Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solorz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solorz. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2011

BEZPIECZEŃSTWO NA SPRZEDAŻ – (1)

Dwa dni po tragedii smoleńskiej marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wykonujący obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej podpisał ustawę z dn.18 marca 2010 o szczególnych uprawnieniach ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa oraz ich wykonywaniu w niektórych spółkach kapitałowych lub grupach kapitałowych prowadzących działalność w sektorach energii elektrycznej, ropy naftowej oraz paliw gazowych.
Była to jedna z ważniejszych ustaw, dotycząca zarządzania tzw. infrastrukturą krytyczną, czyli  obiektami, instalacjami i usługami kluczowymi dla bezpieczeństwa państwa. W ich skład wchodzą m.in. systemy zaopatrzenia w energię, surowce energetyczne i paliwa, łączności i sieci teleinformatyczne. Ustawa został negatywnie zaopiniowana przez Biuro Analiz Sejmowych i już podczas prac sejmowej komisji skarbu państwa posłowie PiS wnioskowali o jej odrzucenie w pierwszym czytaniu. Wśród najpoważniejszych błędów wymieniano: likwidację listy spółek strategicznych, zawężenie użytych w ustawie pojęć „bezpieczeństwa publicznego” i „porządku publicznego” jedynie do ochrony infrastruktury krytycznej sektora energetycznego, z wyłączeniem infrastruktury telekomunikacyjnej oraz wadliwe określenie statusu pełnomocnika do spraw ochrony. Celem ustawy było przyznanie  ministrowi skarbu szczególnych uprawnień w zakresie możliwości wniesienia sprzeciwu wobec uchwał podejmowanych w spółkach zaliczonych do infrastruktury krytycznej. Nie uwzględniono jednak możliwości sprzeciwu wobec działań władz spółek zarządzających siecią teleinformatyczną.
Z podpisaniem ustawy najwyraźniej zwlekał prezydent Lech Kaczyński. Choć do Kancelarii Prezydenta ustawa trafiła  22 marca i miała obowiązywać od 1 kwietnia 2010 roku, nie została podpisana w tym czasie.
Pośpiech w jakim Komorowski zabrał się za podpisywanie aktów prawnych skierowanych do prezydenta Lecha Kaczyńskiego (tylko w kwietniu 2010 zrobił to 20 razy) staje się zrozumiały, gdy dostrzeżemy konsekwencje wynikające z przyjęcia tej właśnie, szczególnie ważnej ustawy. Ponieważ zlikwidowano w niej listę spółek strategicznych, swój dotychczasowy status zmieniła Telekomunikacja Polska S.A oraz  Exatel S.A., mimo ze spółki te administrują strategicznymi obiektami i sieciami, przy czym w przypadku TP S.A. są to sieci łącznikowe i punkty dowodzenia na czas wojny. Dzięki błędnym zapisom ustawy i pominięciu w niej sektora teleinformatycznego, spółką strategiczną skarbu państwa przestała być również Emitel sp. z.o.o, należąca do spółek zależnych TP.S.A., to zaś umożliwiło sprzedaż rozpoczęcie procedury sprzedaży tej firmy.
Emitel to największa ze spółek administrujących naziemną infrastrukturą radiowo-telewizyjną w Polsce. Należy do niej ponad 300 masztów z zawieszonymi na nich antenami do nadawania sygnału telewizyjnego, radiowego i telekomunikacyjnego. Firma buduje też infrastrukturę, m.in. dla nadawców telewizyjnych tworzących naziemną telewizję cyfrową. Te inwestycje decydują o rosnącym znaczeniu i wartości firmy. W Polsce telewizja analogowa ma zostać wyłączona w 2013 roku, zatem przekaz cyfrowy będzie sukcesywnie obejmować swoim zasięgiem kolejne regiony Polski. W ubiegłym Emitel podpisała z Telewizją Polską umowę, na podstawie której będzie operatorem technicznym trzeciego multipleksu naziemnej telewizji cyfrowej za 615,6 mln zł w ciągu najbliższych 10 lat. W 2010 roku spółka podpisał również umowy z Polsatem, TVN, TV Puls i TV4 dotyczące nadawania programów na drugim multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej, jednak kwoty tych kontraktów nie ujawniono.
Prof. Jerzy Urbanowicz już przed dwoma miesiącami w artykule „Demontaż bezpieczeństwa państwa” („Nasz Dziennik” 22.04.2011) opisał działania obecnego rządu zmierzające do zniszczenia i rozmontowania państwowego systemu bezpieczeństwa teleinformatycznego oraz zwrócił uwagę, że „strategiczna spółka Emitel przestała być polską spółką strategiczną, po raz kolejny przy biernej postawie polskich służb specjalnych. Narzuca się pytanie: kto wykreślił spółki telekomunikacyjne z ustawy? Wykreślenie słów "lub czasopisma", za które Lew Rywin siedział w wiezieniu, jest drobiazgiem w porównaniu z wykreśleniem, które uderza dotkliwie w bezpieczeństwo państwa polskiego. Jakie służby brały w tym udział?”.
Urbanowicz  twierdził, że sprzedaż Emitela, „przypomina do złudzenia wcześniejszą sprzedaż spółki Energis działającej na terenach PKP, którą - via fundusz Innova - Anglicy odsprzedali Rosjanom z GTS.” I przypominał, że  „dzisiaj GTS przymierza się do kupna Exatela. Sprzedaż Emitela powinna być dla Polaków sygnałem ostrzegawczym. Czy nie jest to przypadkiem przygrywka do sprzedania całej spółki TP S.A. Rosjanom? Byłaby to wielka tragedia narodowa, gdyż TP S.A. wciąż administruje rozległą infrastruktura obronną naszego państwa.”
22 czerwca br., po uzyskaniu zgody Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów doszło do sfinalizowania transakcji sprzedaży spółki Emitel za kwotę 1.725 mln zł. Nabywcą została EM Bidco sp. z o.o. (dawniej Kapiri Investments sp. z o.o.), kontrolowana przez fundusze zarządzane przez Montagu Private Equity.
W przypadku tak ważnej dla bezpieczeństwa Polski transakcji, jej okoliczności mogą budzić uzasadnione wątpliwości. Nabywcą jest bowiem firma niemal całkowicie nieznana na polskim rynku o dość skomplikowanych wręcz niejasnych  powiązaniach kapitałowych. Co ciekawe - jeszcze w lutym 2011 roku wśród potencjalnych inwestorów wymieniano cztery firmy, wśród których nie było obecnego nabywcy. Według nieoficjalnych informacji wiążące oferty TP.S.A. złożyły wówczas : Telediffusion de France (TDF), kontrolujący Polskie Sieci Nadawcze, konkurenta Emitela na polskim rynku, fundusz private equity EQT, konsorcjum Innova Capital oraz firma Advent International.
Nabywca Emitela, spółka Kapiri Investmenst (podobnie jak EM Bidco) została zarejestrowana 25.11.2010 r. z kapitałem zakładowym 5 tys. zł. Prezesem spółki jest Christian Guy Gaunt, członkami zarządu Michał Chałaczkiewicz i Simon Pooler. Prócz prezesowania w  spółkach Kapiri i EM Bidco, Christian Gaund jest lub był prezesem w blisko 150 innych spółkach założony w latach 2010-2011, których wspólnym wyróżnikiem jest używanie w nazwie słowa „investments”. Pod koniec lat 90. Gaund pracował w korporacjach międzynarodowych, przebywając m.in. przez sześć lat  w Moskwie i Kijowie. Od 2002 roku działa w Polsce. Wcześniej był dyrektorem w Mcann Ericson w Kijowie, dyrektorem w agencji reklamowej Grey Worldwide Warszawa oraz doradcą zarządu Trinity Corporate Services. Spółka Trinity Shelf Companies sp. z o.o – polski oddział Trinity Corporate Services działającej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej jest dziś również wspólnikiem Kapiri Investement.
Montagu Private Equity to jeden z europejskich funduszy zarządzających kapitałem inwestycyjnym. Siedziba firmy mieści się w Londynie, a biura w Dusseldorfie, Manchesterze, Paryżu, Sztokholmie i Warszawie. Dyrektorem regionalnym Montagu w Polsce jest .Michał Chałaczkiewicz – członek zarządu spółek Guya Gaunta. Strategia inwestycyjna Montagu skupiała się dotąd na firmach działających w stabilnych niszach rynkowych (transakcje o wartości od 100 mln euro do 1 mld euro). Okazuje się, że kupno Emitela jest pierwszą transakcją Montagu IV, czwartego funduszu Montagu. To także pierwsza inwestycja Montagu w Polsce i druga w regionie Europy Środkowowschodniej. Wcześniej w roku 2008 fundusz kupił holenderską spółkę holdingową Euromedic International (“Euromedic Polska”) inwestując w nią 70 milionów euro.
Choć cena, jaką  EM Bidco zapłaciła za spółkę Emitel jest uważana za wysoką, trudno to kryterium uznać za najważniejsze, w przypadku sprzedaży firmy o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa. Tym bardziej, gdy spółka posiada podpisane wieloletnie umowy z nadawcami i gwarantowane zyski z rozwoju sieci naziemnej telewizji cyfrowej. To jednak nie wszystkie atuty Emitela. Spółka oprócz swoich masztów obsługuje również nadajniki należące do PTK Centertel, operatora sieci Orange. Ponieważ Centertel i Polska Telefonia Cyfrowa (operator sieci Era) w marcu br. podpisały porozumienie o współpracy w zakresie wzajemnego korzystania z infrastruktury sieciowej oraz pasm częstotliwości, Emitel może wkrótce zawrzeć umowę na utrzymanie połączonej infrastruktury Centertela i PTC.  Przetarg na utrzymanie tej sieci ma być rozpisany już w 2012 r. Za kilka lat, wzorem rozwiązań istniejących w Europie Zachodniej, Emitel może być nie tylko administratorem sieci nadawców ale stanie się ich właścicielem i skupi całą infrastrukturę nadawczą w Polsce.
Jest raczej pewne, że Montagu - fundusz typu private equity będzie chciał w niedalekiej przyszłości odsprzedać Emitela z zyskiem. Spółka z takim potencjałem i perspektywami rozwoju nie będzie miała problemów z nabywcą. Obawy prof. Urbanowicza, że sieć nadajników telekomunikacyjnych może trafić w obce ręce, wydają się całkowicie zasadne. W umowie o sprzedaży Emitela nie ma bowiem klauzuli o zakazie odsprzedaży spółki bez zgody polskiego rządu, co oznacza, że państwo polskie nie będzie miało żadnego wpływu na wybór potencjalnego nabywcy. Jeśli Rosjanie, czy ktokolwiek w ich imieniu zapłacą odpowiednią cenę, cała sieć polskich nadajników trafi w ich ręce. Należy przypuszczać, że Montagu Private Equity nie będzie zwlekał ze sprzedażą, podobnie, jak miało to miejsce ze spółką Energis, sprzedaną Rosjanom przez podobny fundusz Innova.
 Trudno pozbyć się wrażenia, że zmiana poprzedniej ustawy z 3 czerwca 2005 roku o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa i szybkie podpisanie nowej regulacji przez Bronisława Komorowskiego, miało na celu wyłączenie strategicznych firmy teleinformatycznych z infrastruktury krytycznej i stworzenie dogodnych warunków do ich sprzedaży.
Ochrona tej infrastruktury należy m.in. do ustawowych obowiązków Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie wiemy, czy i w jakim zakresie ABW dokonała sprawdzenia nabywców spółki Emitel ani czy w ogóle monitorowała całą transakcję.
Pytanie o bierną postawę ABW warto rozpatrzyć w nieco innym kontekście, niż dotyczącym kwestii bezpieczeństwa państwa. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że szef ABW nawet po sprzedaży Emitela nadal posiada narzędzia nadzoru nad spółkami teleinformatycznymi. Wynika to z regulacji zawartych w ustawie o zarządzaniu kryzysowym, na podstawie których ABW uzyskała niekontrolowany dostęp do dokumentów i informacji w firmach zarządzających infrastrukturą krytyczną oraz możliwość wpływu na obsadę stanowisk pełnomocnika ds. kontaktów z ABW. Rozwiązania przyjęte w nowelizacji ustawy sprawiły, że ABW w  niemal każdej firmie może posiadać swoich oficjalnych rezydentów, ci zaś mają realny wpływ na decyzje podejmowane przez władze spółki. Ponieważ pełnomocnikiem może zostać wyłącznie osoba, której ABW udzieli poświadczenia bezpieczeństwa osobowego czyli tzw. certyfikatu, dopuszczającego do dokumentów o klauzulach poufności i tajności, są to ludzie, których zależność od szefa ABW wydaje się oczywista. Dzięki tej regulacji w każdej spółce zarządzającej siecią teleinformatyczną znajdują się „oczy i uszy” ABW. Tym samym utrata kontroli nad spółką przez ministra Skarbu Państwa nie musi wcale oznaczać, że taką kontrolę stracił również szef ABW.
Krzysztof Bondaryk, który przez wiele lat pracował w spółkach Zygmunta Solorza, zna doskonale działalność tego rodzaju firm  W latach 2005-2006 pracował dla Solorza w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) - operatorze sieci komórkowych Era i Heyah pełniąc funkcję  dyrektor odpowiedzialnego za bezpieczeństwo danych. Z tego okresu pochodzi sprawa nielegalnego kopiowania tajnych danych w Erze oraz działalności tzw. „Bandy Czworga”, grupy czterech oficerów UOP pracujących w spółkach telefonii komórkowej, którzy wymieniali się tajnymi informacjami i prowadzili nielegalną rejestrację rozmów.  W 2008 roku CBA ujawniła, że Bondaryk będąc już szefem ABW otrzymywał co kwartał odprawę z PTC w wysokości 450 tys. zł . Opisana ostatnio przez „Gazetę Wyborczą” sprawa odsunięcia od śledztwa prokuratora Andrzeja Piasecznego i nabycia przez Bondaryka luksusowego Audi po zaniżonej cenie dotyczy również okresu pracy szefa ABW w spółkach Zygmunta Solorza. Nieprzypadkowo w kontekście tej sprawy „GW” opisuje wątek licznych nieprawidłowości w spółce PTC i telewizji Polsat.
Można sądzić, że pojawienie się tej ostatniej publikacji ma związek z planami inwestycyjnymi Solorza, a wówczas na sprawę zbycia Emitela i sprzedaży innych firm  tego sektora warto spojrzeć z perspektywy przyszłych roszad na rynku spółek teleinformatycznych. Niewykluczone, że taka optyka okaże się również przydatna w ocenie roli ABW w nadzorowaniu transakcji sprzedaży firm strategicznych.
Po zbyciu Emitela, rząd Tuska planuje bowiem sprzedaż kolejnej, najważniejszej spółki telekomunikacyjnej Exatel S.A ., która jako jedyna w Polsce  dysponuje potężną siecią światłowodową, zapewnia łączność armii i najważniejszym instytucjom państwa. Exatel jest także administratorem sieci łączności do celów technologicznych i kontrolnych polskiego systemu elektroenergetycznego, a po połączeniu Tel-Energo z Telbankiem zarządza również sieciami krajowego systemu bankowego. Wśród klientów Exatela są: MON, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowy Bank Polski, Giełda Papierów Wartościowych, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz 1,5 tys. wiodących firm w różnych dziedzinach gospodarki. Sieci Exatela służą również do zapewnienia łączności polskich sił zbrojnych z NATO.
22 marca 2011 r. prezes Polskiej Grupy Energetycznej (większościowy udziałowiec Exatela) ogłosił, ze jego spółka chce zakończyć transakcje sprzedaży swojej telekomunikacyjnej spółki zależnej Exatel w 2011 roku. W najbliższych dniach ma również zapaść decyzja udziałowca mniejszościowego ENEA.S.A. o zbyciu 2,2 procent udziałów w kapitale Exatela. Wcześniej PGE zamierza sprzedać spółkę Polkomtel z jej siecią telefonii Plus. Największe szanse na zakup Exatela ma Zygmunt Solorz. Może stać się jej właścicielem, gdy przejmie kontrolę nad spółką Polkomtel.
Ponieważ na zakup akcji Polkomtela właściciele (PGE) przyznali Solorzowi wyłączność, wszystko wskazuje, że transakcja zostanie sfinalizowana w najbliższych dniach. Tomasz Zadroga, prezes PGE stwierdził niedawno, że kiedy zakończy się sprzedaż Polkomtela, wszczęty zostanie przetarg na zbycie Exatela, tak by spółka mogła zostać sprzedana przed końcem 2011 r. Wśród potencjalnych zainteresowanych przejęciem Exatela wymienia się Polkomtel, Netię i związany z Rosjanami GTS.
Planów sprzedaży Exatela nie zmienił nawet fakt, że spółka podpisała umowę ramową o współpracy z Agencją NATO ds. Konsultacji, Doradzania i Kontroli NC3A (NATO Consultation, Command and Control Agency), która otwiera Exatelowi możliwości udziału w organizowanych przez Agencję przetargach na usługi teleinformatyczne.
Można jedynie przypuszczać, że tego rodzaju transakcje dokonywane w cieniu kampanii wyborczej, nie wzbudzą żadnego zainteresowania opinii publicznej i zostaną przeprowadzone w medialnej ciszy. Tymczasem wiele z obecnych publikacji prasowych, w tym dotyczących szefa ABW, może stanowić element „wielkiej gry” związanej z przyszłymi transakcjami na rynku spółek teleinformatycznych.


CDN...


Artykuł opublikowany w „Gazecie Finansowej”. W kolejnym, piątkowym wydaniu gazety ukaże się część druga artykułu. 

wtorek, 22 września 2009

PRYWATYZACJA POD DYKTANDO SŁUŻB

Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Poznaniu poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie szpiegostwa gospodarczego w spółce ENEA S.A. i powierzeniu jego prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Choć informacja nie wzbudziła szerszego zainteresowania mediów, warto przyjrzeć się jej bliżej, bo możemy mieć do czynienia z kolejną aferą prywatyzacyjną – tym razem przy współudziale ludzi peerelowskich służb specjalnych.
Sprawa dotyczy podpisanej w czerwcu tego roku przez Zarząd ENEI umowy ze spółką doradczą TFS na świadczenie usług w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego i informatycznego. Sposób działania spółki TFS wzbudził niepokój rady nadzorczej ENEI, dlatego w sierpniu br. złożyła ona doniesienie do prokuratury. Jednocześnie rada zleciała firmie doradczej Ernst& Young przeprowadzenie audytu w tej sprawie. "Z audytu nie wynika, że doszło do przestępstwa, ale działania spółki TFS mogły w przyszłości doprowadzić do łamania ustawy o ochronie danych osobowych i danych niejawnych, w tym strategicznych dla działalności firmy” – poinformowała rada nadzorcza ENEI, a prokuratura ujawniła jedynie, że „postępowanie dotyczy złamania prawa kodeksu spółek handlowych i zwalczania nieuczciwej konkurencji”.
Więcej informacji o sprawie można znaleźć na regionalnym portalu nasze miasto.pl. Dziennikarze „Głosu Wielkopolski” którzy dotarli do audytu firmy Ernst& Young twierdzą, iż w opinii audytorów, działania podejmowane przez TFS mogły narazić ENEĘ na ryzyko wycieku poufnych danych. Kontrolerzy stwierdzili, że „procedury podejmowane przez TFS w obszarze teleinformatyki Spółki, mogły potencjalnie narazić spółkę na ryzyko instalacji oprogramowania umożliwiającego nieautoryzowany dostęp do zasobów Spółki”. Wynika z tego, że TFS, której zadaniem miała być ochrona i zabezpieczenie poufnych informacji w ENEI, w rzeczywistości potencjalnie umożliwiła założenie informatycznej pluskwy. Dzięki niej wyciekałyby poufne informacje. Przy okazji złamana została ustawa o ochronie danych osobowych. W raporcie napisano, że zawarta z TFS umowa nie spełniała „businessowych standardów przyjętych w praktyce obrotu, a gwarantujących bezpieczeństwo podmiotu ujawniającego informacje poufne (w tym wypadku Spółki)”. Kontrolerzy Ernst& Young przez kilka dni pracowali w spółce. Przygotowany przez nich raport trafił jednak do sejfu. Stało się tak wskutek interwencji z Ministerstwa Skarbu. Po telefonach z Warszawy przygotowany dokument został utajniony.
MSP nie zależy na szumie wokół ENEI, głównie dlatego, że prowadzone są właśnie negocjacje w sprawie sprzedaży pakietu akcji przedsiębiorstwa niemieckiemu koncernowi energetycznemu RWE. Formalnie to jedyny podmiot zainteresowany kupnem akcji.
Choć same okoliczności zawarcia umowy budzą już liczne zastrzeżenia, sprawą nikt pewnie by się nie zainteresował, gdyby nie fakt, że TFS zaczęła domagać się dostępu do poufnych informacji. Gdy menadżerowie ENEI odmówili ich ujawnienia, otrzymali w tej sprawie polecenie od prezesa spółki Macieja Owczarka, który nakazał przekazanie TFS m.in. danych dotyczących umów handlowych z głównymi klientami ENEI oraz ujawnienie teczek pracowniczych, z których przedstawiciele TFS przepisywali dane osobowe.
O sprawie związki zawodowe informowały premiera i Ministerstwo Skarbu. Związkowcy wskazywali, że w ENEI prowadzony jest nielegalny proces due diligence (gromadzenie jak największej ilości informacji, potrzebnych przy wszelkiego rodzaju analizach potencjalnych inwestycji).
Przedstawiciele związków zawodowych z ENEI są zdania, że na dostępie do poufnych danych ich firmy, które miała pozyskać TFS, mogło zależeć niemieckiemu koncernowi RWE. Znajomość tajnych danych mogłaby pomóc w przedstawieniu korzystnej, z punktu widzenia Niemców oferty zakupu ENEI.
To dość racjonalne wyjaśnienie, zwłaszcza, że zwraca się uwagę na powiązaniach prezesa ENEI Macieja Owczarka z Januszem Morozem, wiceprezesem RWE Polska. Obaj panowie znają się z okresu pracy w Telekomunikacji Polskiej, a ich relacje są znacznie bliższe, niż te wynikające ze standardowych kontaktów biznesowych.
Interesująco w tym kontekście brzmi również informacja, że MSP zadecydowało przed kilkoma dniami o przedłużeniu RWE czasu na zbadanie ENEI. Decyzja ta spotkała się z komentarzem Torbjörn Wahlborgi - prezesa firmy Vattenfall Poland – jednego z udziałowców ENEI, zainteresowanego wcześniej przejęciem udziałów w spółce. Wahlborgi ocenia zachowanie ministerstwa jako dziwne i zwraca uwagę, że „teraz tylko jeden inwestor ma pełny wgląd w ENEĘ, a to nie jest raczej zgodne z zasadami obowiązującymi firmy notowane na giełdzie”.
Jeśli byłoby prawdą, że spółka TFS zdobywając informacje o ENEI działała na rzecz niemieckiego inwestora, wspieranego również przez MSP – mielibyśmy do czynienia ze skandalicznym dowodem „ręcznej” regulacji procesów prywatyzacyjnych jednej z największych grup energetycznych w Polsce i sytuacją świadczącą o korupcyjnym charakterze prywatyzacji. Gdy jednak bliżej przyjrzeć się okolicznościom sprawy – pojawia się jeszcze inne wytłumaczenie.
Warto bowiem zwrócić uwagę na firmę TFS Consulting, z którą ENEA podpisała umowę o świadczenie usług w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego. Założona w roku 2003 spółka prowadzi działalność w zakresie informatyki i doradztwa. Jej właścicielem jest 31-letni Adrian Accordi Krawiec – członek warszawskiego Rotary Club, przyjęty niedawno przez gen. Czempińskiego do równie elitarnej sekcji samolotowej Areoklubu Warszawskiego.
Ten młody człowiek zarządza także spółką IMG Multiservice, działającą w branży gastronomicznej i restauracyjnej, zajmującej się drukiem gazet i działalnością introligatorską.
O spółce TFS Consulting stało się głośno w maju ubiegłego roku, gdy w artykule „Ciemna strona instytutu” dziennikarze „Rzeczpospolitej” opisali osoby związane z Instytutem księdza prałata Henryka Jankowskiego, które odwiedzały agencję towarzyską przy ul. Wilczej w Warszawie. Ze śledztwa „Rzeczpospolitej” wynikało, że na Wilczej filmowano klientów spotykających się z prostytutkami, a nagrania mogły służyć do szantażu. Rozmówcy dziennikarzy twierdzili, że do wizyt w agencji najczęściej namawiał Adrian Accordi-Krawiec - legitymujący się wizytówką pełnomocnika instytutu ds. finansów.
Gdy dziennikarze przyjrzeli się bliżej postaci biznesmena okazało się, że mimo młodego wieku ma on bardzo wpływowych znajomych, a spółka TFS próbowała już wcześniej zawierać umowy o usługi z zakresu bezpieczeństwa informacyjnego m.in. ze spółkami Skarbu Państwa oraz państwowymi instytucjami. Accordi starał się również wejść ze swoimi usługami m.in. do przedsiębiorstw zbrojeniowych takich jak Bumar i Cenzin.
„Ludzie Accordiego usiłowali zbliżyć się do byłego wiceministra gospodarki Pawła Poncyljusza z PiS. – Dostałem sygnał od jednego z ludzi związanych z Platformą Obywatelską, że jeden z moich dawnych znajomych, jeszcze z harcerstwa, powołuje się na znajomość ze mną, twierdząc, że może załatwić sprawy związane z górnictwem. Pracuje on dla firmy Accordiego – mówi „Rz” Poncyljusz. Chodziło o przeforsowanie TFS jako firmy, która miała się zajmować bezpieczeństwem informatycznym w Katowickim Holdingu Węglowym. Poncyljusz po otrzymaniu ostrzeżenia zerwał kontakty ze znajomym. Doprowadził też do zerwania rozmów TFS z KHW. W rezultacie firma Accordiego nie dostała kontraktu. Jak opowiada Poncyljusz słyszał również, że spółka TFS kręciła się wokół przemysłu stoczniowego i miała kontakty z Instytutem prałata Jankowskiego. – Wiele śladów wskazywało na to, że w istocie za TFS stoją ludzie służb – mówi były wiceminister” – mogliśmy przeczytać przed rokiem w „Rzeczpospolitej”.
Do grona znajomych Accordiego należy m.in.gen. Wiktor Fąfara - były szef biura śledczego UOP, jeden z oficerów biorących udział w kombinacji operacyjnej znanej jako tzw. afera „Olina”. Accordi przyznaje, że traktuje generała jak swojego mentora, a sam Fąfara okazuje się rownież dobrym znajomym księdza Jankowskiego. To na skutek znajomości z Accordim i Fąfarą ludzie z Instytutu spotykali się m.in. z gen. Henrykiem Jasikiem, byłym dyrektorem Departamentu I MSW , w latach 90. szefem wywiadu UOP (również jednym z głównych aktorów sprawy Olina), oraz ze Zbigniewem Kuligiem związanym z firmą Pollex - zamieszaną w aferę paliwową, współpracownikiem firmy zbrojeniowej Bumar. Według władz instytutu Adrian Accordi-Krawiec był łącznikiem między nimi a byłym szefem biura śledczego UOP.
Można oczywiście zastanawiać się – dlaczego wokół młodego biznesmena i jego spółki TFS kręci się tylu ludzi służb specjalnych i na czym polega „mentorstwo” gen. Fąfary? Ponieważ odpowiedź na to pytanie, byłaby obarczona zbyt wielkim ryzykiem spekulacji – nie podejmę się udzielenia odpowiedzi. Wydaje mi się jedynie, że swoje szczególne kontakty i znajomości pan Accordi – Krawiec może zawdzięczać rodzinnym koneksjom. Warto również pamiętać, że generałowie Fąfara i Jasik to ludzie blisko związani z gen. Gromosławem Czempińskim – jednym ze współzałożycieli Platformy Obywatelskiej.
Drugą ważną okolicznością, której warto się przyjrzeć jest proces prywatyzacji ENEI. Przypomnę, że błyskawicznie zaktualizowany rządowy plan prywatyzacyjny do roku 2010 wymieniał ENEĘ jako pierwszy i najważniejszy projekt prywatyzacyjny. W tekstach z cyklu TANDEM pisałem obszernie o wpływie Andrzeja Olechowskiego i Gromosława Czempińskiego na przyśpieszenie rządowych planów prywatyzacyjnych.
Gdy w sierpniu 2008 roku Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło plan prywatyzacji ENEI S.A i PGE Polska Grupa Energetyczna S.A, w komunikacie znalazły się następujące słowa:
„ [...] widząc potrzebę budowy nowych mocy wytwórczych, doceniając wagę realizacji inwestycji w spółkach KWB Konin S.A., KWB Adamów S.A. i Zespole Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. oraz uwzględniając współzależność technologiczno-produkcyjną kopalni węgla brunatnego w Adamowie i Koninie ze spółką Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. Minister Skarbu Państwa zamierza realizować proces prywatyzacji w/w Spółek jednocześnie z II etapem prywatyzacji spółki Enea S.A”.
Projekt przejęcia przez ENNĘ w/w spółek powstał jeszcze za rządów poprzedniej ekipy. Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK) jest drugim co do wielkości producentem energii elektrycznej w kraju. Dostarcza na rynek około 12 proc. energii. Zgodnie z podpisaną w 1999 roku umową prywatyzacyjną 39 proc. akcji spółki należy do Elektrimu SA kontrolowanego przez właściciela Polsatu Zygmunta Solorza. Reszta jest w posiadaniu skarbu państwa i pracowników. Resort skarbu od kilku miesięcy próbuje pozbyć się Zygmunta Solorza z PAK. Rozmowy na ten temat prowadziła z głównym udziałowcem Elektrimu już poprzednia ekipa, zarzucając Solorzowi, że nie wywiązał się z umowy prywatyzacyjnej.
Przypomnę jedynie, że chodzi o wieloletniego współpracownika Departamentu I MSW (wywiad), a prawdopodobnie - od roku 1989 również Wojskowej Służby Wewnętrznej, następnie WSI. Według gazety „Nasz Dziennik” Solorz dzięki współpracy z wywiadem wojskowym, a wcześniej ze Służbą Bezpieczeństwa, cieszył się wsparciem służb specjalnych w działalności gospodarczej.
Po dojściu do władzy Platformy, MSP wymyśliło, że poznańska ENEA przedstawi ofertę odkupienia akcji PAK, a tym samym SP pozbędzie się Solorza jako udziałowca. Wcześniej rolę inwestora miał spełniać KGHM, ale cena, którą zaproponował Solorz była zbyt wysoka na możliwości koncernu.
Wkrótce okazało się, że obie strony transakcji nie wykazują nią żadnego zainteresowania. Solorz uznał, że przedsięwzięcie wymaga wielomiliardowych nakładów, na które ENEI nie stać i oceniał rozmowy z poznańską spółką jako stratę czasu.
„ Skończyłoby się na kolejnym due diligence. Wycena sporządzona na zlecenie Enei nie różniłaby się niczym od przygotowanej dla KGHM, bo w PAK nic się nie zmieniło. Szkoda na to czasu. Elektrim ma swoje problemy, a PAK potrzebuje inwestycji, co wymaga pilnych decyzji. Zamiast negocjować z Eneą, lepiej rozejrzeć się za innym partnerem. Chętnych nie brakuje” - twierdził w marcu 2008 roku główny akcjonariusz Elektrimu.
Wśród zainteresowanych przejęciem PAK wymieniano już wówczas czeski CEZ, szwedzki Vattenfall, niemieckie RWE i hiszpańską Endesę.
Zupełnie inaczej oceniał sytuację minister Aleksander Grad : „Z rozmów z bankami inwestycyjnymi wynika, że Enea jest w stanie udźwignąć wszystkie projekty związane z PAK i zrealizować plany w Kozienicach. Spółka ma widoki na kapitał z giełdy. Ma również ogromne możliwości finansowania inwestycji długiem. Pytanie tylko o intencje sprzedającego”.
Intencje Solorza były oczywiste – chodziło o zachowanie pakietu kontrolnego w PAK i uprzywilejowanej pozycji podczas procesu prywatyzacyjnego. Przez ostatnie dwa lata Solorz prowadził z MSP udaną grę, opóźniając negocjacje z ENEĄ lub skutecznie podważając wybór doradcy prywatyzacyjnego.
Jeszcze na początku lipca br. roku wiceminister skarbu, zapewniał, że harmonogram prywatyzacji w energetyce jest niezagrożony. Jego zdaniem wszystko wskazywało na to, że planowana na jesień oferta PGE i ENEI będzie sukcesem. W sierpniu podjęto decyzję o dopuszczeniu do kolejnego etapu procesu prywatyzacji spółki ENEA potencjalnego inwestora - niemiecki koncern energetyczny RWE. Podczas obrad sejmowej Komisji Skarbu Państwa minister Grad powiedział, że „RWE ma wyłączność na badanie spółki. Po zakończeniu negocjacji, procedura jest taka, że RWE ogłosi wezwanie, ale jest możliwość ogłoszenia kontrwezwania”.
Ponieważ RWE jest jedynym kandydatem do zakupu 67,05 proc. ENEI należących do Skarbu Państwa, w momencie sfinalizowania transakcji, spółka będzie musiała ogłosić tzw. wezwanie na wszystkie akcje ENEI. W wyniku ubiegłorocznej emisji akcji szwedzki koncern energetyczny Vattenfall objął 18,7 proc. akcji ENEI, jednak wbrew oczekiwaniom ministerstwa nie złożył oferty zakupu akcji należących do Skarbu Państwa. Ministerstwo liczyło zatem, że kiedy RWE ogłosi wezwanie na ENEĘ, szwedzki Vattenfall ogłosi tzw. kontrwezwanie na akcje tej spółki – co spowoduje wzrost cen akcji należących do SP.
Wypowiedź Torbjörn Wahlborgi - prezesa firmy Vattenfall Poland, którą przytoczyłem na początku tekstu, na którą wpływ miała niewątpliwie informacja o działaniach spółki TFS – zdaje się przekreślać te plany. Jednocześnie sytuację komplikuje trwające w ENEI pogotowie strajkowe. Związkowcy protestują w ten sposób przeciwko mającym występować nieprawidłowościom podczas prywatyzacji spółki.
- Nie ma zgody na stosowanie dzikiej prywatyzacji przeprowadzonej w atmosferze skandalu! Czas upomnieć się o swoje prawa! Fundowana przez Rząd RP posezonowa wyprzedaż w całości naszego majątku innym państwom w trybie zaproponowanym przez Ministerstwo Skarbu Państwa prowadzi do sytuacji, że pracownicy pozostaną bez gwarancji i praw pracowniczych.[...] - Co rząd ma do ukrycia, że musi pozbywać się ze składu zarządu legalnie wybranego przez pracowników przedstawiciele załogi? Kolejnym ruchem ministra będzie prawdopodobnie odwołanie naszych przedstawicieli w Radzie Nadzorczej Enea SA. Nie możemy pozwolić na tak jawną arogancję, zmierzającą do całkowitego wyeliminowania kontroli społecznej w spółkach z większościowym (jeszcze) udziałem państwa” - napisali w odezwie do załogi ENEI SA organizatorzy referendum strajkowego, czyli zakładowa Solidarność oraz Międzyzakładowy ZZ Pracowników Grupy Kapitałowej ENEA.
Nietrudno się domyśleć, że wszczęte przez prokuraturę śledztwo będzie miało istotny wpływ na dalsze postępowanie prywatyzacyjne i - wbrew intencjom rządu - może doprowadzić do wyeliminowania niemieckiego koncernu. Atmosfera skandalu towarzysząca działaniom spółki TFS, odstręczy z pewnością również innych, potencjalnych inwestorów – co już jest widoczne po zachowaniu szwedzkiego Vattenfall.
Śledztwo – zgodnie z decyzją Prokuratury Okręgowej ma być prowadzone przez ABW. Na czele tej służby stoi były pracownik licznych spółek Zygmunta Solorza, który – jak wiemy -od jednej z nich otrzymywał 450.000 zł, pełniąc już obowiązki szefa ABW.
Gdy spojrzymy na zdarzenia ostatnich miesięcy, z perspektywy jaką przedstawiłem powyżej- może się okazać, że głównym wygranym w „aferze szpiegostwa gospodarczego” będzie Zygmunt Solorz. Wówczas sprawa działalności spółki TFS – powierzona w ręce szefa ABW – może znaleźć całkiem oczekiwany finał.


Źródła:

http://energetyka.wnp.pl/wszczeto-sledztwo-w-sprawie-szpiegostwa-przemyslowego-w-enei,89411_1_0_0.html
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/11719,w-poznanskiej-spolce-enea-mozna-bylo-podpiac-pluskwe,id,t.html
http://www.wnp.pl/wiadomosci/t-wahlborg-vattenfall-dziwne-zachowanie-msp-ws-enei,89251_1_0_0_0.html
http://www.rp.pl/artykul/131797_Ciemna_strona_instytutu_.html
http://cogito.salon24.pl/119304,tandem-1
http://cogito.salon24.pl/119523,tandem-2-studium-kombinacji
http://prywatyzacja.msp.gov.pl/portal.php?serwis=pr&dzial=196&id=4973&search=9101
http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=7687c550-b4b2-46e6-bd9a-cb274684e6d8
http://www.wnp.pl/wiadomosci/solorz-enei-nie-stac-na-pak,46375_1_0_0_0.html
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=10764
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11077
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11159
http://e-energetyka.dashofer.pl/?sect=art&id=11266
http://www.wnp.pl/wiadomosci/strajk-w-enei-przeciwko-dzikiej-prywatyzacji,88874_1_0_0_0.html
http://news.pasjagsm.pl/szef-abw-otrzymywal-wynagrodzenie-od-ery-5165.html