Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afery. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2009

ARCHITEKT RZECZPOSPOLITEJ AFERALNEJ.

Zdarzenia, jakich jesteśmy świadkami w ostatnich dniach ukazują prawdziwy obraz dwuletnich rządów Donalda Tuska. Obraz przerażający – szczególnie dla tej części naszego społeczeństwa, która zwiedziona medialnym fałszem uwierzyła, że politycy Platformy mogą zbudować nową, polityczną jakość. Zamiast niej ujrzeliśmy pogardę dla prawa, ordynarne oszustwo i całkowitą degrengoladę – w wykonaniu najwyższych urzędników państwowych i partyjnych przyjaciół premiera. Prawdziwym obliczem Platformy jest odtąd spocona twarz Chlebowskiego, a językiem przekazu - prymitywne i pełne wulgaryzmów rozmowy partyjnych macherów.
Niezależnie od dalszego rozwoju zdarzeń i politycznych następstw afer ujawnionych przez CBA, nie można obecnej sytuacji uznać za incydentalną. Nie jest też ona – jak chce tego Donald Tusk - „soczewką w której ukazuje się kilka kluczowych bolączek Rzeczpospolitej” – chyba, że za najgroźniejszą z tych bolączek uznamy rządy obecnego premiera.
Nikt inny, tylko Donald Tusk i stworzone przez niego patologiczne podłoże, na jakim oparty jest układ powstały po wyborach 2007 roku są źródłem narodzin wszystkich afer i faktyczną przyczyną obecnych problemów. Nikt w większym stopniu nie ponosi odpowiedzialności za dzisiejszy stan państwa, jak ten, kto świadomie doprowadził do zniszczenia naturalnych mechanizmów regulujących życie publiczne; do ograniczenia roli opozycji, zawłaszczenia spółek skarbu państwa, czystek w służbach specjalnych, politycznych nagonek i medialnych manipulacji.
Przejęcie władzy przez ludzi Platformy zapoczątkowało niebywały – nawet jak na polskie standardy - czas instrumentalnego traktowania służb specjalnych i powrotu do peerelowskich metod sprawowania władzy. Nigdy wcześniej służby nie stały się „sprawą publiczną” - jak w czasie obecnych rządów. Nigdy wcześniej, na taką skalę nie stosowano w walce politycznej przecieków ze służb oraz medialnych „wrzutek" – użytecznych w ukryciu prawdziwych problemów. Nigdy też, bezpieczeństwo i interesy państwa polskiego nie były w podobnym stopniu zagrożone korupcją urzędników państwowych, samowolą służb i partyjną prywatą. Aktem oskarżenia wobec obecnego rządu staje się nawet przedwyborczy program Platformy, dotyczący reform w zakresie służb specjalnych. Dość wspomnieć wystąpienia Pawła Grasia z 19.05.2007 na konferencji "Bezpieczna Polska w Bezpiecznym Świecie”, gdzie przedstawiono pomysły PO na reformę służb i skonfrontować je z późniejszymi działaniami rządu Donalda Tuska, by zrozumieć, że polityczna schizofrenia jest jedną z najgroźniejszych chorób toczących to ugrupowanie.
Począwszy od „raportów” Reszki i Pitery, „audytu Bondaryka”, sprawy laptopa Ziobry, śledztw przeciwko funkcjonariuszom CBA i ujawnieniu przez „Gazetę Wyborczą” danych szefostwa tej służby, poprzez aferę marszałkową, nagonkę na członków Komisji Weryfikacyjnej WSI i zaszczucie Sumlińskiego, po działania ABW wobec dziennikarzy „Misji specjalnej”, przecieków z rozmowy o tarczy Sikorskiego z prezydentem i telefonicznej rozmowy z Tuskiem, czy raportu na temat incydentu gruzińskiego – we wszystkich tych sprawach mieliśmy do czynienia z wykorzystaniem służb specjalnych w walce politycznej. Ten sam cel rzutował na wiele działań prokuratury, podległej ministrowi Ćwiąkalskiemu.
W kontekście tej wiedzy, niedawne słowa premiera, iż - „Przez dwa lata służby mi podległe, odpowiedzialne za walkę z korupcją, nie użyły żadnego najmniejszego instrumentu, aby walkę z korupcją przekształcić w walkę z opozycją" – brzmią jak kpina z naszej pamięci i zdrowego rozsądku.
To po objęciu rządów przez Donalda Tuska, podstawowych celem służb specjalnych stała się walka z pisowską ekipą, dezawuowanie osiągnięć poprzedników oraz odbudowa wpływów ludzi komunistycznej policji politycznej. To obecny premier odpowiada za bezprecedensową „wojnę służb”- w której ABW zostało użyte do poszukiwania haków na CBA, a nowopowstały kontrwywiad wojskowy poddano represjom i ograniczeniom. Skutki tej wojny polskie służby będą odczuwały jeszcze przez długie lata. Zablokowano bowiem jakąkolwiek realną ich współpracę, co z pewnością niezwykle ucieszyło agenturę obcych państw.
Wytworzona celowo sytuacja chaosu i anarchii miała sprawić, że służby będą narzędziem w rękach rządzącej grupy – nigdy zaś – strażnikiem naszego bezpieczeństwa.
Nie przypadkiem Donald Tusk, dokonując czystek w służbach specjalnych postawił na stary, sprawdzony „aparat” , wywodzący się z czasów PRL-u i rządów lewicy. Przez lata ludzie tacy jak Miodowicz, Bondaryk, Sienkiewicz, Brochwicz, Czempiński czy Petelicki oraz przyjaciel wielu z nich - Andrzej Olechowski byli aktywnymi, choć zwykle mało widocznymi uczestnikami życia politycznego Platformy Obywatelskiej, a niektórych można zaliczyć do założycieli tej partii. Do służb wróciła „stara kadra” – Janusz Bojarski, Andrzej Barcikowski, Marian Janicki, Leszek Elas czy Zdzisław Skorża Nie przypadkiem również priorytetem stało się przywrócenie wpływów żołnierzy i agentów zlikwidowanych WSI oraz reaktywacja układu stworzonego przez to środowisko.
Kto dziś pamięta, że jedną z największych trosk rządu Tuska na jesieni 2007 roku była nowelizacja ustawy o ABW, pozwalająca tej służbie na „rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw korupcji osób pełniących funkcje publiczne, jeśli te przestępstwa godzą w bezpieczeństwo państwa.”? Przedstawiając w grudniu 2007 uzasadnienie projektu nowelizacji, Grzegorz Dolniak z PO argumentował, że „uchwalając ustawę o powołaniu CBA, posłowie odebrali ABW możliwość zwalczania korupcji godzącej w bezpieczeństwo państwa. O ile ściganie korupcji, poza CBA, pozostało jedną z ważniejszych kompetencji policji i Straży Granicznej, służb celnych i skarbowych, to ABW została tych uprawnień pozbawiona” - dowodził Dolniak. Już wówczas myślano nad ograniczeniem roli CBA, by jednocześnie móc wykorzystać służbę Bondaryka do działań przeciwko opozycji i niewygodnym dla władzy środowiskom.
Od chwili objęcia władzy przez Donalda Tuska można obserwować proces niszczenia jedynej profesjonalnej służby antykorupcyjnej, przy jednoczesnym budowaniu partyjnego „zbrojnego ramienia”. Już na początku maja 2008 roku rząd PO-PSL postanowił zwiększyć uposażenie funkcjonariuszy ABW, podwyższając tzw. wielokrotność kwoty bazowej z 2,92 do 3,34, z mocą wsteczną od stycznia 2008r. Jednocześnie wskaźnik ten obniżono dla CBA z 3,96 do 3,5. Ta „urawniłowka” miała w zamyśle PO „skończyć z przywilejami CBA”. Styczniowe obcięcie budżetu CBA aż o 40 mln zł było już wyraźnym sygnałem, jaką wagę rząd Tuska przykłada do walki z korupcją.
W lutym 2008 roku Tusk deklarował: „Wolę mieć przesadnie zdeterminowanego szefa CBA, który będzie nawet w sposób przesadny kontrolował moją władzę, niż kogoś, kto będzie wpatrywał się we mnie jak w swojego szefa i omijał szerokim łukiem ludzi obozu władzy” i dodawał - „Oczekuję jednak bezwzględnej walki z korupcją przez Biuro. Być może wykaże się w nowej sytuacji politycznej większą niezależnością.”
Jak fałszywe były to słowa, mogliśmy przekonać się w czasie następnych miesięcy, gdy przy pomocy oszczerstw, medialnych przecieków i postępowań prokuratorskich prowadzono ciągłą wojnę z jedyną służbą, która patrzyła władzy na ręce. Gdyby ktoś chciał odkryć źródło nienawiści, jaką Platforma Obywatelska darzy CBA, powinien zajrzeć do tzw. „Mapy Korupcji w Polsce”, opracowanej w roku 2003 przez Julię Piterę, gdzie postuluje się powołanie specjalnej formacji o nazwie Centralny Urząd Antykorupcyjny. Zakres działań, celów i uprawnień CUA odpowiadał dokładnie służbie Mariusza Kamińskiego. Problem polegał na tym, że CBA powołał PIS i służba ta od samego początku zajmowała się ściganiem korupcji na najwyższych szczeblach władzy. W wydaniu Platformy miał to być kolejny fasadowy urząd, strzegący interesów rządzącego establishmentu. Taki, jakim uczyniono ABW - której uprawnienia antykorupcyjne, nadane przez partię Tuska nigdy nie zostały użyte przeciwko członkom tego rządu, a w tym obszarze próżno szukać choćby jednego sukcesu służby pana Bondaryka.
W ten scenariusz - osłabiania mechanizmów kontrolnych wpisuje się decyzja premiera z listopada.2007 roku, gdy Donald Tusk zapowiedział likwidację stanowiska koordynatora ds. służb specjalnych i oświadczył, iż odtąd on sam ponosi za nie odpowiedzialność. Taką samą deklarację premier powtórzył w styczniu ubiegłego roku, informując, że będzie sprawował osobisty nadzór nad służbami. Absurdalność tego rozwiązania jest oczywista dla każdego, kto zdaje sobie sprawę, czym jest koordynacja działań 5 służb i nadzór nad ich funkcjonowaniem. Ma natomiast głęboki sens, gdy traktuje się służby instrumentalnie i chce uczynić z nich narzędzie dla ochrony własnych interesów. Jedynym słabym punktem tej koncepcji była formacja Mariusza Kamińskiego, zbudowana według profesjonalnych zasad, nieuwikłana w układy, odporna na naciski i wpływy polityczne. Gdy w połowie 2008 roku byliśmy świadkami licznych ataków na CBA, zapewne niewiele osób miało świadomość, że w tym samym czasie minister zdrowia Ewa Kopacz realizowała słynny „program Sawickiej”, o którym skorumpowana posłanka PO mówiła na taśmach ujawnionych przez CBA w październiku 2007 roku. To także czas, gdy za sprawą tej służby powróciła sprawa esbeckiej spółki EkoTrade, której kolejny raz powierzono ochronę obiektów administracji państwowej. Jej prezes Jacek Jerschina od dawna chwalił się, że ma niejawny etat w ABW. Od momentu, gdy CBA zaczęło interesować się tą spółką i przetargami na ochronę obiektów rządowych, poziom agresji i szykan wobec Mariusza Kamińskiego wzrósł z dnia na dzień.

Strategia przyjęta przez Donalda Tuska miała swoje przełożenie na konkretne decyzje w wielu innych obszarach życia publicznego. To dlatego ludziom służb i powiązanych z nimi firmom umożliwiono włączenie się w proces prywatyzacyjny, otwarto drogę do spółek skarbu państwa, pozwolono podejmować decyzje w wielu kluczowych sprawach. Prywatyzacja ENEI, w której ważną rolę odegrała powiązana ze służbami spółka TFS, wskazuje na prawdziwych dysponentów polskich procesów gospodarczych.
Czemu miała służyć ta strategia, możemy przekonać się obecnie, gdy ujawnienie przez CBA kulisów afer z udziałem prominentów Platformy obnażyło prawdziwe oblicze tego ugrupowania i rolę premiera. Kazus Chlebowskiego, Drzewieckiego czy Grada, był możliwy ponieważ w rządzie Donalda Tuska panowało przyzwolenie na tego rodzaju praktyki, zbudowane na poczuciu aroganckiej bezkarności – ta zaś, wynikała ze świadomości zawłaszczenia wszystkich newralgicznych miejsc życia politycznego i gospodarczego. W poczuciu tej bezkarności, podejmowano działania mające na celu zabezpieczenie finansowania partii poprzez wpływy z gier hazardowych oraz uwłaszczenia na majątku upadających stoczni. Kontakty polityków PO z biznesem hazardowym, który w ogromnym zakresie jest własnością środowisk przestępczych i ludzi peerelowskich służb, nie byłyby możliwe, gdyby urzędujący premier nie rozmontował demokratycznych mechanizmów kontrolnych i nie oparł swoich rządów na środowisku wywodzącym się z tych służb.
W jeszcze większym stopniu, zatrważające skutki tej polityki widzimy w sprawie tzw. afery stoczniowej. Wbrew temu co mówią sami zainteresowani i wtórujące im dyspozycyjne media – mamy do czynienia z przykładem bezprawia i udziałem polskiego rządu w kombinacji operacyjnej, przygotowanej przez międzynarodowego handlarza bronią.
Nie chodzi bowiem jedynie o to, że za wiedzą ministra skarbu najwyżsi urzędnicy ministerstwa i Agencji Rozwoju Przemysłu przeprowadzili fikcyjny przetarg na sprzedaż majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie, łamiąc przy tym wszelkie zasady procesu prywatyzacyjnego. Istotą sprawy jest fakt, że wszczęto te działania i prowadzono je pod dyktando człowieka ściganego za liczne przestępstwa, podejrzewanego o współpracę z Hezbollahem oraz o związki z terrorystami z al Kaidy, członka nieformalnej organizacji zrzeszającej czołowych handlarzy bronią z całego świata – grupy z Marbelli –nadzorowanej przez służby sowieckie, a obecnie rosyjskie. Przez lata organizacją z Marbelli kierował Monser Al-Kassar, szkolony przez GRU terrorysta, skazany ostatnio w USA na 30 lat więzienia za zabójstwa, pranie brudnych pieniędzy, nielegalny handel bronią i narkotykami.
Warto pamiętać, że jeszcze w 2007 roku oferta zakupu stoczni złożona przez Abdula Rahmana el Assira została odrzucona, bo polscy urzędnicy nie chcieli negocjować z kontrowersyjnym pośrednikiem. Co zatem wydarzyło się w ostatnich miesiącach, że rząd Tuska postanowił przyjąć ofertę katarskiego inwestora i pośrednictwo El Assira?
Fakt ten ma związek z dokonaną przez Donalda Tuska reaktywacją przestępczo-agenturalnego układu, na którego czele stali ludzie WSW/WSI. Przywrócenie wpływów tego środowiska stało się priorytetem rządu PO-PSL. W ślad za nimi, do służb specjalnych powrócili ludzie komunistycznej policji politycznej lub ich wierni protegowani, wyselekcjonowani na początku lat 90-tych w szkole wywiadu w Kiejkutach. Tu docieramy do drugiej, kluczowej kwestii w aferze stoczniowej – czyli osłony kontrwywiadowczej procesu prywatyzacyjnego, ustanowionej, jak twierdzi Paweł Graś "na wyraźne polecenie premiera Donalda Tuska". Jest oczywiste, że w tego rodzaju transakcjach musi istnieć nadzór ze strony służb specjalnych, a w sprawę była zaangażowana Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencja Wywiadu. Jaką rolę spełniały te służby i czyje interesy chroniły, jeśli nie ustalono nawet kim jest tajemniczy inwestor, na rzecz którego miał pośredniczyć El-Assir i nie przekazano informacji na temat ustawionego przetargu? Trudno przypuszczać, by wiedza na ten temat była niedostępna dla ABW i AW szczególnie, gdy w grę mogły wchodzić działania obcych służb. Medialna nagonka na CBA i ataki na Mariusza Kaminskiego dowodzą, że władza stara się ukryć rzeczywistą rolę służb ustawowo odpowiedzialnych za ochronę kontrwywiadowczą.
Plan tak złożonej operacji nie mógł powstać w głowach urzędników ministerialnych, a tym bardziej był niemożliwy do realizacji bez udziału służb specjalnych i przyzwolenia politycznego na najwyższym szczeblu. Czym innym wytłumaczyć fakt, że najwyżsi w państwie urzędnicy paktują potajemnie z El-Assirem oraz są gotowi złamać prawo i wszelkie procedury na rzecz tajemniczego podmiotu, który miał rzekomo reprezentować Libańczyk? Skąd wynika to poczucie bezkarności? Wygląda na to, że pod dyktando człowieka związanego z międzynarodową mafią handlarzy bronią, rząd Platformy opracował plan spłacenia zobowiązań El Assira aktywami polskich stoczni, nie dbając o zabezpieczenie majątku narodowego przed wpływem przestępców i obcych agentur. Pamiętne słowa premiera rządu, że jest mu obojętne kto kupi stocznie – oddają tu rzeczywiste intencje. Koncepcję tę przedstawiłem obszernie w tekście AFERA STOCZNIOWA- POWRÓT HANDLARZY BRONIĄ.PODSUMOWANIE

Tego rodzaju sytuacja byłaby złowrogą fikcją, gdyby Donald Tusk nie stworzył korupcjogennego, patologicznego systemu sprawowania władzy, opartego na ludziach peerlowskich służb oraz niemal feudalnej zasadzie „dworu” i „dworzan”, strzeżonych przez wiernych pretorianów. Służby – a w szczególności ta największa, o wciąż poszerzanych uprawnieniach miała chronić interesy władzy, a CBA poddane marginalizacji i ostracyzmowi być wygodnym alibi antykorupcyjnych intencji rządu. Wściekłość Donalda Tuska wywołał już sam fakt, że ta niedofinansowana i wciąż atakowana służba okazała się sprawnym i profesjonalnym organem, zdolnym przeniknąć „sekrety” władzy.
Wszyscy chyba pamiętamy zdanie Wałęsy z 4 czerwca 1992, podczas narady w kuluarach Sejmu – „Wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli, dlatego trzeba ich błyskawicznie. Natychmiast, dzisiaj!”. W tym jednym zdaniu zawiera się cała koncepcja obecnych działań Donalda Tuska – uczestnika ówczesnej „nocnej zmiany”. Ujawnia ono bezmiar lęku przed odkryciem prawdy i nienawiści do tych, którzy ośmielają się ją ujawnić. W tej koncepcji nie ma miejsca na troskę o oczyszczenie życia publicznego, czy wciąż obecne na ustach premiera – standardy polityczne. Usuwając Mariusza Kamińskiego, Tusk działa według zasady „natychmiast, dzisiaj!”, w panicznym lęku przed wiedzą tych, którzy „daleko zaszli”. To dlatego tej dymisji nie próbuje się nawet uzasadniać, czy wskazywać jej podstawy prawnej. Udział w tej ponurej farsie prokuratury i ABW dowodzi, że przeciwko Kamińskiemu użyto tych samych narzędzi, jakimi Donald Tusk rozgrywał dotąd wszystkie sprawy swoich politycznych oponentów. Tym razem, nie chodzi jednak o racje polityczne.
Na Donaldzie Tusku ciąży poważne podejrzenie i wszystko co robi premier, by zaciemnić obraz afer służy nie tylko jego partyjnym kolegom, ale jemu samemu. Sprawy, o których tu przypomniałem powinny uzmysłowić, że oskarżenia wysuwane pod adresem premiera, dotyczące bezprawnego ujawnienia informacji na temat śledztwa prowadzonego przez CBA - nie są pozbawione podstaw. Liczne przykłady wykorzystywania niejawnych informacji w akcjach przeciwko politycznym adwersarzom, czy w obronie własnych, zagrożonych interesów są dowodem, że obecnego premiera stać na tego rodzaju zachowania – szczególnie w sytuacji, gdy groźba dotyczy najbliższego mu środowiska. Dogłębnie wyjaśniona musi zostać również rola premiera w procesie prywatyzacyjnym stoczni, jego potajemnych spotkań z El-Assirem i ustaleń, jakie wówczas poczyniono.
Zachowanie Tuska po ujawnieniu materiałów CBA świadczy, że nie może być postrzegany jako mąż stanu i strażnik interesów państwa. Żadne roszady personalne i inne, pozorowane działania nie będą miały znaczenia, póki premier polskiego rządu nie oczyści się z bardzo poważnych, kryminalnych zarzutów.
W przeciwnym wypadku trzeba uczynić wszystko, by cyniczne słowa z wystąpienia w sprawie afery hazardowej, w których Donald Tusk deklarował, iż „dobiegł końca czas tych, którzy z wykorzystywania służb wobec konkurentów politycznych, z nienawiści i z represji zrobili filozofię rządzenia" – obróciły się przeciwko ich autorowi.


Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej nr.41 (846)

środa, 7 października 2009

CZAS ODEJŚĆ, PANIE SCHETYNA

1. Sprawa Beaty Sawickiej :

Fakty: 29 października 2007 r. – „Prokuratura bada, czy politycy PO nakłaniali świadków do milczenia w sprawie nieprawidłowości w finansowaniu swojej partii. Jedną z osób, która próbowała tuszować aferę miałaby być podejrzana o korupcję Beata Sawicka. [...]Rzecz nie dotyczy głośnej sprawy przyjęcia łapówki przez Beatę Sawicką, ale procederu wyprowadzania pieniędzy z PO. Tygodnik "Newsweek" dotarł do zeznań byłego asystenta Beaty Sawickiej, obecnego radnego PO z warszawskiego Mokotowa - Łukasza Lorentowicza. Były asystent w swych zeznaniach obciążał Sawicką. [...]Radny w styczniu tego roku opowiedział śledczym o swojej roli w procederze wyprowadzania pieniędzy. Był on jednym ze "słupów" - osób, które użyczały swojego konta do transakcji finansowych - a na co dzień asystentem społecznym byłej już poseł Platformy Beaty Sawickiej. W kwietniu 2006 r. Lorentowicz przyznał się Sawickiej, że na temat wyprowadzania partyjnych pieniędzy rozmawiał z dziennikarzami. Mało tego, powiedział również, że nie będzie tej sprawy przed nimi ukrywał.

Po ujawnieniu tej informacji posłanka kazała mu przyjść do siedziby sejmowego klubu Platformy. Lorentowicz opowiedział prokuratorom, że Sawicka najpierw rozmawiała z Grzegorzem Schetyną, a potem podeszła do niego i razem poszli sejmowym korytarzem w kierunku Senatu. Była poseł kazała mu natychmiast złożyć rezygnację z funkcji jej asystenta społecznego. - Jak wszedłeś między wrony, masz krakać tak, jak one - miała powiedzieć. Lorentowicz opowiedział śledczym, że później rozmawiał także z Mirosławem Drzewieckim. Polityk miał go też namawiać, by nie nagłaśniał całej sprawy. - Rzeczywiście, nakłaniano mnie bym milczał - potwierdza Lorentowicz. Przed rokiem "Newsweek" ujawnił aferę dotyczącą wyprowadzania partyjnych pieniędzy. Dwóch działaczy Platformy wystawiało fikcyjne zlecenia na rzecz PO. Fikcyjne umowy podpisywane były w większość z młodymi ludźmi - wolontariuszami, którzy chcieli związać się z Platformą w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej. Na ich konta trafiały pieniądze z partyjnej kasy za zlecenia, które istniały tylko na papierze, albo których wartość była zawyżana. Konta bankowe wolontariuszy służyły tylko do wyprowadzenia pieniędzy, dlatego też ich właścicieli nazwano potocznie "słupami". Sumy z ich bankowych rachunków trafiały następnie do dwóch działaczy PO: Marcina Rosoła i Piotra Wawrzynowicza - pomysłodawców procederu. Ten pierwszy był asystentem sekretarza generalnego PO Grzegorza Schetyny, a drugi prawą ręką posła Mirosława Drzewieckiego, skarbnika partii. (1)

Nazwiska obu polityków pojawiają się w śledztwie, które warszawska Prokuratura Okręgowa wszczęła po publikacji artykułu "Dojenie Platformy" Newsweek nr 25/06 z 18.06.2006.(2) (2A)

2. Afera gruntowa:

Fakty: Na ławie oskarżonych zasiadają Andrzej K.- były wiceprezes telefonii Dialog, mającej swą siedzibę we Wrocławiu oraz Piotr R. – były wrocławski dziennikarz i współpracownik Andrzeja Leppera.

Z zeznań świadków podczas procesu w sprawie afery gruntowej w październiku 2008r:

"Cała historia zaczęła się na kortach tenisowych we Wrocławiu, gdzie Andrzej K. chwalił się swoimi możliwościami w odrolnianiu ziemi i szukał kontrahenta. Mówił o tym najpierw Tomaszowi Kurzewskiemu, szefowi giełdowej spółki m.in. produkującej filmy ["Świat według Kiepskich", "Ekipa"]. Potem Jackowi W. znanemu we Wrocławiu pośrednikowi w obrocie nieruchomościami. Przypadkowe spotkanie Kurzewskiego z ówczesnym wiceprezesem spółki Dialog [Marcinem O.] w warszawskim Marriotcie skończyło się zawiadomieniem CBA o korupcyjnej ofercie K”.(3)

Osoby: - „Niespodziewany zwrot w sprawie kupna koszykarzy wrocławskiego Śląska”. 19.07.2008 Lokalny magnat medialny Tomasz Kurzewski (41 l.) twierdzi, że wycofał się z kupna, bo presja mediów jest zbyt wielka. Wiele wskazuje jednak na to, że zerwanie rozmów to zasłona dymna. Chodzi o to, by spokojnie negocjować, a biznesmeni mają czas do 31 lipca, kiedy mija termin zgłoszenia klubu do ekstraklasy. Kurzewskiego do kupna namawiają i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, i wicepremier Grzegorz Schetyna, który trzy lata temu sprzedał koszykarzy obecnemu właścicielowi Waldemarowi Siemińskiemu. (4)

Wywiad z lipca 2008r. – Tomasz Kurzewski:

„Nie będę ukrywał, że wpływ na moją decyzję miały dwie osoby: były właściciel klubu Grzegorz Schetyna i prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Obaj namawiali mnie do zaangażowania się w koszykówkę, dla obu ten klub jest ważny. Wiem, że szybkie znalezienie firmy czy człowieka, który byłby wiarygodnym partnerem, gwarantem dobrej sytuacji klubu, nie jest łatwe. Zwłaszcza w tak krótkim czasie, tym bardziej że często są to rozmowy jedynie telefoniczne”.(5)

3. Afera Misiaka

Fakty : „Inteligentny, przedsiębiorczy, świetnie wykształcony – Tomasz Misiak, 36-letni senator PO, przewodniczący komisji gospodarki narodowej pracującej nad stoczniową „specustawą”. Miała ona pomóc 8 tysiącom stoczniowców oddalić widmo bezrobocia. Ustawa weszła w życie 6 stycznia br., a już 27 lutego Agencja Restrukturyzacji Przemysłu bez przetargu przyznała firmie Work Service lukratywny kontrakt na doradztwo dla zwalnianych stoczniowców, szkolenia, pomoc w pisaniu CV i wyszukiwanie ofert pracy. Wartość kontraktu oszacowano na ponad 40 mln zł. Szybko jednak media ujawniły, że senator Misiak jest jednym z udziałowców Work Service i posiada ponad 40 proc. akcji. Zrodziło się podejrzenie, że pisał ustawę z myślą o korzyściach dla swojej spółki. Padły też pytania o konflikt interesów i czystość standardów politycznych rządzącej koalicji. Po licznych publikacjach prasowych senator został wyrzucony z klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Wcześniej bliżej nieznany Misiak został wypromowany przez Grzegorza Schetynę. Dostał się do Parlamentu z legnicko-jeleniogórskiej listy PO, uzyskując w regionie ponad 16 tys. głosów. Po wybuchu afery Misiaka bonzowie KGHM nabrali wody w usta i nie przyznają się do bliższych powiązań z senatorem. Jednak na oficjalnej stronie parlamentarzysty można znaleźć zdjęcia, które pokazują, jak bardzo zażyłe stosunki łączyły panów Misiaka i Krutina. Ale nas nie dziwią takie nieciekawe koneksje ludzi na miedziowych świecznikach. Pamiętamy tak zwaną „aferę gruntową” wokół wicepremiera Andrzeja Leppera i udział, jaki mieli w niej aresztowani przez CBA pupile ówczesnego zarządu Polskiej Miedzi: wiceprezes Dialogu Andrzej Kryszyński i dyrektor ds. rozwoju, Piotr Ryba.(6)

Osoby: „Dlaczego premier Donald Tusk milczy w sprawie afery związanej z senatorem PO Tomaszem Misiakiem, którego firma miała podpisać wielomilionowy kontrakt z rządową agencją - zastanawiał się na blogu dawny polityk Platformy Paweł Piskorski i swe wątpliwości powtórzył w rozmowie z TVN24. Sugerował, że winne są powiązania z tą sprawą wicepremiera Grzegorza Schetyny i jego żony.

.Piskorski w blogu pisze: "Może wpływ na milczenie premiera ma fakt, że jednym z podwykonawców firmy senatora Misiaka jest firma należąca wcześniej do żony wicepremiera Schetyny, a obecnie do szefa klubu koszykarskiego Śląsk Wrocław z czasów kiedy jego właścicielem był obecny wicepremier?" (7)

Chodzi o agencję reklamową Effectica, której właścicielem - do grudnia 2006 r. - była Kalina Schetyna, żona wicepremiera.

- „Niemieckie interesy Schetynów” - „Oprócz miasta klientami firmy Kaliny Schetyny są wielkie firmy inwestujące we Wrocławiu. Szczególnie upodobały ją sobie te związane niemieckim koncernem Ece. W 1998 roku Ece wygrało we Wrocławiu przetarg na tereny na Placu Dominikańskim. W centrum miasta powstał supermarket Galeria Dominikańska. Dziś Galerię Dominikańską obsługuje firma Kaliny Schetyny. Koncern Ece zbudował też „Galerię Łódzką”. Także ona postanowiła skorzystać z usług „Effectiki” Wśród swych sukcesów z 1998 Effectica wymienia fakt, że obsługuje firmę Roben Ceramika Budowlana. Jak ustaliśmy, firma Roben budowała elewację Galerii Dominikańskiej. W 2000 roku na Effectikę stawia Telefonia Dialog. U władzy jest rząd Buzka, a właścicielem Dialogu jest spółka skarbu państwa KGHM Polska Miedź. Przyglądając się liście firm, z którymi robi interesy Effectica można dostrzec jeszcze jedną prawidłowość – roi się wśród nich od takich, które powstały bądź zostały sprywatyzowane w czasie, gdy Polską współrządziło KLD. Na współpracę z niemiecką firmą stawia także w Śląsku sam Grzegorz Schetyna. W 2004 roku firma WPO Alba z Berlina zostaje strategicznym sponsorem piłkarzy Śląska” (8)

4. Sprawa AQUAPARK

Fakty: „Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili postępowanie kontrolne w zakresie prawidłowości decyzji o realizacji zadania publicznego w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego oraz podstaw dokonania wyboru partnera prywatnego przy utworzeniu z gminą Wrocław „Wrocławskiego Parku Wodnego SA”. Ustalenia kontrolerów CBA wskazują, że Urząd Miejski Wrocławia poprzez niedopełnienie obowiązku działania na podstawie przepisów prawa nie zabezpieczył interesów Gminy Wrocław. Funkcjonariusze CBA ujawnili szereg nieprawidłowości i uchybień w trakcie dokonywania wyboru partnera do realizacji Aquaparku, które dotyczą m.in. przekroczenia uprawnień, naruszenia zasad dobrego gospodarowania finansami publicznymi i w konsekwencji działanie na szkodę Gminy Wrocław”. (9) Według kontrolerów Biura odpowiedzialność za niekorzystne decyzje ponosi koordynator projektu aquaparku, Rafał Guzowski.(10)

- „Wrocław pozwał w piątek CBA do sądu. Miasto uważa, że narażone zostało jego dobre imię przez agentów, którzy analizowali jedną z inwestycji – aquapark.” (11)

Osoby: „ Aby lepiej zorientować sie w specyfice miasta, musimy cofnąć sie do początku przemian ustrojowych, a więc do 1989 r. Od tego właśnie czasu Wrocławiem rządzi praktycznie ta sama ekipa (z drobnymi retuszami). Właściwie wszyscy z otoczenia byłego prezydenta Bogdana Zdrojewskiego, jak i obecnego prezydenta Dutkiewicza, wywodzą sie z NZS. Z tych samych kręgów wywodzi się również wielu polityków różnych opcji i wiele znanych osób ze świata biznesu i mediów. Z wrocławskiego środowiska NZS - poza samym Dutkiewiczem i obecnym ministrem kultury Zdrojewskim - wymieńmy: Rafała Guzowskiego (pierwszy przewodniczący politechnicznego NZS z 1981 r., dzisiaj dyrektor miejskiego Wydziału Inwestycyjno-Technicznego), Ryszarda Czarneckiego (europoseł), Krzysztofa Turkowskiego (były wiceprezydent Wrocławia, w latach 80., działacz NZS na Uniwersytecie Wrocławskim, dzisiaj doradca właściciela Polsatu), Jacka Protasiewicza, Grzegorza Schetynę (wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji) oraz Leszka Czarneckiego (najbogatszy Polak, właściciel LC Corp., obecnie budujący w centrum Wrocławia najwyższy apartamentowiec w Polsce)”.(12)

5. Korupcja w piłce nożnej.

Fakty: 17.04. 2008r. – „Czy Śląsk Wrocław też ustawiał mecze?”

„Mieli to robić trenerzy Grzegorz Kowalski i Janusz Jedynak, w czasie gdy zespół grał w III lidze. Klubem zarządzała wtedy koszykarska spółka należąca do Grzegorza Schetyny, dziś wicepremiera i szefa MSWiA”.(13)

- 28 lipca 2009 – „Asystent sędziego zatrzymany przez wrocławską delegaturę CBA”.(14)

- 18 sierpnia 2009 – „Były trener zatrzymany przez wrocławską delegaturę CBA” (15)

- 20 sierpnia 2009 – „Sędzia piłkarski zatrzymany przez CBA. Funkcjonariusze wrocławskiej delegatury CBA zatrzymali kolejną osobę zamieszaną w korupcję w polskim futbolu”.(16)

- 27 sierpnia 2009 – „Funkcjonariusze wrocławskiej delegatury CBA zatrzymali kolejne dwie osoby zamieszane w śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce nożnej. Sędzia drugoligowy Arkadiusz K. z woj. podkarpackiego oraz były trener Motoru Lublin Grzegorz K. z lubelskiego zostali dzisiaj rano zatrzymani przez funkcjonariuszy CBA” (17)

6.Afera hazardowa.

Fakty: „Badając inną sprawę korupcyjną, agenci CBA zorientowali się, że dwaj biznesmeni z Dolnego Śląska: Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek próbują załatwić korzystne dla swoich firm zapisy nowelizacji ustawy hazardowej. 23 marca 2009 r. CBA rozpoczęło operację „Black Jack”.(18)

Osoby: „W roku 2003 Ryszard Sobiesiak i Janusz Cymanek byli właścicielami podupadającego klubu WKS Śląsk Wrocław. Klub miał wówczas w stosunku do Urzędu Skarbowego i ZUS-u zaległości podatkowe na ponad 2 mln złotych. Grzegorz Schetyna wyłożył na spłatę długu własne pieniądze i jak przypuszczano - uczestnicząc w spłacie zobowiązań przejmował udziały Sobiesiaka i Cymanka w spółce. Latem 2003 roku Schetyna całkowicie przejął zarządzanie klubem piłkarskim. Podpisał wówczas z Cymankiem i Sobiesiakiem umowę, na podstawie której miał zarządzać zespołem przez 15 lat.” (19,20)

- Prokurator Czyżewski: „Schetyna w willi Baraniny”

„Nazwisko Schetyny przewija się w zeznaniach Andrzeja Czyżewskiego, świadka w sprawie mafii paliwowej. Jak zeznał przebywający w Niemczech były prokurator, Schetyna należał do bywalców wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego, ps. Baranina. – Grupa wrocławska spotykała się w willi Barańskiego od 1996 r. Bywali tam ludzie związani wcześniej z delegaturą STASI, przede wszystkim z Cottbus i wydziału IX w Berlinie.

Według Czyżewskiego, obok gangsterów i ludzi służb w willi pojawiali się politycy. Czyżewski zeznał, że byli wśród nich m.in. minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński, szef UW Władysław Frasyniuk oraz posłowie PO Grzegorz Schetyna i Aleksander Grad. – W willi bywał też mający duński paszport Sven Hansen, który wcześniej nazywał się Przybylski i był związany z gangiem Oczki. Ma duński paszport. Zna się ze Schetyną, chyba są nawet na ty – mówi Czyżewski. – To prowokacja – odpowiedział na zarzuty Czyżewskiego Schetyna i stwierdził, że były prokurator mija się z prawdą. Jak dotąd zarzuty Czyżewskiego nie zostały udowodnione.” (21)

Źródła:

1.http://fakty.interia.pl/news/sawicka-chciala-zatuszowac-afere-w-po,1002179

2.http://www.newsweek.pl/artykuly/dojenie-platformy,14269,1

2/a http://klientnaszpan.blogspot.com/2007/11/grzegorz-schetyna-i-beata-sawicka_10.html

3.http://wyborcza.pl/1,76842,5758078,Afera_gruntowa_zaczela_sie_na_kortach.html

4.http://www.se.pl/archiwum/dym-nad-slaskiem_61100.html

5.http://www.polskatimes.pl/gazetawroclawska/sport/20529,kurzewski-chce-przejac-slask,id,t.html

6.http://www.zzppm.pl/magazines/200906a.pdf

7.http://www.tvn24.pl/0,1590907,0,1,schetyna-ma-zwiazek-z-afera-misiaka,wiadomosc.html

8.http://fakty.lca.pl/drukuj,7035.html

9.http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/242/Informacja_o_wynikach_dzialalnosci_Centralnego_Biura_Antykorupcyjnego_w_2008_rok.html

10.http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/wroclaw;wnioski;cba;po;kontroli;w;sprawie;aquaparku,127,0,356223.html

11.http://5wladza.blogspot.com/2008_07_01_archive.html

12.http://www.lewica.pl/index.php?id=16311

13.http://info.mlodywroclaw.pl/artykul.php?id=1677

14.http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/281/Asystent_sedziego_zatrzymany_przez_CBA.html

15.http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/286/Byly_trener_zatrzymany_przez_CBA.html

16.http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/287/Sedzia_pilkarski_zatrzymany_przez_CBA.html

17.http://www.cba.gov.pl/portal/pl/20/291/Setny_zatrzymany_przez_CBA_za_korupcje_w_sporcie.html

18.http://www.rp.pl/artykul/371375,371208_Wplywowi_politycy_i_afera_hazardowa.html

19.http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35760,1793242.html

20.http://serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2632915.html

21.http://fakty.lca.pl/drukuj,7035.html

http://cogito.salon24.pl/127657,abw-na-tropie-wroclawskiej-al-kaidy

http://www.kto-kogo.pl/Grzegorz_Schetyna