Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

piątek, 27 sierpnia 2010

KONIEC „NATRĘTNYCH IDEI”

Powinniśmy pogodzić się z faktem, że od chwili zajęcia stanowiska prezydenta przez Bronisława K. o kierunkach polskiej polityki zagranicznej będziemy dowiadywać się z prasy rosyjskiej. Niewykluczone, że również inne, ważne decyzje prezydenta będą ogłaszane przez organy prasowe Federacji. 
Trzeba bowiem pamiętać, że w okresie kampanii prezydenckiej to Moskwa stała się miejscem z którego pupil rosyjskich mediów odważył się podjąć odważną „dyskusję z internautami”, by pod jej pretekstem zaatakować Prezydenta Kaczyńskiego i śmiało dokopać jego bratu. Odwaga Bronisława K. pozwalała mu od lat krytykować polskiego Prezydenta i polskich polityków oraz mężnie stawać w obronie rosyjskich interesów.
Jego wypowiedzi z okresu rosyjskiej agresji na Gruzję, gdy płk Putin przeprowadził test, każąc strzelać do  konwoju Lecha Kaczyńskiego świadczą, że Bronisław K zdał egzamin celująco. Nie tylko zresztą on, bo również ówczesna reakcja Donalda Tuska na prezydencką inicjatywę wysłania do Gruzji przedstawicieli kancelarii – świadczy tyleż o politycznym infantylizmie , co o nadrzędnej wobec polskiej racji stanu trosce o „dobrosąsiedzkie” stosunki z Kremlem.
Gdy zatem przed kilkoma dniami rosyjski prezydent Miedwiediew oświadczył, że „Moskwa rezerwuje sobie rolę w utrzymaniu porządku na Kaukazie” i poinformował o przedłużeniu do 2044 roku działalności rosyjskiej bazy wojskowej w Armenii, intencje te nie mogły pozostać niezauważone.
Obecność wojsk rosyjskich w strategicznym regionie Kaukazu Południowego złożonego z trzech poradzieckich republik: Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu, ma, zdaniem Miedwiediewa służyć misji „ zapewnienie pokoju i porządku”.
Trzy dni później moskiewska "Izwiestija" z satysfakcją odnotowała, że „Polska rewiduje stosunki ze swoim byłym sojusznikiem strategicznym. Organ Gazpromu poinformował, że „Komorowski faktycznie zamknął całą epokę w polityce zagranicznej Warszawy, kiedy to Tbilisi było uważane za niemal głównego sojusznika strategicznego" i ocenił, że  ideologicznym podtekstem przyjaźni Saakaszwilego z Kaczyńskim była konfrontacja z Moskwą, a obrona „młodej gruzińskiej demokracji” przed „rosyjskim imperializmem” stała się natrętną ideą dyplomacji Lecha Kaczyńskiego" . 
Swój wywód „Izwiestija” oparła na zdaniu wypowiedzianym przez Bronisława K. w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, w którym padły słowa: „nie pojadę na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji” – nawiązujące w sposób oczywisty do reakcji Lecha Kaczyńskiego na atak wojsk rosyjskich na Gruzję i odważnej podróży polskiego Prezydenta.
Co prawda, w wywiadzie  jest również mowa, iż „w przypadku Gruzji Polska nie powinna rezygnować z tego, co jest jednym z pryncypiów: stoimy na stanowisku niepodzielności terytorium Gruzji”, jednak interpretacja słów Bronisława K., dokonana przez rosyjską gazetę wydaje się całkowicie poprawna i uzasadniona.
W odróżnieniu od ogromnej rzeszy polskich obywateli, Rosjanie potrafią bowiem dostrzec, kto w III RP jest gwarantem ich interesów, przedkładając je ponad polską rację stanu. Już w kwietniu 2008 roku płk Putin zapewniał, że  "problemy z Polską dadzą się rozwiązać dzięki Tuskowi", a po wygranych przez Bronisława K wyborach prezydenckich, szef komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy Konstantin Kosaczow trafnie podsumował obecną sytuację, mówiąc :
Z Polską, gdzie prezydentem jest pan Komorowski, a rządem kieruje pan Donald Tusk, będzie się nam udawać, jak sądzę, znajdować punkty styczne i porozumienie znacznie bardziej konsekwentnie i konstruktywnie niż działo się to dotychczas w warunkach stałego współzawodnictwa prezydenta i rządu.”
Dlaczego sprawa Gruzji ma mieć dla Polski istotne znaczenie? Przede wszystkim, wyznacza ona rolę naszego kraju, jako państwa prowadzącego samodzielną politykę zagraniczną oraz, co może ważniejsze - stopień, w jakim potrafimy  uwolnić się od wpływów rosyjskich. Stosunek do Gruzji staje się w Polsce wskaźnikiem, według którego można dość precyzyjnie zdefiniować grupy interesów. Dlatego Rosja sprzeciwiała się wizji samodzielnej Polski na geopolitycznej mapie, a prawdziwy stosunek władz Kremla do naszego kraju odzwierciedlają nie  propagandowe gesty Putina, a szczera wypowiedź wiceprzewodniczącego rosyjskiej  Dumy Władimira Żyrinowskiego z września ubiegłego roku: .„Jeśli zacznie się wojna, to zmieciemy wszystkie kraje, które znajdą się na naszej drodze ku agresorowi. Były trzy rozbiory Polski, będzie czwarty”.
Nawet dla postronnych obserwatorów sceny światowej wydaje się oczywiste, że niepodległość i suwerenność Gruzji oraz jej przynależność do NATO będzie zapowiedzią klęski imperialnej polityki Kremla, opartej na zasadzie „dziel i rządź" i przyczyni się do uwolnienia obszaru Kaukazu z dominacji rosyjskiej. Ogromne znaczenie ma udana polityka dywersyfikacji surowców energetycznych, prowadzona przez Gruzję. Rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan łączący Azerbejdżan z Turcją i powstający gazociąg Baku-Tbilisi-Erzerum, stwarzały również dla Polski możliwość uniezależnienia od złóż rosyjskich. Dalekowzroczna polityka Prezydenta Kaczyńskiego odzwierciedlała geopolityczny interes Polski, polegający na budowaniu jak najszerszych koalicji z innymi państwami tej części Europy. Nie przeciwko Rosji – jak przedstawiała to polskojęzyczna propaganda III RP, a w imię ochrony przed zakusami znanego z „pokojowej polityki” sąsiada.
Publikacja organu prasowego Gazpromu jednoznacznie wskazuje, że podporządkowanie Gruzji jest dziś dla Rosji jednym z priorytetów. Po wypowiedzi Bronisława K., „Izwiestija” mogła tryumfalnie obwieścić:  "Wybranie na prezydenta pragmatyka Komorowskiego ustawiło wszystko na swoje miejsca. Ideologicznie emocjonalna przesada epoki Kaczyńskiego dobiegła końca. Gruzja stała się dla Polski tym, kim być powinna - dalekim krajem, leżącym na peryferiach jej interesów narodowych".
Prosta reguła, bezsporna dla ludzi doświadczonych sowiecką okupacją, - im mniej Rosji w świecie,  tym będzie on lepszy - nie dla wszystkich jest tak oczywista.
Grupa rządząca Polską, odrzucając zasady odważnej polityki Lecha Kaczyńskiego nie tylko skazuje Gruzję na agresję obecnego mocarstwa i akceptuje totalitarne zapędy Putina, ale przekazuje Moskwie wyraźny sygnał serwilizmu  i rezygnacji z suwerennej polityki zagranicznej.
Jest także pierwszym, tak znaczącym sygnałem, że prezydentura Bronisława K., wsparta na fałszywym procesie „pojednania” z kremlowskim kagebistą, będzie zaprzeczeniem historycznej wizji - testamentu  Lecha Kaczyńskiego i cofnie Polskę w epokę wiernopoddańczych relacji  z Kremlem.


Artykuł opublikowany w Gazecie Warszawskiej.

5 komentarzy:

  1. Wplywy "sluzb" FR w Polsce zawsze byly znacze. Zawsze byly te wplywy zwalczane przez patriotow ceniacych suwerennosc Polski. Zwalczanie to bylo mniej, lub bardziej skuteczne.

    Dzis w mojej ocenie toczy sie rozgrywka mierzy trzema silami.
    1. Stare struktury wokol SB (okraglostolowy podzial lupow),
    2. resztki wierzacych w dbanie o interesy polskie zwolennikow PO i PiS,
    3. Struktury wokol GRU (WSI).

    Ciekawym papierkiem lakmusowym pokazujacym uklad sil, bedzie prywatyzacja energetyki. ENERGA moze pojsc do PGE (grupa 2) lub do Energeticky a Prumyslovy Holding (grupa 3).

    ENEA jest mniej czytelna. Natomiast LOTOS jest najbardziej czulym miejscem proby sil.

    Czy Pan, Panie Aleksandrze, nie ocenia tego podobnie?

    Oczywiscie rozgrywka moze trwac dluzej, gdy ENERGA trafi na gielde, a LOTOS zmieni zarzad, co jakos dziwnie sie rozwleka w czasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taa, "spokoj" panuje w Warszawie.

    Komorowski i opricznina beda stac wiernie na strazy interesow zbrojeniowo-naftowych plutooligarchow z Kremla.

    Smolensk jeszcze bardziej podkresla jak dalekowzrocznym i efektywnym mezem stanu byl Prezydent Kaczynski. Zuchwala "likwidacja" , praktycznie, na oczach calego swiata, a po 4 niespelna miesiacach maja 40 - milionowy kraj, w sercu Europy, w garsci i otwarta droge do podporzadkowania Gruzji i krajow nadbaltyckich.

    Jaki "zysk" w stosunku do ryzykownych "nakladow"! Nawet kapital polityczny nie zostal nadszarpniety - Rosja ciagle na salonach swiata, tylko rak nie podaja, zeby nie pobrudzic sie krwia jej ofiar(...)

    I tutaj, Gruzja jest strefa zainteresowan amerykanskich (tylko to chroni Saakaszwilego i mloda niepodleglosc kraju)- ale wydaje sie kwestia czasu, kiedy skonczy sie ich "misja" i porzuca kraj na pozarcie Moskwy.

    Brakowalo mi tego namacalnego elementu uzasadniajacego zaangazowanie Prezydenta Kaczynskiego w Gruzji - nie zobowiazania sojusznicze, emocjonalne, nawet nie szkodzenie Putinowi,gdzie mozna i nalezalo, ale
    bezpieczenstwo energentyczne , jako element polskiej racji stanu.

    Serdeczne podziekowania te wiedze, Panie Aleksandrze.

    zoom

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ostatnio upadły polskie stocznie, chluba polskiego przemysłu. Powtórzmy raz jeszcze, że ten kapitał narodowy oddano w dużej mierze w obce ręce. W niepolskie ręce przeszły polskie banki, polskie media (głównie prasa). Jesteśmy zasypywani zagranicznymi produktami. Na salonach i w mediach obowiązuje poprawność polityczna. Powróciło w nowej wersji zakłamanie, szerzenie propagandy sukcesu, ideologii i utopii. Ludzi upominających się o prawdę i sprawiedliwość nierzadko nazywa się fundamentalistami, fanatykami i oszołomami."

    Ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki, 30.08.2010

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziwnie mało komętów, ale jak zwykle super. Cenne info, dzięki!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń