Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 4 lipca 2013

SNOWDEN - AGENT ZNIEWOLENIA

Działalność Edwarda Snowdena od wielu tygodni pogrąża administrację Obamy i obnaża słabość Stanów Zjednoczonych w starciu z sojuszem rosyjsko-chińskim. Wprawdzie trudno jeszcze ocenić rozmiar strat spowodowanych aktywnością byłego pracownika NSA, to rozgłaszane przezeń rewelacje już dziś wywołują wstrząs w stosunkach politycznych USA-reszta świata i niosą zapowiedź poważnych konsekwencji.
Histeryczne reakcje tradycyjnych sojuszników Moskwy -  Francji, Niemiec i Polski, były do przewidzenia. Podobnie jak błazenada polityków unijnych żądających „sprawdzenia pomieszczeń KE na obecność amerykańskich podsłuchów” czy ochłodzenie relacji z innymi państwami UE. W dalszej perspektywie sprawa ta zostanie z pewnością wykorzystana przez zwolenników wypchnięcia Ameryki z obszaru europejskiego i posłuży do politycznej dezintegracji struktur NATO. Może mieć także wpływ na funkcjonowanie największej sieci wywiadu elektronicznego, znanej pod nazwą Echelon.
Rzeczą istotną jest również wizja ograniczenia działań wywiadu w zakresie zbierania danych o potencjalnych zagrożeniach, w tym identyfikacji grup i środowisk terrorystycznych oraz groźba pozbawienia służb amerykańskich jednego z najskuteczniejszych narzędzi w walce z terroryzmem. Wywiad elektroniczny i pozyskiwanie informacji z sieci internetowych pozwala bowiem analizować siatki powiązań oraz identyfikować grupy, którym przyświecają “wspólne cele” – zwykle wymierzone w USA. Można przypuszczać, że rewelacje Snowdena wymuszą również zmianę procedur i zabezpieczeń stosowanych przez wywiad oraz rezygnację z niektórych – ważnych dla bezpieczeństwa Ameryki - obszarów inwigilacji.
Przewidywanie takich następstw pozwala sformułować tezę, że casus Snowdena przyniesie Stanom Zjednoczonym o wiele większe straty niż działania każdej „normalnej” agentury. Z wielu względów mogą być to straty największe od czasu zakończenia „zimnej wojny”.
W przypadku byłego pracownika CIA mamy bowiem do czynienia z nową jakością w pracy agenturalnej. Dotychczas ludzie zwerbowani przez obce służby dzielili się wiedzą ze swoimi mocodawcami w zaciszu gabinetów i podczas zamkniętych przesłuchań. Snowden działa poprzez media i rozgłasza swoje rewelacje publicznie. Warto zauważyć, że choć są to informacje ogólnikowe, to o takim wydźwięku, by wzbudzały zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Budują one negatywny obraz Ameryki, jako państwa „dwóch standardów” (© Ławrow) i wyraźnie grają na antyamerykańskich nastrojach wśród społeczeństw Zachodu. To okoliczność niezwykle korzystna dla mocodawców Snowdena. Przekaz trafia natychmiast do publiczności i jest nagłaśniany przez rozlicznych rezonatorów. Nie ma przy tym możliwości zweryfikowania prawdziwości informacji. Każda z nich jest powielana i przyjmowana bezkrytycznie, służąc utrwaleniu zakodowanych wcześniej stereotypów.
Trzeba przy tym zakładać, że głównym zagrożeniem dla interesów USA są te informacje, których Snowden nie ujawnił publicznie lecz najprawdopodobniej podzielił się nimi z funkcjonariuszami służb chińskich i rosyjskich. To one stanowią „polisę ubezpieczeniową” Amerykanina i mogą stać się najważniejszą monetą przetargową w kontaktach ze służbami USA.
Nikt oczywiście nie potrafi powiedzieć – ile naprawdę wie Snowden, jakie informacje zebrał i jak długo prowadził działalność. Oceniając rzecz na podstawie reakcji administracji Obamy, można przypuszczać, że wiedza tego człowieka stanowi realne zagrożenie dla interesów Ameryki. Świadczy o tym presja dyplomatyczna na państwa chcące udzielić mu azylu i ogromna determinacja, z jaką służby próbują przejąć Snowdena.
Katalog strat poniesionych przez Amerykę nie kończy się na kwestiach wizerunkowych ani ograniczeniach w działalności wywiadu. Po porażce służb amerykańskich, w związku z zamachem w Bostonie i przyzwoleniu na rosyjską grę podwójnymi agentami, USA zostały wręcz zmuszone do przyjęcia „oferty współpracy” ze służbami Putina. To zdarzenie stanowiło przełom w kontaktach amerykańsko-rosyjskich i zostało perfekcyjnie rozegrane przez FSB.
Sprawa Snowdena otworzy natomiast przed kremlowskimi kagebistami niemal nieograniczone możliwości wpływu na światową politykę bezpieczeństwa i ustawi reżim Putina w pozycji  silnego gracza i partnera.
Chiny i Rosja - dwa państwa sterujące światowym terroryzmem i przestępczością internetową, uzyskały bowiem potężne narzędzie w rozgrywce z USA. Nie tylko z powodu ograniczenia możliwości rozpoznania środowisk terrorystycznych, z których wiele korzysta z moskiewskich inspiracji, czy z uwagi na utrudnienia w inwigilacji przestępców internetowych, wspieranych przez chińskich komunistów. Już w ubiegłym roku Rosja i Chiny, wykorzystując histerię wokół ACTA, dążyły do odebrania pozarządowej organizacji ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) kontroli nad przyznawaniem nazw domen internetowych, ustalania ich struktury i ogólnego nadzoru nad działaniem serwerów DNS. Chciały również oddania kontroli nad bezpieczeństwem w sieci organizacjom międzynarodowym, co w praktyce oznaczało wprowadzenie cenzury. Kompetencje działającej w USA ICANN, miałyby trafić w ręce jednej z instytucji ONZ, w której Rosja ma ogromne wpływy.
Propozycje rosyjsko-chińskie złożone podczas ubiegłorocznej konferencji w Dubaju, zostały skutecznie zablokowane. Po rewelacjach Snowdena, ponowny zamach na wolność internetu ma wielkie szanse powodzenia.
Odtąd też argument o amerykańskiej inwigilacji będzie wykorzystywany we wszystkich rozgrywkach politycznych i posłuży jako parawan do rozbudowy realnego systemu nadzoru nad siecią internetową i dodatkowych narzędzi inwigilacji społeczeństwa. Będzie to argument wygodny nie tylko dla kremlowskich zamordystów, ale dla ich unijnych sojuszników.
W poprzednim tekście zwracałem uwagę na zagrożenia płynące z unijnego projektu CleanIT, którego wdrożenie doprowadzi do globalnej cenzury sieci i inwigilacji milionów zwykłych użytkowników. W tym projekcie nie chodzi bowiem o walkę z terroryzmem lecz o narzucenie politpoprawnego terroru, poprzez udzielenie dostawcom usług internetowych prawa do nadzorowania klientów oraz blokowania i filtrowania treści, które zostaną uznane za „kontrowersyjne”. Apple, Facebook, Google czy Microsoft, które oskarża się dziś o współpracę z NSA, będą mogły dowolnie ingerować w treść przekazu i cenzurować internet kierując się własną oceną i wytycznymi Komisji Europejskiej. Odbywać się to będzie bez nadzoru sądów i jakiejkolwiek weryfikacji. Wiedząc zaś, co unijni komisarze uznają za kontrowersyjne – możemy uznać, że narzędzie to skutecznie ograniczy wolność internetu.
Z drugiej strony - argument o amerykańskiej inwigilacji pozwoli Rosjanom usprawiedliwić rozbudowę potężnego narzędzia nadzoru, jakim jest system SORM. Ten opracowany już w 1980 roku przez instytut badawczy KGB system pozwala na nieograniczoną kontrolę nad całym przekazem telefonicznym i internetowym. SORM-1 rejestrował rozmowy telefonii stacjonarnej i komórkowej, SORM-2 przechwytuje cały ruch w Internecie, a SORM-3 zbiera informacje ze wszystkich form komunikacji, zapewniając ich długotrwałe przechowywanie i tworzenie baz danych o użytkownikach.
Jak zauważył Andriej Sołdatow z portalu agentura.ru, istnieje zasadnicza różnica między amerykańskim PRISM, a rosyjskim SORM-em – najbardziej inwazyjnym i represyjnym systemem nadzoru.
W USA, służby lub organy ścigania muszą najpierw uzyskać nakaz sądowy pozwalający na zastosowanie podsłuchu, ze wskazaniem przyczyn inwigilacji, numerów telefonów lub adresów sieciowych. Jest on każdorazowo aktualizowany i wysyłany do operatorów telefonicznych i dostawców internetowych.  Oficer FSB, który chce podsłuchać rozmowę telefoniczną lub zajrzeć do maila, nie musi nikomu pokazywać nakazu. Każda placówka FSB – za pośrednictwem centrali - ma bowiem dostęp do wszystkich serwerów internetowych i stacji telefonicznych działających na terenie Federacji Rosyjskiej. Po to by monitorować przekaz, agent FSB musi jedynie wpisać dane i przesłać je do centrum SORM. Operatorzy nie tylko nie mają prawa żądać od FSB jakichkolwiek nakazów, ale są zobowiązani do zapłacenia za urządzenia SORM i pokrycie kosztów ich instalacji.
Kremlowski satrapa komentując przed kilkoma dniami rewelacje Snowdena, mógł zatem stwierdzić, że jeśli „odbywa się to w ramach prawa ... to wszystko w porządku”. Zapomniał bowiem wyjaśnić, jakie różnice dzielą amerykański i rosyjski system prawny
Bez wątpienia SORM jest używany również do inwigilacji cudzoziemców i przechwytywania ruchu telekomunikacyjnego poza granicami Rosji. W większości krajów postsowieckich -  Kazachstanie, Kirgistanie, Białorusi czy Uzbekistanie, istnieją bowiem systemy wzorowane na SORM, a uruchomiony w roku 2010 ukraiński odpowiednik ma nawet możliwość natychmiastowego przerwania połączenia, zablokowania adresu internetowego czy numeru telefonu. W każdym z tych państw działają delegatury FSB, a rosyjski system inwigilacji całkowicie uzależnia miejscowe służby od współpracy z FSB. We wrześniu 2012 r. na szczycie w Jałcie, szefowie państw WNP ogłosili projekt utworzenia własnego Centrum CIS Cybersecurity, który ma być wzorowany na CERT. W odróżnieniu od zadań stawianych CERT, postsowiecki system ma zajmować się głownie „zapobieganiem i zwalczaniem wykorzystywania Internetu w celach terrorystycznych, separatystycznych i ekstremistycznych”. Rosjanie otwarcie deklarują, że ich celem jest stworzenie ujednoliconego systemu monitorowania ruchu telekomunikacyjnego i internetowego obejmującego cały obszar byłego ZSRR. Dzięki wykorzystaniu SORM, będzie on zdolny przechwytywać dane poza granicami WNP i stanie się ważnym narzędziem w rękach rosyjskiego wywiadu.
Rewelacje Snowdena są zatem wyjątkowo przydatne dla unijnych i kremlowskich cenzorów. Nie tylko wytrącają broń autentycznym obrońcom wolności słowa, ale dają argument propagandowy służący wprowadzeniu nowych metod nadzoru elektronicznego. W odróżnieniu od potępionego PRISM, będą to metody wyjęte spod jakiejkolwiek kontroli i obejmujące swoim zasięgiem miliony zwykłych obywateli. Rosyjska agentura i rezonujące jej media, zadbają, by wiedza o tych działaniach nie została ujawniona.
Nazywając Snowdena „bohaterem działającym w interesie społeczeństwa” i „obrońcą wolności” – Rosjanie kpią z Ameryki i cynicznie oszukują światową opinię publiczną. Jedynym efektem jego działalności będzie umocnienie pozycji Rosji i Chin -  największych wrogów ludzkości i przeciwników wolnego internetu. Ci, którzy sławią dziś Snowdena i zachłystują się jego rewelacjami, powinni mieć świadomość, jak złej sprawie służy ten człowiek.

44 komentarze:

  1. Dla mnie sprawa inwigilacji jest kontrwersyjna. Chcialbym rozwiazania troche idealistycznego. "Niech zbieraja co chca, ale wykorzystuja tylko wtedy jak musza". A wiec, np. w przypadkach zagrozenia ludzi i wolnosci. Tak w teorii dziala system w USA, bo jest jakis tam nadzor sadowy, choc ze wzgledu na tajemnice panstwowa, nie wiadomo jak to dziala w praktyce. Chcialbym aby gdzies bylo napisane wyraznie, ze "zebrane informacje moga byc uzyte tylko do celow dla ktorych zostaly zebrane". A cele to "zagrozenia ludzi i wolnosci", a nie, dla przykladu, sciganie przestepstw podatktowych. To samo odnosi sie do prowokacji policyjnych i korzystania z informatorow. Rownie wazne jest prawo prasowe i gwarantowanie ochrony tajemnicy dziennikarskiej. Ale trudno aby to dzialalo w sposob doskonaly w sytuacji osaczenia. Sytuacja w Egipcie jaskrawo pokazuje, ze "demokracja" jest fajna, o ile nie istnieja liczne grupy ludzi, ktore chca jej uzyc do wprowadzenia dyktatury. Hitler doszedl do wladzy w wyniku calkiem legalnego glosowania
    w Reichstagu, ktory potem spalil.

    Im dluzej sie nad tym zasanawiam, to dochodze do wniosku, ze gwarantem poprawnego dzialania systemy inwigilacji sa ludzie ktorzy to robia. Musza byc gleboko etyczni, patriotyczni, i wierzyc w konstytucje (o ile jest to dobra konstytucja, a amerykanska jest dobra). Ale z drugiej strony "Absolutna wladza korumpuje absolutnie". Amerykanska konstytucja byla tworzona pod wplywem zagrozenia zewnetrznego. Niestety, Ameryka jest powaznie zagrozona od wewnatrz przez grupy representujace obce interesy (nie tylko lobby bankierow i zwiazanej z nim sekty religijnej, ale interesow obcych miedzynarodowych korporacji, oraz rzadow, np. Chinczykow, Rosjan, Arabow, itp).

    Nie wiem czy "panstwo prawa" moze sie przed takimi zagrozeniami obronic. Jestem dosc pesymistyczny...

    Jasiu z Hameryki

    OdpowiedzUsuń
  2. !!!

    Znów świetny tekst, Panie Aleksandrze!

    PRISM v/s SORM => czyli nadchodzące zwycięstwo barbarzyństwa nad cywilizacją i bezprawia nad kanonem!

    Oklaskiwane - przy otwartej kurtynie - przez obrastające w bogactwa lewactwo tego świata.

    [Swoją drogą, to ciekawe, Panie Aleksandrze...
    Wskutek pospolitego złodziejstwa - na które nie ma kary, kreatywnej księgowości, globalnych malwersacji, typu: "pakiety klimatyczne", i podobnych diabelskich wynalazków - zasoby finansowe Ziemi wydają się przesuwać w stronę bogacącej się lewicy i barbarzyńców, pozostawiając wyznającą określony kanon wartości prawicę - coraz biedniejszą i tracącą na znaczeniu. Czy podziela Pan to spostrzeżenie?]

    Ale wróćmy do "agenta zniewolenia" z Pańskiego wpisu.

    1) Edward Snowden - "bohater naszych czasów", wzór i bożyszcze internetowej młodzieży od lat 12 do 100 oraz upośledzonych na umyśle MWzWM, zaliczany przeze mnie do TYPU I, tzw. "dawnego ideowego rewolucjonisty" - blady, w drucianych oprawkach, sierakowsko-podobny trockista =>patrz zdjęcia:

    klik
    klik
    klik

    2) Julian Assange = bożyszcze TYPU II - czyli tzw. "dobroczyńca ludzkości" z WIKILEAKS - wystylizowany na srebrno "sterydowiec" - niczym herosi z komiksów dla niewymagających i handikapowanych umysłowo ( znów MWzWM i ogólnie "postępowcy").

    klik

    Mimo odmiennych charakteryzacji obaj panowie dziwnie się do siebie upodabniają, przede wszystkim sposobem działania, jakby jedna prowadziła ich ręka?

    Zresztą ...

    Czy nie wydaje się Panu prawdopodobne, że rewelacje Assange'a mogły w znacznym stopniu być oparte na szpiegostwie Snowdena i stanowić wczesną prezentację jego dokonań, zanim nie "rabnięto po całości" ?

    Tyle pierwszych spostrzeżeń :)

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo, lubi pani być inwigilowana?

      Usuń
  3. .

    Wpisuję doskonały komentarz Krzysztofa Czabańskiego z wP:

    Atak "pożytecznych idiotów" . To nie jest wojna wywiadów na świecie, lecz wojna o świat!

    Rozprzestrzenia się dyskusja o tym, że wywiad amerykański podsłuchuje wszystko, co się rusza. Oczywiście, dominują głosy pełne oburzenia. Dużo w tych głosach powoływania się na prawa człowieka, wolności obywatelskie itd.itp. Ludziom starszym przypomina to wielkie kampanie przeciwko stacjonowaniu w Europie wojsk amerykańskich, a zwłaszcza przeciw amerykańskim rakietom z głowicami atomowymi. Te kampanie robili na Zachodzie rozmaici pacyfiście, ruchy zielonych, ludzie dobrej – jak się przedstawiali – woli. Po niewielu latach wyszło szydło z worka i okazało się, że całą kampanię prowadził wywiad sowiecki. Za sowieckie pieniądze. Oczywiście, rozmaitych „pożytecznych idiotów”, którzy robili to także za własne pieniądze nie brakowało.

    Teraz zapewne „pożytecznych idiotów” – najchętniej widziani są ci z tytułami naukowymi! - też się nieco znajdzie. A media otworzą się na nich szeroko. Już to widać. Na prawicy również.

    Czasem ktoś bardziej przytomny dodaje, że np. wywiady Rosji i Chin również podsłuchują, co tylko im się uda. I że na świecie toczy się wojna wywiadów.

    Problem w tym, że to półprawdy, tylko mącące ludziom w głowach. TO NIE JEST WOJNA WYWIADÓW NA ŚWIECIE, LECZ - WOJNA O ŚWIAT.

    Pamiętacie Państwo serial komediowy o wojskach amerykańskich podczas wojny koreańskiej „M.A.S.H.”? Kpiono tam sobie z armii USA bez żadnych zahamowań. Gdyby jednak ta armia została w koszarach zamiast wojować w Korei i w innych miejscach, to świat byłby dziś jednym wielkim gułagiem, a nie zbiorem państw w zdecydowanej większości raczej demokratycznych niż autorytarnych.

    Teraz wielu ludzi chce rozliczać Amerykanów za ich wywiad. Jasne, niech górą będzie wywiad rosyjski lub chiński. Naprawdę chcemy żyć w świecie Rosji, Chin, Iranu i Korei?! Trudno w to uwierzyć, ale przecież „pożytecznych idiotów” nie sieją, sami się rodzą. Powołując się na najświętsze wartości demokratyczne, rzecz jasna.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz śiat może być jednym wielkim gułagiem - amerykańskim

      Usuń
  4. A. Ścios,

    pomijając wielkie g... jakim są wszystkie próby różnych państw położenia łapy na Internecie - w tym i amerykańskie - to oczywiście ta dzika dysproporcja między Amerykanami a ekipami ,,commmies" i innych rzeczywiście nie wywołuje istotnej reakcji w światowej opinii publicznej. Tak, jakby zachodnia i nie tylko społeczność uważała,że ,,Rosja, Chiny itd. są jakie są, więc ich zachowanie jest zrozumiałe i nie ma się co szarpać". Przypomina to okres zimnej wojny - w sensie ruchów pacyfistycznych zwalczających militaryzm Ameryki bez mrugnięcia okiem nad zbrojeniami folwarków zwierzęcych.
    Na marginesie, podobnie jest z walką o ,,prawa" homoseksualistów, zwalcza się ,,homofobię" wszędzie, ale nie w Rosji, gdzie jest jedno z najbardziej pod tym względem restrykcyjnych podejść. hehehe, dlaczego Biedroń czy zachodni homo nie pojada protestować do Petersburga??? Bo ,,Rosja już taka jest", ,,oni tak mają", że wsadzili by go do łagru - i to jest wszak zrozumiałe...

    Ważną uwagą, która nasuwa się po lekturze tego artykułu jest zadziwiająca słabość Ameryki w działaniach prowokacyjno-propagandowych. Pytanie, czy to słabość strukturalna, czy tylko wynik obecnego przywództwa?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps.

      o, widzę, ze już Pani Urszula Domyślna odniosła się wcześniej do zimnowojennej PAcyfy... w takim razie przepraszam za powtórzenie.

      Usuń
    2. Z mojego punktu widzenia slabosc Ameryki w dzialaniach prowokacyjno-propagandowych jest wynikiem edukacji/wychowania -- odpowiedzialnosc za slowo. Oni tutaj bardzo rzadko paplaja, szczegolnie jak sa na eksponowanych stanowiskach. Boja sie jak ognia ze straca wiarygodnosc i beda musieli "odszczekac". To sie oczywiscie zmienia, ale cale szczescie powoli. Slabosc jest tez strukturalna, bo merdia nie sa przesycone agentami rzadowymi, a jesli juz, to nie rzadu Stanow Zjednoczonych. Podrzucanie falszywek nie dziala, jesli nie pochodza od wiarygodnych zrodel, a dziennikarze sa za sprytni, aby narazac swoja wiarygodnosc powtarzajac niesprawdzone informacje.

      Obecne przywodztwo jest pozalowania godne, choc pocieszenie w tym, ze poprzednie (dubji) moglo byc jeszcze gorsze. Wielu ludzi glosowalo na Obame, aby pogonic likudnikow, choc wyglada na to, ze zamienili dzume na cholere...
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    3. jasiu z Hameryki,

      ciekawe uwagi

      pozdrawiam

      Usuń
  5. Jasiu Z Hameryki,

    Każda inwigilacja jest "kontrowersyjna", bo prowadzi do naruszenia prywatności i ograniczenia wolności obywatelskich. Nie ma też na świecie służb, które nie stosowałyby tego narzędzia.
    To zaś o czym Pan pisze, nie jest wcale rozwiązaniem idealistycznym. Opis różnic między systemem rosyjskim i amerykańskim ma znacznie szersze znaczenie.
    W systemie komunistycznym (lub jego pochodnych), władza zdobywała wiedzę o obywatelach po to, by ich nadzorować i kontrolować, zaś ewentualna wiedza obywatela na temat władzy była zawsze ograniczana i uznawana za zagrożenie dla interesów państwa. Informacja stanowiła zatem rodzaj broni skierowanej przeciwko obywatelowi i wykorzystywanej wyłącznie w interesie grupy rządzącej. Tym samym, nie służyła ochronie państwa i bezpieczeństwa jego mieszkańców, lecz stawała się jednym z narzędzi sprawowania nadzoru nad społeczeństwem.
    Ten model – obowiązujący do dziś w Rosji i w III RP czyni z ludzi służb specjalnych samozwańczych „władców tajemnic” i decyduje o podstawowej różnicy w sposobie wykorzystania zgromadzonych informacji.
    W systemie takich państw obowiązuje zasada rozdzielenia czynności operacyjnych od procesowych. To zaś umożliwia gromadzenie wiedzy o każdym bez żadnej weryfikacji sądowej. Ten podział zachowano po 1989 r. i do dzisiaj policja bądź ABW może zbierać informacje operacyjne (w tym pochodzące z podsłuchu) bez planu wykorzystania ich w sądzie, a nawet bez potrzeby wskazywania przyczyn gromadzenia danych. W państwie policyjnym nikt bowiem nie kontrolował zasadności stosowania inwigilacji, a zebrana w sposób tajny wiedza służyła do nadzoru nad społeczeństwem i była wykorzystywana przeciwko przeciwnikom politycznym. W państwie prawa środki techniki operacyjnej pozostają pod ścisłą kontrolą, zaś informacje uzyskane z podsłuchów służą przede wszystkim ważnym potrzebom procesowym. Jeżeli nie mają znaczenia dowodowego, są komisyjnie niszczone, a w niektórych krajach osoby podsłuchiwane są powiadamiane o takich zdarzeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,
      Dziekuje za "pokrzepienie na duchu" ze nie jestem idealista... Choc moja potencjalna szkodliwosc jest znikoma, idealisci przyczynili sie do najwiekszych klesk na naszym ziemiskim padole... Dziekuje za Panskie publikacje... Czytam kazda... Choc czasem Pana podejrzewam o idealizm, to jednak, jak napisalem, za pragmatyzmem musi stac niewzruszona postawa etyczna i zasady oparte na umilowaniu swojego kraju i ludzi, oraz postawa obywatelska w stosunku do innych i do siebie... Podziwiam Pana ze w priwislanskim kraju ciagle ma Pan te wszystkie wartosci gleboko w sercu...

      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    2. Jasiu Z Hameryki,

      W potocznym rozumieniu, idealizm to "bujanie w obłokach" i kierowanie się "nieżyciowymi" zasadami. Jeśli jednak jest to postawa oparta na realizmie, rzetelnej wiedzy i uczciwej ocenie rzeczywistości, a nadto zakorzeniona w trwałych normach moralnych - należy sobie życzyć jak najwięcej takich idealistów.
      Bardzo Panu dziękuję za dobre słowa i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Pani Urszulo,

    Zestawienie - PRISM v/s SORM pokazałem, by uzmysłowić zasadniczą różnicę między służbami USA i Rosji. Tych różnic jest oczywiście więcej, ale są one szczególnie widoczne na przykładzie zasad inwigilacji.
    Ludzie,którzy bredzą dziś o "amerykańskich podsłuchach", a wcześniej bredzili o ACTA, nie tylko nie mają pojęcia o uwarunkowaniach prawnych czy politycznych, ale nie chcą rozumieć, że Rosja jest krajem bandyckim, w którym służb nie obowiązują żadne zasady. W tym kontekście, wrzask podnoszony przez Rosjan i ich sojuszników przypomina okrzyk "łap złodzieja" wydawany przez prawdziwego bandytę.
    Dziękuję za trafną charakterystykę dwóch "herosów". Nie mam cienia wątpliwości, że obaj są ludźmi sterowanymi prze Moskwę i największymi wrogami wolności internetu. Łączy ich nie tylko umiłowanie dla kraju Putina, ale szczera, czekistowska nienawiść do Ameryki.
    Nie potrafię natomiast odpowiedzieć - czy rewelacje Assange'a mogły "być oparte na szpiegostwie Snowdena i stanowić wczesną prezentację jego dokonań"?.Nie jest wykluczone, że Snowden był jednym z ludzi kradnących tajemnice na rzecz rosyjskiego pupilka (może nawet najważniejszym). Reakcja administracji USA świadczy, że ten człowiek może posiadać informacje znacznie większej wagi.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest Pan zbyt bezkrytyczny wobec PRISM i skali ingerencji Amerykanów, gdyż w tym momencie wiadomym jest już -oczywiście za sprawą Snowden'a- łamanie prawa przez NSA, gdyż zapoznawała się ona z treścią rozmów telefonicznych (popularny podsłuch) i prywatnej korespondencji elektronicznej obywateli amerykańskich, wobec których nie toczy się postępowanie. Tego zabrania czwarta poprawka do Konstytucji USA i ten najwyższy akt prawny został naruszony, więc otwarta jest droga do pozwu zbiorowego przeciwko NSA czy CIA.
      Dochodzi też sprawa druga, która zapewne wkrótce wyjdzie na jaw i będzie nagłaśniana przez rosyjskie przekaziory. Otóż NSA archiwizowała rozmowy i korespondencję pomiędzy amerykańskimi adwokatami a ich amerykańskimi klientami, gdy byli oni w sporze z organami władzy USA, bądź też natura sporu sądowego pozostawała w związku z uprawnieniami służb lub zmierzała do rozstrzygnięcia uprawnień służb wobec obywateli USA. Zatem mamy do czynienia z rażącym naruszeniem tajemnicy adwokackiej ze strony służb bezpieczeństwa będących prawnym i operacyjnym zabezpieczeniem strony sporów - państwa amerykańskiego.
      Tak, chodzi o tak zwanych obrońców praw człowieka, mocno lewicowych, ale oni są obywatelami amerykańsmimi i jeśli państwo amerykańskie łamie wobec nich i ich prawników tajemnicę adwokacką, to jest to bardzo bardzo nie w porządku i takie sytuacje sytuują dane państwo jako totalitarne.

      Usuń
  7. Wojciech Miara,

    Postawa, o której Pan wspomina, jest dość powszechna. Znalazła nawet wyraz w tzw. rekomendacjach Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego, a zatem jest polecana jako strategia działania III RP wobec państwa Putina. W jednym z opracowań SPBN napisano:
    „Warunkiem jaki musimy zaakceptować, co wymaga kroku do przodu ze strony Polski i całej wspólnoty atlantyckiej, jest porozumienie z Rosją taką jaka ona jest i chce być. Trzeba zrezygnować z misyjności i życzeniowej polityki zmierzającej do skłonienia Rosji do pełnego przyjęcia zachodniego modelu ustrojowego i uznać, że jest możliwa promowana przez Kreml modernizacja Rosji bez demokratyzacji na wzór zachodni.
    Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa. Zacieśnianie współpracy z Rosją ułatwi pojednanie polsko-rosyjskie."

    Jeśli dostrzec, że bardzo podobne podejście zaprezentował Obama w swojej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego z maja 2010 roku, nie powinniśmy się dziwić, że Rosja rozgrywa Amerykę na wszystkich frontach.
    Przypomnę, że w strategii amerykańskiej zapisano m.in,że „Dyplomacja stanowi fundament naszego bezpieczeństwa narodowego i naszych zdolności obronnych”. Podkreślono konieczność "budowy głębszego i bardziej skutecznego partnerstwa z innymi kluczowymi i wpływowymi centrami, w tym Chinami, Indiami i Rosją”.
    W odniesieniu do Rosji czytamy zaś o woli „pogłębienia partnerstwa” i budowaniu relacji „opartych na wspólnocie interesów”. Za najważniejszą kwestię Obama uznał "negocjacje rozbrojeniowe i działania na rzecz nieproliferacji oraz ograniczenia broni nuklearnej, współpracę gospodarczą i handlową" oraz "budowanie Rosji silnej, pokojowej, respektującej międzynarodowe zasady."
    Musiało się to spodobać wszelkiej maści lewakom i rosyjskiej agenturze, bo za te brednie ten najgorszy z amerykańskich prezydentów dostał przecież Nagrodę Nobla.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. OT! Aktualny!


    Jan Pospieszalski dla wPolityce.pl o koncesji dla TV Trwam: „Jesteśmy świadkami zwycięstwa obywateli nad Platformą Obywatelską”

    ====

    Jedna z najgłupszych rzeczy, jakie ostatnio czytałam!
    Autor prowadzi(ł)? podobno w TVP "nasz" program polityczny?

    Well...


    Nieustające pozdrowienia dla Pana, bo "trafił" Pan nawet z datą koncesji!
    No, chyba że związki jakieś z KRRiT SzP AŚ posiada? :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Urszulo,

    To gorzka satysfakcja. Atak o.Rydzyka na środowisko GP był oczywistym sygnałem, że sprawa koncesji została przesądzona. Napisałem o tym 16 czerwca br. Wypowiedź dyrektora RM była szczególnie cyniczna i haniebna, bo w ten sposób podziękował klubom GP za wielomiesięczną walkę.

    Oczywiście - dzisiejsza decyzja KRRiT nie jest żadnym "zwycięstwem obywateli". To fałszywa retoryka, którą świadomie lub nie mami się elektorat PiS-u.
    Ta władza, co udowodniła stokrotnie, ma opinię obywateli, a szczególnie swoich przeciwników, w głębokim poważaniu i nigdy nie kierowała się dobrem społecznym.
    Decyzję o przyznaniu koncesji postrzegam zatem w trzech aspektach:
    - jako formę "nagrody" dla EP za "pojednanie" z Cyrylem i równie gorzkie i fałszywe "jednanie" z hierarchią na Ukrainie,
    - jako wyraz sojuszu środowisk kościelnych z Belwederem,
    - jako element kampanii wyborczej 2015 roku. Nie mam bowiem wątpliwości, że media o.Rydzyka odegrają ważną rolę w pomniejszeniu wyniku wyborczego PiS.
    Warto patrzeć, jakie postaci i środowiska będą wspierane przez RM i TV Trwam.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PlatfORMO dało marchewkę...

      Ciekawe jaki będzie pierwszy kij i czyje doświadczą go plecy..

      Usuń
  10. Produkt uboczny całej tej historii:

    - A my mamy takie technologie, jakich wy nie macie! ( USA)

    I choć Rosja i Chiny z siebie wychodzą, aby mieć podobne, zawsze będą o kilka kroków do tylu, bo przecież technologie, którymi dysponuje USA nie leżą w zamrażarkach.

    Taki szczegół: co mnie naprawdę w sprawie Snowdena zdumiało ( ale i z lekka z irytowało), to informacja, że NSA, poprzez zakontraktowanie, płaci ca pół milionowi takich specjalistów!

    Chiny może tak, ale czy Rosję stać jest na taki wydatek b e z o b a w, że i im może się "urodzić" własny Snowden? Rosja, poza tym, musi dbac o pozory demokracji, podczas kiedy Chiny mogą sobie takie "duperele" odpuścić, a nawet stworzyć i zamknąć przed światem zewnętrznym nawet i kilka miast dla zgrupowania takiego "sektora".

    Generalnie, jednak uważam, że to co do nas dociera, b a r d z i e j jest elementami gier dezinformacyjnych, niż rzeczową informacja, którą można potraktować poważnie na tyle, aby ją analizować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ilekroć czytam sprawozdanie faktów ujęte w tak chłodny i nienacechowany rygor, tyle razy marzy mi się, aby każde państwo, bez wyjątku, było poddane totalnej i bezlitosnej kontroli obywatelskiej.

    Nigdy nie kryłem się z poglądem, że to Państwo powino słuchać Obywatela, być jego służącym. Ta relacja została - po części z powodu obywatelskiej bierności, po części z powodu ludzi bez zasad i honoru wykorzystujących instrumenty pańśtwowe - całkowicie odwrócona.

    PRISM jest równie podły jak SORM. Nie wierzę w bajdy o tym, że system sądowniczy nie ulegnie naciskom "w strategicznych dla Państwa" kwestiach. Wyrażę się prosto: bandyci, którzy używają inwigilacji Obywateli powinni zostać straceni. Nie izolowani, nie skazani na dożywocie, ale straceni.

    Oczywiście, "powinni" wyraża obywatelską niemoc. Obywatele, nawet o miliardowej populacji, są bezsilni wobec gangów, które nazywają się "państwami".

    Stąd, pierwszym krokiem jest przywrócenie obywatelskiej postawy. Nie wierzę w obywatelską postawę Obamy, to marionetka w rękach tych, których nie widać. O Putinie szkoda w ogóle rozmawiać, to zwykły satrapa, dla którego pojęcie "sumienie" ma tę wagę co "tramwaj" - jeśli się zepsuje zjeżdża się z nim do zajezdni i tam je ktoś naprawi.

    Moja wiara jest totalnie naiwna. Wiem o tym ;) Snowden - czy to jego inicjatywa, czy gra operacyjna z jego użyciem, to chyba pytanie retoryczne. Nic się nie zmieniło od czasów brata Dantego.


    Dlatego dedykuję Wam wierszyk o wierze:


    człowiek podziemny zaprasza pepika na kolację,

    stawia lampę z makro i bierze pod skrzydła puszczyka
    z nefrytowym podbrzuszem. twierdzisz, że jesteś
    samotny, że wygładzają się kontury rzeczy, że obrus
    zsuwa się na stopy, a kropla wody po liściu anturium

    nie pozostawiając wilgoci? to ciekawe, posapuje
    podnosząc oczy i od niechcenia przewraca lampę.
    niezwykłe, podkreśla z przesadą, ale czy idziesz
    za głosem, niechby swoim albo bibllijnej czerni,

    której nie docieczesz? ufać sprzeczności to nie to samo,
    co iść za głosem. to iść przed nim, a mimo to ufać,
    rozlega się nad dymiącym półmiskiem jaspisowe
    zgrzytnięcie pepika, puszczyka albo ciepłego posiłku.



    OdpowiedzUsuń
  12. Katarzyna Makowska - Pyzol,


    "Rosja pod względem niektórych technologii pozostaje w tyle za krajami zachodnimi o dziesiątki lat" - to bynajmniej nie moje stwierdzenie, ale słowa wicepremiera Rosji Dmitrija Rogozina sprzed dwóch tygodni.
    W przypadku wywiadu elektronicznego ma to oczywiście znaczenie, ale Rosja "nadrabia" temat agresywnością inwigilacji i doskonałą osłoną dezinformacyjną.
    Nie zgodzę się natomiast z Tobą, że "Rosja,musi dbac o pozory demokracji, podczas kiedy Chiny mogą sobie takie "duperele" odpuścić, a nawet stworzyć i zamknąć przed światem zewnętrznym nawet i kilka miast dla zgrupowania takiego "sektora"."
    Putin od dawna nie dba o żadne pozory demokracji. Problem polega na tym, że tzw, wolny świat zamyka mocno oczy na to co dzieje się w Rosji i nie chce nawet widzieć kremlowskiego zamordyzmu. Trzeba pojechać na rosyjską prowincję lub posłuchać co mówią prawdziwi opozycjoniści, by zrozumieć, czym jest dzisiejsza Rosja, Zachód woli wierzyć, że ma się do czynienia z cywilizowanym "partnerem" niż z bandycką hołotą, która nie przestrzega żadnych zasad. Taką optykę znamy z historii powojennej i do dziś kształtuje ona stosunki z Rosją.
    Józef Mackiewicz w „Zwycięstwie prowokacji” ujął to precyzyjnie - „Polityka Zachodu podczas wojny kierowała się względami narzuconymi jej przez sojusz z Sowietami; polityka Zachodu po wojnie kieruje się względami narzuconymi jej przez chęć pokojowej koegzystencji z Sowietami".
    Gdyby żył dziś, mógłby dopisać, że polityka Zachodu po "śmierci komunizmu" kieruje się strachem przed odkryciem faktu jego zmartwychwstania.

    W Rosji istnieją zamknięte zakłady, instytuty badawcze i miasta-enklawy nadzorowane przez FSB, do których zwykły śmiertelnik nie ma dostępu. Pod tym względem państwo Putina nie ustępuje Chinom, choć faktem jest, że w przypadku tych dwóch mocarstw mamy do czynienia ze stosowaniem "strategii nożyczek". Jawny komunizm w Chinach i utajniony w Rosji, doskonale umożliwia prowadzenie tej gry.

    Gdybym miał poważnie potraktować tezę zawartą w Twoim ostatnim zdaniu i uwierzył, że to co do nas dociera w sprawie Snowdena ( czy generalnie-relacji Rosja-USA) jest tylko "elementem gier dezinformacyjnych", rzeczywiście nie napisałbym żadnej analizy.
    Na szczęście mam na ten temat inne zdanie.



    OdpowiedzUsuń
  13. przemek łośko,

    Nie wiem wprawdzie, co dokładnie rozumie Pan pod pojęciem "kontroli obywatelskiej", ale podejrzewam, że w takim ujęciu nie ma ono żadnego zastosowania do tematu służb specjalnych.
    Nie ma bowiem państw, które mogą się obejść bez tego narzędzia, a ustanowienie nad nim jakiegoś otwartego nadzoru obywatelskiego przeczyłoby samej idei tajnych służb i sprowadzało rzecz do absurdu.

    Może Pan oczywiście twierdzić, że "PRISM jest równie podły jak SORM", ma to jednak wartość tezy, że zwykły fotel może być równie niewygodny do siedzenia jak krzesło elektryczne.
    Chodzi też o to - jak zdobyta informacja jest wykorzystywana, dla jakich celów i po co jest gromadzona. Czy służy ona np. prywatnym interesom szefów służb lub osłonie przestępstw grupy rządzącej, jest używana dla zaostrzenia kontroli nad społeczeństwem i poszerzenia wszechwładzy "władców tajemnic", zbiera się ją po to by prześladować opozycję i budować system represji, czy raczej zdobywa się dlatego, by chronić własne państwo i dbać o bezpieczeństwo obywateli?
    Myślę, że jako wolny obywatel wolnego państwa chciałby Pan mieć pewność, że ktoś mądrze i profesjonalnie strzeże tej wolności.
    Natomiast każda szanująca się demokracja ma mechanizmy kontrolowania poczynań służb. Odbywa się to poprzez sądy, komisje parlamentarne, instytucje rządowe. Ta forma sprawdza się (zwykle) w dojrzałych demokracjach i jest całkowicie nieznana lub karykaturalnie fałszowana w przypadku takich tworów jak III RP.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Aleksandrze Ścios, Komentatorzy,

    Czy nie uważacie Państwo, że w PiS mamy też i to według mojej długoletniej obserwacji nawet nie jednego Edwarda Snowdena?

    Dziś wlazłem, tam gdzie orzeł włazić nie powinien, a tam czytam to:

    "PILNE! Kaczyński: profesor Gliński byłby dobrym prezydentem"

    "- Dobrze by było, żeby Polska miała takiego przyzwoitego prezydenta - powiedział dzisiaj podczas pobytu w Węgrowie prezes PiS Jarosław Kaczyński, mówiąc o profesorze Piotrze Glińskim."

    "- Często sobie myślę, że dobrze by było, żeby Polska miała takiego przyzwoitego prezydenta. Wykształconego profesora z nienagannym życiorysem, nienagannym życiem rodzinnym, bez żadnych powiązań z WSI, bez różnych dziwnych meandrów w życiorysie - mówił Jarosław Kaczyński."

    I teraz TO co daje świadectwo na to, ze ktoś w otoczeniu dobrze kręci interesy UW - "Upadłej Wolności", bo sam Jarosław Kaczyński mówi o TAK:

    "- Ja uważam, że profesor Gliński to człowiek, który może zrobić dla Polski dużo, naprawdę bardzo dużo. Bardzo go cenię, choć znam od niedawna. Słyszałem o nim jako wybitnym socjologu, ale osobiście go nie znałem - dodał prezes PiS."

    POWTÓRZĘ:

    "(...)Bardzo go cenię, choć znam od niedawna. Słyszałem o nim jako wybitnym socjologu, ale osobiście go nie znałem - dodał prezes PiS."

    ZA: http://niezalezna.pl/43274-pilne-kaczynski-profesor-glinski-bylby-dobrym-prezydentem

    REMCE opadają, a głupota jak gołębica lata już u powały nad kolejnym okrągłym ołtarzem, lecz tym razem jakiejś/jakiegoś innego imienia świętej/świętego.

    Już wiem, będzie to ołtarz albo i okrągły stół, lecz tym razem wykonany z gliny i nazwą go okrągłym stół z giętkimi glinianymi nogami, do którego zaproszą poza żyjącymi wyznawcami Magdalenki liczne wyrosłe jej przez prawie ćwierć wieku odnogi i macki.

    Panie Aleksandrze. pisał Pan o "długim marszu", "o tym, że należy się Nam Więcej", a tymczasem im chodzi przede wszystkim o to by do koryta władzy dobiec na skróty, nawet przez pola irygacyjne, w które dziś układ OS wylewa wszelakie szambie odchody.

    Gdzie nie spojrzę, to tylko szambo widzę i co ja mam na to poradzić, że wzrok mam jakiś taki inny nie tylko od lemingów ale i rzekomo kolejnych "naszych"?

    Pozdrawiam.
    Obibok na własny koszt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się zdaje, że tak krawiec kraje, jak mu materii staje.

      Przedstawiany przez Autora globalny pejzaż, w którym Ameryka traci strategiczną inicjatywę, może nastrajać pesymistycznie. Jednak ten stan rzeczy jest wynikiem wielu dynamicznych czynników i nie musi być constans. Jeśli prezydentura Obamy jest słaba, to należy dopuścić i taką ewentualność, że kolejna może być lepsza. Zaś Polska - mówię tu o świadomych Polakach tradycyjnie przychylnych Ameryce, boć też ją przecież tworzyliśmy - będąc, wprawdzie niewielkim, ale jednak sojusznikiem, powinna na miarę swych sił ów proces, w swoim dobrze pojętym interesie, wspomagać.

      Bardzo interesująca jest analiza profesorów A.Nowaka i W.Marciniaka, na temat doktryny wojskowej Rosji, ładnie (przypadkiem?) korespondująca z tekstami A.Ściosa. Jej konkluzja zawiera się w stwierdzeniu, że mniemana potęga Rosji nie tkwi w jej faktycznym potencjale, demonizowanym poprzez sprawną propagandę, ale zawiera się w słabości jej przeciwników, którzy z kolei nie chcą(?), nie potrafią(?) wykorzystać swojej realnej siły do przezwyciężenia trapiącej świat od dziesięcioleci bolączki komunizmu.
      http://vod.gazetapolska.pl/4634-doktryna-wojskowa-rosji

      Jeśli przyjmiemy, że jednym z instrumentów odbudowy państwa mają być wybory, to musimy też realnie diagnozować środowisko, w którym one będą się odbywały. Dlaczego zatem nie przyjąć J. Kaczyński ma rację, iż w starciu z Komorowskim potrzeba będzie kandydata takiego właśnie, jak prof. P.Gliński? Nie jest idealny? – ależ oczywiście. Jeśli nawet jest tylko „przyzwoity”, to gdyby objął prezydenturę, byłaby to dla Polski kolosalna zmiana.

      Co do agentury w PiS, to z pewnością jest. Myślę jednak, że będąc ostrożnym i uważnym, nie należy popadać w fatalizm, bo jest tam też wielu rozsądnych, bystrych, uczciwych, kochających Polskę ludzi. Potrzeba nam więcej zaufania do siebie nawzajem, wiary we własne siły, determinacji i jedności.

      Dlatego tak uwiera mi konflikt na linii RM – GP. Może nie jest tak źle i da się go przezwyciężyć?

      Pozdrawiam serdecznie Autora, Komentatorów i Czytelników

      Usuń
  15. Dzień dobry!

    Coś mi mówi, że z kandydatury imć pana Glińskiego na prezydenta najbardziej cieszy się Bronisław K. Bo z takim przeciwnikiem drugą kadencję ma już w kieszeni. A z kolei mając w Belwederze Bronisława K. Wołodia P. może spać spokojnie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąż Wystygły,

      Ma Pan rację. Taka kandydatura musiałaby wywołać zadowolenie w Belwederze i na Kremlu.

      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Obibok na własny koszt,

    Opowieści o "nominacjach" dla pana Glińskiego traktuję na razie jako folklor polityczny. Myślę, że nie dojdzie do sytuacji, w której ten pan obejmie jakieś odpowiedzialne stanowisko z rekomendacji PiS-u. Byłaby to rzecz fatalna.
    Od kilku tygodni prowadziłem internetową kwerendę, poszukując wystąpień i wypowiedzi Piotra Glińskiego z ostatnich lat. Efekty tego przeglądu mogą wywołać niemały wstrząs wśród elektoratu PiS-u i niewykluczone, że kiedyś powstanie tekst poświęcony temu tematowi.
    Pan Gliński to nie tylko działacz Unii Wolności, w tym uczestnik szeregu wystąpień partyjnych ( np. http://www.uw.org.pl/main/aktualnosci.php?id=410) czy propagator nonsensownej idei "społeczeństwa obywatelskiego", ale przede wszystkim działacz wielu organizacji ekologicznych i tzw. ruchu ekologicznego. A to w realiach III RP najgorsza z możliwych rekomendacji.
    Słowa Glińskiego - "w ruchu ekologicznym jest mniej g… niż w całym świecie" oraz wsparcie udzielane takim pomysłom jak "Polska Inicjatywa Na Rzecz Trwałego Rozwoju Świata", (tzw, ekohumanizm) mogą nam wiele powiedzieć o prawdziwych poglądach tego pana. Chyba, że należy on do ludzi, którzy zmieniają poglądy w zależności od politycznej koniunktury lub nie chcą pamiętać, co mówili i podpisywali przed kilkoma laty.
    Za swoje zasługi "na rzecz budowania społeczeństwa obywatelskiego" we wrześniu 2011 roku Piotr Gliński został odznaczony przez lokatora Belwederu Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Byłoby doskonale móc zapytać pana Glińskiego - kiedy i gdzie zbudował owe "społeczeństwo obywatelskie".
    Nie chcę zanudzać czytelników szczegółami dotyczącymi inicjatyw, którym patronował lub które wspierał pan Gliński, czy pikantnymi cytatami z rzeczy, pod którymi się podpisał, ale zachęcam do samodzielnych poszukiwań i poznania światopoglądu "kandydata na prezydenta".
    Szczególnie smutny jest fakt, że niezalezna.pl oraz inne "nasze" media przyjmują takie rewelacje bez cienia własnej refleksji i próby samodzielnej oceny.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Aleksandrze,

      Tak jak dla mnie za anty rekomendację tego pana wystarczyłoby jego tegoroczne stwierdzenie, a jednocześnie jego publiczne oburzenie na faszystowskie hasło "Polska dla Polaków".

      Tak jakby to "Niemcy były nie dla Niemców”, lecz Turków albo i dla Polaków, "Rosja dla Polaków", a nie dla Rosjan itd. itp.

      To jedno jego wystąpienie i oburzenie jak dla mnie jest wystarczającą jego dyskwalifikacją, bez względu na to, o czym był Pan łaskawie wspomnieć z jego rozlicznej nie polskiej jak na mój gust działalności tak na niwie UW i jej kongresie programowym, z którymi każdy logicznie i samodzielnie myślący, a tym bardziej roztropny komentator polityczny lub zajmujący się polityką poznać tak bez Pana jak i mojej podpowiedzi, prawda?

      Każdy mógł dowiedzieć się o tym panu, co to za acz, jak tylko to jego nazwisko pojawiło się po raz pierwszy na salonach PiS.

      Samo jego uczestniczenie w eko-terrorystycznych grupach nie polskiego lobby działającego w interesie nie polskim, lecz obcych państw i jak i globalnych zagranicznych korporacji przekreśla go w ogóle, jako rzekomo polskiego polityka, bo on nim nie był, nie jest i nie będzie.
      Podobnie oceniałem i oceniam Przemysława Wiplera, który nie powinien to swoim romansie i czynnym uczestnictwie w budowie imperium korporacji E&Y znaleźć się na listach PiS, bo już będąc posłem poszedł o krok dalej i stał się, jako rzekomy republikanin lobbystą koncernów tytoniowych doradzając im jak mają uszczuplać skarb państwa polskiego, rzecz jasna za obce pieniądze, będąc jednocześnie posłem na sejm rzekomo Polski, a szkodząc przy tym Nam i Polsce.

      Trzeba mieć nosa by takich ludzi wynajdywać pośród ponad 30 milionów wyborców posiadających bierne prawo wyborcze, prawda?

      Podobnie jak do grona ekspertów glinianego rządu technicznego powyciągać z czeluści i kapeluszy takiego eksperta jak Witold Modzelewski, który powinien odpowiadać karnie choćby za prywatną ustawę o doradztwie podatkowym, którą sam sobie i pod siebie napisał będąc wiceministrem w MF.
      Uwił gniazdko i stworzył kolejną mafijną korporację, w które prym wiodą służby i zagraniczne korporacje, które dzięki takim usłużnym pracownikom jak Przemkom w E&Y wykosili równo z ziemią małe, bo jednoosobowe polskie kancelarie, tak dumpingowymi cenami usług jak i składkami członkowskimi (80, - zł. miesięcznie) oraz składkami z tytułu obowiązkowego OC.

      Ale kto by to wiedział lub chciał taką szczegółową wiedzę posiadać, prawda?
      Wystarczy bełkotliwie bredzić i ględzić, co ślina na język przyniesie i mieć pamięć złotej rybki.

      To są wady nie do przeskoczenia, bo proszę zwrócić uwagę na zachowanie Solidarni 2010, którzy w przeciągu 3 lat wpychali na cokoły Skrzypków, Petelickich, Sowy, Promili, 3 drogi, a dziś na pikiecie we Wrocławiu udzielają korepetycji Dudkiewiczowi zamiast żądać dymisji i podjąć się zorganizowania referendum odwołującego tak tego czerwonego pacholę jak i całą Radę Miasta Wrocławia.
      W Gdańsku, podczas konferencji w Sali BHP w dniu 08.09.2012 r. tu też krowy głośno ryczałyby przypodobać się elitom PiS i J. Kaczyńskiemu, że już wkrótce będą organizować referendum by odwołać prezydenta jak i radę miasta, no i skończyło się na ryku, a tymczasem w mleczarni już prawie rok jak nie było tak nie ma ani kropli mleka.

      Pozdrawiam.
      Obibok na własny koszt

      Usuń
  17. viva cristo rey,

    Mnie zaś się zdaje, że krawiec ma dość materiału, tylko nie potrafi/nie chce nauczyć się nowych krojów i nadal szyje według narzuconego szablonu.
    Bardzo się cieszę, że panowie Nowak i Marciniak dochodzą obecnie do wniosków jakie zawarłem w marcowym tekście "ROSJA – IMPERIUM CZY POTĘGA MITU". W konkluzji znalazły się słowa:
    "Na przykładzie wielu zdarzeń rozgrywanych na arenie międzynarodowej, widać, że specyfika rosyjskiej (a wcześniej sowieckiej) dezinformacji polega na tym, że czerpie ona ze słabości zachodnich i amerykańskich polityków, niezdolnych do postrzegania Rosji w jej rzeczywistym wymiarze politycznym i militarnym. Obecna mistyfikacja jest tym łatwiej akceptowana, że spełnia oczekiwania tych, którzy z powodu błędu, strachu lub z wyrachowania, chcą w państwie Putina dostrzegać równorzędnego partnera lub groźnego przeciwnika. Znajdziemy tu analogię do postawy, jaką w latach 80. wobec Związku Sowieckiego przejawiał „wolny świat”. Tylko niewielu wówczas rozumiało, że ma do czynienia z mocarstwem, które najbardziej obawia się otwartej, zbrojnej konfrontacji, a swoją siłę czerpie z dezinformacji i propagandowej ofensywy.
    Jeśli dzisiejsza Rosja musi imitować mocarstwo i straszyć nas hardą retoryką – oznacza to tylko tyle, że państwo Putina staje się coraz słabsze i jest zmuszone sięgać do arsenału komunistycznych środków. Nic też nie wskazuje, by to państwo było w stanie sprostać globalnemu konfliktowi lub miało dążyć do jego sprowokowania. Taka konfrontacja przyniosłaby militarną klęskę Rosji i spowodowała utratę jej najważniejszej broni - ekspansywnej sieci intryg i dezinformacji oplatającej współczesny świat.
    Głosy publicystów i polityków straszących nas wojną z Rosją lub roztaczających wizję rosnącej potęgi militarnej państwa Putina, są dziś ważnym wkładem w rosyjską strategię podstępu i dezinformacji i – choćby nieświadomie, wpisują się w plany Kremla."

    Nie wiem, co Pan rozumie pod mianem "przyzwoity" (takim był też ponoć Geremek czy Kuroń) ale w starciu z Komorowskim, pan Gliński nie ma najmniejszych szans. Być może uzasadnię taką tezę w osobnym tekście.
    Podobnie - wybory w III RP nie są "jednym z instrumentów odbudowy państwa" lecz tworzenia nowego rozdania przez triumwirat zarządzający tym państwem. Kto po dwóch dekadach tego jeszcze nie pojął, nie powinien zawracać sobie głowy polityką.
    Bardzo bym sobie życzył, by Pańskie słowa - "potrzeba nam więcej zaufania do siebie nawzajem, wiary we własne siły, determinacji i jedności" znajdowały odbicie w rzeczywistości, Obawiam się jednak, że w przypadku pewnych "konfliktów", wymienione przez Pana wartości nie mają żadnego znaczenia.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksander Ścios

      Dokładnie ten przywołany, ale i inne Pana teksty miałem na myśli, mówiąc, że wykłady panów profesorów "ładnie (przypadkowo?)" z nimi korespondują. Wydaje mi się, że to dobrze, iż Pańskie analizy znajdują coraz szersze grono odbiorców, w tym takich ludzi, jak prof. Nowak, czy prof. Marciniak.

      "Przyzwoitym" nazwał p. Glińskiego J. Kaczyński. Jeśli dobrze zrozumiałem intencje prezesa PiS, to "przyzwoitość" oznacza zespół cech posiadanych przez prof. Glińskiego, predestynujących go do sprawowania urzędu prezydenta, których posiadanie odróżnia go od prezydenta urzędującego obecnie. Możliwe, że ja i prezes PiS mylimy się :)) Co do mnie, to będę z uwagą wyczekiwał Pańskiego tekstu na ten temat, ponieważ niniejszy blog jest jednym z niewielu źródeł, z których mogę zaczerpnąć prawdziwościowe zestawienia faktów i ich realistyczne oceny.

      Moja ocena instytucji wyborów w Polsce jest również oparta na Pańskiej, dlatego napisałem w trybie warunkowym: "jeśli przyjmiemy, że wybory są jednym z instrumentów odbudowy państwa". Jeśli nie są, to przecież zastanawianie się czy ten, czy ów startujący w nich kandydat będzie lepszy, czy gorszy, czy ma szanse na zwycięstwo w nich, czy nie - nie ma większego sensu. Pomimo to obstaję przy swoim: będę zawracał sobie głowę polityką bo jest fascynująca, ekscytująca i jest instrumentem "roztropnej realizacji dobra wspólnego", jeśli zedrzeć z niej mierzwę makiawelizmu, spotęgowanego XX-wiecznymi eksperymentami ideologicznymi.

      Co do aksjologii, cóż zrobię, żem idealista?:)) Świat byłby znacznie łatwiejszy, gdyby ludzie już nawet nie tyle "przyoblekli się", ile przynajmniej chcieli "przyoblec" w owego "nowego człowieka", o którym pisał Święty Paweł. Sam mam z tym problem, bom pyskacz "nie uznający autorytetów ani prawd objawionych III RP". Kto jak kto, ale nadziejam, że Pan powinien mnie dobrze rozumieć.

      Pozdrawiam serdecznie



      Usuń
  18. skąd Pan wie, że Snowden to pracownik NSA i b. agent CIA?
    jaćwing

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MalyPalac,

      http://en.wikipedia.org/wiki/Edward_Snowden
      http://wpolityce.pl/artykuly/55556-edward-snowden-bohater-czy-zdrajca-na-stronie-bialego-domu-juz-25-tys-ludzi-podpisalo-petycje-o-jego-ulaskawienie

      Usuń
    2. dla NSA, skąd wyniósł wiedzę i może jakieś pliki, był podwykonawcą, dla cia - zwykłym informatykiem, nawet bez studiów, żaden z niego wielki agent, po prostu lewacki informatyk-amator. co do szkód, to nie są one takie duże, Chiny, Rosja, Izrael, Wlk. Brytania (jest w projekci echelon) wywiad elektroniczny prowadzą na skalę podobną do USA, tylko Berlin i Paryż udają "świętych", szkoda, że nikt nie zadał im oficjalnie pytania o szpiegostwo elektroniczne. Fakt, że po propagandowym oburzeniu ucichli, świadczy tylko, że robią to, co wszystkie państwa patrzące perspektywicznie dalej niż zabudowania sąsiada.

      Usuń
  19. Panie Aleksandrze, dla Pana istnieją tylko układy polityczne, jawne i skrywane. W tym labiryncie nie istnieje zwykły człowiek, ludzka osoba, wolna, świadoma, gotowa poświęcić się dla jakiegoś dobra. Dla Pana IV Poprawka do Konstytucji USA i Prawa Człowieka to tylko instrumenty intryg politycznych. Jeżeli taka jest prawda, jeżeli obraz, który Pan kreuja ma sens "jedynie słuszny", to ten świat jest bardzo smutny i bez sensu dla zwykłych ludzi. Na szczęście są inni "piewcy" prawd i taki zwykły śmiertelnik jak ja może sobie po ich teorie sięgnąć, dla równowagi ducha i unikniecia pogrążenia się w całkowitym zgorzknieniu. Pojawiły sie głosy w USA aby postawić NSA w stan oskarżenia za łamanie prawa konstytucyjnego, a konstytucja jest w USA powszechnie przyjmowana za rzecz świętą. Pewnie dla Pana będą to znów agenci GRU lub czegoś takiego. Mnie to nie przeszkadza. Pamięta Pan kto objawił prawdę o Katyniu swiatu? Dobrze to czy źle? Na zakończenie chciałbym tylko Pana upewnić, że potrafię odróżnić to co spotkało Litwinienkę i Politkowskają (ką?) od losu Assanga, Manninga, czy Snowdena. Jednak to, że coś jest lepsze od gorszego nie jest dla mnie powodem do zadowolenia, ani nawet akceptacji ograniczonej. Zły i lepszy żandarm pozostaje dla mnie dalej żandarmem. Kiedy drą ze sobą koty, dla zwykłych ludzi jest to czas ulgi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szymon Tolak,

      Doceniam komentarze, których autorzy perfekcyjnie wiedzą – co myślę na dany temat, jaki mam stosunek do innych kwestii, jak patrzę na rzeczywistość. Zadziwiają mnie pokłady empatii zawarte w takich wypowiedziach, ich psychologiczna głębia i przenikliwość. Zadziwia wiedza komentatora, rzeczowa argumentacja i zmysł analityczny. Tym większe wrażenie sprawiają komentarze pochodzące od osób, które na moim blogu pojawiają się po raz pierwszy.
      Dziękuję zatem za to cenne pouczenie i życzę, by nigdy nie musiał Pan zrozumieć na czym polega różnica między "złym i dobrym żandarmem ".

      Usuń
    2. Panie Aleksandrze,

      jedź Pan dalej,że tak się wyrażę.

      Pański blog jest źródłem dyscypliny rozumowania - język polski wszak wziął początek z łaciny, stąd nasz bagaż radosny i uciążliwy. Bez znieczuleń i sentymentalizmów.

      Pozdrawiam serdecznie wszystkich Ściosopodobnych
      szczególnie Obiboka na własny Koszt

      Usuń
  20. "Nasze" gazety i portale "dopingują się" w imię wyższej sprawy:

    http://wpolityce.pl/artykuly/57571-dramatyczna-sytuacja-wydawcy-wprost-i-do-rzeczy-teraz-wyprzedaje-domeny-internetowe-na-dodatek-w-naszej-ocenie-niezbyt-atrakcyjne

    OdpowiedzUsuń
  21. Za co lubimy Yankee? Między innymi za to, że można zacząć sobie dzień tak:

    http://www.youtube.com/watch?v=s5BJXwNeKsQ

    OdpowiedzUsuń
  22. Patrzę, Widzę, Obserwuję,

    Z oceną mojej "bezkrytyczności" wobec działań najgorszej w historii USA administracji Obamy, nie zamierzam polemizować. Każdy, kto zna mój blog musi wiedzieć, co sądzę o dzisiejszej Ameryce.
    Być może Pan nie zauważył, ale mój tekst w ogóle nie dotyczy oceny prawnej PRISM. Jest o czymś zupełnie innym.

    Jak każda inwigilacja, również program PRISM stanowi jakąś formę naruszenia swobód obywatelskich, a być może są w nim elementy niezgodne z prawem amerykańskim. Tego nie wiem. Mając jednak na uwadze realne działania służb USA po 10.09.2001, nie wywijałbym tak IV poprawką.
    Na uwagę o "łamaniu prawa przez NSA" podnoszoną przez środowiska lewackie, chciałbym przypomnieć, że zdecydowana większość Amerykanów popiera program NSA - nawet wówczas, gdy podsłuchy telefoniczne mogą naruszać ich prywatność. Uznają bowiem, że takie ograniczenia są konieczne w walce z terroryzmem.
    Ta konkluzja wynika z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez agencję Pew Research Center, już po ujawnieniu rewelacji Snowdena:

    http://www.people-press.org/files/legacy-pdf/06-10-13%2520PRC%2520WP%2520Surveillance%2520Release.pdf&usg=ALkJrhjNl9h-nzCcYAbHX6JyfxGb7fKShg

    Większość Amerykanów (54%) również uważa, że Snowden powinien stanąć przez ich sądem i odpowiedzieć karnie za ujawnienie tajnych informacji.
    http://www.people-press.org/2013/06/17/public-split-over-impact-of-nsa-leak-but-most-want-snowden-prosecuted/

    Myślę, że możliwości poważnego traktowania Pańskich uwag poważnie ogranicza sugestia, iż efekty programu PRISM miałby być przesłanką do zastosowania wobec Ameryki miana "państwa totalitarnego". Takie dyrdymały czytam tylko na rosyjskich stronach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CBS 11 czerwca podaje informacje, że Amerykanie w większości nie aprobują zbiarania telefonicznych danych o zwykłych obywatelach (38 % za, a 58% jest przeciwko takim praktykom). Wśród populacji o poglądach republikańskich i konserwatywnych, ta dysproporcja jest większa. Czyli, jak zwykle, wiele zależy od tego, jakie przekonania chcemy poprzeć statystykami. Jakże trudno nie być politrukiem tej, czy tamtej strony. Przeważnie to się nie opłaca, pod żadnym względem. Z góry nie ma się wtedy wsparcia "swoich", a z dołu zachwytów "wyznawców". P.S. Przyznaję, że w poprzednim wpisie popełniłem błąd w sformułowaniu jego początku, dziękuję za wypunktowanie. Argumenty pozostały nie tknięte. A w tym? Ciekaw jestem.

      Usuń
  23. Hmm, musze sie nie zgodzic prawie w calosci.

    "W odróżnieniu od potępionego PRISM, będą to metody wyjęte spod jakiejkolwiek kontroli i obejmujące swoim zasięgiem miliony zwykłych obywateli."

    PRISM juz na dzien dzisiejszy jest wyjety z pod kontroli. Tajne sady, tajne prawa wyklucza jakakolwiek kontrole poza ta od ogolnie przyjetego status quo. Prosze wybaczyc, ale sam fakt, ze w USA mamy teraz publiczna rozmowe na chocby czesciowemu ukruceniu tego procederu, jest dla mnie wystarczajacym powodem by chwalic Snowdena.

    Agentura? Nie jest to niemozliwe; ba, jest to wcale prawdopodobne.

    Osobiscie jednak, wole by to szalenstwo zapisywania wszystkiego co dzieje sie w swiecie wirtualnym, bylo zwyczajnie zaprzestane; nawet jesli tylko przez Stany. Jestem gotow przyjac splamione IR Ameryki jako cene tej lekcji.

    Prosze sie nie obrazic, ale czasem patrzy pan no wojne sluzb jako jedyna wykladnie rzeczywistosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  24. Jak widzę namnożyło się tych, którzy boją się podsłuchów.
    Taki stan rzeczy najwidoczniej im by odpowiadał, że przestępcy w togach byliby bezkarni, a karani ci co na światło dzienne wywlekają tajemne tajemnicy, za którymi chronią się ci, którzy je naużywają do kryminalnych i przestępczych celów.

    Ujawnił aferę, grozi mu pięć lat

    http://niezalezna.pl/43417-ujawnil-afere-grozi-mu-piec-lat

    "Paweł Miter, autor prowokacji wobec sędziego Milewskiego, która wstrząsnęła Polską, usłyszy od zielonogórskiej prokuratury zarzuty w tej sprawie. Premier Donald Tusk po publikacji naszego materiału sugerował, że Miterem powinna się zająć prokuratura. To pierwszy podejrzany od czasu ujawnienia sensacyjnej taśmy prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku.

    W Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze 17 lipca Paweł Miter złoży zeznania w sprawie wysłania fałszywego mejla do sędziego Ryszarda Milewskiego. Jak ustaliła „Gazeta Polska Codziennie”, status Mitera zmienił się ze świadka na podejrzanego z art. 270 kodeksu karnego („podrabianie lub przerabianie dokumentu”). Grozi mu do pięciu lat więzienia."
    (...)

    Tacy ludzie, o których można przeczytać pod linkiem, który zamieszczam niżej, to według mnie nie powinni mieć żadnych praw obywatelskich ani prawa do jakichkolwiek tajemnic zawodowych przed współobywatelami, bo tajemnice Milewskich, Płonek, Pietrasów, Jankowskich winne być przez służby nagrane i upublicznione, a ich autorów winno się natychmiast i niezwłocznie zakuć w stalowe kajdany i wrzucić do najciemniejszych z możliwych lochów by tam dokończyli swego żywota.

    http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Gdanski-adwokat-i-sedzia-skazani-n65101.html

    Dalej po sznurkach/linkach.

    Tego prokuratora z Pruszcza Gd. poznałem w 2002 roku i już po pierwszej rozmowie kazałbym go zakuć w dyby w rynku albo i w lochach.

    Takich jak ci bandyci w togach należałoby dożywotnio pozbawiać praw publicznych, a nie upominać się o ich prawa do jakiejkolwiek tajemnicy zawodowej.


    Pozdrawiam.

    Obibok na własny koszt

    PS
    Proszę przestać mieszać uczciwych ludzi z przestępcami, bo ci uczciwi nie podnoszą rabanu w przeciwieństwie do przestępców, na urzędach w szczególności.
    Onwk.

    OdpowiedzUsuń