Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.
piątek, 7 czerwca 2013
KRĘGI PIEKŁA RODZINY OLEWNIKÓW
niedziela, 27 listopada 2011
ZABIĆ RAZ JESZCZE - SPRAWA KRZYSZTOFA OLEWNIKA
Nie wierzę w żadne państwo
Wspólnota brudu
Obowiązkowa lektura studentów prawa
Dwa razy N, czyli nobilitacja nieudaczników
Instrukcje zza grobu
Ta grupa działała zawsze
Porzućcie wszelką nadzieję
sobota, 14 maja 2011
RAPORT CZY „KODEKS OMERTA”?
Miło mi poinformować, że Wydawnictwo ANTYK wydało moją książkę „Kręgi Piekła. Sprawa Krzysztofa Olewnika”, w której przedstawiam kulisy tej zbrodni i próbuję ukazać mafijne kręgi „polskiego piekła”.
piątek, 8 października 2010
SPRAWA OLEWNIKA. W KRĘGU SŁUŻB.
sobota, 20 lutego 2010
LIST OLEWNIKA DO PREMIERA
Ponieważ główne media, relacjonując treść listu Włodzimierza Olewnika do premiera skupiają się wyłącznie na niektórych wątkach, całkowicie pomijając inne, niezwykle istotne – zamieszczam pełny tekst wystąpienia.
Tego tekstu nie wolno przemilczeć.
*************
Drobin, 13 luty 2010 r.
Szanowny Panie Premierze Rzeczypospolitej Polskiej,
Jako Ojciec bestialsko zamordowanego syna Krzysztofa, chciałbym wyrazić swój ból i protest na postępowanie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie nie odtajnienia na potrzeby śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku materiałów operacyjnych Policji dot. uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa.
Decyzja ta w moim przekonaniu jest nieuzasadniona i błędna, ale przede wszystkim w dalszym ciągu chroni przestępców. Miałem możliwość wglądu do tych materiałów, wiem, że są w nich ślady matactw i przestępstw. Tym samym brak odtajnienia w.w. materiałów dla Prokuratury jest ukrywaniem współsprawców zbrodni, a także ucieczką od odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy Policji. Nie mogę pogodzić się z faktem, że wszystko to odbywa się w granicach prawa. Jeśli jest takie prawo to prawo jest złe. Ja na to się nie mogę zgodzić, nigdy też nie uznam, że Państwo Polskie zrobiło wszystko w tej sprawie. Dziękuję Panu Premierowi za możliwość powołania Komisji Śledczej, bo bardzo pomaga sprawie, ale jak mam zrozumieć decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych. Czy jest to ochrona i źle rozumiana solidarność policjantów. Co ja mam powiedzieć ludziom, mojej najbliższej rodzinie.
Panie Premierze, nie ulega wątpliwości, że w porwaniu naszego syna, jego okrutnym i zwyrodniałym dręczeniem i w konsekwencji mordem brały udział osoby z organów państwowych, które powinny służyć obywatelowi do ochrony jego bezpieczeństwa, a które to gwarantuje konstytucja. W tej chwili dzieje się wszystko odwrotnie, pomimo nagłośnienia medialnego naszej sprawy, pomimo wręcz szydzenia mediów oraz społeczeństwa nawet wpływowych polityków z naszej sprawy (w załączeniu dołączam stenogram wywiadu, który przekazała mi Polonia amerykańska).
Polska jako kraj, w którym nieudolność organów państwowych stawia nas niestety w złym świetle jest narażona na śmieszność. My jako Polacy na to nie możemy sobie pozwolić. Jak to możliwe, że organy powołane do obrony obywateli, takie jak Policja, a wtóruje temu resort MSWiA pozwalają na taki stan rzeczy. Moim zdaniem jest to skandal.
MSWiA kryje ludzi, którzy pomimo stwierdzenia faktów jak: zeznając niezgodnie z prawdą w sprawie przekazania okupu, sporządzając nieprawdziwe dokumenty, a tam gdzie jest konieczność odtajnienia danych osobowych i dokumentów z tej operacji – MSWiA nie wydaje na to zgody. W mojej opinii tym samym ochrania się tych funkcjonariuszy, którzy być może są decydentami oraz wspólnie z bandytami przeprowadzają akcje przekazania okupu. Zgodnie z ich stwierdzeniem, że byli na miejscu zrzucenia okupu to mogę tylko przypuszczać, że byli po drugiej stronie wraz z przestępcami podejmującymi tenże okup. Mam prawo przypuszczać, iż pieniądze przekazane jako okup mogły zostać wywiezione do Berlina przez kierowników komórki śledczej tj. Remigiusza Mindę i Macieja Lubińskiego. Czy jest to logiczne, że następnego dnia zamiast dokonywać zabezpieczenia terenu i śladów z miejsca przekazania okupu, śledczy wyjeżdżają natychmiastowo do Berlina. Ironią w tej sprawie jest to, że banknoty z przekazania okupu zostają zidentyfikowane w okolicach przejścia granicznego. Zabezpieczenia śladów dokonano dopiero po upływie, aż tygodnia czasu tj. po powrocie funkcjonariuszy z Berlina. Szokujące jest to, że funkcjonariusze, którzy są w tzw. WTO czyli obszarze z chronionymi danymi osobowymi mogą czynić największe przestępstwa wraz możliwością mordu, gdyż jak widać włos z głowy im nie spadnie.
Poniżej podaję niektóre przykłady z mojej sprawy:
Jak wytłumaczyć zdarzenie w nocy z 15 na 16 maja 2008 roku, kiedy to do domu mojej córki w Płocku włamali się przestępcy i ukradli jedynie butelkę whisky i pudełko kubańskich cygar, pozostawiając biżuterię W tym domu na piętrze spała moja żona, córka i wnuki, a na dole nieujawnieni przestępcy splądrowali mieszkanie w sposób wcześniej nam znany: pakując dziecięce ubranka, zostawiając je w mieszkaniu. Podobnie spakowano ubrania Krzysia w torbie sportowej po jego uprowadzeniu i pozostawiono je w podobnym miejscu w mieszkaniu. Czy to jest przypadek, zbieg okoliczności czy też jest to demonstracja siły i pokazania, że można zaatakować niewinną rodzinę metodami działania PRL-owskich służb bezpieczeństwa? Panie Premierze jesteśmy udręczeni i tyranizowani psychicznie.
Jak wytłumaczyć fakt zamieszczenia zdjęcia z sekcji zwłok naszego syna w miesięczniku policyjnym “997”, gdzie bezpośredni nadzór nad tym pismem ma Komenda Główna Policji, gdzie po fakcie tak drażliwym jak ekshumacja zwłok naszego Krzysztofa pokazane jest zdjęcie szczątek zwłok naszego syna, pomimo próśb rodziny i wsparcia mediów w uszanowaniu tego tramatycznego momentu. Czy to jest ludzkie i normalne, czy jest to kolejny objaw udręczenia i zniszczenia psychicznego. Mam obiekcję, czy tylko sam Redaktor Naczelny czaspisma “997” podjął taką decyzję?
Panie Premierze jak Pan zinterpretuje decyzję sądu na uchylenie aresztu Jacka Krupińskiego, kiedy rodzina i prokuratura przekonanana jest, że jest on jednym ze sprawców uprowadzenia i być może zamordowania syna. W krótkim czasie po opuszczeniu aresztu Jacek Krupiński usiłuje wynająć mieszkanie w apartamentowcu, gdzie mieszka moja córka z zięciem wraz z wnuczkiem, pomimo, posiadania przez niego własnego mieszkania oraz możliwości zamieszkania z samotnie żyjącą matką. Myślę, że robi to tylko po to, aby swoim widokiem i osobą dręczyć nas psychicznie, a skutkiem tego jest już to, że mój dziewięcioletni wnuczek budzi się w nocy i mówi do matki: “Mamo, ja się boję, Jacek chce mnie zamordować”. Czy to jest pomysł Jacka Krupińskiego czy również działanie jakiś czynników innych, które powodują upodlenie rodziny i dalsze jej nękanie?
Jak wytłumaczyć fakt awansów policjantów, którzy brali udział w śledztwie, w świadomy sposób szkodząc sprawie, moim zdaniem powinni jak najszybciej opuścić szeregi Policji. Pomimo zarzutów prokuratorskich są nagradzani i awansowani. Mówię tutaj o Grzegorzu Korsanie, Henryku Strausie, a najbardziej bulwersuje mnie fakt awansu Macieja Lubińskiego na zastępcę szefa wydziału. Na tej osobie ciążą mocne zarzuty prokuratorskie. Oburza mnie fakt aresztowania detektywa Marcina Popowskiego oraz uczestnika grupy śledczej Pana Mirosława Gruszeczki, który sprzeciwiał się nielogicznemu ukierunkowaniu śledztwa, a w obawie wykrycia prawdy został poprzez zastosowanie podstępu aresztowany. Według mnie niewinnie przesiedzial pół roku w areszcie tymczasowym. Gdzie tu jest sprawiedliwość, że jedni funkcjonariusze mogą przebywać w areszcie, a drudzy po takich celowych i negatywnych działaniach jak ukrywanie dowodów w sprawie miejsca przetrzymywania Krzysztofa oraz dowodów w postaci billingów, gdzie w sposób jednoznaczny z imienia i nazwiska wraz z miejscem zamieszkania wskazany został uczestnik grupy porywającej Krzysia są awansowani. Czy to nie woła o pomstę do nieba?
Panie Premierze jak jest to możliwe, że w Komisji Hazardowej, która jest pośmiewiskiem dla mediów oraz opinii publicznej zasiada człowiek, ktory piastował stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli, instytucji kontrolującej prawo, które działa w organach państwowych oraz podmiotach gospodarczych mających doskonałą wiedzę w sprawie sposobów korumpowania urzędników, a on wypuszcza człowieka, który przychodzi do niego z teczką pieniędzy, a otwierając ją przy nim jednoznacznie sugeruje przekazanie łapówki. Pan Sekuła pozwala opuścić biuro bez żadnego wytłumaczenia tego faktu i o ironio on o tym mówi publicznie w telewizji. Ja to odbieram jako pouczenie, w jaki bezpieczny sposób korumpować urzędnika. Panie Premierze mając pełną wiedzę o tym zdarzeniu, daje Pan na takie sytuacje pełne przyzwolenie.
Panie Premierze jak jest to możliwe, że nieudacznik nad nieudacznikiem, a być może nawet jeden z decydentów w uprowadzeniu i zamordowaniu mojego syna Pan Janusz Czerwiński od samego początku z naszą sprawą ma do czynienia, gdyż od 2001 roku. Jest autorem ogromnej porażki Policji w tej sprawie zostaje wspólnie z drugim, być może mniej wdrożonym w naszą sprawę funkcjonariuszem organu Policji, ale działający razem z powyższym w tym czasie – zostają szefami CBA. Chcę podkreślić, iż Janusz Czerwiński był osobiście przeze mnie informowany o błędach i wątpliwościach w śledztwie, o których jest tak głośno w trakcie przesłuchań w Komisji Śledczej. Miał wiedzę i przyznawał mi rację, więcej - na moją osobistą prośbę ustalał fakty związane z moimi obiekcjami, co do przejęcia sprawy przez CBŚ. Dziś w przesłuchaniu w trakcie Komisji Śledczej dostaje choroby amnezyjnej i nic nie pamięta, a osoby, które nic nie chcą ukryć pomimo, tak długiego upływu czasu pamiętają szczegóły sprawy. Ten człowiek z taką chorobą jest v-ce szefem CBA. Nie wiem jak to się dzieje, czy są to kolejne zbiegi okoliczności, że Janusz Czerwiński przechodził zawsze tam, gdzie toczy się śledztwo w naszej sprawie. Kiedy śledztwo przejeło CBŚ w Warszawie, ten Pan jest w Warszawie, kiedy powołana jest grupa w Olsztynie, jest on w Olsztynie, kiedy naszą sprawą od dwóch lat interesuje się CBA, on jest od dwóch lat w CBA jako szef delegatury poznańskiej, aż wreszczie po niejasnym dla mnie odwołaniu szefa CBA Pana Mariusza Kamińskiego awansuje on na stanowisko v-ce szefa tych służb. Jedynie mogę przypuszczać, że chyba tylko po to, aby mieć pełną wiedzę o kierunkach i szczegółach toczącego się śledztwa.
Kto wreszcie dokonana rozliczenia z niejasnych działań Krzysztofa Rutkowskiego. Ktoś temu człowiekowi wydał licencję detektywa, a jego popularność w postaci jego akcesów wypowiadanych w mediach co do zapewnienia ujęcia Bin Landena, lub też bardzo długo poszukiwanego snajpera w USA oraz wykrycie rakiet w Iraku nie może przysłonić faktu kontroli nad nieprawidłowością działalności Krzysztofa Rutkowskiego, a na dodatek człowieka, który ma zarzuty oraz poręczony areszt w sprawie mafii paliwowej.
Panie Premierze podobnych spraw jest setki a może nawet tysiące nie można koło tego przechodzić obojętnie.
Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej mam swoje konstytucyjne prawa:
• Art.30:“Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”
• Art.32:”Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.”
• Art.38:”Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.
• Art.40:”Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu.”
• Art.51,pkt3:”Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. “
• Art. 54:”Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
• Art.148,pkt7:”Prezes Rady Ministrów: jest zwierzchnikiem służbowym pracowników administracji rządowej.”
Protestuję na takie funkcjonowanie Państwa Polskiego. Będę apelował i jestem zmuszony do oskarżania naszego kraju we wszystkich europejskich i światowych organizacjach broniących praw człowieka.
Dodatkowo zamierzam podjąć walkę o PRAWDĘ wewnątrz naszego kraju do czego obliguje i inspiruje mnie korespondencja kierowana do mnie osobiście, jak i mojej rodziny, a w imię tych zasad dotycząca oczekiwań społecznych i głębokich reform naszego Państwa.
Ofiara życia mojego syna Krzysztofa musi lec u podstaw odnowy moralnej organów państwa w imię dobra nas wszystkich i nie może zostać zaprzepaszczona.
Z poważaniem
Włodzimierz Olewnik
Załącznik:
stenogram wywiadu przekazanego mi przez Polonię amerykańską.
Do wiadomości:
1. MSWiA.
2.Komenda Główna Policji.
Źródło:
środa, 17 czerwca 2009
KRĘGI ŚLEDZTWA – PROKURATURA
„W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej, w załączeniu przesyłam odpis postanowienia prokuratora, skierowanego do Polkomtelu SA Plus z prośbą o spowodowanie udzielenia odpowiedzi na to postanowienie” – pismo tej treści z dn.21 listopada 2001 roku znajduje się w aktach śledztwa, w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Sierpcu. Jego adresatem, był ówczesny minister infrastruktury Andrzej Piłat.
W dniu 27 maja br, w trakcie 7 posiedzenia Komisji Śledczej, podczas którego przesłuchiwano prokuratora Leszka Wawrzyniaka z Sierpca – pierwszego z szeregu prokuratorów prowadzących śledztwo, - odbył się następujący dialog:
Poseł Zbigniew Wassermann: To jest załącznik nr 16 tomu drugiego, karta nr 366. Proszę popatrzeć na to. Do kogo to jest adresowane? Do pana ministra Piłata. Przez kogo podpisane?
Pan Leszek Wawrzyniak: Na pewno nie przeze mnie.
Poseł Zbigniew Wassermann: A co może pan powiedzieć na temat tego dokumentu?
Pan Leszek Wawrzyniak: Pierwszy raz go widzę.
Poseł Zbigniew Wassermann: Czego dotyczy? Czego dotyczy ten dokument?
Pan Leszek Wawrzyniak: Podpis postanowienia prokuratora skierowanego do prokuratury z prośbą o spowodowanie udzielenia odpowiedzi na to postanowienie.
Poseł Zbigniew Wassermann: Czyli billingu?
Pan Leszek Wawrzyniak: Billingu.
Poseł Zbigniew Wassermann: Pan prokurator powiedział, że pan się tym zajmował.
Pan Leszek Wawrzyniak: Bo ja kierowałem do operatorów, natomiast to skierowane jest do ministra i tutaj podpisane jest...
Poseł Zbigniew Wassermann: No, ja...
Pan Leszek Wawrzyniak: Pierwszy raz widzę to pismo.
Poseł Zbigniew Wassermann: Właśnie to jest zastanawiające, bo do operatorów się kieruje... Pan Leszek Wawrzyniak: Pierwszy raz widzę to pismo.
Poseł Zbigniew Wassermann: ...billingi, a nie do ministra. Pierwszy raz pan widzi?
Pan Leszek Wawrzyniak: Tak, pierwszy raz to widzę.
Poseł Zbigniew Wassermann: Tak? Proszę dalej.
Pan Leszek Wawrzyniak: Chciałem tylko powiedzieć jedną rzecz, że na tym dokumencie jest tak nieczytelna pieczątka, że właściwie mi nie wiadomo, kto to wysyłał.
(protokół 7 posiedzenia komisji śledczej, str.132 i nast.)
Przedstawiam ten fragment stenogramu z prac sejmowej komisji, ponieważ jest on niezwykle charakterystyczny dla niemal wszystkich dotychczasowych przesłuchań. Odnalezienie w aktach sprawy pisma, (sporządzonego prawdopodobnie przez policjanta) skierowanego do ministra infrastruktury w rządzie Leszka Millera – zdaje się potwierdzać tezę o szczególnej roli, jaką w sprawie Olewnika odegrał Andrzej Piłat.
Począwszy od 27 maja br posłowie dokonywali przesłuchań prokuratorów prowadzących i nadzorujących postępowanie w sprawie uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Przebrnięcie przez kilkaset stron stenogramów z tych przesłuchań, nie jest zadaniem łatwym. Nie tylko z powodu objętości materiału. Chociaż przeczytałem w życiu wiele dokumentów szokujący swoją treścią, muszę przyznać, że ta lektura sprawia wrażenie piorunujące.
Można, a nawet trzeba poczuć się przerażonym obrazem, jaki wyłania się z tych dokumentów.
Przeraża styl wypowiedzi funkcjonariuszy prokuratury, brak jakiejkolwiek refleksji i zdolności samooceny, ignorancja wobec faktów, ucieczka od odpowiedzialności. Przeraża pogarda dla prawa, poczucie bezkarności i brak realnego nadzoru, korporacyjna zmowa milczenia, nakazująca bagatelizować ewidentne błędy poprzedników i podwładnych. Przeraża wreszcie, owe wszechobecne - „nie pamiętam” – jako skuteczna broń przed prawdą .
Pozostańmy przy wątku sprawy, który przedstawiłem na początku, bowiem specyficzna wymowa tego faktu pozwala dostrzec charakterystyczny sposób reakcji przesłuchiwanych prokuratorów. Pytanie o pismo skierowane do Piłata, wprawiało ich w stan silnego zakłopotania. Warto przedstawić stosowne fragmenty przesłuchań, by zaakcentować tę okoliczność:
Prokurator Zofia Rogalska – naczelnik wydziału postępowania przygotowawczego Prokuratury Okręgowej w Płocku, nadzorująca śledztwo w początkowym okresie.
„Poseł Zbigniew Wassermann:
I już na koniec chciałem pani prokurator pokazać dokument z akt sprawy. I poprosiłbym również o podejście. [...]Co pan minister Piłat ma do postanowienia prokuratorskiego w zakresie…
Pani Zofia Rogalska: Tego to ja nie wiem. Ale to my przesyłaliśmy? Na pewno nie.
Poseł Zbigniew Wassermann: Ja biorę akta sprawy.
Pani Zofia Rogalska: Ja nic nie wiem na temat takiego pisma. To w ogóle…
Poseł Zbigniew Wassermann: Pani prokurator…
Pani Zofia Rogalska: To jest w Radomiu…
Poseł Zbigniew Wassermann: Ja rozumiem, że pani tego wcześniej nie widziała.
Pani Zofia Rogalska: Nie.
Poseł Zbigniew Wassermann: Ale widzi pani teraz, to proszę to ocenić. Czy takie pismo ma jakiekolwiek uzasadnienie? Czy to jest rzecz zastrzeżona dla prokuratora, jeżeli chodzi o podsłuchy i billingi?
Pani Zofia Rogalska: No, w ogóle dziwię się. Nie wiem, o co chodzi tutaj.
Poseł Zbigniew Wassermann: Ale potwierdza pani, że nie ma to uzasadnienia, że to nie jest…
Pani Zofia Rogalska: Ja nie wiem. Na pewno na polecenie prokuratora nie było to chyba robione, no bo przecież…
Poseł Zbigniew Wassermann: Tak się wydaje.
Pani Zofia Rogalska: Nie, naprawdę nie wiem”.
(10. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 9 czerwca 2009 r. str.75 i nast.)
Prokurator Robert Skawiński, nadzorujący śledztwo z ramienia Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w okresie od kwietnia 2003 r. do czerwca 2004 roku:
„Poseł Zbigniew Wassermann: A czy pan prokurator zna taki dokument, z którego treści wynika, że w sprawie podsłuchów funkcjonariusze Policji, właśnie ci, z którymi pan współpracował, a których pan zarządzenia nie zna, zwracali się do pana Piłata w tej sprawie? Znany jest panu taki fakt?
Pan Robert Skawiński: Zwracali się...
Poseł Zbigniew Wassermann: O pomoc w sprawie podsłuchów.
Pan Robert Skawiński: A ja mogę zobaczyć ten dokument? [...]
Pan Robert Skawiński: Nie przypominam sobie tego pisma.
Poseł Zbigniew Wassermann: A gdyby pan znał, to miałoby to jakieś znaczenie?
Pan Robert Skawiński: Nie wiem, czy by to miało jakieś znaczenie, bo jeżeli jest wydane postanowienie, to się kieruje do operatora tam wskazanego. Nie wiem, czemu by miało w tym
momencie służyć skierowanie do pana... [...]
Pan Robert Skawiński: Przekazanie... Mogę jeszcze raz? Bo tam...
Przewodniczący: Proszę bardzo, jeszcze raz jest pokazanie.
Poseł Zbigniew Wassermann: Dziwne, prawda?
Pan Robert Skawiński: Pan minister Andrzej
Poseł Zbigniew Wassermann: No, na pewno nie pracownik w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Pan Robert Skawiński: Znaczy z treści pisma nie wiem, w jakim celu to pismo do pana akurat... do adresata, zostało skierowane. Ja rozumiem, jaka była prośba zawarta, ale..
Poseł Zbigniew Wassermann: Panie prokuratorze...
Przewodniczący: Ja tylko chcę uzupełnić, że to ksero jest w aktach sprawy, żeby była sprawa jasna, że w aktach sprawy.
Poseł Zbigniew Wassermann: Tak, tak. Ja oczywiście nie oczekuję od pana, że pan wie, jak powstało itd., bo pan mówi, pan go nie zna, pan je zobaczył teraz. Ja tylko pana pytam, czy to nie jest zaskakujące, że to nie prokurator, tylko że to robi funkcjonariusz i to zwraca się do kogoś, kto, wydaje się, że nie powinien mieć z tym nic wspólnego?
Pan Robert Skawiński: Odpowiedź w tym momencie, przepraszam, że znów nawiążę, ale pan poseł w tym momencie już stworzył odpowiedź na temat pisma, ja mam tylko tak lub nie odpowiedzieć. A odpowiedzią będzie to, co pan poseł powiedział.
Poseł Zbigniew Wassermann: Nie, będzie to, co pan powie.
Pan Robert Skawiński: Mogę powiedzieć tak. Jest wydawane postanowienie, kierowane ono jest do operatora. Nie spotkałem się z praktyką i nie bardzo widzę uzasadnienie do tego, z jakiego powodu do jakiegoś nieokreślonego ministra można by zwrócić się właśnie z takim pismem w celu...
Poseł Zbigniew Wassermann: No i pan prokurator się obawiał, a udzielił odpowiedzi normalnie. Takiej oczekiwałem. Dziękuję.
Pan Robert Skawiński: Proszę mi wybaczyć, ale ja nie jestem tak obyty...”
(8. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 28 maja 2009 r. str.93 i nast.)
Prokurator Jacek Dąbrowski z Prokuratury Okręgowej w Płocku, nadzorujący śledztwo prowadzone przez prok. Wawrzyniaka z Sierpca:
„Poseł Zbigniew Wassermann: To jest ten dokument z karty 366 tomu II, już opisywany. Proszę się z nim zapoznać, do kogo on jest, jaką ma treść.
Pan Jacek Dąbrowski: Nie, nie kojarzę w ogóle tego.
Poseł Zbigniew Wassermann: Ale kojarzy pan osobę pana ministra Piłata?
Pan Jacek Dąbrowski: No, kojarzę, ale…
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: To jest podpis zastępcy naczelnika.
Przewodniczący: Dziękuję bardzo. Niech pan, panie prokuratorze, siądzie, tak żeby to było wszystko rejestrowane.
Poseł Zbigniew Wassermann: Czy spotkał się pan z takim problemem, żeby była interwencja do pana ministra Piłata w tej sprawie?
Pan Jacek Dąbrowski: Nie, panie pośle, ja nie widziałem tego pisma w aktach i pierwszy raz to widzę.
Poseł Zbigniew Wassermann: Jest z akt wzięte, panie prokuratorze.
Pan Jacek Dąbrowski: Pierwszy raz to widzę.
Poseł Zbigniew Wassermann: A czy było jakiekolwiek uzasadnienie, pytam pana jako prokuratora nadzorującego to śledztwo, żeby funkcjonariusz Policji do ministra występował w takiej sprawie?
Pan Jacek Dąbrowski: No, to jest ewenement jakiś, który można pierwszy raz widzieć.
Poseł Zbigniew Wassermann: No, w tej sprawie ewenementów jest sporo, panie prokuratorze, i powiem szczerze, że tak coraz bardziej rozumiem, dlaczego telewizja nie transmituje sprawozdania z obrad komisji, która ma być jawna i której główną wartością jest to, że właśnie ma być publicznie dostępna, no, ale to jest inna sprawa. To już jest sprawa telewizji”. (wytł.moje)
(9. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 2 czerwca 2009 r. str.178 i nast.)
Można śmiało stwierdzić, że wszystkie stenogramy z przesłuchań prokuratorów to dokumenty bez precedensu. Nieczęsto zdarza się, by w jednym miejscu zgromadzono tak potężny ładunek aberracji, indolencji i pospolitej głupoty. Nie chcąc zamęczać czytelników rozlicznymi, a szokującymi cytatami, mam nadzieję, że po lekturze wybranych fragmentów sami zdecydują się sięgnąć po całość dokumentacji.
Koniecznie jednak, należy zwrócić uwagę na niebywale skandaliczny przebieg postępowania, prowadzonego w początkowej fazie śledztwa przez sierpeckiego prokuratora Leszka Wawrzyniaka. Oto w jaki sposób pan Wawrzyniak projektował plan śledztwa w sprawie porwania Olewnika:
„Poseł Zbigniew Wassermann: Bo ja uważam, że zrobiono panu wielką krzywdę, że panu tę sprawę w tych warunkach dano do prowadzenia. Dlaczego, pytam? Dlatego że tu pan odpowiadał kolegom posłom, że pan aktywnie w sprawie uczestniczył, że pan przecież sporządzał plany i aktualizował. Ja trafiłem na taki aneks do planu śledztwa, nie wiem, czy go pan pamięta.
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam.
Poseł Zbigniew Wassermann: Tam są rewelacyjne czynności do wykonania. Jeżeli sprawcy uwolnią pokrzywdzonego, to pan obiecał, że go pan przesłucha, ale jak go pozbawią życia, to pan obiecał, że pan zleci przeprowadzenie sekcji zwłok. To nie jest dowód na dużą wiedzę na temat sprawy i tego, co można w sprawie zrobić. (wytł.moje)
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam takiego pisma w ogóle”.
Jeśli do tego obrazu dodać fakty, iż prokurator Wawrzyniak był znajomym sierpeckiego policjanta Wojciecha Kęsickiego, znał SLD-owskiego „barona” Grzegorza Korytkowskiego i jest sąsiadem jego brata - Krzysztofa Korytowskiego ( przy czym dwóch pierwszych wolno uznać za osoby mocno podejrzane w sprawie) – czy może zaskakiwać przebieg pierwszych miesięcy śledztwa?
W trakcie przesłuchania Wawrzyniaka, ujawniono również, że oskarżał on Wojciecha Kęsickiego przed sądem, w sprawie o wyłudzenie na szkodę Włodzimierza Olewnika. Oskarżał tak skutecznie, że mimo przyznania się oskarżonego do winy, został on uniewinniony, a prokuratura nie wniosła zażalenia na tę decyzję.
( 7 posiedzenie komisji, str.129 i nast.)
Ten sam prokurator na pytanie posła Andrzeja Dery - „ Czy pan pamięta jakikolwiek dowód czy czynność, która utkwiła panu w głowie z jakiegoś powodu, że był to ślad do tego, żeby znaleźć sprawców, że być może lansowana jest przez Policję jakaś wersja śledcza, że idzie to w tym, a nie w innym kierunku – cokolwiek z czynności operacyjnych Policji. Czy pan pamięta jakiekolwiek zdarzenie? – odpowiada z rozbrajającą szczerością – „nie pamiętam” (7 posiedzenie komisji, str.84)
Poziom kompetencji tego prokuratora, niech ilustruje również następujący dialog:
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Dobrze. Mówił pan o tej elektronice, o billingach. Mam pytanie: czy były, gdzie są stenogramy z podsłuchów?
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie wiem.
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Czy pan się w ogóle tym interesował? Powinny być…
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie interesowałem się…
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Czy powinny być stenogramy z podsłuchów i czy to powinny być materiały procesowe według pana?
Pan Leszek Wawrzyniak: W tej chwili nie pamiętam, gdzie one powinny być i nie jestem na to pytanie w tej chwili w stanie odpowiedzieć.
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Czy pan jako prokurator nie jest w stanie powiedzieć członkom komisji, gdzie powinny znajdować się i czy w ogóle są protokoły z podsłuchów dotyczących sprawy uprowadzenia?
Pan Leszek Wawrzyniak: Ja nie pamiętam, jak było w tej sprawie. Wiem tylko, że występowałem z wnioskiem do Sądu Okręgowego w Płocku o założenie podsłuchów.
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: O to nie pytam – pytam już o stenogramy z podsłuchów. To jest bardzo istotna rzecz do celów procesowych.
Pan Leszek Wawrzyniak: W tej chwili nie…
Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Nie pamięta pan.
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam w tej chwili.
(7. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 27 maja 2009 r.str.111)
Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, w jaki sposób prokuratura zabezpieczała dowody w sprawie porwania, niech zilustruje to poniższy dialog:
„Przewodniczący: Teraz, wracając właśnie do opinii i ekspertyz, ile i w jakim czasie zlecał pan wykonanie ekspertyz kryminalistycznych?
Pan Leszek Wawrzyniak: W tej sprawie?
Przewodniczący: Tak, tak.
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam.
Przewodniczący: Dlaczego nie wydał pan postanowień w zakresie powołania biegłych celem poddania badaniu śladów zgromadzonych w toku śledztwa z zakresu biologii, mechanoskopii i badań dokumentów oraz fonoskopii?
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam w tej chwili.
Przewodniczący: Dlaczego dopiero w 2006 r. ślady zabezpieczone w domu Krzysztofa Olewnika bezpośrednio po porwaniu zostały przekazane do badań kryminalistycznych, natomiast ślady osmologiczne zabezpieczone w domu Krzysztofa Olewnika bezpośrednio po porwaniu przekazane zostały dopiero do badań w lutym też 2006 r., a wiadomo przecież, że tego typu badania po pięciu latach stają się bezprzedmiotowe i uległy zatarciu, dlaczego tego pan nie zrobił?
Pan Leszek Wawrzyniak: Nie pamiętam”
Posłowie komisji przesłuchali dotychczas sześciu prokuratorów prowadzących, lub nadzorujących śledztwo. Z wypowiedzi tych funkcjonariuszy, nie uzyskamy żadnej wiedzy na temat sprawy.
Wszystko, czego możemy się dowiedzieć, wynika z pytań stawianych przez członków komisji. Jestem wyjątkowo pozytywnie zaskoczony rzetelnością przygotowania i konkretnością zadawanych pytań, w szczególności pracą posłów Zbigniewa Wassermanna i Andrzeja Dery oraz przewodniczącego komisji Marka Biernackiego. Sposób prowadzenia przesłuchań i stopień znajomości akt sprawy, musi budzić uznanie.
Wnioski dowodowe, zgłoszone przez posła Wassermanna zdają się potwierdzać kierunek śledztwa, o którym szeroko pisałem w „KRĘGACH”. Komisja zaakceptowała dwa ważne wnioski.
Pierwszy - skierowany do Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, - o przekazanie komisji informacji, czy niżej wymienione osoby były bądź są zarejestrowane w rejestrach służb, a w przypadku potwierdzenia rejestracji – o przekazanie kserokopii tejże rejestracji wraz z numerem spraw, do których zostały zarejestrowane. Chodzi o następujące osoby: Wojciech Franiewski, Jacek Krupiński, Grzegorz Korytowski, Ireneusz Piotrowski, Robert Pazik, Sławomir Kościuk i Eugeniusz Drohomirecki.
Drugi - podobnej treści, dotyczący tych samych osób, skierowany do Komendanta Głównego Policji: o przekazanie Komisji pisemnej informacji, czy wymienione osoby były bądź są zarejestrowane w policyjnych bazach danych, a w przypadku potwierdzenia rejestracji – o przekazanie kserokopii tej rejestracji wraz z numerem spraw, do których zostały zarejestrowane. Jak uzasadnił ten wniosek poseł Wassermann – „ w tym śledztwie uderza pewna szczególna pobłażliwość organów ścigania w stosunku do niektórych osób. Ich szczególna rola i znaczenie w strukturze przestępczej powiązanej z tym przestępstwem jest możliwe do ustalenia, podobnie jak relacji i powiązań ze światem przestępczym tych osób. Problemem jest także ustalenie, czego dotyczyło prowadzenie przez te osoby działalności, w tym także przestępczej, poza granicami kraju”.
Kolejnym wnioskiem, istotnym dla ustaleń komisji może być „wystąpienie do prezydenta miasta Płocka o przekazanie komisji kserokopii dokumentów dotyczących przetargu na wykonawcę mostu w Płocku, który w okresie marca 2002 r. został ogłoszony i rozstrzygnięty ze szczególnym uwzględnieniem oferentów, wybranego wykonawcy, dostawców oraz podwykonawców tego projektu”.
Za puentę tego tekstu, niech posłuży fragment z przesłuchania prokuratora Jacka Dąbrowskiego z Prokuratury Okręgowej w Płocku. (9. posiedzenie Komisji Śledczej w dniu 2 czerwca 2009 r. str.195) :
„Pan Jacek Dąbrowski: Ja myślę, że te czynności, które były robione, zmierzały tylko i wyłącznie do tego, żeby cokolwiek pewnego ustalić, pewnego, konkretnego.
Poseł Zbigniew Wassermann: Pan prokurator ma rację – cokolwiek.
Pan Jacek Dąbrowski: Cokolwiek.
Poseł Zbigniew Wassermann: A tu chodziło o to, że walka szła o życie człowieka”.
CDN...