Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

KTO RZĄDZI POLSKĄ ?


 Polska jest w centrum zainteresowania rosyjskiego wywiadu. Jednak Rosjanie nigdy nie przyznają się że szpiegują. [...] Każda szpiegowska siatka wywiadowcza w tym rosyjska składa się z dwóch równoważnych elementów – jeden to klasyczna agentura, drugi agentura wpływu. Podejrzewam, że Polska nie jest tu wyjątkiem” – ostrzegał przed dwoma miesiącami Siergiej Trietiakow, były zastępca szefa wywiadu w rosyjskiej misji przy ONZ, który w 2000 r. rozpoczął współpracę z CIA.
Klasyczna agentura to ludzie pracujący z rosyjskim czy wcześniej sowieckim wywiadem z pełną świadomością tego, co robią, czyli gotowi sprzedawać interesy swego kraju, swojej ojczyzny. Kategoria druga, którą nazwałbym bardziej nowoczesną kategorią rosyjskich kontaktów wywiadowczych to tzw. agenci wpływu, czyli ludzie którzy rozumieją, że mają do czynienie z rosyjskimi agentami – tłumaczył Tretiakow.
Szef FBI Michael McConnell jeszcze jesienią 2007 roku oświadczył, że działalność służb specjalnych Rosji i Chin przeciwko Stanom Zjednoczonym zbliża się do poziomu „zimnej wojny”. Również, w ocenie holenderskich służb specjalnych AIVD, największym zagrożeniem dla interesów państwa są agenci Moskwy i Pekinu. W swoim sprawozdaniu AIVD podaje, że Rosja stara się zbierać głównie informacje na temat sektora energetycznego kraju.
We wrześniu ubiegłego roku służby czeskiego wywiadu alarmowały, że rosyjscy agenci infiltrują parlament, mają ścisłe powiązania z politykami oraz duże wpływy w przedsiębiorstwach o strategicznym znaczeniu dla gospodarki. Ostrzegano, że pod wpływem rosyjskich tajnych służb są m.in. firmy telekomunikacyjne, systemy informacji i infrastruktura transportowa Czech. Rosjanie docierają też do organizacji obywatelskich, których działacze nawet nie zdają sobie sprawy, iż są manipulowani.
W swojej pracy kontrwywiadowczej, w roku 2008 BIS skoncentrował się przede wszystkim na służbach wywiadowczych Federacji Rosyjskiej, które prowadzą w naszym kraju bardzo ożywioną działalność ” – możemy przeczytać w raporcie czeskiego wywiadu – „Fakt ten potwierdza powrót Rosji do sowieckiej praktyki aktywnego działania służb, jako ważnego instrumentu promowania polityki zagranicznej Rosji.[...] Formy i metody ich działania są w dużej mierze podobne do aktywności w latach 80-tych XX wieku.”
O wzmożonej aktywności agentury i służb rosyjskich informowały Gruzja, Łotwa i Słowacja.
W listopadzie 2009 roku tygodnik "The Ecoomist" ostrzegał, że w NATO aktywnie działa wywiad Rosji. "Przedstawicielstwo Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim w Brukseli obsadzone jest rosyjskimi szpiegami i we wzajemnych stosunkach uprawiana jest zabawa w kotka i myszkę. Dochodzi do sytuacji zarówno komicznych, jak i poważnych" – informowała gazeta. Wpływom rosyjskich agentów przypisywano rezygnację z rozszerzenia NATO i UE na państwa, które Kreml uważa za przynależne do rosyjskiej strefy wpływów, a jako skutek przewidywano „wyłonienie się nowej równowagi między Europą, Rosją, a USA".
W lutym 2009 roku prezydent Rosji Dimitij Miedwiediew ogłosił nową „Doktrynę wojskową Federacji Rosyjskiej”, zgodnie z którą, po raz pierwszy po upadku ZSRR rosyjska armia dostała nieograniczone prawo na prowadzenie działań militarnych poza swoimi granicami. Doktryna, do głównych zewnętrznych zagrożeń wojskowych (na drugim miejscu po NATO) zalicza „próby destabilizacji sytuacji w poszczególnych państwach i regionach oraz podważenia stabilności strategicznej”, co wyraźnie wskazuje, iż Rosja traktuje obszar byłego Bloku Sowieckiego jako strefę własnych wpływów.  
W czerwcu 2009 roku opublikowano raport Komisji Obrony brytyjskiej Izby Gmin zatytułowany „Russia: a new confrontation?’”. Można w nim przeczytać m.in. iż „Rosja staje się zagrożeniem dla świata i może doprowadzić do nowej zimnej wojny. Choć nadal jest słaba militarnie i gospodarczo, to potrafi zmuszać Zachód, by finansował odbudowę jej imperium”. „Rosja przekroczyła akceptowane przez społeczność międzynarodową zasady suwerenności i odrębności terytorialnej, uznając niepodległość Południowej Osetii i Abchazji’ – przypomina raport. Wyraźnie również wskazano, iż „Reżim Putina wykazuje podobieństwa do systemów byłej carskiej i sowieckiej Rosji.”
           
W każdym kraju, znajdującym się w geopolitycznej bliskości Rosji lub w obszarze jej zainteresowań, tego rodzaju fakty musiałyby prowadzić do wzmożonej czujności służb ochrony państwa oraz mieć wpływ na działania polityczne, podejmowane przez rząd na arenie międzynarodowej i w kontaktach dwustronnych z Rosją.
W każdym – z wyjątkiem III RP.
Polskie służby ochrony państwa, od kilku lat ani razu nie wskazały na zagrożenia płynące ze strony służb i agentury rosyjskiej. Przeciwnie – zgodnie z przyjętą na wzór putinowskiej Rosji zasadą prowadzenia rygorystycznej polityki informacyjnej, wiodącej do ukrywania wszystkiego, co zdaniem ABW nie powinno trafiać do wiadomości społeczeństwa – nie sporządza się żadnych raportów zagrożeń ze strony obcych wywiadów, tak, jak gdyby to niebezpieczeństwo w ogóle nie dotyczyło obszaru III RP. Takie sygnały nie docierają również ze strony licznych instytucji rządowych, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.
Z polityką ABW w pełni koresponduje zachowanie rządu Donalda Tuska. Nie ma nawet potrzeby przytaczania szeregu wypowiedzi, wskazujących na doktrynerski, bezkrytyczny stosunek do polityki płk Władymira Putina. Zachowania tego rządu w sprawie kontraktu gazowego oraz wobec rosyjskiej kombinacji operacyjnej, obliczonej na wykorzystanie konfliktów na linii pałac prezydencki – rząd, wskazują, że jest on bardziej bezwolnym narzędziem w skutecznym rozgrywaniu „kwestii polskiej”, niż gwarantem bezpieczeństwa polskich interesów.
Najbardziej jednak jaskrawym przykładem, jest bez wątpienia fakt powierzenia Rosji prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu i dobrowolnej rezygnacji z samodzielnego dochodzenia przyczyn tragedii z 10 kwietnia. Powoływanie się przy tym na kwestię „zaufania” do Rosji i obawy przed rzekomym „pogorszeniem wzajemnych stosunków”  - nie zasługuje nawet na poważne traktowanie w kategorii argumentu racjonalnego, a tym bardziej, jako uzasadnienie decyzji politycznej o ogromnych konsekwencjach na przyszłość.
Z powyższych faktów, obrazujących aktywności służb i agentury rosyjskiej w ostatnim okresie wynika jednoznacznie, że państwo to prowadzi politykę ekspansywną, wrogą wobec państw ościennych, nastawioną na wewnętrzną infiltrację i poszerzanie strefy wpływów. Porównywanie działań służb rosyjskich do okresu lat 80., obecne w publikacjach analityków świadczą, że mamy do czynienia ze strategią wzorowaną na imperialnych dążeniach Rosji Sowieckiej, a doktryna wojskowa FR wprost nawiązuje do koncepcji odzyskania dawnej strefy wpływów, również poprzez akcję militarną.
Tylko z tego jednego powodu, powierzenie prowadzenia śledztwa w sprawie śmierci polskiego prezydenta, polskich dowódców wojskowych i szefów ważnych urzędów służbom specjalnym Federacji Rosyjskiej zasługuje na miano kardynalnego błędu i świadczy o  braku odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. Jakiekolwiek racje polityczne, partyjne bądź osobiste, nie mają najmniejszego znaczenia, jeśli idzie o zapewnienie prawidłowego procesu dotarcia do prawdy o tym zdarzeniu i uniknięcia ingerencji obcych służb.
Jakie są zatem przyczyny, dla których rząd Donalda Tuska i podległe mu media insynuują Polakom, jakoby nie istniało ze strony Rosji żadne zagrożenie, a sprzeciw wobec rosyjskiego śledztwa każą postrzegać, jako sprzeczny z polskim interesem? Z czego wynika bezgraniczne zaufanie, jakim politycy tego rządu zaczęli obdarzać Władymira Putina, a służby III RP deklarują doskonałą współpracę z Rosją?
Odrzucam z góry wszelką argumentację ideologiczną i demagogiczną, forsowaną przez zabobonne środowiska GW i powielaną przez rzesze pospolitych głupców. Według nich – „nie zadrażnianie” stosunków z Rosją i traktowanie tego państwa na zasadach szczególnych preferencji ma stanowić o istocie polskiej racji stanu. Ponieważ nie ma na to żadnego, racjonalnego dowodu ( a przeciwnie – doświadczenie historyczne i rzetelna wiedza wskazują na szkodliwość takich postaw) nic nie usprawiedliwia podobnej retoryki. Brednie tego rodzaju, trzeba więc odrzucić.
Podobnie – nie można traktować poważnie głosów, które z tych samych, demagogicznych racji przeczą w ogóle działaniom agentury lub bagatelizują zagrożenia ze strony służb rosyjskich. Są powielane przez infantylnych osobników, nie posiadających elementarnej wiedzy o współczesnym świecie, pozbawionych wyobraźni i inteligencji. Jednakże, to stanowisko ma w wielu przypadkach głębsze uzasadnienie w koncepcji, która legła u podstaw III RP; gdy na mocy porozumienia funkcjonariuszy megasłużb sowieckich z prowadzoną przez nich agenturą, doprowadzono do obrad „okrągłego stołu” i dokonano tzw. transformacji ustrojowej. Jest zatem oczywiste, że negowanie działań obcych służb i agentury stanowi dla tych środowisk dogmat wynikający z instrukcji operacyjnych komunistycznej służby bezpieczeństwa i jest rodzajem kłamstwa w obronie własnej przeszłości. Aktywność w życiu publicznym III RP wielu tajnych współpracowników bezpieki i funkcjonariuszy tej służby, potwierdza tę ocenę .
Istnieją tylko dwa powody, jakimi można wytłumaczyć postawę obecnego rządu.
Pierwszy, to skrajna nieudolność służb ochrony państwa, które nie chcą lub nie potrafią zdefiniować i zapobiec rzeczywistym zagrożeniom, utajniają zatem informacje na ten temat, by nie być zmuszonymi do sprawnych działań. W tym samy obszarze można utrzymywać, że ludzie odpowiedzialni za politykę państwa są ignorantami i nieudacznikami, a w ocenie Rosji kierują się irracjonalnymi przesłankami, przyjmując słowa i gesty władz rosyjskich jako oznakę rzeczywistych intencji. Taki rząd prowadziłby politykę „na ślepo”, kierując się doraźnym interesem, względami wizerunkowymi lub na zasadzie ulegania presji politycznej innych państw.  Bagatelizowanie zagrożeń i utrzymywanie polityki wobec Rosji na poziomie nakazu „pojednania” i „przyjaźni” byłoby więc przejawem słabości i politycznego dyletanctwa.
Ta wersja, niewątpliwie wiązałaby się z  zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa - jak zawsze, gdy połączenie ignorancji z arogancją może doprowadzić do katastrofalnych skutków.
Drugim i znacznie poważniejszym powodem, byłoby celowe i świadomie wprowadzanie w błąd polskiego społeczeństwa, co do zagrożeń wynikających z penetracji służb i agentury rosyjskiej. Rząd Donalda Tuska i podległe mu służby planowo i umyślnie nie informowałyby Polaków o rzeczywistych zamiarach Rosji, utrzymując społeczeństwo w przeświadczeniu, że ma do czynienia z państwem przyjaznym i pokojowo nastawionym. Powierzenie śledztwa służbom rosyjskim nie byłoby wówczas aktem „zaufania”, a znakiem podległości, zaś nawoływanie do „pojednania” stanowiłby w istocie akt kapitulacji i prowadziło do wepchnięcia Polski w strefę wpływów rosyjskich. Wówczas też, należałoby założyć istnienie silnej agentury, umiejscowionej wysoko w strukturach państwa, której wpływ na bieg spraw byłby decydujący.
Ta wersja niosłaby dla Polski zagrożenie porównywalne jedynie z rokiem 1945, gdy rzekomo polski rząd, złożony faktycznie z agentów sowieckich doprowadził do stanu wieloletniej okupacji Polski przez państwo sowieckie i uzależnił nas od dyktatu obcego mocarstwa.
           
Zdaję sobie sprawę, że rozważania dotyczące postawy rządu Donalda Tuska wobec Rosji nie zostaną nigdy podjęte przez analityków i publicystów działających w obszarze mediów publicznych. Głownie z powodu lęku, powszechnej autocenzury oraz tzw. poprawności, będącej w istocie zbiorem ideologicznych zabobonów, zabraniających samodzielnego myślenia i aktywności. Jednocześnie – nie przeszkadza ona w wygłaszaniu niedorzecznych sądów bez żadnej podstawy faktycznej.
Powód, dla którego warto podjąć takie rozważania jest oczywisty – chodzi o przyszłość Polski, o nasze i następnych pokoleń bezpieczeństwo. Takiej refleksji nie zastąpią żadne deklaracje polityczne, jałowe wywody publicystów i dezinformacyjne zabiegi. A te głownie dominują dziś w przekazie medialnym. O wiele łatwiej też dyskredytować nieprzystające do normy myśli, przy pomocy prostackich metod manipulacji, niż wykazać odwagę i rzetelnie podjąć temat.



CDN...



10 komentarzy:

  1. Odnośnie "katastrofy" w Smoleńsku. W przeglądarce www.yahoo.com można wpisać hasło: "w tych trudnych dniach bądźmy razem" - oczywiście chodzi o przemówienie Bronisława Komorowskiego. Pierwszy link prowadzi do strony tvp.info. "tvp.info/informacje/polska/w-tych-trudnych-dniach-badzmy-razem"
    Obok linku głównego można wybrać link "Cached" czyli pamięć podręczna. Wówczas otwiera się tekst przemówienia Marszałka. Zastanawiająca jest jednak data publikacji tego przemówienia: 10.04.2010 godzina 5.57 !!! a więc ponad 3 godziny przed "katastrofą". Czy może mi ktoś to wytłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna ta Nasza Ojczyzna; nie potrafię sobie wyobrazić jakim polakiem trzeba być, żeby za jakieś pieniądze sprzedać całe społeczeństwo, swoje rodziny, swoich braci... przecież z tym trzeba żyć, ukrywać się? to jest dopiero niewolnictwo... dla jakich wartości można takie rzeczy robić? myślę, że głosy prawdziwych polaków powinny być warte przynajmniej trzy razy tyle...

    OdpowiedzUsuń
  3. ale jaja, rzeczywiście... kurcze... internet to jest nieocenione narzędzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. aha, i jeszcze jedno, to jest porządna strona, komentarz jest wyświetlony od razu, nie tak jak w innych serwisach, po 10-15 minutach, a nieraz nigdy... pozdrawiam, i cieszę się, że w końcu znalazłem w internecie źródło warte czytania, bez hochsztaplerki i innych kuglarskich sztuczek; tylko porządny, logiczny wywód poparty FAKTAMI.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesli sie uwierzy autorowi to zostaje tylko emigracja, najlepiej do Argentyny bo daleko.

    Na szczescie zostaje jeszcze TVP, ktora w prime time daje takie filmy jak wczoraj wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, tylko co z tego? Ja to wiem, Pan to wie, ale prosze sprobowac to powiedziec komus kto tego nie wie - teorie spiskowe, jak mozna mowic tak o nszych braciach slowianach, klamstwo, bujda..
    Co robic w takich sytuacjach? Prac po..?

    Wg mnie powinien byc test z historii stosunkow polsko-rosyjskich dopuszczajacyu do glosowania w wyborach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pan nie wie, ale zapisałam się na kurs hiszpańskiego. Nie dlatego, że lubię ten język, ale dlatego, że mam dosyć KOMUNY. Kiedyś tego nie pojmowałam, ale teraz widzę, że nacjonalizm, patriotyzm, interes narodowy itp. hasła to bzdety. Nie ma państw, nie ma interesów narodowych, nie ma demokracji, nie ma prawa, ani sprawiedliwości. Są tylko interesy spółek krajowych, międzynarodowych, ponadnarodowych...
    Pisałam o tym przy okazji podsyłania materiałów o aferze hazardowej...
    Jak człowiek widzi co się dzieje w szerszym kontekście to brakuje mu sił i woli. A z drugiej st6rony, nasze babki przetrwały rozbiory....
    Politynka

    OdpowiedzUsuń
  8. Kazdy powod jest dobry zeby nauczyc sie najfajniejszego jezyka swiata. W Hiszpanii rzadzi teraz lewica i maja juz sluby gejow i wolna aborcje. Wiec dla prawicowca to taki sobie jezyk.

    Chyba ze sie zaspiewa " Cara al sol". Mozna tez sobie 5 piw zamawiac bo w Hiszpanii gest wyciagnietej reki byl uzywany przez Falenge.

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz cześciej myślę o emigracji. Byle jak najdalej od komunizmu euroazji i faszymzmu ameryki. Wybor ograniczony.
    Najwyzsza pora zrozumiec, ze nie walczymy z ruskimi, amerykancami, niemcami. Walczymy z korporacjami i interesami. Nie wazne czy to nazywają ONZ, d***krają czy jakims innym terminem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. A podobno gentlemani o faktach nie dyskutują... A jeśli ktoś dyskutuje, to widać, że nie gentleman!

    OdpowiedzUsuń