Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 7 stycznia 2011

GOLEM

Po datą 16 stycznia 1954 roku Leopold Tyrmand zapisał w swoim Dzienniku: "Gigantyczne zwycięstwo komunistów, tak przesycili sobą cały tuż-obok-świat, że nawet ja uległem ich gwałtowi; najlepszym tego dowodem ten dziennik, czyli obsesja polemiki. Mnie tu prawie nie ma, jest moje ujadanie przeciw. I to jakieś zaniżone. Prometeusze, Edypy, Konrady i ci rozmaici inni, co pasowali się z Bogiem, losem, przeznaczeniem, a teraz nie przychodzą mi do głowy, jakże wzniesieni i nobilitowani przez swego Przeciwnika. Procesować się z Bogiem, cóż za piękne marzenie! Komunizm to tylko Golem, niebotyczny, to fakt, lecz glina i brud. O tyleż moja walka gorsza, mniejsza, brudniejsza." (Londyn 1985, s. 85)
U progu nowego – 2011 roku, warto postawić pytanie: na czym dziś polega owo „gigantyczne zwycięstwo” glinianego Golema, gdzie pozwoliliśmy zapuścić mu zabójcze korzenie – tak głębokie, że ich druzgocząca moc zdaje się dla wielu  nieodczuwalna?
Czy nie jest tak, że po latach rządów obecnego układu łatwo zapomnieliśmy, że powrót do mechanizmów życia publicznego istniejących w czasach PRL-u oznacza przede wszystkim wykorzystanie słów, jako podstawowego narzędzia władzy nad społeczeństwem, a jednocześnie najbardziej skutecznego paralizatora? Komuniści mieli swoje słowa – klucze, pozwalające na zafałszowanie rzeczywistości i narzucenie Polakom semantycznego oszustwa. Istota tego fałszu polegała na tym, że zachowania moralnie dobre (sprzeciw wobec zła, głoszenie prawdy, wierność zasadom moralnym, patriotyzm, pragnienie wolności) przedstawiano w nich jako rzeczy negatywne, odwracając ich pierwotne znaczenie aksjologiczne i nadając nowy wymiar - sprzeczny z podstawowymi normami etycznymi. To, co w każdej zdrowej społeczności byłoby wyznacznikiem pożądanych postaw obywatelskich i stanowiło zasadę budowania dobrego państwa – w PRL i  w III RP zostało sprowadzone do moralnego absurdu, stając się synonimem zagrożenia lub kompromitacji.
Dlatego cały przekaz medialny związany z tragedią smoleńską, publikacje dziennikarskie i wypowiedzi polityków z grupy rządzącej korzystają z tych samych mechanizmów fałszerstw, jakimi posługiwali się komuniści i ich sukcesorzy.
Ten semantyczny terroryzm, jest dziś użyty przeciwko słusznym dążeniom wielu milionów Polaków, domagających się wyjaśnienia przyczyn tragedii z 10 kwietnia.  Ma ich zastraszyć, podzielić i sklasyfikować, a gdy przyjdzie pora - posłużyć jako „norma prawna” w rozpętaniu represji i prześladowań. Trzeba pamiętać, że tylko krok dzieli histerię medialnych kunktatorów, demagogicznie piętnujących każde dążenie do prawdy, od działań państwowych inkwizytorów czyniących z kłamstwa smoleńskiego nadrzędną „rację stanu”.
Zwycięstwo „brudnego Golema” polega przede wszystkim na akceptacji tych okoliczności – jeśli nie poprzez wiarę w medialne kłamstwa, to w formie tak mocno podkreślonej w tekście Tyrmada - „obsesji polemiki” z czymś, co na żadną polemikę nie zasługuje i winno zostać z pogardą odrzucone. Tkwi w takiej postawie objaw zaniku naturalnego systemu obronnego, który jeszcze przed rokiem 1989 nakazywał milionom Polaków traktowanie mediów jako ośrodków propagandy, służących zniewoleniu i oszukaniu społeczeństwa.
Zwycięstwo Golema polega zatem na bezrefleksyjnym komentowaniu doniesień dziennikarskich, na chwytaniu każdej informacji z medialnego stołu, na traktowaniu wyrobników medialnych i rozpowszechniany przez nich bredni, jako wartych uwagi i dyskusji. Zwycięstwo Golema - to uwiarygodnianie szumowin, jako „mężów stanu”, przydawanie honoru pospolitym kanaliom, wsłuchiwanie się w głos miernot, niczym w słowa ludzi godnych. Dopadająca nas „obsesja polemiki” zniża nas zawsze do poziomu brudnego Golema i już na wstępie pozbawia szans na zwycięstwo.
Oto tchórz, który zbudował swoją pozycję na głoszeniu nienawiści i wsparciu wrogiej agentury, staje się piewcą „zgody” narodowej i rzecznikiem „pojednania” z katem. Mam obalać jego kłamstwa, ryzykując przyznanie mu statusu interpelatora, czy zamilczeć ogłupiający bełkot?
Oto sługus, który twierdzi, że przeciwstawił się hegemonowi. Mam podjąć z nim dyskusję, opierając się na systemie pojęć obcych niewolnikom, czy wzniośle milczeć?
Oto donosiciel i kłamca, który stroi się dziś w szaty mentora i wrzaskliwie rozdziela pokrętne „moralitety”.   Mam zdemaskować jego gębę, czy też odwrócić się z odrazą?
Jeśli uznam ich za godnych polemiki - nobilituję tym samym do rangi przeciwnika, nadam ich słowom dyskursywną wartość, której przecież nigdy nie posiadały. Jeśli będę milczał – oni moje milczenie uznają za słabość i wywiodą z niego wsporniki swoich kłamstw.  
Przed tym dylematem, prędzej czy później staną wszyscy podejmujący walkę z Golemem. To konflikt zamierzony - „gigantyczne zwycięstwo” tych, którzy ze świata elementarnych prawd uczynili chaotyczne pobojowisko, zmieniając porządek rzeczy i pojęć.
Żyjemy na tym pobojowisku; uznając brudnego Golema za godnego Prometeusza, walcząc z glinianym tworem niczym ze stalowym smokiem, ulegając obsesji polemiki z czymś, czemu nie przysługuje nawet najmniejszy atrybut prawdy. Tyrmand rozumiał tę prawdę aż do bólu:
Rozbestwione kłamstwo, jakim komunizm wypełnił swój świat i zainfekował nasz świat anuluje wszelkie normy rozsądku. Nikt, kto skłonny jest walczyć o godność własną i chce pozostać w zgodzie z własnym sumieniem, nie zgodzi się na to, żeby nazywać dzień nocą, ciemnotę kulturą, zbrodnię przyzwoitością, niewolę wolnością - na mocy dekretu komunistycznych władców. Poprzez kłamstwo komunizm staje się wszechobecny, przeobraża się we własność bytu, partnera istnienia, element panteistyczny, z którym nawet ścinanie paznokci ma coś wspólnego. Groza kryjąca się w tym stanie rzeczy jest nie do pojęcia dla ludzi …”


Tekst opublikowany w Warszawskiej Gazecie.

8 komentarzy:

  1. "...Jeśli uznam ich za godnych polemiki - nobilituję tym samym do rangi przeciwnika, nadam ich słowom dyskursywną wartość, której przecież nigdy nie posiadały. Jeśli będę milczał – oni moje milczenie uznają za słabość i wywiodą z niego wsporniki swoich kłamstw..."
    - myślę, panie aleksandrze, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. - ów potwór istnieje zwłaszcza w naszej psychice. zignorujmy go, a przestanie nam wadzić. podejmowanie walki z nim tylko go wzmacnia. wojciech młynarski miał na to dobrą radę- "tatusiu, róbmy swoje...". "...nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w okamgnieniu..." - śpiewająco dorzucił ktoś inny ze sceny (raz dwa trzy).

    jak zawsze, ciekawa lektura pańskich
    felietonów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst!

    Zresztą to dokładnie odpowiada temu, co sam od lat propaguję - żeby przestać być zbuntowanymi (co najwyzej) uczniaczkami... Nie tylko Leninów, Breżniewów i Michników, ale także Volterów, Locków, Rousselów i Popperów (o Misesach nie zapominając).

    Czyli żeby starać się wyjść z tego post-Oświecnenia, w którym marcerujemy się, z całym (mniej lub bardziej) "myślącym" Zachodem, od dwóch stuleci.

    Żeby przemyśleć wszystko od nowa, do głebi, bez zahamowań, bez samooszukiwania... I stworzyć to własne, lepsze i w ogóle, "Oświecenie", o którym mówił Dávila.

    Czyli, w skrócie, wzięcie tych Oświeceniowych kłamstw, złudzeń i chciejstw na warsztat i rozwalie ich, bo niewiele chyba jest w nich cokolwiek warte. (Nie mówię o fizyce gazów Boyle'a i takich sprawach.)

    Tylko wtedy, moim zdaniem, możemy się naprawdę wyzwolić spod mentalnej i intelektualnej władzy Michników i Sarkozych (czemu nie?) tego świata! Bo, jak się patrzy z pewnej wysokości (sobie pochlebiam), to wszystkie te Leniny, Korwiny, Michniki i Obamy to jest niemal to samo - smętne popłuczyny po (dość w sumie smętnym) Oświeceniu, z jego kłamstwami i złudzeniami.

    Jeśli mam rację, to rozwiązanie nazywa się Młody Szpęgleryzm! ;-)

    triarius
    http://triarius.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedyne wyjście w sporze z komunizmem/postkomunizmem to być zawsze w stosunku do niego i jego kłamstw w pełni wolnym człowiekiem, tak jak się to samemu najlepiej rozumie. Nie wolno żyć złudzeniami i należy odrzucić wszelkie "wishful thinking". Starać się wpływać na ile można na swoje bliższe i dalsze otoczenie aby zniwelować zagrożenie. Z kłamstwem podejmować dyskusję jeśli się jest do tego zdolnym i odpowiednio przygotowanym profesjonalnie. Jeśli nie to należy się uczyć aby ten stan osiągnąć a do tego czasu nie podejmować dyskusji lecz wpływać na swoje otoczenie, tam gdzie kłamstwo nie zawłaszczyło jeszcze całej przestrzeni. Skutecznie walczyć Z kłamstwem potrafią nieliczni i ich należy ze wszech miar wspierać. Należy zawsze i jak najwięcej demonstrować swoje przywiązanie do prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Aleksandrze,

    A ja jednak mysle, ze Pan takze widzi potrzebe walki o polska dusze.

    Trzeba zaczac od nowa:

    momentem (P)rzebudzenia dla Polakow powinien stac sie Zamach pod Smolenskiem;
    za nim powinna pojsc (E)dukacja(wlasna czy mentorowana), po czym
    (Z)aangazowanie obywatelskie.

    To ostatnie na podobienstwo "tea parties" w Stanach, gdzie siega sie do korzeni wlasnej tozsamosci narodowej i obywatelskiej - na gruncie czego przedsiebiorcy i "mlodzi z wielkich miast";farmer z krowina i babcia emerytka stanela w jednym szeregu i odbiera kraj z rak uzurpacji wszelkiej masci, takze swiatopogladowej.

    Projekt roboczo zwany (P)(E)(Z)- twardo i mietowo...;) - realizuje, mniej lub bardziej koordynowanie, 2pierwsze fazy:
    P)rzebudzenia (wspaniala robota blogosfery, obciachowych gazet czy komisji Pana Posla Macierewicza).
    W faze (E)dukacji wpisuje sie m.in. tytanicznie Pan Aleksander.

    Sladow fazy Z) upatruje w akcjach "Gazety Polskiej" czy inicjowanych przez blogosfere jak "OB-Ciach". Gdyby tylko przelozyc to na elektoralne ozywienie...ech!

    Nasz realm rzadzony jest przez brudne golemy, ale to my musimy wyjsc z podziemia i pozbawic go swiatla, ciepla i przestrzeni!

    Z admiracja,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za świetny tekst, panie Aleksandrze i łączę serdeczne życzenia noworoczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po roku 1989, w Polsce zepsutej latami komunistycznych rządów a następnie zdeprawowanej okrągłostołową spuścizną reprezentowaną przez ludzi pokroju Wielkiego Redaktora (którego Z.Herbert nazwał politycznym manipulatorem, kłamcą, tchórzem, intelektualnym oszustem) odwrócono sens pojęć : niepodległość, patriotyzm, honor, odwaga, uczciwość, niezłomność, wierność... Obdarowano nimi zdrajców, konfidentów, zaprzańców a nie rzadko pospolitych szubrawców i kanalie.
    Trwa dobrze zaplanowany proces zamiany Polaków na ludzi bez duszy skazanych na rozpłynięcie się w przeciętnej europejskości. Być może to powód, że powrót Polski do niepodległej duchem już nigdy nie nastąpi? Czy to nie jest niebywały sukces Golema?

    OdpowiedzUsuń
  7. http://www.wykop.pl/ramka/580075/gazociag-polnocny-zablokowal-port-w-swinoujsciu/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas temu codziennie komentowałem, pisałem, dyskutowałem, polemizowałem z codziennym cynizmem, idiotyzmami i chamstwem oraz protestowałem przeciw redakcyjnej cenzurze na stronach portalu onet.pl - dziś już tego nie robię i czuję się nie tylko znacznie lepiej, ale i znacznie lepszy. Tak wychwalany przez 'modernizatorów' świat wirtualny okazuje się brutalnym światem pozbawionym wszelkich hamulców. Świetnie nadaje się on jako medium do rozprzestrzeniania się tej brunatnej, glinianej masy pod hasłami 'nowoczesności'.

    Co więc robię? Wycofując się ze świata wirtualnego zaczynam być częściej obecny w świecie realnym. To przywoływaniem pamięci o bohaterach niezłomnych, naszymi czynami i postawami możemy pokonać glinianego Golema - słowo polemiczne jest wobec niego bezsilne. Są jednak słowa, które są wysoce groźne dla tej glinianej masy wykształciuchów...i są to słowa równie niebezpieczne jak wówczas, tzn. w czasach komunizmu: to słowa poetów. Poezja, czyli kryształy wydobyte z pokładów ludzkiego ducha, jest w stanie tę golemową skorupę rozbić na kawałki. Poetów, wieszczów jednak jakby chwilowo brak. Może siedzą jeszcze na zabagnionych wirtualnych forach?

    mazur

    OdpowiedzUsuń