Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 20 maja 2013

DLACZEGO PUTIN WYBRAŁ SKW ?

Ujawniona dziś decyzja Putina o nawiązaniu współpracy między Federalną Służbą Bezpieczeństwa i Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, jest w pełni logiczna, zgodna z interesem Rosji i spójna z dotychczasową praktyką. 

1.      Dowodzi doskonałego rozeznania w belwederskim projekcie tzw. reformy służb. Projekt ten zakłada m.in. utworzenie „jednej Agencji Wywiadu z wyodrębnionym pionem cywilnym i wojskowym (z połączenia Agencji Wywiadu ze Służbą Wywiadu Wojskowego) oraz jej podporządkowania ministrowi obrony narodowej, z zastrzeżeniem, że stanowiska dowódcze mają być obsadzane przez żołnierzy zawodowych.” Istotą proponowanego rozwiązania jest powrót do koncepcji sprzed 2006 roku, w której Wojskowe Służby Informacyjne znajdowały się w strukturze sił zbrojnych III RP. Plany powstałe w BBN zakładają również podporządkowanie SKW ministrowi obrony narodowej (z wyłączeniem postępowań administracyjnych wynikających z ustawy o ochronie informacji niejawnych) i włączenie jej do Sił Zbrojnych RP. Oznacza to, że gestii ministra obrony narodowej znajdą się dwie największe służby specjalne – Agencja Wywiadu i Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Tak rozumiana „integracja” służb jest jednym z najważniejszych składników budowy reżimu prezydenckiego i opiera się na sprawdzonym sowieckim modelu „kułaka”. Ponieważ zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi leży w kompetencjach prezydenta zaś narzucone przez Belweder projekty legislacyjne znacząco umacniają tę władzę –Komorowski stanie się faktycznym decydentem w kwestiach bezpieczeństwa narodowego, mając jednocześnie zapewniony bezpośredni wpływ na działalność potężnej służby specjalnej.
Ścisła współpraca kontrwywiadów wojskowych Rosji i III RP jest w tej sytuacji rzeczą fundamentalną dla Rosji, a uczynienie z SKW „rosyjskiego peryskopu” wydaje się oczywiste. Poprzez kontakty na szczeblu służb, FSB uzyskuje dogłębną wiedzę o polskich Siłach Zbrojnych oraz wgląd w sprawy NATO. Wpływy rosyjskie mogą też dotyczyć obsady stanowisk czy rozstrzygnięć w sprawach przetargów dla armii.

2.      Podpisanie porozumienia o współpracy usankcjonuje dotychczasową praktykę ścisłych kontaktów SKW z przedstawicielami służb rosyjskich. W ostatnich latach obejmowały one m.in.:
- regularne wizyty przedstawicieli rosyjskich służb specjalnych w siedzibie SKW na ul. Oczki. Rosjanie wjeżdżali na teren siedziby SKW swoim samochodem, który nie był sprawdzany pod kątem ujawnienia urządzeń rejestrujących emisję elektromagnetyczną. Takie wizyty na terenie Rosji w siedzibach rosyjskich służb specjalnych są niemożliwe ze względu na procedury bezpieczeństwa stosowane przez te służby;
- cykliczne spotkania kierownictwa SKW z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych m.in. na terenie Krakowa;
- regularne spotkania osób z kierownictwa SKW z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych w Moskwie;
- budowę przez SKW niejawnego kanału łączności z rosyjskimi służbami specjalnymi bez informowania prezesa Rady Ministrów, ministra obrony narodowej oraz NATO;  
- wyrażenie przez szefa SKW zgody na szkolenie kierownictwa SKW przez rosyjskie służby specjalne w Moskwie.
(źródło: interpelacja  nr 14981 posła Marka Opioły w sprawie nieprawidłowości w działaniu Służby Kontrwywiadu Wojskowego).

3.      SKW jest służbą specjalną, w której nagromadzenie wszelkiego rodzaju patologii przybrało szczególnie groźne rozmiary. Stworzoną przez Antoniego Macierewicza,  profesjonalną i nowoczesną formację zdegradowano do roli, jaką przez lata wykonywały Wojskowe Służby Informacyjne i nadano jej charakter daleki od intencji twórców. Służba ta pełni de facto rolę policji politycznej i działając na wzór peerelowskich poprzedników próbuje kontrolować ludzi opozycji i wywierać wpływ na sprawy publiczne. To SKW odpowiada za inwigilację posłów Marka Opioły i Tomasza Kaczmarka oraz  prowadzenie inwigilacji prokuratora Pasionka za oficjalne kontakty z oficerami łącznikowymi USA.  SKW ponosi odpowiedzialność za  brak reakcji na informację o planowanym na 10 kwietnia 2010 r. porwaniu rządowego samolotu jednego z państw UE, za rozliczne błędy i zaniechania w związku z zabezpieczeniem lotu do Smoleńska oraz brak nadzoru nad remontem i przebudową wnętrza tupolewa. Na SKW ciążą zarzuty związane z nieprawidłowościami podczas misji wojskowej w Afganistanie, dotyczące m.in. braku wyszkolenia żołnierzy wysyłanych do ochrony kontrwywiadowczej oraz ukrywania informacji o zamachach terrorystycznych na polskich żołnierzy. Pod adresem kierownictwa SKW kierowane są zarzuty o nepotyzm, przekroczenie uprawnień, brak profesjonalizmu czy niedopełnienie obowiązków.
O tych sprawach więcej informacji w tekście W STRONĘ WOJSKOWEJ BEZPIEKI
SKW nie jest w stanie zagwarantować Siłom Zbrojnym profesjonalnej ochrony kontrwywiadowczej i nie potrafi wywiązywać się ze swoich ustawowych obowiązków. Jest to formacja słaba i nieudolna, podatna na wpływy polityczne i oddziaływanie obcych służb. W tej sytuacji, podpisanie porozumienia o współpracy z Rosją i kontakty ludzi SKW z funkcjonariuszami FSB stwarzają wielorakie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Wybór tej formacji przez Putina, nie wydaje się przypadkowy.

4.      Decyzja Putina ma również uzasadnienie formalnie. Wbrew stwierdzeniu byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pana Bogdana Święczkowskiego, który dziwił się, że cywilna FSB chce współpracować z kontrwywiadem wojskowym, w tej decyzji nie ma niczego zaskakującego. W służbach rosyjskich to właśnie Federalna Służba Bezpieczeństwa odpowiada za kontrwywiad wojskowy, a w strukturze FSB znajduje się Zarząd Kontrwywiadu Wojskowego. Jest zatem odpowiednikiem polskiej SKW.

Źródła:


35 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze!

    Przepisuję komentarz spod poprzedniego tekstu:

    Za Niezależna.pl:


    FSB W POLSCE. PUTIN NAKAZAŁ WSPÓŁPRACĘ Z SKW. – To niepokoi - mówi były szef ABW

    Coraz groźniejsze stają się pomysły Rosjan dla bezpieczeństwa narodowego Polski. Po próbach przejęcia firm strategicznych dla naszej gospodarki, skandalu z naciskami na odwołanie ministra skarbu rządu Donalda Tuska, teraz do akcji wchodzą służby specjalne Rosji (FSB). – Pierwsze co mnie dziwi, że FSB, czyli służba cywilna ma współpracować z SKW, czyli służbą wojskową. Jeśli już to powinna nawiązać współpracę ze swoim polskim odpowiednikiem Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego – mówi niezalezna.pl Bogdan Święczkowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    Prezydent Rosji Władimir Putin polecił dzisiaj Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB), by zawarła porozumienie o współpracy w sferze kontrwywiadu wojskowego ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego RP – podała Polska Agencja Prasowa. Rozporządzenie Putina ukazało się na stronie internetowej, na której publikowane są akty prawne Federacji Rosyjskiej. Z dokumentu wynika, że decyzję podjął na wniosek FSB.

    "Przyjąć propozycję FSB Rosji, uzgodnioną z MSZ Rosji, w sprawie zawarcia między Federalną Służbą Bezpieczeństwa FR i Służbą Kontrwywiadu Wojskowego Rzeczypospolitej Polskiej porozumienia o współpracy i współdziałaniu w sferze kontrwywiadu wojskowego" - głosi rozporządzenie.

    Putin polecił również FSB przeprowadzenie rozmów ze stroną polską i po osiągnięciu porozumienia podpisanie danego dokumentu. Publikując rozporządzenie, Kreml nie uzasadnił potrzeby zawarcia takiego porozumienia. Nie podał też żadnych szczegółów.


    Informacja o ewentualnej współpracy FSB i SKW bardzo zaskoczyła Bogdana Święczkowskiego, byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - Pierwsze co dziwi, to fakt, że FSB - będące cywilną służbą - chce nawiązywać współpracę ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego. Bardziej odpowiednia byłaby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która także jest służbą cywilną – tłumaczy portalowi niezalezna.pl Święczkowski.

    - Poza tym trzeba pamiętać o przeszłości i teraźniejszości, a wiadomo o wielu „podejrzanych” operacjach rosyjskich służb specjalnych. Oczywiście, potrzebna jest wymiana informacji i kanały do ich przekazywania, ale nie możemy traktować Rosji tak samo jak przyjaznych państw NATO lub Unii Europejskiej, bo Rosja przyjaznym państwem wobec Polski nie jest – podkreśla były szef ABW. – Dlatego tak ważne są szczegóły ewentualnej współpracy FSB z SKW. Bez wątpienia to temat dla sejmowej komisji do spraw służb specjalnych.

    http://niezalezna.pl/41487-fsb-w-polsce-putin-nakazal-wspolprace-z-skw-niepokoi-mowi-byly-szef-abw

    ==========

    A w dzisiejszym wywiadzie dla radia Wnet prof. Andrzej Zybertowicz wprawdzie tak wypowiadał się o Rosji:

    "Wpływ Rosjan na polską politykę przekracza granice przyzwoitości. Jesteśmy traktowani jak kraj wasalny".

    Ale na receptę oferował nam ... PLACEBO!!!

    "Z Rosją należy prowadzić interesy, ale one muszą być robione pod parasolem ofensywnie działających polskich służb. To nie mogą być interesy robione jedynie instrumentami rynkowymi. (...) Jednym z pierwszych zadań nowego rządu powinien być audyt w polskim kontrwywiadzie i załatanie luk".

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/53962-prof-zybertowicz-w-radiu-wnet-wplyw-rosjan-na-polska-polityke-przekracza-granice-przyzwoitosci-jestesmy-traktowani-jak-kraj-wasalny

    ==========

    "Załatanie luk" zamiast "ground zero".
    Pewnie "zweryfikowanymi" bojcami z WSI???
    Zaczyna mnie to wkurzać!!!


    Pozdrawiam najserdeczniej po dłuższej przerwie :-)


    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Aleksandrze,

    Jak widać również były szef ABW - co jednak dziwi!!! - nie orientuje się w założeniach przeprowadzanej przez Belweder "integracji służb" według sowieckiego wzoru "kułaka". (Czyżby nie znał SPBN???)

    Za to nie dziwi doskonała orientacja Putina, który znakomicie wie z kim FSB ma podjąć współpracę "w sferze kontrwywiadu wojskowego". Aż chciałoby się napisać: sam przecież tę "integrację" zaordynował, a teraz nakazuje zacieśnienie przyjaźni i współpracy wzajemnej, czyli, jak rozumiem, pełną transparentność polskich (?) służb dla bratniej FSB! ZGROZA!

    A my - wg znawcy przedmiotu - mamy "łatać".
    A drugi znawca "się dziwi" !!!

    Nie wiem, czy Pan zauważył przewijające się przez nasze portale nieśmiałe próby "ocieplania wizerunku" zwolnionego z platformerskiego ABW gen. Bondaryka, - który a to przeciw czemuś ostrzega, a to "patriotycznie" czemuś się dziwi. Czy ma to oznaczać, że szykują nam kolejnego "naszego" generała służb ? Wygonionego przez złą platformę? Bo tego, że w/w obiema nogami już zapewne w Belwederze, raczej nikt nie docieka.

    Myślę, że po Pańskich dzisiejszych wyjaśnieniach założenia "reformy" służb i wynikające z niej konsekwencje (dzisiejszy ukaz Putina) - staną się bardziej zrozumiałe, także dla specjalistów.

    Pozdrawiam serdecznie



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podzielam Pani optymizmu, bo oficjalna wersja obowiązująca w "naszych" mediach jest bardzo daleka od widoku Belwederu :)
      Pisząc o słynnym "raporcie" ABW zwróciłem uwagę, że rozgrywanie tego tematu leży w interesie Bondaryka i warto dostrzec, w których mediach jest on szczególnie nagłaśniany.

      Usuń
  3. Pani Urszulo,

    Ja zaś jestem zdziwiony zaskoczeniem pana Święczkowskiego. Wszystko co wiemy o SKW sprawia, że na decyzję Putina trzeba patrzeć jako na rzecz niemal oczywistą, konsekwentną i logiczną.
    Ta służba od dawna utrzymuje ożywione kontakty z Rosjanami i dyrektywa pułkownika KGB przypieczętowuje jedynie stan rzeczywisty.
    Na osobną uwagę zasługuje sposób, w jaki Putin oznajmił swoją wolę. Wygląda na to, że sprawa jest rozstrzygnięta i w tej kwestii ani rząd Tuska ani sama SKW nie mają wiele do powiedzenia.
    Od dłuższego czasu obserwuję też pewną prawidłowość. Otóż od chwili wejścia w fazę wykonywania "rekomendacji" SPBN ustały ataki środowiska stowarzyszenia Sowa wymierzone w SKW.
    Myślę, że sołdokraci z WSI powinni odczuwać zadowolenie ze znalezienia tak godnych następców.

    Pan Zybertowicz nie jest oryginalny. "Audyty" to tradycyjna metoda każdego rządu III RP, który próbuje "przeflancować" służby według własnych potrzeb i uczynić z nich partyjne narzędzie. Od tego "flancowania" mamy szczególnie bujne chwasty, dlatego jedynym rozwiązaniem jest wyrwanie wszystkiego do korzeni.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  4. Straszny z Pana pesymista!

    Może JEDNAK coś zrozumieją?


    Chyba, ze większość już po belwederskiej stronie - i tylko udają; w co, mimo wszystko, nie wierzę!!!

    Naturalnie, obserwuję nagłaśnianie "patriotycznego raportu" ABW, i wydaje mi się, że N. Dz. i GP idą tu łeb w łeb :)

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------

    OT !!!

    - BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE JUŻ WYDANO PAŃSKI "ANTYKOMUNIZM"

    Więc tylko nieśmiało przypominam, że za nieortodoksyjną wypowiedź o towarzyszce Kołłontaj, którą Pana szczerze rozbawiłam, obiecywał mi Pan wówczas egzemplarz z dedykacją! :)))


    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Aleksandrze!

    Muszę zacytować Pańskie dzisiejsze wpisy na tt, bo nie wszyscy tweetują, a szkoda byłoby przeoczyć takich perełek :)))

    -----------------------------------------------------------------

    Rosną szanse na nowy, cykliczny program TV Republika - "Wyjaśniamy o. Rydzykowi" - http://niezalezna.pl/41501-t-sakiewicz-ojcze-tadeuszu-spotkajmy-sie …

    "Trzy rzeczy", których nigdy nie powinien zrobić PiS, jeśli chce odzyskać Polskę - http://wpolityce.pl/wydarzenia/54022-prof-jadwiga-staniszkis-trzy-rzeczy-ktore-powinien-zrobic-pis-aby-przekonac-zniecheconych-platforma-i-wygrac-wybory …

    W artykule naturalnie pani Staniszkis NAKAZUJE PiS zrobić te trzy OBŁĘDNE rzeczy :)

    1. Po pierwsze: pokazywać, ale nie partyjny aparat, lecz ludzi tej samej generacji (20-50), dobrze wykształconych i odnoszących sukces zawodowy, a działających w PiS czy gotowych do współpracy z tą partią. Już nie tylko Szczerski, Wipler czy Szałamacha, ale poważne grono biorące udział w programowych spotkaniach z udziałem prof. Glińskiego - twierdzi socjolog i do listy dodaje między innymi redakcje "Pressji" oraz "Rzeczy Wspólnych". To na nich, zdaniem Staniszkis, powinna oprzeć się działalność PiS.

    2. Po drugie: przedstawić - w tezach, na kilku stronach swoje propozycje na lepsze rządzenie. Nie kompilacja starych programów, ale realistyczne, długofalowe plany.

    3. Po trzecie: dogadać się już teraz z Solidarną Polską i PJN. (!!!!!!!!!!!)
    Po wyborach europejskich będzie za późno: bratobójcza walka uderzy i w te partie, i przede wszystkim w PiS!

    ====

    Ach! Ta tęsknota - niemal matczyna za Kowalem, Migalem, Poncylem, Zbyniem (?) - którzy aż zioną jadem w stronę PiS i bynajmniej nie przypominają skruszonych synów marnotrawnych...

    Panie Aleksandrze: co to jest "Pressje" i "Rzeczy Wspólne"? Bo pierwsze słyszę?


    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Urszulo,

    Obietnicę podtrzymuję :) Cieszę się, że ta książka w ogóle została wydana i ośmielam się twierdzić, że w III RP nie ma podobnej pozycji. Próbowałem w niej przedstawić swoją wizję antykomunizmu, jako uzasadnienia dla tezy o istnieniu podziału My-Oni.Punktem odniesienia był antykomunizm społeczeństwa i elit II Rzeczpospolitej - rzecz równie naturalna, jak poczucie polskości.
    Konkluzja zawarta w książce nie jest dla nas korzystna. Nie sądzę bowiem, by w dzisiejszym życiu politycznym istniały autentyczne postawy antykomunistyczne, a wielu z tych, którzy deklarują swój sprzeciw wobec sukcesorów komunizmu, tkwi głęboko w peerelowskiej "nowej świadomości". Szczególnie mocno dotyka to "naszych" elit, niezdolnych do rozstania z mitologią dzisiejszego państwa. Antykomunizm umarł więc wraz z ostatnimi żołnierzami podziemia niepodległościowego, został zamordowany w ubeckich katowniach i przez dziesięciolecia zatłuczony propagandowymi pałami. Antykomunistyczny nie był ruch NSZZ Solidarności, tym bardziej nigdy nie grzeszyli antykomunizmem ludzie tzw. opozycji demokratycznej.

    Pani Jadwiga Staniszkis, której nonsensowną wypowiedź sparafrazowałem na tt , ma niebagatelne zasługi w umacnianiu spuścizny "nowej świadomości". Nie tylko poprzez narzucenie i forsowanie fałszywego terminu "postkomunizm", ale z uwagi na "oswajanie" Polaków z obcym i wrogim polskości tworem, jakim jest III RP. To jest pokłosie mentalności, jaką prezentowało wielu intelektualistów z okresu PRL-u, uznających przedstawicieli sowieckich okupantów za prawych Polaków, dostrzegający w nich partnerów, a często, patriotów. Legalizacja tamtego tworu objęła również III RP i zatruwa nas od ponad dwóch dekad. Dopiero dostrzeżenie i odtworzenie elementarnego podziału na My i Oni, może uratować nas od pogrążenia w zabójczej nieokreśloności.

    Tytuły, o które Pani pyta są związane z Fundacją Republikańską.To miejsca bliskie pani Staniszkis, w których ukazują się często jej wypowiedzi i bezcenne analizy.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiktor Suworow (pisarz) kiedyś powiedział, że ,,dla tych ludzi (kremlowców) możesz być tylko wrogiem albo ich agentem". Skoro Belweder tak blisko obejmuje się z Rosją, to ,,wrogiem" już chyba nie jest. A zatem...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze!

    "Antykomunizm umarł wraz z ostatnimi żołnierzami podziemia wolnościowego".

    W piekle bym Pana poznała po tej efektownej i przygnębiającej frazie, z którą się na szczęście głęboko nie zgadzam i po przeczytaniu książki (pięknie dziękuję za obiecaną dedykację) zmiażdżę Pana siłą spokoju i argumentacji :)) A do Pańskiego réalisme noir tak już przywykłam że gdyby nagle zaczął Pan pisać inaczej, chyba doznałabym szoku :) i przestała komentować, kto wie?

    Osobiście znam bardzo wielu nie tylko szczerych patriotów ale i szczerych antykomunistów. Bieda w tym, że albo milczą i się izolują, albo przeciwnie: za dużo gadają, zamiast... jakby to ująć: o!... "przeprosiwszy, w mordę dać".

    http://www.youtube.com/watch?v=QMtfJk6EZOA

    Więc nie antykomunizm umarł, tylko antykomuniści mają za dobre maniery, i zamiast grzecznie poprosić: zamilknijże wreszcie, ty czerwona zarazo, a kiedy nie zamilknie: patrz instrukcja wyżej, - wdają się w bezsensowne dyskusje z ludźmi bez właściwości, z których dowolne dziwo można ulepić, nawet posłankę G.

    A na takich najlepsi są "ułani z Grudziądza" (patrz: żurawiejki), a nie fundacyje i rezolucyje "republikańskie".

    http://www.youtube.com/watch?v=TNdy0ea6gc4

    Nawiasem: czy Pan też na dźwięk słowa "republikański" (wymiennie: "obywatelski") dostaje gęsiej skórki? Bo ja natychmiast! Dlatego jak nasza TV Republiką się przezwała, od razu mi siarką zapachniało... Wprawdzie pan Darski zapewnia, że z tym, no wie Pan, to tylko taka gra, ale nie każdy ma tyle szczęścia (i Najwyższych Protekcji) jak pan Twardowski, więc niekoniecznie na Księżycu wyląduje...

    Pani Staniszkis, na którą mam oko od czasów ulubionego "kaczyzmu"- kiedy w TV (wtedy zerkałam od czasu do czasu) wypowiadała się w manierze (dla mnie) nieznośnej i przyznawała do autyzmu, a jednocześnie szczerej przyjaźni (bo to dawne przyjaciółki są!) z "Henią" Krzywonos - niczym mnie zdziwić nie może, a zamiłowanie do potulnych, przytakujących ("gładkich") mężczyzn ma od zawsze. Że przypomnę jej ex protegowanych z PiS-u: posła Zalewskiego i tego drugiego - obaj aktualnie w PO. Bo takie są nieodmiennie wyniki pro-pisowskich zabiegów J.S.! I patrzyłabym na to zupełnie spokojnie, gdyby nie pewne tabletki, o których rozgdakała po wszystkich mediach jak jakaś kura, a nie profesor UW!


    Pozdrawiam serdecznie,

    PS. Dziękuję za "podtrzymanie obietnicy" i cieszę się na "Antykomunizm" z dedykacją :)


    OdpowiedzUsuń

  9. Dzisiaj, na szczęście, pojawiło się parę tekstów dotyczących "ukazu" Putina (Piotr Bączek w NDz, Jerzy Targalski na Niezależna.pl, Marcin Gugulski - wPolityce), ale np. poseł PiS Piotr Naimski wydaje się nadal sprawę bagatelizować (chyba, że udaje?) - bo stwierdza tylko, że "bieżące kontakty służb, wynikające być może z jakichś potrzeb doraźnych, nie są argumentem dla podpisywania strategicznych dokumentów o współpracy długofalowej." A na pytanie redaktora: "Jakie skutki może nieść podpisanie takiego dokumentu?" odpowiada w tonie swobodnym: "Mam nadzieje, że żadne. Będziemy o to zabiegali."

    Ciekawe, czy ktoś "wywiadował" w tej kwestii posłów PO i pozostałych komunistów, ale nie mam ochoty tego sprawdzać. O to, że nikt nie zapyta o "zjednoczone" jednym podpisem służby kogoś z Biura (było-nie-było) Bezpieczeństwa Narodowego, czy choćby B. Komorowskiego - jestem dziwnie spokojna!

    Może kogoś z "rządu" zapytali? MON, albo MSW? Ale co oni mogą w końcu odpowiedzieć? "Dano mi dobra, wziąłem" - ot! cała rozmowa...

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Aleksandrze,

    Widzę, że innowację Pan przed chwilą wprowadził i tweety bezpośrednio na blogu publikuje?
    To bardzo dobrze, nie trzeba będzie w link klikać - TYLKO ŻEBY TO NA TYM ZACINAJĄCYM SIĘ WCIĄŻ BLOGSPOCIE DZIAŁAŁO?!! Ja np. nadal nie widzę Pańskich "życzliwych czytelników" - pod napisem - tylko pusty biały kwadrat. Chyba że wszyscy poznikali?

    "Obyś był przystojny i inteligentny jak BK" nie przejdzie. Aż tak źle nawet w rządzie chyba sobie nie życzą?
    Ale kult jednostki (te procenty i słupki, ta lepka wazelina w dzisiejszej wp.pl) bardzo wyraźnie się zarysowuje w moskiewskim obozie. Tylko patrzeć jak ktoś go do JPII wzorem pajaca Depardieu porówna! W końcu: czemu nie? Skoro kurdupel Putin może Go "artyście" przypominać, to co dopiero "nasz - postawny - bat'ka"?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Wojciech Miara,

    Jest jeszcze trzecia kategoria, o której informował nas ten sam Suworow. W książce "GRU. Radziecki wywiad wojskowy" napisał:

    "Omawiając rozmaite rodzaje agentów, czyli obywateli wolnego świata, którzy w ten czy inny sposób sprzedali się GRU, nie można pominąć jeszcze jednej ich kategorii, najbardziej ze wszystkich obrzydliwej. Choć monografia o ambicjach naukowych nie powinna ustosunkowywać się w sposób emocjonalny do omawianego tematu, tutaj jednakże rozgrzesza określenie, jakiego wobec wspomnianych osobników używali między sobą wszyscy oficerowie radzieckiego wywiadu.

    Określenie owo brzmi "gównojad" (gawnojed), a skąd się wzięło nie sposób już dzisiaj dojść, używane było od zawsze i wszędzie, niezależnie od ustroju i położenia geograficznego państwa, a dotyczyło członków wszelkiej maści Towarzystw Przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, działaczy organizacji pacyfistycznych (z ruchem na rzecz jednostronnego rozbrojenia na czele), Zielonych i innych postępowych radykałów. Oficjalnie nie można ich było zakwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, oficjalnie też wszyscy przedstawiciele Związku Radzieckiego byli wobec nich uprzejmi i przyjacielscy,ale prawda jest inna: gównojad to gównojad i nikt tego nie zmieni.
    Oficerowie GRU i KGB zazwyczaj szanowali swoich agentów. Motywy ich działania były jasne: albo przymus (np. szantaż), albo chęć wzbogacenia lub pragnienie mocnych wrażeń. To wszystko jest normalne. Poza tym agenci ryzykują: jeśli wpadną, to nie będzie ani gotówki, ani podniecającego dreszczyku emocji tylko długie lata nudy za kratkami albo nawet kara śmierci. Natomiast motywy postępowania gównojadów były dla każdego obywatela Związku Radzieckiego całkowicie niezrozumiałe.
    [...]
    Pogarda, jaką oficerowie GRU i KGB żywili wobec takich osobników, nie oznaczała naturalnie, że nie wykorzystywali ich gdzie i jak się dało, i to absolutnie nie zważając na ich bezpieczeństwo (w przeciwieństwie do bezpieczeństwa agentów). Gównojady robili wszystko - nawet przychodzili na spotkania do tak nie rzucającego się w oczy miejsca jak radziecka ambasada.
    Nikt ich nie werbował, bo i po co - i tak robili, co im się kazało. Zwykle chodziło o jakieś drobiazgi: informacje o sąsiadach, współpracownikach czy znajomych, czasem o zorganizowanie przyjęcia z udziałem kogoś interesującego GRU. Po przyjęciu GRU oficjalnie takiemu dziękowało i kazało zapomnieć o wszystkim. Gównojad to dobrze wychowany osobnik - zapominał wszystko i to natychmiast, ale GRU nigdy nie zapomina..."

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. A. Ścios,

      tak, tych ,,gawnojedów" nie brakowało nigdy, ale obawiam się, że ekipa z Belwederu służy jednak za określone promocje - chociaż np. jego excelencja prof. dr hab. Tomasz Nałęcz robi na mnie wrażenie, jakby w razie braku ochłapów gotów był robić to, co robi z czystej wrodzonej szmatławości - więc pasuje do Pańskiego opisu. Chłopaki z GRU, o pardon z WSI natomiast służą, bo psychicznie muszą (korzyści też są ważne w ich przypadku, ale - znowu ten Suworow - ,,oni zostali psychicznie zaprogramowani tak, że zawsze będą uważali Moskwę za swoją jedyną centralę" (cytuję z pamięci)).

      Ciekawi mnie natomiast, kto z polskiej strony będzie formalizował tą ''umowę o współpracy"? Koziej, Komorowski? A może sam ,,Spidi"?


      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  12. Pani Urszulo,

    Mój realizm nie ma wprawdzie żadnej barwy lecz obiecuję nadal używać jak najwięcej "efektownych i przygnębiających fraz" :) Bardzo liczę, że zechce Pani dotrzymać słowa i po lekturze książki dokona tu publicznego "zmiażdżenia" autora "siłą spokoju i argumentacji" :)
    Obawiam się jednak, że jeśli powoła się Pani ponownie na przykłady owych "szczerych antykomunistów", będę miał wielce ułatwione zadanie. Sama bowiem Pani przyznała, że słabą stroną ich antykomunizmu jest to, że "albo milczą i się izolują, albo przeciwnie: za dużo gadają, zamiast... jakby to ująć: o!... "przeprosiwszy, w mordę dać". Gdzież więc objawia się ten antykomunizm?
    Ucieszyło mnie za to stwierdzenie o "dawaniu w mordę", bo w sposób bezpośredni wyraża ono ofensywny wymiar postawy antykomunistycznej. Z wrogiem polskości nie ma żadnego pola do dyskusji, żadnego kompromisu ani stosowania półśrodków.
    Warto pamiętać, że przedstawiciele współczesnych "elit" dostają drgawek i spazmów na samo wspomnienie takiej postawy. Jak Pani może pamięta, to poniższy cytat z Józefa Mackiewicza, użyty przeze mnie w tekście WIDMO „CZARNEGO SUFITU” stał się kiedyś powodem zmasowanego ataku ze strony "niepokornych" żurnalistów z "Rzepy".
    Józef Mackiewicz napisał zaś:
    „My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśmy nie stroną zaczepną, a obronną!”.

    Każdemu, kto mieni się antykomunistą, życzyłbym takiej mądrości i poczucia realizmu.

    Jeśli pyta mnie Pani o naszych rodzimych "republikanów", to mam spory problem, bo w żaden sposób nie potrafię powiedzieć - na czym miałby polegać republikanizm uprawiany w warunkach III RP? Ci ludzie z pewnością to wiedzą, ja niestety, nie wiem.
    Być może mamy tu do czynienia z dość popularną przypadłością polegającą na przenoszeniu niektórych zachodnich lub amerykańskich pojęć i modeli politycznych, na nasz przaśny, polski ugór. Nie sądzę, by coś z tego wyrosło.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. W nawiązaniu do dyskusji fragment wywiadu z prof. Markiem Chodakiewiczem:

    Ma Pan większy dystans niż my, tu w kraju. Co Pan widzi, gdy patrzy na Polskę?

    Przede wszystkim chcę powiedzieć, że Polskę ma się w sercu. Czasem zdarza się, że mamy państwo polskie. Tak jest teraz. Jednak Polska to jest pewna idea. Jeśli pyta Pan o formę państwową to dla mnie obecna Polska to jest postPRL, z placówkami, przyczółkami polskości. Te przyczółki promieniują z pojedynczych egzemplarzy, nieprzemakalnych. Ich nie można zsowietyzować. Oni są - zostało trochę takich niedobitków, których niedorżnięto. Oni promieniują. Po pewnym czasie tworzą środowiska, które są przywracaniem Rzeczy Pospolitej, są przywracaniem ciągłości z Polską, taką jaka była. Oczywiście nic nie będzie takie, jakie było. Jednak pewien paradygmat wolnej Polski, który istniał, im przyświeca. Oni budują skupiska. Na razie jednak to jest getto. Po pewnym czasie getto stanie się za ciasne i oni, albo ich następcy, zdenerwują się, wyjdą na zewnątrz i zaczną "dawać w mordę". I wtedy Polska będzie również na zewnątrz. I będzie jej coraz więcej. (...)

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/54092-polska-to-jest-postprl-z-przyczolkami-polskosci-te-przyczolki-promieniuja-trzeba-odkrecic-katyn-i-palmiry-nasz-wywiad-z-prof-chodakiewiczem

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Trudno komentować Pańskie teksty bez popadania w wazeliniarstwo lub okazywania niewiedzy czy głupoty.
    Lektura tych z ostatnich lat uczy, że należy podchodzić do nich z najwyższą uwagą i poważnie traktować wszelkie prognozy jako wysoce prawdopodobne!

    Myślę, że pojawia się właśnie, zresztą nie po raz pierwszy (również w dyskusji pod tym wpisem) inne, ważne a może nawet kluczowe dziś pytanie.
    Kto tak autentycznie reprezentuje nasz interes narodowy, kto traktuje go jak platformę odbicia (wybicia?) dla swych własnych celów, kto robi za poczciwego użytecznego idiotę, kto jedynie z lekka błądzi?

    Najbliższą mi postawę prostymi słowy wyraził W. Cejrowski: " W Polsce trzeba zresetować cały system. Przemawia do mnie tylko całkowita sanacja ..." (http://www.fronda.pl/a/cejrowski-przemawia-do-mnie-tylko-calkowita-sanacja,28289.html).
    Wiem, że jest to w pewnym sensie również Pańska ocena.

    Nie sposób jednak nie dostrzegać takich "mieszanych" propozycji jak ta ostatnia prof. Glińskiego wyrażona na łamach GPC ( http://gpcodziennie.pl/19856-dokad-powinna-zmierzac-polska.html?utm_source=niezalezna&utm_medium=strona&utm_campaign=media#.UZyp56JSjko).
    W szczególności początek, aż do wyrażenia opinii o "... przynajmniej symbolicznym rozliczeniu z historią" w sposób naturalny rodzi zrozumienie i aprobatę.
    Czujność i dystans budzi się dopiero po chwili refleksji, a pytanie o intelektualną elitę Polski pozostaje nadal otwarte.

    Naturalny proces ścierania się i ewolucji postaw będzie stale rozpraszany i bełtany "republikańskimi" wołaniami o JOW-y, oportunistycznymi zachętami do współpracy z "katolickimi aktywistami PO" np. posła Wiplera, trudną do jednoznacznej oceny postawą publicystów zgromadzonych wokół TV Republika (http://www.fronda.pl/a/ewa-stankiewicz-o-tv-republika-nie-stoja-za-nami-potezne-srodki-sluzb-ani-grup-wladzy,28311.html) , a dodatkowo przeciąganiami pomiędzy mediami Sakiewicza i ojca Rydzyka.

    Przykład obrony TV Republika przez cenioną przez wielu za odwagę E. Stankiewicz zmusza do autentycznego zastanowienia!

    To kłębowisko postaw, interesów i idei wymaga sporo pracy przy każdej próbie uporządkowania.
    Nie będę chyba odosobniony w swej opinii jeżeli powiem, iż wielu z odwiedzających ten blog liczy tu na potwierdzenie własnych przemyśleń, ewentualnie na (czasem bolesną) konfrontację z twardą logiką analityka.
    Za co z góry dziękuje!

    Z wyrazami szacunku
    Zaścianek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaścianek,

      ,,Nie sposób jednak nie dostrzegać takich "mieszanych" propozycji jak ta ostatnia prof. Glińskiego wyrażona na łamach GPC ( http://gpcodziennie.pl/19856-dokad-powinna-zmierzac-polska.html?utm_source=niezalezna&utm_medium=strona&utm_campaign=media#.UZyp56JSjko).
      W szczególności początek, aż do wyrażenia opinii o "... przynajmniej symbolicznym rozliczeniu z historią" w sposób naturalny rodzi zrozumienie i aprobatę.
      Czujność i dystans budzi się dopiero po chwili refleksji, a pytanie o intelektualną elitę Polski pozostaje nadal otwarte".


      Profesor Gliński budzi we mnie cała swoją szanowną osobą czujność, same związki z UW już brzmią jak sygnał alarmowy. Obawiam się, że jak PiS go wypromuje, to będzie coś a la drugi Marcinkiewicz/Buzek.

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Jestem tego samego zdania co Pan, Panie Wojciechu!

      Wczoraj "Zespół prof. Glińskiego" - z nim na czele, postanowił przekształcić się w Stowarzyszenie „Program dla Polski”. Poinformował o tym w specjalnym oświadczeniu sekretarz Zespołu - Maciej Świrski (dawniej: szczurbiurowy)LINK

      Prof. Gliński postanowił kandydować w najbliższych wyborach do urzędu prezydenta RP.

      Wywołało to zaniepokojenie PiS, który oświadczył dziś, że nie ma jeszcze ustalonego kandydata!

      Władze Stowarzyszenia PdP:

      Prof. Piotr Gliński - Przewodniczący
      Anna Streżyńska - Wiceprzewodnicząca
      Prof. Witold Modzelewski (!!!) - Skarbnik
      Maciej Świrski - Sekretarz
      Czesław Warsewicz - Członek Zarządu

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Proszę Pani,
      ano właśnie. Być może widząc ostatnie sondaże prof. Gliński próbuje wymusić na PiSie większą porcję w spodziewanym przyszłym torcie, ale nie można wykluczyć, że faktycznie ,,zaczął grać na siebie". Prezes Kaczyński powinien naprawdę poprawić swoją słynną znajomość materiału ludzkiego i nie promować więcej ,,Kaziów".

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    4. Urszula Domyślna, Wojciech Mara

      Najwyraźniej zostałem źle zrozumiany. Całość tekstu ma inny przekaz niż ten wyrwany z całości motyw.
      Osoba pana Glińskiego była, jak słusznie zauważył to pan Wojciech, wylansowana przez samego J. Kaczyńskiego. Z tego głównie powodu zwróciłem uwagę na tę postać i jej ostatnie zachowania.
      Zestawienie z Ewą Stankiewicz całkowicie zamierzone i celowe. Ciekaw jestem Państwa opinii w tej sprawie?
      pozdrawiam

      Usuń
    5. Zaścianek

      Myślę, że został Pan dobrze zrozumiany :)
      Pański komentarz, choć wielowątkowy, dotyczył przecież zasadniczej sprawy:

      "Kto tak autentycznie reprezentuje nasz interes narodowy, kto traktuje go jak platformę odbicia (wybicia?) dla swych własnych celów, kto robi za poczciwego użytecznego idiotę, kto jedynie z lekka błądzi?".

      Wypowiedź Pani Stankiewicz, jak również ostatni cykl oświadczeń red. Sakiewicza są zadziwiające.
      Chciałabym - w tym kontekście - zwrócić Pańską uwagę na interesującą ocenę Foxxa na blogmedia24, choć nie rozumiem w jakim celu zamieścił tam kolejny wywiad prof. J. S.!

      http://blogmedia24.pl/node/63483

      Pozdrawiam

      PS. Mnie również jest bliskie stanowisko Pana Cejrowskiego.


      Usuń
  15. Panie Aleksandrze,

    Rok temu w zakończeniu świetnego artykułu DŁUGI MARSZ, CZY KRÓTKI BIEG (gorąco polecam lekturę - wystarczy kliknąć w link!) - napisał Pan:

    "Nietrudno przewidzieć, że najbliższe miesiące zweryfikują optymistyczne rachuby i rozstrzygną polityczne kalkulacje. Być może ich autorzy wolą liczyć na amnezję Polaków, ale taka postawa oznacza prostą drogę do utraty elektoratu i wzrost poczucia zniechęcenia wśród milionów zwolenników opozycji. Co powiedzieć tym ludziom, gdy minie czas Euro, a kolejne miesiące nie przyniosą oczekiwanych rozstrzygnięć? Jakich argumentów użyć, jeśli okopana w wąskim szańcu opozycja dotrwa do następnych wyborów, lecz i one niczego nie zmienią? Wiara w optymizm – jak pisał Mackiewicz – nie zastąpi nam Polski.

    Jestem przekonany, że ludzie wspierający PiS zasługują na dużo więcej niż wynika to z mglistych obietnic czy demagogicznych zapowiedzi. Są w stanie wesprzeć każdą formę aktywności opozycji, jeśli jest sensowna i skuteczna. Potrafią wiele zrozumieć i mają dość siły, by wytrwać w długim marszu. Mogą też znosić kolejne porażki - byle wiedzieli, że na końcu tej drogi jest wolna Polska."


    * * *

    Minął rok, kolejne miesiące nie przyniosły żadnych rozstrzygnięć, a mimo to znów przeżywamy - najwyraźniej cyklicznie wytwarzaną przez zaprogramowane media - falę już nie optymizmu, ale jakiegoś obłędnego mega-optymizmu; ponownie (BO WSZYSTKO TO JUŻ BYŁO):
    "spada platformie",
    "rząd się sypie",
    "toczą się walki frakcyjne w PO",
    "ludziom otwierają się oczy",
    "tym razem to już na pewno koniec tej władzy"
    - itd, itd.

    Tymczasem: jeżeli nawet na jesieni powstanie "nowy rząd", to będzie to ta sama władza, tyle że jeszcze bardziej podporządkowana Moskwie, w - ewentualnie - nowym opakowaniu. Zużyte twarze zostaną zastąpione nieopatrzonymi, poza tym nic się nie zmieni.

    W dalszym ciągu aktualne jest rozwiązanie najgorsze: powtórka OS i "nowe rozdanie" z kooptacją części opozycji.

    Znów cytat z "Długiego Marszu":

    "Prorokowanie rychłego końca tego rządu mogłoby okazać się zasadne tylko wówczas, gdyby doszło do zakulisowych ustaleń między głównymi graczami sceny politycznej lub część polityków opozycji planowała udział w inscenizacji związanej ze zmianą ekipy. Kontrolowany proces zastąpienia Tuska postacią mniej skompromitowaną czy nawet utworzenie egzotycznej koalicji, otworzyłby drogę do swoistego consensusu, w którym ceną politycznej abolicji byłby rząd złożony z „fachowców”. Gdyby takie scenariusze były poważnie rozważane, ich twórcy musieliby pamiętać, że „okrągłe stoły” stanowią stylistyczny przeżytek, a zabawy z politycznymi hybrydami kończą się przykrym efektem bastardyzacji."


    I tego się boję najbardziej!

    Bo na "Długi Marsz" jestem, dzięki Panu, przygotowana.
    Na zdradę i - w konsekwencji - wyrodnienie/zanikanie opozycji
    z koniecznym utworzeniem nowej, "Azefowej" - nie!

    I wolę sobie tego nawet nie wyobrażać!

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  16. Aleksander Ścios



    Pan Krzysztof (Kazef) przytoczył w komentarzu z 8:35 - fragment wywiadu wPolityce z prof. Chodakiewiczem.

    Ja uzupełniam innymi fragmentami, bo warto. Wypowiedź Marka Chodakiewicza idealnie współbrzmi z Pańskimi analizami:

    "Patrząc na obecną Polskę widać na wielu najważniejszych stanowiskach ludzi z tzw. "kartą opozycyjną" z czasów PRL. Dlaczego ci ludzie dali się tak mocno omamić tym, co Pan nazywa herezją?

    To jest złożona sprawa, dotycząca środowisk działających w PRL. Mamy wśród nich grupę poststalinistów, którzy byli w partii komunistycznej, ale się pokłócili w ramach walki o taktykę partyjną. Oni z partii odeszli lub zostali wyrzuceni. Po drugie jest ich "potomstwo", czyli trockiści, którzy również byli komunistami, ale nie musieli należeć do partii. Oni w pewnym momencie uwiedli dzieci ofiar. Dzieci katów otumaniły dzieci ofiar. To było to słynne wejście posttrockistów w Kluby Inteligencji Katolickiej. Nie należy mylić ładnej karty z taktyką posttrockistów, którzy wiedzieli, jak robić w konia głupich Polaczków-katoliczków, którzy byli dobrotami. Dobroty nie spodziewały się czegoś takiego, ponieważ nie były szkolone z taktyki, nie wiedziały jak się robi w konia użytecznych idiotów, jak się prowadzi walki frakcyjne. Jest i właśnie trzecia grupa wśród tych, o których Pan mówi. To są właśnie dobroty. Ci, którzy łyknęli liberalizm, zrobili to, by dać sobie radę z przemocą władz komunistycznych.



    W jaki sposób był on przydatny?

    Oni mówili: jak komuna jest tak wstrętna i totalitarna, to będziemy tolerancyjni i odwrotnie niż komuniści nie będziemy stawiać na swoim, nie będziemy stawiać na swoim, bo wiemy, że mamy rację, będziemy otwarci na innych, bo mamy rację. I oni tak byli otwarci, że im mózgi wypadły. Bowiem opcją była stal wojen krzyżowych. Jednak ta opcja zniknęła niemal na dobre wraz ze śmiercią Żołnierzy Wyklętych. Bronią słabych był więc liberalizm. Mówiono: zobaczcie jestem męczennikiem, bo jestem tak dobry, toleruję poststalinistów, biorę za dobrą monetę posttrockistów, nie przeciwstawię się w sposób gwałtowny komunie - ponieważ nie mam siły, ale również dlatego, że to tak pięknie brzmi, że jestem taki otwarty i tolerancyjny. Ci ludzie zostali zakażeni tolerancjonizmem. Gdy była szansa, by dać komunie w twarz, pogonić poststalinistów i posttrockistów, oni zamiast tego wpisali się w ten system, również dlatego, że wielu z nich poddało się komunie i zaczęło kolaborować."

    I NA ZAKOŃCZENIE:

    "W swojej książce pisze Pan o odbudowie Polski, wymienia Pan środowiska, które tę polskość w Polsce mogą zbudować. Kto to?

    Do tego potrzebni są przede wszystkim ludzie, którzy coś wiedzą i umieją. Trzeba się zatem uczyć, trzeba podnosić kwalifikacje. Potrzebni są ludzie o silnej podstawie moralnej, najlepiej odnoszący się do Dekalogu. To jest podstawa. Wiedza jest potrzebna. Sądzę, że odnowę mogą zacząć inżynierowie. Oni działają w inny sposób niż humaniści, są mniej podatni na "zamulenie".



    Kiedy ta odbudowa może się zacząć?

    Jak nie będzie wojny, czy kolejnej rzezi w Polsce, sądzę, że to się zacznie za kilkadziesiąt lat, może 40. Trzeba odkręcić Katyń i Palmiry. Impuls do tej zmiany wyjdzie z wiary we własne możliwości oraz, gdy środowiska niepodległościowe będą umiały przekładać sprawy idei na konkretne działania, gdy zaczną być profesjonalne. Potrzebne są przygotowane kadry, które uwierzą, że mogą coś zmienić."

    ====

    Wygląda na to, że istotnie: czeka nas długi marsz...

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze,

    Czyżby kolejni "bracia Carnajewowie", tym razem w Londynie?

    Brutalny mord w Londynie. Sprawcy odcięli mężczyźnie głowę maczetą, wznosząc okrzyki "Allah akbar"

    Zadziwiające, że stało się to w dwa dni po krytykowanej przez brytyjskie media decyzji o utajnieniu dowodów w sprawie śmierci Litwinienki.

    "Sędzia, zgodnie z wnioskiem MSZ, podjął decyzję o wyłączeniu z publicznego dochodzenia materiału dowodowego sugerującego, że za śmiercią Litwinienki stał aparat państwa rosyjskiego, o czym był przekonany sam Litwinienko. Postanowiono też utajnić dochodzenie w części mającej na celu ustalenie, czy wywiad brytyjski (MI6) mógł zapobiec zabójstwu."

    "Utajnienie przez brytyjskiego sędziego dowodów w sprawie śmierci b. agenta KGB Aleksandra Litwinienki budzi podejrzenia, że głównym celem Londynu jest naprawa relacji z Rosją; takie postępowanie byłoby tchórzostwem i błędem" - pisze wtorkowy "Financial Times".

    "Determinacja rządu, by utrzymać w sekrecie kluczowe dokumenty, z których część na pierwszy rzut oka dowodziła udziału Moskwy w śmierci Litwinienki, uczyniła dochodzenie bezcelowym jeszcze zanim się zaczęło” - ocenia "FT".

    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/849153,Utajnienie-dowodow-ws-smierci-Litwinienki-tchorzostwo-i-blad

    OdpowiedzUsuń
  18. Szanowni Państwo,

    Bardzo dziękuję za dzisiejsze, ważne komentarze. Proszę wybaczyć, ale postaram się odnieść do nich dopiero jutro i niewykluczone, że zrobię to pod tekstem artykułu, który nie został opublikowany w Gazecie Polskiej. Są w nim bezpośrednie odniesienia do tematów, które Państwo poruszyliście.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      to bardzo interesujące! Pozostaje nam z zaciekawieniem czekać do jutra na wyjaśnienie jakiego Pańskiego tekstu "przestraszyła się"/uznała go za nieodpowiedni? - Gazeta Polska.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  19. Za: prezydent.pl

    Czwartek, 23 maja 2013
    W piątek publikacja Białej Księgi Bezpieczeństwa

    W piątek w Pałacu Prezydenckim zaprezentowana zostanie wydana pierwszy raz w Polsce Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego RP. Dokument zawiera diagnozę kondycji bezpieczeństwa Polski, prognozę jej zmian, proponuje odpowiedzi na pytania, jak zapewniać bezpieczeństwo w zmieniających się warunkach – powiedział w czwartek szef BBN Stanisław Koziej. Dodał, że jest to publikacja dla wszystkich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, ośrodków akademickich, ale i dla każdego obywatela.

    Piątkowa uroczystość będzie transmitowana on-line na stronie www.prezydent.pl. Podczas prezentacji Księgi odbędzie się też debata z udziałem Bolesława Balcerowicza, Henryka Goryszewskiego (!), Jerzego Owsiaka(!) oraz Witolda Orłowskiego.

    Stanisław Koziej przewodniczył komisji Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego, zakończonego raportem dla osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Na jego podstawie powstała Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego.

    - To pionierskie opracowanie. W Polsce nie było do tej pory takiej białej księgi. Była biała księga obronności opracowana w 2001 roku, dzisiaj mamy pierwszą Białą Księgę Bezpieczeństwa Narodowego. Traktuje ona bezpieczeństwo jako kompleks obejmujący nie tylko twardy wymiar bezpieczeństwa i aspekty militarne, ale także aspekty pozamilitarne i służby takie jak policja i straże, uwzględnia również społeczny i gospodarczy wymiar bezpieczeństwa – podkreślił szef BBN.

    - Dokument zawiera diagnozę obecnej kondycji bezpieczeństwa Polski, prognozę zmian warunków bezpieczeństwa, proponuje odpowiedzi na pytania, jak zapewniać bezpieczeństwo w zmieniających się warunkach – mówił.

    Dodał, że biała księga jest pewną ofertą programową i koncepcyjną, „z której mogą i powinny czerpać instytucje odpowiedzialne za kierowanie bezpieczeństwem”.

    - Na szczeblu państwa są dwa organy władzy wykonawczej, które odpowiadają za całość spraw państwa, w tym za bezpieczeństwo – prezydent i Rada Ministrów. Obydwa te organy będą wykorzystywać dorobek białej księgi – powiedział Stanisław Koziej. Dodał, że rząd już pracuje nad projektem nowej strategii bezpieczeństwa narodowego, która będzie wymagała zatwierdzenia przez prezydenta.


    - Rząd już wykorzystuje wnioski i rekomendacje, zawarte w raporcie i białej księdze. Prezydent i jego struktury będą wykorzystywać ten dokument w weryfikacji tego projektu strategii i negocjacjach nad jego ostatecznym kształtem – powiedział szef BBN.

    - Każdy, kto będzie czytał tę książkę, może w niej znaleźć wnioski dla siebie. Przedstawiciele instytucji państwowych, środowiska akademickie, ale i każdy obywatel znajdzie w tej białej księdze zagrożenia, sugestie, jak mogą na niego negatywnie oddziaływać zachodzące u nas zjawiska. Zagrożenia cybernetyczne dotykają każdego. Dokument zwraca też uwagę na zagrożenia gospodarcze, demograficzne i społeczne, związane np. z rozpowszechnianiem się narkotyków – podkreślił Stanisław Koziej.

    Zwrócił uwagę, że dokument zawiera „strategiczny zwrot w myśleniu o bezpieczeństwie, który można określić jako zerwanie z myśleniem ekspedycyjnym na rzecz priorytetu zdolności do obrony państwa”.

    - Wydajemy białą księgę w dużej liczbie egzemplarzy, bo chcemy z nią dotrzeć do wszystkich instytucji publicznych i pozarządowych. Poza kilkutysięcznym nakładem papierowym rozsyłamy pełną wersję elektroniczną. Chcielibyśmy, aby dotarła do jak największej liczby odbiorców – zadeklarował minister Koziej.

    _______________________________________________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  20. I KOMUNIKAT ZE STRONY BBN


    Za: bbn.gov.pl/portal/pl/

    Wydarzenia

    Publikacja pierwszej Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej

    24 maja 2013 r. (piątek) o godz. 10:00 w Pałacu Prezydenckim w obecności Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego zaprezentowana zostanie wydana pierwszy raz w Polsce Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego RP.

    Podczas uroczystej publikacji odbędzie się debata z udziałem Bolesława Balcerowicza, Henryka Goryszewskiego, Jerzego Owsiaka oraz Witolda Orłowskiego.

    Obsługa medialna wyłącznie dla osób posiadających okresowe akredytacje prasowe oraz dla osób akredytowanych. Akredytacje przyjmowane są do 24 maja br. do godz. 8.00 na stronie: https://www.prezydent.pl/dla-mediow/akredytacje-online/biala-ksiega

    Wejście dziennikarzy przez biuro przepustek Pałacu Prezydenckiego w godz. 9.30 – 9.45 Instalacja wozów transmisyjnych od godz. 9.00.


    PROGRAM UROCZYSTOŚCI

    10:00 Rozpoczęcie uroczystej publikacji oraz prezentacja Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego RP
    10:10 Wystąpienie szefa BBN ministra Stanisława Kozieja
    10:20 Wystąpienie Pana prof. dr. hab. Bolesława Balcerowicza
    omówienie dziedziny obronnej bezpieczeństwa
    10:30 Wystąpienie Pana Premiera Henryka Goryszewskiego
    omówienie dziedziny ochronnej bezpieczeństwa
    10:40 Wystąpienie Pana Jerzego Owsiaka

    omówienie dziedziny społecznej bezpieczeństwa
    10:50 Wystąpienie Pana prof. dr. hab. Witolda Orłowskiego
    omówienie dziedziny gospodarczej bezpieczeństwa
    11:00 Dyskusja
    11:45 Wystąpienie Prezydenta RP
    12:00 Zakończenie uroczystej publikacji


    BIAŁA KSIĘGA BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO RP

    Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego RP to efekt dwuletniej pracy prawie 200 ekspertów, przeprowadzonej na polecenie Prezydenta RP w ramach Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego. W przedsięwzięcie zaangażowani byli m.in. przedstawiciele niezależnych ośrodków analitycznych, uczelni oraz struktur rządowych.

    W skali Polski to pionierskie opracowanie. Po raz pierwszy w jednym dokumencie spójnie opisany i oceniony został cały system bezpieczeństwa państwa – obejmujący sferę obronną, ochronną, społeczną i gospodarczą. Ukazuje ona również wzajemne relacje i zależności pomiędzy tymi elementami.

    W publikacji można znaleźć odpowiedzi na pytania: Jaki jest dziś stan bezpieczeństwa Polski i jakie są nasze interesy narodowe w tej dziedzinie? Jakich zmian w środowisku bezpieczeństwa możemy oczekiwać w nadchodzących latach i jaka powinna być strategia działania Polski w tych zmieniających się warunkach? I wreszcie – jak przygotowywać potrzebne do tego siły i środki, czyli szeroko rozumiany system bezpieczeństwa państwa?

    Biała Księga jest adresowana do wszystkich: organów władzy rządowej i samorządowej, organizacji pozarządowych, instytucji analitycznych, młodzieży i środowisk akademickich, a także każdego obywatela z osobna. To spełnienie obowiązku rzetelnego informowania społeczeństwa o sprawach bezpieczeństwa Polski i Polaków.

    Główną rolą Białej Księgi jest upowszechnianie wiedzy o bezpieczeństwie i krzewienie świadomości społecznej w tej dziedzinie – w myśl idei, że bezcennym kapitałem każdego nowoczesnego państwa są obywatele rozumiejący jego potrzeby, w tym tę żywotną, jaką jest troska o wspólne bezpieczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zamiast komentarza pozwolę sobie zamieścić dzisiejszy wpis na NASZE -BLOGI.PL - pana Janko Walskiego:


    Nasza szkapa czyli Henryk Goryszewski.

    Jutro ma odbyć się publiczna debata o "Białej Księdze Bezpieczeństwa Narodowego RP" Komorowskiego. Jak podaje niezalezna.pl, wśród zaproszonych ekspertów znalazł się Bolesław Balcerowicz (dziedzina obronna bezpieczeństwa), Henryk Goryszewski (dziedzina ochronna bezpieczeństwa), Witold Orłowski (dziedzina gospodarczej bezpieczeństwa) oraz... Jerzy Owsiak. Ta lista płac nie dziwi poza jednym wyjątkiem - Henrykiem Goryszewskim.

    Jego udział w hucpie propagandowej Komorowskiego jest dziwny z wielu względów. Wystarczy przywołać buńczuczne wypowiedzi na Nowym Ekranie po wyrwaniu się z kafkowskiego świata niekończących się procesów, w który zapędził go Komorowski. Nikt już pewnie nie pamięta, że poszło tak ostro, że Komorowski publicznie zapowiedział odejście od polityki, jeśli jego podejrzenia co do nieprawidłowości w MON kierowanym przez Goryszewskiego okażą się nieprawdziwe. Po dziesięciu latach śledztw i procesów, mimo dyspozycyjnego, podszytego PRLem i WSI wymiaru sprawiedliwości nie udało się wysmażyć czegokolwiek przeciwko Goryszewskiemu i jego podwładnym i zapadły wyroki uniewinniające. Odwrotnie, ci którzy stawiali zarzuty Goryszewskiemu i przejęli po jego zdymisjonowaniu nadzór nad dozbrojeniem armii trafili do raportu z likwidacji WSI. Powiązany z WSI, czyli de facto z Kremlem Komorowski także znalazł się w części utajnionej raportu. Oczywiście wycofał się ze swojej obietnicy, nadal kandydował do Sejmu i w końcu został prezydentem. Nikt z dziennikarzy nie niepokoił go w tej sprawie, pozwolono zapomnieć o tym opinii publicznej. W międzyczasie Komorowski zaangażował się w szeroko zakrojone działania mające na celu zdyskredytowanie Komisji Likwidacyjnej WSI i otworzenie drogi powrotu negatywnie zweryfikowanym funkcjonariuszom WSW/WSI do funkcji publicznych. M. in. włączył się jako Marszałek Sejmu do grubej ubeckiej prowokacji, której kulminacją miało być efektowne samobójstwo dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego. Rzecz została szczegółowo opisana przez niedoszłą ofiarę w książce pod znamiennym tytułem "Z mocy bezprawia"- lekturze obowiązkowej dla każdego kto chce cokolwiek rozumieć z tego co się w Polsce dzieje. Polecam także wszystkim, którzy nie mieli okazji zetknąć się z tym tematem obszerne opracowania Aleksandra Ściosa (wystarczy wpisać w google "afera marszałkowa"). W dramatycznych chwilach po tragedii smoleńskiej, jeszcze nim znaleziono ciało Prezydenta Komorowski ogłosił się pełniącym obowiązki i wysłał swoje psy by zajęły Kancelarię i przejęły tajną część raportu z likwidacji WSW/WSI. W tym samym czasie najwyższego rangą urzędnika Kancelarii Prezydenta, który mógłby przeciwstawić się bezprawnym działaniom Komorowskiego przetrzymywano z niewyjaśnionych do tej pory powodów na lotnisku w Smoleńsku...

    Co takiego stało się, że Goryszewski wracając do życia publicznego, Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza uczynił workiem treningowym (zob. jego art. w NE) i stanął w jednym szeregu ze swoim prześladowcą? Według mnie to nieskomplikowana psychika, łatwo dająca się wodzić szkapa, idealny obiekt dla działań agentury wpływu. W jego długiej aktywności publicznej jest wiele momentów noszących charakterystyczne znamię: pożądane dla dysponentów agentury wpływu skutki.

    http://naszeblogi.pl/38524-nasza-szkapa-czyli-henryk-goryszewski?utm_source=niezalezna&utm_medium=glowna&utm_campaign=blogi

    OdpowiedzUsuń

  22. A CI NAWIJAJĄ JAK WŚCIEKLI !

    Tylko 2 przykłady, tylko tytuły i tylko z jednego portalu. WYSTARCZY!

    Krzysztof Feusette dla wPolityce.pl: Orkiestra gra, Tusktanic tonie. Czas na kapitana Schettino

    Marek Pyza: Tusk szuka ratunku w przyspieszeniu i stawia Schetynę pod ścianą. Wybory w PO na jesieni?
    Szykuje się niezły rollercoaster.


    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Urszulo,

    Proszę zerknąć na najnowszy tekst: http://naszeblogi.pl/38533-decyzja-jest-czy-sa-juz-wykonawcy.

    W zestawieniu z ostatnią nagonką na J.K związaną z kosztami jego ochrony, treść budzi niepokój.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Zaścianku,

    Po fatalnych doświadczeniach z rozmaitymi "Centralami Antykomunizmu" do blogów prowadzonych przez "nieustraszonych pogromców komuny", "patologicznych antykomuchów", "ostatecznych łowców komuchów", etc. - podchodzę z dużą ostrożnością. Zalinkowane potraktowałabym jako "podgrzewającą atmosferę" typową wrzutę!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Znając życie to Ci którzy ponoszą największą winę na koniec będą się śmiać popijając dobre wina...

    OdpowiedzUsuń