Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

czwartek, 19 listopada 2009

WOJTUNIK – PARTYJNY KOMISARZ CZY SZERYF W CBA? -ZAKOŃCZENIE

Wbrew deklaracji Wojtunika, iż nie chce krytykować ludzi, których zastał w CBA, we wszystkich wywiadach znajduje się mnóstwo wypowiedzi krytycznych i krzywdzących dla służby Mariusza Kamińskiego. Krzywdzących głównie dlatego, że nowy szef Biura nie wskazuje żadnych przesłanek na jakich opiera swoje sądy, ograniczając się do enigmatycznych, zaczerpniętych z rządowej agitacji frazesów.

Możemy zatem przeczytać, że zdaniem Wojtunika „większość tej kadry powinni stanowić profesjonaliści, wyspecjalizowani w skomplikowanych czynnościach operacyjno-rozpoznawczych i śledczych. Szeroko rozumiana kadra CBA to grupa zaangażowanych młodych ludzi, ale od funkcjonariuszy w takiej elitarnej służbie wymaga się profesjonalizmu na najwyższym poziomie. Nie wszyscy tutaj zdążyli go nabyć, stąd pewnie nieporozumienia i problemy przy realizacji skomplikowanych operacji. [...] Z tymi, którym prokuratorzy postawią zarzuty, będziemy się rozstawać. Generalnie: chciałbym, aby kadra w CBA była bardziej doświadczona i wyspecjalizowana policyjnie.[...] elitarne służby państwa nie powinny zatrzymywać na siłę osób, które pracują tu jednie dlatego, że dobrze zarabiają, a instytucja trwa.

Nietrudno się domyśleć, że w III RP „profesjonaliści” to ludzie ze stażem w bezpiece, prześladowcy opozycji i Kościoła, masowo zatrudnieni w policji i służbach specjalnych. Tego rodzaju „profesjonalizację” przeprowadzono już w ABW, gdzie do służby powróciło wielu dawnych esbeków. I choć praktyka jest z pewnością ważnym atrybutem funkcjonariusza służb specjalnych, nie sposób tylko z nią utożsamiać profesjonalizmu. Nieszczęściem polskich służb pozostaje fakt, że młode pokolenie funkcjonariuszy jest w dużym stopniu kształcone i formowane przez ludzi komunistycznej bezpieki i już w trakcie tej edukacji nabywa wszystkich, negatywnych cech swoich mentorów. Rzeczą pozytywnie wyróżniającą ludzi tworzących CBA, był brak doświadczenia tego rodzaju formacji – przez co uniknięto zgubnych nawyków „resortowych”, układów personalnych i towarzyskich. Struktura wiekowa funkcjonariuszy i pracowników CBA nie pozostawia wątpliwości, że jest to służba oparta na ludziach młodych; 52% jej składu stanowią osoby w wieku 30-40 lat, 32% ma poniżej lat 30, a tylko 16 % przekroczyło 40 lat.

Paweł Wojtunik zdaje się być wyznawcą mitu, jakoby praca w służbach specjalnych wymagała szczególnej i tajemnej wiedzy nabywanej latami,( a tę rzekomo posiadają tylko funkcjonariusze policji politycznej PRL) a zatem budowa od podstaw nowej służby, niezależnej od „zawodowców” z SB miała być skazana na porażkę.

Przeczy tej szkodliwej tezie dorobek 3 lat działalności CBA i fakt, że nigdy nie wykazano, by brak owego „doświadczenia” zaważył na profesjonalizmie akcji Biura. Żaden sąd, ani prokuratura nie podważyła legalności i fachowości działań CBA, zatem dywagacje pana Wojtunika są wyłącznie projekcją jego domysłów i fobii. W sprzeczności z jego twierdzeniami są liczby, wykazane choćby w „Informacji o wynikach działalności CBA za rok 2008” , z której możemy się dowiedzieć, że „odnotowano stały wzrost liczby prowadzonych postępowań przygotowawczych w porównaniu z latami 2006 i 2007. [...] Zarząd Operacyjno-Śledczy i komórki organizacyjne Zarządu Operacji Regionalnych (w tym delegatury CBA) prowadziły łącznie 670 postępowań przygotowawczych oraz spraw operacyjnych, to jest ponad dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. W ramach prowadzonych śledztw 346 osobom postawiono łącznie 1075 zarzutów popełnienia przestępstwa. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono ponadto środki pieniężne w wysokości przekraczającej 10.140.000 zł w walucie polskiej, równowartość kilkuset tysięcy złotych w walutach obcych oraz podobnej wartości mienie ruchome”. A nie jest to przecież jedyny zakres działań CBA, bo służba ta prowadzi jeszcze czynności kontrolne, działania analityczne, prewencyjne i edukacyjne.

Dlatego twierdzenia nowego szefa Biura, iż bardzo mu zależy, „żeby zmienić wizerunek CBA, bo do tej pory kojarzyło się z podsłuchami i działaniami na granicy prawa. A ja chciałbym, żeby ludzie tej instytucji zaufali” – fatalnie świadczy o jego zawodowej rzetelności i stosunku do faktów, obrazuje natomiast poziom indoktrynacji tego funkcjonariusza i łatwość, z jaką powiela propagandowe stereotypy. Jedyną służbą, która może Polakom kojarzyć się z podsłuchami jest Agencja pana Bondaryka, masowo podsłuchująca dziennikarzy i adwokatów – na co żaden „profesjonalista” ze służb nie zwrócił uwagi. Byłoby rzeczą niezwykle pożyteczną móc prześledzić wyniki działalności ABW, dysponującej ogromnym budżetem i kompetencjami i zestawić je z osiągnięciami służby Mariusza Kamińskiego. Niestety, ABW nie publikuje żadnych raportów ze swojej działalności.

Niezwykle ciekawie wyglądają oceny, jakie Wojtunik dokonuje w sprawie byłej posłanki Sawickiej. Warto je szerzej zacytować, bo w zestawieniu z ustawowymi uprawnieniami CBA dotyczącymi złożenia propozycji przyjęcia lub wręczenia korzyści majątkowej (art.19 ustawy o CBA) brzmią wprost nowatorsko. Udzielając obszernego wywiadu „Gazecie Wyborczej” w dniu 17.10.br. Wojtunik na pytanie – „Czy np. przy sprawie Sawickiej nie została przekroczona granica między tropieniem przestępstwa a jego prowokowaniem?” – odpowiada:

„Działania tego typu powinny być prowadzone w sprawach, gdzie jest prawie pewność, że osoba jest przestępcą. Nie powinno się ich prowadzić pod byle kogo i w sprawie o korupcję małej wartości. Możliwości poprowadzenia prowokacji (kontrolowanego wręczenia łapówki) nie są stworzone po to, by prowokować wszystkich. Druga strona tej sprawy to kwestia uwikłania w romans. Jeżeli nie rozróżniono, co jest zdobyciem zaufania, a co stworzeniem zależności i więzi emocjonalnej, zaspokojeniem miłości, to niedobrze. Działania tego typu nie mogą polegać na niszczeniu komuś życia poprzez rozkochanie i porzucenie.”

Nietrudno się domyśleć, że te perory wynikają z „wiedzy” gazetowej, o czym zresztą sam Wojtunik informuje mówiąc, iż odwołuje się do informacji medialnych. Jeśli to na ich podstawie nowy szef CBA kształtuje swój stosunek do służby, świadczy to jak najgorzej o jego zawodowstwie. Tego rodzaju „publicystyczne” oceny w sprawie, w której toczy się proces sądowy - nigdy nie powinny paść z ust człowieka, mieniącego się profesjonalistą. Na marginesie można zauważyć, że to „byle kogo” dotyczyło posłanki Sejmu RP i wójta dużej gminy, a „mała wartość” to kwota 100 tys.zł.

Równie nieodpowiedzialnie brzmi opinia Wojtunika na temat przekazania przez Mariusza Kamińskiego najważniejszym osobom w państwie informacji w sprawie sprzedaży majątku stoczniowego i występujących w tej sprawie nieprawidłowości.

Wojtunik twierdzi, iż „ Ustawa o CBA mówi, że takie materiały w formie niejawnej udostępnia się prokuraturze celem wszczęcia postępowania. Nie znam w polskim prawie trybu udostępniania materiałów z kontroli operacyjnej innym organom państwa niż prokuratura.”

Być może Wojtunik nie zna, lecz ustawa o CBA przewiduje w art.2.1 ust.6, iż do zadań CBA należy „ prowadzenie działalności analitycznej dotyczącej zjawisk występujących w obszarze właściwości CBA oraz przedstawianie w tym zakresie informacji Prezesowi Rady Ministrów, Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, Sejmowi oraz Senatowi”. Ponieważ Wojtunik udzielając tego wywiadu (trzy dni po nominacji) nie mógł – co sam przyznaje - posiadać pełnej wiedzy na temat materiałów przekazanych w sprawie stoczni, tego rodzaju twierdzenia są całkowicie nieuprawnione i fatalnie świadczą o zawodowej rzetelności funkcjonariusza.

Na podobnym poziomie znajdują się generalizujące opinie, dotyczące sukcesów CBA. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, pytany o osiągnięcia tej służby w okresie 3 lat Wojtunik znacząco milczy, a następnie stwierdza:

Ja nie znam sukcesów CBA, takich czystych, bo większość spraw, które były pokazywane, mnie się nie podobała. Bo nie podoba mi się pokazywanie w mediach zdjęć z parku z ukrytej kamery. Nie podoba mi się, że poprzez tego typu działania powstaje fobia i lęk przed tą służbą, która ma propaństwowy charakter”.

Można się domyśleć, że ponownie chodzi mu o sprawę posłanki Sawickiej i konferencję z roku 2007. Nie wdając się w oceny tej akcji, dość zauważyć, że jej medialne nagłośnienie leżało jak najbardziej w interesie państwa zwalczającego korupcję oraz w interesie obywateli, mających pełne prawo do informacji na ten temat. Publiczne pokazanie dowodu operacyjnego nie może być czymś nagannym, bo wartość tego dowodu nie polega na jego tajności, a jest uwarunkowana celem, któremu dowód ma służyć. Poza tym - pokazanie nagrań operacyjnych w żaden sposób nie mogło wywołać „fobii i lęku” u przeciętnego Polaka, mogło być natomiast skutecznym, prewencyjnym straszakiem wobec tych ludzi establishmentu, którzy byli uwikłani w korupcyjne układy. Trzeba pamiętać, że CBA powołano do walki z korupcją elit, nie zaś dla ścigania pospolitych złodziej, zatem wymiar prewencyjny takich działań dotyczył wyłącznie ludzi na najwyższych, państwowych stanowiskach. To właśnie na ściganiu korupcji władzy polega propaństwowy charakter CBA i jeśli w kimkolwiek ma wzbudzać lęk, to wyłącznie w ludziach czyniących z tej władzy źródło prywatnych dochodów.

Wojtunik uprawia propagandę, gdy dezawuuje realne osiągnięcia CBA, mieszając w to zasady pracy operacyjnej i twierdząc, iż Polacy na podstawie wiedzy o przestępczych propozycjach posłanki Platformy nabawili się „fobii i lęków”. Jest to celowa manipulacji, bo trudno mi wierzyć, by szef CBA nie wiedział, jakie zadania ustawowe ma jego służba i nie umiał odróżnić efektu propagandowego, od działania w służbie państwa i społeczeństwa.

W wywiadzie dla dziennika „Polska” padają inne nieuprawnione i negatywne oceny: „CBA zawsze lubiło błyszczeć w mediach” – stwierdził Wojtunik. I deklarował - Teraz nie będziemy strzelać z armat do wróbli. Urządzać pokazowych zatrzymań w świetle kamer, z kominiarkami na twarzy, a po nich konferencji prasowych”.

Na miejscu będzie przypomnieć, że wszystkim medialnym relacjom z akcji CBŚ, kierowanego przez Wojtunika towarzyszyły filmy lub zdjęcia pokazujące „rzuconych na glebę” i skutych przestępców, zamaskowanych policjantów, widoku broni czy pieniędzy. Epatowano odbiorców tymi widokami, a prawie w każdej relacji występował zamaskowany funkcjonariusz, wypowiadający się ponurym, zmodyfikowanym głosem. Jako niemal wzorcowy przykład takich działań, można wskazać kwietniową „akcję hazardową”, czy zatrzymanie szefa warszawskich gangów Marcina K., pseudonim Belmondziak. Przekazom tym towarzyszy projekcja filmów operacyjnych autorstwa funkcjonariuszy CBŚ. Czy również w tych przypadkach pan Wojtunik upatrywałby „działania wzbudzające fobie i lęki”, czy też zarzut ten dotyczy tylko jednej akcji CBA i ścigania korupcji politycznej wśród członków Platformy?

Myślę, że widoczną w wypowiedziach Wojtunika niechęć wobec CBA, można w jakimś stopniu wyjaśnić zdarzeniem, które miało miejsce przed kilkoma miesiącami. W sierpniu 2009 roku „Gazeta Wyborcza” doniosła, że naczelnik gdańskiego Centralnego Biura Śledczego był śledzony. Rzekomo przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, choć nikt nie był w stanie tej informacji potwierdzić. Padały sugestie, że funkcjonariusze CBA namawiają gangsterów do złożenia zeznań obciążających trójmiejskich policjantów. Jeden z nich – Jacek W. przebywający w areszcie śledczym - miał nawet próbować popełnić samobójstwo po rozmowie z CBA. Pojawiły się komentarze o wojnie tajnych służb. Wówczas to Paweł Wojtunik – szef CBŚ powiadomił Prokuraturę Krajową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy CBA. Akta sprawy trafiły do V Wydziału Prokuratury Apelacyjnej w Szczecinie, zajmującego się przestępczością zorganizowaną i korupcją. 24 września wydano postanowienie o wszczęciu śledztwa - „w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego Delegatury w Gdańsku przy wykonywaniu czynności służbowych, czym działano na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z art. 231 § 1 kodeksu karnego”.

Nie wiadomo na jakim etapie obecnie znajduje się śledztwo. O sprawie, przed miesiącem przypomniała Niezalezna.pl, publikując m.in wypowiedź Stanisława Rakoczego z PSL - przewodniczącego sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, który sytuację nazwał „kuriozalną”. Nie chcę dokonywać ocen tej sprawy, ale fakt, że na jej gruncie może dojść do konfrontacji Wojtunik – kontra Wojtunik urasta do miary absurdu.

Szczególne miejsce w wywiadach prasowych, nowy szef CBA poświęcił osobie swojego poprzednika. W mojej ocenie, jest to ten obszar, w którym najwyraźniej widać, jak bardzo deklaracje Wojtunika nie przystają do rzeczywistości.

Pytany przez dziennikarkę „Polski”, jak został przyjęty w CBA, Wojtunik odpowiada: „w bardzo miłej atmosferze spotkaliśmy się i rozstaliśmy także z moim poprzednikiem. To był rozwód na bardzo wysokim poziomie kultury osobistej i państwowej” i kilka zdań dalej mówi o Kamińskim „Nie będę go oceniać. Byłoby to niezręczne z powodu zarówno pełnionych przez nas funkcji, jak i tego, że łączą nas poprawne relacje”.

Wygląda to na godną postawę nowego szefa i nawet pytanie dziennikarki o wypowiedź Kamińskiego z konferencji prasowej na której powiedział, iż ceni Wojtunika wysoko, ale wypełnia on jedynie polecenia innych – nie była w stanie zmusić rozmówcę do reakcji. Wojtunik oświadczył, że ma „pełne zaufanie do premiera Tuska”, od którego otrzymał gwarancje pełnej niezależności” i jest „osobą niezależną i bardzo asertywną”. To budująca deklaracja.

Należy z niej wnioskować, że wszystko co dotyczy Mariusza Kamińskiego jest decyzją nowego szefa CBA i tylko jemu Kamiński może zawdzięczać problemy związane ze swoją dymisją. Przypomnę zatem, że poprzedni szef CBA został zdymisjonowany, ale nie może uzyskać wymówienia z pracy, bo – zdaniem Wojtunika – nadal jest funkcjonariuszem Biura. Najprostsza interpretacja jest taka, że mamy do czynienia z próbą kneblowania Kamińskiego, który jako funkcjonariusz nie powinien się wypowiadać publicznie bez zgody przełożonego.

Sam Mariusz Kamiński stawia sprawę jasno : „- Pan Wojtunik nie jest wobec mojej osoby niezależny. Decyzje zapadają w bezpośrednim otoczeniu Donalda Tuska. Ale szef CBA nie może mi niczego zabronić. Nie jestem już funkcjonariuszem CBA. To są groteskowe tricki”.

Choć Wojtunik deklaruje „poprawne relacje”, łączące go z poprzednikiem i niechęć do publicznych ocen jego zachowania, na stronie internetowej CBA w dniu 27 października br. – natychmiast po zakończeniu konferencji prasowej Kamińskiego ukazało się następujące oświadczenie: W związku z dzisiejszą konferencją prasową zorganizowaną przez Pana Mariusza Kamińskiego, CBA nie chce polemizować z opiniami formułowanymi przez swojego byłego Szefa, ani komentować ich treści. Biuro skupia się na realizowaniu ustawowych zadań, zaś polemika i odnoszenie się na obecnym etapie do przekazanych informacji szkodziłoby interesom służby. Działania Szefa CBA Pana Pawła Wojtunika nie mają charakteru represyjnego czy ograniczającego aktywność polityczną byłego Szefa CBA. Wynikają jedynie z mocy ustawy o CBA oraz innych przepisów wewnętrznych i mają na celu zagwarantowanie należytej ochrony informacji niejawnych dotyczących działalności CBA oraz przestrzeganie prawa przez wszystkich funkcjonariuszy. Priorytetem obecnego kierownictwa CBA jest przede wszystkim bezpieczeństwo funkcjonariuszy Biura, w szczególności działających pod przykryciem”.

Jego treść świadczy, że Paweł Wojtunik ocenia działalność swojego poprzednika, podjętą w obronie dobrego imienia i prawa do wyrażania opinii, jako „aktywność polityczną”. Ostatnie zdanie oświadczenia sugeruje, jakoby w CBA istniał stan zagrożenia dotyczący najbardziej utajnionych funkcjonariuszy działających pod przykryciem i tylko nowe kierownictwo jest w stanie to zagrożenie zlikwidować. To szczególnie obrzydliwa insynuacja, która dowodzi, że za działaniami obecnego szefostwa CBA mogą kryć się te same osoby i środowiska, które wywołały medialną histerię związaną z likwidacją WSI i powołaniem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Z podobną insynuacją mamy do czynienia, gdy w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Wojtunik pytany czy ma gwarancje, że „nic z CBA nie zostało wyniesione i np. przed wyborami prezydenckimi nie zostanie "zdetonowane" – odpowiada: „Nie mam. Ludzie są jednak tylko ludźmi. Zrobię wszystko, żeby już nie było stąd przecieków, bo to kompromituje służby”.

Niewiele osób pamięta medialne kłamstwa o rzekomych przeciekach z SKW i Komisji Weryfikacyjnej, rozpowszechniane przez funkcyjnych dziennikarzy, czy rozgrywane przez Dukaczewskiego, Komorowskiego, Zemke. To według tego ostatniego „utrata kontroli nad bardzo ważnymi dokumentami dla funkcjonowania służb miała prowadzić do strat, także ludzkich”. Przez całe miesiące wmawiano Polakom, że działania Macierewicza i likwidacja WSI naraziły życie agentów pracujących zagranicą, że zdekonspirowano polskie służby, a z SKW skradziono tajne dokumenty. Żadna z tych informacji nie została potwierdzona.

Gdy dziś obserwujemy podobną taktykę działania w stosunku do CBA – trudno oprzeć się wrażeniu, że „ci sami sprawcy są tu czynni”.

Paweł Wojtunik użył w jednym z wywiadów sugestywnego obrazu, dla ukazania rzekomego dramatyzmu decyzji o przyjęciu propozycji szefowania CBA. Powiedział m.in.: „To jak skok na bungee. Skoczyłem i cały czas zastanawiam się, czemu nie przywiązałem nogi do liny. Lecę w dół, macam się po tej nodze, a liny nie ma. Tym bardziej podniecający jest ten skok, chociaż nie wiem, jak się skończy.”

Jak w wielu swoich wypowiedziach, tak i w tej Wojtunik wykazał zadziwiający brak konsekwencji. Łatwo bowiem przewidzieć, jak skończy się skok na CBA bez „przywiązanej do nogi liny”.

Źródła:

http://wyborcza.pl/1,75478,7151535,Pawel_Wojtunik__Wierze_w_CBA.html

http://wyborcza.pl/1,75478,7155549,CBA_bez_przeciekow.html

http://www.wprost.pl/ar/175291/Nie-bedzie-czystek-w-CBA/

http://polska.mil.pl/forum/viewtopic.php?t=4245&sid=6609eba83da6b30358c1b09fda4e1876

http://wyborcza.pl/1,75478,7146760,CBS_dowodzi_w_CBA.html

http://www.kprm.gov.pl/s.php?id=3749

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6534592,Jednorecy_bandyci_walcza_o_przetrwanie.html

GRACZE 1

http://www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1048/las-vegas-po-polsku,30803,2

http://praca.wp.pl/kat,1348,title,CBS-uderza-w-hazard-to-koniec-jednorekich-bandytow,wid,11004269,wiadomosc.html?ticaid=191f9&_ticrsn=5

http://interwencja.interia.pl/wczoraj/news?inf=1366039

http://www.tvn24.pl/12692,1605563,0,1,sms-przed-akcja-cbs-przeciek,wiadomosc.html

http://www.rmf.fm/fakty,135055,Popowski,i,byly,oficer,CBS,Porywacze,Olewnika,znali,techniki,operacyjne,policji,Wierzymy,ze,kret,sie,znajdzie.html

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/370515,wsrod_policjantow_z_cbs_ze_sprawy_olewnika_byl_kret.html

http://www.cba.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=20&y=2009&m=10

http://www.rmf.fm/fakty,135997,Wojtunik,Szkatula,bedzie,wisienka,na,torcie.html

http://www.rp.pl/artykul/380587_Nowy_wiceszef_CBA_stanie_przed_komisja_sledcza.html

http://www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/186104,wojtunik-nie-nosze-na-policzku-sladu-pocalunku-w-ksztalcie,id,t.html#material_1

http://www.rp.pl/artykul/90217,218889.html

http://sk9.pl/abc3ac

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091027/KRAJSWIAT/799919239

http://wyborcza.pl/1,75478,6964372,CBS_donosi_na_CBA.html

http://wyborcza.pl/1,75478,6969154,Prokuratura_zbada_donos_CBS_na_CBA.html

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/26302

http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/242/Informacja_o_wynikach_dzialalnosci_Centralnego_Biura_Antykorupcyjnego_w_2008_rok.html

http://news.money.pl/artykul/kaminski;nie;dam;zamknac;sobie;ust,230,0,551142.html

http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/321/Oswiadczenie_CBA.html

2 komentarze:

  1. Szanowny Panie Aleksandrze

    Dopiero od trzech miesiecy zauwazylem panski blog,mieszkajac w USA. NIe wiem czy w poprzednich artykulach zajmowal sie dokladnie Michnikiem, gdyz z tego co do tej pory czytalem, nic w panskich artykulach nie jest napisane. Jak do tej pory zajmuje sie Pan wylacznie plotkami ktore sa do wykonywania brudnej roboty wynajeci, jak Grad, Wojtyniuk, konczac na premierze Tusku. Moze dlatego ze tak jest bezpiecznie, targac po szczekach plotki, a swiadomie unikac pisania na temat ich glownych mocodawcow. Na pewno jest to duzo bezpieczniejsza opcja.
    Czlowiekiem ktory sie glownie przyczynil do zatrucia zycia intelektualnego w polsce jest Michnik. Zycze Panu odwagi i determinacji w ujawnieniu jego prawdziwego zyciorysu. Oczekiwalbym od Pana wiadomosci o tym czlowieku, ktory zrobil tyle zla dla Polski.

    Z powazaniem

    Jozkrak

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie,

    Ponieważ o gustach nie zwykłem dyskutować, nie będę oceniał wagi Pańskich argumentów.
    Nigdy nie piszę o "płotkach", a osobie Michnika poświęciłem w swoich tekstach aż nadto miejsca.
    Obawiam się, że Pańska wizja polskiej rzeczywistości jest zbyt uproszczona i powierzchowna, a ja nie czuję się zobowiązany, by wyprowadzać Pana z błędu.
    Pozwoli Pan zatem, że pozostanę przy swojej "bezpiecznej opcji" opisywania mechanizmów rządzących naszym życiem publicznym, w triumwiracie służb, biznesu i polityki.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń