Kaczyński Orbanowi do pięt nie dorasta i to jest jeden z głównych także powodów, który każe mi myśleć to, co myślę.

      Dzisiaj nie ma takiej siły politycznej i długo nie będzie. Nie jest nią PiS niezależnie od roszczeń i wiary Pana w tą partię. Nadzieją jest jedynie dzisiejsze młode pokolenie, które przy odpowiednim scenariuszu przemian i kryzysów w Europie będzie potrafiło te przemiany i kryzysy wykorzystać. Póki "dziecię PRL-u" ma głos w wyborach, póty PiS i Kaczyński przy realnej władzy to zaledwie marzenie.

      Usuń
    6. Christopher Ziyo,

      Proszę wybaczyć, ale nie prowadzę rozmów ze ścianą. Albo Pan nigdy nie czytał moich tekstów, albo nie chce zrozumieć o czym mówię.
      Powoływanie się przez Pana na "sondaże", oczekiwanie na efekty w postaci "zarzutów" (jakaż to prokuratura miałaby je postawić?) oraz stwierdzenie, iż to ja "wierzę w moc obrazków", wskazują na zbyt mocne oderwanie od rzeczywistości, bym miał ochotę prowadzić dalszą rozmowę.

      Usuń
    7. Christopher Ziyo,

      Niepotrzebnie Pan wkleja po raz drugi ten sam "komentarz". Będzie stąd konsekwentnie usuwany. Aż nie nauczy się Pan pisać bez obrażania rozmówcy-gospodarza.
      Na taką manierę nie ma tu przyzwolenia.

      Usuń
  23. Dla Ciebie Polsko,

    Wpierw trzeba uporządkować pojęcia. Nigdy nie nazwę firm panów Solorza i Waltera mediami, bo taka nazwa przysługuje środkom przekazu, które kierują się jakimś elementarnym zbiorem zasad: respektują nasze prawo do prawdziwej informacji, ponoszą za nią odpowiedzialność, szanują interes społeczny czy narodowy, stosują zasady prawdy i obiektywizmu.
    W III RP możemy mówić zaledwie o działalności typowych ośrodków propagandy. Podporządkowanych jakiejś ideologii, grupie wpływów lub interesu i traktujących informację jako użyteczne narzędzie w dziele manipulacji i dezinformacji. Takich samych ośrodków, jakie istniały w czasach PRL-u, gdy nikt przy zdrowych zmysłach nie traktował DT czy TL jako wiarygodnego medium.
    Obdarzanie ich mianem „mediów”, a pracowników mianem „dziennikarzy” służy ukryciu tych cech i jest ordynarnym semantycznym oszustwem. By to sobie uświadomić, trzeba dokonać oceny metod stosowanych przez te ośrodki. Nie są one oparte na kanonie dziennikarstwa lecz znajdują źródło w instrukcjach operacyjnych bezpieki i kombinacjach operacyjnych stosowanych w czasach PRL-u. Tylko dwa przykłady z ostatnich miesięcy: atak na zespół smoleński i akcja nagłaśniania zjawiska pedofilii wśród kapłanów, potwierdzają taką ocenę.

    Proszę też zadać sobie pytania: jakie korzyści osiąga PiS z uczestnictwa w spektaklach organizowanych przez owe ośrodki? Czy obecność ludzi tej partii w firmach Solorza i Waltera służy misji informacyjnej, prezentowaniu stanowiska opozycji i poszerzaniu horyzontów odbiorcy, czy jest raczej wykorzystywana przez te ośrodki w celu manipulowania treścią przekazu i generowaniu kolejnych ataków na opozycje? Kto i w jaki sposób formułuje ostateczny przekaz? Czy można wskazać choćby jeden przypadek, gdy opozycja wygrała potyczkę z ośrodkami propagandy, gdy sprostowano ewidentne łgarstwa, przeproszono pomówionych, naprawiono krzywdę wyrządzoną odbiorcy? Czy od wielu lat ośrodki te nie stanowią śmiertelnej pułapki na polityków PiS-u, a każda próba konfrontacji nie kończy się bolesną porażką?
    Dopiero rzetelna odpowiedź na takie pytania pozwoli ocenić sens bojkotu i dostrzec, że jest to propozycja postawy na wskroś racjonalnej i służącej celom opozycji.
    Brak polityków PiS w studiach TVN czy Polsatu, odmowa prowadzenia rozmów z funkcjonariuszami medialnymi oraz całkowite ignorowanie przekazu tych ośrodków, doprowadziłby w krótkim czasie do ich „zagłodzenia”. Nietrudno zrozumieć, że podstawowym składnikiem tego przekazu są sprawy związane z działalnością środowisk opozycyjnych. To jest „pastwisko”, na którym żerują rzesze medialnych hien i kanalii, używając wypowiedzi polityków jako materiału do fabrykowania kolejnych ataków i kombinacji. Ten mechanizm można łatwo zablokować, bo nie ma żadnych, racjonalnych przesłanek, by środowiska opozycyjne wobec reżimu i zainteresowane jego upadkiem, wspierały ośrodki propagandy. Niech piszą one o sukcesach koalicji PO-PSL i wysłuchują dukania Komorowskiego.

    Niemniej ważny jest fakt, że obecność ludzi opozycji służy uwiarygodnieniu tych ośrodków. Jest formą akceptacji dla stosowanych tam metod, wprowadza w błąd odbiorców, zaciera granice odpowiedzialności. Trzeba niebywałej schizofrenii i pokładów cynizmu, by mówić swoim wyborcom, że TVN czy TP kłamie, a następnie biec do studia telewizyjnego i wdzięczyć się do tamtejszych funkcjonariuszy. Gdyby ci wyborcy mieli odrobinę rozumu, taki fircyk byłby skończony.
    Dlatego w moim tekście pojawia się pytanie: jak odbiorca może wierzyć w złe intencje ośrodków propagandy, jeśli na co dzień brylują w nich politycy opozycji, a „nasi” publicyści traktują funkcjonariuszy tych ośrodków jako autentycznych dziennikarzy?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli kierunek bojkot i w sumie racja. Również pozdrawiam, jak będę miał jakieś wątpliwości to jeszcze dam znać. Czekam na pana następny artykuł. Pozdrawiam raz jeszcze

      Usuń
  24. Panie Aleksandrze,

    gdybyż to tylko chodziło o obecność ludzi opozycji w ośrodkach propagandy i ich uczestnictwo w tamtejszych spektaklach! Ale ich głupota (czy tylko?) nie ma granic. Oto jaką przemową z okazji jubileuszu TVN do red. Pochanke popisał się Joachim Brudziński:

    Pani redaktor, zanim przejdziemy do polityki to proszę pozwolić, że na pani ręce... Bo przed wejściem do studia właśnie próbowaliśmy ustalić kto z pierwszego zespołu "Faktów" jest od początku do końca jest? Więc wychodzi, że tylko pani redaktor. Więc na pani ręce dla całego zespołu "Faktów" gratulacje i życzenia równie udanych i równie imponujących jak to nowe studio lat ciężkiej pracy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąż Wystygły,

      Takiej głupoty nie sposób skomentować bez sięgnięcia po ciężkie słowo. Trzeba pamiętać, że ów tefaenowski pajac jest tym, który ma pilnować przebiegu wyborów 2015 roku i stoi na czele zespołu przygotowującego "strategię i zręby programu wyborczego".
      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  25. Aleksander Ścios
    "Czy można wskazać choćby jeden przypadek, gdy opozycja wygrała potyczkę z ośrodkami propagandy?"
    Jeśli chodzi o taką potyczkę to mam jedną na myśli. Ostatnia wizyta pana ministra A.Macierewicza w TVP i całkowite zwalcowanie funkcjonariusza medialnego P. Kraśki. Nie każdy ma jednak taką wiedzę, charakter i charyzmę jak pan minister. Jak mówił bł. Jan Paweł II, aby iść z kimś rozmawiać, wpierw trzeba wiedzieć kim się jest i co chce się powiedzieć. Wystąpienie pana ministra było tego najlepszym przykładem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KSIĄDZ ROBAK,

      Przykład trafny, ale ile takich postaci ma PiS? Nie znam innych i nie sposób wymagać, by minister Macierewicz potykał się z każdym funkcjonariuszem reżimu.

      Usuń
  26. Czy apel prymasa dwóch pseudonimów miał wpływ na wynik referendum ?
    Czy hierarchom kościoła zależy na niepodległości Polski

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę, że kandydatura prof. Glińskiego, którego lubię i szanuję, jednak nie porywała, a sondaż wskazujący na przewagę Hanki w ewentualnych wcześniejszych wyborach dopełnił. Jeśli ma wygrać Hanka, to po co ja odwoływać pomyślał zapewne niejeden i być może słusznie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Panie Aleksandrze,

    W licznych i świetnych odpowiedziach komentatorom zawarł Pan wiele wskazówek dla opozycji "w temacie" :) przygotowań do wyborów. Z wieloma się zgadzam, ale w jednym wypadku, zdecydowanie nie! Najlepiej ujmę to w punktach:

    1. Sprawdzenie przetargów PKW - pełna zgoda!

    2. PRAWDZIWA kontrola wyborów - jw. - jest sporo czasu na przygotowania.

    3. Nagłaśnianie medialne za granicą antydemokratycznych poczynań Tuska i BK - VETO!

    - Nikogo to nie zainteresuje! Na zachodzie zarówno w UE jak i w USA zdecydowanie wolą niezakłócone przekazy z Polski by GW, i spokój panujący w Warszawie. To dla całej EUROPY stokroć korzystniejsze, niż słuchanie o łamaniu praw człowieka w Polsce, bo jeszcze, nie daj Boże, wypadałoby się tym zainteresować, albo - o zgrozo! - jakoś interweniować??? A przecież wszyscy wiedzą czyja to strefa wpływów, utrwalona po 10.04.2010 !!!

    "Nagłaśnianie nie ma więc najmniejszego sensu. Alboż nie takich rzeczy dopuszcza się Putin? Czy usłyszał choćby słowo przygany z oficjalnych źródeł Zachodu (poza pojedynczymi wypowiedziami polityków, zresztą wyłącznie z USA)?

    4. Mnie zdecydowanie bardziej interesuje KTO KONKRETNIE, IMIENNIE, "WROBIŁ" PIS W TO WARSZAWSKIE REFERENDUM?

    Bo nie przypominam sobie, zeby od początku PiS się jakoś do tego palił?
    Czy byłby Pan w stanie to prześledzić???
    Bo mogłaby to być ważna wskazówka na przyszłość!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Zapytam przekornie - a cóż nas obchodzi dobre samopoczucie euroidiotów i lewaków od Obamy?
      Ich reakcje są właśnie dowodem, że należy nagłaśniać sprawy polskie. Informacje o Smoleńsku i szczegółowe opisy dokonań Tuska i Komorowskiego powinny wciąż burzyć "święty spokój" społeczeństw Zachodu. Nieważne, czy chcą słuchać. Wystarczy, że my chcemy o tym mówić.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  29. Aleksander Ścios
    Wrócę jeszcze do pana interesującej myśli:
    "Problem polega na skłonieniu PiS-u do przyjęcia roli opozycji antysystemowej, zdolnej do odrzucenia całego (podkreślam) bagażu III RP i budowania od podstaw."
    Od razu przypomina mi się scena z filmu "Misja", gdzie główny bohater po dotarciu do szczytu odcina ciążący wór. Może wydawać się to irracjonalne, ale myślę że takie gordyjskie cięcie mogłoby się sprawdzić nawet w naszym polskim przypadku. Przykładowo nazajutrz prezez PIS pan Jarosław Kaczyński ogłasza zakaz wystąpień publicznych członków partii w reżimowych mediach. Co się dzieje? Nagle to prezes dyktuje mediom warunki i to my jesteśmy krok naprzód, a oni kombinują. Dialektyka pada... Skutki takiego kroku można sobie tylko wyobrazić. Czy miałoby to wpływ na twardy elektorat PIS-u? Zdecydowanie nie! I zamiast uganiać się do usłużnych funkcjonariuszy medialnych ten czy inny poseł mógłby się np. zająć tworzeniem obywatelskiego zaplecza obserwatorów tzw. mężów zaufania. Ile pożytku przyniosłoby zamiast gadania głupot w TV, wyjście do społeczeństwa, trudno ocenić. Ja myślę jednak, że wybory w 2015 r. wygra ten , kto zmobilizuje chociażby niewielki procent tych, co nie głosują. A liczba biernych w Polsce jest porażająca!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KSIĄDZ ROBAK,

      Napisał Pan: "wybory w 2015 r. wygra ten , kto zmobilizuje chociażby niewielki procent tych, co nie głosują". To pogląd bardzo mi bliski i bezpośrednio związany z tezą zawartą w tekście.
      Myślę, że większość tych ludzi nie zagłosuje na PiS właśnie dlatego, że są przekonani, iż "wszyscy oni jednakowi". A myślą tak, gdy widzą polityków opozycji brylujących w reżimowych gadzinówkach, słyszą ich wywody o "modernizacji" i "planach naprawczych" oraz żałosne opowieści o "mechanizmach demokracji".
      Ktoś niespełna rozumu wymyślił, że w III RP istnieje jakieś mityczne "centrum" - czyli grupa społeczna o tzw. poglądach umiarkowanych, a konkretnie -bez żadnych poglądów. Do nich ma jakoby trafiać przekaz układny i stonowany, taki, który nie burzyłby ich dobrego samopoczucia.
      Moim zdaniem, owe "centrum", do którego powinna zwrócić się opozycja, to ta cześć społeczeństwa, która wyznaje zasadę "wszyscy oni jednakowi", ale zawierzy temu, kto sformułuje proste hasło: trzeba wszystko rozwalić i zbudować Polskę od podstaw.
      To ludzie głęboko rozgoryczeni i zawiedzeni dzisiejszą rzeczywistością, którzy biernością i obojętnością na sprawy polityczne manifestują swój sprzeciw i gniew.
      Póki PiS nie sformułuje takiego hasła, nigdy nie dotrze do milionów naszych rodaków.

      Usuń
  30. Za Niezależna.pl


    16.10.2013 [20:19]

    OŚWIADCZENIE ZESPOŁU MACIEREWICZA: PRZYCZYNĄ KATASTROFY BYŁA EKSPLOZJA W POWIETRZU.

    Publikujemy pełną treść komunikatu ekspertów współpracujących z Zespołem Parlamentarnym Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154M pod kierunkiem Antoniego Macierewicza, w którym eksperci zespołu formułują tezę, z której wynika, że ostateczną przyczyną katastrofy, jak wynika z badanego materiału, było zniszczenie samolotu przez eksplozję w powietrzu.

    Poniżej pełna treść komunikatu:
    W ciągu ubiegłych 38 miesięcy wokół ZP uformowała się grupa ekspertów badających tragedię Smoleńską, w skład której wchodzi kilkudziesięciu specjalistów z różnych dziedzin. Są wśród nich naukowcy specjalizujący się w naukach ścisłych i prawnych, inżynierowie badający wielkie katastrofy lotnicze, piloci, kontrolerzy lotu, lekarze sądowi oraz specjaliści od służb specjalnych.
    Zespół zebrał olbrzymi materiał dowodowy bazujący m.in. na:

    1.zapisach systemów FMS i TAWS,
    2.odczycie czarnej skrzynki dokonanym przez IES,
    3.odczycie skrzynek parametrów lotu,
    4.odczycie rozmów kontrolerów wieży w Smoleńsku,
    5.badaniach pirotechnicznych części samolotu i ubrań ofiar,
    6.analizie zdjęć satelitarnych,
    7.analizie protokołów oględzin miejsca katastrofy i sekcji zwłok ofiar,
    8.rekonstrukcji zniszczeń samolotu dokonanej w oparciu o dokumentację fotograficzną,
    9.analizie relacji ponad stu świadków katastrofy.

    Zespół ekspertów opracował wstępną hipotezę, która sformułowana została następująco:
    Przyczyną katastrofy samolotu Tu-154M lecącego z Warszawy do Smoleńska w dniu 10 kwietnia 2010 r. był łańcuch wydarzeń zapoczątkowanych polsko-rosyjskimi rozmowami międzyrządowymi i niewłaściwą organizacją wizyty Prezydenta RP, przejęciem naprowadzania samolotu przez ośrodek decyzyjny w Moskwie z pominięciem kontroli lotów lotniska Smoleńsk-Siewierny, uniemożliwieniem zamknięcia lotniska i odesłania TU-154 na lotnisko zapasowe oraz doprowadzeniem do przekazywania polskiej załodze fałszywych informacji i komend. O katastrofie przesądziła eksplozja niszcząca samolot w momencie jego odejścia na drugi krąg.

    Załoga samolotu pod dowództwem kpt. Arkadiusza Protasiuka starała się wykonywać lot z zachowaniem poziomu bezpieczeństwa niezbędnego w warunkach, w jakich się znalazła. Lot został przerwany nagłą awarią samolotu, w tym zniszczeniem części lewego skrzydła, utratą zasilania elektrycznego w powietrzu i eksplozją w kadłubie z przyczyn do tej pory nieustalonych.

    Tu 154M był pilotowany przez doświadczonego pilota, czego dowodem jest jego ogólny nalot na samolocie Tu-154M, wykształcenie, staż pracy, funkcje służbowe, znajomość języka rosyjskiego, uczestnictwo w delegacjach do zakładów remontujących polskie tupolewy oraz ogólne doświadczenie lotnicze. W toku dotychczasowych badań Zespół stwierdził, iż w 36. splt kpt A. Protasiuk był najlepszym specjalistą od wykorzystania automatycznych funkcji samolotu Tu-154M. Załoga, która zginęła w Smoleńsku, wcześniej w tym samym składzie wykonywała bardzo trudny lot z Haiti bez działającego autopilota i po samodzielnej naprawie niektórych podzespołów. Za ten wyczyn została odznaczona.

    10 kwietnia 2010 r. załoga kpt. A. Protasiuka wykonywała zniżanie samolotu do wysokości decyzyjnej, by przystąpić do lądowania lub do odejścia na drugi krąg. Komenda odejścia została przez kapitana Protasiuka podana a załoga przygotowana na 9 minut przed podejściem do wysokości decyzji. Kapitan zdecydował się na odejście na drugi krąg i wydał stosowną komendę, co świadczy o dobrej ocenie sytuacji w odniesieniu do możliwości lądowania.

    W raporcie KBWL LP brak jest wiarygodnego wyjaśnienia, dlaczego mimo komendy odejścia na drugi krąg samolot zniżał się tak, że manewr ten został wykonany dopiero w ostatniej chwili. Do tragedii doszło w momencie nabierania wysokości i odchodzenia na drugi krąg. Ostateczną przyczyną katastrofy, jak wynika z badanego materiału, było zniszczenie samolotu przez eksplozję w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
  31. ZP stwierdza, że badanie przyczyn i przebiegu katastrofy w żadnym wypadku nie może ograniczyć się jedynie do analizy samego momentu katastrofy.

    Konieczne jest przeprowadzenie sekcji zwłok i uwzględnienie badań położenia ciał na terenie katastrofy.
    Niezbędne jest przeprowadzenie w Polsce badania wraku, czarnych skrzynek i wyposażenia samolotu przetrzymywanego w Rosji oraz udostępnienie pełnej dokumentacji i materiałów z których korzystała komisja Millera.
    Niezbędne jest dokładne przeanalizowanie przyczyn organizacyjnych i technicznych, w tym przygotowania floty przeznaczonej dla najważniejszych osób w państwie, remontu TU-154 w Samarze, działania służb specjalnych.

    Rzetelne wyjaśnienie przebiegu i przyczyn katastrofy jest niezbędne dla uniknięcia podobnych tragedii w przyszłości.
    W tym celu konieczne jest ponowne powołanie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego oraz zwrócenie się do sojuszników Rzeczypospolitej Polskiej o pomoc informacyjną i techniczną. Dopiero takie kompleksowe analizy pozwolą na pełną i wiarygodną ocenę przyczyn katastrofy i odpowiedzialnych osób i instytucji.

    Antoni Macierewicz
    Przewodniczący Zespołu Parlamentarnego
    Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy
    Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 r.


    http://niezalezna.pl/47243-oswiadczenie-zespolu-macierewicza-przyczyna-katastrofy-byla-eksplozja-w-powietrzu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest to. Waleczny jak zawsze, kulturalny jak zawsze. I precyzyjny do bulu ;)

      Mam nadzieję, że Jarosław wesprze Antoniego i zmobilizuje swoją drużynę.

      PiS nie musi szukać charyzmatycznego kandydata na Prezydenta RP.To mit, że Jarosław jest nie do przyjęcia. Co więcej, wysuwanie coraz to innej, kwestionowanej postaci sprawia, że Prezes jest postrzegany jako ktoś, kto nie bierze odpowiedzialności, steruje z tylnego fotela - słowem, jako Gracz. Kaczyński jest jedynym charyzmatycznym politykiem PiS, który może i powinien zmierzyć się z Komorowskim. Nawet, jeśli miałby przegrać. Nie jest to wdzięczna chwila do takiej bitwy, ale jest to Przeznaczenie, wypełnienie Losu. Dlatego Jarosław Kaczyński musi uczynić wszystko w sposób prawy, ale i najbardziej zdecydowany, aby Komorowskiego pokonać. Taka postawa daje moralne prawo, aby wymagać od podwładnych nieskończonego zaangażowania i posłuszeństwa, ale także wyobraźni i mądrej samodzielności.

      Także stanowisko Premiera RP ma naturalnego kandydata: Antoniego Macierewicza. Byłaby to kontynuacja rządu Olszewskiego, w wymiarze symbolicznym bezcenna: "stawianie na uczciwość popłaca".

      Tak powinna być prowadzona medialna kampania PiS. Profesor Gliński, możliwe, że jest miłym i mądrym człowiekiem, ale chyba podzielamy chyba wszyscy obawę, że nie o takiej sile charakteru i wizji, aby prowadzić samodzielnie państwo w tak trudnym położeniu zewnętrznym i tak marnej kondycji wewnętrznej?

      Źle, że młodsi, którzy zwiali do rozmaitych PJNów, Solidarnych Polsk, nie rozumieją, że Polski nie buduje się osobistą ambicją, tylko ambicją patriotyczną. Przy czym "patriotyzm" to nie wyświechtany i obśmiany termin, tylko np. ucieczka w szarym listopadzie ze szpitala w Sanoku, bez jakiejkolwiek nadziei, że zaraz, jutro, Polska sama się odmieni, wręcz przeciwnie, ze świadomością, że może nie wystarczyć życia, żeby ją zmienić. A jednak ucieczka, nie dla siebie przecież.

      Jakie prawo moralne mają Ziobro, ci co odeszli, żeby z taką postawą się równać? Jakie prawo mieli, żeby odejść i teraz jeszcze mizdrzyć się do mediów?

      Potrzebny jest Kongres Polski. Bez przymiotników. Boże broń "prawicowy", "lewicowy", "socjalistyczny" lub "solidarny". Dialektykom udało się wszystkie te przymiotniki zeszmacić i sprzeniewierzyć. Dlatego trzeba działać poza przymiotnikami, gdyż one tracą byt bez przymiotu.

      Tezy trzeba postawić jasne: Kaczyński Prezydentem, Macierewicz Premierem. Teki ministerialne dla zjednoczonych tylko wtedy, jeśli zasłużą odwagą i odrzuceniem tanich ambicji osobistych, kalkulacji.

      To wciąż jest takie proste: odrzucać cudze szaty, służyć sprawie, nie sobie, nie mazgaić się, nie zdradzać, wymagać od siebie dwakroć więcej niż od innych. Antoni daje przykład, sądzę, że Jarosław też da, że więcej nie popełni grzechu piotrowego.

      Bo kto taki grzech popełni trzykrotnie, będzie musiał do Rzymu powrócić samotnie albo ktoś inny pójdzie tam za niego.

      Usuń
  32. Pani Urszulo,

    Ten krótki, rzeczowy dokument, w którym każde słowo ma niepospolitą wagę, zawiera w sobie kwintesencję sprawy smoleńskiej i wyznacza zasady polskiej racji stanu. Dlatego na tt napisałem, że znajdzie się kiedyś w podręcznikach naszej historii.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  33. Panie Aleksandrze!

    Kiedy tylko ujrzałam na Niezależnej.pl - bez wątpienia historyczne Oświadczenie Zespołu Parlamentarnego PiS - poczułam wielką radość i dumę! Taki PiS podziwiam i takim bym go chciała oglądać już zawsze. Wielka, niestrudzona praca wielu ludzi została uwieńczona słowami prawdy, której nie uda się już zamilczeć!

    Z serca płynące podziękowania dla twórcy i przewodniczącego Zespołu, pana Antoniego Macierewicza, dla pana Jarosława Kaczyńskiego, który z całą mocą wspierał jego poczynania, dla parlamentarzystów PiS uczestniczących w pracach Zespołu, dla niezłomnych Rodzin Smoleńskich, dla świadków, którzy odważali się mówić prawdę o tragedii, choć niektórym - jak panu chorążemu Remigiuszowi Musiowi, przyszło za to zapłacić najwyższą cenę, i - przede wszystkim, dla wspaniałych, nieulękłych uczonych: prof. Kazimierza Nowaczyka, prof. Wiesława Biniendy, Szuladzińskiego, Berczyńskiego, Gajewskiego, Obrębskiego, Rońdy, dla wszystkich uczestników Konferencji Smoleńskiej, ekspertów, osób wspomagających i wspierających trzyletnie dochodzenie do prawdy o katastrofie Tu 154M!

    Dziękuję także Panu za słowa prawdy zarówno tu, na blogu, jak i w Pańskich książkach o zbrodni smoleńskiej.

    Tak, ma Pan rację! O tym będzie się kiedyś nauczać w szkołach.

    Wspaniały dzień! Dla takich: warto żyć!


    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  34. - -

    I jeszcze: najserdeczniej dziękuję wszystkim uczciwym, odważnym dziennikarzom, którzy wbrew oficjalnej propagandzie, nie zawahali się dochodzić prawdy o Smoleńsku i dzięki którym udało się jej nie zamilczeć i przedrzeć z nią do społeczeństwa!

    Pozdrawiam Państwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      To cenne i prawdziwe podziękowania, pod którymi chętnie się podpisuję.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  35. Ciekawostka, Panie Aleksandrze.
    Bardzo znamienne.

    Ze strony internetowej Państwowej Komisji Wyborczej zniknęły Wyjaśnienia Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 9 października 2013 r. dotyczące tzw. "ciszy referendalnej".
    Rozmawialismy o tym dokumencie w komentarzach wczoraj - kto nie przeczytał - zachęcam.

    Treść "Wyjaśnień" widniała na stronie PKW jeszcze w dniu wczorajszym, a dziś ... zniknęła.
    Pojawia się komunikat: "Niestety w naszym serwisie nie istnieje strona o podanym adresie"...

    Czyżby "Wyjasnienia" spełniły już swoją rolę i powróciły na białoruskie i ruskie serwery, skąd wrócą nad Wisłę przed kolejnymi wyborami-referendami przechodząc odpowiedni do okoliczności update?

    Link już nieczynny:
    http://pkw.gov.pl/aktualnosci/wyjasnienia-panstwowej-komisji-wyborczej-z-dnia-9-pazdziernika-2013-r-dotyczace-tzw-ciszy-referendalnej.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazef & ALL

      Jeśli coś znika pod jakimkolwiek adresem - linkiem to należy ten link wkleić w gUglarkę a następnie w wyniku z linkiem wybrać opcję KOPIA, pod którą gUglarka sporządza kopie wpisów, tak było i z tą stroną PKW z dnia 9.10.2013 r. który znaleźć jeszcze dziś można TU:

      http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:lHdCGxFzcDwJ:pkw.gov.pl/aktualnosci/wyjasnienia-panstwowej-komisji-wyborczej-z-dnia-9-pazdziernika-2013-r-dotyczace-tzw-ciszy-referendalnej.html+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

      Po wyszukaniu stronki po linkach "pkw.gov.pl › Aktualności‎" widoczny jest mały trójkąt skierowany stożkiem w dół, w który należy kliknąć, a otworzy się okienko w którym należy wybrać opcję "Kopia".

      O ile gUgle sporządziły kopię to będzie tam wersja z tego momentu.

      Informację o tej możliwości polecam wszystkim zainteresowanym.

      Na wszelki wypadek kopię strony PKW z tym wyjaśnieniem z dnia 09.10.2013 r. zapisałem na moim dysku twardym.

      Pozdrawiam Gospodarza i Jego Gości.

      Obibok na własny koszt

      Usuń
    2. Obibok na własny koszt,

      Bardzo Panu dziękuję za te wyjaśnienia.
      Dla osób próbujących znaleźć rzeczy nieistniejące już w sieci ( jak: portale, strony, teksty, filmy), polecam narzędzia znajdujące się pod tym linkiem:
      http://archive.org/web/web.php
      Dzięki nim można odszukać rzeczy naprawdę zamierzchłe.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  36. Wklejam za niezawodnym portalem blogmedia24 i Panią Marylą treść "znikniętych" Wyjaśnień:

    Wyjaśnienia Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 9 października 2013 r. dotyczące tzw. "ciszy referendalnej"

    Warszawa, dnia 9 października 2013 r.

    PAŃSTWOWA
    KOMISJA WYBORCZA
    ZPOW-871-79/13

    Państwowa Komisja Wyborcza, odpowiadając na liczne pytania dotyczące tzw. "ciszy referendalnej", informuje o zajętym stanowisku.
    Zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 15 września 2000 r. o referendum lokalnym (Dz. U. z 2013 r. poz. 706) kampania referendalna ulega zakończeniu na 24 godziny przed dniem głosowania. Zatem w przypadku referendum w sprawie odwołania Prezydenta m. st. Warszawy tzw. cisza referendalna rozpoczyna się w piątek 11 października 2013 r. o godz. 24.00 i będzie trwała do zakończenia głosowania.
    Zgodnie natomiast z art. 29 ust. 3 powołanej ustawy w okresie tzw. ciszy referendalnej zabronione jest zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień, rozdawanie ulotek, jak też prowadzenie w inny sposób agitacji w związku z referendum. W tym okresie nie można zatem prezentować opinii oraz informacji, które mogłyby wywierać wpływ na osoby uprawnione do udziału w referendum zarówno co do głosowania w określony sposób, jak również co do ich udziału lub niewzięcia udziału w głosowaniu.
    W opinii Państwowej Komisji Wyborczej w okresie ciszy referendalnej niedopuszczalne jest:
    1) informowanie o frekwencji w trakcie głosowania,
    2) zachęcanie lub zniechęcanie do wzięcia udziału w głosowania,
    3) prezentowanie wypowiedzi osób głosujących, w których zachęcają one do wzięcia udziału w głosowaniu,
    4) prezentowanie wypowiedzi, w tym archiwalnych, osób opowiadających się za udziałem w referendum lub nawołujących do niebrania udziału w referendum,
    5) informowanie o genezie referendum, w tym o zarzutach stawianych przez inicjatora referendum, jak również odpowiedzi na stawiane zarzuty.
    W opinii Państwowej Komisji Wyborczej zakazy wynikające z powołanych wyżej przepisów nie ograniczają prawa dziennikarzy do relacjonowania odbywających się w okresie ciszy referendalnej wydarzeń kulturalnych, sportowych, czy religijnych, nawet jeżeli uczestniczyć w nich będą osoby bezpośrednio zainteresowane wynikiem referendum, w tym inicjatorzy referendum lub osoba pełniąca funkcję organu, w sprawie odwołania którego referendum jest przeprowadzane. Jednakże w relacjach tych nie może być żadnych odniesień do przeprowadzanego referendum.
    Ponadto, w opinii Państwowej Komisji Wyborczej, emitowanie w mediach elektronicznych w trakcie ciszy referendalnej rozmów z ekspertami i publicystami o idei referendum, nawet jeśli nie będzie tam odniesień do konkretnego referendum może być uznane za naruszenie ciszy.
    Państwowa Komisja Wyborcza jednocześnie zaznacza, że powyższe stanowisko nie ma charakteru wiążącego. Zgodnie bowiem z art. 69 w związku z art. 74 ustawy o referendum lokalnym naruszenie tzw. ciszy referendalnej stanowi wykroczenie, natomiast zgodnie z art. 70 powołanej ustawy podawanie do publicznej wiadomości w okresie ciszy wyników badań (sondaży) opinii publicznej dotyczących przewidywanych zachowań mieszkańców w referendum i wyników referendum oraz sondaży przeprowadzonych w dniu głosowania, stanowi przestępstwo. Zatem rozstrzygnięcie czy w danej sprawie doszło do popełnienia czynu zabronionego należy do właściwości organów ścigania i sądów, nie zaś do organów wyborczych.

    Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej: (-) Stefan J. Jaworski

    http://blogmedia24.pl/node/65084
    ------------

    OdpowiedzUsuń
  37. I jeszcze garść refleksji:

    Zwrócił Pan uwagę w komentarzu, że samo mówienie o "idei referendum" jest zdaniem mędrców z PKW naruszeniem ciszy wyborczej. Boć przecież - dodam od siebie - idea referendum zakłada pejoratywny, pozytywny wydźwięk jak najwyższej frekwencji i dążenie do takowej. Dlatego propagandziści z PKW postanowili zakazać tego typu rozważań przed referendum mającym odwołać HGW.


    Chciałbym podkreslić jeszcze inny fragment "Wyjaśnień". Doktrynerzy z PKW dopuszczają mozliwość
    "relacjonowania odbywających się w okresie ciszy referendalnej wydarzeń kulturalnych, sportowych, czy religijnych, nawet jeżeli uczestniczyć w nich będą osoby bezpośrednio zainteresowane wynikiem referendum (...)".

    Na tej właśnie zasadzie, w drugą turę ostatnich wyborów prezydenckich i rozgrywkę miedzy Jarosławem Kaczyńskim a ówczesmym marszałkiem Sejmu włączyl się "Jurek" Owsiak , który w niedzielę wyborczą zorganizował ponad 100 koncertów swojej orkiestry. Niby zbierał kasę na powodzian (tuż wcześniej powódź nawidziła niektóre rejony Polski). W rzeczywistości jego akcja stworzyła klimat odpowiedni dla wyboru Komorowskiego i wpisywała sie w platformianą narrację. Nie ma najmniejszych wątpliwości jak bardzo "niezaangażowany politycznie" jest medialny bohater "świątecznej pomocy" i z poparciem dla kogo kojarzy się jego granie. W ten właśnie sposób zadbano o "ciszę wyborczą" w dniu, w którym odbywała się II tura wyborów prezydenckich 2010 r. (04.07.2010)

    Pozdrawiam.

    PS. Czy specjaliści od ścierania rozlanego mleka zajmą się tym, o czym tu piszemy? Myślę o publicystach z "Gazety Polskiej" i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
  38. Panie Kazefie,

    Nie chcę nawet przypuszczać, że panowie z PKW śledzą ten blog i usunęli tekst "wyjaśnień" z powodu zawstydzenia :) To rzeczywiście interesujące zniknięcie i bardzo dziękuję, że wkleił Pan cały materiał.
    Dziś natomiast natrafiłem na kolejne curiosum. Oto przedstawiciel jednego z popularnych pisemek dostąpił zaszczytu przeprowadzenia rozmowy z lokatorem Belwederu. Chcą zapewne wprowadzić rozmówcę w stan przychylnego nastawienia, rozpoczął "wywiad" od wyjątkowych gratulacji:
    "Panie prezydencie, chciałbym panu pogratulować wpływu na warszawiaków. W sierpniu powiedział pan, że na referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz pan nie idzie. Prawie 75 proc. mieszkańców stolicy pana posłuchało i też nie poszło..."

    http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/wywiady/art,226,prezydent-staram-sie-budzic-w-polakach-optymizm.html

    Nie zastanawiam się nawet -jak to możliwe, by w tym rzekomo demokratycznym państwie, przedstawiciel mediów ( a zatem potencjalny reprezentant interesu społecznego) gratulował głowie państwa zbojkotowania ważnej inicjatywy obywatelskiej, aktu referendalnego. Zadziwia mnie jedynie niefrasobliwość obu rozmówców i tego, kto dopuścił do publikacji owej rozmowy.
    Można by uznać, że mamy do czynienia wręcz z sabotażem i podłą prowokacją, bo ten fragment rozbija w pył przedwczorajszą misję tow. Nałęcza, który żarliwie udowadniał, że Komorowskiemu wcale nie chodziło o nakłanianie do nieuczestnictwa w referendum.
    http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/955694,Tomasz-Nalecz-PiS-klamie-na-temat-stanowiska-prezydenta-w-sprawie-referendum

    Pozdrawiam Pana


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      rednacz "Super Expressu" chciał się na wstępie podlizać i, jak Pan napisał, "wprowadzić rozmówcę w stan przychylnego nastawienia".
      Wysypał się bez specjalnego zastanawiania nad meritum, zresztą głębsza myśl w rozmowie z lokatorem Belwedeu ani nie byłaby wskazana, ani zrozumiana. Przeszło jak wiele innych rzeczy - oni mają poczucie absolutnej bezkarności i władzy.
      Nie śledziłem zaangażowania "SE" w kampanię antyfrekwencyjną, ale z pewnością piśmidło owo musiało mieć w tym dziele niemałe zasługi, skoro otrzymało w nagrodę widzenie w Belwederze.
      Na takiej samej zasadzie uhonorowało tow. Leszka MIllera pismo Michnika, publikując w nagrodę wywiad z szefem SLD tuż po referendum. Dziś z kolei tenże towarzysz spijał miód z dziubka Beaty Michniewicz w radiowej Trójce. Byli oboje bardzo uszczęśliwieni.

      Pozdrawiam

      Usuń
  39. Za Rzeczpospolitą:

    1. Piotr Gliński krytykuje kampanię PiS przed referendum w Warszawie.

    = =

    Hmm... a sam jak się do niej przyczynił?


    2. Gliński dla "Rz"o spotkaniu z Kaczyńskim i Hofmanem: To była konstruktywna rozmowa.

    "Socjolog, który współpracuje z partią, zdradził, że przyczyną spotkania była notatka, którą wystosował do władz partii. - Dostał ją również rzecznik, bo nic nie robię za czyimiś plecami - mówi Gliński."

    2. Hofman: zrobimy Platformie tysiąc Wietnamów.

    = =

    O matko!





    OdpowiedzUsuń
  40. MOCNE!!!

    <A TO> v/ce wiodący tytuł prasowy ZAPAMIĘTAŁ / UZNAŁ ZA NAJWAŻNIEJSZE Z WCZORAJSZEGO OŚWIADCZENIA ZESPOŁU PARLAMENTARNEGO PiS!!!

    TEKSTU OŚWIADCZENIA NIE PODAŁO ŻADNE Z REŻIMOWYCH MEDIÓW!

    W nich bryluje kwadratowy Lasek od katastrof balonów i astronom (?) YOU-i-tak-wiemy-WHO, nie ma potrzeby upowszechniać nazwiska.

    ====

    REŻIM, Panie Aleksandrze, i reżimowe zagłuszarki. Jak za Gomułki. Tylko szkoda, że nikt za granicą nie otwiera nowej Wolnej Europy z zasięgiem na całą Polskę!

    OdpowiedzUsuń
  41. Panie Aleksandrze

    Polecam wpis na wPolityce

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/65020-mala-wojna-rosyjsko-holenderska-pracownik-ambasady-rosyjskiej-w-hadze-ograbiony-i-pobity-bedzie-kolejna-reakcja-moskwy

    "Wizyta holenderskiej pary królewskiej ma być zwieńczeniem dobiegającego końca Roku Holandii w Rosji i Rosji w Holandii."

    po tej lekturze pomyślałem ze świetnie by było gdyby Rok Polski w Rosji i Rosji w Polsce w 2015 zakończył sie równie ostrym konfliktem

    Pozdrawiam serdecznie

    gestKozakiewicza

    OdpowiedzUsuń
  42. - -

    TO CO TERAZ OBSERWUJEMY, TO WZMACNIANIE SYGNAŁU:
    "NIEPOWAŻNI LUDZIE OD MACIEREWICZA"

    - czy tak, Panie Aleksandrze???


    Za wP:

    Zespoły Antoniego Macierewicza i Macieja Laska mają coraz mniejsze szansę na merytoryczną debatę. Prezes PAN prof. Michał Kleiber, który chciał ją zorganizować rezygnuje. "Nie widzę na to szansy" – powiedział profesor Wiadomościom TVP. Informację podał fakt.pl

    Nie widzę szansy na organizację wiarygodnej konferencji w sprawie katastrofy smoleńskiej – powiedział profesor Wiadomościom TVP. Powodem ma być brak powagi niedoszłych rozmówców.

    To było chyba ustawiane od początku, jak Pan myśli? Taka "profesorska" ustawka? Tylko ciekawe, czy ich tam było dwóch, czy jednak trzech?

    A z "prikaza" trzeba się wywiązać. Prokuratory polski i ruski ustaliły, że "kończą Smoleńsk" w grudniu", to i pewnie skończą. Słów brakuje na to draństwo! A głupia hołota pleno titulo, naturellement :) się cieszy. Myśli, że IM będzie lepiej. Tak się przecież dobrze zasługują! Szczekają na kogo każą, śmieją się z kogo trzeba, wiernie głosują, albo nie głosują, nawet jak chytre baby z ratusza im własne kamienice/ sklepy/stragany zajmują, albo budżety o połowę obcinają. Nic z tego! PRZYJDZIE W KOŃCU TA PRAWDZIWA WŁADZA I JAK WALEC WYRÓWNA. Dla wszystkich, nawet "najswojszych" na wziątki nie starczy. Już pokradzione!

    Czasem myślę, Panie Aleksandrze, że naszymi przeciwnikami są LUDZIE OBŁĄKANI!

    Bo w zdrowym psychicznie człowieku, prędzej, czy później, odzywa się jednak bezwarunkowy instynkt samozachowawczy...

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto z was podniesie skargę, dla mnie jego skarga
      Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży
      Do cierpliwie i długo noszonej obroży,
      Że w końcu gotów kąsać rękę, co ją targa.

      Żeby skończyć Smoleńsk, musieliby fizycznie zlikwidować Macierewicza, Kaczyńskiego, wielu innych. Nie są, w chwili obecnej, w stanie. Mają sporą przewagę, ale nie taką, która pozwoli na jawne bezprawie, nie teraz, może w rok po Soczi, może w trakcie Soczi, ale nie teraz.

      Michalkiewicz, z którym czasem się zgadzam, a czasem nie, pisze:

      Przypominam o tym wszystkim również dlatego, że i w Polsce budzi się, zwłaszcza w młodym pokoleniu, reakcja na okrągłostołową republikę konfidentów generała Kiszczaka, którzy w podskokach próbują narzucić naszemu narodowi brukselski marksizm kulturowy. Wysługujące się soldatesce i bezpiece partie establishmentu, albo skwapliwie, albo milcząco popierają program represji, który przybiera postać coraz bardziej metodycznej „wojny z faszyzmem”. Celem tej „świętej wojny” jest spacyfikowanie tej młodzieży, żeby nie zagrażała ona naszym okupantom, którzy w zamian za zachowanie możliwości pasożytowania na polskim narodzie gotowi są na wszystko - również na formalną likwidację niepodległości Polski.

      A właśnie zbliża się kolejna rocznica 11 listopada, kiedy to młodzież narodowa urządza Marsz Niepodległości. Również nasi okupanci przygotowują się do tej rocznicy, organizując coś w rodzaju pełzającego stanu wojennego. Ale tak to już jest; wygląda na to, że bez konfrontacji nie ma wolności. Bez konfrontacji można uzyskać tylko namiastkę wolności.


      Zgadzam się, że bez konfrontacji można uzyskać tylko namiastkę wolności. Wiara w to, że w młodym pokoleniu cokolwiek rodzi się ponad zniewieścienie i konsumpcjonizm, jest tyleż zabawna, co znakiem czasu, miarą odchodzenia ludzi starających się widzieć rzeczywistość, nie jej pozór.

      Zgadzam się, że mamy do czynienia z przygrywką do likwidacji niepodległości Polski.

      Wiele zależy od nas, od tego jak się zachowamy teraz i w najbliższej przyszłości.
      Teraz należy pociągnąć, bardzo mocno uwidocznić i powtarzać tezy Zespołu Parlamentarnego. Także wśród znajomych. Kilkudziesięciu udało mi się przekonać, argumentami systemowymi (Primakow, Anodina, "katastrofa" w Mozambiku w 87), technicznymi, opisem "rozwoju życia politycznego w Polsce po roku 90".

      W zasadzie przekonałem każdego, z którym rozmawiałem, nie od razu, to prawda. Potrzeba cierpliwości, niekiedy dozowania faktów - ludzie wychowani w przekonaniu, że Dobro zawsze zwycięża Zło, zwyczajnie nie wierzą, iż codzienność jest urządzona "tak niesprawiedliwie". To przerasta możliwość - najczęściej - natychmiastowej akceptacji. Musieliby bowiem zaakceptować nie tylko to, że nic nie zrobili, aby sprzeciwić się Złu, ale także to, że nie dostrzegli zła.

      Że stało się jak w wierszu:

      Evil is unspectacular and always human,
      And shares our bed and eats at our own table,
      And we are introduced to Goodness every day.
      Even in drawing-rooms among a crowd of faults;
      he has a name like Billy and is almost perfect
      But wears a stammer like a decoration:
      And every time they meet the same thing has to happen;
      It is the Evil that is helpless like a lover
      And has to pick a quarrel and succeeds,
      And both are openly destroyed before our eyes.


      Dlatego trzeba dozować, zachowywać cierpliwość i pokazywać wszystkie aspekty dzisiejszej, podłej codzienności. W taki sposób w jaki robi to, w tym miejscu, p. Aleksander.

      Możliwe, że szerzenie takiej ewangelii przyniesie większy skutek niż sprawiedliwe, ale nieskoordynowane zrywy. Głośmy swoje, szczególnie teraz, nie licząc na szybką nagrodę.

      Źle się stało, że prof. Rońda najpierw mówi nierozważnie, a potem - na dodatek - wycofuje się. Błąd za błędem. Czy kryje się za tym coś innego niż błąd?

      Usuń
    2. P. ŁOŚKO

      Panie Przemku,

      Jedno mogę powiedzieć na pewno: mamy zbieżne upodobania poetyckie. Lubię też Pańskie wiersze, niektóre nawet bardzo. Także zaprezentowany ostatnio, z retorycznym pytaniem: "kochać czy żyć wiecznie". Jest jak zamknięty meander.
      Dziękuję za piękne strofy Mickiewicza, które jako motto na blogu mógłby wpisać sobie pan Aleksander, tylko koniecznie z dodaniem strofy przedostatniej :) - i oczywiście za Audena.

      Natomiast alergicznie reaguję na Michalkiewicza, który, jak widzę, znów, jak w latach 90-tych (wtedy na spółkę z Korwinem) - chce stać się przywódcą młodzieży. Wówczas kierował ją na kapitalistów, dziś, jak rozumiem, na patriotów typu: duma, duma, narodowa duma. A ponieważ na autorytet/przywódcę jest za bardzo posunięty w latach, oddelegował się do tej czynności ex - rzecznik prasowy UPR (partii Korwina & Michalkiewicza), "nowoczesny endek" - Rafał Ziemkiewicz.

      Cóż: nie ma szczęścia do "przewodników" ta nasza patriotyczna młodzież, której, tej myślącej, szczerze sprzyjam.

      - - -

      Przyznam, że jeszcze nie tak dawno temu i ja lubiłam teksty SM, o ile akurat nie pisał o judajczykach, czy o masonach, bo ileż tego można znieść, w dodatku to mi się zawsze kojarzyło z bezpieką.

      Ale od kiedy czytam A. Ściosa i widzę, jakie ma trudności z publikacją swoich tekstów - nawet w GP, nie mówiąc już o wydawaniu książek, zaczęłam się zastanawiać: jak to jest możliwe, żeby Michalkiewicz wydawał bez trudu dziesiątki książek i pisał te "super odważne", choć w sumie monotonne i powtarzające się teksty o "naszej pani Angeli” i judajczykach. O panu Włodimirze chyba nie pisze? Nie wiem, bo od czterech lat czytam tylko epizodycznie. Ale kiedy wydawnictwo von borowiecky wydaje mu bez oporów książkę "Herrenvolk po żydowsku", i kiedy zaczyna publikować na łamach Nowego Ekranu (!!!), a tu na blogu dowiaduję się, że udzielał się w Pro Milito (czyt. SOWA), no to już rozumiem, że jako jeden z naprawdę nielicznych, może bez obawy przed "czerskimi" - nie przepraszać za Jedwabne. Choć podobno (wg. samego SM i tzw. prawdziwych endeków) - to "czerscy" nami rządzą. Rządzą-nie rządzą, nie wiem - ale ZAWSZE milkną/truchleją przed pancerną pięścią GRU/KGB, czy ich lokalnej filii. I może dlatego pewni autorzy, w tym SM, chodzą w glorii "najodważniejszych", podczas gdy inni, czasem lepsi, ale z wadą genetyczną: PRAWDZIWI! - należą do zaprieszczennych wpołnie lub dozwolennych s iskluczenijami.

      I dlatego piszącego o naszych okupantach, w przytaczanym przez Pana tekście, należałoby zapytać, kogo do okupantów zalicza: bo że "socjalistów z PiS" - to oczywiste, ale kogo poza nimi? I jestem prawie pewna, że nie wymieniłby Komorowskiego i jego WSI-kamaryli. Nnno, chyba że go nie doceniam, i ma on znacznie szerszy zakres swobody, niż myślę.

      Bardzo wielu moich kolegów dało się nabrać na te plewy z lat 90-tych, niektórzy zresztą są do dziś "ukąszeni Korwinem", i kiedy im mówię, że są de facto "ukąszeni Michnikiem", w odsłonie dla "Nowych Polskich" - to się obrażają.

      Zgadzam się z Pańską oceną współczesnych 20-latków, tylko dodałabym jeszcze, że są przeraźliwie nudni i kompletnie, ale tak aż do bólu, niewyedukowani. Ich "horyzont zdarzeń" jest dokładnie taki, jak pokonanego Hamleta w Trenie Fortynbrasa, który, jak oboje wiemy, widzi tyle, co martwa mrówka.

      Bardzo mądrze napisał Pan o Dobru i Złu. Często się śmieję, że coś było na rzeczy z wiarą katarów, którzy manicheistycznie wierzyli w Pana Tego Świata, od którego (minus dusza :) mielibyśmy pochodzić.

      Ma Pan rację przywołując właśnie ten fragment "HM". Rzeczywiście: zło zawsze ludzkie ma oblicze...

      I każdy kto widzi łatwo je dojrzy. W ludzkich oczach.


      Pozdrawiam serdecznie


      Usuń
  43. gestKozakiewicza,

    Od kilku tygodni Rosja perfekcyjnie rozgrywa stosunki z Holendrami i działaniom tym powinniśmy przyglądać się z uwagą. Mogą być zastosowane również nad Wisłą.
    Jestem przeświadczony, że służby Putina celowo dążą do wytworzenia sytuacji konfliktowej i chcą postawić Holandię w roli agresora. Nie byłbym zaskoczony, gdyby ostatnie pobicia dyplomatów rosyjskich i spektakularne włamania były dziełem czekistów.
    Powodem jest oczywiście sprawa statku „Arctic Sunrise” i wszczęcie przez Holendrów międzynarodowego dochodzenia przeciwko Rosji z powodu zatrzymania działaczy Greenpeace.
    Putin chce udowodnić złą wolę przeciwnika i zmusić go do ustępstw.
    Jak dotychczas robi to bardzo skutecznie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. Pani Urszulo,

    We wszystkich ocenach dotyczących osób związanych z reżimem, powinna obowiązywać święta zasada ograniczonego zaufania. Również wobec pro. Kleibera, którego propozycje od początku oceniałem bardzo sceptycznie.
    Reżim nigdy nie dopuści do otwartej dyskusji na temat Smoleńska i nie ma potrzeby marnować energię na rozpatrywanie takich scenariuszy. Pan Kleiber jest człowiekiem związanym z Belwederem i nie wierzę, by w swoich działaniach był w pełni suwerenny.
    Przynajmniej od czasu ostatniej wizyty Seremeta w Moskwie wiadomo, że obie strony mają dążyć do zakończenia śledztwa smoleńskiego. Taki przekaz przywiózł prokurator generalny.
    W tej perspektywie trzeba oceniać działania Laska i funkcjonariuszy medialnych.
    Śledztwo ma zostać zakończone, ponieważ rok 2015 zostanie ustanowiony "Rokiem Rosji w Polsce i Rokiem Polski w Rosji", co w praktyce oznacza, że tuż przed wyborami lokator Belwederu może zostać nagrodzony zwrotem tupolewa. Warunkiem Rosjan jest oczywiście wyciszenie sprawy Smoleńska.
    Z całą pewnością naszymi przeciwnikami nie są "ludzie obłąkani". Działają oni z wielką konsekwencją i determinacją, a jeśli pojawia się wrażenie "obłąkania", ma ono źródło w trudnościach ze zrozumieniem, jak normalny człowiek może być zdolny do tak potwornych łgarstw i zaprzaństwa.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  45. przemek łośko,

    To bardzo ważne, co Pan napisał: "Teraz należy pociągnąć, bardzo mocno uwidocznić i powtarzać tezy Zespołu Parlamentarnego. Także wśród znajomych."
    To jest ten obszar aktywności, w którym nie potrzebujemy "naszych" ani obcych mediów. Własne środowisko, miejsce pracy, rodzina, krąg przyjaciół - powinny być obszarem intensywnej "wojny informacyjnej" i przekazywania prawdy o Smoleńsku.
    Ostatni dokument Zespołu Smoleńskiego jest idealnie (zwięźle i prosto) zredagowany i może być wykorzystywany w takich działaniach.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  46. Panie Aleksandrze .

    SPEKTAKL -moim zdaniem zaczął się już OD GRUZJI ..
    .w co Pan ,gdy o tym Panu na Pańskich blogach wspominałem ..Pan mi jeszcze wtedy nie wierzył .

    http://syzyfoptymista.salon24.pl/541876,w-co-gra-prof-ronda
    /@SYZYFOPTYMISTA
    Powiem szczerze, że jak usłyszałam te jego słowa u Kraśki uznałam to za przejęzyczenie, przecież to się kłóciło nawet z tezami, które od dawna głoszą eksperci ZP, jak choćby profesor K. Nowaczyk, który analizwał trajektorię lotu. A przecież wówczas była sprawa tego dokumentu rosyjskich prokuratorów dokonujących oględzin, sprawa wysokości brzozy itd, wiec skąd mu przyszło do głowy "nie zeszli poniżej 100 m", nie wiem.
    Ta wypowiedź u Kraśki tak naprawdę została przez większość potraktowana jak lapsus, nikt się przecież tym nie zajął, bo to się nie dało obronić, więc nie wiem, po co teraz do tego wrócił.
    Pozdrawiam
    MARTYNKA18.10 23:43/




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie WiW!

      Spektakl od Gruzji?
      Rozumiem, że pan prezydent Lech Kaczyński "udawał", że stoi na rynku w Tbilisi wraz z Saakaszwilim i odważnymi przywódcami z byłego "bloku"??? I że na niby strzelał do niego "ślepy snajper"?

      Jeżeli jest Pan lepszym analitykiem od pana Ściosa, w dodatku ma Pan zdolności "wieszczenia" - proszę założyć własny blog, albo nawet portal, np. profetyzm.pl, i tam wklejać w odcinkach Księgi Narodu i Pielgrzymstwa oraz swoje przemyślenia, bo mimo wielokrotnych próśb nadal zarzuca Pan nimi ten blog, narażając Autora na stratę czasu na ich kasowanie i na bezskuteczne prośby o zaniechanie Pańskiej cyklicznej aktywności.

      Usuń
  47. PS.

    A co do „osobistego” rozpowszechniania treści KOMUNIKATU EKSPERTÓW WSPÓŁPRACUJĄCYCH Z ZESPOŁEM PARLAMENTARNYM DS. ZBADANIA PRZYCZYN KATASTROFY TU-154M POD KIERUNKIEM ANTONIEGO MACIEREWICZA

    Do pobrania pod linkiem: http://www.smolenskzespol.sejm.gov.pl/

    - sugeruję, oprócz przekonywania face-to-face, także rozpowszechnianie drogą mailową oraz, może? – rozdawanie jako ulotki???

    Nawiasem: myślę, że to naprawdę doskonałe pole do wykazania się dla tzw. młodzieżówki PiS, która zamiast wysługiwać się pomocnikowi pomocnika asystenta doradcy, posła, radnego, czy innego bonzy, mogłaby się wreszcie wykazać czymś pożytecznym. Choć rozumiem, że tędy pewnie dłuższa droga do KARIERY, ale za to krótsza do nieba. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "PS" jest do odpowiedzi p. Łośce. Nie wiem dlaczego opublikowało mi na końcu. :)))

      Usuń
  48. My tu, na blogu, przeżywamy przegraną PiS ws. referendum. Nic w przyrodzie nie ginie...

    link:
    http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,tydzien-po-referendum-koniec-cudow-wysyp-nieszczesc,102748.html

    Szczególnie komentarz niejakiego Barnaba53 jest warty uwagi, choć nie nadaje się do zacytowania...

    OdpowiedzUsuń
  49. Aleksander Ścios

    Cyt: "Putin chce udowodnić złą wolę przeciwnika i zmusić go do ustępstw.
    Jak dotychczas robi to bardzo skutecznie." komentarz z 18.10 21:46

    Nasz minister spraw zagranicznych nawet nie zamierza upominać się o Polaka (działacza Greenpeace), któremu grozi łagier.

    "Możemy interweniować, ale nie wydobyć kogoś z więzienia. Możemy doradzić, który adwokat jest rzetelny." R. Sikorski

    Jak tak dalej pójdzie, to być może w przyszłości, jakiegoś polskiego turystę w Rosji czekać będzie podobny los zakładnika rosyjskiej polityki imperialnej. Dowody można odpowiednio "przygotować", w końcu rosyjskie służby słyną z tego (w przypadku zatrzymania działaczy Greenpeace ponoć chodziło o narkotyki). Polski rząd się o niego (każdego z nas) nie upomni...

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeśli można, jeśli nie proszę o info, usunę:
    prof. Chris Cieszewski w Polsat News
    http://www.youtube.com/watch?v=UmAOo1kS8CU

    OdpowiedzUsuń