Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 29 października 2010

ETYKA CZY KAMIEŃ U SZYI ?

Przed kilkoma dniami  Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało komunikat, w którym „zwraca się z apelem do wszystkich wierzących w Polsce o gorliwą modlitwę, aby parlamentarzyści i politycy w sprawach dotyczących moralności podejmowali uchwały zgodne z sumieniem uformowanym w świetle Dekalogu”. Choć rozumiem i podzielam stanowisko polskich biskupów w sprawie zapłodnienia in vitro, tego rodzaju apel nie może nie wzbudzić zasadniczej refleksji.
Trzeba bowiem zapytać: jak hierarchowie polskiego Kościoła mogą wzywać wiernych, by modlili w sprawie ustawy bioetycznej i powoływać się na nakaz działania zgodnie z sumieniem i Dekalogiem, jeśli przez ostatnie lata dopuścili do niewiarygodnych aktów zgorszenia i przyzwolili  na niszczenie elementarnych zasad moralnych i etycznych?
Jak mogą odwoływać się dziś do głosu sumienia Polaków lub apelować do sumień polityków,  skoro pozwolili się na deptanie podstawowych prawd i moralny relatywizm, w imię politycznych lub materialnych  korzyści?
"Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani " – tymi słowami 27 listopada 1984 roku Jan Paweł II zobowiązał polski Kościół do wyjaśnienia całej prawdy o śmierci księdza Jerzego. Przez 26 lat, jakie minęły od męczeńskiej śmierci księdza Jerzego, Kościół w Polsce nie spełnił tego nakazu. Wszystko, co wiemy o późniejszej postawie prymasa Glempa i zachowaniach innych hierarchów dowodzi, że przyjęli wersję zdarzeń narzuconą Polakom przez komunistyczną propagandę i uczynił bardzo wiele, by prawda o zleceniodawcach zbrodni została głęboko pogrzebana. Co więcej – tych, którzy chcieli tę prawdę odkryć nazywano wrogami Kościoła i przeciwnikami beatyfikacji księdza Jerzego.
To hierarchowie Kościoła paktujący potajemnie z komunistami dopuścili do mordów na kapłanach w przeddzień haniebnych umów „okrągłego stołu”. 20 stycznia 1989 roku zamordowano księdza Stefana Niedzielaka, 30 stycznia został zamordowany ksiądz Stanisław Suchowolec, a w dniu 11 lipca 1989 roku zabito księdza Sylwestra Zycha.
Polski Episkopat nie wykazał żadnych starań, by wyjaśnić okoliczności tych mordów.
Ludzie, którym Polacy bezgranicznie zaufali, którym powierzyli swój los prowadzili w tym czasie zakulisowe ustalenia z sowieckimi namiestnikami i dążyli do powierzenia najwyższego urzędu w państwie agentowi NKWD odpowiedzialnemu za pacyfikację Wybrzeża, stan wojenny, zabójstwa księży i setek polskich patriotów.
Przez 20 lat hierarchowie Kościoła nie zdobyli się na odwagę, by powiedzieć Polakom, jak okrutnie oszukano ich w czasie „ustrojowej transformacji” i kim byli ludzie budujący III Rzeczpospolitą. Zawiązany nad grobami księży „sojusz tronu i ołtarza” trwa do dziś, niwecząc polskie marzenia o niepodległości.
Przez 20 lat hierarchowie Kościoła nie dopuścili do przeprowadzenia lustracji, nie pozbyli się z organizmu Kościoła setek tajnych współpracowników bezpieki ulokowanych na najwyższych urzędach i stanowiskach. Ilu z nich ma na rękach krew współbraci w kapłaństwie, ilu donosiło na Jana Pawła II, ilu oczerniało księdza Jerzego?  Pustym dokumentem pozostał „memoriał” Episkopatu Polski z 25 sierpnia 2006 r w sprawie lustracji duchownych, w którym znalazły się m.in takie słowa: „Kościół nie boi się prawdy, ponieważ wierzy słowu Jezusa, że prawda wyzwala. Kościół nie boi się również rzetelnej lustracji, jeżeli to słowo ma oznaczać zmierzenie się z bolesną prawdą, prowadząc do oczyszczenia i pojednania”.  
Czym innym, jeśli nie lękiem przed prawdą były podyktowane decyzje wobec księdza Tadeusza Zaleskiego, publiczne wyzywanie go i piętnowanie przez hierarchów? Nie słuchano jego głosu, gdy bił na alarm w sprawie esbeka zarządzającego Komisją Majątkową, nie zwracano uwagi, gdy wskazywał na agenturalne powiązania i korupcyjne układy. Jakim prawem ludzkim lub boskim wytłumaczyć zamykanie ust kapłanowi dążącemu do oczyszczenia Kościoła? Dziś, gdy „sojuszowi tronu i ołtarza” zagraża prawda o Komisji Majątkowej, obecny rząd i hierarchowie dążą do jej pospiesznej likwidacji.   
Nikt z tych hierarchów nie wskazał Polakom; na czym polega donosicielstwo i zdrada, nikt nie potępił biskupów – zaprzańców, pedofilów i gorszycieli, nie pokazał palcem sprzedajnych polityków – oszustów, nie wytyczył wyraźnej granicy dobra i zła.
Dlatego  „głosem medialnym” Kościoła jest dziś abp. Życiński - tajny współpracownik bezpieki o pseudonimie „Filozof”, a przewodzi mu  abp Kowalczyk, zarejestrowany w aktach SB jako kontakt informacyjny „Capino”. Dlatego ksiądz Stanisław Małkowski – przyjaciel księdza Jerzego, jest dziś „zesłany” na Węglową Górkę z zakazem publicznej działalności, a zaszczyty odbierają miernoty i tchórze.
Trzeba pytać: gdzie byli hierarchowie Kościoła, gdy rozpętano kampanię nienawiści wobec Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdy niszczono życie publiczne kłamstwem, prywatą i partyjną arogancją?  Gdzie byli, gdy wrzaskiem prymitywnych typów udających „autorytety” i „mężów stanu” zabijano w Polakach prawdę ?  Kto z tych hierarchów powiedział Polakom, że ukrywa się prawdę o tragedii smoleńskiej, że obecna władza w pakcie z kremlowskim ludobójcą pozbawia nas resztek godności i suwerenności? Gdzie byli biskupi, gdy bito i lżono obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, a człowiek wybrany prezydentem rozpętał wojnę z symbolem chrześcijaństwa? Głosem tego Kościoła stał się wówczas nienawistny bełkot biskupa Pieronka o „zadymieniu PiS-em” i „fanatycznej sekcie broniącej krzyża”, a oficjalnym stanowiskiem słowa miałkie i tchórzliwe.
Jeśli zatem dziś hierarchowie przywołują głos sumienia – ten szczególny dar rozsądzania dobra i zła – jak chcą go odnaleźć we współczesnych Polakach? Skąd chcą wydobyć pokłady prawdy, skoro przez lata III RP nie potrafili zasiać jej ziaren? Do jakiej odwołać się moralności, jeśli sami byli przyczyną zgorszenia? Czy można w tej sytuacji pominąć ewangeliczny obraz kamienia młyńskiego – przerażającego znaku wielkości grzechu zgorszenia?
W tak ważnej sprawie, jaką są regulacje ustawy bioetycznej dotykamy przecież fundamentalnych zasad prawa naturalnego, mamy rozstrzygnąć, jakie dobro należy popierać, jakiego dobra bronić oraz jakiemu złu zapobiec.  By tego dokonać, trzeba nie tylko indywidualnej wiedzy, ale przede wszystkim wzoru życia według  niepodważalnych  zasad moralnych, bez „światłocienia”, bez relatywizmu.
Skoro u podstaw etyki leży prawda, czy można wymagać prawidłowych wyborów, nie ukazując Polakom prawdy lub wręcz z nią walcząc?
Jest wśród hierarchów wielu ludzi prawych i godnych miana pasterzy. Czasem ich głos przebija się przez medialną zasłonę. Pisząc o hierarchach Kościoła nie chcę zatem stosować prostych uogólnień. Tu byłyby szczególnie groźne i krzywdzące. Trzeba jednak odważnie zmierzyć się z prawdą o zgorszeniu, jakie wynika z działań lub zaniechań ludzi Kościoła i nie bać się mówić o tym wprost.  Trzeba to zrobić według tej mądrości, która kazała księdzu Jerzemu po spotkaniu z prymasem Glempem napisać: „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniach szanowała mnie bardziej”, lecz zakończyć dopiskiem: „Nie jest to oskarżenie. Jest to ból, który uważam za łaskę Boga prowadzącą do lepszego oczyszczenia się”.

12 komentarzy:

  1. Sto kilometrów można przejechać w godzinę albo i w pół modląc się pewnie o pustą drogę. Miejmy szacunek dla prawdy ale nie dajmy się podzielić! Bądź miłościw Mnie grzesznemu.....

    Z wyrazami szacunku
    Cezary

    OdpowiedzUsuń
  2. @A.Ścios
    Pana teksty powodują ból - jak wypalanie gangreny. To nie pańska wina, że trzeba leczyć.
    Powodują też, że rozumiemy więcej w tym zakłamaniu i chaosie. Za to dziękuję i za to szanuję Pana po lekturze KAŻDEGO WPISU.

    @Anonimowy 22:30
    Podzieleni już jesteśmy. Przez obłudę i milusińskie udawanie miłości. Nie dajmy się ogłupiać, bo to nie buduje naszej wiary, tylko infantylną pobożność. A ta się w walce duchowej nie ostoi.
    Też jest mi bardzo przykro - i co z tego? - zwłaszcza z powodu mojego podpisu, a jestem za blisko prezbiterium, żeby zrobić inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonała diagnoza. Konsekwencje będą (już są) fatalne. Trzeba sprawiedliwie przyznać, że udało im się wyjałowić mózgi, a to dopiero początek. A światełka jak nie widać. Nieudolne przywracanie dawnego porządku przez BXVI w tym tempie zajmie jakieś 200 lat.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Anonimowy 23:08
    Benedykt XVI nie jest nieudolny! On jest bardzo odważny i zabrał się za to, co JPII i jego sekretarz-e starannie zamiatali pod papieski pi-ar. I za to Benedykt XVI obrywa od mediów na całym świecie! Nie da się Kościołem ręcznie sterować, a władza absolutna papieża jest de facto absolutnie podporządkowana wymogom protokołu - i 80-letni człowiek tego nie zmieni.
    Anonimowy 23:06

    OdpowiedzUsuń
  5. A jednak!
    Ktos nareszcie nazwal sprawy po imieniu!

    Od 10 kwietnia , w chwili bolesnej iluminacji,zachodze w glowe, gdzie jest kosciol?! Dlaczego nie wypelnia inherentnej roli pietnowania zla, stania po stronie etyki i obrony prawdy. Jesli dla leminga Zamach Smolenski byl krwawa danina na oltarzu real politic , to dla kosciola powinien byc IMPERATYWEM MORALNYM, wyborem miedzy zlem i dobrem, abstrahujacym od polityki.

    Nie bylo mi wiadome, ze Glemp otwarcie alienowal ks. Popieluszke i odwracal wzrok na te i inne ubeckie egzekucje ksiezy. Groza.

    Nycz "godnie" kontynuuje dzielo dyscyplinujac ks. Malkowskiego , a w tandemie z Dziwiszem otaczaja "duszpasterska" posluga Bronislawa K.

    Wreszcie w pelni zrozumiale staja sie prawie 2 dekady wewnetrznych nagonek na ks. Rydzyka . Jak to wszystko nabiera teraz ksztaltow!

    Moja intuicyjna uwaga, rzucona jakis czas temu, nabiera alarmujacego przeslania - PiS powinien wycentrowac program polityczny wokol zasad konserwatyzmu swieckiego i jesli bazowac na etyce to sensu largo chrzescijanskiej, nie katolickiej.

    Kosciol rekami swoich purpuratow, nie pierwszy raz wpisal sie w poczet zdrady narodowej.
    I jak tu nie znajdowac analogii z Targowica I ??! ( m.in. biskupi" Massalski i Kossakowski, uznani za zdajcow i powieszeni w czasie Powstania Kosciuszkowskiego).

    Przepychanki w sprawie "in vitro" to kolejny, silnie obciazony emocjami temat zastepczy dla lemingow, zeby przestaly pytac i kojarzyc wspolny mianownik takich faktow jak: Zamach Smolenski, farse , zwana sledztwem w sprawie, zamach lodzki, horrendalne morderstwo sp. dr E. Wrobla, umowe gazowa, czystki w mediach, rezydenture Lawrowa w Warszawie, falszowanie stanu finansow panstwa.

    Wydaje sie, ze po rusku, przyjeli nastepujacy modus operandi: - zastraszanie (morderstwa, tajemnicze zgony, udane zamachy i ich proby, lamaniem karier), na przemian z rozpraszaniem uwagi- szumem informacyjnym , czego przykladem sprawa "in vitro"...niestety, to nie koniec.


    Zapierajacy dech i otwierajacy oczy artykul, Panie Aleksandrze.

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  6. A jednak!
    Ktos nareszcie nazwal sprawy po imieniu!

    Od 10 kwietnia , w chwili bolesnej iluminacji,zachodze w glowe, gdzie jest kosciol?! Dlaczego nie wypelnia inherentnej roli pietnowania zla, stania po stronie etyki i obrony prawdy. Jesli dla leminga Zamach Smolenski byl krwawa danina na oltarzu real politic , to dla kosciola powinien byc IMPERATYWEM MORALNYM, wyborem miedzy zlem i dobrem, abstrahujacym od polityki.

    Nie bylo mi wiadome, ze Glemp otwarcie alienowal ks. Popieluszke i odwracal wzrok na te i inne ubeckie egzekucje ksiezy. Groza.

    Nycz "godnie" kontynuuje dzielo dyscyplinujac ks. Malkowskiego , a w tandemie z Dziwiszem otaczaja "duszpasterska" posluga Bronislawa K.

    Wreszcie w pelni zrozumiale staja sie prawie 2 dekady wewnetrznych nagonek na ks. Rydzyka . Jak to wszystko nabiera teraz ksztaltow!

    Moja intuicyjna uwaga, rzucona jakis czas temu, nabiera alarmujacego przeslania - PiS powinien wycentrowac program polityczny wokol zasad konserwatyzmu swieckiego i jesli bazowac na etyce to sensu largo chrzescijanskiej, nie katolickiej.

    Kosciol rekami swoich purpuratow, nie pierwszy raz wpisal sie w poczet zdrady narodowej.
    I jak tu nie znajdowac analogii z Targowica I ??! ( m.in. biskupi" Massalski i Kossakowski, uznani za zdajcow i powieszeni w czasie Powstania Kosciuszkowskiego).

    Przepychanki w sprawie "in vitro" to kolejny, silnie obciazony emocjami temat zastepczy dla lemingow, zeby przestaly pytac i kojarzyc wspolny mianownik takich faktow jak: Zamach Smolenski, farse , zwana sledztwem w sprawie, zamach lodzki, horrendalne morderstwo sp. dr E. Wrobla, umowe gazowa, czystki w mediach, rezydenture Lawrowa w Warszawie, falszowanie stanu finansow panstwa.

    Wydaje sie, ze po rusku, przyjeli nastepujacy modus operandi: - zastraszanie (morderstwa, tajemnicze zgony, udane zamachy i ich proby, lamaniem karier), na przemian z rozpraszaniem uwagi- szumem informacyjnym , czego przykladem sprawa "in vitro"...niestety, to nie koniec.


    Zapierajacy dech i otwierajacy oczy artykul, Panie Aleksandrze.

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż tyle i tylko tyle! Bo należałoby zadać jeszcze kilka kolejnych pytań. Takie np. - gdzie byli hierarchowie gdy Naród Polski, ten naród z którego się wywodzą i którego są cząstką, pozbawiano kolejnych fragmentów tworzonego przez wieki majątku, gdy zadłużając go wpychano go w łapska tak zwanych "światowych kręgów finansowych". Zetknąłem się z tylko jednym listem zwykłego księdza zauważającego ten problem. Nie trzeba wielkiej wiedzy by zauważyć iż przy braku środków materialnych brakuje też, jako konsekwencja, wolności, bo trudno o nią gdy każda próba takiego czy innego działania musi być poprzedzona analizą tego czy to się spodoba czy też nie naszemu panu, pracodawcy, okupantowi, .... Kiedyś miałem nadzieję iż da się jeszcze coś w sprawie wolnej Ojczyzny zrobić. Nigdy nie miałem złudzeń co do "okrągłego stołu" i jego konsekwencji. Ale to co widzę dookoła dzisiaj - przeraża. Tydzień temu powróciłem z konferencji na której spotykała się pewna, w swoim mniemaniu, elitarna grupa naukowców. A piszę o tym bo to z czym się tam zetknąłem przeraziło - ci ludzie swoją wiedzę o tym co się dzieje w Polsce i na świecie czerpali, na ustawionych w wielu miejscach komputerów umożliwiających dostęp do internetu, z onet.pl, a rozbawienie tym co powiedziano w "szkle kontaktowym" też nie było w tym towarzystwie czymś rzadkim. Ja powoli się poddaję. Poszukiwanie wolności ograniczyłem do obcowania z tekstami Sergiusza Piaseckiego i drugiego wielkiego wilniusa Józefa Mackiewicza, a swoim dwóm synom pokazuję inne możliwości bycia człowiekiem wolnym w sposób jakim ta wolność przynależała naturalnie w Cywilizacji Łacińskiej (prof. Feliks Koneczny) - w tym te realizowane poprzez opuszczenie tego miejsca, miejsca gdzie tak mało jest tej dawnej Wielkiej Polski.

    dr inż. A.Z., Gliwice

    OdpowiedzUsuń
  8. Na polski KK w jego obecnym stanie, nie możemy liczyć. Możemy liczyć na poszczególnych duszpasterzy tych którzy zachowali polskość w swoich sercach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Pana!
    Czytuję z zainteresowaniem Pana artykuły od pewnego czasu.
    Podoba mi się forma, treść i tematyka, którą Pan przedstawia.Z wieloma poglądami zgadzam się bez zastrzeżeń – polecam Pana publikacje różnym delikatnie mówiąc błądzącym.
    Ten wpis zdziwił mnie. Brakło rzetelności i przypadkiem czy też celowo dołączył
    Pan do chóru plującego zgodnie na kościół katolicki. Kościół jak Pan doskonale wie – to wszyscy wierzący w tym również chierarchia kościelna. To ludzie i świetni, i wybitni, i genialni, i wątpiący, i upadający, i poszukujący, i mądrzy, i głupi itd....Nie wiem dlaczego wybrał Pan sobie za wzorzec akurat tych biskupów, którzy pewnym mediom się podobają( Pieronka,Życińskiego,Kowalczyka,...).
    Opuścił Pan jeszcze paru unio_fanów...typu Gocłowski....
    Pisze Pan o ….'głosie medialnym' Kościoła w osobach w/w. Cytuje Pan medialnych pieszczochów 'salonu' a jakoś nie dostrzega wielu innych np. bp Lepy, Frankowskiego, Zawitkowskiego, Stefanka, Hosera, Michalika itd. itd... Ich tekstów nie znajdziemy w onecie czy GW. Trzeba trochę poszukać w pismach lub portalach katolickich. Może najłatwiej w Naszym Dzienniku, Niedzieli czy w Radio Maryja. Na salonach medialnych nie bywają a o Kościele i jego problemach mówią rzeczowo; i o sprawach prostych, trudnych i ważnych dotyczących wiary, życia codziennego, ojczyzny, patriotyzmu itd.
    Dlaczego nie dostrzegł Pan tych głosów? Zanim trafiłem na Pańską stronę o technikach manipulacyjnych czytałem w publikacja bp Lepy.
    Biskupów w Polsce jest ponad 100 wyciągnął Pan 3-ch i zrobił z nich głos medialny Kościoła.
    Ciekawe dlaczego? Gdyby pisał Pan w GW byłoby to normalne ale tu?
    Kredyt zaufania do Pańskich publikacji trochę się nadwyrężył.
    Pozdrawiam
    inż.RJAD

    OdpowiedzUsuń
  10. O. gdyby rzeczywiście hierarchia mówiła rzeczowo! No ale wtedy staliby się męczennikami w dobrej sprawie. Rzeczowo to mówią tylko o tym o czym wolno mówić. A wolno mówić o: aborcji, eutanazji, in vitro, pedalstwie i to chyba wszystko. Oczywiście żadnej krytyki UE. Przepraszam jeśli coś pominąłem.
    "Zajęcze Serce" mają w herbie. Wiesz jak to wygląda, te wszystkie rzeczowe banialuki. Ano tak wygląda: jesteśmy przeciwko szerzącemu się złu, opowiadamy się za dobrem. No bardzo to rzeczowe i heroiczne. Poza tym tekst Aleksandra Ściosa powinno się czytać ze zrozumieniem. Ja, choć tępy, pojąłem go w lot - to jest zatroskanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. @ inz.RJAD,
    Aaa, inzynier z tych , co to strzelaja do poslancow zlych wiesci, widze?

    Czy to sie komu podoba czy nie, prawda o kosciele w Polsce wyziera jak brzydka ...morda z pokrzyw. Biskupi nie sprostali kryzysowi, jaki pojawil sie w panstwie polskim po 10 kwietnia - i to jest fakt!
    Bo i coz z tego , ze jest(?)100 biskupow wiernych Chrystusowym naukom, jesli tych cytowanych "trzech" nadaje ton i decyduje o oficjalnej pozycji kosciola?

    Nie drazni inzyniera, ze kilku z nich ma udowodniona przeszlosc agenturalna, ze ogloszony blogoslawionym - ks. Popieluszko - byl szykanowany przez Glempa , ktory przez milczace przyzwolenie czy zaniechanie ma krew na rekach meczennikow kosciola pomordowanych przez ubecje.
    Wreszcie , nie drazni inzyniera jawne przesladowanie braci w wierze, pod KRZYZEM , ktorzy w pokoju modlili sie za OFIARY Smolenska, dajac wyraz zywej WIARY, swej rozpaczy i milosci do ojczyzny.
    Dzieki dzisiejszym "pasterzom" kosciola w Polsce krzyz staje sie "kamieniem obrazy", ale to inzyniera nie oburza. Oburza mowienie o tym glosno, prawda?

    zoom

    OdpowiedzUsuń