Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 28 marca 2011

CENA HONORU


Wytaczane przeciw Panu zarzuty są bezpodstawne. Działał pan w ramach prawa i w granicach własnych kompetencji. Nikogo pan nie skrzywdził i nie wyrządził żadnej szkody, ani osobie, ani sprawie. Nie popełnił żadnego przestępstwa! Tę szkodę może pan wyrządzić teraz, jeśli się pan podda nagonce. Uznają, że tak można, że jeśli się chce kogoś politycznie zaatakować, to można do tego celu użyć prokuraturę i zastosować każde, nawet najbardziej absurdalne paragrafy. (…)Wierzy Pan w sprawiedliwość? Jako były sędzia oczywiście też w nią wierzę. Ale nie przesadnie. Mam wrażenie, że w sprawach politycznych Temida nie zawsze jest ślepa. Zdarza się, że widzi więcej niż trzeba.
Rozumiem ten odruch - staję z podniesionym czołem, nie chowam się za immunitet, niech mnie sądzą! Pewnie na Pana miejscu miałbym to samo. Ale to jest oskarżenie polityczne. Nie poddanie się takiemu oskarżeniu nie jest chowaniem się za immunitet.”
Te słowa napisał przed trzema laty sędzia Janusz Wojciechowski, były prezes NIK-u, w reakcji na decyzję Zbigniewa Ziobry o zrzeczeniu się immunitetu poselskiego.
Niestety, Ziobro nie posłuchał rady doświadczonego praktyka i zadeklarował, że zamierza „z podniesionym czołem stanąć przed sądem, bo prawda zwycięży”. Za to  „zwycięstwo prawdy” poseł PiS-u zapłacił dwoma latami wędrówek po prokuraturach i rolą „czarnego charakteru” w medialnej kampanii pomówień i oszczerstw. Tylko on sam wie, jak wielka była to cena. Osobą, która namawiała wówczas Ziobrę do porzucenia immunitetu, był Bronisław Komorowski. Marszałek Sejmu, który sam nigdy nie miał odwagi zmierzenia się z prawdą, perorował:Mam nadzieję, że pan Ziobro skorzysta z mojej rady, że najlepszym rozwiązaniem, stosowanym bardzo często przez bardziej przyzwoitych posłów, jest samorezygnacja z immunitetu”.
Byłem wówczas zwolennikiem wyboru dokonanego przez Ziobrę, wbrew tym, którzy twierdzili, że źle zrobił, podając się nagonce i ulegając politycznemu odwetowi. Porównując postawę posła PiS –u, z postępowaniem Komorowskiego napisałem: „Oddając immunitet Ziobro zachował się jak człowiek naiwny, pryncypialny i politycznie niedojrzały – czyli tak właśnie, jak zachowuje się każdy człowiek honoru, mający w sobie dość siły, by stanąć twarzą naprzeciw chamskiego bezprawia. Mówiąc „prawda zwycięży” – naraził się na śmieszność, na słuszny zarzut politycznej naiwności i ideowej ślepoty, na gromkie naigrywania medialnych mędrków i pełne cynizmu obelgi pospólstwa. I tak właśnie być powinno, byśmy mogli zobaczyć – z jednej strony, jak zachowuje się człowiek honoru, z drugiej zaś – jak wygląda pospolity tchórz.  Bez zestawienia, tych właśnie dwóch postaci, lekcja z zakresu staroświeckiego słowa „honor”, nie mogłaby się odbyć.
Dziś decyzję człowieka honorowego podjął Jarosław Kaczyński, zrzekając się immunitetu w sprawie procesu o  zniesławienie, wytoczonego przez Romana Giertycha. Nie trzeba słuchać wypowiedzi posłów PO chwalących decyzję Kaczyńskiego, by wiedzieć, że prezes PiS-u popełnił wyjątkowo poważny błąd, którego skutki mogą zaważyć na wynikach wyborów parlamentarnych.
Jeśli jeszcze przed trzema laty byłem przeświadczony, że obowiązkiem człowieka honoru jest obrona wobec fałszywych zarzutów oraz otwarta walka o dobre imię, dziś – po doświadczeniach rządów PO i traumie tragedii smoleńskiej, jestem przekonany, że zasad tych nie wolno używać w stosunku do zgrai, która opanowała życie publiczne III RP. Co więcej – obowiązek człowieka honorowego polega dziś na uczynieniu wszystkiego, by uwolnić Polskę od obecności ludzi pokroju Komorowskiego i Tuska.
W przypadku polityka tej miary, jak Jarosław Kaczyński, jest to powinność nałożona zaufaniem i poparciem milionów obywateli, którzy mają prawo oczekiwać życia w suwerennym państwie. Dla nich Kaczyński jest symbolem nadziei na wolną Polskę.
Niezależnie od motywacji leżących u podstaw tej decyzji, możemy być pewni, że proces polityczny Kaczyński kontra Giertych zostanie wykorzystany do osłabienia partii opozycyjnej i posłuży jako pretekst do prowadzenia kampanii oszczerstw i dezinformacji. Oddając immunitet, Jarosław Kaczyński przyjął dobrowolnie rolę podsądnego w procesie wytoczonym przez człowieka pozbawionego honoru i zdał się na wolę „aparatu sprawiedliwości” służącego interesom grupy rządzącej.
I choć polityka ludzi prawych musi wspierać się na niewzruszalnych zasadach, uważam, że nie wolno stosować ich w walce z kimś, kto nie zasługuje na miano godnego przeciwnika, kto posługuje się fałszem, zdradą i przemocą, a z własnego państwa uczynił obce dominium. Gdy mamy do czynienia z władzą totalną, wspartą na osłonie propagandy i grze służb specjalnych, walczącą z opozycją przy pomocy aparatu państwa – nie można być wiernym regułom demokracji i zasadom honoru.
Czy nazwiemy to pragmatyzmem, miarą mądrości i skuteczności politycznej, walka z tą władzą wymaga  „sprytu lisa i siły niedźwiedzia”, nie zaś „czystości gołębia”. Środki, które trzeba użyć muszą być diametralnie inne, od tych stosowanych w dojrzałych demokracjach.
Zabójstwo polityczne w Łodzi, zastraszanie współpracowników Macierewicza, gra służb wokół rodziny Kaczyńskich, pobicie dziennikarza – stanowią zaledwie preludium przed zdarzeniami, jakie czekają nas w okresie przedwyborczym.
 Jeśli Jarosław Kaczyński trafnie definiuje obecne rządy i dostrzega grozę naszego położenia, nie może sądzić, że wytoczony mu proces nie zostanie wykorzystany przeciwko niemu, a spektakl, jaki urządzą rządowe media nie posłuży do zdyskredytowania go w okresie wyborczym. Nie ma też żadnej pewności, że rezygnując z immunitetu poselskiego nie naraża się na inne zarzuty i represje. Dając przeciwnikowi ten oręż, już dziś staje się potencjalną i dobrowolną ofiarą. Obyśmy nie zapłacili za to ceny nazbyt wysokiej.


Wydawnictwo ANTYK  - Aleksander Ścios „ZBRODNIA SMOLEŃSKA. Anatomia dezinformacji”: http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016395-23010001.html

10 komentarzy:

  1. Ja juz chyba zapomniałem kiedy myslelismy inaczej, kiedy myslelismy podobnie.

    Od dawna, od co najmniej 10.04 myslimy identycznie.

    O czym zatem ten wpis którego rónie dobrze mogłoby nie być?

    O tym że bardzo Ci dziekuje za wszystkie byłe a i kolejne wpisy. Przywracają równowagę.

    Przepraszam jęsli komentuje ledwie co 10-ty czy 20-sty :)
    Staram sie popularyzować niemal każdy.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie Aleksandrze,

    Jarosław Kaczyński nie miał wyjścia. Obecny Sejm odebrałby mu immunitet bez mrugnięcia okiem. To samo zresztą dotyczyło Zbigniewa Ziobry.

    Spór Kaczyński-Giertych obnaża słabość polskiej prawicy...bo czy widział Pan dwóch byłych PZPR-owców spotykających się w sądzie w sprawie o zniesławienie? Roman Giertych odgrywa tu szczególnie smutną rolę. Nie wiem, czy rola ulubieńca lewacko-liberalnych salonów, na chwilę zresztą, bo jedynie tak długo dopóki Giertych będzie okładał Kaczyńskiego, warta jest takiej postawy?

    Jarosław Kaczyński też nie ułatwia sobie niczego. Zamiast wspierać Ziobrę w jego walce o prawdę, każe mu się uczyć angielskiego, bo pewnie przyda mu się to w rozmowach z polskimi prokuratorami? Szkoda, że angielskiego Kaczyński nie każe uczyć się Donaldowi Tuskowi. Jemu też by się przydało, ale wygląda na to, że lepiej jest kopać samego siebie niż umiejętnie podstawiać nogę przeciwnikowi - i to w tym polska prawica wydaje się być coraz bardziej skuteczna.

    Na swoich świadków Roman Giertych chce powołać Janusza Kaczmarka i Andrzeja Leppera. Świadkowie to nieposzlakowani i równie zacni, jak mecenas Giertych. Kto z kim przestaje...ale o tym powinien był też wiedzieć i sam Jarosław Kaczyński. Nieostrożność Kaczyńskiego, nie tylko w tej kwestii, doprowadziła do utraty władzy w 2007 roku. Nieprzerwane pasmo błędów (zaczęło się od 'taśm Beger') rzeczywiście może doprowadzić do tego, że Jarosław Kaczyński nie odzyska już władzy. Musi on przemyśleć ostatnie 5 lat i nadchodzące 7 miesięcy. Jeśli proces z Giertychem ma osłabić Kaczyńskiego, to muszą być też sposoby, żeby tego uniknąć. Generalnie musi być sposób, żeby wygrać wybory - tylko nie może to być ten sam sposób, co dotychczas.

    mazur

    OdpowiedzUsuń
  3. Nurni - Cieszę się, że tę równowagę nadal postrzegamy jako myślenie "pod prąd".
    Dziękuję Ci i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mazur - Oczywiście, Kaczyński miał inne wyjście i mógł sprawić, by debata nad odebraniem immunitetu zmieniła się w ważny dla Polaków przekaz: ta władza chce wykorzystać organy państwa w walce z przeciwnikiem politycznym.
    Należało to zrobić i nie ułatwiać roboty dzikiej sforze.

    Ostatnie trzy lata obfitowały w dość mocnych doświadczeń, by polityk tej klasy jak Kaczyński wiedział, że honorową postawą ofiary nie zdobywa się władzy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, juz 2 taki powazny blad po stronie PiS ( nie wyobrazam sobie, ze Prezes zaczyna rosyjska ruletke - mowimy o polskojezycznym systemie sadownictwa przeciez!- bez zasiegniecia opinii wladz partii).

    Pierwszy, za ktory zaplacilismy PO-wskim zamachem stanu, stanowilo poddanie regul i narracji kampanii prezydenckiej macherom z Czerskiej.


    Serdeczne pozdrowienia,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponieważ dzika sfora jest najzwyczajniej dzika, więc należy jej po prostu unikać. Wyobraża Pan sobie debatę prowadzoną przez Niesiołowskiego? Festiwal chamstwa nie miałby końca.

    Dziś już wiemy, że kij ma dwa końce i mecenas Giertych ma problem: otóż widząc, jako wice-premier, iż na jego oczach popełniane jest rzekome przestępstwo, nie poinformował o tym prokuratury. Jest to nauczka dla przyszłych Giertychów, ale i poważnych polityków: W państwie prawa należy trzymać się prawa (jeśli żyjemy w państwie prawa).

    Dlatego właśnie, na obecnym poziomie rozwoju naszej demokracji ('demokracja lodowa' (nie mylić z 'ludową', choć bardzo podobna), czyli to, że po 20 latach kapitalizmu społeczeństwo ciągle jest tak spauperyzowane, iż uprawianie polityki jest jednym z bardziej intratnych zajęć - głównie dzięki stosunkowo wysokim dietom i 'kręconym lodom' - smutne to, ale taki urok tej 'zielonej wyspy'), należałoby powołać permanentną komisję sejmową ds. podsłuchów złożoną w większości z posłów opozycji. Piszę o tym, bo jeśli PiS wygra wybory, to powinien zbadać działalność generała Bondaryka i w tym kontekście premiera Tuska. Ale już teraz widzę podnoszone larum, jaka to straszna zemsta ze strony strasznego PiSu wobec biednych, pokonanych przeciwników politycznych.

    Jednak to, czego ciągle nie widzę, to dlaczego PiS miałby wygrać wybory? Tzn. osobiście wiem dlaczego, ale rzecz ujmując bardziej obiektywnie, to nie mam pojęcia! Dlaczego byli wyborcy PO (z 2007 roku) i byli wyborcy SLD (z 2001 roku) mieliby ponownie dopuścić do władzy PiS??? Co takiego może zaproponować Jarosław Kaczyński, oprócz honoru właśnie, w obliczu nadchodzących wyborów, w obliczu istniejących problemów (pauperyzacja społeczeństwa, dziura budżetowa, dekompozycja armii, państwa i więzów społecznych, uprzywilejowanie obcego kapitału i brak rodzimego kapitału, etc. itp.)???
    Podobno ma być więcej PiSu na Facebook'u, ale czy więcej Facebooka oznacza rozwiązywanie realnych problemów. Czy więcej Facebooka przekona rozczarowanych PO do głosowania na PiS? Przecież rozczarowanie PO nie bierze się z tego, że PO nie ma na Facebooku. Czy jest to, aby jasne dla Jarosława Kaczyńskiego?

    Dla mnie osobistą inspiracją jest II Rzeczpospolita i choć wiem o niej ciągle zbyt mało (tak to PRL edukował), to jest ona potężną kopalnią inspiracji właśnie - i nie są to inspiracje ani lewackie, ani liberalne - raczej inspiracje pro-społeczne. Jarosław Kaczyński w trakcie kampanii prezydenckiej inspirował się Edwardem Gierkiem. Ten etap został już na szczęście zamknięty. Dzisiaj jednak ciągle nie widzę, nie czuję i nie wiem, co Jarosław Kaczyński chce osiągnąć po dojściu do władzy? Mi wystarczy zaledwie odsunięcie Tuska od władzy (choć nie wiem, na jak długo to mi wystarczy), ale takich jak ja jest zaledwie 25%.

    mazur

    OdpowiedzUsuń
  7. @mazur,

    Witaj,
    Chociaz pytania maja adresata, to nie moge oprzec sie przed mala polemika.

    Mowisz powaznie?! Nie rozumiesz, co dojscie PiS-u do wladzy przyniesie Polsce?

    Wezmy na pierwszy ogien, restauracje interesu NARODOWEGO w polityce wewnetrznej i zagranicznej!

    W miejsce skrajnego fiskalizmu - ustalenie podstaw rozwoju gospodarczego , jak preferencyjna -a wlasciwie - rownowazna dla rodzimego biznesu taksacja (wzorem Wegrow - jak wiesz - wielkie korporacje z obcym kapitalem placa symboliczne podatki w Polsce).
    dalej, zupelnie 'koktajlowo' zestawiajac: uwolnienie Slaska spod buta obcych interesow, rozwoj portow, anulowanie umowy gazowej z Putinem, rozwoj energetyki rodzimej (termalna , gaz), w tym walka z wszechpanujaca korupcja i "ukladem trzymajacym wladze", ktora kosztuje miliardy polskiego podatnika.

    Widze tu bezposrednie zwiazki z redukowaniem pauperyzacji spoleczenstwa i redukcja zadluzenia budzetu panstwa, a Ty?.

    Zas w plaszczyznie czysto ideologiczno-etycznej - Polska patriotyczna czeka na postawienie winnych Zamachu Smolenskiego (i ich pomagierow) przed wymiarem sprawiedliwosci, nie mylic z "rozgrzanymi" sadami.

    Pozdrawiam ,
    zoom


    P.S. Gratuluje, jesli potrafisz znalesc inspiracje w fenomenalnych zdobyczach II RP, nie jestes ofiara wojny informacyjnej, o czym pisal Pan Aleksander

    zobacz:

    „W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.”

    OdpowiedzUsuń
  8. @ zoom:
    Owszem, wraz z powrotem PiSu nastąpi zwrot w polityce, jednak to, co wymieniasz, jest tylko Twoim życzeniem. Generalnie nie ma planu, nie ma strategii jako całości. Są hasła, przyznam, że piękne hasła. Jednak hasła to za mało, gdyż politykę robi się strategią (planem) - przykładem niech będzie Rosja Putina i Gazprom (patrz np. wpis Aleksandra Ściosa 'Pokolenia przyjaciół Rosji' z 30 marca).

    Gdy nie ma strategii, to wszystko jest doraźne, płytkie, sprzeczne i mało skuteczne (pokazały to po części rządy PiS, a o rządach PO wspominać nie warto, bo wiadomo o co chodzi).

    mazur

    OdpowiedzUsuń
  9. @ mazur,

    Mylisz postrzeganie polityki PiS przez agenturalne me(r)dia, ktore prowadza wojne informacyjna z narodem, z rzeczywistymi rezultatami (krotkotrwalych i 'wyprzeganych w nurcie rzeki' rzadow tej partii.

    Vide , postrzeganie postaci i dorobku prezydenta Kaczynskiego; chce sie wlosy rwac z glowy , wiedzac , co dzis wiemy.

    Vide, reformy Z. Gilowskiej , ktora wykreowala podwaliny pozniejszej passy ekonomicznej , ktora zdyskontowala PO.Sa pewne uchybienia wizerunkowe, ale zadna propaganda(zwana dla zmylenia PR) tego nie zmieni, kiedy zyjemy pod dyktatem agresywnych i antypolskich mediow (polecam kapitalny artykul Klopotowskiego w salonie24 na ten temat).

    Sa pewne uchybienia wizerunkowe, ale zadna propaganda(zwana dla zmylenia PR) tego nie zmieni, kiedy zyjemy pod dyktatem agresywnych i antypolskich mediow (polecam kapitalny artykul Klopotowskiego w salonie na ten temat).

    Pozostaje nam prawdziwie oddolny ruch przebudzenia narodowego.


    Ha, pomyliwszy;) sie, jestes w istocie ofiara wojny informacyjnej!Uszy do gory jednak , zarzut przychodzi ze strony neofity;).

    Pozdrawiam ,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  10. @ zoom:

    Szkoda mi czasu na dyskusję w takim tonie i z takimi argumentami. Dodam, że żadnych agenturalnych mediów nie czytam, a informacje, które do mnie docierają, pochodzą z różnych źródeł.

    mazur

    OdpowiedzUsuń