Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 21 września 2009

PRYWATYZACJA POD DYKTANDO SŁUŻB

Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Poznaniu poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie szpiegostwa gospodarczego w spółce ENEA S.A. i powierzeniu jego prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Choć informacja nie wzbudziła szerszego zainteresowania mediów, warto przyjrzeć się jej bliżej, bo możemy mieć do czynienia z kolejną aferą prywatyzacyjną – tym razem przy współudziale ludzi peerelowskich służb specjalnych.
Sprawa dotyczy podpisanej w czerwcu tego roku przez Zarząd ENEI umowy ze spółką doradczą TFS na świadczenie usług w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego i informatycznego. Sposób działania spółki TFS wzbudził niepokój rady nadzorczej ENEI, dlatego w sierpniu br. złożyła ona doniesienie do prokuratury. Jednocześnie rada zleciała firmie doradczej Ernst& Young przeprowadzenie audytu w tej sprawie. "Z audytu nie wynika, że doszło do przestępstwa, ale działania spółki TFS mogły w przyszłości doprowadzić do łamania ustawy o ochronie danych osobowych i danych niejawnych, w tym strategicznych dla działalności firmy” – poinformowała rada nadzorcza ENEI, a prokuratura ujawniła jedynie, że „postępowanie dotyczy złamania prawa kodeksu spółek handlowych i zwalczania nieuczciwej konkurencji”.
Więcej informacji o sprawie można znaleźć na regionalnym portalu nasze miasto.pl. Dziennikarze „Głosu Wielkopolski” którzy dotarli do audytu firmy Ernst& Young twierdzą, iż w opinii audytorów, działania podejmowane przez TFS mogły narazić ENEĘ na ryzyko wycieku poufnych danych. Kontrolerzy stwierdzili, że „procedury podejmowane przez TFS w obszarze teleinformatyki Spółki, mogły potencjalnie narazić spółkę na ryzyko instalacji oprogramowania umożliwiającego nieautoryzowany dostęp do zasobów Spółki”. Wynika z tego, że TFS, której zadaniem miała być ochrona i zabezpieczenie poufnych informacji w ENEI, w rzeczywistości potencjalnie umożliwiła założenie informatycznej pluskwy. Dzięki niej wyciekałyby poufne informacje. Przy okazji złamana została ustawa o ochronie danych osobowych. W raporcie napisano, że zawarta z TFS umowa nie spełniała „businessowych standardów przyjętych w praktyce obrotu, a gwarantujących bezpieczeństwo podmiotu ujawniającego informacje poufne (w tym wypadku Spółki)”. Kontrolerzy Ernst& Young przez kilka dni pracowali w spółce. Przygotowany przez nich raport trafił jednak do sejfu. Stało się tak wskutek interwencji z Ministerstwa Skarbu. Po telefonach z Warszawy przygotowany dokument został utajniony.
MSP nie zależy na szumie wokół ENEI, głównie dlatego, że prowadzone są właśnie negocjacje w sprawie sprzedaży pakietu akcji przedsiębiorstwa niemieckiemu koncernowi energetycznemu RWE. Formalnie to jedyny podmiot zainteresowany kupnem akcji.
Choć same okoliczności zawarcia umowy budzą już liczne zastrzeżenia, sprawą nikt pewnie by się nie zainteresował, gdyby nie fakt, że TFS zaczęła domagać się dostępu do poufnych informacji. Gdy menadżerowie ENEI odmówili ich ujawnienia, otrzymali w tej sprawie polecenie od prezesa spółki Macieja Owczarka, który nakazał przekazanie TFS m.in. danych dotyczących umów handlowych z głównymi klientami ENEI oraz ujawnienie teczek pracowniczych, z których przedstawiciele TFS przepisywali dane osobowe.
O sprawie związki zawodowe informowały premiera i Ministerstwo Skarbu. Związkowcy wskazywali, że w ENEI prowadzony jest nielegalny proces due diligence (gromadzenie jak największej ilości informacji, potrzebnych przy wszelkiego rodzaju analizach potencjalnych inwestycji).
Przedstawiciele związków zawodowych z ENEI są zdania, że na dostępie do poufnych danych ich firmy, które miała pozyskać TFS, mogło zależeć niemieckiemu koncernowi RWE. Znajomość tajnych danych mogłaby pomóc w przedstawieniu korzystnej, z punktu widzenia Niemców oferty zakupu ENEI.
To dość racjonalne wyjaśnienie, zwłaszcza, że zwraca się uwagę na powiązaniach prezesa ENEI Macieja Owczarka z Januszem Morozem, wiceprezesem RWE Polska. Obaj panowie znają się z okresu pracy w Telekomunikacji Polskiej, a ich relacje są znacznie bliższe, niż te wynikające ze standardowych kontaktów biznesowych.
Interesująco w tym kontekście brzmi również informacja, że MSP zadecydowało przed kilkoma dniami o przedłużeniu RWE czasu na zbadanie ENEI. Decyzja ta spotkała się z komentarzem Torbjörn Wahlborgi - prezesa firmy Vattenfall Poland – jednego z udziałowców ENEI, zainteresowanego wcześniej przejęciem udziałów w spółce. Wahlborgi ocenia zachowanie ministerstwa jako dziwne i zwraca uwagę, że „teraz tylko jeden inwestor ma pełny wgląd w ENEĘ, a to nie jest raczej zgodne z zasadami obowiązującymi firmy notowane na giełdzie”.
Jeśli byłoby prawdą, że spółka TFS zdobywając informacje o ENEI działała na rzecz niemieckiego inwestora, wspieranego również przez MSP – mielibyśmy do czynienia ze skandalicznym dowodem „ręcznej” regulacji procesów prywatyzacyjnych jednej z największych grup energetycznych w Polsce i sytuacją świadczącą o korupcyjnym charakterze prywatyzacji. Gdy jednak bliżej przyjrzeć się okolicznościom sprawy – pojawia się jeszcze inne wytłumaczenie.
Warto bowiem zwrócić uwagę na firmę TFS Consulting, z którą ENEA podpisała umowę o świadczenie usług w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego. Założona w roku 2003 spółka prowadzi działalność w zakresie informatyki i doradztwa. Jej właścicielem jest 31-letni Adrian Accordi Krawiec – członek warszawskiego Rotary Club, przyjęty niedawno przez gen. Czempińskiego do równie elitarnej sekcji samolotowej Areoklubu Warszawskiego.
Ten młody człowiek zarządza także spółką IMG Multiservice, działającą w branży gastronomicznej i restauracyjnej, zajmującej się drukiem gazet i działalnością introligatorską.
O spółce TFS Consulting stało się głośno w maju ubiegłego roku, gdy w artykule „Ciemna strona instytutu” dziennikarze „Rzeczpospolitej” opisali osoby związane z Instytutem księdza prałata Henryka Jankowskiego, które odwiedzały agencję towarzyską przy ul. Wilczej w Warszawie. Ze śledztwa „Rzeczpospolitej” wynikało, że na Wilczej filmowano klientów spotykających się z prostytutkami, a nagrania mogły służyć do szantażu. Rozmówcy dziennikarzy twierdzili, że do wizyt w agencji najczęściej namawiał Adrian Accordi-Krawiec - legitymujący się wizytówką pełnomocnika instytutu ds. finansów.
Gdy dziennikarze przyjrzeli się bliżej postaci biznesmena okazało się, że mimo młodego wieku ma on bardzo wpływowych znajomych, a spółka TFS próbowała już wcześniej zawierać umowy o usługi z zakresu bezpieczeństwa informacyjnego m.in. ze spółkami Skarbu Państwa oraz państwowymi instytucjami. Accordi starał się również wejść ze swoimi usługami m.in. do przedsiębiorstw zbrojeniowych takich jak Bumar i Cenzin.
„Ludzie Accordiego usiłowali zbliżyć się do byłego wiceministra gospodarki Pawła Poncyljusza z PiS. – Dostałem sygnał od jednego z ludzi związanych z Platformą Obywatelską, że jeden z moich dawnych znajomych, jeszcze z harcerstwa, powołuje się na znajomość ze mną, twierdząc, że może załatwić sprawy związane z górnictwem. Pracuje on dla firmy Accordiego – mówi „Rz” Poncyljusz. Chodziło o przeforsowanie TFS jako firmy, która miała się zajmować bezpieczeństwem informatycznym w Katowickim Holdingu Węglowym. Poncyljusz po otrzymaniu ostrzeżenia zerwał kontakty ze znajomym. Doprowadził też do zerwania rozmów TFS z KHW. W rezultacie firma Accordiego nie dostała kontraktu. Jak opowiada Poncyljusz słyszał również, że spółka TFS kręciła się wokół przemysłu stoczniowego i miała kontakty z Instytutem prałata Jankowskiego. – Wiele śladów wskazywało na to, że w istocie za TFS stoją ludzie służb – mówi były wiceminister” – mogliśmy przeczytać przed rokiem w „Rzeczpospolitej”.
Do grona znajomych Accordiego należy m.in.gen. Wiktor Fąfara - były szef biura śledczego UOP, jeden z oficerów biorących udział w kombinacji operacyjnej znanej jako tzw. afera „Olina”. Accordi przyznaje, że traktuje generała jak swojego mentora, a sam Fąfara okazuje się rownież dobrym znajomym księdza Jankowskiego. To na skutek znajomości z Accordim i Fąfarą ludzie z Instytutu spotykali się m.in. z gen. Henrykiem Jasikiem, byłym dyrektorem Departamentu I MSW , w latach 90. szefem wywiadu UOP (również jednym z głównych aktorów sprawy Olina), oraz ze Zbigniewem Kuligiem związanym z firmą Pollex - zamieszaną w aferę paliwową, współpracownikiem firmy zbrojeniowej Bumar. Według władz instytutu Adrian Accordi-Krawiec był łącznikiem między nimi a byłym szefem biura śledczego UOP.
Można oczywiście zastanawiać się – dlaczego wokół młodego biznesmena i jego spółki TFS kręci się tylu ludzi służb specjalnych i na czym polega „mentorstwo” gen. Fąfary? Ponieważ odpowiedź na to pytanie, byłaby obarczona zbyt wielkim ryzykiem spekulacji – nie podejmę się udzielenia odpowiedzi. Wydaje mi się jedynie, że swoje szczególne kontakty i znajomości pan Accordi – Krawiec może zawdzięczać rodzinnym koneksjom. Warto również pamiętać, że generałowie Fąfara i Jasik to ludzie blisko związani z gen. Gromosławem Czempińskim – jednym ze współzałożycieli Platformy Obywatelskiej.
Drugą ważną okolicznością, której warto się przyjrzeć jest proces prywatyzacji ENEI. Przypomnę, że błyskawicznie zaktualizowany rządowy plan prywatyzacyjny do roku 2010 wymieniał ENEĘ jako pierwszy i najważniejszy projekt prywatyzacyjny. W tekstach z cyklu TANDEM pisałem obszernie o wpływie Andrzeja Olechowskiego i Gromosława Czempińskiego na przyśpieszenie rządowych planów prywatyzacyjnych.
Gdy w sierpniu 2008 roku Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło plan prywatyzacji ENEI S.A i PGE Polska Grupa Energetyczna S.A, w komunikacie znalazły się następujące słowa:
„ [...] widząc potrzebę budowy nowych mocy wytwórczych, doceniając wagę realizacji inwestycji w spółkach KWB Konin S.A., KWB Adamów S.A. i Zespole Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. oraz uwzględniając współzależność technologiczno-produkcyjną kopalni węgla brunatnego w Adamowie i Koninie ze spółką Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. Minister Skarbu Państwa zamierza realizować proces prywatyzacji w/w Spółek jednocześnie z II etapem prywatyzacji spółki Enea S.A”.
Projekt przejęcia przez ENNĘ w/w spółek powstał jeszcze za rządów poprzedniej ekipy. Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK) jest drugim co do wielkości producentem energii elektrycznej w kraju. Dostarcza na rynek około 12 proc. energii. Zgodnie z podpisaną w 1999 roku umową prywatyzacyjną 39 proc. akcji spółki należy do Elektrimu SA kontrolowanego przez właściciela Polsatu Zygmunta Solorza. Reszta jest w posiadaniu skarbu państwa i pracowników. Resort skarbu od kilku miesięcy próbuje pozbyć się Zygmunta Solorza z PAK. Rozmowy na ten temat prowadziła z głównym udziałowcem Elektrimu już poprzednia ekipa, zarzucając Solorzowi, że nie wywiązał się z umowy prywatyzacyjnej.
Przypomnę jedynie, że chodzi o wieloletniego współpracownika Departamentu I MSW (wywiad), a prawdopodobnie - od roku 1989 również Wojskowej Służby Wewnętrznej, następnie WSI. Według gazety „Nasz Dziennik” Solorz dzięki współpracy z wywiadem wojskowym, a wcześniej ze Służbą Bezpieczeństwa, cieszył się wsparciem służb specjalnych w działalności gospodarczej.
Po dojściu do władzy Platformy, MSP wymyśliło, że poznańska ENEA przedstawi ofertę odkupienia akcji PAK, a tym samym SP pozbędzie się Solorza jako udziałowca. Wcześniej rolę inwestora miał spełniać KGHM, ale cena, którą zaproponował Solorz była zbyt wysoka na możliwości koncernu.
Wkrótce okazało się, że obie strony transakcji nie wykazują nią żadnego zainteresowania. Solorz uznał, że przedsięwzięcie wymaga wielomiliardowych nakładów, na które ENEI nie stać i oceniał rozmowy z poznańską spółką jako stratę czasu.
„ Skończyłoby się na kolejnym due diligence. Wycena sporządzona na zlecenie Enei nie różniłaby się niczym od przygotowanej dla KGHM, bo w PAK nic się nie zmieniło. Szkoda na to czasu. Elektrim ma swoje problemy, a PAK potrzebuje inwestycji, co wymaga pilnych decyzji. Zamiast negocjować z Eneą, lepiej rozejrzeć się za innym partnerem. Chętnych nie brakuje” - twierdził w marcu 2008 roku główny akcjonariusz Elektrimu.
Wśród zainteresowanych przejęciem PAK wymieniano już wówczas czeski CEZ, szwedzki Vattenfall, niemieckie RWE i hiszpańską Endesę.
Zupełnie inaczej oceniał sytuację minister Aleksander Grad : „Z rozmów z bankami inwestycyjnymi wynika, że Enea jest w stanie udźwignąć wszystkie projekty związane z PAK i zrealizować plany w Kozienicach. Spółka ma widoki na kapitał z giełdy. Ma również ogromne możliwości finansowania inwestycji długiem. Pytanie tylko o intencje sprzedającego”.
Intencje Solorza były oczywiste – chodziło o zachowanie pakietu kontrolnego w PAK i uprzywilejowanej pozycji podczas procesu prywatyzacyjnego. Przez ostatnie dwa lata Solorz prowadził z MSP udaną grę, opóźniając negocjacje z ENEĄ lub skutecznie podważając wybór doradcy prywatyzacyjnego.
Jeszcze na początku lipca br. roku wiceminister skarbu, zapewniał, że harmonogram prywatyzacji w energetyce jest niezagrożony. Jego zdaniem wszystko wskazywało na to, że planowana na jesień oferta PGE i ENEI będzie sukcesem. W sierpniu podjęto decyzję o dopuszczeniu do kolejnego etapu procesu prywatyzacji spółki ENEA potencjalnego inwestora - niemiecki koncern energetyczny RWE. Podczas obrad sejmowej Komisji Skarbu Państwa minister Grad powiedział, że „RWE ma wyłączność na badanie spółki. Po zakończeniu negocjacji, procedura jest taka, że RWE ogłosi wezwanie, ale jest możliwość ogłoszenia kontrwezwania”.
Ponieważ RWE jest jedynym kandydatem do zakupu 67,05 proc. ENEI należących do Skarbu Państwa, w momencie sfinalizowania transakcji, spółka będzie musiała ogłosić tzw. wezwanie na wszystkie akcje ENEI. W wyniku ubiegłorocznej emisji akcji szwedzki koncern energetyczny Vattenfall objął 18,7 proc. akcji ENEI, jednak wbrew oczekiwaniom ministerstwa nie złożył oferty zakupu akcji należących do Skarbu Państwa. Ministerstwo liczyło zatem, że kiedy RWE ogłosi wezwanie na ENEĘ, szwedzki Vattenfall ogłosi tzw. kontrwezwanie na akcje tej spółki – co spowoduje wzrost cen akcji należących do SP.
Wypowiedź Torbjörn Wahlborgi - prezesa firmy Vattenfall Poland, którą przytoczyłem na początku tekstu, na którą wpływ miała niewątpliwie informacja o działaniach spółki TFS – zdaje się przekreślać te plany. Jednocześnie sytuację komplikuje trwające w ENEI pogotowie strajkowe. Związkowcy protestują w ten sposób przeciwko mającym występować nieprawidłowościom podczas prywatyzacji spółki.
- Nie ma zgody na stosowanie dzikiej prywatyzacji przeprowadzonej w atmosferze skandalu! Czas upomnieć się o swoje prawa! Fundowana przez Rząd RP posezonowa wyprzedaż w całości naszego majątku innym państwom w trybie zaproponowanym przez Ministerstwo Skarbu Państwa prowadzi do sytuacji, że pracownicy pozostaną bez gwarancji i praw pracowniczych.[...] - Co rząd ma do ukrycia, że musi pozbywać się ze składu zarządu legalnie wybranego przez pracowników przedstawiciele załogi? Kolejnym ruchem ministra będzie prawdopodobnie odwołanie naszych przedstawicieli w Radzie Nadzorczej Enea SA. Nie możemy pozwolić na tak jawną arogancję, zmierzającą do całkowitego wyeliminowania kontroli społecznej w spółkach z większościowym (jeszcze) udziałem państwa” - napisali w odezwie do załogi ENEI SA organizatorzy referendum strajkowego, czyli zakładowa Solidarność oraz Międzyzakładowy ZZ Pracowników Grupy Kapitałowej ENEA.
Nietrudno się domyśleć, że wszczęte przez prokuraturę śledztwo będzie miało istotny wpływ na dalsze postępowanie prywatyzacyjne i - wbrew intencjom rządu - może doprowadzić do wyeliminowania niemieckiego koncernu. Atmosfera skandalu towarzysząca działaniom spółki TFS, odstręczy z pewnością również innych, potencjalnych inwestorów – co już jest widoczne po zachowaniu szwedzkiego Vattenfall.
Śledztwo – zgodnie z decyzją Prokuratury Okręgowej ma być prowadzone przez ABW. Na czele tej służby stoi były pracownik licznych spółek Zygmunta Solorza, który – jak wiemy -od jednej z nich otrzymywał 450.000 zł, pełniąc już obowiązki szefa ABW.
Gdy spojrzymy na zdarzenia ostatnich miesięcy, z perspektywy jaką przedstawiłem powyżej- może się okazać, że głównym wygranym w „aferze szpiegostwa gospodarczego” będzie Zygmunt Solorz. Wówczas sprawa działalności spółki TFS – powierzona w ręce szefa ABW – może znaleźć całkiem oczekiwany finał.


Źródła:

http://energetyka.wnp.pl/wszczeto-sledztwo-w-sprawie-szpiegostwa-przemyslowego-w-enei,89411_1_0_0.html
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/11719,w-poznanskiej-spolce-enea-mozna-bylo-podpiac-pluskwe,id,t.html
http://www.wnp.pl/wiadomosci/t-wahlborg-vattenfall-dziwne-zachowanie-msp-ws-enei,89251_1_0_0_0.html
http://www.rp.pl/artykul/131797_Ciemna_strona_instytutu_.html
http://cogito.salon24.pl/119304,tandem-1
http://cogito.salon24.pl/119523,tandem-2-studium-kombinacji
http://prywatyzacja.msp.gov.pl/portal.php?serwis=pr&dzial=196&id=4973&search=9101
http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=7687c550-b4b2-46e6-bd9a-cb274684e6d8
http://www.wnp.pl/wiadomosci/solorz-enei-nie-stac-na-pak,46375_1_0_0_0.html
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=10764
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11077
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11159
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11266
http://www.wnp.pl/wiadomosci/strajk-w-enei-przeciwko-dzikiej-prywatyzacji,88874_1_0_0_0.html
http://news.pasjagsm.pl/szef-abw-otrzymywal-wynagrodzenie-od-ery-5165.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz