Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

środa, 18 maja 2011

OSTATNI MECZ DONALDA TUSKA

Nawet po latach rządów obecnego układu i doświadczeniach związanych z  tragedią smoleńską, wciąż niewiele osób zdaje się dostrzegać, że strategia większości działań Donalda Tuska oraz logika decyzji podejmowanych przez grupę rządzącą nie ma nic wspólnego z  regułami gier politycznych, a należy do kanonu złożonych czynności, właściwych dla arsenału służb specjalnych. Z tego powodu, analiza poszczególnych decyzji będzie zwykle obarczona błędem wynikającym z założenia, że ludzie ci prowadzą politykę w ramach wydolnego systemu demokratycznego, a celem ich działań jest jakiekolwiek dobro publiczne i troska o obywateli. Taką wizję narzucają nam ośrodki propagandy, próbując objaśniać rzeczywistość III RP poprzez mechanizmy obowiązujące w dojrzałych demokracjach.
Tymczasem począwszy od afery marszałkowej, tarczy antyrakietowej, pułapki smoleńskiej, wyborów prezydenckich czy śledztwa w sprawie tragedii z 10 kwietnia (by wymienić te najważniejsze)  mamy do czynienia z różnego rodzaju kombinacjami planowych działań podejmowanych przy współudziale instytucji państwa (w tym ludzi służb specjalnych) mających za cel takie oddziaływanie na przeciwnika, by poprzez  wprowadzenie w błąd i wykorzystanie tego błędu doprowadzić go do pożądanych zachowań, a tym samym umożliwić realizację interesów grupy rządzącej. Sytuacja wewnętrzna Polski oraz pozycja naszego kraju w świecie dowodzi, że są to kombinacje skuteczne, prowadzące faktycznie do demontażu państwa i wcielenia nas w orbitę wpływów niedawnego okupanta.
Jeśli z takiej perspektywy spróbujemy spojrzeć na obecną akcję represyjną wobec kibiców piłkarskich, może się okazać, że cel tych działań jest dość odległy od ujawnionych już intencji i wykracza poza aktualne domysły. Sprawie tej warto poświęcić uwagę, bo na jej przykładzie łatwo wykazać, że pozornie chaotyczne i incydentalne działania grupy rządzącej mogą prowadzić do znacznie poważniejszych następstw i nie mają nic wspólnego z dbałością  o stan bezpieczeństwa czy dobro obywateli. 
Przede wszystkim zwraca uwagę fakt, że do rozprawy z rzekomymi „kibolami” przygotowywano się od kilku miesięcy, a wydarzenia bydgoskie stanowią zaledwie jeden z elementów bardziej złożonej strategii. Już na początku lutego br. komendant główny Policji powołał zespoły Centralnego Biura Śledczego ds. „walki z przestępczością pseudokibiców”. Powstały one we wszystkich komendach wojewódzkich, miejskich i powiatowych Policji. Do zadań tych zespołów zaliczono „rozpracowywanie grup, odpowiedzialnych są za awantury stadionowe i ustawki.”
Na drugim biegunie tych działań można umiejscowić mobilizację Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którego funkcjonariusze w dniu 22 lutego br. rozpoczęli kontrolę w Poznańskim Ośrodku Sportu i Rekreacji oraz w Urzędzie Miasta Poznania, interesując się głównie poznańskim stadionem. W komunikacie CBA podano, iż „funkcjonariusze będą weryfikować informacje, które docierały do Biura na temat ewentualnych nieprawidłowości przy projektowaniu i rozbudowie poznańskiego stadionu. Przewidywany termin zakończenia kontroli przypada na koniec maja.”
Nietrudno zrozumieć, że od tej chwili obiektem szczególnego zainteresowania służb specjalnych stały te środowiska i miejsca, w których dochodziło do manifestowania postaw krytycznych wobec grupy rządzącej. W Poznaniu, gdzie istnieje doskonale działające stowarzyszenie „Wiara Lecha”, to właśnie kibice piłkarscy organizowali obchody 92 rocznicy Powstania Wielkopolskiego, brali udział w manifestacjach  patriotycznych, włączali się w wybory samorządowe, prowadzili akcje charytatywne, a na stadionach otwarcie demonstrowali niechęć do obecnego rządu i prowadzili kampanię na rzecz bojkotu „Gazety Wyborczej”. Podobna kampania miała również miejsce na warszawskich stadionach.
Ten wyrazisty obraz i polityczne zaangażowanie kibiców musiały nazbyt mocno kontrastować z  propagandowym wizerunkiem „kibola”.
Od chwili powołania specjalnych zespołów do spraw „walki z przestępczością pseudokibiców” można obserwować, że staje się ona priorytetem w działalności CBŚ. Świadczy o tym choćby ilość informacji prasowych zamieszczonych na stronach internetowych Biura, z których każda relacjonuje akcję w ramach „walki z pseudokibicami”. Tylko od lutego br. można  naliczyć blisko 60  tego rodzaju wiadomości. Na uwagę zasługuje sposób redagowania informacji. Opatrzone zostały tytułami w rodzaju: „Zorganizowana grupa pseudokibiców – zatrzymania”, „Zatrzymani handlarze narkotyków powiązani z pseudokibicami”, „Liderzy bojówek pseudokibicowskich w strukturach przestępczych”, „Kibice związani z przestępczością narkotykową” itp. Informacje te nagłaśniane następnie przez ośrodki propagandy rządowej, przyczyniły się do utrwalenia fałszywego obrazu kibica – bandyty i przygotowały podłoże pod ostateczną rozprawę z niewygodnym dla władzy środowiskiem. Prowadzone na ogromną skalę działania operacyjne służb, pozwoliły również na dogłębną infiltrację grup kibiców oraz na ewentualne wytypowanie osób przydatnych z punktu widzenia dalszych celów kombinacji. Jeśli w wypowiedziach posłów PiS na temat zdarzeń na stadionie w Bydgoszczy padały sugestie, że mogło dojść do prowokacji z udziałem służb, jest oczywiste, że mogła się ona odbyć nawet bez bezpośredniego udziału funkcjonariuszy. Wystarczyło, jeśli kilku zatrzymanych wcześniej przez CBŚ kibiców wiedziało, jak ma się zachować podczas meczu.
Warto dostrzec, że akcja przeciwko kibicom nastąpiła w czasie, gdy pojawiła się realna poprawa stanu bezpieczeństwa na polskich stadionach i zwiększyła  frekwencja na trybunach. Jak podkreślono w oświadczeniu Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców „przyczyniła się do tego m.in. działalność stowarzyszeń kibiców”.  Akcje policyjne rozpoczęto dopiero wówczas, gdy stadiony piłkarskie stały się miejscem antyrządowych wystąpień, a organizacje zrzeszające kibiców zaczęły kierować w stronę władzy konkretne postulaty. To podstawowa przyczyna politycznych represji, jakie spadły na fanów piłki nożnej. Niewątpliwie działania operacyjne służb, aresztowania lub sądowe wyroki mają  doprowadzić do rozbicia i dezintegracji stowarzyszeń kibiców oraz skutecznie zastraszyć niepokornych. Na tym jednak nie kończy się rejestr korzyści, wynikających z obecnej kombinacji operacyjnej.
Wytworzenie atmosfery rzekomego zagrożenia oraz postulat zapewnienia bezpieczeństwa w czasie Euro 2012, może posłużyć rządzącym do wprowadzenia niezwykle niebezpiecznych regulacji prawnych. W rządowym projekcie „Ustawy o zapewnieniu bezpieczeństwa w związku z organizacją Turnieju Euro 2012” znajduje się zapis pozwalający Policji na „pobieranie, uzyskiwanie, gromadzenie, przetwarzanie, sprawdzanie i wykorzystywanie informacji w tym danych osobowych o osobach mogących stwarzać lub stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Choć dane te winny zostać zniszczone po zakończeniu Euro 2012, ustawa przewiduje, że jeśli okażą się przydatne dla Policji ( to zaś będzie kwestią uznaniowości) mogą być w dalszym ciągu przetwarzane i wykorzystywane. Ustawa pozwala również ogólnokrajowym związkom sportowym na gromadzenie, przetwarzanie oraz udostępnianie organizatorom meczów piłki nożnej danych osobowych kibiców w tym: imienia i nazwiska, numeru PESEL, numeru dowodu  tożsamości, wizerunku twarzy oraz „innych informacji, w tym danych osobowych, pod warunkiem, że zostaną one poddane anonimizacji”.
Nietrudno dostrzec, że pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa stadionowego służby Donalda Tuska będą miały okazję do sporządzenia ogromnej bazy danych o obywatelach, w tym również tych, którzy z punktu widzenia tej władzy „stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego”. W wywołanej celowo atmosferze zagrożenia, wprowadzenie takich regulacji prawnych, wydaje się już  rzeczą łatwą.
Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców trafnie ocenia, że akcja represyjna rządu miała na celu „odwrócenie uwagi opinii publicznej od realnych problemów państwa polskiego, w tym fiaska wielu obietnic związanych z Euro 2012”. Od wielu tygodni na większości stadionów ligowych podczas minionej kolejki piłkarskiej znajdowały się specjalnie przygotowane transparenty z hasłem "Niespełnione Rządu Obietnice = temat zastępczy kibice".
Tu dochodzimy do kolejnego obszaru, na którym rozgrywa się obecna kombinacja.
Raport Najwyższej Izby Kontroli z sierpnia ub. roku nie pozostawiał wątpliwości, że rząd Tuska nie będzie w stanie przygotować wszystkich inwestycji na Euro 2012. W dokumencie stwierdzono, że blisko połowa ze skontrolowanych przez NIK przedsięwzięć nie jest realizowana zgodnie z przyjętym harmonogramem. a części zadań nie uda się ukończyć przed rozpoczęciem mistrzostw. Wywiązanie się w terminie z wielu pozostałych inwestycji - drogowych, kolejowych i lotniczych - stoi również pod znakiem zapytania. NIK informowała, że w procesie przygotowań stwierdzono liczne nieprawidłowości, które mogą istotnie zakłócić organizację EURO 2012, zwróciła uwagę na złe funkcjonowanie spółki PL.2012, a w wystąpieniach sformułowała aż 58 wniosków pokontrolnych.
Na opóźnienia i nieprawidłowości w realizacji przygotowań do mistrzostw wskazywały również kolejne raporty UEFA. Informacje te były zwykle przemilczane lub bagatelizowane przez rządową propagandę. Świadczą jednak, że grupa rządząca może poważnie brać pod uwagę, że nie dojdzie do organizacji mistrzostw Europy w Polsce.
Jeszcze gorsza sytuacja istnieje na Ukrainie. Pod koniec stycznia br. UEFA ostrzegła to państwo, że zawiesi jej krajową federację, jeśli władze nie zaprzestaną ingerencji w wewnętrzne sprawy związku. Zagroziła też odebraniem prawa organizacji EURO 2012.                  W marcu Ukraińska Federacja Piłki Nożnej otrzymała od FIFA i UEFA 30-dniowe ultimatum ”na dopełnienie zbioru dokumentów" oraz „likwidację wszystkich organizacyjno-prawnych nieporozumień z udziałem ukraińskiej federacji piłkarskiej”. W przeciwnym wypadku zagrożono, iż zostanie stworzony wniosek o odebranie Ukrainie organizacji turnieju.
Wiele wskazuje, że obecna akcja grupy rządzącej jest skoordynowana z podobnymi działaniami władz na Ukrainie i może stanowić jeden z elementów budowania propagandowego alibi na wypadek fiaska organizacji Euro 2012. Istnieją przesłanki, by tak sądzić.
Na początku lutego br., gdy powstały zespoły CBŚ ds. „walki z przestępczością pseudokibiców”, we Lwowie, odbyło się spotkanie przedstawicieli Centralnego Biura Śledczego KGP z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy. Jego celem była „wymiana informacji o aktualnym stanie przestępczości zorganizowanej w obu państwach oraz metodach jej zwalczania”. Uzgodniono wówczas podpisanie porozumienia pomiędzy MSW Ukrainy i CBŚ KGP o zakresie i formach współpracy operacyjnej.
Dwa miesiące później, 14 kwietnia br. z wizytą do Kijowa udał się Donald Tusk. Tematem rozmów premiera były m.in. kwestie przygotowań do Turnieju Euro. Dzień wcześniej w Kijowie gościł Władimir Putin, który -  według ukraińskich mediów – miał zniechęcać Ukraińców do zacieśniania współpracy z UE i namawiać ich do odstąpienia od umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Podczas wizyty Tuska odbyło się również posiedzenie polsko-ukraińskiego komitetu ds. przygotowań do finałów Euro., po którym premierzy Polski i Ukrainy buńczucznie  oświadczyli: „ to, że  Euro 2012 się odbędzie, jest faktem dokonanym” i na przekór faktom podali, że „większość kluczowych inwestycji infrastrukturalnych jest realizowanych zgodnie z harmonogramem.”
Prawie miesiąc później, 8 maja 2011 doszło we Lwowie do zorganizowania potężnej manifestacji tysięcy kibiców lwowskich Karpat i kijowskiego Dynamo. Demonstrowano wspólnie pod flagami z wizerunkami przywódców nacjonalistów: Bandery, Konowalca i Szuchewycza, a podczas przemarszu przez miasto kibice ubrani w ukraińskie koszule ludowe wznosili okrzyki  „Sława narodowi, śmierć wrogom”, "Sława Ukrainie, bohaterom sława”.  Manifestacja miała być pokazem siły przed 9 maja, kiedy to na Ukrainie z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej obchodzony jest Dzień Zwycięstwa. Jak nietrudno przewidzieć, 9 maja doszło we Lwowie do ulicznych bójek pomiędzy członkami prorosyjskich organizacji przybyłymi do miasta na obchody rocznicy, a działaczami z ugrupowań prawicowych, wśród których przeważali kibice piłkarscy.  Niszczono czerwone sztandary i inne sowieckie symbole, zaatakowano autobus wiozący weteranów, a rosyjskiemu konsulowi zniszczono wieniec. Wiele osób zostało rannych, kilka zatrzymała milicja. Niezwłocznie swoje oburzenie wyraził Kreml, żądając surowego ukarania „tych, którzy dopuścili się bluźnierstwa”, a prezydent Ukrainy Janukowycz zlecił prokuratorowi generalnemu kraju sformowanie specgrupy i wszczęcie śledztwa w celu zbadania incydentów z 9 maja.
Natychmiast po tych wydarzeniach ukraińscy komuniści zapowiedzieli wystąpienie z wnioskiem do prezydenta UEFA „o pozbawienie Lwowa prawa do organizacji meczów Mistrzostw Europy w piłce nożnej 2012 roku, w związku z wybrykami nacjonalistów 9 maja”, a dyrektor Euro 2012 na Ukrainie Markijan Łubkiwski przyznał, że UEFA zainteresuje się zamieszkami, w których rannych zostało 16 osób. Politycy ukraińscy podkreślali, że wystąpienia „przedstawicieli skrajnych organizacji, w tym profaszystowskich” w czasie Euro 2012 „mogą dyskredytować całą Ukrainę”.
Niezależnie – czy zamieszki we Lwowie przypiszemy rosyjskiej prowokacji czy też są wyrazem żywiołowych i naturalnych reakcji, tego rodzaju zdarzenia zostaną wykorzystane przez dyspozycyjnych wobec Kremla polityków ukraińskich, nie tylko do zaostrzenia represji wobec społeczeństwa, ale też do zrzucenia odpowiedzialności za ewentualne odebranie Ukrainie organizacji turnieju Euro. Jeśli to nastąpi, jako winne zostaną wskazane „organizacje profaszystowskie” i „nacjonaliści”.  W podsycanie politycznych nastrojów na Ukrainie mocno zaangażowana jest Rosja, a wszystkie rosyjskie media gromko potępiły „ekstremistyczne działania ukraińskich nacjonalistów”. Przewodniczący Komitetu ds. Weteranów Dumy Państwowej Rosji Nikołaj Kowalow  ostrzegł, że „podobne neonazistowskie objawy są niebezpieczne, ponieważ zagrażają odrodzeniem faszyzmu” i  zapowiedział, iż „Rosja nie ma prawa bezczynnie obserwować odrodzenia  wrogiej ludziom ideologii w każdej jej postaci”.
Ten sam model strategii widoczny jest w intencjach grupy rządzącej. W zgodzie z nim, warszawskie ośrodki propagandy szczególnie mocno nagłaśniały fakt, że w Marszu Patriotycznym we Wrocławiu z okazji Święta 3 Maja najbardziej widoczni byli kibice Śląska, wszechpolacy oraz działacze z Narodowego Odrodzenia Polski, a sama manifestacja była reklamowana przez PiS i Społeczny Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Zalew medialnych wypowiedzi wszelkiej maści „autorytetów” o „odradzaniu się tendencji faszystowskich” oraz PiS-ie jako „partii nacjonalistycznej, faszystowskiej”, uzupełniają tę propagandową konstrukcję, w której nietrudno rozpoznać kremlowskie inspiracje.
Incydent bydgoski będzie mógł zatem posłużyć nie tylko pacyfikacji niezależnych od władzy środowisk, ale w ramach szeroko zakrojonej kombinacji pozwoli na obarczenie „kiboli” i tych którzy ich bronią (w domyśle PiS) odpowiedzialnością za brak bezpieczeństwa na stadionach, a w rezultacie za  udaremnienie rozgrywek Euro2012. Połączenie PiS- u z „kibolami” wydaje się zabiegiem stosunkowo prostym. Sposób argumentacji i kierunek przyszłych działań zademonstrował otwarcie poseł PO Andrzej Halicki oświadczając, że  jeśli PiS chce państwa prawa, to bardzo się dziwię, że akceptuje "kibolstwo”. PiS dolewa oliwy do ognia, inspiruje i zagrzewa kiboli do łamania prawa i burd. Zachowania niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości są nieetyczne, a to rodzi współodpowiedzialność za burdy, do których dochodzi. Prokuratura z urzędu powinna zająć się niektórymi wypowiedziami polityków partii Jarosława Kaczyńskiego. PiS uprawia "kibolstwo" polityczne” .
Ta prosta niczym konstrukcja cepa „argumentacja”, ma prowadzić do propagandowego powiązania „kiboli” z PiS-em, a w końcowym efekcie przyzwolić na jurystyczne ograniczenie działalności opozycji i wskazanie jej jako winnej fiaska Euro2012.
Niewykluczone, że trwająca obecnie kontrola CBA na jednym z obiektów Euro – stadionie w Poznaniu, zostanie również wykorzystana w tej kombinacji.
Wiele środowisk i osób publicznych sądzi, że Donald Tusk popełnił błąd decydując się na tak spektakularną rozprawę z kibicami oraz wyraża zdziwienie, że zapominając o  względach wizerunkowych uczynił to w okresie przedwyborczym.
Jestem głęboko przekonany, że grupa rządząca w pełni świadomie podjęła akcję przeciwko środowisku kibiców piłkarskich. Prócz wskazanych powyżej celów kombinacji operacyjnej, istnieje jeszcze jeden, podstawowy.
Donald Tusk i jego towarzysze muszą doskonale pamiętać, że proces obalenia egipskiego satrapy Hosni Mubaraka rozpoczął się właśnie na stadionach. To tam, a szczególnie wśród kibiców kairskiej drużyny Al-Ahly pojawiły się pierwsze antyrządowe hasła i żądania ustąpienia Mubaraka. Wkrótce potem, w styczniu br. kibice tej drużyny (a w Egipcie są ich dziesiątki milionów) wyszli na ulice. Po pierwszych demonstracjach rząd wydał polecenie egipskiej federacji piłkarskiej, żeby zawiesiła rozgrywki ligowe, następnie zakazał treningów drużyn, a wreszcie zamknął stadiony. Kolejny krok polegał na zablokowaniu dostępu do Internetu. Wiemy, że wprowadzenie tych restrykcji nie uratowało Mubaraka, a fala protestów rozlała się na cały Egipt.
Zapewne grupa rządząca Polską ma powody, by obawiać się podobnego scenariusza i decydując się na rozegranie akcji przeciwko środowiskom kibiców chce uprzedzić rozwój wypadków. Mimo wszelkich różnic w ocenie sytuacji w Polsce i w Egipcie, jestem przeświadczony, że plan tej rozgrywki się nie powiedzie, a Donald Tusk rozegra swój ostatni mecz na politycznej arenie.



Artykuł opublikowany w nr 20/2011 Gazety Polskiej. 

7 komentarzy:

  1. Chociaz nie zachwyca mnie Arabska Wiosna Ludow, ktora spod jednego zniewolenia, w krotkim czasie, rzuci cale narody pod jarzmo teokratycznych rezimow , ktorych celem ostatecznym wydaje sie byc restauracja kalifatu, to z zainteresowaniem odnajduje fakt, ze oddolne inicjatywy spoleczne znalazly swoje spelnienie na stadionach.

    Trudno bylo pominac druzgocacy impact (historycznie - chyba podobna tylko do Polskiego Sierpnia)happeningow politycznych na stadionach Legii i Lecha.

    Podaje Pan PiS-owi glowe Tuska et consortes na srebrnej tacy - czy ktos tam potrafi wysunac stosowne wnioski i wprowadzic je w czyn?

    Ciekawe czy silnie akcentowany,podziewana wizyta Obamy, powrot Stanow do rozgrywek w Europie Srodkowo-Wschodniej moze decydujaco zmienic polski matrix?

    Usmiechy,
    zoom

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie;
    Jest to mój pierwszy komentarz na Pana Blogu,chociaż czytam Pana artykuły już od długiego czasu.
    Dziękuję za duży profesjonalizm i kulturę u Pana.Pisze Pan o rzeczach bardzo ważnych a jednocześnie w sposób łatwo zrozumiały.Jest to szczególnie ważne dla osób takich jak ja ,kilkadziesiąt lat mieszkających poza Krajem.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. zoom - Z pokorą przyznaję, że odpowiedź na pytanie: "czy ktos tam potrafi wysunac stosowne wnioski i wprowadzic je w czyn?" - wydaje mi się trudniejsza, niż analiza kombinacji operacyjnej "kibole" :)
    Jeśli chodzi o Obamę, nie spodziewam się, by do końca kadencji zainteresował się naszą częścią Europy. Jeśli będzie tu Tusk - z kim Amerykanie mieliby rozmawiać?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy - Bardzo Panu dziękuję za życzliwe zainteresowanie i dobre słowo.
    Zachęcam do komentowania i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem sport czy kibicowanie w tym momencie jest mało istotny. To jest strategia wyborcza: na początek pokazać tych złych (kibol - bandyta, czy nauczyciel - żyjący w dobrobycie kiedy kryzys ...), następnie okazanie swojej otwartości (pracujemy z wszystkimi którym dobro ....) i wreszcie pokazanie "rogów" przeciwnika. Aż dziw jak wielu to kupuje. Kibice, Ślązacy, Smoleńsk, nauczyciele czy inni to tylko przedmioty wykorzystane w brutalnej grze o władzę, a może nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry tekst, z dwoch powodow: 1. analiza i przede wszystkim background akcji przeciwko patriotycznemu srodowisku jakim sa kibice. Kibol stal sie takim samym noblitujacym okresleniem jak Moherowy Beret.

    2. Niezwykle wazne stwierdzenie, cytat: "Sytuacja wewnętrzna Polski oraz pozycja naszego kraju w świecie dowodzi, że są to kombinacje skuteczne, prowadzące faktycznie do demontażu państwa i wcielenia nas w orbitę wpływów niedawnego okupanta."
    *** Dokladnie o to chodzi: wszystkie rzady po 1989 mniej lub bardziej intensywnie zajmuja sie likwidacja zarowno Polski jak i Polakow przez wynarodowienie. Obledna wyprzedaz przez Balcerowicza a potem przez Tuska (KL-D, premier Balcerowicz, olbrzymie wplywy w rzadzie Suchockiej) czy tez Buzka a potem Millera, wcale nie byla obledna tylko celowym pozbawianiem Narodu jego wlasnosci, byla rabunkiem. Katastrofalne obnizanie poziomu edukacji, ktoremu Tusk zadal ostatni cios zakazujac nauke Historii Polski i polskiej literatury przeksztalca Polakow w wynarodowione zombis. W ten sposbo antypolski herr Tusk przerwal ostatecznie przekazywanie kodu kulturowego, powstawania swiadomosci historycznej u mlodych Polakow. Bez niej narod ginie. Przestaje istniec. Rowniez panstwo Polskie i Polska jest ciagle obrzydzana przez filmy i main stream media w oczach Polakow. W ten sposob "wykorzenia" sie patriotyzm i postawy obywatelskie. Polska znajduje sie doslownie na krok przed likwidacja. Z jednym uzupelnieniem. Celem herr Tuska jest podzial Polski miedzy Niemcy i Rosje, co jest absolutnie najgorszym (sic!)wariantem (- mniejszym zlem jest kontrola Rosji nad cala Polska - od tego mozna sie uwolnic). RAS rozpoczal ten proces, Wroclaw juz wychodzi z Polski, Grzegorz Braun bardzo dobrze zwrocil uwage na te procesy. Obecna akcja z Kibolami moze byc doslownie ta kropeczka nad i. Trzeba pamietac, ze w przeciwienstwie do Egiptu, Polacy sa intensywnie wynaradawiani przez ostatnie 20 lat, przez "swoich". Z wyjatkiem oczywiscie rzadu JK i prezydentury LK.. to jest poczatek odrodzenia. Pytanie tylko, czy nie jest za pozno, skoro nawet KATARYNA dala sie zlapac na prymitywny trick Tuska.. i zaczela mu kibicowac.
    fritz

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Aleksandrze.
    Generalnie zgadzam się z Panem, jak zwykle z resztą, ale zaniepokoił mnie pański komentarz "Z pokorą przyznaję, że odpowiedź na pytanie: "czy ktos tam potrafi wysunac stosowne wnioski i wprowadzic je w czyn?" - wydaje mi się trudniejsza, niż analiza kombinacji operacyjnej "kibole" :)
    Podzielam te obawy, ale przyznaję, że w tym łomocie propagandowym i prawie absolutnej władzy, którą posiadają, nie bardzo widzę jak można by wykorzystać to Tuskowe "podkładanie się".
    Byłbym wdzięczny gdyby Pan w kilku punktach, albo w dłuższej formie, podpowiedział jak "te wnioski wprowadzić w czyn". Jeśli ma Pan na to pomysł, może jednak ktoś z niego skorzysta.
    moher, kibol i dentysta

    OdpowiedzUsuń