Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 19 listopada 2012

O WYŻSZOŚCI DŻUMY NAD CHOLERĄ


Temat nie byłby wart nawet jednej linijki tekstu, cóż bowiem może nas obchodzić zmiana na stanowisku szefa jednej z postkomunistycznych przybudówek, o której prof. Zybertowicz trafnie zauważył, że „jest zorganizowaną, pasożytniczą grupą interesów”? Okazuje się jednak, że wątek zamiany Pawlaka na Piechocińskiego nie tylko zdominował „nasze” media, wywołał lawinę tekstów i komentarzy, ale przez niektórych „analityków” został okrzyknięty „sensacją” i potraktowany jako zapowiedź  zmian na scenie politycznej. 
Pojawili się prorocy głoszący „kruszenie stabilności koalicji”, znawcy natury ludzkiej, dla których nowy prezes „będzie dla Tuska partnerem wyraźnie trudniejszym” oraz zwolennicy spiskowej teorii dziejów tytułujący komentarz -„Piechociński - wygrana przeciw rządowi”.
Nawet lektura tych dyrdymałów nie zmusiłyby mnie do napisania tekstu na tak niewdzięczny temat, gdyby nie fakt, że za żenującym spektaklem głupoty i wodolejstwa skrywają się poglądy, których głosiciele wierzą w istnienie „naturalnych procesów politycznych”, dostrzegają różnice między Piechocińskim i Pawlakiem, a nawet potrafią wyłuskać wśród reżimowych polityków ludzi mniej lub bardziej  „krytycznych wobec Tuska”.
Tego rodzaju oceny leżą u podstaw wyobrażeń, iż obecny układ przypomina niejednorodną i wielowymiarową machinę, której mechanizm mogą rozsadzić wewnętrzne konflikty i gry interesów. Głoszący takie poglądy wybitni „stratedzy” są święcie przekonani o istnieniu politycznych frakcji i odłamów, potrafią gardłować o sporach i rozbieżnościach, a w łonie grupy rządzącej chętnie nam wskażą na ludzi „lepszych” i „gorszych”, o rozmaitej proweniencji i zasadach. 
Zwolennikom takich teorii, polecam lekturę strony sejmowej Janusza Piechocińskiego, z której dowiedzą się, że w najważniejszej dla Polaków sprawie -  tragedii smoleńskiej polityk ten głosował zawsze w zgodzie z interesem grupy rządzącej i dbał o to, by prawda o śmierci naszych rodaków nie została ujawniona. Janusz Piechociński nie tylko bronił Tuska przed składaniem wyjaśnień w sprawie śledztwa smoleńskiego, ale głosował przeciw rezolucji do władz Federacji Rosyjskiej o przekazanie stronie polskiej prowadzenia postępowania w sprawie katastrofy, opowiedział się za przyjęciem raportu MAK, był przeciwny dyskusji na temat opinii biegłych z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, zawierającej odczyt czarnej skrzynki tupolewa oraz przeciwny odrzuceniu informacji ministra sprawiedliwości na temat podejmowanych działań dotyczących procedur postępowania ze zwłokami ofiar katastrofy na terenie Federacji Rosyjskiej.
Zapoznanie się z wynikami innych głosowań ujawni, że Piechociński wspierał fatalną w skutkach nowelę ustawy o IPN, był przeciwny  wysłuchaniu przez Sejm informacji  na temat prowadzenia przez ABW czynności polegających na inwigilowaniu Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, ministrów w Kancelarii Prezydenta RP oraz dziennikarzy, głosował za odrzuceniem wniosku o wotum nieufności wobec szefa MON Bogdana Klicha oraz popierał prezydencki projekt ustawy o zgromadzeniach.
Publicystów i polityków, którzy sugerują, jakoby wymiana działacza ZSL na działacza ZMW urastała do zmiany jakościowej, otwierała przed opozycją świetlane perspektywy lub zbliżała nas do rychłego upadku grupy rządzącej, należałoby zapytać – na czym opierają swoje dywagacje i w czym jeden ma być lepszy od drugiego? 

Nie można tych opinii pomijać milczeniem, bo powszechność takich poglądów po „naszej” stronie sprawia, że nie tylko fałszowana jest polska rzeczywistość, ale zaciera się fundamentalny podział na My i Oni – bez którego nie sposób zrozumieć posmoleńskich realiów. Ludzie głoszący wyższości Gowina nad Niesiołowskim lub poważnie rozprawiający o różnicach między Pawlakiem i Piechocińskim, wyrządzają nam większą szkodę niż propaganda reżimowych gadzinówek i póki Polacy nie zrozumieją, jak głęboki fałsz kryje się w takich ocenach, póty pozostaną pod władzą miernot i cwaniaków.

49 komentarzy:


  1. Wystarczającej "rekomendacji" udzielił Piechocińskiemu lokator Belwederu. Łapiący w lot sedno komunikatu dziennikarz zatytułował jego słowa następująco:

    "Komorowski: Piechociński? Nie widzę zagrożeń"

    "(...) nie widzę żadnych zagrożeń z powodu naturalnej zmiany demokratycznej w ramach jednej z partii koalicyjnej. Demokracja nie szkodzi. Jestem przekonany, że nie przyniesie także żadnych negatywnych skutków dla stabilności koalicji i dla stabilności, sensowności i logiki polskich zabiegów w UE".
    ---
    Nota bene, bardzo ciekawe słowa o "logice polskich zabiegów w UE".

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

  2. ALEKSANDER ŚCIOS

    Panie Aleksandrze,

    Nie wiem o której wstawił Pan ten tekst, ale powiadamiam, że jak zwykle, NIE MA GO JESZCZE
    NA MOIM RSS! Zauważyłam przez przypadek, spoglądając na prawy margines!!!

    Więc znowu ma Pan kilka komentarzy, rozsianych pod poprzednim tekstem, niektóre, chyba, dość
    interesujące, jak choćby art. z którego wynika, że podział na MY (pracowici, patriotyczni, uczciwi) i ONI - muchomory sromotnikowe (bo czerwone są przynajmniej ładne) zaczyna obowiązywać all over the world, USA included!

    ----------------------------------------

    Zaczynam coraz bardziej wierzyć w jakąś telepatię między Autorem i jego komentatorką :),
    bo BEZ CZYTANIA DZISIEJSZEGO WPISU (dotąd go nie przeczytałam),

    o godz. 21:06 pod „Kalendarium” zamieściłam następujące słowa:

    Bardzo się cieszę na Pański zapowiadany artykuł w GP, na zasadniczy aktualnie temat,
    bo od kilku dni natężenie zagłuszającego "szumu informacyjnego" zaczyna przekraczać
    min. 100 dB! A to już niebezpieczne dla zdrowia...

    Siermiężnej zamiany siekierki na kijek w PEEZELU tutaj oczywiście nie zaliczam,
    gdyż ludzie świadomi na plewy narracji (aktualnie: chłopskiej) się nie nabierają...

    Choć jak widzę i czytam naszych odętych, wszystkowiedzących dziennikarzy, którzy od
    trzech dni "tłuką" tego Pawlaka i PEEZEL - bez opamiętania, tracę wiarę w człowieka :))
    Co nie umniejsza faktu, że lepiej mieć pewnych kolegów z akademika, niż ich nie mieć.
    Choć tego akurat wątku, jak zauważyłam, NIKT nie podejmuje... :)

    Pozdrawiam, zabieram się do czytania,


    OdpowiedzUsuń
  3. Zły przykład idzie niestety z góry.

    Niedawno czytałem (przepraszam jeśli cos zapamietąłem niedokładnie - sprawa ta wystarczajaco mnie mierzi bym jeszcze musiał dokładnie tu cos zapamietywac) otóz czytałem ze juz styczniu Pis zgłosi wniosek o konstruktywne wotum nieufnosci.

    Czyli koncepcja że wśród tej całej zorganizowanej grupy przestępczej (PO,PSL,SLD i RP) jest mnóstwo ludzi ucziwych czy ludzi kierujacych się interesem państwa ma się dalej dobrze.

    Napisac że taki koncept to nieodpowiedzielność to własciwie nic nie napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój komentarz,

      pozdrawiam Autora i czytelników

      MM (n)

      Usuń
    2. Nurni, a nie mógłbyś sie tu po prostu ZALOGOWAĆ ? :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Mógłbym :)
      Tyle że (nie wiedzieć czemu) musiałbym przy tej okazji restartować komputer. Szkoda czasu na opisy.

      A po za tym ja jestem przecież nie do podrobienia:)
      Pozdrowienia,

      MM (n)

      Usuń
    4. OSZSZYWIŚCIE! :)

      Jedyny i niepodrabialny nawet przez najzdolniejszego Chińczyka choćby made in Hong Kong!

      :)

      Usuń
    5. Nurni,

      Najwyraźniej masz komputer uczulony na ten blog.

      Usuń
    6. Pocztówka.

      MM (n)

      Usuń
  4. Panie Kazefie,

    "Rekomendacja" Komorowskiego przesądza sprawę i wraz z nim stawia w jednym szeregu politycznych analfabetów piszących o "efekcie ostrej krytyki, jaką delegaci na zjazd poddali udział PSL-u w rządzie na takich warunkach, jak to było dotychczas".
    Jeśli "logika polskich zabiegów w UE" polega na roli marionetki Berlina i zadaniach rosyjskiego konia trojańskiego - pan Piechociński w niczym nie zagraża tej logice.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Urszulo,

    Niestety - spóźnienia Pani RSS-u narażają nas na uciążliwe wędrówki w poszukiwaniu tekstów i komentarzy.
    W kwestii telepatii nie musimy zaś polegać na wierze, bo mamy wręcz pewność, że istnieje tu więź silniejsza od sieci internetowej. Zdaniem niektórych, jest to więź tak bliska, że w Ściosie i Urszuli dostrzegają tę samą osobę - z oczywistą szkodą dla Pani :)
    Dzisiejszy tekst powstał "z potrzeby chwili", bo nie zdzierżyłem już bredni wypisywanych na temat tego wiekopomnego wydarzenia.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już sama zaczynam zastanawiać, czy aby nie jestem jakąś Pańską inkarnacją,
      oczywiście o wiele milszą i o wiele ładniejszą :)))))

      Usuń
    2. W tych kategoriach bije mnie Pani na głowę :)

      Usuń
  6. ALEKSANDER ŚCIOS

    Po przeczytaniu tekstu :)

    Panie Aleksandrze! Ach! Gdyby Pan czytał niektóre spekulacje "wybitnych żurnalistów", z rozpisanymi wariantami, wydarzeniami, etc., pękłby Pan ze śmiechu. Sądzę (bo nie mam TV), że w telewizji niczym innym się od wczoraj nie zajmują :)

    Ten PEEZEL z nieba im spadł, bo się narracja kończyła, prok. Szeląg wyczerpał swoje możliwości, już zresztą rzęzić zaczynał, (nadzieja w tym, że że bratnia prokuratura znów coś podeśle ), słowem:

    GROZIŁA CISZA MEDIALNA. Czyli coś (dla leminga i jego państwa) - zabójczego, bo rzeczonemu zaczynają się tłuc po głowie (jeśli jeszcze nie do cna odmóżdżony) - jego własne myśli! A DO TEGO, NIEPRAWDAŻ, DOPUŚCIĆ NIE WOLNO!!!

    Obywatel otwarty i społecznie obywatelski ma myśleć tylko tak, jak mu jego rząd i partia matka nakażą, za pomocą mediów cywilnych (SB), wojskowych (WSI) oraz mięszanych (esbecja+opozycja)

    Niestety, "wciągnęło" - i to mocno - także niezależnych (prawicowych aż strach!) blogerów.
    Niektórzy rozpisywali salę sejmową, inni już się na ściernisku z kualicjantem dla PiS witali...

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  7. Nurni - MM,

    Jak na pewno pamiętasz, wniosek PiS-u miał być "prezentem" na pięciolecie rządów Tuska, ale PiS-owscy konstruktywiści wymyślili, że byłoby to "nie w porządku" wobec starań reżimu na forum UE.
    Wdzięczni rywale zrozumieli i odwzajemnili gest przygotowując wnioski o postawienie Kaczyńskiego i Ziobry przed TS.
    Mamy tu dowód na potęgę i mądrość strategii opozycji.

    Pozdrawiam

    Dobrze, że podpisałeś w porę komentarz, bo groziło mu usunięcie "za anonimowość".

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że ten Piechociński stanie się grabarzem PSLU, coś jak Frasyniuk w UW.
    Na Pawlaka natomiast dzwoni jeszcze sprawa umowy gazowej, za którą powinien wisieć za j..a. To też charakterystyczne, że właśnie u nich to wysmażono. Tu zresztą kryje się główna różnica między Pawlakiem a Piechocińskim: pierwszy już wziął gigawziatkę, drugi dopiero wziąć musi.

    pozdrawiam

    Mocny102

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umowy gazowe z Rosją to Pawlakowe "specialite de la maison". Zrobił to obecnie i w roku 1993. Może Piechociński ma inną specjalizację?

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A. ŚCios,

      ciągle jest jeszcze parę firm do sprzedania w tym kraju... a trochę dolarów do wzięcia i parę panienek na trym świecie do... Nie bałbym się tu o Prezesa Piechocińskiego.
      Na marginesie, przypomina się scena z 1794 r., kiedy któryś z Targowiczan na pytanie Trybunału Karnego: Czemu podpisał rozbiór kraju?, odparł śmiało i z butą: Podpisał, aby pieniądze wziął! Potem podobno sromotnie pobrudził kalesony w drodze na rynek... hehehehe... ale wtedy ich przynajmniej wypatroszono...

      pozdrawiam

      Mocny102

      Usuń
  9. Pani Urszulo,

    Podejrzewam, że "wybitni" żurnaliści i takoż wybitni politycy należą do znanej nam grupy "restauratorów", która całkiem niedawno doprowadziła do spotkania Pawlaka i Kaczyńskiego w zaciszu warszawskiej knajpy. Ludzie ci mają dziś nielichy problem, bo na spotkanie z Piechocińskim muszą znaleźć prezesowi nowy lokal i wyłożyć kolejne fundusze.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)

      Ale doświadczony politruk Piechociński, zwłaszcza po "pocałunku śmierci" (© AŚ) od BK, już się może nie palić do wspólnych obiadków?

      Chyba, że mu każą, coby się przędła kolejna narracja o Rządzie Tymczasowym, pardon, Technicznym???

      Inaczej trzeba będzie nową taktykę wymyślać!

      :(

      Jakieś pięć taktyk/wariantów na pięciolecie PO-PSL-SLD i tego z Biłgoraja.

      Przecież 'restauratorom' głowy od tego spuchną!

      Bez litości te chłopy z Peezelu i ci, którzy pogonili kolegę z akademika strażaka Faldka.


      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Piechociński, jako członek Polsko-Rosyjskiej Grupy Parlamentarnej nie powinien oponować przeciwko biesiadowaniu z lokatorem Belwederu. Wspólna pasja to piękna podstawa przyjaźni.
      Dobrze, że wspomniała Pani o usunięciu z ABW "kolegi z akademika strażaka Faldka". Ta sekwencja zdarzeń powinna nas uczyć, że nic tak kariery nie wspiera jak pomoc kolegi-oficera.

      Usuń
  10. 28 stycznia 2010
    Gościem Piotra Gursztyna w Radiu dla Ciebie jest Janusz Piechociński, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego (rozmowa telefoniczna).

    Gursztyn: - Donald Tusk ogłosi dziś ważną decyzję. W dzisiejszym wystąpieniu na Giełdzie Papierów Wartościowych, które odbędzie się o godzinie 11:00 Donald Tusk prawdopodobnie wyda oświadczenie w sprawie kandydowania w wyborach prezydenckich. Jaka będzie jego decyzja?

    Piechociński: - Ja od roku konsekwentnie powtarzam, że premier nie będzie kandydował na prezydenta. Coraz więcej faktów za tym przemawia. Jeżeli zdecydowałby się na kandydowanie, to nie ogłaszałby tego w tym tygodniu, bo byłoby mu bardzo trudno, stojąc na czele rządu, prowadzić kampanię prezydencką.(...)
    - Jeśli nie Tusk, to kto?
    - Myślę, że będzie to marszałek Komorowski. Stojąc na czele ważnego organu jest osobą rozpoznawalną a jednocześnie będzie mógł, z dystansem do działań rządu, prowadzić swoją kampanię wyborczą.

    ////////////////////////////////////////////////

    Relacja PAP po ogłoszeniu przez Tuska decyzji, 28 stycznia 2010 :

    Janusz Piechociński (PSL) uważa, że premier Donald Tusk, podejmując decyzję o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich, zdał sobie sprawę, że z racji zajmowanego obecnie urzędu, będzie łatwym celem ataków w kampanii wyborczej. W tej sytuacji - zdaniem Piechocińskiego - naturalnym kandydatem PO w wyborach będzie marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

    ////////////////////////////////////////////

    Janusz Piechociński na blogu, 11 kwietnia 2010, dzień po katastrofie smoleńskiej:

    (...)
    Kolejna myśl to ta o złożoności symboliki tego wydarzenia ..

    W piątek [9 kwietnia 2010] na koniec programu FORUM gdzie omawialiśmy wyniki sondażu Polaków pytanych o pojednanie z Niemcami, Rosjanami i Ukraińcami powiedziałem ,ze najtrudniej przychodzi nam Polakom pojednać się sami ze sobą…Wcześniej tez w tym programie mówiliśmy o tym ,ze nie cały świat pamięta i mówi w tym tygodniu o Katyniu…Dziś już mówi. Katyń i Smoleńsk to najważniejsze wydarzenie ,które wstrząsnęły światem i poruszyły ludźmi na wszystkich kontynentach….Czy aż tak wielkiej ofiary trzeba było aby tak się stało ?
    Mówiliśmy o tym ,ze Rosjanie film Wajdy wyemitowali w niszowym kanale Kultura ,dziś będzie prezentowali w kanale głównym telewizji rosyjskiej ….

    O tragedii mówi świat ,co chwilę napływają sygnały z Rosji o Ich z nami solidarności i bólu …
    Czy aż taką cenę trzeba było za tę przemian zapłacić ? Wstrząśnięty Naród wyległ na ulicę ucichły konflikty i spory …Razem jesteśmy w bólu i tragedii dlaczego razem nie potrafimy być na co dzień…

    Dlaczego nie tylko w politycznym i medialnym świecie zabrakło opamiętania ,życzliwości i szacunku wcześniej ? Nienawistne zachowania ,nienawistne słowa, konflikty dla konfliktów z których dla realnego życia nic nie wynika. I na górze i na dole.

    Jak odczytać tą narodową katastrofę ? Jak to wszystko w sobie i wokół nas pozbierać aby bolesna ofiara nie była daremną ? Co chciał powiedzieć Bóg : światu ,naszemu Narodowi ,każdemu z nas ?

    ////////////////////////////////////////////

    Janusz Piechociński w wywiadzie dla money.pl, 23 kwietnia 2010:

    - Nadchodząca kampania wyborcza będzie bardzo krótka. Czy należy spodziewać się, że będzie równie gwałtowna jak ta z 2005 roku?
    - To będą wybory personalne, a nie partyjno-polityczne. Bardzo istotna jest sama osobowość kandydata i to kto trafi z właściwym przesłaniem do Polaków.
    Wygra ten, kto odkryje pierwszy jakiego przywództwa chcą Polacy po tym co się wydarzyło w Smoleńsku. Czy oczekują przywództwa mitów, patriotyzmu, wielkich słów, które często mijają się z prawdą kiedy dotykamy konkretnych rzeczy. Czy raczej ma to być przywództwo kompromisów, porozumiewania się i budowania życzliwości.

    \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

    OdpowiedzUsuń
  11. 29 kwietnia 2010

    Trudno oczekiwać, by Bronisław Komorowski w sprawie noweli ustawy o IPN kierował się wolą tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego - uważa Janusz Piechociński (PSL). "Marszałek Sejmu przejął uprawnienia prezydenta, a nie wolę po prezydencie" - podkreślił.
    "Podjęcie decyzji w sprawie nowelizacji ustawy o IPN było bardzo trudne i każdy jej rodzaj, na +tak+ lub +nie+, niósłby ze sobą określone konsekwencje" - ocenił Piechociński, komentując czwartkową decyzję Bronisława Komorowskiego o podpisaniu nowelizacji ustawy o IPN. "Komorowski stał się zakładnikiem trudnej roli bycia jednym w trzech rolach: marszałka, p.o. prezydenta i kandydata na prezydenta" - zaznaczył.

    W tym samym dniu Piechociński wystąpił w Radiu dla Ciebie (znów rozmawiał z Piotrem Gursztynem):

    Odnosząc się do kampanii prezydenckiej Janusz Piechociński zaapelował do Polaków „abyśmy nie dali posadzić się na konia nienawiści, a pojechali zaprzęgiem życzliwości".
    Zdaniem Janusza Piechocińskiego wybory mogą przekształcić się w test, w którym wyborca głosuje według schematu kto jest za PiS lub przeciw. Takie wybory pomogą rozstrzygnąć kto będzie następcą Lech Kaczyńskiego, ale nie odpowiedzą na fundamentalne pytania - jaka Polska, jaki świat, jaka Europa i „jaki prezydent na ten nowy czas, który będzie w stanie unieść ten wielki ciężar odpowiedzialności".

    /////////////////////////////////////////////////////////

    6 lipca 2010, wywiad dla RMF FM, Komorowski został prezydentem...

    Konrad Piasecki: Żałuje pan trochę, że nie poparliście Bronisława Komorowskiego [w II turze wyborów prezydenckich]?
    Janusz Piechociński: Nie, to nie jest w takich kategoriach, proszę zwrócić uwagę, jak zachowali się…
    Konrad Piasecki: Bylibyście dzisiaj w obozie zwycięzcy.
    Janusz Piechociński: …jak zachowali się nasi wyborcy. My nie chcieliśmy przykładać ręki do stopniowania podziałów, które są rzeczywiście bardzo głębokie. Stąd bardzo ważne - nie tylko dla obozu, który wygrał te wybory, ale i dla obozu, który miał kandydata w drugiej turze - jest zmiana języka i nastawienia, bo - proszę zwrócić uwagę - w wieczór wyborczy Bronisław Komorowski mówił o solidarnym współdziałania dla Polski, która jest najważniejsza, o zgodzie, która buduje, o dialogu, o porozumieniu (...).

    //////////////////////////////////////////

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Panie Kazefie, wielkie dzięki!
    Znakomite uzupełnienie - a może wstęp? - wpisu Gospodarza blogu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fagas jak każdy inny z partii urodzonej na nowo podczas Nocnej Zmiany.
    Ten , czy inny , nie ma żadnego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Kazefie,

    Serdecznie dziękuję za tak cenne rozwinięcie i pogłębienie naszej wiedzy o nowym przywódcy chłopskim. Przyznam, że nie spodziewałem się po Piechocińskim takiej bystrości, jaka przebija z myśli wyrażonej w dniu 23.04.2010 roku - "Wygra ten, kto odkryje pierwszy jakiego przywództwa chcą Polacy po tym co się wydarzyło w Smoleńsku. Czy oczekują przywództwa mitów, patriotyzmu, wielkich słów, które często mijają się z prawdą kiedy dotykamy konkretnych rzeczy. Czy raczej ma to być przywództwo kompromisów, porozumiewania się i budowania życzliwości."
    To są zdania, które pozwalają dostrzec ogrom upodlenia obecnych "elit".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowni Państwo!

    Mamy oto wrzutę medialną od onych,czyli służb reżimowych.

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-udaremniono-zamach-na-prezydenta-lub-sejm-zatrzymany-to-brun,nId,715372

    Myślę,że jest to kolejny etap w zwalczaniu opozycji przy udziale reaktywowanych służb.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  16. Może nawet bardziej niebezpieczny od Pawlaka, poparcie od redBula z Ruskiej Budy, niebezpiecznie plątal się tu i ówdzie, pyszczył o nie swoich niewiejskich wsi-owych sparawach...

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze powiedziawszy nic mnie nie obchodzi ta zamiana(bo przecież nie zmiana) na szczycie PSL.

    Barbara L.

    OdpowiedzUsuń
  18. Podejrzany o zamach "częściowo przyznał sie" i powsiedział, że powodowały nim "ksenofobia nacjonalizm i antysemiyzm". Gdybym na własne uszy nie usłyszał tego w Wiadomosciacj TVP 1 o 12.00 dzisiaj, nie uwierzylbym, że możliwe są takie bzdury. Z drugiej strony jeśli zauważyć, że kilka dni temu Szewach Weiss nazawał Dmowskiego mordercą...

    Klaniam sie Panu Aleksandrowi
    Szwoleżer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samokrytyka i samooskarżenie są w służbach bardzo doceniane.
      Pozdrawiam

      Usuń
  19. No nie, przecież to śmierdzi prowokacją na milę.
    W każdym razie, oto okazja do odwrócenia wahadła: teraz to NASZ PREZYDENT jest biedny i heroiczny, Smoleńsk idzie w zapomnienie, a przy okazji mamy i wzrastające zagrożenie polskim nacjonalizmem; teraz pewnie pokażą związki rzekomego zamachowca ze środowiskami tworzącymi Ruch Narodowy... a potem już pozostanie tylko zadać tradycyjne pytanie, czy do tego musiało dojść? To ostatnie to już może Koziej, skoro Pierwszy nie nosi dziś munduru....

    Mocny102

    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Aleksandrze.
    Dziękuję za te trzeżwe słowa poparte argumentami z sejmowych głosowań. To może pozwoli się opamiętać wielu "optymistom" którzy każdą zmianę u władzy chcą powitać z nadzieją na lepsze nie bacząc na realia.
    Jan Przychodzeń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Przychodzeń,

      Na opamiętanie nie liczę. Jedynie - na sumę doświadczeń.
      Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  21. Szanowni Państwo,

    Przywódcy narodu szybkim krokiem przemierzają drogę dzielącą nas do państwa Putina. Jak trafnie zauważył dziś Bronisław Wildstein - "nie są to jeszcze zamachy na zamówienie, ale groźba zamachów". Nietrudno przewidzieć, jaki będzie kolejny, epokowy krok.
    Nie to jednak powinno nas smucić, bo nikt rozsądny nie może odczuwać zaskoczenia ani mieć dziś wątpliwości, gdzie zmierza reżim Tuska. Niepokojące jest to, że podczas tej straceńczej wędrówki towarzyszą nam głosy polityków opozycji deliberujących o "zagrożeniach demokracji".

    OdpowiedzUsuń
  22. Szanowny Panie Aleksandrze,
    To już nie są nawet kroki, ale to sprint. Sytuacja dla rządzących staje się coraz bardziej dramatyczna, dlatego opracowują wariant siłowy, co widać gołym okiem. Nie ma co liczyć na to, że pogodzą się z możliwością przegranej w demokratycznych wyborach. Demokracja jest dobra, ale do czasu, gdy im służy. Jest to sposób myślenia wielu funkcjonariuszy byłych i obecnych służb: państwo to my. Gra idzie o zbyt dużą stawkę, gdyż większość z nich nie będzie mogła spokojnie przeczekać 4 lat w roli opozycji, ale posiedzi w odosobnieniu, za kratami i oni to wiedzą.
    Dzisiejsza operacja pokazała też jeszcze jedno: trotyl i inne materiały wybuchowe w zawrotnych ilościach (nawet 4 tony!) można bez żadnego problemu wyprodukować w uczelnianym laboratorium, tudzież w przydomowym składziku, nie będąc niepokojonym przez nikogo. Toż to raj dla zamachowców, Breivik może panu Brunonowi K. buty czyścić.
    Wobec tego, jaki to był problem wyprodukować kilkadziesiąt kilogramów TNT i wnieść na pokład TU 154 M ?
    Tak to właśnie jest, kiedy dopuści się ludzi służb do decydowania o wszystkim w państwie, kiedy da się im wszystkie narzędzia i poczucie całkowitej bezkarności. Ci ludzie umieją tylko robić to, do czego ich szkolono i czego od nich oczekują ich pryncypałowie. Dlatego też tak wygląda obecnie nasza ojczyzna: prowokacje, gry i gierki służb byłych i obecnych, a nad wszystkim unosi się trudny do niezauważenia cień Putina.

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    Martynka

    OdpowiedzUsuń
  23. Szanowna Pani Martynko,

    Byłoby doskonale, gdyby "nasze" środowiska wyciągnęły z dzisiejszej lekcji tę właśnie naukę - "Nie ma co liczyć na to, że pogodzą się z możliwością przegranej w demokratycznych wyborach."
    Sama prowokacja nie jest oczywiście niczym nadzwyczajnym, bo w sytuacji, w jakiej znajduje się dziś Bondaryk, takie działania są wielce przydatne.
    Przypomnę, że Agencji grozi poważna degradacja, odebranie wielu uprawnień i oddanie roli "zbrojnego ramienia partii" na rzecz służb wojskowych powołanych pod okiem Komorowskiego. Taki scenariusz wynika wprost z "rekomendacji" powstałych w ramach belwederskiego SPBN.
    18 września podczas obrad Kolegium sejmowej komisji ds.specsłużb, Donald Tusk zapowiedział powołanie „zespołu roboczego do spraw zmian organizacyjnych i legislacyjnych w systemie służb specjalnych” oraz wykorzystanie rezultatów zawartych w pracach ekspertów SPBN.
    Zdaniem Tuska „obecnie służby nadmiernie skoncentrowały się na wykonywaniu czynności śledczych, nie kładąc wystarczającego nacisku na pracę analityczną i informacyjną. Konieczne jest wzmocnienie funkcji pozyskiwania informacji wyprzedzających, które umożliwiłyby organom państwa podejmowanie decyzji zapobiegających negatywnym zjawiskom skutkującym poważnymi szkodami dla interesów państwa i obywateli.”
    Kilka dni wcześniej, szef BBN gen. Koziej odpowiadając na pytanie - czy reformy służb są konieczne, stwierdził – „Brakuje systemu zintegrowanej analizy informacji dopływających ze służb. Każda służba produkuje własne informacje i dociera z nimi do decydentów. Ci zaś nie mają instrumentów pozwalających na porównawczą i syntetyzującą analizę oraz ocenę informacji specjalnych dopływających z różnych źródeł. Konieczne jest więc zorganizowanie takiego ośrodka, który będzie gromadził i analizował informacje.”
    Co najmniej od początku br. trwa proces ucieczki z ABW. Został zapoczątkowany po tym, gdy minister Cichocki przedstawił pomysły podporządkowania ABW resortowi spraw wewnętrznych oraz anonsował inne „warianty zmian systemowych”. Projekty tych rozwiązań znajdziemy w opracowaniu dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego BBN Lucjana Bełzy z listopada 2011 roku. Z połączenia Agencji Wywiadu ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego miałaby zaś powstać nowa, potężna służba podporządkowana ministrowi obrony narodowej. Wszystkie stanowiska dowódcze w tej najważniejszej strukturze bezpieczeństwa byłby – zgodnie z prezydenckim projektem - obsadzane przez żołnierzy zawodowych, co w praktyce oznacza, że na jej czele mogliby stanąć oficerowie byłych WSI.
    Myślę, że dzisiejsze przedstawienie trzeba oceniać w perspektywie tych planów. Pisałem o nich od stycznia br.

    Warto też zauważyć, że według doniesień mediów - "Na spotkaniu z szefem MSW Jackiem Cichockim i szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem premier Donald Tusk podtrzymał swoje stanowisko o konieczności przekształcenia ABW w służbę specjalną o charakterze bardziej informacyjnym, a nie śledczym. Wbrew dzisiejszym oświadczeniom służb podczas konferencji o udaremnieniu zamachu na polskie władze Tusk stwierdził, że "skuteczne działania ABW" w tej sprawie tylko potwierdzają jego zamiary".
    To pokazuje, że nawet "gra na zamach" nie powstrzyma prezydenckich "reform" w służbach specjalnych.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. Panie Aleksandrze
    "Sama prowokacja nie jest oczywiście niczym nadzwyczajnym, bo w sytuacji, w jakiej znajduje się dziś Bondaryk, takie działania są wielce przydatne".

    Tak właśnie pomyślałam, mając w pamięci wcześniejsze Pańskie teksty na temat planów pałacu prezydenckiego. Panowie z ABW walczą o swoją przyszłość, przyjmując jak widać różne metody. Nie są zachwyceni tymi planami, a to daje nadzieję, że może nie uda się tak szybko wprowadzić planów zaplecza Komorowskiego w życie, a nawet jeśli, to czeka nas jeszcze niejedna taka akcja.
    Pozdrawiam serdecznie
    Martynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Martynko,

      Nie mam cienia wątpliwości, że plany Komorowskiego zostaną wprowadzone w życie. Szczególnie w obszarze służb specjalnych. Ten człowiek jest faktycznym decydentem spraw polskich od stycznia-lutego 2010 roku - czyli od momentu gdy został "namaszczony" na stanowisko prezydenta.
      Ponieważ ta władza może się opierać tylko na dyspozycyjnej służbie bezpieczeństwa - będzie to sprawą priorytetową. Opracowana w środowisku Belwederu "reforma" upodobni model służb III RP do wzorca idealnego - braterskiej Rosji.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Niedawno w naszej dyskusji napisał Pan: "Dlatego ujawnienie prawdy o tragedii smoleńskiej, w połączeniu z głęboką zapaścią gospodarczą (a to tylko kwestia czasu) - zmiecie nie tylko polskojęzycznych wspólników Putina, ale obali cały porządek III RP.".

      Oczywiście nie jest to wprost sprzeczność z powyższym wpisem, ale inaczej rozkłada Pan teraz akcenty (przyznam, że obecne rozłożenie bardziej zgadza się z moją pesymistyczną percepcją). Czy coś się nowego wydarzyło, co skłoniło Pana do powrotu na wąską ścieżkę długiego marszu?

      Pozdrawiam serdecznie,

      Paweł Chojecki

      Usuń
  25. SERDECZNA PROŚBA!

    Panie Aleksandrze,

    Jakkolwiek uzasadnione i etycznie nienaganne, Pana ostatnie decyzje wycofania się z obecności na pewnych forach drastycznie ZUBOŻAJĄ jakość dialogu publicznego i czesto pozbawiają Pańskich fanów BIEŻĄCEGO kontaktu z Pańską pracą.

    Czy nie zechciałby Pan powrócić (np.: do salonu24) w formie "zagajenia" z odesłaniem do swojego blogu?

    Apeluję w długo ukrywanej desperacji, przez Pana nieobecność na pewnych forach pojawia sie tak toksyczny "void", ...że tylko głową tłuc o ścianę;).

    Serdeczne pozdrowienia,

    zoominto


    OdpowiedzUsuń
  26. zoominto,

    Nie ma możliwości bym wrócił na S24. Nie zwykłem podejmować decyzji nieprzemyślanych, a ta - o opuszczeniu tego miejsca była w pełni świadoma i ostateczna.
    Nie uważam też, by na S24 toczył się jakikolwiek dialog. To miejsce jest ściśle kontrolowane, a jego społeczność poddana wielorakiej manipulacji. Mogę jedynie wyrazić zdziwienie, że do tej pory publikuje tam tak wielu "prawicowych" blogerów.
    W innych miejscach- nie bywam, bo nawet na "naszych" portalach spotkałem się z ostrą cenzurą i żenującym poziomem dyskusji.
    Myślę, że odszukanie mojego blogu to zaledwie kwestia kilku sekund i nikomu, kto chce mnie czytać, nie powinno sprawiać to problemu.

    Serdecznie Pana pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. "zapomniał" Pan o przegłosowanej przez PO/PSL skandalicznej ustawie o wprowadzeniu na polski rynek żywności GMO

    to tyle..

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. DZISIEJSZA ROZMOWA Z GEN. ST. KOZIEJEM - szefem BBN

    cz.1.

    /Krzysztof Grzesiowski, Polskie Radio/

    K.G.: Pan wiedzę na temat zaplanowanego zamachu miał od 31 października?

    S.K.: Nie, nie, taką wiedzę to mają tylko według krótkiego rozdzielnika tak zwanego najważniejsze osoby w państwie. Wiedza o działaniach operacyjnych jest z natury bardzo ograniczona i tak powinno być.

    K.G.: Pytam o tę datę dlatego, że dziś Gazeta Wyborcza pisze, że o zagrożeniu premier i członkowie Kolegium ds. Służb Specjalnych, szefowie MSW, MSZ, Ministerstwa Finansów i Biura Bezpieczeństwa Narodowego dowiedzieli się 31 października z tajnej notatki ABW.

    S.K.: Dementuję, dementuję, nie było takiej informacji na szerokim rozdzielniku.

    K.G.: Ale prezydent wiedział.

    S.K.: Prezydent tak, jak najbardziej.


    ...

    K.G.: A co się dzieje w takim momencie, kiedy prezydent dowiaduje się o takim zdarzeniu?

    S.K.: Nie tylko prezydent...

    K.G.: Ale konkretnie...

    S.K.: ...też służby odpowiedzialne za jego bezpieczeństwo także, no i to one podejmują odpowiednie działania zapobiegawcze.

    K.G.: Ale zauważył pan, że coś się dzieje?

    S.K.: [westchnięcie]

    K.G.: Wokół osoby prezydenta w kwestii jego bezpieczeństwa?

    S.K.: No, byłoby może niedobrze, gdyby wszyscy widzieli, ze służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo podejmują jakieś specjalne działania, ale np. 11 listopada ja widziałem dobre, jakby ponadstandardowe działania Biura Ochrony Rządu.

    K.G.: Mimo że potencjalny zamachowiec był zatrzymany już 9 listopada?

    S.K.: No tak, ale jedna informacja nie wyklucza, że być może są jakieś inne jeszcze tego typu zagrożenia.

    K.G.: Jako że, panie generale, przy tej okazji, przy okazji ujawnienia całej tej sprawy pojawiło się wiele opinii, także ta, która mówi o tym, że posłowie, członkowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych powinni być także informowani o tego typu zagrożeniach, czy pan się z tym zgadza?

    S.K.: Nie no, są przyjęte standardy, są przyjęte pewne procedury, jakie informacje i komu się przekazuje, są pewne informacje objęte np. tajemnicą śledztwa, są informacje o charakterze poufnym, tajnym, tajnym spec-znaczenia, są wreszcie informacje operacyjne i tak dalej. Więc każda służba ma odpowiednie procedury, jak kogo informować, a kogo nie. Ja generalnie wyznaję zasadę, że im mniej informowania o tego typu sytuacjach poza służbami, tym lepiej, tym większa gwarancja, że w tajności, skrytości można skuteczniej dane operacje przeprowadzić, śledzić, wykryć dodatkowo, chwycić na gorącym uczynku i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  29. cz.2.

    K.G.: A czy spodziewa się pan takiej reakcji, panie generale, że oto zostanie zwiększona kontrola nad możliwością, ot, choćby w tym konkretnym przypadku zakupu nawozów sztucznych?

    S.K.: Ja myślę, że przepisy w tym względzie są w miarę czytelne, chodzi o ich praktykę, o praktyczne egzekwowanie, praktyczną realizację. Na pewno nie da się w wszystkiego w stu procentach skontrolować, wykryć zawczasu i tak dalej. Chodzi o to, aby w jakichś punktach szczególnie drażliwych koncentrować się i tam jakieś najbardziej podejrzane rzeczy wychwytywać. Ja przy tej okazji bym podniósł może jeszcze jeden aspekt, który u nas jest bardzo istotny, mianowicie bym powiedział taką społeczną kulturę bezpieczeństwa. Chodzi o to, aby nie tylko służby. Chodzi o to, aby każdy obywatel miał pewne poczucie, że jeżeli obserwuje coś podejrzanego mocno, coś nietypowego, coś niebezpiecznego, aby sam reagował, aby sam powiadomił np. służby określone, że istnieje jakieś podejrze... Coś się dzieje podejrzanego. U nas jeszcze w społeczeństwie nie ma wykształtowanej takiej kultury bezpieczeństwa, jak to jest w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii.

    K.G.: No, może dlatego, że wielu kojarzy się to ze słowem donos.

    S.K.: Tak, to na pewno to jest jeszcze konsekwencja jakby takiego naszego dawniejszego systemu, kiedy służby traktowane były, służby państwa, w ogóle państwo było traktowane jako jakieś obce, prawda? I w związku z tym pewno musi potrwać jakiś czas, zanim my również w swoim społeczeństwie wykształtujemy tego typu kulturę bezpieczeństwa. A to jest, nawiasem mówiąc, jeden z ważnych wniosków strategicznego przeglądu bezpieczeństwa narodowego, który niedawno przeprowadziliśmy.


    K.G.: Do tego też chciałbym nawiązać za chwilkę, jeśli pan pozwoli. A czy zwiększenie bezpieczeństwa obiektów państwowych nastąpi przy tej okazji? Przypomina pan sobie sprzed kilku lat, panie generale, że sejm chciał się ogrodzić i była potężna awantura.

    S.K.: Tak, tak, tak. Ja nie uważam, aby było właściwe, aby na podstawie jakiegoś jednego przypadku, incydentalnego przypadku podejmować jakieś strasznie systemowe od razu działania, prawda? Te działania systemowe muszą wynikać z szerszych ocen, a nie tylko z jednego przypadku. To jest trochę podobnie jak w Afganistanie zginie żołnierz, to od razu wszyscy chcą zmieniać strategię globalną wobec Afganistanu. Tak samo tutaj. Nie, działania doskonalące w zakresie bezpieczeństwa, w tym także obiektów szczególnie ważnych, obiektów państwowych, one muszą mieć dużo szersze, że tak powiem, uwarunkowania, na podstawie szerszych analiz muszą być wytypowane, prowadzone i tak dalej. Oczywiście takie pojedyncze, dramatyczne zdarzenia one dają dodatkowe jakieś informacje, dodatkowe wnioski mogą nasuwać, ale one nie mogą być podstawą budowania całego systemu bezpieczeństwa.

    K.G.: A pan się bezpiecznie czuje w swoim miejscu pracy, w swoim budynku?

    S.K.: Jak najbardziej.

    K.G.: Ale ktoś wokół tego budynku chodzi, sprawdza, kto tam parkuje?
    S.K.: Nie no, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, jak szereg innych urzędów państwowych, jest chronione przez Biuro Ochrony Rządu.
    K.G.: I ta ochrona panu wystarczy.
    S.K.: Jak najbardziej.
    K.G.: Ma pan zaufanie.
    S.K.: Mam zaufanie.
    K.G.: Nie wiem, czy wszyscy, którzy chodzą po Warszawie, przez centrum Warszawy zwrócili na to uwagę, na płyty, na włazy do kanałów. Nie wiem, czy pan zwrócił uwagę, panie generale.
    S.K.: Nie, nie zwróciłem uwagi. Tak? A co?
    K.G.: Na większości jeszcze można znaleźć taką plombę, kartkę z napisem BOR.
    S.K.: Na płytach... Nie zwróciłem uwagi, to muszę zobaczyć.
    K.G.: Proszę zwrócić uwagę.
    S.K.: Na pewno skrót może jakiś inny.
    K.G.: Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście. Nie, nie, ja sądzę, że to ma związek z wizytą, pozostałość po wizycie François Hollande’a, kiedy przejeżdżał przez Krakowskie Przedmieście i przez Nowy Świat.

    OdpowiedzUsuń
  30. cz.3.

    S.K.: Znaczy namalowane mówi pan, czy...

    K.G.: Jest po prostu kartka z napisem: BOR. To znaczy ta płyta była uniesiona, sprawdzona, co było pod spodem. To jeśli mówimy o bezpieczeństwie.

    S.K.: A, no to słusznie publicznie trzeba zwrócić uwagę, jak najbardziej.


    K.G.: A pan generał tę konferencję oglądał wczoraj prokuratorów i oficerów ABW?

    S.K.: Przyznam się, że nie oglądałem w tym momencie, dlatego że miałem ważną wizytę mojego partnera międzynarodowego, z którym prowadziłem akurat w tym czasie rozmowy, na żywo nie oglądałem, ale moje... departament za to odpowiedzialny oglądał, zreferował mi, przedstawił.

    K.G.: Podczas tej konferencji pojawił się wątek, który dla wielu mógł być zaskoczeniem, bo oczywiście sprawa potencjalnego zamachowca to jedno, opis jego działania, jego zatrzymanie i tak dalej, ale pojawił się taki wątek, który poruszył szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, pan Artur Wrona, powiedział, że „uważam, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego winni mieć uprawnienia, które posiadają obecnie”. Krótko mówiąc, prokurator zabiera głos w sprawie, która czy aby na pewno go dotyczy?

    S.K.: No, ja myślę, że coś panu prokuratorowi się pomyliły miejsca i czas mówienia. Uważam, że to była niezręczność bardzo niedobra przy takiej okazji poruszać kwestie zupełnie inne i nie leżące w jego kompetencjach. Myślę, że popełnił błąd po prostu pan prokurator, łącząc, wplątając wątki. Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje opinie co do różnych rozwiązań, ale na wszystko musi być czas, miejsce, forma, to nie było najlepsze.

    K.G.: Premier zapowiadał we wrześniu, że chciałby dokonać pewnych zmian w działalności ABW, tak, by Agencja straciła część uprawnień śledczych. Czy pan uważa, że to jest właściwy krok?

    S.K.: Tak, ja uważam, że to jest właściwy krok, zresztą podobne wnioski mamy w tym strategicznym przeglądzie bezpieczeństwa narodowego, które przekazaliśmy panu premierowi i kolegium ds. służb specjalnych. Uważamy, że takie połączenie, skumulowanie w jednej służbie różnych funkcji nie jest najlepszym rozwiązaniem, musi być większa specjalizacja między tym, który rozpoznaje, wywiad dostarcza informacji, tym, który te informacje... ktoś inny powinien te informacje uogólniać, analizować i przedstawiać, a kto inny powinien ścigać, śledzić, prowadzić dochodzenia i tak dalej. Skumulowanie w jednej instytucji to jest niedobre zarówno dla samej instytucji, która zaczyna, że tak powiem, w tych swoich kompetencjach się gubić, ze szkodą być może dla czegoś, co jest o wiele ważniejsze, więc tego typu reforma moim zdaniem jest wskazana jak najbardziej.

    K.G.: A jeśli uprawnienia odbierzemy jednej instytucji, to któraś musi je zyskać.


    S.K.: Tak, tak, no, muszą być wyspecjalizowane instytucje. Są instytucje śledcze, jest policja i tak dalej. To jest kwestia zorganizowania polskich służb specjalnych, tak, aby one były optymalnie w całym systemie działające ze skutecznością. Np. dzisiaj wyraźnie widać, że nie ma takiego ośrodka analiz tych informacji zdobywanych przez różne służby. Tych służb jest sporo, może za dużo wręcz w Polsce, każda produkuje swoje informacje i decydent od każdej otrzymuje informacje. A ktoś powinien temu decydentowi dokonywać analiz, ocen, porównań i tak dalej, wyciągać pewne wnioski, sugerować i tak dalej. Takiego rozwiązania też nie mamy i też proponujemy w tym przeglądzie, aby tego typu centrum zintegrowanych analiz służb specjalnych powstało.

    OdpowiedzUsuń
  31. cz.4.

    K.G.: Wczoraj pan prezydent spotkał się z ministrem spraw wewnętrznych i z szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Czy może wie pan, dowiedział się czegoś więcej niż opinia publiczna po konferencji krakowskiej, prokuratorów krakowskich?

    S.K.: Nie wiem, nie byłem na tym spotkaniu, dlatego nie mogę nic powiedzieć.

    K.G.: Strategiczny przegląd bezpieczeństwa wewnętrznego, czyli prognoza bezpieczeństwa kraju na najbliższe 20 lat, o tym pan generał wspomniał. To ciekawe, w wywiadzie dla dziennika Polska The Times uspokoił pan mocno opinię publiczną, wydaje się, nie wiem, czy wszyscy doczytali, na pytanie, z której strony grozi Polsce największe niebezpieczeństwo, powiada pan: dzisiaj z żadnej.

    S.K.: Tak, dzisiaj z żadnej, dlatego że ściśle mówiąc, my nie traktujemy już od dawna zresztą żadnego z naszych tu najbliższych państw-sąsiadów jako wroga, wroga, czyli takiego, który w sposób świadomy, celowy przygotowuje się do agresji na Polskę. I w tym sensie jakby nie można politycznie, geograficznie zlokalizować tego zagrożenia. Natomiast to wcale nie znaczy, że nie istnieją obiektywne źródła zagrożeń, które mogą się wcześniej lub później uaktywnić, w każdej chwili może nastąpić zmiana sytuacji politycznej, strategicznej, w związku z tym bezpieczeństwo to jest ciągłe przygotowywanie się na przyszłość.

    K.G.: Ów dokument kiedy miałby być przyjęty?

    S.K.: Dokument, raport z tego przeglądu był już rozpatrywany przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego, został jednomyślnie pozytywnie przyjęty, w tej chwili pracujemy nad tzw. mapą drogową wdrażania tych rekomendacji w tym raporcie zawartych. Na początku roku ukaże się biała księga, czyli taka jawna wersja tego raportu, w którym do opinii publicznej, do wszystkich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, do każdego obywatela będziemy chcieli dotrzeć właśnie, aby jakby krzewić tę kulturę bezpieczeństwa, o której wspomniałem poprzednio, bo to jest bardzo ważne, jedno z najważniejszych pewno zadań na najbliższe lata.

    ......

    Daniel Wydrych: To jeszcze jedno, bo pan generał wspomniał o tym, że tajność operacji. Przede wszystkim o to chodziło ABW. Członkowie sejmowej speckomisji niektórzy podkreślają, że nie zostali poinformowani wcześniej. Panie generale, ja mam pytanie. Załóżmy, że sejmowa speckomisja dowiaduje się o całej sprawie tydzień temu albo dwa tygodnie temu. Po jakim czasie po tym, jak ABW przekazuje w tajemnicy te informacje, po jakim czasie o tej sprawie dowiedzieliby się dziennikarze?

    S.K.: Pewno stosunkowo szybko, dlatego uważam, że...

    K.G.: Komisja liczy 9 osób.

    S.K.: Tak, dlatego uważam, że te informacje powinny być bardzo, ale to bardzo do ograniczonego grona osób przekazywane.

    OdpowiedzUsuń
  32. ...................................

    "Tak, to na pewno to jest jeszcze konsekwencja jakby takiego naszego dawniejszego systemu, kiedy służby traktowane były, służby państwa, w ogóle państwo było traktowane jako jakieś obce, prawda?

    I w związku z tym pewno musi potrwać jakiś czas, zanim my również w swoim społeczeństwie wykształtujemy tego typu kulturę bezpieczeństwa. A to jest, nawiasem mówiąc, jeden z ważnych wniosków strategicznego przeglądu bezpieczeństwa narodowego, który niedawno przeprowadziliśmy."


    ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Potencjalnym przygotowaniu aktu terroryzmu, wiedzieli misiac wczesniej. POtencjalny zamachowiec był zatrzymany już 9 listopada, a 11 listopada, trzy najwazniejsze osoby w Polsce maszeruja jeden obok drugiego i trzeciego.... Czy zamach nad Smolenskiem nic ich nie nauczyl, a moze raczej zamachowcy czuja sie pewnie, bo jak oni nie dadza rozkazu, to nie musza sie bac ?

      Bronislaw Komorowski - prezydent RP

      Ewa Kopacz - marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej VII kadencji.

      Bogdan Borusewicz - Marszałek Sejmu

      i wtedy sie nie bali o swoje zycie? Nie mysleli ze oprocz jednego "terrorysty" moglo byc wiecej wspolnikow? Interesujace jest ze wtedy Tusk wyjechal z Polski....

      pozdrawiam, PiS be with you

      Usuń