Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 24 września 2013

O UDERZENIU „Z DEMOKRACJI”


Układ rządzący niespecjalnie przejmuje się krytyką ze strony partii opozycyjnej i niezależnych mediów. Ujawnianie kolejnych afer, punktowanie błędnych decyzji czy prezentacja nieudolności rządzących, spotyka się zwykle z nonszalancją polityków PO-PSL i tradycyjnym przemilczeniem sprawy przez ośrodki propagandy.
Zupełnie odmienną reakcję mogliśmy obserwować przed kilkoma dniami, gdy w jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński wspomniał o lokatorze Belwederu i jego najbliższym otoczeniu. Dla każdego, kto zna sylwetkę Bronisława Komorowskiego, opinie prezesa PiS-u nie były niczym zaskakującym, jednak na tle powszechnego przemilczenia dokonań tej postaci, musiały zabrzmieć szczególnie mocno. Następnego dnia, w wywiadzie radiowym Kaczyński ponownie nazwał Komorowskiego „politykiem opcji bardzo lewicowej” i uznał, że powinien on pożegnać się z polityką.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać, bo już kilka godzin później pojawiły się histeryczne wypowiedzi urzędników kancelarii oraz komentarz szefowej prezydenckiego biura prasowego. Następnego dnia, sam Komorowski udzielił prezesowi PiS rady, by nie "posuwał się do inwektyw, podejrzeń, insynuacji". Występy dyżurnych ekspertów deliberujących nad „nadszarpniętym wizerunkiem” Kaczyńskiego oraz natychmiastowy spadek sondażowych notowań PiS-u, uzupełniały ten medialny spektakl. Słowa Jarosława Kaczyńskiego okazały się również inspirujące dla dziennikarzy, którzy nagle przypomnieli sobie o lokatorze Belwederu i zdobyli na odwagę napisania kilku słów na temat tej postaci.
            Tak szczególna reakcja na krytykę Komorowskiego, wydaje się potwierdzać, że osoba byłego marszałka jest dziś najważniejszym wspornikiem sił rządzących III RP, zaś środowisko Belwederu odgrywa rolę decydenta. Próba podważenia fałszywego wizerunku Komorowskiego oraz przypomnienie o rodowodzie urzędników prezydenckich, została trafnie odebrana jako realne zagrożenie. Naruszała dotychczasowe status quo, w którym przeszłość lokatora Belwederu i jego współpracowników jest uznawana za medialne tabu. Wywołując tak silne poruszenie, Jarosław Kaczyński najwyraźniej trafił w newralgiczny „punkt”.
Od wielu miesięcy ośrodek belwederski stanowi centrum decyzyjne w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski. Wszystkie projekty zmian systemowych w Siłach Zbrojnych, służbach specjalnych i przemyśle zbrojeniowym, powstały w środowisku Komorowskiego i są fundamentem budowy reżimu prezydenckiego. Trzeba sięgnąć do opracowań gen. Kozieja z roku 2009 oraz tzw. rekomendacji Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN), by dostrzec, że realizowane dziś przez urzędników Tuska „projekty rządowe” zostały opracowane przez ludzi związanych z Belwederem.
Wyjątkowa pozycja Komorowskiego w polskim życiu politycznym została ustalona już na początku 2010 roku, gdy w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach doszło do nagłej rezygnacja Tuska z ubiegania o prezydenturę i wystawienia kandydatury marszałka Sejmu. Potwierdzenie tej pozycji przyniosły wydarzenia po 10 kwietnia 2010 roku, gdy Komorowski w sposób bezwzględny zawłaszczał prerogatywy prezydenckie i dokonywał przejęcia Kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Wywołanie i eskalacja konfliktu wokół krzyża smoleńskiego ukazały z kolei prawdziwe oblicze „spokojnego konserwatysty”, a pierwsza inicjatywa ustawodawcza – nowela ustawy o stanie wojennym i rozpoczęcie SPBN, dały początek projektom legislacyjnym zmierzającym do budowy reżimu prezydenckiego. 
Powstałe w tym środowisku pomysły zmierzają do wzmocnienia lobby wojskowego, przejęcia nadzoru nad przemysłem zbrojeniowym, poszerzenia zwierzchnictwa nad armią oraz dogłębnej przebudowy służb specjalnych, dokonywanej pod hasłem „integracji i koordynacji”, której efektem będzie m.in. wyłonienie nowej formacji, jako „zbrojnego ramienia” reżimu. Prezydent sprawujący zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi, stanie się nie tylko faktycznym decydentem w kwestiach bezpieczeństwa, ale uzyska realny wpływ na działania potężnej służby specjalnej. Celem końcowym jest zmiana Konstytucji i stworzenie modelu rządów prezydenckich. 
Nietrudno zauważyć, że ośrodek belwederski odgrywa dziś zasadniczą rolę w kreowaniu „nowego rozdania”. W tle tych działań można dostrzec intencje Kremla, obliczone na pozbycie się niewygodnych wspólników kłamstwa smoleńskiego i zastąpienie obecnej ekipy ludźmi, którzy zadbają o strategiczne interesy Rosji i dominację Pałacu Prezydenckiego. Zwieńczeniem dzieła będzie kontrolowana wymiana ekipy, zaś rok 2015, ogłoszony już „rokiem Polski w Rosji i Rosji w Polsce” wydaje się datą graniczną obecnej akcji.
Plan ten jest wymierzony wprost w dążenia całego obozu patriotycznego, ma bowiem zamknąć sprawę Smoleńska, „oczyścić” atmosferę polityczną i spacyfikować niezadowolenie społeczne. Pozorowane zmiany będą dokonywane pod mecenatem Komorowskiego, posłużą wzmocnieniu jego pozycji i na długo zamkną drogę do obalenia układu III RP.
Opozycja może wygrać tylko wówczas, gdy główne wysiłki będą zmierzały do storpedowania planów Belwederu i pozbawienia Komorowskiego prezydentury. Wszelkie symulowane konfiguracje, w tym wymiana Tuska na narzuconą przez Pałac Prezydencki „ekipę techniczną”, nie mogą leżeć w interesie partii opozycyjnej. Bez zamknięcia Komorowskiemu drogi do reelekcji, nawet potencjalna wygrana w wyborach parlamentarnych nie zapewni PiS-owi przejęcia władzy.
Obecne uprawnienia prezydenta (choćby w zakresie blokowania ustaw i prawa zatwierdzania składu rady ministrów) zapewniają mu pozycję umożliwiającą torpedowanie prac nowego rządu. Wywołany tym paraliż, doprowadzi do kolejnych wyborów lub wyłonienia koalicji PO-SLD. W sytuacji poważnego zagrożenia interesów układu, możliwe jest również wprowadzenie stanu wyjątkowego.
Chciałabym wierzyć, że niedawne wystąpienie prezesa PiS-u niesie zapowiedź zmiany dotychczasowej taktyki partii opozycyjnej i jest sygnałem, że zaczęto dostrzegać wyjątkowo groźną pozycję Komorowskiego. Konsekwencją takiej zmiany powinno być przede wszystkim wskazanie silnego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich i przejęcie inicjatywy w sferze informacyjnej.
Kandydat oraz skupiona wokół niego grupa ekspertów, powinni już dziś przystąpić do zbilansowania obecnej prezydentury i sporządzenia rzetelnego raportu z działań ośrodka belwederskiego. Trzeba pokazać Polakom, nie tylko prawdziwą sylwetkę Komorowskiego i tragiczne saldo jego dokonań na zajmowanych dotąd stanowiskach, ale ujawnić realne zamysły Belwederu i zagrożenia związane z budową reżimu prezydenckiego. W miejsce fałszywego wizerunku „męża stanu” lub obrazu „miłego i niegroźnego safanduły”, trzeba pokazać postać o niewspółmiernych do potencjału ambicjach, człowieka tyleż nieudolnego, co owładniętego nienawiścią, powiązanego ze środowiskiem „ludowych” oficerów i ludzi komunistycznych służb.
Bronisław Komorowski musi mieć świadomość, że jego działania są na bieżąco analizowane i opiniowane. Powinien być pozbawiony dotychczasowej osłony medialnej i – jak każdy polityk- poddany osądowi publicznemu i rzetelnej krytyce. 
Człowiek, który jeszcze w roku 2009 wykrzykiwał - „w demokracji nie ma świętych krów”, a dziś kreuje się na obrońcę pluralizmu i wolności obywatelskich – nie może odczuwać dyskomfortu w zderzeniu z realiami. Trzeba dać mu szansę potwierdzenia demokratycznego „sznytu” i sprawić, by przez ostatnie dwa lata swojej prezydentury znajdował się w centrum uwagi publicznej i doświadczał dobrodziejstw płynących z działalności opozycji i wolnych mediów.


Tekst przesłany do publikacji w Gazecie Polskiej. Nie ukazał się „z powodu braku miejsca”.

51 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Panem Ściosem.
    Żeby zrealizować Pana sugestie, niezależne media oraz politycy rzeczywistej opozycji, muszą prowadzić swoją niezależną politykę informacyjną, a nie ciągle odpierać ataki agenturalnych mediów głównego nurtu, co z resztą robią od wielu lat z kiepskim, żeby nie powiedzieć, fatalnym, powodzeniem.
    Bycie w defensywie i odpieranie ataków reżimu, nic nie zmienia i nic nie wnosi.
    Jednak każda, nawet najmniejsza uwaga na temat obecnego lokatora Pałacu Prezydenckiego, powoduje ostrą reakcję reżimu i jego medialnych funkcjonariuszy.

    Jest czymś oczywistym, że chcą w zarodku zgasić jakąkolwiek krytykę, żeby nie rozprzestrzeniła się dalej , do szerszej opinii publicznej.
    Faktem jest, że łatwiej jest się im rozprawić z pojedynczym wrogiem , niż z "archipelagiem wrogów", że zacytuję tu ulubioną formułę profesora Zybertowicza.
    Sadzę , że nie zważając na konsekwencje, ośrodki niezależne od reżimu, powinny informować o rzeczywistości dziejącej tak w Pałacu prezydenta jak i Premiera, oraz o decyzjach jakie tam zapadają oraz o konsekwencjach jaki niosą dla szeregowego obywatela Polski.

    Z tego wszystkiego najważniejsze jest to co napisał Pan Ścios , a mianowicie o przejściu do wszechstronnej ofensywy medialnej i politycznej.
    Czas skończyć z kręceniem się wokół własnego ogona, czy jak "gówno w przerębli", bo ta druga metafora bardziej mi się podoba, i przejść do ofensywy. Nie w pojedynkę, ale tyralierą.
    Dopiero wtedy reżim będzie miał trudność z opanowaniem sytuacji.

    Nie będę komentował artykułu Pana Ściosa, bo ze wszystkimi się zgadzam i komentarz jest zbyteczny.
    Ważne jest natomiast wskazywanie kierunku i sposobu prowadzenia polityki, tym, którym zależy na niepodległym państwie polskim, w którym mechanizmy rynkowe byłyby oczywistością, a nie awangardą.
    Za nimi stoi tylko i aż, prawda, a przeciwko nim hordy kłamstwa, obłudy i zdrady.
    To można wygrać , tylko trzeba chcieć i umieć. A jeśli się nie umie, to uczyć się od najlepszych. A tych, na przestrzeni wieków, było w Polsce wielu. Tych od walki frontalnej i od konspiracji. Podkreślę jeszcze raz . Od konspiracji !







    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Aleksandrze,

    skoro Bronisław K. umacnia pozycję prezydenta, to znaczy, że jego mocodawcy muszą mieć gwarancję, że następne wybory prezydenckie wygra albo Bronisław K., albo ktoś równie odpowiedni - inaczej nie miałoby to przecież sensu. Skąd oni mają tę pewność? Chciałbym się mylić, ale coś mi mówi, że oni są w stanie już dziś podać wyniki wyborów z 2015 r. - i bynajmniej nie przez jasnowidzenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Tekst przesłany do publikacji w Gazecie Polskiej. Nie ukazał się „z powodu braku miejsca”.

    A więc "nasi" dziennikarze się nie odważą, Panie Aleksandrze!

    Lekcja z red. Sumlińskiego została pilnie przyswojona. Także późniejsze przestrogi, a właściwie groźby Komorowskiego, skierowane do świata mediów. Dlatego ci ludzie, choć sprzedają swe gazety jako niepokorni rycerze sans peur et sans reproche, czmychną, gdy napotkają realnego przeciwnika, a nie upadającego Tuska, którego System już przestał bronić. Obawiam się, że także większość mocnych w gębie posłów opozycji nie zaryzykuje konfrontacji z Belwederem!

    I choć przedstawiona przez Pana strategia wydaje się jedyną, która może doprowadzić zarówno do zdecydowanego zwycięstwa, jak i do obalenia Systemu, obawiam się, Panie Aleksandrze, że nie doczekamy się UDERZENIA "Z DEMOKRACJI" !

    Obejrzymy za to walki z obiektami zastępczymi (Tusk, pomniejsze płazy), a Komorowski będzie najwyżej nieszkodliwie podszczypywany.

    I wszystko, jak zwykle, jak od lat, spocznie na barkach Jarosława Kaczyńskiego!


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. {pdpbno ten numer GP zdominował Smoleńsk.

    Pozdrawiam,

    MM

    OdpowiedzUsuń
  5. Stanley Panama,

    W jednym z dawnych tekstów przypomniałem słowa Jarosława Kaczyńskiego z roku 2007 - „Merdanie ogonem w odpowiedzi na agresję nic nie da”. Prezes PiS skomentował tymi słowami zachowania funkcjonariuszy medialnych.
    Szkoda, że o zakazie "merdania ogonem" wkrótce zapomniano i stan ten trwa do dnia dzisiejszego.
    Nie bardzo też wierzę w ofensywę informacyjną opozycji. Jej zapowiedzi słyszeliśmy już wielokrotnie, By tak się stało, trzeba by porzucić dotychczasowe zachowania i zamiast śledzenia wytworów propagandy i reagowania na prymitywne prowokacje, zdobyć się na samodzielny przekaz. Kto miałby to zrobić? Wystarczy posłuchać reżimowych audycji z udziałem polityków PiS lub prześledzić dzienną dawkę papowskiego bełkotu obecnego w "naszych" mediach, by zrozumieć, że środowisko opozycyjne jest w pełni uzależnione od cudzych gier i kombinacji medialnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę wchodzić w dalsze dywagacje z Panem, ale ja wierzę w ofensywę opozycji. Jedyne co ona potrzebuje to wyzwolenie się z poprawności POlszewickiej , która jest propagowana jako swojego rodzaju norma,
      Może nie dokona tego Wildsztajn, ale może zrobi to Winnicki lub ktoś inny.
      Są też Polacy za granicą Polski , mający większy dystans, patriotyzm, klasę oraz pragmatyzm niż ci rodzimi znad Wisły.
      Ci rodzimi kręcą się jak.... w przerębli , i nawet o tym nie wiedzą.
      Ja jednak jestem optymistą, a swoje pomysły już parę lat temu podsuwałem między innymi na Pana blogu.

      Mam wrażenie , że nawet dla Pana Ściosa, - Polski Rząd na Uchodźstwie np. w Latyno-Ameryce to bzdura, o czym mówiłem i mówię bardzo poważnie.
      Wrogiem Polski i Polaków , nie jest tylko jakiś rudy kacyk z czworakowo-sławojkowym hrabią, ale przede wszystkim grupa zindoktrynowanych , przebiegłych, technokratycznych, bezideowych , w pierwszym lub drugim pokoleniu, chamów, nie rozumiejących sensu życia, poza wypiciem , zakąszeniem , ukłuciem i upokorzeniem słabszych i zniewolonych.
      Panie Ścios. Docieranie do zagranicznych publikatorów oraz prezentowanie tam opinii innych niż te jakie reżim polski serwuje, to czynnik szalenie istotny do walki z reżimem i jego propagandą.
      Do tej pory nie rozumiem co robią w Brukseli Pisowscy eurodeputowani ?
      Reasumując.
      Nie zgadzam się z Panem Ściosem.
      Stan.

      Usuń
    2. Stanley Panama

      Szanowny Panie!

      A któż Państwu przeszkadza w docieraniu do cyt. "zagranicznych publikatorów oraz prezentowaniu tam opinii innych niż te jakie reżim polski serwuje"?

      Bylibyśmy niesłychanie wdzięczni za taką pomoc – ‘ambasadorowania’ Polsce w dobrej sprawie, prostowania zagranicznych prowokacji i niegodziwości, wysyłanie listów protestacyjnych, etc., zamiast szydzenia z nas i bezustannego wytykania błędów, z których sami sobie doskonale zdajemy sprawę (vide: TEN BLOG!) - i nie potrzebujemy oświeconych wskazówek zza Wielkiej Wody.

      W miejsce utyskiwań i połajanek oczekujemy - wspierania nas na duchu, a w miarę możliwości, czynne włączanie się w pomoc - za przykładem nieocenionych profesorów: Nowaczyka, Biniendy, Berczyńskiego, Szuladzińskiego, mecenasa Hambury, i wielu wielu innych, dla których nigdy dość podziękowań i wyrazów najwyższego szacunku!

      Zamiast tego, przychodzi nam, nierzadko z zażenowaniem, obserwować przeniesienie emigracyjnych żółci i "potępieńczych swarów" na polskie blogi (w tym i na BEZDEKRETU), co stanowi dodatkowe obciążenie dla nas, Bogu ducha winnych, i wciąż jeszcze walczących!

      Którzy borykamy się z piekłem III RP na co dzień - i na własnych skórach odczuwamy (czasem bardzo dotkliwie) - jej bolszewickie rozpanoszenie.


      Pomysł polskiego Rządu na Uchodźstwie w Panamie dosłownie wbił mnie w ziemię!

      Rzeczywiście, nic - tylko doprosić pana Winnickiego i zarządzać Polską z Ameryki Łacińskiej! Wprawdzie pozostaje drobiazg: USA i pan Spula, ze swym KPA (po śmierci p. Moskala ponoć już "nie naszym"), bo co by nie mówić, ich tam - lekko licząc - jest ze 100 000 razy więcej niż w całej Panamie, Am. Łacińskiej i Pd. Wierzycie Państwo, ze się podporządkują?

      A co z Brazylią, Kanadą, Argentyną? Wreszcie z emigracją francuską, brytyjską czy - chyba najliczniejszą w Europie: niemiecką? Utworzą odrębny rząd? - nazwijmy go "londyńskim"?

      Dane o emigracji czerpałam z opracowania w Rodaku: >LINK<, jedynym chyba piśmie zza oceanu, które nas nie poucza, nie wyszydza, ale od lat wytrwale wspiera!


      Pozdrawiam


      PS. Jednocześnie informuję, że nie podejmę żadnej dalszej dyskusji na ten temat.
      I wątek uważam - z mojej strony - za zakończony.
      A o tym, czy będzie kontynuowany na blogu i tak zadecyduje Pan Ścios.


      Usuń
    3. Swietny pomysl pani Urszulo. Aby sformalizowac sprawe proponuje powolanie Dwustronnej Komisji Krajowej orzekajacej ktore z emigranckich wypowiedzi sa pomocne i wspierajace na duchu, a ktore szydzace i bezustannie wytykajace bledy.

      Przy okazji pozwole sobie zarekomendowac Pania Urszule na stanowisko Prezesa owej komisji.

      Usuń
    4. Nic z tego, Panie Viilo! :)

      Nigdy nie byłam i nie będę w żadnej Komisji.
      A już Dwustronnej! Uchowaj Boże!!!

      Wszelka "formalizacja organizacyjna" jest mi wstrętna.
      Niektórzy wolni ludzie tak mają... :)

      A od sporów Emigracji trzymam się jak najdalej.
      Nie mnie one dotyczą, ani też niespecjalnie interesują!

      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Doceniam skromnosc.
      Doceniam laskawosc. Wszak moj komentarz powinien byc zakwalifikowany niezwlocznie jako szydzący i wytykający.

      Caluje rączki z bezpiecznego dystansu.

      PS
      Niebieska ramka ma szare ukosne kreski w prawym dolnym rogu. Trzeba tam najechac myszką i pociągnąc (drag) w dol, byle bez szalenstw, a ramka sie rozszerzy.

      Usuń
    6. Serdecznie dziękuję za bezcenną wskazówkę!!!

      Gdyby Pan słyszał słowa jakie mełłam w ustach przy okazji
      wpisywania dzisiejszych komentarzy, na pewno wydałabym
      się Panu (jeszcze) sympatyczniejsza :))))

      Ma Pan dzisiaj dobry humor i "dzień życzliwości" dla Urszuli?
      O której już myślałam, że bezpowrotnie utracona!
      A tak przywraca mi Pan nadzieję... :)

      Pozdrawiam z niezmienną sympatią,

      Ps. Czy nie uważa Pan, ze to szaroniebieskie tło w "podglądzie"
      jest o wiele ładniejsze, i ułatwiające czytanie, niż pokazujący się
      potem oryginał?

      Czy nie można by tego zamienić? Jak Pan myśli?

      Usuń
  6. Wąż Wystygły,

    Jedynym pewnym kandydatem w najbliższych wyborach prezydenckich, jest Komorowski. Ma przed sobą dwa lata na wzmocnienie pozycji. Może to robić w warunkach wręcz komfortowych, dzięki przychylności wasalnych ośrodków propagandy i kompletnej bierności opozycji.
    Dlatego tak ważne jest przedstawienie kandydata PiS-u w wyborach prezydenckich. Dotychczas nie znamy takiej postaci, bo pana Glińskiego - kandydata na każde stanowisko, trudno traktować serio.
    Ponieważ czas kampanii wyborczej będzie okresem wyjątkowo szczelnej ochrony Komorowskiego ( tak też było w roku 2011), trzeba już dziś mocno informować o tej postaci i punktować jego prezydenturę. W 2015 będzie za późno.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Urszulo,

    Gdy obserwuję zachowania niektórych mediów, przypomina mi się stare przysłowie o kozie i pochyłym drzewie. Walenie w Tuska nie jest dziś żadnym aktem heroizmu, bo to samo (choć z innej strony) robią ośrodki propagandy. Zdjęcie osłony medialnej nastąpiło już w trakcie tzw. afery Amber Gold i dziś byle pismak może do woli pyskować na rząd i premiera.
    Jak to wygląda w sprawie lokatora Belwederu, dowiedziałem się już w roku 2011 i znajduję potwierdzenie co kilka miesięcy.
    Proszę zauważyć, że nikt nie ma odwagi zadać prostego pytania - co dalej? A w ramach tego pytania, odpowiedzieć sobie - jak będzie wyglądała sytuacja po obaleniu Tuska, gdy prezydentem pozostanie Komorowski?
    Gdyby niektórzy publicyści zadali sobie trud poczytania wypowiedzi ludzi Belwederu i zagłębili się w lekturę "strategicznych planów", musieliby dojść do wniosku, że rok 2015 jest traktowany zaledwie jako półmetek.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Ja także z przykrością zauważam "dojutrkowość" naszych akcji, czy szerzej: polityki (?) opozycji. Po zrozumiałej traumie roku 2010 najwyższa, a sądząc z tego, co Pan pisze, kto wie, czy nie ostatnia pora, na wydobycie się z zaklętego kręgu: od rocznicy do rocznicy, od miesięcznicy do miesięcznicy, od poruszania się w kółko między 3 maja, a 11 listopada, z uwzględnieniem po drodze powstania warszawskiego, 15 sierpnia, porozumień gdańskich i in. rocznic i świąt. To nie jest nieważne, bo zakreśla bezpieczne ramy, ułatwia samookreślenie... ale nie może wystarczyć za odpowiedź: co uczynimy, gdy - nawet jeśli wygramy wybory: Komorowski nadal będzie pozostwał u steru władzy!

      Czy nasza wygrana natychmiast nie obróci się w naszą klęskę, kiedy człowiek, który w międzyczasie zbiera wokół siebie wszystkie PRAWDZIWE resorty siłowe, jurysdykcję i administrację (a nie ich rządowe ATRAPY), uniemożliwi już nie tyle dokonywanie jakichkolwiek zmian w państwie, ale w ogóle... rządzenie?

      Przecież takie scenariusze też należy rozpatrywać, i być na nie przygotowanym, prawda? Bo może za Napoleona I wystarczało:

      Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
      Ja z synowcem na czele, i - jakoś to będzie!


      Ale teraz ani szlachty, ani szabli nie uświadczysz, więc tym bardziej należy pytać:

      CO DALEJ???

      Przytoczę Pańskie "CO DALEJ", ze stycznia 2012, w którym sprawdziło się KAŻDE SŁOWO!!! I pozostaje ważne po dziś dzień.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Na siłę i pogróżki wojownicy odpowiadają tym samym. Cywile milczą.

    Gdyby reakcją na działania skierowane przeciwko p. Sumlińskiemu było działanie symetryczne, o podobnym natężeniu i ukierunkowaniu agresji, dziennikarze nie musieliby obawiać się dziś mówić o faktach. Brak parasola ochronnego o formie prawnej i pozaprawnej zachęca przeciwnika do pogróżek i do napaści, również takich, które kończą się zabójstwem.

    Media są w tej chwili, oczywiście, najważniejsze. Ale nie wolno na tym poprzestać. Opozycja musi zbudować antysystemowe struktury, pomimo medialnego jazgotu i skoordynowanych, bandyckich akcji służb specjalnych i prokuratury. Nie można tych działań nazwać "zgodnymi z prawem" - "prawo" jest dziś fikcją, a "sprawiedliwy" to dla rządzących synonim słowa "frajer".

    Dopóki są pieniądze, są wpływy polityczne, jest struktura i namiastka mediów po stronie opozycji, dopóty jest szansa, aby zadbać także o pozostałe struktury, które są niezbędne do tego, aby przejąć władzę. Dlatego trzeba to robić dziś. W 2015 nie będzie pieniędzy dla żadnych partii politycznych. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie będą nieograniczone niemal środki dla obozu belwederskiego.

    Przeciwnik nie odda władzy w wyniku jakichkolwiek wyborów. Ich wynik jest nieistotny dla realnego sprawowania władzy, choć z pewnością ma wielkie znaczenie moralne.

    Bez zdecydowanych i natychmiastowych działań zdążających do przejęcia władzy, opozycja będzie mówić prawdę, ale nie będzie mieć racji. Zwłaszcza racji stanu.

    Czy można przejąć władzę? Zamieszczam filmik, wróćmy do korzeni: https://www.facebook.com/photo.php?v=490574294291482

    Film udostępniono w grupie "Nowa Huta".

    OdpowiedzUsuń
  9. Mariusz Molik (NURNI)

    Cóż, Nurni...

    Przeglądam właśnie nową GP, która w żadnym wypadku nie dotyczy wyłącznie problematyki smoleńskiej!

    Połowę numeru zajmują rzeczy zbędne, czasem kompromitujące - jak nowa "stała rubryka"- red. Terlikowskiego - po wykolegowaniu z Frondy to chyba jego aktualna przystań? - czy "odwieczna" stała rubryka - posła Czarneckiego, który tam nigdy jeszcze nic oryginalnego i sensownego nie napisał!

    W tym numerze znalazło się miejsce aż dla dwu "terlikowskich": Niejednoznacznego Medjugorie i Ramowania papieża - zdublowanego nb. Atakiem Franciszkiem na Kościół - R. Tekielego.

    [Swoją drogą, czy w "naszych czasopismach" - dodatku kościelnego nie może prowadzić jakiś normalny katolik, i zawsze musi to być "nawrócony" po hare-kriszna, czy innych przejściach burzliwej młodości, dla którego do tej pory, wszystko co w Kościele odwieczne, naturalne i normalne - nie przestaje być "dziwne", stąd nieodparta pokusa skłaniania się ku "nowinkom"?]

    Są też, naturalnie: Hipokryci, Żydzi, Polacy R. Czarneckiego, cyt.: "Jest późne popołudnie, wrześniowe słońce łasi mi się do twarzy. Siedzę przy kawiarnianym stoliku przy Puerta de Toledo w Madrycie." - i wiele innych bzdetów... ale nie będę się znęcać! :)

    Natomiast ZABRAKŁO MIEJSCA dla opisu najważniejszych w tej chwili wydarzeń:

    1. Przejmowania wszelkiej inicjatywy przez ośrodek belwederski, oraz:
    2. Stopniowe gromadzenie "w jednej pięści” całej władzy, o której tylko ostatni naiwny może sądzić, że nie będzie to władza stricte totalitarna, na wzór putinowsko - stalinowski!

    Nic ich (rednaczów) z tego "zaniedbania"(???) nie tłumaczy, chyba że obserwujemy zmianę koalicji i stopniowe, łagodne przyzwyczajanie nas - czytelników, do Komorowskiego & His WSI Company?

    Wtedy zrozumiałe, dlaczego nie można dopuścić rzeczy tak idących pod prąd "linii redakcyjnej", jak jednoznaczny i bardzo przekonywujący tekst Aleksandra Ściosa, którego nawet wspaniały prof. Binienda nie waha się nazwać (w wywiadzie dla wP) blogerem wybitnym!!!

    A już tam on, na co dzień borykający się z nagonką na siebie i cały ZP, dobrze wie, co mówi!

    I jeżeli tu przypadkiem zajrzy, bardzo mu - wybitnemu uczonemu i wzorcowemu Polakowi -, za tę opinię o ulubionym Autorze, dziękuję! Tym bardziej, że ją w 100% podzielam!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo,

      nie mam najmniejszego zamiaru upierać się że jest inaczej niż piszesz.

      Jeszcze by kto pomyślał że po 10.04 sledze wyłącznie tę tematykę:)

      Dosyć łatwo godzę się również i z tym że w każdym numerze GP, W sieci, czy w audycjach TV Republika pojawiają się rzeczy, w mojej opinii, zupełnie zbędne. A czasem gorzej niż zbędne.

      Bardziej martwia mnie losy pozwu komunistycznego donosiciela Niemczyckiego.
      Jest to całkiem niezły pomysł (ów pozew) na to byśmy nie musieli juz niedługo w ogóle delibrować czego jest za dużo, czego za mało., a czego w sam raz.

      Równie serdecznie:

      MM

      Usuń
    2. Mariusz Molik,

      Nie sądzisz, że w związku z lakoniczną informacją zamieszczoną pod moim tekstem,mówimy o dwóch różnych sprawach?
      Temat Smoleńska jest bezsprzecznie najważniejszy.

      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Aleksander Ścios

    Skończyły się czasy uśmiechniętych milicjantów z gwizdkami, występujących podczas "sympatycznego", kolorowego i w 100 000 luda - przemarszu działaczy związkowych i (podobno) związkowców, na czele z komandosem Dudą (szykują nam PRZYWÓDCĘ?) - ZAKOŃCZONEGO PAMIĘTNYM ADRESEM DO NAMIESTNIKA!

    Spacyfikowane przez własnych przywódców ZZ nie potrzebowały "pilnujących". Same się pilnowały. Nawet petardy tylko na trawkę rzucali...

    ====

    ZA TO 11. X. - wiedzą, dranie, że tak im łatwo nie pójdzie - i już szykują WOJSKO!

    Ciekawe, czy znajdą tylu na miejscu, czy też będą musieli wycofywać z misji? Bo przecież stanowiące większość naszej Armii "szarże", raczej nie nadają się do ćwiczeń wymagających, przede wszystkim, sprawności fizycznej? Zobaczymy! Może wypożyczą od Niemiec albo od Rosji?

    Przecież NATO i Rosja, to, jak pisze Russkaja Gazieta, już niemal "bliźnięta-bracia"!

    Razem ćwiczą, razem wraże (terrorystyczne) samoloty z Polski na ćwiczeniach zestrzeliwują,

    - proszę kliknąć >link<, a potem >OBRAZEK< !!!

    W dodatku można ich poprzebierać za ALTER- .. ANTY- .. APÓDZIESZTY- .. GLOBALISTÓW czy innych ANTY- (czy też PRO- przyznam, ze już mi się to myli) - KLIMATOLOGÓW - więc nikt i tak nie pozna!

    Ale żarty na bok, teraz poważnie:

    Jak pisze AŚ na tt

    "Reżim jest świadomy celów prowokacji i 11.11. przewiduje "próby zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego"

    W związku z tym szykuje żandarmerię wojskową!

    Patrz: Projekt zarządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie użycia żołnierzy Żandarmerii Wojskowej do udzielenia pomocy Policji:

    http://bip.msw.gov.pl/bip/projekty-aktow-prawnyc/2013/22487,Projekt-zarzadzenia-Prezesa-Rady-Ministrow-w-sprawie-uzycia-zolnierzy-Zandarmeri.html

    ====

    Może to i lepiej, że nie będzie samych przebierańców, tylko regularna policja wojskowa?!

    MOŻE WRESZCIE LUDZIOM OTWORZĄ SIĘ OCZY, JAK DOTĄD - U WIĘKSZOŚCI - "SZEROKO ZAMKNIĘTE"???

    Bardzo bym tego pragnęła!


    Pozdrawiam serdecznie Autora
    i Wszystkich Komentatorów :)

    OdpowiedzUsuń

  11. 20.01.2012

    CO DALEJ ?


    Gdy ucichną echa opinii biegłych krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, a wszyscy zainteresowani wypowiedzą już swoje kwestie – trzeba będzie zadać pytanie: co dalej? Jak zareagują Polacy na obalenie koronnej tezy putinowskich łgarstw – o naciskach na pilotów i pijanym generale winnym katastrofy? Jak zmieni się nasza sytuacja i relacje z Rosją? Czy ustalenia treści rozmów wpłyną na bieg śledztwa smoleńskiego lub podważą wspólnotę warszawsko-moskiewskiego kłamstwa? Czy kolejny wyłom w murze antypolskiej dezinformacji przyspieszy upadek grupy rządzącej, lub pozwoli nam odzyskać godność?

    Pierwsze reakcje „obozu moskiewskiego” nie pozwalają wątpić, że wnioski wynikające z treści ekspertyzy fonoskopijnej pozostaną bez wpływu na zachowania grupy rządzącej. Podobnie ośrodki propagandy, od lat zaangażowane w okłamywanie Polaków zniosą ten cios bezboleśnie i nie wpłynie on na poziom medialnych manipulacji. Zdania nie zmienią wyborcy PO-PSL – owa wielomilionowa rzesza wyobcowanych apatrydów - obojętna wobec wszystkiego, co mogłoby zakłócić przebieg ich wegetacji. Znamy również reakcję Rosji. Wyznacza ją zapowiedź przeprowadzenia w lutym „konsultacji śledczych polskich i rosyjskich zajmujących się dochodzeniem w sprawie katastrofy” oraz rozmowa Sikorskiego i Ławrowa w sprawie „aktualnych zagadnień z zakresu stosunków rosyjsko-polskich”. Reakcja Moskwy to również stanowisko wyrażone w „Głosie Rosji” – oficjalnej rozgłośni rządowej, w którym podkreślono, że „nowe wnioski wyciągnięte przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie w żaden sposób nie mogą wpłynąć na autentyczne przyczyny tragedii, wskazane w raporcie Komisji Technicznej MAK”.

    Nie ma wątpliwości, że pogarda dla faktów i arogancja wobec prawdy – nadal będą wytyczały granice polskiej rzeczywistości. Tak było po prezentacji tez Białej Księgi zespołu parlamentarnego PiS, po obaleniu przez prof. Biniendę teorii „pancernej brzozy”, po ujawnieniu roli gen. Benediktowa i zadań moskiewskiego sztabu nadzorującego lot Tu 154M czy po szokujących wnioskach z ekshumacji zwłok Zbigniewa Wassermanna. Każda z tych informacji była kamieniem milowym w procesie burzenia smoleńskich fałszerstw i każda miałaby moc obalenia obecnego rządu – gdyby choć przez chwilę III RP była państwem prawa, a jej mieszkańcy świadomymi obywatelami.

    W pytaniu – co dalej – zawiera się zatem konkluzja z dotychczasowych doświadczeń zaś odpowiedź na nie obnaża nie tylko ponurą prawdę o Polakach, ale pozwala mądrze ocenić szanse na przyszłość.
    CD

    OdpowiedzUsuń
  12. Po blisko dwóch latach zmagań z kłamstwem smoleńskim powinniśmy wiedzieć, że o jego trwałości nie decyduje ani potęga łgarzy ani logika metod dezinformacji, lecz głębia naszego zniewolenia i determinacja, z jaką Polacy ignorują prawdę. To lęk przed prawdą lub obojętność wobec jej wyzwań rozstrzygają o niszczącej mocy zdarzeń z 10 kwietnia. One nakazały wybrać prezydentem człowieka owładniętego nienawiścią i zdecydowały o powierzeniu naszych losów tym, którzy doprowadzili do zapaści państwa.

    Wiemy również, że nawet podważenie kardynalnej tezy warszawsko-moskiewskiej mistyfikacji pozostanie bez wpływu na stan świadomości, jeśli o poglądach Polaków, o dokonywanych wyborach i sposobie postrzegania rzeczywistości, będą decydowały rządowe media i ośrodki propagandy. Na nich wspiera się gmach kłamstwa smoleńskiego i one gwarantują bezkarność grupie rządzącej. To zaś musi prowadzić do wniosku, że podstawowy problem nie polega na ustaleniu okoliczności tragedii i demontażu fałszywych twierdzeń, lecz na znalezieniu antidotum na chorobę toczącą polskie społeczeństwo. Ten rząd i wasalne media uczyniły z owej patologii miarę własnej skuteczności i na niej zbudowały antypolski system władzy. Dlatego żadna, najbardziej wstrząsająca prawda o śmierci polskich elit nie wpłynie na wybory dokonywane przez Polaków i nie zakończy czasu upodlenia. By tak się stało – trzeba wpierw zniszczyć przyczynę patologii i z przypadkowej populacji zamieszkującej kraj nad Wisłą, uczynić autentyczny naród. Trzeba też uznać, że nie wystarczy ujawnienie prawdy i doniosłość racji moralnych, jeśli nad językiem przekazu panują kłamcy i kanalie. By odebrać im władzę - trzeba wpierw odtworzyć semantyczny ład i prostotę wyboru: tak lub nie.

    Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie - wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” - niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia.

    Dziś już wiadomo, że nie odmieni się retoryka łgarzy, nie zajdą zmiany w śledztwie smoleńskim i nie nastąpią ekspiacje winnych. Kto oczekuje od tego rządu słów przeprosin lub domaga się kolejnego śledztwa - podobny jest do ofiary, która na sędziego swojej sprawy wyznacza sprawcę nieszczęść. Takie żądania nie tylko uwłaczają pamięci poległych, ale skutecznie zacierając granice dobra i zła, pomniejszając tym samym zakres autentycznej odpowiedzialności.

    Przeprosić można za błąd, działanie nieumyślne i winę niezamierzoną. Przeprosić może osoba zdolna do refleksji i moralnej oceny swoich czynów. Nie można natomiast przeprosić za zdradę i współpracę z obcym mocarstwem, za doprowadzenie do śmierci własnych rodaków i szerzenie systemowej nienawiści, za sprzężoną z intencjami wroga kampanię dezinformacji, za drwiny ze zmarłych i niszczenie pamięci o nich, za nienawiść do Polski i pogardę wobec Polaków. Za te czyny nie ma przeprosin. Jest historyczna infamia i najwyższy wymiar kary.

    Stając wobec pytania -co dalej - niech nie zabranie nam odwagi, by tę prawdę uczynić punktem wyjścia.

    http://cogito.salon24.pl/383283,co-dalej

    OdpowiedzUsuń
  13. https://www.youtube.com/watch?v=YbRg-Yp5MsE

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowna Pani Urszulo Domyślna !

    Jest Pani osobą szalenie wrażliwą oraz inteligentną.
    Posiada Pani bardzo dużą wiedzę na tematy poruszane na tym blogu, a zapewne na inne też.
    Szanowny Pan Ścios, zwrócił mi wiele razy uwagę ( generalnie prawie zawsze miał rację) , ale to wystarczyło, żeby dyskutanci, tacy jak Szanowna Pani, mieli opory, a może i strach, do kontynuowania dialogu ze mną.
    Odnosząc się do Pani słów, które przeczytałem w Pani wpisie ( przeczytałem od początku do końca Pani wpis. Zwykle czytam: jedno zdanie z początku i jedno z końca, ze względu na długość wywodów i ciągle zmieniająca się czcionkę), muszę przyznać , że bardzo dobrze rozumie Pani meandry emigracji.
    Bardzo Panią przepraszam jeśli uraziłem jakimś złym słowem, czy sugestią.
    Mam do rodaków w Polsce dużo serca i bardzo im współczuję w związku z fatalnymi rządami zdrajców, głupców i zaprzańców.
    Nie będę wdawał się w szczegóły tzw. Rządu na Uchodźstwie, ale podtrzymuję swoje zdanie.
    Przeciwnik jest silny , dlatego i organizowanie się po drugiej stronie musi być inteligentne, mocne, bardziej wyrafinowane i sprytne.
    Ja nie bardzo wierzę w tzw. demokratyczne wybory, bo czy to jest Panama, Polska, czy inny kraj trzeciego świata, to efekt końcowy jest bardzo podobny.
    Element informowania opinii publicznej w Polsce i za granicą, to tylko jedna z wielu form wpływania na szeroko pojętą opinię publiczną oraz walkę z reżimem.
    Jak byśmy się zastanowili nad rolą i zadaniem rządu na uchodźstwie, to więcej z tego zrozumiemy.
    Ja jestem przekonany , że reżim będzie używał ( zresztą do tej pory używa) , wszelkich form przemocy do utrzymania się u władzy, z eliminacją fizyczną włącznie. Dlatego część opozycji musi fizycznie mieszkać poza granicami Polski ze względu na swoje bezpieczeństwo, ponieważ
    w Polsce grasuje tzw. "seryjny samobójca", a w Latyno-Ameryce są " szwadrony śmierci". Zadania mają takie same i sponsor jest też ten sam, a czasami kilku.
    No, ale nie będę zanudzał Pani swoimi wywodami.

    Serdecznie pozdrawiam.

    Uniżony Stanley Panama



    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ewę Sankiewicz usunąłem ja, bo takie nazwisko i imię (ładne!) nadał mi ...google.

    Otóż przypomniałem sobie, że prezydent Komorowski stwierdził przy jakiejś okazji,że wcale nie musi powierzać misji utworzenia rządu szefowi najsilniejszej frakcji w Sejmie. Obawiam się, że może dojść do takiej sytuacji po ewentualnym zwycięstwie PiS-u, chyba, że będzie miał 50+.

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Bogatko,

      Lokator Belwederu ma skłonności do refluksów słownych, dlatego warto słuchać jego wypowiedzi i nie traktować ich jako ewidentnych pomyłek.
      Trzeba szczególnie pamiętać, że wypowiada je autor życzenia - „chciałbym skrócić zły okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego”, które po trzech miesiącach znalazło spełnienie w lesie smoleńskim.
      Zapowiedź, którą Pan przytacza jest jak najbardziej realna i o takim scenariuszu wspominam w tekście. Dodałbym jeszcze jedną, wartą odnotowania wypowiedź Komorowskiego z listopada 2010 r.:
      „Wyobrażam sobie PiS bez Kaczyńskiego. Nawet nie przychodzi mi to ze specjalną trudnością. Odnoszę wrażenie, że coraz większa grupa członków PiS także wyobraża sobie PiS bez Kaczyńskiego.[...] „Na szczęście świat nie kończy się na Jarosławie Kaczyńskim i na PiS. Są obywatele, są wyborcy i oni oceniają kto jest warty nagrody, a kto kary za zdolność do współpracy lub jej brak. Wierzę, że doczekamy takiego momentu współpracy i bardzo tego chcę. Z Jarosławem Kaczyńskim lub bez Jarosława Kaczyńskiego.”
      Słowa te tym bardziej zasługują na uwagę, że w lutym br. Komorowski stwierdził: "Nikt nie wie, co będzie do 2015 r., co się stanie w PiS, z PiS, z Jarosławem Kaczyńskim."

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Pani Urszulo,

    Poinformowałem o rozporządzeniu Tuska w sprawie użycia ŻW, bo jest to kolejny przykład wzmacniania formacji wojskowych i przygotowywania ich do przyjęcia roli policji politycznej. Przypomnę, że Żandarmeria Wojskowa powstała na bazie Wojskowej Służby Wewnętrznej - czyli tzw. kontrwywiadu "ludowego" wojska, szczególnie zaangażowanego w walkę z opozycją.
    Obecnie zaś reżim przygotowuje nowelizację ustawy o ŻW, w której przewiduje się udzielenie tej służbie wielu dodatkowych uprawnień, m.in. do inwigilacji i zatrzymywania osób cywilnych oraz prowadzenia działań ściśle policyjnych. Przed kilkoma dniami projekt noweli wycofano, co może sugerować, że proponowane zmiany jeszcze nie zadowoliły Belwederu.
    Nie sądzę natomiast, by 11 listopada reżim parł do otwartej prowokacji. Jakiekolwiek ostre działania (nawet przy zastosowaniu osłony medialnej) mogłyby mieć wpływ na wynik warszawskiego referendum, które odbędzie się dwa dni później. Choćby z tego względu, władza będzie chciała wykazać się sprawnością i skutecznością. Nie sposób natomiast przewidzieć reakcji różnych środowisk, uczestniczących w Marszu Niepodległości.

    Dziękuję Pani za przypomnienie tekstu "Co dalej?". Powracałem do tego pytania w kilku kolejnych tekstach, a dziś jest ono szczególnie aktualne. Proszę zauważyć, że właśnie w związku z tym pytaniem pojawia się kwestia prezydentury i roli, jaką odgrywa Komorowski.
    Myślę, że opozycja nadal nie chce dostrzec tego problemu, o czym może świadczyć fakt, że nie wskazano żadnego kandydata w wyborach 2015 roku. Pomijam oczywiście kandydaturę pana Glińskiego, bo kogoś kto pretenduje do funkcji prezydenta Warszawy, premiera rządu i prezydenta Polski - nie można traktować serio. Tu trzeba mocnej postaci, która już dziś zacznie punktować dokonania lokatora Belwederu i nie skupi się na "wąsach" i słownych lapsusach.
    Nie wiemy zatem, jak PiS chce rozwiązać "casus Komorowskiego", co w powiązaniu brakiem odpowiedzi na pytanie - jak zamierza odzyskać władzę, czyni działania opozycji chaotycznymi i nieskutecznymi. Co więcej, po występach kilku "naszych" publicystów (powstałych na kanwie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego), ponownie zapanowała cisza.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli PiS o czyms tylko mowi, a nie chce tego zrobic to wystawia kandydature Glinskiego.

      "Potrzeba mocnej postaci" jest czescią problemu, a nie jego rozwiązaniem. Zdemoralizowane, zdeprawowane i oglupione spoleczenstwo tworzy nieliczne mocne postacie, ktore system sprawnie wypycha z polityki. Zaden nenufar nie zakwitnie na tej gnojowce.

      Usuń
  19. Referendum w Warszawie odbędzie się 13 października.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piastun / Stanley Panama,

      Słusznie. Mój błąd, za który przepraszam.

      Usuń
    2. Nie ma za co przepraszać panie Aleksandrze tym bardziej, że Edek rządzi, Edek błądzi wkrótce tango nam urządzi.

      Usuń
  20. Panie Przemku,

    Bardzo trafne slowa:
    Na siłę i pogróżki wojownicy odpowiadają tym samym. Cywile milczą.

    Nie zgadzam sie natomiast z dalszą czescią panskiego wywodu, To nie jest takie proste. Mam nadzieje, ze wyjasnie to niebawem na wlasnym blogu.

    "Filmik" https://www.facebook.com/photo.php?v=490574294291482 budzi wiele wspomnien. Sierpien ...jest najbardziej okrutnym miesiacem, mieszajacym pamiec i pragnienie...

    Pragnienia pozostaly, z pamiecią troche gorzej. Nie potrafie przypomniec, gdzie bylem 31 sierpnia 1982, daty umknely, pozostalo w pamieci kilka obrazkow. Na przyklad brama, czyli przelączka w bezposednim sąsiedztwie Placu Czerwonego zwanego czasem Centralnym. w owej przelączce spora grupa dwudziestokilkulatkow dopadla pojedynczego zomowca. Lincz wisial na wlosku. Ktos jednak wyrwal czeresniakowi kalacha, wygiąl lufe o 45 stopni, oddal zomowcowi "bron" i kopem w tylek pogonil na glowną ulice.

    Nowohuckie torowiska byly oddzielone barierkami, takim plotem zbudowanym z metalowej siatki w ramkach z pretow zbrojeniowych. Zomowskie Stary nie byly w stanie sforsowac torowiska z plotem. Wystarczylo przeskoczyc ten plotek by uniknąc palowania.

    13 października tego samego 1982 roku SB-cki zbrodniarz Andrzej Augustyn zastrzelil z zimną krwią Bogdana Włosika w trakcie manifestacji ulicznej. Do 1991 SB chronila tego zbrodniarza. Nastepnie dostal 10, odsiedzial 5 i pol. Na wolnosci od 1999.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS
      Bardzo cierpkie doswiadczenie, ze tego rodzaju "filmiki" zachowaly sie jedynie z niemiecką narracją,
      ChwdD3rp!

      Usuń
    2. Do XI LO zacząłem uczęszczać rok później. 1 września 83 płakałem jak bóbr, bo gaz jeszcze wisiał w powietrzu. Na filmiku nie widać, ale za bieńczycką Arką była jednostka ZOMO.

      Musimy wyjść poza słowa, jeśli ma pozostać po nas coś więcej niż ziemia jałowa.

      Usuń
    3. To nieslychany zbieg okolicznosci. Pani Słaboń - Meduza vel Rozwielitka, Szwej - Chmielowski, Wiewiora, Bendo... :)

      Usuń
    4. No, Szwejo, mały, czerwony sukinsyn, chciał mnie wywalić już w I klasie. Żenujący gnojek (nomen omen: PO - Przysposobienie Obronne :D )


      Usuń
  21. Panie Aleksandrze,

    mam nadzieje ze pan wybaczy moj wpis nie calkiem na temat, lecz interesujacy :
    Pod artykulem o tytule : Żona Jaruzelskiego: Mąż bardzo wysechł. Nogi ma jak więzień z Oświęcimia w internetowym magazynie : http://wpolityce.pl/wydarzenia/63453-zona-jaruzelskiego-maz-bardzo-wysechl-nogi-ma-jak-wiezien-z-oswiecimia
    w obronie Jaruzelskiego jest nastepujacy wpis :
    lol (217.8.163.***) wczoraj, 22:42 Odpowiedz Zgłoś nadużycie

    Czytam komentarze i zastanawia mnie, kto tu jest bardziej cierpiący, generał? zatroskana mężem żona, czy produkujący te teksty? Dziw bierze, dlaczego większość komentujących tak bezwzględnie traktuje fakt choroby znaczącego dla naszej ojczyzny człowieka, i jakie cierpienie powoduje taki wylew nienawiści dla jego osoby. Do piekła, smołą go i w gównie kąpać........ powoli panowie, hola, a ruszyć mi trochę łepetynkami to i mózg może poruszony zacznie działać, a i może przywoła wam pamięć również o niebie które również istnieje jak wam wiadomo i to nie wy decydować będziecie kogo gdzie i kiedy. A co? zafajdana zgrajo frustratów, zapomnieliśta dzięki komu wy i pozostałe 100% ludu tej ziemi umie pisać? a wy to nie z ludu? któremu to właśnie formacja generała przywróciła na kilka dzisięcioleci godność i prawa należne człowiekowi równiaż z nadania boskiego? A co wam się tak nie podoba w tej postaci? co tak kłuje że nie możecie powstrzymć się od rzygania tu na forum żółcią na człowieka nawet w chwili choroby. Służył narodowi, dobrze służył, lepiej niż wielu którym postawiono pomniki. Żal komentować.

    Okazuje sie ze IP jest zarejestrowane do polskiego MSZ :
    http://whois.domaintools.com/217.8.163.2

    inetnum: 217.8.163.0 - 217.8.163.15
    netname: MSZ-PL
    descr: MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH
    person: Roman Faber
    address: MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH
    address: Departament Informatyki i Lacznosci
    address: al. Szucha 23
    address: 00-580 Warszawa
    address: Poland
    phone: +48 22 5239618
    fax-no: +48 22 5238039

    widac ze juz sie nie kryja i moze nie maja potrzeby, ale jest to interesujace ze tacy ludzie jeszcze pracuja w MSZ i nie boja sie uzywac komputerow to obrony Jaruzelskiego.

    Pozdrawiam, PiS be with you

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PiS be with you

      Dlatego hasło młodzieży " Precz z komuną " jest aktualne i tak bardzo szczypie w oczy obecny reżim.
      Mam wrażenie , że w MSZ to nie jest odosobniony przypadek ale typowy styl myślenia.
      W Polsce wiele się zmieniło , żeby wszystko było po staremu.
      Pamiętam jak w USA w NYC byłem w konsulacie polskim po wielu latach.
      Atmosfera i obsługa jak za komuny. Ogarnęło mnie takie nie miłe uczucia jak przed 80siątym rokiem.
      Ludzie, ich chamstwo oraz mentalność ciągle ta sama, tylko rok się zmienia.
      Pozdrawiam.
      Stan

      Usuń
    2. Roman Faber to Konsul Wydziału Konsularnego Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Greckiej.

      Fakt, że kariery w polskim MSZ, robią potomkowie tzw. stalinowców, jest ogólnie znany. Opisały go prawicowe media - "Dzieci PRL biorą sobie Polskę" (wywiad z Cezarym Gmyzem w "Do Rzeczy").

      Fragment:
      "- Powiedziałeś kiedyś, że patologię dziedziczenia PRL widać w MSZ.
      - Bo tak jest. Kiedy pisałem o dyplomatach, którzy przyznali się do służby w SB lub współpracy z bezpieką, odkryłem, że w MSZ pracują całe wielopokoleniowe klany związane czy to z wojskówką, czy bezpieką cywilną. Wnuk sowieckiego agenta Bolesława Bieruta nie tak dano objął eksponowane stanowisko na placówce we Włoszech. Wiceministrem u Radka Sikorskiego jest inna powinowata Bieruta. MSZ musiało po moim tekście usunąć z placówki w Peru Jarosława Spyrę, syna Eugeniusza Spyry, który ukrył w oświadczeniu lustracyjnym, że tak jak i ojciec służył w SB. Więcej szczęścia mieli ci, którzy się przyznali."

      O "propolskiej" działalności MSZ nie muszę chyba niczego pisać...

      Usuń
    3. Kiedy grzyb przeżre cegłę na wylot w wieloletnim domu, nie ma już sposobu, żeby uratować mur. Żeby uratować dom, trzeba ścianę zburzyć. Kiedy grzyb przeżre fundament, dla domu nie ma już ratunku.

      Temat "Dzieci PRL" jest idealny na stały program w TV Republika, na stałą rubrykę w niezalezna.pl

      Usuń
    4. Wypowiedź szacownego Konsula RP ???

      "zafajdana zgrajo frustratów, zapomnieliśta dzięki komu wy i pozostałe 100% ludu tej ziemi umie pisać? a wy to nie z ludu? któremu to właśnie formacja generała przywróciła na kilka dzisięcioleci godność i prawa należne człowiekowi równiaż z nadania boskiego?"

      Nie wierzę... III RP potrafi zaskoczyć...

      Usuń
  22. PiS be with you,

    Proszę wybaczyć, ale nie widzę żadnego związku tej informacji z moim tekstem. Tym bardziej nie dostrzegam w niej nic interesującego.
    Będę zobowiązany, jeśli pozostaniemy przy temacie wpisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sznowny Panie Aleksandrze,
      prosze zauwazyc ze napisalem "moj wpis nie calkiem na temat" na poczatku wpisu - moze Pan to pominal. Co do spraw interesujacych, nie jest tak zawsze ze to co Pan uwaza za malo interesujace, inni moga jednak uznac taka informacje za interesujaca. Ale prawa sa take, ze Pan jest wlascicielem tego bloga i będę zobowiązany jezeli Pan usunie moj wpis.

      Pozdrawiam, PiS be with you

      Usuń
    2. PiS be with you
      Przestań się wygłupiać.
      Ja już przez to przechodziłem
      Pan Ścios jest geniuszem i ma pedagogiczne zacięcie, czyli skarci, ale da szansę.
      Ja z niej skorzystałem , bo w Polsce chyba nie ma inteligentniejszej osoby niż Pan Ścios i trzeba go szanować, lub zmienić miejsce swoich publikacji.
      To geniusz !!!
      Stan
      P.S.
      Wpis możesz usunąć sam, ale mnie się podoba i proszę Pan Ściosa o wyrozumiałość dla Ciebie, czyli do młodzieży nie znającej nawyków szefa bloga.

      Usuń
    3. Ja szanuje Pana Sciosa i jego zyczenie, dlatego poprosilem o usuniecie mojego wpisu, jezeli uwaza ze nie powinien tam sie ukazac. Ja nie bede usuwal tego co napisalem/wkleilem, bo jaki to byl by sens. Nie mam czasu na takie zabawy, pisac i usuwac, jezeli uwazam ta informacje za intersujaca, leczkolwiek nie jest ona interesujaca dla Pana Sciosa. Co do polskiej czcionki, mnie nie przeszkadza czy ktos sie smieje czy nie, takze nie wiedzialem ze wszysty to Ty.

      Pozdrawiam, PiS be with you

      Usuń
  23. Szanowny Pan Ścios hołduje mojej zasadzie, że albo po mojemu , albo po żadnemu....
    No i ma rację. To w końcu jego blog.
    Stan

    OdpowiedzUsuń
  24. Żeby wrócić do tematu - nie potrzeba wcale wielkich działań, żeby wzbudzić histeryczną reakcję Red Bul'a. Wystarczą naprawdę niewielkie zajścia, o ile ich ostrze jest krytycznie lub satyrycznie zwrócone przeciwko lokatorowi Belwederu.

    Oto przykład działania zupełnie drobnego, które wzbudziło reakcję tyleż nieuprawnioną, co nieproporcjonalną do zagrożenia "autorytetu Prezydenta RP":

    http://www.youtube.com/watch?v=8OrUWVh0uWs

    Wrzucam to dla podniesienia nastroju, bo przecież "jest weekend!" - jak słusznie zauważył w odpowiedzi na hasło wyborcze Obamy nasz słynny Nieustraszony Łowca Przepiórek - a także dlatego, żebyśmy sobie wszyscy mogli przypomnieć, jak elegancko nosi się na państwowych dożynkach Milicja Obywatelska (4:56).

    Ze spraw poważniejszych: co też wymyślą gadzinówki w odpowiedzi na proste i prawdziwe podsumowanie łgarstw przez Antoniego Macierewicza? Już czas chyba najwyższy, żeby głos zabrał sam Michnik?

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam
    Wiem, że Pan nie traktuje poważnie prof. Glińskiego jako kandydata PiS-u (kandydata na wszelakie urzędy dodajmy gwoli uczciwości) ale ten wywiad (link poniżej) z profesorem odebrałem pozytywnie - widać tu, że jest w stanie (w mojej opinii) podjąć twardą polemikę z Komorowskim (który poza swoje "bądźmy razem" itp. nie jest w stanie wyjść), chyba po raz 1-wszy tak ostro stawia kwestie jego i jego otoczenia... Może naiwnie wierzę, ale jeśli w Glińskim rozwinie się "zwierzę polityczne" które będzie w stanie pójść na zwarcie z Komorowskim i jego otoczeniem to lokator Belwederu (lubię to określenie ;) ) nie musi się tak pewnie czuć jak Pan to pisze... dlatego nie dezawuowałbym kandydatury Glińskiego...

    OdpowiedzUsuń
  26. http://niezalezna.pl/46558-wyczerpuje-sie-odbior-nienawisci-rozmowa-z-prof-piotrem-glinskim

    O ten link mi chodziło, wcześniej go nie dodałem.

    OdpowiedzUsuń