Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

wtorek, 24 sierpnia 2010

CZY POWSTANIE PARTIA PREZYDENCKA?

Ludzie o ostrym języku, o ostrym stylu uprawiania polityki, najlepiej wyrażają różne wątpliwości, różne zagrożenia i poglądy. To już jest kwestia taktyki politycznej” – przypomniał w maju br. Bronisław K., odnosząc się do wizerunku publicznego Janusza Palikota.
Choć media starannie omijają ten niewygodny temat, faktem jest, że tych dwóch polityków od dawna tworzy nierozłączny tandem, a Janusz P. jest alter ego człowieka pełniącego dziś funkcję prezydenta. Nie popełni błędu ten, kto wypowiedziach Janusza P. odczyta autentyczne, choć skrywane poglądy Bronisława K. „To już jest kwestia taktyki politycznej” – jak zapewniał ten ostatni.
Związki obu przyjaciół są tak mocne, że w marcu Bronisław K. nie wahał się zagrozić wycofaniem z prawyborów, jeśli Platforma wyrzuci ze swoich szeregów lubelskiego posła. Sytuacja wyglądała na tyle komicznie, że w ówczesnych wypowiedziach Janusza P. pojawił się nawet element moralnej refleksji:
Bronisław Komorowski wstawił się za mną. Powiedział premierowi, że jeżeli wyrzuci mnie z partii, to on wycofa się z prawyborów” - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Janusz P. i dodał: „Uświadomiłem sobie, że postawiłem Komorowskiego w niezręcznej sytuacji.[...] Najważniejsze jego przedsięwzięcie polityczne w życiu ja stawiam przez swój brak odpowiedzialności - trzeba tak to nazwać w tym kontekście - stawiam na szali naszej znajomości, naszej przyjaźni kilkunastoletniej. Czy mogłem zrobić coś gorszego swojemu przyjacielowi?” – biadał P.
Gdy w trakcie kampanii prezydenckiej kandydat PO przyznał, że Janusz P. pomaga mu w kampanii, nie angażując się jednak medialnie, wyznanie to stanowiło tylko potwierdzenie oczywistego faktu. Podobnie, jak obecność P. podczas narad w domu Bronisława K., w ścisłym gronie Tusk-Komorowski-Palikot.
To P. przez cały okres poprzedzający wybory był głównym promotorem kandydatury obecnego prezydenta, a nawet można mu przypisać jej „ojcostwo” – o czym dziś niewielu zdaje się pamiętać. Już w wywiadzie dla RMF FM z 28 maja 2008 roku Janusz P. ujawnił, że „gdyby Donald Tusk nie zdecydował się kandydować, to najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Bronisław Komorowski”.
Mając na uwadze powyższe fakty, czy można sądzić, by obecna inicjatywa posła z Lublina – powołania nowej formacji politycznej – była oderwana od planów jego przyjaciela? Czy nie mamy raczej do czynienia z próbą utworzenia zaplecza politycznego Bronisława K i budową partii prezydenckiej?
Byłoby to działaniem mocno usprawiedliwionym, jeśli pamiętać, że formuła Platformy ulega powolnemu, lecz nieuchronnemu rozkładowi, podobnie jak było to w przypadku innych grup  politycznych ( Unia Wolności, KLD) powołanych dla ochrony interesów establishmentu III RP.  Istniejące wewnątrz partii poszczególne frakcje i ujawniane niekiedy ostre konflikty świadczą, że PO nie stanowi już monolitu na którym mógłby oprzeć się Bronisław K., a przede wszystkim, może nie spełniać oczekiwań środowiska stojącego za tą prezydenturą.
W tekście STRATEGIA NOŻYCZEK postawiłem hipotezę, że nowa prezydentura będzie realizowana w interesie grupy rządzącej, poprzez rozgrywanie rzekomych antynomii. 
Koncepcja „strategii nożyczek” jest niezwykle korzystna dla ludzi samej Platformy i środowisk stojących na jej zapleczu. Pozwala bowiem na usprawiedliwianie niepopularnych decyzji, ale też na tuszowanie nieróbstwa i błędów, poprzez rozgrywanie rzekomych konfliktów na linii Pałac Prezydencki – rząd. Mając w ręku wszystkie, najważniejsze narzędzia władzy środowiska te ze względów taktycznych nie mogą nawet forsować obrazu monolitu, który zostałby wykorzystany przez opozycję do rozliczania grupy rządzącej z wyborczych obietnic. O wiele korzystniejsze jest stworzenie mitu o dwóch, niezależnych, a czasem skonfliktowanych ośrodkach oraz generowanie rzekomych sporów. Pomiędzy tak działającymi „nożycami” znajdzie się nieświadome gry społeczeństwo, skazane na  infantylne oceny medialnych analityków.
Pomysł Janusza P. nie stoi w sprzeczności ze „strategią nożyczek”, jeśli służy pozornej  polaryzacji sceny politycznej i prowadzi do powstania „nowej” (a zatem nieobciążonej bagażem Platformy) partii. Trafne mogą być oczekiwania, że w jej szeregach znajdą się różnego rodzaju środowiska lewicowe, a mając w pamięci doskonałe relacje P. z Andrzejem Olechowskim wolno spodziewać się również akcesu tego polityka. Ponieważ jeszcze do niedawna, to Andrzej Olechowski spełniał funkcję „koordynatora” linii politycznej PO, dyscyplinując tę partię groźbami powołania nowych formacji – jego obecność w „nowej” strukturze miałaby pewien wymiar symboliczny. Adresatem oferty będzie także elektorat Grzegorza Napieralskiego, co pozwoliłoby utworzyć faktyczną koalicję z SLD – czyli zrealizować pomysł Janusza P. z czerwca br. Nieprzypadkowy wydaje się czas, w jakim pojawił się pomysł lubelskiego posła. Do wyborów parlamentarnych pozostaje jeszcze rok, który przy wsparciu propagandy medialnej można wykorzystać na budowę „nowej” partii.
Korzyści, jakie Bronisław K. może odnieść z przebudowy sceny politycznej wydają się oczywiste. Przede wszystkim, stałby się patronem „nowej” formacji i mógł liczyć na jej wsparcie we wszystkich przedsięwzięciach. Stworzyłby groźną dla PO alternatywę, wymuszając tym samym na liderach PO ustępliwość oraz „linię polityczną” zgodną z oczekiwaniami zaplecza prezydenckiego. Uzyskałby realne narzędzie władzy oraz wpływy na bieżącą politykę, mogąc kontrolować poszczególne decyzje grupy rządzącej.
W tle koncepcji Janusza P. trzeba widzieć efekt zmian, jakie zaszły wśród środowisk decydujących o kształcie polskiej sceny politycznej. Ich najbardziej spektakularnym przejawem była wymuszona (moim zdaniem) rezygnacja Donalda Tuska z prezydentury i wystawienie kandydatury Bronisława K. Okoliczności związane z tragedią z 10 kwietnia oraz wygrana  patrona Wojskowych Służb Informacyjnych pozwalają przypuszczać, że to właśnie środowisko uzyskało dziś największy wpływ na sprawy polskie. Pytaniem otwartym pozostaje, czy w tej sytuacji doszło do „historycznego kompromisu”, w którym pogodzono interesy decydentów.
Warto bowiem pamiętać, że „ojcami” Platformy byli ludzie cywilnej bezpieki – Departamentu I MSW, zaś Bronisław K. jest człowiekiem za którego plecami znajdziemy środowisko służb wojskowych, wywodzące się głównie z Zarządu II Sztabu Generalnego WP.
Niewykluczone, że realizacja koncepcji Janusza P. może prowadzić do powolnego wygaszania „projektu PO” i budowy w jego miejsce kolejnej mutacji partyjnej, reprezentującej interesy grup zarządzających III RP.




9 komentarzy:

  1. Faktyczny sojusz PO i SLD (z pozorowanym, albo faktycznym, a drugorzędnym konfliktem o media) świadczy o tym, że już od jakiegoś czasu mamy z takim projektem do czynienia. Plus - pozornie różniące się od siebei Ubekistańskie media. Od TVN, przez Wyborczą, po Politykę, Nie, Fakty i Mity.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam wrazenie, ze niemal wszyscy daja sie nabrac na tzw. "gre polityczna", choc moze sie myle. Za jakis czas nastapi konfrontacja i okaze sie, czy byl to tylko blef i elelment strategii mordercy kotow, czy cos jest na rzeczy. pozdr. Tamka

    OdpowiedzUsuń
  3. @Tamka

    Herr Katzenbrenner to raczej średni eszelon. Przeznaczony bardziej do artykułowania (że tak to eufemistycznie ujmę) pewnych rzeczy, aniżeli do móżdżenia i decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Jaszczur
    Dzieki za ta nazwe, az sobie zapisalam. Odnosnie "onego", to nie jest typem lidera wg mnie. Jednakbezsprzecznie ma mocne umocowanie w palacu, a i z tuskiem wiaza go jakies konotacje [nie mam pojecia jakie], skoro jest nadal mocny. PO nie wypusci go ze swych szeregow, bo chocby za duzo wie. pozdr. T.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Anonimowy (Tamka ?)

    To tylko tłumaczenie nazwiska na język naszych zgermanizowanych braci Łużyczan zza Odry ;) Także nie ma za co dziękować. I myślę, że z nim może być gorzej. Z obserwacji wnioskuję, że może on być jedną z wtyk peerelowskich specsłużb. Czy zwrócił/-a Pan/-i uwagę na ostatnią wypowiedz ws potrzeby powołania partii centrolewicowej ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Aleksandrze,


    Bede sie puszyc, ale jakis czas temu tekst "divide et impera" , co paradnie wspolgra z Panska prognoza.

    Wydaje sie , ze rozgrywanie "rzekomych antynomii" przebiega juz od jakiegos czasu na kazdej plaszczyznie zycia publicznego i, niestety, skutecznie umacniania wladze łżych elit.

    Ale, element tej gry, ktorego ciagle nie maja w garsci - rzadzeni - moga podniesc glowy - to musi im spedzac sen z powiek - nie sa w stanie re-totalitaryzowac panstwa w satysfakcjonujacym dla siebie tempie.

    Malo, wkrotce moze zmienic sie "klimat" miedzynarodowy, jesli w listopadzie demokraci straca bezwzgledna wiekszosc w Kongresie US, co wywrze nacisk na obecna administracje waszyngtonska.

    Interesujace, ze Stany przezywaja podobna ofesywe (...)

    Uklony,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  7. To niby nie na temat, ale uzasadnia pewne tu przyjete "implicit" tezy:

    http://www.sgwp.wp.mil.pl/aktualnosc.php?idaktualnosc=454

    Sa tu jeszcze watpliwosci?

    OdpowiedzUsuń
  8. oppss,

    ustrojstwo wyrzucilo slowa "popelniwszy"; a w ostatnim zadniu "lewakow"
    (nie toleruje <>);)

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  9. [url=http://www.pi7.ru/seks-sekrety/2030-vozmozhnye-posledstviya-netradicionnoy-izmeny-muzhu.html ]Россияне готовят новую волну эмиграции [/url]
    У моего молодого человека есть мечта - машина. И вот вот она обязана осуществиться, но каждый день возникают какие-то обстоятельства и машина откладывается. Недавно у нас была годовщина встреч. И что-то подтолкнуло меня подарить ему коллекционную модель машинки его мечты. Это очень великолепная машинка, сделана как истинная, двери все открываются, руль крутится, вообщем очень прикольная вещь =) Но мой МЧ так не посчитал....как оказалось своим презентом я его задела, мол презент с иронией, он так мечтает о машине, а я ему игрушку подарила, что бы он по столу с ней игрался....свои обиды он отрицает, но по нему видно, что он недоволен и расстроен. Я очень переживаю по этому поводу....скажите я действительно преподнесла ему обидный презент????

    OdpowiedzUsuń