Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

sobota, 1 sierpnia 2009

NIETYKALNY – (5)

Niemal natychmiast po wygranych przez Platformę wyborach 2007 roku, przystąpiono do tworzenia supersłużby i superministerstwa, – jak Zbigniew Wassermann nazwał w styczniu 2008 roku ABW i MSWiA. Nominacja Krzysztofa Bondaryka na szefa ABW, była z całą pewnością posunięciem idealnym z punktu widzenia celów, jakie zamierzano osiągnąć. Jak już podkreślałem – osoba Bondaryka łączyła interesy postkomunistycznej oligarchii, której wsparcie umożliwiło wyborcze zwycięstwo partii Tuska, z potencjałem największej służby specjalnej w zakresie budowania nadzoru teleinformatycznego.

Warto zwrócić uwagę na te obszary działań, które zgodnie z zamysłem rządzącego układu miały doprowadzić do stworzenia potężnego aparatu władzy, a jednocześnie zapewnić gigantyczne zarobki grupom biznesowym związanym z establishmentem III RP.

Jedną z pierwszych decyzji, podjętych przez nowe kierownictwo MSWiA, było unieważnienie przetargu na zakup 7,5 tysiąca komputerów mających obsługiwać system PESEL2. Nowe władze otrzymały ów przetarg (jak również projekt PESEL2) w spadku po poprzednim rządzie. Ponieważ stwierdzono, że system nie powstanie, to sprzęt do jego obsługi tym bardziej nie będzie potrzebny. W pierwszym podejściu MSWiA podało więc jako podstawę utratę funduszy na sfinansowanie zamówienia.

Jednocześnie, w grudniu 2007 roku, opracowano „plan naprawczy” związany z wprowadzeniem PESEL2, ograniczając projekt o 75%, do wartości 31 mln zł. Czytamy w nim m.in. : Realizacja programu PESEL2 (i jego kontynuacji - programu PL-ID) jako systemu, który w zasadniczy sposób może wspomóc działania administracji rządowej, samorządów i biznesu jest niewątpliwie konieczna dla Polski. Trudno wyobrazić sobie rozwój eAdministarcji bez dostępu do rejestru danych o obywatelach. [...] Opracowany został plan naprawczy budowy systemu PESEL2 zawężający i urealniający funkcjonalność w ramach perspektywy finansowej SPO WKP. Znacząca większość prac nad budową systemu zogniskowana zostanie na modernizacji centralnego rejestru PESEL. Decyzja ta, podyktowana jest względami strategicznymi - technologie użyte do budowy poprzedniej wersji systemu PESEL są dziś archaiczne i w praktyce uniemożliwiają jakikolwiek rozwój systemu.”

Historia systemu PESEL sięga lat 70 –tych. Poprzednikiem dzisiejszego PESEL był system MAGISTER, opracowany w latach 1973-1974 przez zespół złożony z pracowników MSW i ZETO ZOWAR. Znajdowały się w nim informacje o wszystkich Polakach z wyższym wykształceniem - cały przebieg kariery zawodowej i naukowej a także adres. Oficjalnie system miał służyć do prowadzenia polityki kadrowej, ale używała go Służba Bezpieczeństwa do inwigilacji inteligencji. System liczył 633 tys. zapisów, aktualizowanych informacjami nadsyłanymi z 60 tys. zakładów pracy i wyższych uczelni. Już wówczas planowano utworzenie kolejnych systemów m.in. z danymi o studentach, emerytach i robotnikach.

Rejestr PESEL – Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności prowadzony jest od 1979 roku i zawiera „dane osób przebywających stale na terytorium RP, zameldowanych na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące a także osób ubiegających się o wydanie dowodu osobistego lub paszportu, a także osób, dla których odrębne przepisy przewidują potrzebę posiadania numeru PESEL. Są to następujące dane: nazwiska, imiona, data urodzenia, imiona i nazwiska rodowe rodziców, płeć, obywatelstwo, stan cywilny, imię i nazwisko małżonka, adres zameldowania, seria i numer aktualnego i poprzednich dowodów osobistych, datę zgonu i numer aktu zgonu”.

Opracowany przez rząd Tuska „Plan naprawczy” dla systemu PESEL2, nie oznaczał bynajmniej zakończenia projektu. Przewidywał bowiem przeniesienie części działań pierwotnie realizowanych w projekcie PESEL2 do projektu pl.ID – czyli wdrożenia elektronicznego dowodu tożsamości. Od chwili objęcia rządów przez Platformę nie zwoływano już posiedzeń Rady Konsultacyjnej, będącej ciałem doradczym i opiniodawczym Komitetu Sterującego PESEL2. Odtąd też, wszystkie informacje dotyczące projektu stały się niezwykle lakoniczne i ogólnikowe, a prace nad projektem utrzymywano w tajemnicy.

Warto podkreślić, że w projekcie pl.ID, realizowanym przez ministerstwo Grzegorza Schetyny, jako podstawowy cel założono: „ Identyfikację, weryfikację i uwierzytelnienie tożsamości obywatela w oparciu o nowy dokument tożsamości w systemach informatycznych jednostek sektora publicznego (administracja publiczna, ochrona zdrowia itp.) oraz „Integrację rejestrów państwowych mająca zapewnić skuteczny przepływ informacji pomiędzy rejestrami oraz systemami informacyjnymi różnych podmiotów publicznych, a także uspójnienie danych dotyczących obywatela wraz z informacjami o jego dokumentach, które gromadzone są w rejestrach państwowych (m.in. PESEL, NIP, CEPiK, OEWiUDO, CEWiUP).

W rzeczywistości jest to kluczowy składnik systemu PESEL2, dotyczy bowiem Rejestru Identyfikacyjnego Obywateli (RIO), stanowiącego centralną bazę danych do wydawania dowodów osobistych i sprawdzania tożsamości wszystkich, dorosłych obywateli Polski.

Elektroniczny dowód osobisty przewidziany w projekcie pl.ID, jest w istocie integralną częścią systemu identyfikacyjnego PESEL2.

Warto zauważyć, że w opracowanym w marcu 2007 roku, przez ekspertów Instytutu Sobieskiego „Raporcie o PESEL2”, zawierającym analizę koncepcji MSWiA zwraca się szczególną uwagę właśnie na Rejestr Identyfikacji Obywateli i Elektroniczny Dowód Osobisty. W rejestrze byłyby przechowywane tzw. rekordy z danymi osobowymi i identyfikacyjnymi, które w ciągu życia są stałe lub zmieniają się bardzo rzadko. Autorzy raportu zwracali uwagę, iż „w tak ważnej kwestii jak kontrolowany przez Państwo centralny rejestr danych identyfikacyjnych należy precyzyjnie wskazać zakres gromadzonych danych, czego niestety zabrakło w materiałach udostępnionych przez MSWiA.

Raport Instytutu Sobieskiego dotyczył projektu PESEL2, realizowanego przez rząd PiS. Eksperci Instytutu przestrzegali wówczas, iż „W przypadku wprowadzenia PESEL2 stworzymy techniczną możliwość pełnego profilowania całej populacji! Pamiętajmy, że w bazie PESEL2 mają być również zapisane adresy. Oznacza to, że będzie możliwe spełnienie marzenia każdej totalitarnej władzy o technicznej możliwości regularnej identyfikacji grup podejrzanych ze względu na jakieś kryterium i wskazaniu gdzie podejrzani mieszkają!” I zadawali pytanie: „Czy w imię oficjalnie deklarowanego, a nie wynikającego z logiki konstrukcji PESEL2, hipotetycznego polepszenia komunikacji obywatela z urzędem społeczeństwo ma zaakceptować stworzenie systemów, które umożliwią taką kontrolę nad sobą samym?

Sprawa ta ma związek z tzw. obowiązkiem meldunkowym i zastąpienia go rejestracją stałego lub czasowego miejsca zamieszkania. Choć obecny rząd od dawna zapowiada zniesienie tego obowiązku (miało to nastąpić z dn.1.01.2009r), przygotowana nowelizacja ustawy o ewidencji ludności nadal czeka na uchwalenie. Jej projekt, w drugim etapie, którego realizację przewidziano po 2011 r. przewiduje możliwość funkcjonowania rejestru PESEL w całkowitym oderwaniu od rejestracji miejsca zamieszkania; przy czym dane związane z tożsamością osoby i jej statusem prawno-administracyjnym mają być aktualne i wiarygodne z uwagi na wprowadzoną projektem zasadę zasilania rejestru PESEL bezpośrednio przez organy administracji rejestrujące zdarzenia powodujące wytworzenie tych danych.

Wypada jedynie żałować, że Instytut nie opracował podobnego raportu i nie dostrzegł żadnego zagrożenia, gdy w listopadzie 2008 roku obecny rząd wydał lakoniczny „komunikat o zakończeniu realizacji projektu PESEL2”. Wśród zrealizowanych usług wymieniono bowiem „weryfikację danych adresowych osób ewidencjonowanych w rejestrze PESEL" - na podstawie danych osoby i wskazanego adresu, usługa pozwala zweryfikować, czy osoba jest zameldowana pod podanym adresem” oraz "udostępnianie danych adresowych osób ewidencjonowanych w rejestrze PESEL" - po wprowadzeniu danych osoby usługa pozwala uzyskać jej bieżący adres zameldowania”.

Jednocześnie prowadzone są nadal prace nad projektem Elektronicznego Dowodu Osobistego, których harmonogram przewiduje do roku 2010 – „zakończenie przekształcania infrastruktury w gminach oraz zakończenie prac nad uspójnieniem systemów ewidencji PESEL i OEWiUDO”.

Od 2011 roku przewiduje się wydawanie e-dowodów oraz uruchomienie usług uwierzytelniania obywateli. Można się zatem spodziewać, że wkrótce zostaną ogłoszone przetargi na poszczególne komponenty systemów, a przede wszystkim – na obsługę tego gigantycznego przedsięwzięcia. Ponieważ całkowita wartość jednego tylko projektu pl.ID projektu wynosi 370 mln zł, czyni go niezwykle atrakcyjnym i dochodowym przedsięwzięciem biznesowym.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ma często decydujący wpływ na przebieg tego rodzaju przetargów. Mogliśmy się o tym przekonać na przykładzie przetargów na maszyny sortujące dla Poczty Polskiej. W listopadzie 2008 roku sprawę opisał Leszek Kraskowski z „Dziennika”, informując, iż ABW wpływa na przetargi Poczty Polskiej, by mieć dane z listów Polaków.

Chodziło o elektroniczny system opracowywania korespondencji, który umożliwia tworzenie bazy danych o adresatach i nadawcach oraz analizę grafologiczną. Wymogi, jaki winny spełniać użyte do tego celu urządzenia zostały określone przez ABW, w zakresie tzw. funkcji specjalnych, do czego zresztą Agencja ma prawo korzystając z uprawnień, między innymi do kontroli korespondencji. Komisja przetargowa, sporządzając specyfikację istotnych warunków zamówienia musiała brać pod uwagę wymagania techniczne stawiane przez ABW i pytać Agencję o ocenę ofert.

Wiele wskazuje na to - pisał Kraskowski, - że przetarg rozstrzygnęły wówczas specsłużby. Teraz może się to powtórzyć. W kwietniu, tuż przed ogłoszeniem ostatniego przetargu na dostawę maszyn o wartości 250 mln zł, doszło do spotkania kierownictwa poczty i szefów ABW. Nie wiadomo, jakie zapadły decyzje. Wszystko objęte jest klauzulą tajemnicy państwowej”.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych zapowiadał wówczas przeprowadzenie kontroli na Poczcie Polskiej i zbadanie, czy tworzona jest baza danych, a także kto przetwarza gromadzone w niej informacje. W ocenie GIODO "ważne będzie także ustalenie wielu szczegółów technicznych, m.in. w jaki sposób skanowane dane docierają do ABW".

Innym przykładem realnych wpływów Agencji, może być sprawa przetargu na system dozoru elektronicznego (SDE), rozpisanego przez ministerstwo sprawiedliwości. O zainteresowaniu tym przetargiem Krzysztofa Bondaryka pisał przed rokiem Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej”.

Warunki największego wówczas od trzech lat przetargu na rynku elektronicznym, wartego 300 milionów złotych zostały tak sformułowane, że mogła go wygrać tylko jedna firma. Przed potencjalnymi oferentami postawiono bardzo wysokie wymagania jeśli chodzi o kondycję finansową - m.in. wyznaczono bardzo wysoką cenę polisy ubezpieczeniowej, jaką musi posiadać firma chcąca wystartować w przetargu. Z drugiej strony wymagania techniczne wobec urządzeń zostały ustalone na bardzo niskim poziomie. Jednak najważniejszym warunkiem sformułowanym w SIWZ był wymóg posiadania przez oferenta koncesji ochroniarskiej. Wymóg ten wprowadziło ministerstwo sprawiedliwości. W rezultacie warunki przetargu sformułowane przez ministerstwo wyeliminowały z przetargu światowego lidera w produkcji urządzeń do monitoringu izraelską firmę Elmotech, choć jej rozwiązania stosowano w większości krajów, gdzie wprowadzono dozór elektroniczny m.in. w Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Szwecji czy w Estonii. „Rz” ustaliła jednak, - pisał Cezary Gmyz - że na rynku urządzeń dozoru elektronicznego w większości krajów głównym konkurentem Elmotechu był brytyjska grupa G4S. Jednak rozwiązania tej firmy do tej pory w przetargach przegrywały z Elmotechem. Głównym rynkiem G4S jest Wielka Brytania, ale nawet tam ma ona konkurencję. Tymczasem warunki przetargu sformułowane w Polsce przesądzają, że Izraelczycy już na starcie są na przegranej pozycji.”

Jak ustaliła „Rz”, - „jeszcze za poprzedniego rządu SDE było w obszarze zainteresowania obecnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka. Pracował on wówczas u operatora telefonii komórkowej Era. Sieć telefonii komórkowej obok pozycjonowania satelitarnego GPS jest głównym systemem pozwalającym ustalić pozycję skazanego. Brał on udział w co najmniej jednym ze spotkań poświęconych SDE w ministerstwie sprawiedliwości”.

Na internetowej stronie polskiej grupy G4S, możemy z łatwością dostrzec, że jednym z kluczowych klientów tej firmy jest PTC (Era GSM), w której przed nominacją na szefa ABW pracował Krzysztof Bondaryk.

CDN...

Źródła:

http://pesel2.mswia.gov.pl/portal/P2/11/

http://pesel2.mswia.gov.pl/portal/P2/25/126/Plan_naprawczy_Projektu_PESEL2.html

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,59305,4822344.html

http://www.cpi.mswia.gov.pl/portal/cpi/38/195/plID__Elektroniczny_dowod_osobisty.html

http://www.sobieski.org.pl//panel/plugins/newsy/files/Raport_IS_Kepczynski_Pesel2_2007_03.pdf

http://pesel2.mswia.gov.pl/portal/P2/1/175/Komunikat_o_zakonczeniu_realizacji_Projektu_PESEL2.html

http://www.aol.pl/wiadomosci/story/MSWiA-obowi%C4%85zek-meldunkowy-zniknie-od-1-stycznia-2009-roku/4662754/index.html

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article263749/Tajne_sluzby_sledza_nasze_listy.html?service=print

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,ABW-kontrola-listow-Poczty-Polskiej-zgodna-z-prawem,wid,10561999,wiadomosc.html

http://www.rp.pl/artykul/177423.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz