poniedziałek, 22 lutego 2016

JAK PRZEGRAĆ W OBRONIE III RP – hipotezy i teorie

Najlepsze efekty kombinacji operacyjnych osiąga się poprzez grę na emocjach oraz zaangażowanie tzw. wolnych mediów. Nie ma bardziej oddanych rezonatorów wrzutek, tematów zastępczych i treści dezinformacyjnych, niż media uzależnione od obcego przekazu. Nie ma też lepszych odbiorców (grupy docelowej) od środowiska określanego mianem prawicy.
Twórcy bezpieczniackich kombinacji mogli się o tym przekonać wielokrotnie - w roku 2008, gdy pod nazwą „afery aneksowej” prowadzono działania osłonowe B. Komorowskiego i próbowano zdyskredytować Komisję Weryfikacyjną WSI, podczas gier związanych z „aferą  stoczniową”, czy niedawno, w trakcie operacji kreowania „nowego rozdania” i rozgrywki służb zwanej „aferą taśmową”. W każdym przypadku mieliśmy do czynienia z powielaniem tematów przewodnich (np. określenia „afera aneksowa”), wiarą w przekaz kreowany przez funkcjonariuszy propagandy oraz z bezrefleksyjną konsumpcją treści podawanych przez informatorów ze środowiska służb specjalnych. O przydatności „wolnych mediów” decyduje również niezdolność do samodzielnej, wolnej od obcych wpływów refleksji oraz deficyt umiejętności analitycznych.
Było dziwne, gdyby w kombinacji zatytułowanej „teczki Kiszczaka” nie wykorzystano owych naturalnych predyspozycji i nie sięgnięto po sprawdzone wzorce.
Wszystko, co wiemy o przebiegu tej „afery” wydaje się sugerować, że sprawa pojawiła się nieprzypadkowo i musi zawierać „drugie dno”. Do takiej interpretacji skłania się wielu publicystów i obserwatorów życia politycznego.
Nietrudno dostrzec kontekst sytuacyjny wizyty M.Kiszczak w IPN -  zainteresowanie publiczną „debatą” o przeszłości Wałęsy, fakt wykorzystania wątłego, przez co przydatnego interesom układu III RP narzędzia (szefostwo IPN) oraz ścisłe ukierunkowanie uwagi na sprawę TW „Bolka”. Niestety - nikt z analityków i „znawców tematu” nie próbował rzeczowo uzasadnić swoich wątpliwości, a tym bardziej, wskazać prawdziwego celu kombinacji. Zgodnie z ulubioną metodą mitologów, ograniczano się do spekulacji lub wieloznacznych dywagacji, okraszanych sugestiami o posiadaniu „tajnej wiedzy”.  Jeśli pojawiały się hipotezy (o „ruskiej grze”, intencji storpedowania szczytu NATO, kreowaniu tematu zastępczego itp.) nie były poparte dowodami ani racjonalną argumentacją.
Taki sposób postrzegania kombinacji operacyjnych jest niezwykle korzystny i w pełni zadowalający autorów.
W zachowaniu wdowy po Kiszczaku słusznie dostrzega się celowość i logikę, a jej infantylne „wyjaśnienia” traktuje z dystansem. Można przyjąć, że osoba ta jest zaledwie wykonawcą cudzych poleceń lub uczestnikiem gry, której cele wykraczają poza ujawnienie „teczki Bolka”.
Pojawiają się natomiast spekulacje, jakoby Maria K. czuła się zagrożona i „detonując” archiwum męża chciała uniknąć losu małżeństwa Jaroszewiczów.  Ta wyjątkowo fałszywa teza nie uwzględnia faktu, że „przypadkowo” ujawnione przez Kiszczakową dokumenty dotyczą kwestii ogólnie znanych i w niczym nie zagrażają esbeckim decydentom i ich agenturze. Logika takich wywodów nakazywałaby raczej uznać, że wdowa po oberesbeku, obnosząc się publicznie ze swoją indolencją  i niefrasobliwością dopiero teraz sprowadziła na siebie poważne zagrożenie. Trudno uwierzyć, że zapisy dotyczące TW „Bolka” były najcenniejszym i najtajniejszym trofeum w archiwum Kiszczaka, a ich pozbycie odsuwa niebezpieczeństwa związane z posiadaniem uciążliwego depozytu.
Można raczej sądzić, że sprowokowano wykrycie takich „rewelacji”, by zabezpieczyć (osłonić) rzeczy stokroć ważniejsze i agenturę bardziej przydatną. Szef komunistycznej bezpieki mógł posiadać nie tylko kopię mikrofilmów przekazanych Moskwie przez gen. Bułę, ale informacje o „urobku” gen. Witalija Pawłowa (szefa rezydentury KGB w Polsce) oraz o agenturze zwerbowanej przez towarzyszy wschodnioniemieckiej Stasi. W takiej sytuacji, wywołanie „akcji prewencyjnej”(celem zaspokojenia opinii publicznej informacjami drugorzędnymi), byłoby ruchem logicznym, zgodnym z pragmatyką pracy operacyjnej.   
Za taką interpretacją przemawiałby fakt, że „odgrzanie” tematu „Bolka” to wyważanie dawno otwartych drzwi. Ujawnione informacje nie przynoszą dodatkowej wiedzy o agenturze „obozu solidarnościowego”, nie prowadzą do wykrycia czynnych agentów (ulokowanych głębiej) i nie zagrażają interesom układu III RP. Wiadomo natomiast, że temat zostanie natychmiast podchwycony przez „wolne media” i dzięki dostatecznie długiej „obróbce” stanie się wkrótce niestrawny dla większości odbiorców.
Obawa o skutki kombinacji istniałaby wówczas, gdyby rządzący PiS nie był zakładnikiem mitologii demokracji i kwestię agenturalności oraz współpracy „liderów opozycji” z bezpieką (casus Magdalenki i ukrywania zbrodni założycielskiej III RP) odnosił do całego procesu powstawania komunistycznej hybrydy.
Cóż bowiem po tym, że „wolne media” rozpisują się o  „biesiadach z Kiszczakiem” i dostrzegają fałsz „transformacji ustrojowej”, skoro nie podąża za tym świadomość istnienia „skazy pierworodnej” III RP ani wola obalenia bezpieczniackiego tworu?  To oznacza, że ujawnienie prawdy o agenturalnej przeszłości Wałęsy, nie tylko nie może podważyć fundamentów patologicznej państwowości, ale zostanie wykorzystane jako przesłanka świadcząca o rzekomym „oczyszczeniu” życia publicznego. Ten rodzaj konwalidacji esbecko-agenturalnego tworu był już wielokrotnie praktykowany.
Drugim kryterium jest świadomość słabości i „koncyliacyjności” układu rządzącego. Tak widowiskowa akcja mogłaby zagrozić interesom autorów kombinacji, gdyby istniała pewność, że  PiS podejmie radykalne działania: np. uchwalając nowelę ustawy o IPN i dokonując szybkiej zmiany kierownictwa Instytutu, wszczynając śledztwa w/s „prywatnych zbiorów” esbeckich (przeszukania, rewizje, areszty) czy uchwalając restrykcyjną ustawę lustracyjną i upubliczniając wszystkie zasoby „zbiorów zastrzeżonych” oraz nowo pozyskanych dokumentów. Gdyby zaistniałą sytuację wykorzystano do podjęcia zmasowanej akcji informacyjnej w mediach krajowych i zagranicznych, odebrania uprawnień esbekom i eliminacji tego środowiska z życia publicznego, do zdecydowanej rozprawy z obcą agenturą (pisałem o tym w poprzednim tekście) lub ukrócenia antypolskich działań ośrodków propagandy (powołanych z funduszy bezpieki i zarządzanych przez „przyjaciół Kiszczaka”) – można byłoby mówić o sensownej reakcji.
Ponieważ takie działania nie zostaną podjęte, zaś opinia publiczna jest epatowana wyłącznie sprawą TW „Bolka”, ryzyko przejęcia inicjatywy lub pokrzyżowania planów kombinacji jest praktycznie znikome. 
Warto przypomnieć, że jedna z metod operacyjnych stosowanych przez tajne służby polega na zamierzonym poświęceniu (wystawieniu) agenta/współpracownika mało przydatnego lub wręcz bezużytecznego. Ta (znana również graczom w szachy) zagrywka służy zwykle dwóm celom – ma zaangażować (odwrócić) uwagę przeciwnika, ukrywając przed nim rzeczywiste zamiary gracza oraz pozwala wypracować dogodniejszą pozycję do ataku.  
Jeśli przyjmiemy, że „wystawienie” TW ”Bolka” byłoby rodzajem operacyjnego gambitu, należy szukać odpowiedzi na pytanie – co miałaby ukryć ta inscenizacja, jakie wywołać korzyści lub jakim zagrożeniom zapobiec?
Ponieważ nie istnieje obawa podjęcia przez PiS działań wymierzonych w fundamenty III RP, a rozgrywana wcześniej kombinacja (m.in. na forum UE) skutecznie sparaliżowała grupę rządzącą i uczyniła z niej zakładnika  „demokracji III RP” – hipotezę o zagrywce gambitowej traktuję z dużą rezerwą. Już dziś staje się oczywiste, że największa troska partii Jarosława Kaczyńskiego (podzielana również przez elektorat PiS) dotyczy „unikania prowokacji”. Wszechobecny lęk przed posądzeniem o „zemstę polityczną” oraz wizerunkowa dbałość o „demokratyczny sznyt” nowej władzy, zostały skutecznie zaszczepione podczas powyborczej gry z udziałem reżimowych „obrońców demokracji”. Ta kombinacja zdecydowała o obezwładnieniu  PiS-u i narzuceniu mu przymusowej roli  „gołąbka pokoju” i krzewiciela wartości demokratycznych.
Zdarza się jednak, że zamysł kombinacji jest bardziej złożony, jak np. wówczas, gdy „wystawienie” ma służyć uwiarygodnieniu nowego, znacznie cenniejszego agenta lub jest rodzajem swoistej „deklaracji lojalności”. W takim przypadku, moglibyśmy mówić o działaniach zmierzających do uwierzytelnienia jakiegoś środowiska służb oraz „podrzuceniu” tematu wyjątkowo korzystnego dla układu rządzącego. Za taką interpretacją przemawiałaby wcześniejsza gra, zwana „aferą taśmową”, w której ludzie jednej ze służb umiejętnie dozowali komprmateriały obciążające niektórych polityków PO-PSL. Materiały te były chętnie kolportowane i rezonowane przez żurnalistów „wolnych mediów” – z tym zastrzeżeniem, iż nikt nie zadawał pytań – kto jest rzeczywistym mocodawcą osławionych „kelnerów”  i  jakie cele przyświecają kombinacji? Warto natomiast pamiętać, że jej efekty medialne znacząco pomogły w zwycięstwie wyborczym PiS i przyczyniły się do wizerunkowego pogrążenia reżimu.
Nie można wykluczyć, że efektowne „odstrzelenie” TW „Bolka” i towarzysząca temu wrzawa medialna jest kolejnym elementem służącym kreowaniu „nowego rozdania” (pozbycie się zużytych, skompromitowanych wspólników) i rodzajem doraźnej pomocy udzielonej rządzącym przez „niewidzialną rękę” służb. Biorąc pod uwagę przebieg poprzedniej kombinacji oraz charakterystykę ówczesnych i obecnie wystawionych „celów”, można dostrzec, że negatywne skutki tych działań „zwyczajowo” omijają środowisko „ludzi w brązowych butach”.
Ta hipoteza – szczególnie przydatna dla zwolenników tzw. teorii spiskowych, prowadziłaby do konkluzji, że procesy polityczne związane z „dobrą zmianą” przebiegają według wzorca i scenariusza ludzi służb specjalnych. 
 Jeśli do zdarzeń rozgrywanych w III RP przyłożymy miarę działań operacyjnych, pojawia się również trzecia, niemniej atrakcyjna teoria. Złożone kombinacje służb specjalnych są niekiedy rozgrywane w dłuższym czasie i rozpisane na poszczególne elementy. Zdobycie zaufania przeciwnika lub skłonienie go do określonych zachowań i reakcji, wymaga nierzadko podjęcia precyzyjnych działań uwiarygodniających. Podobnie, jak operacja ulokowania cennego agenta pociąga za sobą konieczność „spalenia” pionka lub figury zużytej, tak wykreowanie korzystnej sytuacji, stworzenie pożądanej atmosfery lub ugruntowanie fałszywego przeświadczenia, wymagają wcześniejszych „zabiegów legalizacyjnych”.  Jeśli autorzy kombinacji chcą np. uzyskać efekt wiarygodności pewnych źródeł informacji, muszą zadbać, by przeciwnik utrwalił takie przekonanie na podstawie wcześniejszych faktów i doświadczeń. Wprowadzenie jednej fałszywej informacji bywa wówczas okupione przekazaniem stu informacji prawdziwych. Potencjalne „straty” są rekompensowane istotną wagą fałszywki oraz efektami, jakie wywoła w obozie przeciwnika.
Może się zatem zdarzyć, że celem obecnej kombinacji jest wprowadzenie do „obiegu publicznego” dokumentów/informacji niekorzystnych lub dyskredytujących układ rządzący. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy w odzyskanych przez IPN „zbiorach Kiszczaka” (bądź w prywatnym archiwum innego, prominentnego esbeka) zostaną znalezione dokumenty świadczące o współpracy agenturalnej któregoś z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości bądź informacje obciążające (kompromitujące) najważniejsze postaci „środowiska patriotycznego”. Jeśli wcześniej, z tego samego źródła uzyskano szereg wiarygodnych dokumentów, na jakiej podstawie można wykluczyć prawdziwość tego, konkretnego przekazu? Kto uwierzyłby, że esbek przechowujący oryginały dotyczące TW „Bolka” lub teczki niezwykle cennych agentów, kolekcjonuje w swoich zbiorach pospolite „fałszywki” i zbiera informacje pozbawione znaczenia?
Takie „znalezisko” byłoby cennym elementem rozgrywki prowadzącej do rozpisania wcześniejszych wyborów, lub przez długie lata pozwoliło eksploatować temat niewygodny dla PiS-u.
Istnieją przesłanki pozwalające uprawdopodobnić i taką hipotezę. Jak wiemy, z publicystą tygodnika "Do Rzeczy" skontaktował się wysoki rangą oficer SB, bliski współpracownik Kiszczaka. Przekazał dziennikarzom informację, gdzie były szef komunistycznego bezpieki miał ukryć kolejne kartony tajnych dokumentów. Ta nadzwyczajna aktywność byłego esbeka i manifestowane przez niego „wzburzenie”, nie należy do kanonu zwyczajowych zachowań. Ponieważ sprawą zajął się już  IPN, należy się spodziewać, że temat będzie kontynuowany, a odkryty zbiór dokumentów może zawierać zgoła nieoczekiwane informacje.
Warto również zwrócić uwagę na zadziwiający pęd do jawności życia publicznego i lustracyjne dążenia polityków PO. Andrzej Halicki, jeden z czołowych działaczy tej partii, okazał się zwolennikiem udostępnienia wszystkich dokumentów jakie znalazły się w tzw. szafie Kiszczaka i orzekł, że  ujawnienie tylko dokumentów dotyczących Wałęsy będzie „polityczną rozgrywką ze strony Prawa i Sprawiedliwości”. Mając na uwadze genezę KLD-PO (powstałych przy udziale byłych esbeków) oraz obecność w tej partii postaci o agenturalnej przeszłości, takie zachowanie wobec treści esbeckich archiwów powinno zadziwiać, ale też niepokoić. Deklaracje Halickiego wydają się opierać na przeświadczeniu, że dokumenty znalezione w „szefie Kiszczaka” nie zawierają żadnej wiedzy niekorzystnej dla polityków byłego reżimu.
Niezależnie od tego, która z powyższych hipotez byłaby prawdziwa, jest dla mnie oczywiste, że partia pana Kaczyńskiego okaże się bezradna wobec zamysłów tej kombinacji.
Nieprzypadkowo wspomniałem o zgubnej mitologii „demokracji III RP” i istotnej roli „wolnych mediów” w utrwalaniu fałszywych przekazów. Dziś reprezentują one stanowisko partii rządzącej i  kreują „linię programową” ściśle związaną z interesami politycznymi PiS. Ta cecha jest szczególnie widoczna w obszarze spraw związanych z działaniami poprzedniego reżimu oraz w ocenie realiów państwa powstałego w Magdalence. Uniemożliwia ona kierowanie krytyki i postulatów pod adresem grupy rządzącej i ogranicza autonomię wolnej myśli. Ponieważ w interesie PiS leży osłona medialna wyjątkowo słabego i pasywnego prezydenta Dudy oraz odstąpienie od rozliczenia najgroźniejszych postępków PO-PSL, nie usłyszymy informacji o losach aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI, o spustoszeniach dokonanych przez środowisko  B. Komorowskiego w sferze bezpieczeństwa, a tym bardziej, o sprawach, które podważałyby mitologię „wolnej i demokratycznej” III RP. Dlatego sposób uczestnictwa w obecnej kombinacji zostanie ograniczony do rezonowania tylko tych treści, które odpowiadają politycznym wizjom i strategiom partii rządzącej. To z kolei sprawia, że autorzy esbeckiej gry mogą czuć się bezpieczni.

131 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    Przyznam szczerze, że mam wielką nadzieję, iż głęboko się Pan myli. Pańska analiza, skądinąd niezmiernie atrakcyjna intelektualnie, opiera się jednak na założeniu, że wśród pozostałych archiwaliów z "szafy kiszczaka" nie ma nic więcej (oprócz akt TW "Bolka") interesującego lub też są to materiały kompromitujące prominentnych przedstawicieli obecnej władzy (szeroko zresztą rozumianej, włącznie np. z "wolnymi mediami"). Nie wiem, na czym Pan opiera to przekonanie, ale życzyłbym sobie, by było inaczej. Co zresztą jest - wiem - słabością takiego podejścia: nie mam wiedzy, co w tych dokumentach jest, mam ledwie nadzieję. Ale czy Pan ma wiedzę? ...

    Serdecznie pozdrawiam,
    Warszawa1920

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arek Cisek,

      Moja wiedza na temat dokumentów zabezpieczonych w domu Kiszczaka jest identyczna z Pana wiedzą.
      Dlatego pojawia się pytanie - dlaczego do tej chwili jesteśmy karmieni wyłącznie sprawą TW "Bolka"(znaną oficjalnie od 1992r) i dozowaniem "analiz" lub "przecieków" w wykonaniu żurnalistów tzw.wolnych mediów?
      Czy nie miałby Pan prawa oczekiwać, iż ta władza uczyni wszystko, by odnaleźć i upublicznić pełne archiwum Kiszczaka i będzie dążyła do likwidacji pozostałych esbeckich "zbiorów prywatnych"?
      W tym tekście nie mógł Pan znaleźć "założeń", jakie mi przypisuje. Są to wyłącznie hipotezy, oparte nie na wiedzy tajemnej, lecz na znajomości/analizie realiów III RP oraz zasadach pracy operacyjnej służb specjalnych.
      Nie wiem zatem - czy w "szafie Kiszczaka" było coś więcej, bo władze tego państwa (pod osłoną autonomii "niezależnych instytucji") ukrywają przede mną takie informacje.
      Tym bardziej nie wiem - czy pojawią się (lub pojawiły) informacje niekorzystne dla obecnej władzy.
      Kwestia oceny moich hipotez nie należy do zakresu wiary i nadziei, lecz podważenia logiki wywodu lub wskazania argumentów przeczących takim teoriom.
      Dopiero wówczas otwiera się pole do dyskusji.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pana hipoteza jest logiczna, ale nieudowodniona, dyskusyjna bez dodatkowych warunków. Nie dodaje jej wartości brak publicznie dostępnych dowodów na inne, konkurencyjne scenariusze. Osobiście zakładam, bo daję im zasłużony kredyt zaufania, że PAD PJK i Rząd wiedzą i biorą pod uwagę znacznie więcej rzeczywistych danych, niż Pan we własnych autorskich spekulacjach, i reagują stosownie do sytuacji.

      Usuń
    3. Tom Asz,
      ,,Pana hipoteza jest logiczna, ale nieudowodniona, dyskusyjna bez dodatkowych warunków".

      Właśnie dlatego jest hipotezą. Warto takowe stawiać, skoro obiektywnie brak pełnego zespołu przesłanek.

      ,,PAD PJK i Rząd wiedzą i biorą pod uwagę znacznie więcej rzeczywistych danych, niż Pan we własnych autorskich spekulacjach, i reagują stosownie do sytuacji".

      Teraz to Pan postawił hipotezę, tyle, że brak jakiegokolwiek uzasadnienia. Nie jest nim duży kredyt zaufania z Pańskiej strony.

      Niech Pan pamięta przy tym , co powiedział kanclerz Oxenstierna: Ludzie nawet nie wiedzą, jak małą mądrością rządzony jest ten świat.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    4. Pan Wojciech Miara,
      zgadzam się z tym, co Pan napisał. Brak danych, aby mówić o "dowodzeniu" poruszanych tu tez, w tym mojej. Z tym, że mój kredyt zaufania jest uzasadniony. Uzasadniony tym,co stało się w roku 2015 w dwukrotnych wyborach oraz wieloma posunięciami rządu PBS (Macierewicz to nie Klich i nie Siemoniak, Waszczykowski to nie Sikorski itd itp, twarde fakty), a co wg Pana Ściosa stać się nie mogło, nie miało prawa. Dlatego, z całym należnym szacunkiem dla Pana Ściosa, dopóki mówimy o spekulacjach opartych na zdecydowanie niepełnych informacjach, znacznie mniej waży mój kredyt zaufania do anonimowego blogera niż do zwycięskich liderów PIS. Co do myśli kanclerza: owszem, tego się obawiam. Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

      Usuń
    5. Panie Aleksandrze,

      Oczywiście, że oczekuję od tej władzy po prostu opublikowania wszelkich dokumentów wyjętych z wszelkich możliwych szaf komunistycznych. Między innymi z tego powodu na PiS (i Andrzeja Dudę) głosowałem.

      Pański tok myślenia, w istocie, nie zawiera luk; ja wyraziłem jedynie nadzieję, że okaże się nietrafny w tej konkretnej sytuacji. Teraz moja argumentacja, przyznaję, nie wytrzymuje racjonalnej krytyki. Jest jednak, broniąca jej, jedna przesłanka, nie wykraczająca spekulatywnie poza stan naszej dziś wiedzy, a przy tym korespondująca z kierunkami Pańskich hipotez. Jeśli bowiem ważność, autentyczność i wiarygodność akt TW "Bolka" ma stanowić gwarant niepodważalnej wartości innych akt z "szafy kiszczaka", rodzi się pytanie, czy w tej grze operacyjnej mogłoby chodzić o kogoś z obozu władzy, ale spoza grona najważniejszych jego polityków? Co dałoby skompromitowanie – dajmy na to – Gowina, Glińskiego, Kowalczyka, Kuchcińskiego, Szyszki, czy Waszczykowskiego? Błaszczak, Jackiewicz, Morawiecki, Szałamacha, czy Ziobro wydają się, ponadto, za młodzi, by były na nich "mocniejsze teczki". Beata Szydło, Mariusz Kamiński, a szczególnie Andrzej Duda, Lech i Jarosław Kaczyńscy, Antoni Macierewicz, wreszcie Jan Olszewski - wyłącznie te nazwiska miałyby odpowiednią rangę jako OZI „odkryte” przez „prawdziwych patriotów” III RP. Tylko te postaci byłyby warte celu gry służb: odzyskania pełnej kontroli nad przywiślańskim krajem. Bo jaki mógłby być wtedy inny cel? Dlaczego jednak obóz zaprzaństwa nie wykorzystał tych „kwitów” wcześniej, nie dopuszczając tak groźnych przeciwników do władzy? A groźni być muszą, skoro montowana jest przeciw nim taka operacja … Czy takie poniżenie człowieka będącego u rządów jest lepsze, mniej ryzykowne, niż zniszczenie go, gdy o rządzenie dopiero się stara? Itd. itp. Pytań powstaje mnóstwo, odpowiedzi – póki co, możemy się ledwie domyślać. Ale też wykluczać nie możemy, że służby Magdalenki są coraz słabsze, coraz częściej się mylą i coraz mniej zachowują ostrożności. A to są zjawiska sprzyjające ujawnianiu prawdy.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Warszawa1920

      Usuń
    6. IPN juz ujawnil co po za teczkami Bolka znajdowalo sie u Kiszczaka:
      Co dokładnie znalazło się w drugim pakiecie dokumentów odnalezionych w domu generała Kiszczaka? Oto lista, którą zamieszczono w komunikacie przygotowanym przez Instytut Pamięci Narodowej:

      Kserokopie dokumentów dotyczących działań Policji w dniach 15-16 czerwca 1990 r. w Mławie związanych z likwidacją blokady drogi E-77 przez protestujących rolników.
      Dokumenty dotyczące działań Policji w dniu 29 czerwca 1990 r. związanych z odblokowaniem siedziby Ministerstwa Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
      Materiały statystyczne MSW dotyczące przestępczości w latach 1976-1985.
      Kserokopia listu Mieczysława Rakowskiego z 7 stycznia 1958 r.
      Kserokopia życiorysu Mirosława Milewskiego datowana na 22 czerwca 1953 r.
      Częściowo wypełniony Zeszyt Pracy WSW należący do Czesława Kiszczaka.
      Kolorowe kserokopie zdjęć, na których występują m.in.: Czesław Kiszczak, Wojciech Jaruzelski, Adam Michnik, ks. Henryk Jankowski, Lech Wałęsa i Bronisław Geremek.
      Fragmenty wspomnień Czesława Kiszczaka.
      Różne rękopiśmienne notatki Czesława Kiszczaka.
      Maszynopis książki dotyczącej Czesława Kiszczaka.
      Kopie dokumentów dotyczącej procesu Wacława Komara z 1953 r.
      Kopie dokumentów z wojskowych akt personalnych Czesława Kiszczaka.
      Projekty wystąpień Czesława Kiszczaka przed Trybunałem Stanu.
      Notatka dotycząca struktury departamentu IV MSW z 25 października 1984 r.
      Projekty wystąpień Czesława Kiszczaka przed sejmową Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej w sprawie wprowadzenia stanu wojennego.
      Maszynopisy wspomnień gen. Józefa Kuropieski.
      Materiały do przygotowywanej przez Czesława Broniarka biografii Czesława Kiszczaka.
      Uwagi do zmian ustaw o kombatantach oraz o Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.
      Notatka zawierająca ocenę sytuacji politycznej w końcu 1980 r.
      Ocena komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy.

      Jak widac nic konkretnego. Wierzyc sie nie chce iz Kiszczak posiadal tylko teczki na LW. Wyglada to na akcje staranni zaplanowana.

      Usuń
    7. "(...) z publicystą tygodnika "Do Rzeczy" skontaktował się wysoki rangą oficer SB, bliski współpracownik Kiszczaka. Przekazał dziennikarzom informację, gdzie były szef komunistycznego bezpieki miał ukryć kolejne kartony tajnych dokumentów (...)" czyli ze takie archiwum moglo byc i najprawdopodobniej zostalo odpowiednio odchudzone oraz przygotowane przed jego ogloszeniem i "odnalezieniem" przez IPN. I to wydaje sie byc "sluszna koncepcja" bo inaczej cala afera z niewiedzaca co czyni Maria Kiszczakowa funta klakow nie jest warta. Komunikat "w przeddzien" otwarcia zbioru Z przez Antoniego Maciarewicza jest jasny: ruszycie archiwa to stana sie rzeczy straszne ktore tam widzial Adam Michnik buszujac wsrod teczek! Spojrzcie co zrobiliscie z Lechem! Kto wie co tam mozne jeszcze byc? A byc moze jest to przygrywka przed wymiana pokolen na mlodsze juz bez "uwiklania w komune" oraz "bez teczek" i tutaj stoi Ryszard Petru pokoleniowo w kontrze do Andrzeja Dudy? Mlodzi z Nowoczesnej nie tylko ze nie znaja historii ale oni nie sa nia zainteresowani. Ich interesuja banki, korporacje, fundacje i pieniadze z UE.

      Usuń
  2. Witam
    "Wyobraźmy sobie sytuację, gdy w odzyskanych przez IPN „zbiorach Kiszczaka” (bądź w prywatnym archiwum innego, prominentnego esbeka) zostaną znalezione dokumenty świadczące o współpracy agenturalnej któregoś z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości (...)"

    Wyobraziłam sobie i... wówczas tylko "po łbach" przeszłam, który były działacz opozycji obstaje za Bolkiem... prof Gliński mnie przeraził... a który szkodnik pieroński z koalicji PO-PSL pragnie - nagle jak nigdy wcześniej i potem - dociec całej prawdy o prywatnych zbiorach Kiszczaka, a PAD we wdzianku narciarskim komentuje to wszystko: "taka jest IIIRP" (to znaczy jaka Panie Prezydencie?!!!! sraka, siaka, owaka, dobra, zła, smaczna, kwaśna, przaśna, jałowa koszerna!? Pozbawił mnie złudzeń, że za mojego życia uwidzę w pierdlu choćby "sznurowadło" od brązowego trepa. Jedyna nadzieja w P. Macierewiczu. Tylko czy p. Macierewicz na miarę swoich możliwości jedynie skutecznie "podkładając nogi" tym zbójom, tylko tak nie opóźni agonii mojej nadziei, w to że za rządów PIS Polska mogłaby być Niepodległa i Najjaśniejsza!

    Gorzej zdrajcy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby chodziło o "ochronę" teczek takich tuzów polskiej polityki jak Donald Tusk który być może został zwerbowany przez STASI? O tym się mówi już od jakiegoś czasu, są poszlaki, wyszła nawet ostatnio jakaś książka o Tusku i Merkel

    OdpowiedzUsuń
  4. Aleksander Ścios,

    niezależnie od rzeczywistych przyczyn zachowania się Kiszczakowej (bardzo prawdopodobne jest, że to sugerowane przez Pana zachowanie ,,operacyjne"), warto zauważyć , że ujawnienie właśnie przez nią teczki Bolka i związane z tym konsekwencje kompromituje PiS, skoro nawet w takiej sprawie nie mają oni żadnej inicjatywy - ilustruje to generalny brak inicjatywy w rozliczaniu układu.

    Przy okazji sprawy teczki Bolka tradycyjnie już brak na prawicy jakichkolwiek wezwań do rozliczenie nie tylko kapusiów, ale i ich patronów. Systemowe rozliczenie z komunizmem to coś obcego dla tego rządu. Decydująca dla polskiej sceny politycznej byłaby teczka sprawy ,,Pro Civili", ale na to nie ma co liczyć. Wszak PiS obiecał, że ,,ludzi krzywdzić nie będzie".

    Wezwanie do zwrotu Nobla ze strony kombatantów, którzy przypomnieli, że dzięki decyzjom Bolka komunistyczna nomenklatura kosztuje dziś rocznie Polskę w przywilejach socjalnych 8 mld zł, powinno zostac zatem odebrane jako marginaly radykalizm, który rozbije się o pełne godności stanowisko prezydenta i rządu w tej sprawie.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  5. Możliwe, że kompromitacja TW Bolka ma przykryć eliminację twórcy oddziału specjalnego AGAT, płk. Berdychowskiego (i może kolejnych osób zamieszanych w zacieranie śladów "katastrofy" smoleńskiej).

    Zarazem może być wymierzona - jak w szachach - w hetmana: Antoniego Macierewicza. Seria prawdziwych teczek może poprzedzić podrzutkę teczki fałszywej. Nie udało się tego zrobić z teczką Jarosława Kaczyńskiego, prowokacja była zbyt prymitywna. Dlatego tej prowokacji raczej nikt nie ponowi. Prawdziwym ciosem byłoby spreparowanie teczki na Jana olszewskiego lub Antoniego Macierewicza.

    Jakiś zmysł mówi mi, że te sprawy są powiązane. Gdyby odkryć kto koordynował powstanie i zadania AGAT'u moze poznalibyśmy także jak blisko/daleko mu do ośrodka koordynującego "szafę Kiszczaka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy coming out pierwszej szafiary II PRL miała to przykryć. Niemniej faktem jest, że nic, słownie nic się o tej tragedii nie mówi!

      Niemal pewne jest, że to "samobójstwo" nie było przypadkowe. Na facebooku znajdujemy takie oto epitafium pułkownika:

      Śmierć płk Berdychowskiego to wielka strata dla Polski. Gdy spotkałem go po raz pierwszy w AON zapamiętałem jego świetne wystąpienie konferencyjne, w którym przedstawił koncepcję Operacyjnego Przygotowania Obszaru Kraju (OPOK) na potrzeby Wojsk Specjalnych. W koncepcji uwzględnione zostało kluczowe zagadnienie dla WS w razie okupacji kraju - szkolenia ludności do prowadzenia masowych działań nieregularnych, podobnie jak robili to Cichociemni Spadochroniarze AK podczas drugiej wojny światowej. Ta bardzo dobrze przygotowana koncepcja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Cześć Jego pamięci!

      https://www.facebook.com/marek.klasa.77/posts/1691641424443764

      Gdy tymczasem:

      - utworzenie "masowej" Obrony Terytorialnej (obywatelskiego komponentu SZ RP), opartej o organizacje proobronne (typu Związek Strzelecki) jest właściwie kwestią czasu i odpowiednich decyzji MON.

      - Rosja Sowiecka co rusz straszy III wojną światową i atakiem na kraje Międzymorza.

      Wniosek? Sowieciarnia uderza wedle Clausewitzowskich zasad prowadzenia wojny - w sam środek ciężkości.

      Jeśli zaś chodzi o główny wątek, to pozwolę sobie wrzucić link do komentarzy na blogu Foxa Muldera:

      http://foxmulder2.blogspot.com/2016/02/zagadka-kiszczaka-sedzia-scalia-zabity.html?showComment=1455876023676#c7052429745762580680

      Usuń
    2. Czas już przejąć kontrolę nad IPN.

      Ważne jest również, aby wszyscy posłowie, osoby wchodzące w skład najwyższych władz, a zwłaszcza premierzy, prezydenci zostali zobligowani ustawą do przekazania do archiwum IPN swojego kodu DNA. W odniesieniu do zmarłych taki obowiązek (oraz uprawnienie) spoczywałby na IPN bez względu na wolę rodziny.

      PiS musi przejąć inicjatywę informacyjną. Musi także powołać nową służbę tajną - supersłużbę, która rozprawi się z agenturą. Reformowanie dotychczasowych służb jest zbyt powolne i narażone na ciągłą infiltrację oraz dywersję.



      Usuń
  6. ...Co b.dobrze zasygnalizowała pani @UD w komentarzach pod poprzednim odcinkiem,a co można było potwierdzić obserwując kolejne załączenia czerwonych guzików z BK włącznie. Witam.Niewątpliwie ma Autor rację,że ujawnienie udowodnionego przecież lata temu TW Bolka przez żonę męża,do dziś niezdegradowanego jenerała SB CzeKa, powinno zapalić rządzącym czerwoną lampkę.Czy zapaliło? - sądzę,że nie. Wręcz przeciwnie: na fali "demonstracyjnej uczciwości" podobnej do tej,która zezwoliła na upadek rządu w 2007r i podobną do tej,która dopuściła do zatrzaśnięcia pułapki zaufania zrealizowanej w zamachu 100410 ,dopuszczono do rozwoju opisanych przez Autora możliwości kombinacyjnych.Po drodze popełniono zresztą kolejny błąd dopuszczając w wyborach uzupełniających w Radomsku UW-olskiego kandydata; efekt? - jego przegrana i dodatkowy bodziec do kontynuowania uczestnictwa w prawdopodobnej kombinacji. Jest też oczywiście jeszcze jeden możliwy element tej gry związany z lustracją :maskowanie możliwych kolejnych etapów "pojednania" z RCP.Jest również jeszcze jeden element,oprócz wciągającej gry ze strony funkcjonariuszy decydentów IPNbis: to postawa "odzyskanego" MSW i "odzyskanych" służb wobec pana K.Wyszkowskiego; niedostateczne reakcja z ich strony na groźby karalne potwierdzają zarówno głupotę,jak i lekceważenie bezpieczeństwa wobec "casusu Cyby". Komuś więc wyraźnie może zależeć na tym,aby przy pomocy "kwitów różnych" skompromitować lustrację,co za tym idzie-jej w pewien sposób symbol,czyli osobę A.Macierewicza,co za tym idzie- resztę priorytetów,które reprezentuje jego osoba i znów co za tym idzie-co może doprowadzić do kryzysu rządowego w newralgicznych dla Polski chwilach,który wykorzysta "postliftingowa" komorra do swej restytucji. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. W międzyczasie, ku pokrzepieniu:

    http://niezalezna.pl/76680-antoni-macierewicz-pseudoelita-iii-rp-budowala-swoja-kariere-na-klamstwie

    Pięknie i prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Parę dni temu wspomniano o sprawie Wałęsy na tweeterze FoxNews i chyba CNN czy ABC nie pamietam dobrze, o tym czy był agentem, ale chyba nie zrobiło to dużego wrażenia. Może to zabrzmi naiwnie i pokracznie, ale skoro Wałesa to bohater PO i na "zachodzie" uznawany bohater Solidarności to jego powiązania z komuną, dają jakąś formę oręża do walki lub przynajmniej obrony PIS na forum miedzynarodowym, w sense że walczą oni z wpływami komunistów w Polsce a nie z opozycją, jak teraz są fałszywie informowani nasi zachodni sąsiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też stawiam sobie różne hipotezy i najbardziej boję się jednej: To wszystko fałsz. 1. Politycy są w większości marionetkami służb. Są to osoby złe. Występuje tu negatywna selekcja – im więcej na kogoś mają tym wyżej może zajść. 2. Służby dysponują ogromną ilością środków finansowych grabionych nie przerwanie od 1945r. Mają ogromne wpływy w hermetycznym środowisku sędziowsko/prokuratorsko/adwokackim . 3. Media nie są niezależne. 4. Ośrodki badań nie są niezależne. 5. Eksperci i ci od badań gospodarki jak i ci od prawa itd. nie są niezależni. 6. Kolejne rządy dają nadzieję różnym grupom społecznym, ale mają jeden wspólny mianownik nie służą narodowi, tylko prywatnym interesom. 7. Teraz mamy wstawiony rząd, w miejsce poprzedniego wstawionego, mający celowo skompromitować wszelkie „dobre zmiany” – nieudolnie przeprowadzone reformy mają przynieść odwrotny skutek, żeby już nikt nie domagał się np.
    - opodatkowania banków, które mają niewyobrażalne zyski, a przerzucą podatek na obywateli,
    - opodatkowania zagranicznych firm które transferują kapitał za granicę i przy okazji niszcząc ostatnie polskie zrzeszenia pracodawców,
    - wprowadzenia 500+ - jako usprawiedliwienia fatalnej sytuacji finansowej państwa w najbliższej przyszłość – bo ona cały czas jest fatalna, a program 500+ to kropla w morzu zadłużenia,
    - obniżenie wieku emerytalnego – będącego jedynie przywróceniem stanu wg. mnie prawnie właściwego zgodnego z „umową społeczną” – jako wytłumaczenie załamania się wypłaty emerytur w dalszej przyszłości,
    - pomoc frankowiczom – kosztem kredytobiorców w PLN – kolejne skłócenie i wniosek, że nikomu nie można pomagać, a banki mogą jeszcze więcej wyciskać,
    - skompromitowanie przeprowadzenia lustracji, ujawniając nieznaczną i nieistotną część akt, rozpętując niekończącą się burzę medialną którą można toczyć latami, przypominać i roztrząsać – żeby potem każdy wiedział, że lustracja nic nie daje, tylko niekończące się dyskusje nawet o sprawach oczywistych więc jest niepotrzebna,
    - skompromitowanie wszelkich służb publicznych wymieniając jedynie kilka osób z góry pozostawiając stare skorumpowane struktury i układy,
    - nie dopuszczenie do zamknięcia ani jednej kopalni i nie zwolnienie żadnego górnika – może być przyczynkiem do całkowitego zniszczenia górnictwa, kopalnie są i rentowne i nie rentowne, w dzisiejszych czasach wszystkie potrzebują nieustannego inwestowania, ale zamiast rozwijać jedne będzie się utrzymywać wszystkie, doprowadzając do ogromnego zadłużenia sektora i w konsekwencji jego likwidacji. Akurat znałem ten problem bardzo dobrze, przygotowywałem (18 lat temu) opracowania dla tego sektora i wtedy w niektórych kopalniach trzeba było więcej węgla spalić żeby uzyskać sam tylko prąd do wyciągania węgla na powierzchnię (pomijać pracę, inwestycję w maszyny i wszystko inne) Winne temu stanowi rzeczy były sprzeczne ekspertyzy – które sporządzano na zamówienia polityczne, i nikt nie mógł „tak na oko” wytknąć – no bo po czym poznać np. czy na hałdzie leży 1mln ton węgla, czy 2 mln, a może 10 mln..
    - itd. by „dobrymi zmianami” piekło nam wybrukować.
    - I oczywiście, coś się im chyba musi też udać – żeby się uwiarygodnić – ale możliwe nie będą zawracać sobie tym głowy.
    Jak widać takim działaniem można usprawiedliwić kolejne 25 lat kolejnych rządów utrzymywanych przez obywateli żyjących na skraju ubóstwa, bez obaw na większe niepokoje społeczne. Media powinny każdego dnia pytać rządzących, kiedy w naszym kraju będzie się godnie zarabiać, kiedy praca będzie pozwalała utrzymać siebie, lub rodzinę. Nie pytają ani lewicowe, ani prawicowe, ani żadne, kolejne rządy stają w ogniu pustosłowia i nowomowy medialnej grającej emocjami, a nie faktami.
    Jak to mówią – DZIEL I RZĄDŹ – i oni to właśnie robią od co najmniej 1945r. a znając naszą historię znacznie dłużej. Obym się mylił, a moja hipoteza okazała się stekiem bzdur i nonsensów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan Król,

      Przywilejem ludzi rozumnych jest rozpoznanie prawdy i fałszu.
      W Pańskich rozważaniach dostrzegam jednak pokusę generalizacji pewnych zjawisk oraz pomieszanie rzeczy prawdziwych z własnymi wyobrażeniami.
      Słuszne są obawy, że nieudolność i słabość tego rządu może na długie lata "zabetonować" życie publiczne III RP i przyczynić się do konserwacji wielu patologii. Może też - co znacznie groźniejsze, odebrać ludziom resztki nadziei, woli walki i inicjatywy. Sądzę, że obecny rząd nie chce nawet dostrzec skali tego zagrożenia i posługując się tanią demagogią traktuje Polaków, jak ludzi, którzy nie zasługują na "więcej".
      Zakłada Pan jednak, że za takimi działaniami stoi zła wola, celowość i premedytacja, a "wszystko to fałsz".
      Ja nie mam takiej pewności i nie potrafiłbym udowodnić podobnej hipotezy.
      Natomiast od wielu miesięcy zbieram informacje (część z nich przekazuję na blogu), które powinny wywoływać reakcje tzw. elektoratu PiS. Robię to dlatego, że w odróżnieniu od luminarzy "wolnych mediów", chcę traktować tych ludzi jako osoby rozumne, świadome zagrożeń. Bo choć wielokrotnie pisałem, że z tym rządem nie wiążę nadziei na wolną Polskę, takie nadzieje nadal pokładam w postawach moich rodaków.
      To nie PiS, nie służby ani finansiści, będą decydowali o naszym długim marszu. Dziś jest szansa, żebyśmy sami skrócili tę drogę. Jeśli i tej szansy nie wykorzystamy, bo wolimy ulegać mitom i partyjnej pragmatyce, zrobią to następne pokolenia.

      Usuń
  10. Decorum est pro patria mori

    Święta racja, poświęcenie życia dla ojczyzny było (i jest) od wieków i zaszczytne i chwalebne; natomiast polec w obronie "honoru" ruskiego tworu (tzw. III RP) nadzorowanego od poczęcia przez ruskie specsłużby - to dno hańby. Śmierć, nawet tylko polityczna, w obronie WIELKIEGO ZAMAZANIA (C) Herling - jest podobna śmierci na śmietniku. Dlatego nie drgnie mi powieka, kiedy się - pewnie już wkrótce -, dokona.

    Nie będę mnożyła hipotez, napisano ich już wiele, zarówno w artykule jak i w komentarzach. Wiem jedno: cokolwiek się dzieje, nie ma nic wspólnego z polską racją stanu, to raczej uwertura przed pogrzebaniem "Dobrej Zmiany" jej własnymi rękami, zresztą przy aplauzie znużonego teczkami "swołeczeństwa". (C) Wąż W.

    Nasuwa mi się przy tym natrętna myśl: czy aby nie ma to wszystko na celu zaprzepaszczenia na stulecie zmian postulowanych na wschodniej flance NATO, które miałyby się dokonać w czerwcu, podczas warszawskiego szczytu Paktu Północnoatlantyckiego?

    Szanowny Autor przedstawił to bardzo przekonująco w swoim poprzednim wpisie: "W PRZEDEDNIU OFENSYWY RUSKIEJ SIŁY", który, ku mojemu zdziwieniu, nie spotkał się z żywym oddźwiękiem. A to przecież klucz i istota problemu. To teraz, to tylko ciąg dalszy. Tak przynajmniej sądzę.

    Pozdrawiam, Panie Aleksandrze

    OdpowiedzUsuń
  11. ,,nowe klamstwa w miejsce starych,, to właśnie odbywa się w Polsce,

    OdpowiedzUsuń
  12. ,,nowe klamstwa w miejsce starych,, to właśnie odbywa się w Polsce,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew tytułowi z Golicyna, myślę, że to są te same stare kłamstwa, w miejsce tych samych starych kłamstw. Nawet ludzie ci sami.

      Niemniej książkę warto przeczytać od deski do deski. Podaję link do pdf-u na portalu "Rodak":

      http://www.rodaknet.com/Golicyn%20Anatolij%20-%20Nowe%20klamstwa%20w%20miejsce%20starych,%20r.%201-25.pdf

      Usuń
  13. Warszawa 1920,

    Zwrócił Pan uwagę na jedną z przedstawionych w tekście hipotez. W moim odczuciu nie jest ona najbardziej prawdopodobna, ale zamieściłem ją, by wskazać również taką ewentualność.
    Warto jednak dostrzec, że po nagłośnieniu kolejnej „rewelacji”, tym razem o „archiwum Jaruzelskiego”, gra na uwiarygodnienie „zatrutego źródła” wydaje się możliwa.
    Podzielam opinię, że gdyby miało dojść do „ujawnienia” materiałów kompromitujących któregoś z polityków PiS, musiałoby chodzić o postać pierwszoplanową. Tylko takie uderzenie ma sens. Ważną wskazówką może być dzisiejszy występ L.Wałęsy i zawarta w nim insynuacja – „Panie Prezydencie Duda ja tu nie mam do czego się przyznać z tego co wiem to Pan ma do czego się przyznać” oraz zarzut Nałęcza, iż IPN nie pokazuje wszystkich materiałów z „polisy ubezpieczeniowej” Kiszczaka i być może próbuje ukryć rzeczy związane z Kościołem.
    Pyta Pan również – „Dlaczego obóz zaprzaństwa nie wykorzystał tych „kwitów” wcześniej, nie dopuszczając tak groźnych przeciwników do władzy?” i konkluduje – „groźni być muszą, skoro montowana jest przeciw nim taka operacja”.
    W takim pojmowaniu tematu dostrzegam pewien błąd i uproszczenie. Jeśli bowiem przyjmiemy hipotezę o próbie wprowadzenia „fałszywki”, jest oczywiste, że takiego komprmateriału nie można „wyciągnąć z rękawa” ani grać nim w czasie kampanii wyborczej.
    Tu najistotniejszy byłby kontekst, w jakim dochodzi do użycia „fałszywki”, czyli stworzenie (uwiarygodnienie) sytuacji, w której stanowi ona jeden z wielu dokumentów odnalezionych w „wiarygodnych” archiwach esbeckich. Wyciągnięcie takich „asów” podczas kampanii i to przez jakiegoś polityka, byłoby całkowicie nieskuteczne. Dlatego omawiając przebieg takiej kombinacji. zwracam szczególną uwagę na wytworzenie określonej atmosfery oraz zaufania do źródeł.
    Nie podzielam sugestii, jakoby stosowanie tego rodzaju kombinacji, miało dowodzić znaczenia (siły) środowiska/osób, przeciwko której kombinacja została wszczęta. Od ponad ćwierćwiecza jesteśmy świadkami rozmaitych gier, prowadzonych lub inspirowanych przez ludzi służb. Jeśli przyjmiemy definicję najogólniejszą, iż celem takich gier jest zachowanie wpływów określonych środowisk, należy je oceniać poprzez pryzmat korzyści, nie zaś wizerunek „grupy docelowej”. Przez osiem lat PiS by słabą, nieudolną opozycją, a mimo to mieliśmy do czynienia z wieloma sytuacjami, w których partia ta stawała się przedmiotem dezinformacji i gier operacyjnych. Jak sądzę – nie dlatego, iż była wyjątkowo groźna lub skuteczna, ale po to, że stosowanie takich metod gwarantuje realizację interesów lub pozwala zachować wpływy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  14. Stary Maciej,

    Jedyny, znany mi „prestiż” i znaczenie polityczne R.Petru zostały zbudowane na fundamencie bezmyślnego promowania tej postaci przez tzw. wolne media. Tylko one - poprzez ciągłe rezonowanie (rzekomo krytyczne lub prześmiewcze) słów tego człowieka (oraz wielu podobnych mu postaci), sprawiły, że wyrasta on na czołowego „opozycjonistę” i realnego przeciwnika. Ta tworzy się Golema.

    Od wielu lat próbuję na tym blogu argumentować, że zaśmiecanie uwagi Polaków takimi osobami, nagłaśnianie ich występów, podejmowanie polemiki lub nadawanie wartości ich słowom – to największy występek „wolnych mediów” i krzywda dla milionów odbiorców.
    Po raz setny też przypomnę słowa J.M.Rymkiewicza – poety, którego honorują ci sami szkodnicy z „wolnych mediów”, którzy zaśmiecają życie Polaków swoimi kompleksami i tępotą.
    O przedstawicielach „Polski rosyjskich kolaborantów,tych, którzy występują w „Salonie warszawskim” z III części „Dziadów”, Rymkiewicz powiedział:
    „Nawet nazywać ich nie warto – w ogóle nie warto się nimi zajmować, najlepiej jest uznać, że ich nie ma. Trzeba wychodzić, kiedy wchodzą, odwracać się, kiedy do nas podchodzą. Polska należy do nas, a oni niech sobie gadają w swoich postkolonialnych telewizjach, co chcą, niech sobie piszą w swoich postkolonialnych gazetach, co im się podoba. Nas to nie dotyczy.”

    Takie postaci, jak Petru, Palikot, Niesiołowski, Lis oraz dziesiątki innych, rosną tylko dlatego, że obdarzamy ich uwagą, uznajemy za polityków i dziennikarzy, że roznosimy ich fałsz i truciznę po naszych domach i zaprzątamy nią umysły. Dopóki ten akt samoniszczenia będzie uprawiany, dopóki uciekamy przed kardynalnym podziałem na My i Oni i uwiarygodniamy takich ludzi– będą się panoszyli w mojej Ojczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Halko,

    To dobre pytanie – „To znaczy jaka (ta III RP) Panie Prezydencie?!!!! sraka, siaka, owaka, dobra, zła, smaczna, kwaśna, przaśna, jałowa koszerna!?”
    Nie spodziewajmy się jednak odpowiedzi od pana prezydenta. Nie jesteśmy czytelnikami GW, by kierował do nas płomienne apele, ani „dziennikarzami” tej gazety, by słał nam obszerne wyjaśnienia.
    Nie ma też takiej potrzeby, bo poglądy pana Dudy na III RP są ogólnie znane i tę „filozoficzną” uwagę prezydenta można doskonale rozwinąć. Jak choćby o kapitalne stwierdzenie zawarte w liście skierowanym do uczestników X Kongresu Obywatelskiego – „płaszczyzny spotkań, dialogu, refleksji i samodoskonalenia Polaków”, organizowanego przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, w którego władzach zasiadają Jan Szomburg, Janusz Lewandowski i Jacek Merkel.
    W liście skierowanym do tego szacownego gremium, pan prezydent zechciał napisać - „Cieszą piękne osiągnięcia 26 lat niepodległości, odniesione przez wolnych Polaków, którzy potrafią być kreatywni i przedsiębiorczy”.
    Słysząc takie pochwały naszych „26 lat niepodległości”,czy można wymagać od pana prezydenta uznania tego tworu za magdalenkowe szalbierstwo?

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Panie Aleksandrze pociągnę jeszcze ten wątek. Zadziwiający pęd do rozliczeń "typów Halickich" z jednej strony i niemal "stawanie na rzęsach" byłych opozycjonistów typu Celiński w obronie Agenta Bolka. To wyjaśnia wszystko. http://niezalezna.pl/76755-nowe-akta-ipn-sluzalcze-listy-passenta-i-celinskiego-do-kiszczaka
      Ciekawi mnie, czym się wsławił np. p. Gliński? Bo czymś musiał, skoro wydukał przed dziennikarzami taką oto obronę Wałęsy (cytuję z pamięci): "Państwo jesteście za młodzi, by pamiętać. Ale to były trudne czasy. WTEDY NIE BYŁO BOHATERÓW". Więc kim byli i są dziś „byli opozycjoniści”?

      I wie Pan co? Zastanawiać mnie w końcu zaczęło. Dlaczego ONI są do piernika jasnego "byłymi opozycjonistami” do komuny? To już nie chodzi o to, że komuna w IIIRP ma się nie zgorzej jak w PRL. Chodzi o to, że przecież komuna jest strasznym złem (jakby być byłym opozycjonistą do zła, gdy się skończy źle dziać w życiu człowieka albo do szatana, gdy ten na chwilę odpuści sobie kuszenie). Wiadome Michnik, Jasio Lityński (ten przypadkowy dzieciak z wiechciem kwiatów wzięty w objęcia Bieruta), Rulewski, Gliński itd. Rozum podpowiada mi, że w opozycji (wrogiem) komunizmu albo się jest do końca życia/ przez całe życie (jest się wówczas bohaterem) albo jest się zdrajcą/ tchórzem/ kłamcą/ podłotą/ pierdołą. Jeśli uznać, że IIIRP to sowiecki komuszy bękart to jacy ONI BYLI...?

      PS>
      I jeszcze jedno. Znalazłam odpowiedz na Pana pytanie: „Dlaczego Duda musiał wygrać?”
      Proszę oto ona TU

      LOL
      Pozdrawiam
      Halka

      Usuń
  16. Wojciech Miara,

    Dla rządu który chciałby skończyć z mitologią III RP i zbudować państwo wolnych Polaków, obecna sytuacja jest wręcz wymarzona. Obcą kombinację można sensownie „odwrócić” i wykorzystać do zdławienia esbecko-agenturalnego układu.
    Wystarczy kilka kroków – ustawowe „odzyskanie” IPN (pisałem o tym w tekście) zniszczonego nowelą PO-PSL z 2010 r.,podjęcie przez Instytut śledztw umorzonych w latach ubiegłych oraz aktywne poszukiwanie „prywatnych archiwów”, zmiany w zakresie nauczania najnowszej historii Polski dokonane w podręcznikach szkolnych i akademickich, ustawa lustracyjna (z zakazem sprawowania funkcji publicznych przez esbeków i TW, obejmująca m.in. dziennikarzy), uznanie PZPR, ZSL, SB i tzw. służb specjalnych PRL za organizacje przestępcze oraz odebranie wszelkich uprawnień emerytalnych funkcjonariuszom tych organizacji i przeznaczenie tych środków na pomoc (świadczenia) dla ludzi represjonowanych przez komunę.
    Listę życzeń można wydłużyć. Bo tyle naszego, ile sobie pomarzymy.
    Ponieważ ten rząd nie uczyni żadnego kroku w kierunku dekomunizacji i nie odważy się na wypowiedzenie wojny.
    O realiach III RP niech świadczy sytuacja, w której J.Kropiwnicki ( tzw. prawicowiec, z rekomendacji PiS członek Rady Polityki Pieniężnej) apeluje do rządu, by poparł kandydaturę M.Belki na szefa EBOR. Kierowanie donosicieli bezpieki (tu -TW Belch) na wysokie stanowiska jest przecież tradycją tego państwa.
    Jeśli pamiętać, że PiS popierał Tuska w zabiegach o fotel „prezydenta ”UE (bo Polak i „swojak”), dlaczego miałby nie poprzeć Belki?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  17. przemek łośko,

    Przyznam, Panie Przemku, że tak daleko nie sięga moja wyobraźnia, by kombinację „teczki Kiszczaka” kojarzyć ze śmiercią płk. Berdychowskiego.
    Z tym tragicznym wydarzeniem wiąże się jednak zadziwiająca sytuacja. Bo choć do samobójstwa pułkownika doszło w czasie rządów PiS, gdy formacja ta posiada wszelkie narzędzia „prawa i sprawiedliwości” i dysponuje całym aparatem państwa, rzecz jest przedstawiana jako tajemnicza i sensacyjna. Tak przynajmniej kreślą ją „wolne media” i naśladujące je blogosfera.
    Dlatego pojawia się pytanie - jeśli w tej sprawie istnieją jakieś wątpliwości lub podejrzenia, dlaczego nie domagać się od „naszego” rządu wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci pana pułkownika? To chyba słuszne i logiczne, by zamiast próżnych dywagacji starać się dotrzeć do prawdy i żądać jej od naszych „wybrańców”? Jestem więc zaskoczony, że przy tylu pytaniach i hipotezach, nie słychać apelu do partii rządzącej.

    OdpowiedzUsuń
  18. wsojtek,

    Gdy słyszę argument, że wróg miałby „storpedować” (lub skompromitować) jakieś ważne projekty tego rządu, zadaję sobie pytanie – o jakie projekty chodzi?
    Czyżby rząd PiS planował lustrację lub dekomunizację? Może chce zamykać esbeków, tropić zdrajców i aferzystów poprzedniego reżimu? A może planuje odzyskanie mienia, zagrabionego przez komunę (wespół z przyjaciółmi z „demokratycznej opozycji”) w czasie ostatniego ćwierćwiecza?
    Ponieważ nic nie słyszałem o takich projektach, chętnie poznam przyczyny obaw o „prowokacje” i „kompromitacje”.
    Wspomnę natomiast że takie obawy charakteryzują zwykle słabe środowiska i ludzi bezradnych.
    Jedynym wyjątkiem – o czym trafnie Pan przypomina, są działania szefa MON. Od początku planowe, efektywne i sensowne.
    Tu jednak mamy problem. Bo oto w miejscu, gdzie naprawdę coś robią i wiedzą, co chcą robić dalej, panuje niezwykła (jak na realia III RP) atmosfera. Można ją rozpoznać w słowach rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza. Otóż na pytanie zatroskanego żurnalisty „wolnych mediów” - "Czy Pan, jako rzecznik nie obawia się kolejnej walki, ataków na PiS, w tym na MON, po powołaniu tej komisji?" - padła odpowiedź - "Nie patrzę na tę sprawę w tych kategoriach. Mamy prace do wykonania".

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  19. Pani Urszulo,

    Nie wykluczam też, że istnieje związek między dzisiejszą kombinacją a warszawskim szczytem NATO. Jeśli jej cele są wymierzone w grupę rządzącą, uderzenie byłoby szczególnie przydatne dla pokrzyżowania planów związanych ze wzmocnieniem wschodniej flanki.
    W ostatnich dwóch dniach miały miejsce dość charakterystyczne zdarzenia. Dowiedzieliśmy się na przykład, jakie inne materiały zostały znalezione w domu Kiszczaka. I tu niespodzianka.
    Okazuje się, że szef bezpieki kolekcjonował raczej jakieś zamierzchłe „pamiątki”, własne teksty i rzeczy bez znaczenia i nie przechowywał materiałów kompromitujących czołowe postaci III RP. Ten obraz „znaleziska” może doskonale potwierdzać, że mamy do czynienia z planową kombinacją.
    Usłyszeliśmy również, że „sprawą Bolka” żywo interesują się służby rosyjskie.
    Oto serwis internetowy „Gazeta.ru” zasugerował, że Wałęsa miał współpracować z KGB i powołał się na słowa byłego oficera FSB Aleksandra Michajłowa. Rosjanin zaś twierdzi, że było rzeczą normalną, iż KGB szukało dojścia i kontaktów z Wałęsą. Takie występy i nagła aktywizacja ruskich kagebistów, nie należą do przypadkowych.
    Co dziwne – ta informacja nie została w ogóle nagłośniona przez „wolne media” i nie stała się dla nich „newsem”. Zastanawiam się nawet - czyżby pojawiła się dyrektywa, że nie należy nagłaśniać zdarzeń, które mogą świadczyć, że gra „teczkami Kiszczaka” jest jednak obcą kombinacją?
    Dziś natomiast do tematu „Bolka” powrócił „Moskowskij Komsomolec” i z głębin Łubianki rozległ się „proroczy” głos – „Tylko historia kiedyś zważy wszystko na szalach, oddzieli ziarno od plew, sprawy najważniejsze od nieważnych i wyda swój werdykt”.

    Bardzo dziękuję, że zechciała Pani przypomnieć o moim poprzednim tekście i zauważyć, że „to przecież klucz i istota problemu”. Nie sądzę, by wszyscy to rozumieli. Obecna ofensywa Putina ma sprawić, by w najbliższych latach nie doszło do żadnych zmian na mapie politycznej byłego Bloku Wschodniego.
    Służy temu wzmocnienie pozycji rosyjskich na Bliskim Wschodzie – np. poprzez porozumienie w sprawie zamrożenia pułapu wydobycia ropy, zawarte niedawno między Rosją, Arabią Saudyjską, Katarem i Wenezuelą, czy wizyta szefa rosyjskiego MON w Iranie.
    Dzięki takim inicjatywom i ofensywie dyplomatycznej na forum "wolnego świata", słaba administracja Obamy może zostać zmuszona do „uwzględnienia” stanowiska Rosji w sprawach NATO.
    Ja zaś nie mam żadnych wątpliwości, że w ocenie obecnej kombinacji należy stosować prostą logikę. Jeśli gra „teczkami Kiszczaka” – to Moskwa, jeśli akcja dezinformacyjna w wykonaniu ludzi służb – to Moskwa, jeśli działania antypolskie – stoi za tym Moskwa.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      W swojej odpowiedzi, za którą bardzo dziękuję, napisał Pan m.in:

      Jeśli jej cele są wymierzone w grupę rządzącą, uderzenie byłoby szczególnie przydatne dla pokrzyżowania planów związanych ze wzmocnieniem wschodniej flanki.

      Zaciekawiło mnie to zdanie. Bo w kogóż innego, niż w grupę aktualnie rządzącą mogłaby, wg Pana, być skierowana KGB-owska operacja ?

      Pozdrawiam serdecznie

      PS. Dziękuję za piękną finałową kadencję*:

      Jeśli gra „teczkami Kiszczaka” – to Moskwa, jeśli akcja dezinformacyjna w wykonaniu ludzi służb – to Moskwa, jeśli działania antypolskie – stoi za tym Moskwa.

      Mam tak samo. :)

      * kadencja (z łac. cadere - opadać) - połączenie akordów mające charakter zakończenia, a w harmonii klasycznej połączenie trójdźwięków: toniki, subdominanty i dominanty (T, S i D). Kończą one utwór muzyczny lub jego część. /WIKI/

      Usuń
    2. Czyżby chodziło sowietom o to, by ujawniając kontakty LW z KGB skompromitować Polskę jako kraj niewiarygodny dla NATO?

      A co do Bliskiego (bliższego, a także dalszego) Wschodu to jakoś ni widu, ni słychu o zapowiedziach akcesji Iranu do Szanghajskiej Organizacji Współpracy - paktu polityczno-wojskowego pod wodzą Rosji Sowieckiej i ChRL. To już oficjalnie byłoby ukonstytuowanie się osi Moskwa-Pekin-Teheran.

      Usuń
  20. "...Kiedy słyszę natomiast, że pierwszy jej kontakt z IPN miał miejsce już dwa tygodnie temu, to nie mogę sobie zadać innego pytania: czy w tym czasie nie można było przygotować tej akcji porządnie – aby przy okazji spenetrować domy i dacze większej liczby postpeerelowskich generałów? Przeprowadzona takimi jak nam to pokazano w mediach metodami akcja IPN i służb policyjnych miała dość mizerne efekty – ale przy okazji spełniła funkcję sygnału ostrzegawczego skierowanych do ew. nieprzezornych, by zrobili porządek z papierami, których są depozytariuszami." (Grzegorz Braun)

    Kto i dlaczego zdecydował się na przekazanie/przejęcie "prywatnego" archiwum Kiszczaka w blasku fleszy jest według mnie znacznie mniej istotne od tego, co z tą wiedzą przez ostatni tydzień (nie)robią jej dysponenci, i jakie będą tej prawdy realne konsekwencje. Należy brutalnie zweryfikować rzeczywistość i zwrócić uwagę na to, czego tuż po zajęciu archiwum Kiszczaka w opublikowanym przez siebie oświadczeniu (przytoczonym na początku wpisu) słusznie domagał się Pan Cenckiewicz. Czy zostały i czy zostaną zachowane pewnego rodzaju standardy mające zapewnić jak największą transparentność "weryfikacji" zajętych dokumentów. Nie wiemy tak naprawdę kto konkretnie, co, i w jakiej ilości zdołał odnaleźć w domu Pani generałowej. Opinii publicznej podrzuca się jakieś skrawki wiedzy podczas gdy czynności z weryfikacji tych wszystkich papierów i materiałów filmowych powinny być TRANSMITOWANE PUBLICZNIE w publicznej telewizji NA ŻYWO, albo przynajmniej w ciągłej obecności ludzi mediów nie związanych ani z opozycją ani z obecną władzą. Tak by zrobiła władza która chce uchodzić za uczciwą. Tymczasem z tej całej masy kwitów tylko teczka "Bolka" doczekała się niemal natychmiastowej publikacji bez "weryfikacji", w przeciwieństwie do reszty dokumentów które ciągle są "obrabiane" z dala od kamer przez wyznaczonych do tego (jak mniemam zaufanych) ludzi. Czy w ramach przejmowania i zabezpieczania dokumentów (przez mające do nich bezpośredni dostęp organa), zachowano należytą rzetelność i transparentność czy też może nie? Czy ktoś spoza rządzących monitoruje co się dzieje z resztą kwitów? Śledząc sprawę niewiele słyszałem dotąd głosów domagających się natychmiastowego upublicznienia całości znaleziska. Od prawie tygodnia mielony jest niemal tylko jeden temat - "Bolka". Klasycznej musztardy po obiedzie, która nic nie wnosi do głównego problemu tj. struktury mafijnej zarządzającej do dziś od ponad 25 lat państwem polskim. Czemu z nagranych w Magdalence rozmów "nowa/narodowa" telewizja pokazała widzom tylko dwa kilkunastominutowe odcinki w TVP Info? Czyżby reszta musiała najpierw przejść odpowiednią weryfikację cenzury?

    Czekam zatem niecierpliwie na upublicznienie wszystkich teczek/materiałów, i ostateczne rozliczenie z przeszłością WSZYSTKICH "autorytetów", którzy macali swoje łapki w magdalenkowe i inne mniej oficjalne ustalenia, doprowadzając w konsekwencji do okrągłostołowej hucpy która wcale nie uwolniła Polski od komunistów i ich złodziejskiego aparatu, a skończyła się podziałem masy upadłościowej "wolnej Polski" między postkomunę i "solidarność" (czego bolesne konsekwencje, oprócz rzecz jasna beneficjentów "dogaworu" odczuwamy po dziś dzień). Interesuje mnie niejasna do tej pory rola ś.p. Lecha Kaczyńskiego (który uczestniczył w rozmowach w Magdalence), oraz firmowanie tego cyrku pod nazwą III RP przez USA, które wspierały "antykomunistyczne podziemie" tak finansowo jak również operacyjnie. Przyklepały tę całą transformację ustrojową, a następnie przez lata uwiarygadniały jej fałszywy wolnościowy mit wraz z "autorytetami" które za tym mitem stały, wiedząc przecież doskonale że firmują zdradę narodu polskiego...

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy w szafie Kiszczaka jest "coś więcej", niż tylko rzewne pamiętniki szefa komunistycznej bezpieki?

    Dwóch byłych opozycjonistów wyraziło ostatnio zdecydowane przekonanie, że Kiszczak trzymał w domu dokumenty dotyczące mordu na księdzu Jerzym Popiełuszce.

    Ks. Małkowski dla Fronda.pl: "Dokumenty o zamordowaniu ks. Popiełuszki w szafie Kiszczaka. Kiszczak jest organizatorem tej zbrodni!"

    --> http://www.fronda.pl/a/ks-malkowski-dla-frondapl-dokumenty-o-zamordowaniu-ks-popieluszki-w-szafie-kiszczaka-kiszczak-jest-organizatorem-tej-zbrodni,66067.html

    Krzysztof Wyszkowski: "Tam od sprawy Wałęsy ważniejsza może być dokumentacja, o której wiem, że Kiszczak ją posiadał. Chodzi o porwanie i zamordowanie księdza Popiełuszki. To dotyczy elity państwa i Kościoła z tego okresu" --> fronda.pl

    Na mojej stronie poznacie-prawde.pl są skany pisma PG Seremeta, w którym wymienia bez liku przeszkód formalnych stojących na drodze do objęcia śledztwa przez prok. Witkowskiego. Obawiam się, że pismo to zawiera linię obrony IPN, którą użyje ta instytucja w kontaktach ze Zbigniewem Ziobro, który od 4 marca przejmie odpowiedzialność za śledztwo ws. zabójstwa ks. Popiełuszki.

    Ziobro przyjacielem Witkowskiego nie był w czasach, gdy był PG (w wystąpieniach medialnych podważał jakość pracy tego prokuratora).

    Może się okazać (4 marca to kolejna, kluczowa data, naszego "długiego marszu"), że stanowisko IPN (i PG) zostanie zaakceptowane przez ministra sprawiedliwości i szefostwo całego PiS. To pismo PG może stać się wymówką "naszych" do utrzymania status quo.

    Wojciech Sumliński na fb (w komentarzach) wyraża zaniepokojenie, że dotąd nie otrzymał odpowiedzi od prezydenta i ministra sprawiedliwości (przy założeniu, że złożył petycję).

    Na mojej stronie można przeczytać krótkie pisemko - z życzeniami i pochylaniem się nad sprawą - od Kancelarii Prezydenta.

    Zobaczymy, co będzie dalej po 4 marca.

    OdpowiedzUsuń
  22. OdysSynLaertesa,

    IPN, funkcjonujący w obecnym kształcie, czyli na podstawie ustawy z 2010 roku jest ważnym elementem (uczestnikiem) obecnej kombinacji.
    Przypomnę, że dzisiejszy Instytut nie jest tą samą instytucją historyczną, którą pamiętamy z czasów prezesury śp. Janusza Kurtyki.
    Trzy tygodnie przed zamachem smoleńskim, Sejm, głosami posłów PO-PSL-SLD znowelizował ustawę o IPN, konstruując przepisy noweli w taki sposób, by bez problemu móc odwołać szefa Instytutu zwykłą większością głosów.
    Jego kompetencje scedowano na rzecz Rady, formowanej pod dyktando władz największych polskich uczelni. Odtąd członkami rady IPN mogli zostać tylko doktorzy historii, prawa lub nauk społecznych. Włączenie w proces wyłaniania władz IPN środowisk uniwersyteckich, można było tłumaczyć tylko skrajną niechęcią, jaką polskie uniwersytety wykazują wobec lustracji. Nowelizacja pozwalała np, by zespoły uczelniane wyłaniające kandydatów do Rady IPN, same nie musiały poddawać się lustracji.
    Ostateczny projekt noweli zawierał zapisy, które miały doprowadzić do politycznego zawłaszczenia Instytutu, pozbawienia go roli śledczej i edukacyjnej oraz zakończenia procesu lustracji i odkrywania tajemnic najnowszej historii.
    Trafnie wówczas uznano, że doszło do „cichej likwidacja IPN", a dzień przyjęcia ustawy nazwano "dniem hańby PO".
    Pisałem w tym czasie, że w III RP niewiele było ustaw, których wprowadzenie może mieć tak katastrofalne następstwa.
    W państwie, którego obywatele nie posiadają elementarnej wiedzy historycznej, zbudowanym na patologicznych relacjach agenturalnych, w państwie, w którym przez pół wieku niszczono pamięć o dziejach narodu i w którym istnieją wpływowe grupy interesów, sprzecznych z polskimi - pozbawienie społeczeństwa możliwości poznania własnej historii urastało do miana zbrodni na narodzie. Przyjęcie tej nowelizacji miało bowiem prowadzić nie tylko do uśmiercenia idei IPN-u i upolitycznienia nauk historycznych, ale w perspektywie najbliższych lat – do kolejnej kampanii fałszowania narodowej pamięci.
    Znam i w pełni podzielam uwagi dr Cenckiewicza pod adresem IPN, w tym zarzut podstawowy - brak profesjonalizmu i działania ze szkodą dla śledztwa.
    Z tym większym zaskoczeniem przyjmuję postawę niektórych polityków partii rządzącej oraz pana prezydenta, którzy zapewniają nas, że dokumentacją zajmuje się "niezależna instytucja". To nieprawda.
    Obecny IPN został tak "skonstruowany", by nie miał nic wspólnego z niezależnością. Reżim PO-PSL nie ukrywał, że zmiana na stanowisku prezesa miała doprowadzić do podporządkowania Instytutu, zaś regulacje dotyczące dostępu do materiałów archiwalnych służyły ochronie interesów funkcjonariuszy SB i tajnych współpracowników bezpieki.
    Jest dla mnie oczywiste, że czynności IPN nie tylko powinny być nadzorowane i analizowane przez szefa MS i prokuraturę, ale należałoby jak najszybciej uchwalić nowelę ustawy o Instytucie (PiS udowodnił, że potrafi to zrobić bardzo szybko), zmienić jego władze i nadać mu utracone cechy i uprawnienia.

    Ja także czekam na „upublicznienie wszystkich teczek/materiałów i ostateczne rozliczenie z przeszłością WSZYSTKICH ‘autorytetów", ale (w odróżnieniu od Pana), nie uważam za priorytet wiedzy o roli śp. Lecha Kaczyńskiego podczas rozmów w Magdalence i nie frapuje mnie „firmowanie tego cyrku pod nazwą III RP przez USA”.
    Nie ten człowiek i nie to państwo budowali fundament III RP i nie oni byli najważniejszymi graczami w latach „transformacji ustrojowej”. Zakres Pańskich zainteresowań porównałbym do sytuacji, w której uwaga śledczych jest skoncentrowana na postaciach stanowiących tło przestępczych działań, nie zaś na głównych sprawcach i decydentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze...
      Nie napisałem że uważam zbadanie okoliczności obecności ś.p. Lecha Kaczyńskiego w Magdalence za priorytet (więc nie musi się Pan "odróżniać"), ale skoro już uznaliśmy że WIEMY czemu służyło to spotkanie, to wyjaśnienie faktu uczestniczenia w nim L. Kaczyńskiego (poinformowanie opinii publicznej na czym polegała jego obecność/aktywność na tym spotkaniu) jest równie ważne jak wyjaśnienie roli i obecności pozostałych. Zwłaszcza że Polską "rządzi" teraz jego brat wraz z partią dziedziczącą spuściznę po nieboszczyku. Mogłoby to być zupełnie nieistotne i pominięte machnięciem ręki jako wątek poboczny, gdyby nie fakt wyżej wspomniany. Fundament III RP powstał w Magdalence więc wszyscy którzy firmowali to wydarzenie (nieprzypadkowo dobrani przez Kiszczaka) muszą być pod tym kątem prześwietleni. No chyba że nie muszą, bo wystarczy nam że "Bolek" jest głównym (i jedynym?) winowajcą.

      "Nie ten człowiek i nie to państwo budowali fundament III RP i nie oni byli najważniejszymi graczami w latach „transformacji ustrojowej”... Czyżby? Czy to aby nie USA wspomagały ówczesną opozycję w walce z komuną właśnie w ramach "transformacji ustrojowej" jako oczywistej okazji przyciśnięcia bloku ZSRR i wyciągnięcia z niego Polski by móc nią kupczyć? Pisze Pan jakby nie uznawał tego że USA miało w tym żywotny interes, a pieniądze płynące zza oceanu czy agentura amerykańska wspierająca przemiany były jakimś nieistotnym/drugorzędnym czynnikiem. Pan wybaczy ale ja nie będę się silił na porównanie takiego sposobu myślenia z czymkolwiek (nie po to napisałem swój komentarz żeby uwłaczać Pańskiej inteligencji).
      Zakres moich zainteresowań uzasadniam żywotnym interesem Polski, jakim jest wyrwanie się (może kiedyś) z tragicznego kręgu bycia przedmiotem wielkiej polityki mocarstw takich jak Rosja, Niemcy czy USA (tak między nimi jak i każdego z osobna dla własnych celów). Jeżeli to jest dla Pana tło a nie główny problem, to nic na to nie poradzę, ale ośmielę się nie zgodzić.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. OdysSynLaertesa,

      bardzo proszę przeczytać z uwagą zapis tej rozmowy, jeśli Pan go nie zna:

      http://ojczyzna.pl/ARTYKULY/Walesa-pulkownicy_Rozmowa.htm#%2835%29%20W

      Odbyła się 14 listopada 1982 roku, a więc na 7 lat przed Okrągłym Stołem. Wychowawczej rozmowie Wałęsa został poddany przez wojskowego prokuratora Bolesława Klisia i szefa Wydziału Śledczego MSW płk Hipolita Starszaka (prawa ręka Urbana w NIE, później promotor "kariery" Palikota).

      Z tej rozmowy wyłania się obraz strategii obozu władzy, którą Okrągły Stół jedynie zwieńczył: dokonania transformacji ustrojowej bez utraty realnych instrumentów władzy rękami zależnych od siebie, ambitnych "nowych twarzy". Jedynym zadaniem "nowych twarzy" było dać masom złudzenie, że wywodzą się z nich, i że są władzy przeciwni.

      O jakim zatem, w świetle tej strategii, rzekomo decydującym dla "opozycji" wsparciu USA Pan pisze? I dla jakiej "opozycji"?

      USA przełamało ekonomicznie Związek Sowiecki, więc jest oczywiste, że miało to wpływ także na kraje bloku sowieckiego. Funkcjonariusze wywiadu, kontrwywiadu LWP i SB obserwowali powolny upadek Związku Sowieckiego, zapewne toczyli rozmowy ze swoimi mentorami z KGB i większość z nich próbowała odnaleźć się w zmieniającej sytuacji, próbowała się przewerbować lub przynajmniej uwiarygodnić swoje poddaństwo wobec nadchodzącego "nowego porządku". Szybko zrozumieli, że sami mogą przetworzyć stary porządek na nowy, i to w taki sposób, że zmienią nieomal wszystko w warstwie prezentacji, nie zmieniając wiele w warstwie systemowej. W ślad za sobą pociągnęli rzeszę tajnych współpracowników, których prowadzili, i często do dziś jeszcze trzymają w szachu.

      Co robił Lech Kaczyński w Magdalence najlepiej oddaje to, co powiedział Krzysztofowi Wyszkowskiemu: "To, co tam się dzieje, staje się już nie do wytrzymania. Mam tego dość i chyba w ogóle się z tego wycofam. Słuchaj, to, co tam wyprawia Geremek jest nie do opisania. On ma ręce po łokcie w gównie!"

      Wszystko, co mógł wtedy zrobić Lech Kaczyński to chyba wysadzić się na sali, gdyż był nieomal zupełnie odosobniony w kwalifikacji etycznej, tego, co działo się w Magdalence. Bo przecież co do oceny skutków wszyscy byli jednakowo świadomi. Różnica polegała na tym, kto je akceptował, a potem realizował w IIIRP, będąc zakładnikiem umowy (gwarancje będą jeszcze odnajdywane po różnych prywatnych, domowych zbiorach oficerów prowadzących), a kto dążył do wywrócenia niesprawiedliwie i szkodliwie zaplanowanej transformacji. Lech Kaczyński dążył do wywrócenia okrągłostołowego "porządku".

      Nie wierzę, że czego innego pragnie jego brat. Obserwuję natomiast człowieka, który szczyt życiowej energii ma dawno za sobą, który próbuje wypełnić nienapisaną misję brata. Ale którego otacza rój ludzi niewielkich, ludzi, którzy duchowo wprawdzie kibicują uwolnieniu Polski od postkomunistycznego układu, ale którzy zarazem znacznie bardziej koncentrują się na doraźnych, personalnych zyskach, w obu sferach: ekonomicznej i władzy.

      Śmiem twierdzić, że zasadnicza większość osób w strukturach PiS myśli najpierw o sobie, potem o Polsce. Jednocześnie wiele z tych osób, które mają narzędzia, aby zmienić Ojczyznę z III Rzeczpospolitej w prawdziwą Rzeczpospolitą ma wyraźne deficyty albo intelektualne, albo woli, albo jedne i drugie.

      I to jest wielki problem Polski dnia dzisiejszego. To plus obawa frontalnego uderzenia w pobezpieczniacki ustrój.






      Usuń
    3. No cóż... Pozwoli kolega że będę jednak miał swój pogląd na to co się stało w Magdalence oraz na związaną w jej efekcie "transformację ustrojową". Zwłaszcza że NIKT z osób które powinny na tę Targowicę zareagować inaczej nie zareagował właściwie, a L. Kaczyński pomimo "obrzydzenia" dalej firmował te rozmowy swoją osobą. Wziął też dobrowolnie udział w widowisku pod nazwą Okrągły Stół, a potem jeszcze współpracował jakiś czas z Wałęsą. Nie twierdzę że Kaczyński był decydentem, ale jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia na to że firmował to zaprzaństwo - pytanie DLACZEGO to robił, czy uważał jak Wałęsa że "dla Polski warto ubabrać się w g...", czy może wykonywał zlecenie dla naszych przyszłych sojuszników zza oceanu, czy też może był naiwny (wierzył w socjalizm z ludzką twarzą) tego nie wiem. Dopóki nie mamy dostępu do stenogramów i wszystkich materiałów co kto mówił i w jakim kontekście, to pozostaje nam sam fakt obecności i udziału "uczciwego" człowieka w szemranym dogoworze - takie są przykre fakty.
      Na dodatek to co tam ustalono, czyli tak naprawdę ustrój państwa socjalistycznego (z podziałem na poszczególne koryta) jest do tej pory sztandarowym programem gospodarczym realizowanym przez każdy kolejny rząd, który polega od 25 lat na tym samym - wywłaszczaniu Polaków poprzez podatki (i składki), oraz na ich zadłużaniu dla ich "dobra" pod pretekstem "państwa opiekuńczego".

      Mnie naprawdę nie chodzi w pierwszej kolejności o to kto tam był a kogo nie było, ale głównie o KONSEKWENCJE wspólnego dla tych wszystkich ludzi z Magdalenki "pomysłu na życie" w postaci urządzenia sobie żerowiska na Polsce i jej obywatelach. I o wysługiwanie się tych "elit" (w konsekwencji zapoczątkowania przemian politycznych na szczeblu międzynarodowym) nowym "sojusznikom". Zarówno tym z UE, do której PIS pomagał Polskę wepchnąć, wtedy strasząc Polaków perspektywą "Białorusi" i że "nie było wyjścia", a dziś nieudolnie twierdząc że nie dało się przewidzieć iż będzie to twór na wzór sowieckiego kołchozu, zlewaczony do granic absurdu i co gorsza narzędzie Niemiec do uczynienia z krajów sąsiednich neokolonii. Oraz sojusznikom zza oceanu, którzy utrzymując nas w przekonaniu że jesteśmy "wschodnią flanką NATO" nie chcą się jednocześnie zgodzić na wzmocnienie swojego "strategicznego" sojusznika w europie środkowo wschodniej (kwestia baz NATO czy tarczy antyrakietowej), za to chętnie nas napuszczają na Rosję. I nie przeszkadzało im to, że służby i władze PRLu (wysługujące się ZSRR czyli wrogowi USA) przeszły suchą stopą "transformację ustrojową" bez weryfikacji, by zostać jak gdyby nigdy nic sojusznikami "jasnej strony mocy" (w slangu CIA zostali "zawróceni"). Pomogli w przeprowadzeniu tej "transformacji" wiedząc że jest to zdrada narodu, do którego żywią (oficjalnie) wielki szacunek i którego bojowość z jaką zwalczał komunę (SIC!) sobie do dziś cenią, a wszystko to pomimo wiedzy kim był Wałęsa i jego zaufane otoczenie, oraz tego że komuna w Polsce upadła...na cztery łapy.

      Bezpieczniacki ustrój istnieje bo nasi sojusznicy tego sobie właśnie życzą, i dlatego moim zdaniem w Magdalence uczestniczył L. Kaczyński, i nie jest przypadkiem że kiedy wyczerpała się jedna strona medalu dogoworu (PO) to przyszła kolej na jej drugą stronę (PIS), by wszystko zostało po staremu tak jak to zostało uzgodnione.

      Usuń
  23. Mija kolejna rocznica śmierci generała Fieldorfa "Nila".

    W wyszukiwarce, kiedy wpisze się nazwisko Maria Gurowska nie można napotkać zdjęcia. W wikipedii również tego zdjęcia nie ma. Dlaczego nie można upublicznić wizerunku zbrodniarki? Dlaczego nie ma wizerunku Pauliny Kern?

    Dlaczego nie ma jednej Księgi Hańby, w którą wpisane byłyby nazwiska, ujawnione wizerunki, miejsca zamieszkania i pochówku wszystkich stalinowskich i ubeckich zbrodniarzy?

    Dlaczego pośmiertnie nie pozbawiono ich obywatelstwa? Nie orzeczono przepadku mienia? Nie pozbawiono odznaczeń? Nie zdegradowano?

    Dlaczego nie domagamy się ZATARCIA miejsc ich pochówku? Zakazu oddawania jakiejkolwiek czci nawet najbliższym?

    Dlaczego nasze służby specjalne nie ścigają po całym swiecie żyjących zbrodniarzy? Dlaczego nie doprowadzają ich przed sąd?

    Prawda, którą się lekceważy, nie jest szanowana. Nie tworzy tożsamości - wręcz przeciwnie, utwierdza podłą czerń w przekonaniu, że Dobro i Zło to wymysł idealistów, życiowych idiotów.Ale co gorsza, lekceważenie prawdy historycznej przez nas samych, rząd przez nas wybrany osłabia nasz zmysł etyczny, skutkuje demoralizacją myślenia i działania.

    Dlaczego PiS lekceważy sferę symboliczną? Tę, od której zależy, czy piekno będzie kojarzone z odwagą i sprawiedliwością, czy ze skandalami celebrytów?

    Pierwsza rocznica śmierci Generała obchodzona za "naszej władzy". I co? I nic. I nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemek Łośko,

      Dokładnie w 63 rocznicę powieszenia przez komunistów – powieszenia! frontowego Żołnierza i wybitnego Oficera! – generała "Nila", w Muzeum Wojska Polskiego, pod patronatem ministra Obrony Narodowej, została uroczyście otwarta wystawa poświęcona Żołnierzom Niezłomnym. Na przykładzie 8 spośród Nich: płk. Kasznicy, rtm. Pileckiego, mjr. „Łupaszki”, mjr. „Zapory”, mjr. Kontryma, kmdr. Mieszkowskiego, por. „Anody” oraz właśnie generała Fieldorfa, ukazany jest niepojęty przez nas patriotyzm tych Polaków i bezmiar Ich tragedii. Są oryginalne dokumenty, w tym protokoły z egzekucji, są zdjęcia, także rodzinne, pamiątki, medale, odznaczenia … Są też ukazani Ich oprawcy. Zgadzam się: wszystko w warunkach mniej, niż skromnych, ale nie to jest chyba ważne. Zdjęcia z prac ekshumacyjnych na „Łączce” oraz trumienne portrety Bohaterów, wrzuconych do tamtejszych dołów śmierci, stanowiące integralną część wystawy, nie potrzebują dużo miejsca. Chyba, że ktoś ma zbyt ciasne serce.

      Warto pójść do tego Muzeum, panie Przemku, i zobaczyć wystawę. Jest wstrząsająca. Także w wymiarze pracy, która przed nami. Ale ta praca się zaczęła.

      Pozdrawiam,
      Warszawa1920

      Usuń
    2. Panie Przemku,

      Dziękuję za tak ważne przypomnienie i za myśli zawarte w tym komentarzu.
      III RP nie rozliczyła żadnej zbrodni komunistycznej. I póki trwa - nie rozliczy. To po prostu niemożliwe, w państwie zbudowanym na pakcie bandytów ze zdrajcami.
      Pyta Pan o zbrodniarzy komunistycznych i sprawy traktowane dziś jako "historyczne". Ale jakże wymagać ścigania i piętnowania takich sprawców, skoro władze tego państwa nie próbują rozliczyć spraw bieżących, o znacznie mniejszej wadze?
      Dwukrotnie zamieszczałem na blogu teksty pod wspólnym tytułem "KALENDARIUM PAŃSTWA POLICYJNEGO" ,a w nich opisy dziesiątków przypadków łamania prawa i represji stosowanych za rządów PO-PSL.
      Można by sądzić, że po dojściu PiS-u do władzy, te sprawy powrócą, a sprawcy policyjno-sądowych represji poniosą odpowiedzialność. To nie są jednostkowe incydenty, ale cały, przemyślny system, zbudowany na wzór państwa policyjnego.
      Znamy nazwiska tych ludzi - policjantów, prokuratorów, sędziów. Znamy ich czyny i sposób wysługiwania się reżimowi.
      Ścigali młodzież za transparenty "precz z komuną",za przyjazd na Marsz Niepodległości czy usuwanie kwiatów pod pomnikami ruskich zbrodniarzy, stosowali areszty wobec "kiboli" za ich patriotyzm i krytykę reżimu, skazywali ofiary pobić za rzekome "ataki na policjantów" czy za "zakłócenia spokoju i porządku” na "wykładzie" bandyty z KBW.
      Bardzo długa jest lista win "wymiaru sprawiedliwości" III RP z lat 2008-2015.
      Zapytam za Panem - i co? I nic.
      Gdyby nasi rodacy zrozumieli, jak wielką krzywdę wyrządzają im politycy, mający gęby pełne patriotycznych frazesów, uczyniliby z prawa i sprawiedliwości przywilej narodu.
      I wymierzyli ją sami.

      Pozdrawiam


      Usuń
  24. Iwona,

    To, co dziś pokazano z zawartości "szafy Kiszczaka" na temat mordu założycielskiego III RP, całkowicie utwierdza mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia z mistyfikacją i grą operacyjną pod dyktando utajnionych decydentów.
    Z treści owych "dokumentów" wynika, jakoby Kiszczak kłamał sam przed sobą, był przekonany, że doszło do jakiegoś "puczu", a nawet ( co szczególnie kłamliwe i obrzydliwe) - "ciężko przeżył" zabójstwo księdza Jerzego. Wyłania się z tego obraz całkowicie zgodny z esbecką wersją tzw. procesu toruńskiego, podtrzymywany też przez wszystkie "autorytety" III RP.
    W cyklu trzech tekstów pt. "KTO STAŁ ZA TĄ HIPOTEZĄ?" z czerwca 2010 roku próbowałem rozprawić się z opiniami, które uwalniały Jaruzelskiego i Kiszczaka z odpowiedzialności za zabójstwo księdza.
    http://bezdekretu.blogspot.com/2010/06/kto-sta-za-ta-hipoteza.html

    Wątpię, by w państwie, jakie obecnie znamy, mogło dojść do ujawnienia prawdziwego archiwum oberesbeka. To, co pokazano dziś gawiedzi świadczy natomiast o ogromnej bucie autorów kombinacji i ich pogardzie dla Polaków.
    Nie jest też obojętne dla losów śledztwa w sprawie mordu założycielskiego. Od tej chwili, tego typu historycy jak Antoni Dudek czy Andrzej Paczkowski, będą pomogli powoływać się na "akta Kiszczaka" i utwierdzać odbiorców w przeświadczeniu, że była to "prowokacja sił reakcyjnych" wymierzona w Jaruzelskiego i Kiszczaka. To kłamstwo jest jednym z fundamentów dzisiejszego państwa.

    Dziękuję Pani za bieżące informacje o działaniach na rzecz przywrócenia śledztwa prokuratorowi Witkowskiemu. Jest już chyba oczywiste, że w tych staraniach nie znajdziemy sprzymierzeńca w osobie prezydenta Dudy.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  25. Niewątpliwie pan prok. A.Witkowski,rzetelny prokurator,swoje sukcesy w pracy zawdzięczał,jak sądzę,m.in. nie ograniczaniu się do zawężania spojrzenia,ale do spojrzenia jak najszerszego.Tak było i ,mam nadzieję,tak pozostanie,w związku z wyjaśnianiem WSZYSTKICH okoliczności zamordowania bł.ks.J.Popiełuszki,z rosyjskim tropem służbowym głównie i włącznie.Niewątpliwie także wszystkie łżeautorytety zarzucające jemu czy też innym (np. panu red.W.Sumlińskiemu,czy też panu A.Ściosowi) jakieś wyimaginowane "fobie" dotyczące tzw. szerokich a bliskich związków komorra/obce służby/reżim FR, okazują się na koniec zawsze(prawie) dużym błędem. Wystarczyło bowiem zaczekać,by to,co oczywiste- czyli obnażenie jednego z głównych celów gry: paniczna obawa całej "wspólnoty" przed ujawnieniem całej prawdy dot.tej zbrodni założycielskiej IIIRP (i innych) i dzisiejsza "rewelacja" w tej sprawie-akcja pt.. Co zresztą w pewien sposób raczej jest skoordynowane z przykryciem całej prawdy "miłosierdziem" abp.L.Sławoja-Głódzia (niezdegradowanego "bolkowego nominata do stopnia generała w 1991r, wytrwale awansowanego po dziś dzień); być może to,oprócz strachu,także albo głównie,prewencja przed 4 marca. PS: Dla pana @PŁ : [http://www.america.pink/maria-gurowska_2868170.html]

    OdpowiedzUsuń
  26. Wsojtek,

    bardzo dziękuję za link. Przyłączam się w opinii do Pana i przedmówców w sprawie prok. Witkowskiego.

    Warszawa 1920 - bardzo dziękuję za informację o wystawie w Muzeum. Będę za niedługo w Warszawie i na pewno przyjdę obejrzeć wystawę. Antoni Macierewicz, jak zwykle, pamiętał i niezawodny.

    Pan Aleksander ujął sedno tego, co chciałem wyrazić. Chodzi o to, żeby Ludzi Hańby ujawnić i świadomie, tak, aby całe społeczeństwo to widziało zatrzeć, konsekwentnie skazać na całkowite zapomnienie. I aby majątek zgromadzony przez Ludzi Hańby wracał do społeczeństwa, czyli do Skarbu Państwa, bez względu na jego aktualny status, prawo spadkowe, etc. Każdy obywatel musi znać konsekwencje hańby i obawiać się ich - bo jak widać rzesza jest tych, którym podstawowych zdolności estetycznych (smaku) najzwyczajniej brakuje. Są domy, najczęściej resortowe, które przez kilka pokoleń nie zdołały wykształcić tego zmysłu.

    OdpowiedzUsuń
  27. A co Pan sądzi, gdyby zestawić proces blogera na TT kontrowersje z Owsiakiem z takim tekstem tego blogera:
    "Jak się dobrze zastanowić, to hipoteza, że mord na księdzu Popiełuszce był robotą Moskwy poza wiedzą Kiszczaka jest logiczna."?
    Warto takie dwie sprawy kłaść na dwóch szalkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teresa,

      Jaki bloger, taka logika. Istnieje wiele sposobów, by usprawiedliwić Kiszczaka i Jaruzelskiego.
      „Wina Ruskich” należy do kanonu tej metody.

      Usuń
  28. Pojawił sie i taki tekst: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/faceci-w-bialych-skarpetkach-tajemnice-generala-kiszczaka-felieton/lbpqy5

    Czy to pierwszy sygnał, w którym kierunku pójdzie kombinacja operacyjna, czy jeszcze fum-zmyła?

    Ważne jest wprowadzenie narracji, że oto "wiadomo, że Kiszczak trzymał jeszcze to i to, a tego teraz nie znaleziono".

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę,że po dzisiejszym załączeniu kolejnego hierarchicznego przedstawiciela klubu antylustratorów oraz po usłużnej "deklaracji spełnienia woli" ze strony IPNbis coraz mniej miejsca na "hipotetyczność" i jednocześnie coraz więcej-na pewność. Linki: [http://www.niezalezna.pl/76818-bolek-znalazl-ciekawego-obronce-arcybiskup-goclowski-zostawcie-walese-w-spokoju] ; [http://www.ipn.gov.pl/wydzial-prasowy/komunikaty/komunikat-w-sprawie-ekspertyz-dokumentow-dotyczacych-tajnego-wspolpracownika-bolek]. Parafrazując motto jednej z publikacji Autora w odniesieniu do tej obecnej sytuacji:"Istnieją powiązania interesów tak przemożne,że (widocznie) nikt nie ma ochoty ich tknąć (układ magdalenkowo-grubokreskowy)". Uważam także,że jako element asekuracyjny przed prawdą odegrano spektakl przed gapami pt. "wzajemne uwiarygadnianie komisji śledczej w sprawie podsłuchiwania dziennikarzy,której nie będzie". Kainy i judasze.

    OdpowiedzUsuń
  30. Rządzący zdają się brać pod uwagę różne scenariusze działania UBekistanu, w tym te, które Pan opisuje. To co Pan nazywa koncyliacyjnością układu rządzącego wydaje się podyktowane konsolidacją sił i środków przed atakiem.

    Od początku trwają intensywne prace przywracające Polsce wojsko i służby. Samo przejęcie kierownictwa resortów nie wystarczyłoby do rozbicia UBekistanu. Zmiany w sądownictwie a przede wszystkim przejęcie prokuratury otworzy drogę do sprawnego działania państwa w tym starciu.

    Samo starcie mam nadzieję przebiegnie metodą salami. Mam nadzieję, że nie popełnimy błędu polegającego na otwarciu zbyt szerokiego frontu, którego nie będziemy w stanie utrzymać. Kolejność szatkowania powinna uwzględniać jednocześnie poziom zagrożenia jakie likwiduje odcięcie danego plastra i przełożenie na kapitał polityczny.

    Obydwa kryteria spełnia rozprawienie się ze zbrodniarzami smoleńskimi. Po rozbiciu tej fortecy zdrady reszta będzie bułką z masłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janko Walski,

      Ponieważ w Pańskim komentarzu dominują określenia „wydaje się” i „mam nadzieję”, nie podejmę polemiki.
      Jeśli zechce Pan rzeczowo uzasadnić hipotezę, iż „rządzący zdają się brać pod uwagę różne scenariusze działania UBekistanu, w tym te, które opisuje” oraz stwierdzenie -„koncyliacyjność układu rządzącego wydaje się podyktowana konsolidacją sił i środków przed atakiem”- będzie pole do dyskusji.
      Dodam, że za jedno z największych nieszczęść i zagrożeń czasu współczesnego uważam (niezrozumiałą dla mnie) „cierpliwość” elektoratu PiS oraz szerzoną przez partyjnych demagogów „wiarę i nadzieję”. Taka postawa znakomicie ułatwia konserwację III RP i sprawia, że politycy tej partii – jako ludzie wyjęci spod krytycznych ocen elektoratu, są narażeni na pokusę pychy i rozlicznych błędów.
      Uważam ją za wyraz niewolniczej mentalności, która ponad własne oceny, potrzeby i aspiracje, wynosi partyjną pragmatykę i cudze wyobrażenia.
      Nie ma to nic wspólnego z wolnością ani troską o sprawy polskie.
      Mogę jedynie podziwiać skuteczność agitacji i stopień samokontroli elektoratu PiS. To niebywałe, że każdy domorosły „politolog” i zwolennik pana Kaczyńskiego powtarza dziś bezmyślnie mantrę o konieczności unikania „kontrowersyjnych tematów” i bez szemrania przyjmuje dyrdymały o „spokojnym oczekiwaniu”. Ludziom, którzy we wszystkich kategoriach gramatycznych odmieniają słowa „wolność” i „prawda”, nawet do głowy nie przyjdzie, by przeciwstawić się parcianej retoryce i zdobyć na samodzielną refleksję. Tym bardziej wydaje się im niepojęte, że można krytycznie oceniać działania PiS-u i nie sławić anemicznej, pustej prezydentury pana Dudy.

      Usuń
  31. witam. piszę pierwszy post. Dziękuję A.Ś za to miejsce; stąd czerpię od lat najcenniejsze opinie. OGROMNE DZIĘKI WSZYSTKIM. Piszę dlatego że jakąś wewnętrzną nadzieją napełnia mnie myśl P. ""Janko Walski"" - myślę że tak właśnie jest - oby tak było - tak nam dopomóż Bóg ! Pozdrowienia dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KENarf,

      Bardzo dziękuję i zachęcam do komentowania tekstów.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  32. Witam.
    Przyznam,że zaglądanie na Pańskiego bloga studzi moje hurraoptymistyczne zapędy w ocenie tego, co się wokół dzieje, a ostatnio dzieje się sporo. Przykre to, ale pora mi obudzić się z dziecięcej naiwności i złudnych nadziei,że jest już nieźle a zaraz będzie jeszcze lepiej.
    A tak przy okazji zauważyłam duże podobieństwo Pańskiej narracji wydarzeń z opiniami duetu Kowalski & Chojecki występujących w telewizji internetowej idzpodprad tv. Chyba jest to jedyna telewizja, która dosyć często powołuje się na Pana opinie i poglądy. Zauważam dużą zbieżność ich wypowiedzi i wniosków z Pańskimi spostrzeżeniami. Bardzo widoczne jest to np w dzisiejszym odcinku "Zabójstwo ks. Jerzego - zbrodnia założycielska IIIRP" https://www.youtube.com/watch?v=HkIPCc91BZ0 . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sikorzanka E,

      Być może istnieją takie „podobieństwa narracji”, ale z tym środowiskiem niewiele mnie łączy.
      Cieszę się, że określenie – zbrodnia założycielska III RP, zaproponowane przeze mnie w 2008 roku, zostało zrozumiane i przyjęte.
      Pozdrawiam Panią

      Usuń
  33. ALEKSANDER ŚCIOS, WSZYSCY:

    Prośba

    Nie uwznioślajmy "Kainami" esbeckich oprawców i nie poświęcajmy uwagi dożywającym swych dni wnuczętom Aurory i ich sukcesorom, zawsze gotowym na wezwanie samogonnego Mefista w jeneralskim mundurze. Po prostu ich osądźmy, a potem zakopmy.

    Wszyscy znamy ten wiersz, ale może warto przeczytać go raz jeszcze, wsłuchując się uważnie w każde słowo?

    Potęga smaku

    Pani Profesor Izydorze Dąmbskiej

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    nasza odmowa niezgoda i upór
    mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia

    Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
    słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
    lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
    lecz piekło w tym czasie było jakie
    mokry dół zaułek morderców barak
    nazwany pałacem sprawiedliwości
    samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
    posyłał w teren wnuczęta Aurory
    chłopców o twarzach ziemniaczanych
    bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

    Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
    (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
    łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
    dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
    składnia pozbawiona urody koniunktiwu

    Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
    nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
    Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
    kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
    kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

    Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
    książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
    choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
    głowa



    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Postulat słuszny – „Po prostu ich osądźmy, a potem zakopmy”. Ale wtedy, gdy nie ma woli ani ludzi, którzy spełniliby tę polską powinność, pozostaje słowo. Nawet, gdy nieadekwatne do rzeczy.
      Pisząc zaś o "Kainie", miałem na myśli mój tekst o Kiszczaku z 2008 roku.

      Za Herberta serdecznie dziękuję. Gdy wracam do jego wierszy, mam świadomość, że od takich słów, logiki i wartości dzielą nas nieprzekraczalne granice.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam.
    Pan i Pan AM, tak się wzajemnie uzupełniacie. Pan jako jedyny bloger ma odwagę i determinację nazwać "te" sprawy po imieniu. Zaś Pan AM to jedyny polityk, który ma odwagę powiedzieć prawdę o IIIRP i całym tym draństwie. http://niezalezna.pl/76900-my-mielismy-racje

    "DZ: - Kto, Pana zdaniem, najwięcej zyska, a kto najbardziej straci na publikacji „archiwów Kiszczaka”?
    -AM: Nie wiem. Ale wiem, że epoka „okrągłego stołu” zakończyła się raz na zawsze".

    Panie Aleksandrze, ZAKOŃCZYŁA się epoka "OS", ale co dalej? A kto to rozliczy? Gdy cokolwiek się zakańcza, to trzeba to jakoś podsumować. Bohaterów nagrodzić, zdrajców osadzić, ukarać, by poszli precz w niebyt polityczny i nie tylko. Jeśli tego nie zrobimy, to ONI się odrodzą, rozzuchwalą w draństwie jeszcze bardziej i będą bezkarnie łgać, drwić z nas szydzić, aż w końcu będzie jak z ciałem Jezusa. Opłacą żołnierzy okupanta, by szerzyli ploty, że Jezus nie zmartwychwstał, ale że to Jego uczniowie wykradli to ciało. I to kłamstwo i manipulacja trwa aż do dziś...

    Znowu tak wszystko zostawimy? Nie rozliczone, nie ujawnione, nie osądzone, nie ukarane? Nie potępione? Fałszywie pojmując boże miłosierdzie i litość chrześcijańską?
    Przecież to MY MAMY RACJĘ! Nam jako Narodowi polskiemu, jako Polakom należy się chociaż naciśnięcie guzików: ZDRAJCA/ BOHATER

    Generał Fieldorf (NIL) dokładnie nie przytoczę ale taki sens wybrzmiewał z jego słów, że nie wolno zbyt łatwo, zbyt szybko wybaczać czyli tak lekkomyślnie, pochopnie, pod wpływem chwili, jakiegoś ślepego natchnienia, bez przekonania, bez rozliczenia zbrodni, bez nazwania zła złem, bo przyszłe pokolenia nam tego nie wybaczą. Po prostu nam tego nie darują, wzgardzą nami i wyklną nas tak samo jak ONYCH!

    Co o nas wówczas powiedzą przyszłe pokolenia, jeśli to tak zostawimy? Ano: "I GÓWNO Z tego, że mieliście rację! Jak nie mieliście odwagi..."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miał cztery ręce, to podpisałbym się nimi wszystkimi pod tą opinią.

      Kto i jak to rozliczy? Bo rozliczyć trzeba.

      Usuń
    2. Ja też!!!

      I bravissimo za konkluzję:

      I GÓWNO Z TEGO, ŻE MIELIŚCIE RACJĘ! JAK NIE MIELIŚCIE ODWAGI...

      Pozdrowienia, Halko

      Usuń
  36. Wiecie Państwo co? Ten link http://niezalezna.pl/76912-wyszkowski-o-seksualnych-wybrykach-krzywonos-z-kolejarzami-w-bocznej-salce mówi wszystko: JAK PRZEGRAĆ BOHATERÓW SOLIDARNOŚCI i JAK WYGRAĆ ICH GIEROJÓW!
    Ta wiracha uzurpuje sobie prawo do miana Bohaterki Solidarności? Śmie się podszywać pod ANNĘ SOLIDARNOŚĆ! Podczas gdy jest tylko idealną naśladowczynią swojej prekursorki Kołłątajowej. To powinna być jakaś pomsta z Nieba, na te wszystkie profanacje sacrum - wszystkiego co Polakom najdroższe i najświętsze!

    OdpowiedzUsuń
  37. Halko,

    Dawno temu o tym czytałam i to wcale nie w internecie, tylko w jakiejś książce - to jest publiczna (a pewnie i "służbowa") tajemnica, mniej więcej taka sama, jak o Bolku. A pan Borusewicz, zdania wydukać nie umiejący, który podobno jednego dnia w życiu nie przepracował, bo najpierw "spiskował", a potem to już tylko rządził - może lepszy?

    Zwróć uwagę, że "Henia" - to najlepsza przyjaciółka najpierw prezydentowej Kwaśniewskiej, potem Komorowskiego i - jakżeby inaczej? - Mme Staniszkis. Elyty, psiakrew! I takie coś może Ci podatki podnieść, albo np. czterolatki do szkoły posłać, żeby młodszą siłę roboczą na eksport wyszykować. Szkoda słów!

    OdpowiedzUsuń


  38. To co, Panie Aleksandrze? Nowe konto na TT / @Macierewicz_A /obserwować przyjdzie? I tak dobrze, że ma ich Pan tylko 11, inaczej blogowi komentatorzy pousychaliby z tęsknoty :))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Pani Halko,

    Bardzo dziękuję, jeśli dostrzegła Pani taką analogię i zechciała moje pisanie zestawić z postacią Antoniego Macierewicza. Uważałbym to za zaszczyt.
    Zadała Pani doskonałe pytanie - zakończyła się epoka "OS", ale co dalej?
    Próba rzetelnej odpowiedzi zajęłaby wiele miejsca, dlatego pozwolę sobie tylko na konieczną refleksję.
    Otóż - w tej kwestii nie zgodziłbym się z ministrem Macierewiczem. Wcale nie jestem pewien, czy ta epoka odejdzie w przeszłość, a jeszcze mniej mam pewności, czy z obecnej lekcji potrafimy wyciągnąć wnioski.
    Fundamentem nie tu jest wiedza o TW „Bolku”, czy jakakolwiek inna dotycząca realiów Magdalenki lub agenturalnej przeszłości czołowych postaci III RP. Jest to rzecz niezwykle istotna, ale nie ona decyduje.
    O „Bolku” wiemy od 1992 roku, a każdy następny rok przynosił wiedzę o ludziach tworzących to państwo. Zdobywaliśmy ją przez lata – w czasie (zdławionej) lustracji i nocnego zamachu stanu, poprzez publikacje IPN, likwidację WSI, Raport z Weryfikacji, działania komisji smoleńskiej.
    Dziś wiele osób podkreśla, że w „teczkach Kiszczaka” nie odnalazły nowej unikalnej wiedzy o genezie i funkcjonowaniu tego państwa. Należę do tych osób i nie widzę powodu, by efekty obecnej kombinacji miały doprowadzić do końca epoki OS. Nie zakończy jej również nasze pisanie ani roztrząsanie „dylematów” historii. Problem leży znacznie głębiej.
    Dla mnie, koniec epoki OS, musi oznaczać koniec III RP.
    Proszę zauważyć, że dziś nikt nie prezentuje takiej logiki i nie próbuje zmierzyć z taką konsekwencją. Na potrzeby partyjnej dogmatyki wystarczy epatowanie gawiedzi donosami „Bolka” i publikacja niektórych zdjęć z Magdalenki. Wystarczą wierszówki żurnalistów „wolnych mediów” i patriotyczne pogadanki pana prezydenta i pana prezesa.
    Spróbujmy rozstrzygnąć – jeśli u podstaw III RP leżało tajne porozumienie między komunistami i ich agenturą, jaka jest norma legalizmu tego państwa?
    Jaką wartość ma prawo stanowione przez esbeckich sługusów, przez prawników,sędziów-donosicieli?
    Jaką wartość mają przeprowadzane tu wybory, skoro w latach 1989-1990 zostały one sfałszowane, a w kolejnych latach były nadzorowane przez służby i kreowane przez ośrodki propagandy?
    Jeśli wyznacznikiem karier politycznych była wiedza esbeków i norma wysługiwania się wrogom Polski, jaka jest kondycja systemu politycznego III RP, jego „klasy politycznej” i elit?
    Kto i kiedy wytyczył w tym państwie „kanciaste granice” – zdrajców nazywając zdrajcami, a obcym odmawiając miana Polaka?
    Kto odważył się na dychotomię MY-ONI i zerwanie z zabójczą mitologią „pojednania narodowego?
    I pytania najważniejsze – kiedyż to nastąpiła konwalidacja tego państwa, zamazanie jego „grzechu pierworodnego” i formalne zerwanie z państwowością komunistycznej hybrydy?
    Kiedy ukarano sprawców zbrodni na Polakach, zadośćuczyniono ofiarom, wyznano winy i grzechy?

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy odpowiedzi na te pytania. Muszą prowadzić do wniosku, że warunkiem autentycznego „zakończenia epoki OS” jest obalenie III RP - z jej systemem politycznym, z jej ośrodkami propagandy, establishmentem i samozwańczymi elitami. To nie jest postulat „dobrych zmian” ani „odbudowy demokracji”, ale formalnego zerwania jakichkolwiek więzi z tworem powołanym w Magdalence.
      Dlatego na zadane przez Panią pytanie – co dalej, odpowiedź wydaje się prosta: w dzisiejszej konfiguracji politycznej -nic.
      To samo, co przed laty – mitologia, „reformy”, „działania naprawcze”, sławienie demokracji III RP i zastępowanie prawdy jej erzacem.
      Nie ma dziś środowisk, które pamiętałyby o „skazie pierworodnej” III RP i tej z wiedzy uczyniły podstawę konsekwentnych wyborów politycznych. Nie ma również świadomości, że nie toczy się żadna „wojna polsko-polska” (identyczną mitologię uprawiali komuniści po roku 1945) lecz mamy do czynienia z podziałami powstałymi podczas półwiecza okupacji sowieckiej, z pokłosiem zdrady narodowej i efektem budowania tworu sztucznej państwowości.
      W miejsce odważnych wniosków dominuje wiara, że przed ćwierćwieczem Polacy odzyskali wolność i na jej fundamentach tworzą dziś państwo prawa i demokracji. Ten irracjonalny pogląd, sprzeczny z doświadczeniami ostatnich lat i prawdą o genezie III RP, spycha nas w pułapkę „georealizmu”, wywołuje destrukcyjny dysonans poznawczy i przesądza o naszej słabości.
      Kto miałby podjąć taką refleksję?
      Uciekli od niej politycy, publicyści i „nasze” środowiska intelektualne. Pierwsi z troski o „sondażowe słupki” i chęć pozyskania mitycznego „centrowego elektoratu”, drudzy w obawie przed wykluczeniem ze środowiskowej kasty i spadkiem dochodów, trzeci zaś, bo wymagałaby korekty błędnych ocen i rewizji życiorysów.
      Liczę natomiast, że przyjdzie czas, gdy ludzie wykazujących „wiarę i nadzieję” zdobędą się na świadomość, że partia pana Kaczyńskiego tak dalece zatarła granice dobra i zła, iż przestało istnieć pojęcie winy i kary, zdrady i hańby.
      Obecny relatywizm tego środowiska i instrumentalne traktowanie szeregu najpoważniejszych tematów (zbrodnia założycielska, Smoleńsk, aneks), niosą zapowiedź takiej refleksji.
      To będzie dobry moment na powstanie autentycznej opozycji - siły, która obali III RP.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  40. Dość sporo napisałem w odpowiedzi i skasowało mi, nie mam cierpliwości pisać jeszcze raz. Powiem tylko, że poziom pańskiej odpowiedzi a także poziom emocji zdziwił mnie, ale nie obrażam się i podtrzymuję to co powiedziałem. Może nawet miałbym cierpliwość, ale zniechęca mnie myśl, że mogę być ponownie potraktowany z buta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janko Walski,

      Jeśli udzieloną odpowiedź nazywa Pan "potraktowaniem z buta", będzie lepiej, jeśli zechce Pan omijać mój blog z daleka.
      Oszczędzi Pan sobie czasu i nie nadwyręży mojej cierpliwości.

      Usuń
    2. Często komentuję teksty, z którymi nie całkiem zgadzam się. Nie raz za to oberwałem, ale tak jeszcze nie. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć zdrowia i pomyślności.

      Usuń
  41. O Bolku, piszę (w necie, bo gdzie indziej) wyłącznie per „Bolek”, czasami też z małej litery, od czasu wyroku na K. Wyszkowskiego, że ma go przeprosić i wykupić ogłoszenia w zaprzyjaźnionych mediach. Ten wyrok to zresztą jedno ze szczytowych osiągnięć IIIRP. Zakazać ludziom mówić prawdę… Wydało mi się to wszystko strasznie głupie.
    Wcześniej się o tym słyszało i układało się to w logiczną całość. Jednak poziom zakłamania tego człowieka wydawał się wprost niemożliwy. Kupiłem w 2008 r. książkę SB a Lech Wałęsa i sprawa była dla mnie już ewidentna. Padło tu już kiedyś na tym blogu pytanie: skoro wy wszyscy wiedzieliście już w 1980 dlaczego to zaszło aż tak daleko?
    Ostatnie wydarzenia mają też wartość podobną do „taśm prawdy” z restauracji – docieraj do szerokiego, dotąd nieświadomego grona odbiorców, które niestety można nazwać gawiedzią. W popkulturze można to przyrównać do wypromowania przeboju, który odtąd każdy, nawet przypadkowo, usłyszy i może zanucić. My wiemy, że to cover pieśni sprzed lat lecz dla wielu to jest nowość.


    Ale zajmowanie się tym czy innym bolkiem jest też po prostu odstręczające (kwestia smaku). Ostatnio na ten temat z kimś rozmawiałem i miałem wrażenie grzebania w gównie. LW jest człowiekiem upadłym tak bardzo, że moim zdaniem nie jest w stanie odkupić swoich win. Leżeć krzyżem? Rozdać gigantyczny majątek? Nic takiego nie nastąpi. Domaganie się od Bolka przeprosin, jęczące prośby K.Morawieckiego (eksploatują go cynicznie ponad miarę) żeby łaskawie nam powiedział prawdę, są żałosne i upokarzające dla Polaków, szczególnie dla ofiar jego donosów.
    Trochę nie w temacie ale a propos kwestii smaku to chodzi mi po głowie filmik jaki zauważyłem na TT C.Gmyza. Przyrządza tam śledzia z Halickim z PO. Mam taką przypadłość, że naprawdę przykre rzeczy szybko wypieram z pamięci. Wiem, że coś jest przykre i będę tego unikać ale już nie pamiętam dlaczego. Halicki to właśnie jedna z najbardziej oślizłych postaci, bardziej to może tylko człowiek Szejnfeld, ale właśnie nie pamiętam czym się „wsławił”, zapewne były to jakieś podłości związane z 100410. W każdym razie nie zjadłbym z nim żadnej potrawy.

    P.S. Bolek, Halicki, Szejnfeld itp. a miłosierdzie i miłość bliźniego. KK robi z tego ostatnio wyłącznie jakiś sentymentalizm a czasami wyrazem miłości bliźniego będzie miłosierne danie komuś w mordę, żeby oprzytomniał. (A nie wspólne gotowanie. - Wspólne gotowanie to wyrządzanie takim ludziom krzywdy, utwierdzanie w fałszu).
    No ale walić prawdą prosto w oczy to umiał tylko bł.ks. Popiełuszko.

    OdpowiedzUsuń
  42. Panie Aleksandrze.
    Pan pisze prawdę. Głośno przemawia prawda ukryta w Pana pytaniach,na które znamy odpowiedź, ale nie chcielibyśmy jej znać. Najgłośniej zaś przemawia cisza i nieobecność pod Pana artykułami, w których prawda jest zbyt ciężka do przyjęcia, nawet przez część "przebudzonych".
    III RP padnie, kiedy przebudzi się prawdziwie odpowiednio dużo śpiących, a Duch ześle dar męstwa. Ufam, że Prawdziwy Demiurg Dziejów jest zainteresowany w takim scenariuszu. Dar męstwa, przede wszystkim, aby odrzucić wreszcie słabość wynikającą z zaniechania dochodzenia sprawiedliwości. Jak napisał Marcin Is, czas przestać gotować z nimi obiadki i zatruwać państwo gangreną zuchwałej bezkarności.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgłośniej zaś przemawia cisza i nieobecność pod Pana artykułami, w których prawda jest zbyt ciężka do przyjęcia, nawet przez część "przebudzonych".

      Bardzo pięknie i w jednym zdaniu wyraził Pan to, na co ja potrzebowałam tylu słów, dziękuję. :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pani Urszulo.
      Ukłony.:-)

      Usuń
  43. ALEKSANDER ŚCIOS - w odpowiedzi Halce, 27 lutego 2016 20:09

    Spróbujmy rozstrzygnąć – jeśli u podstaw III RP leżało tajne porozumienie między komunistami i ich agenturą, jaka jest norma legalizmu tego państwa?

    Jaką wartość ma prawo stanowione przez esbeckich sługusów, przez prawników, sędziów-donosicieli?

    Jaką wartość mają przeprowadzane tu wybory, skoro w latach 1989-1990 zostały one sfałszowane, a w kolejnych latach były nadzorowane przez służby i kreowane przez ośrodki propagandy?

    Jeśli wyznacznikiem karier politycznych była wiedza esbeków i norma wysługiwania się wrogom Polski, jaka jest kondycja systemu politycznego III RP, jego „klasy politycznej” i elit?

    Kto i kiedy wytyczył w tym państwie „kanciaste granice” – zdrajców nazywając zdrajcami, a obcym odmawiając miana Polaka?

    Kto odważył się na dychotomię MY-ONI i zerwanie z zabójczą mitologią „pojednania narodowego?

    I pytania najważniejsze – kiedyż to nastąpiła konwalidacja tego państwa, zamazanie jego „grzechu pierworodnego” i formalne zerwanie z państwowością komunistycznej hybrydy?

    Kiedy ukarano sprawców zbrodni na Polakach, zadośćuczyniono ofiarom, wyznano winy i grzechy?


    Panie Aleksandrze,

    To są słowa wstrząsające. Tylko człowiek niezłomny i obdarzony łaską najgłębszej wiary jest zdolny do ich wypowiedzenia. Prawda, która boli tak, że jest aż nie do zniesienia. Niezdolni do zmierzenia się z nią, zamykamy oczy, nie chcemy słuchać, uciekamy w półprawdy. Ileż razy słyszałam: "Jak możesz czytać tego Ściosa, przecież to takie czarnowidztwo, że nic tylko zawyć i się powiesić?" A jednak od pierwszego spotkania w 2009 nie potrafię się oderwać od tego miejsca w internecie - miejsca we Wszechświecie, gdzie nikt mnie nie okłamuje, gdzie każdego traktuje się z szacunkiem, choć bez pobłażania. Gdzie nie chodzi się na łatwiznę, ale stawia wymagania i ćwiczy w męstwie. Gdzie nie wolno powiedzieć, ech, jakoś to będzie! - i oklaskiwać kolejnych miraży. Gdzie stajemy się powoli uzależnieni od prawdy. I za to bardzo Panu dziękuję. Bo...

    Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
    Bez światło-cienia...
    Tęskno mi, Panie...


    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Ponieważ przywoływał Pan na tt swój wpis "My i Oni" - z maja 2010, przeczytałam go, wraz z komentarzami, w tym swoim własnym *klik*, pod linkiem: http://cogito.salon24.pl/176947,my-i-oni
    Pomimo upływu prawie 6 lat - wszystko powróciło, jak ból niezabliźnionej rany. I się rozpłakałam. Z żalu i bezradności.

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam.

    Wczytując się w Pana, Panie Aleksandrze odpowiedź z 27 lutego 2016 20:09 na mój komentarz, doznałam takiego gniewu na tę całą komunę, jak nigdy dotąd! Na jej krzewicieli i tych wszystkich zdrajców, tchórzy, cwaniaków, którzy nam tak „urządzili życie” najpierw w PRL’u, a teraz w IIIRP, że... musiałam się jakoś „odetkać”, bo chyba bym umarła! Przypomniał mi się Kadłubek, jego kronika. Zazdrościłam tym Polakom, których opisywał w swej kronice, a któremu zarzucają zwłaszcza historycy IIIRP, że coś sobie ubzdurał. Czytając Kadłubka dowiedziałam się, że w już „prehistorii” Polacy mieli taką propozycję nie do odrzucenia - takie „Magdalenkowe” dogadywania się, kiedy chciano wciskać Polakom „Okrągłe Stoły”. Może nie z taką finezją ,na spacerku z agentami sowieckimi, z SB'ekami wśród alejek, wśród kamer i fleszy aparatów, zawadiackich anegdotek Michnika, które co raz przerywał równie wyjąkany z jego ust toast - bełkot. Czasy, które opisywał Kadłubek odeszły niestety bezpowrotnie. I chyba niczego mi tak nie żal... Niegdyś to Polacy potrafili rozwiązywać problemy z tymi, którzy chcieli zniewolić nasz Naród. Tak potrafili zadbać o swoją rację stanu. I choć nie byli wówczas ani chrześcijanami, ani katolikami, to Bóg jakoś nie ciskał w Polaków gromami, gdy ci realizowali swój plan...

    Taki fragment sobie tu pozwalam wkleić z kroniki Kadłubka. Jest to dialog...

    "Gdy bowiem ów sławny Aleksander (Tak tak Macedoński – przypis mój), o którym niedawno wspomniałeś, usiłował ściągnąć z nich (z Lachów, czyli z Nas, Polaków! - przypis mój) trybut [1], rzekli posłom:
    - „Posłami tylko jesteście, czy także królewskiego skarbu kwestorami?" Ci odpowiedzieli:
    - I posłami jesteśmy, i kwestorami". Na to tamci:
    -„Wpierw więc — mówią — trzeba okazać posłom szczerze uszanowanie, abyśmy wspaniale przyjętych wspaniałymi uczcili darami; następnie poborcom musimy wypłacić wyznaczony trybut — należy się bowiem cesarzowi, co jest cesarskiego [2] — aby nie spotkał nas zarzut obrazy majestatu".

    I cóż się dzieje dalej? Zasiadają polscy Posłowie społem do rozmów z takimi „Kiszczakami”? A może do rozmów posyła się takich „Wałęsów”? yum! Można bez pudła typować, co stałoby się w tamtych czasach z takim Wałęsą?

    Jak dalej opisuje Kadłubek: „Najpierw przeto przedniejszym spomiędzy posłów żywcem porachowano kości, po czym zdarte z ich ciał skóry wypchano częściowo najlichszą trawą morską i ten kruszec, ludzką skórą, lecz nieludzko odziany, odesłano z takim listem:
    „Królowi królów Aleksandrowi królewska władczyni Polska ( to o „tej”, co nie chciała Niemca! - przypis mój). Źle innym rozkazuje, kto sam sobie nie nauczył się rozkazywać; nie jest przecież godzien zwycięskiej chwały ten, nad którym triumfują wybujałe żądze. Zwłaszcza twoje pragnienie żadnego nie zna zaspokojenia, żadnego umiarkowania; co więcej, ponieważ nigdzie nie widać miary twojej chciwości, wszędzie żebrze niedostatek twego ubóstwa. Chociaż jednak świat nie może nasycić otchłani twej nienasyconej żarłoczności, zaspokoiliśmy jakoś głód przynajmniej twoich [ludzi]. I niech ci będzie wiadome, że u nas nie ma trzosów, dlatego te oto podarki włożyliśmy w kalety twoich najwierniejszych [sług]. Wiedz zaś, że Polaków ocenia się podług dzielności ducha, hartu ciała, a nie podług bogactw. Nie mają więc skąd zaspokoić gwałtownej żarłoczności tak wielkiego króla, by nie powiedzieć tak wielkiego potwora. Nie wątp jednak, że prawdziwie obfitują oni w skarby młodzieży, dzięki której można by nie tylko zaspokoić, lecz całkiem zniszczyć twoją chciwość razem z tobą".

    I tak dalej... itp.

    [1] Wielkie podboje wschodnie Aleksandra
    [2] Mateusz 22, 21, cyt. w charakterze przysłowia nie bez nawiązania do historii wojny ze Scytami (POLAKAMI) ojca Aleksandra, Filipa Macedońskiego,

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Marcin Ís,

    Tu pełna zgoda – zajmowanie się „Bolkiem” jest zajęciem odpychających i – jak Pan trafnie zauważył, zależnym od smaku. Najwyraźniej środowisko „wolnych mediów” nie posiada tego przymiotu, bo z pisania o „Bolku” uczyniło główny motyw „niezależnej” publicystyki i od kilku tygodni dzielnie drąży dawno wydrążony temat. To bardzo śmiały gest, bo nikt lepiej od żurnalistów owych mediów nie wie, o czym i o kim wolno pisać. Dlatego m.in. nie przeczytamy o aneksie, Komorowskim czy o zbrodni na księdzu Jerzym.
    Ale ta sytuacja ma też głębszy kontekst. Dowodzi, jak wielki jest deficyt autentycznych postaw antykomunistycznych i jak wiele dzieli nas od praktykowania racjonalnych i godnych zachowań.
    W czasach komuny (ale też okupacji niemieckiej), było czymś niewyobrażalnym, by zdrowi na umyśle ludzie zajmowali się bełkotem esbeckich seksotów, nagłaśniali ich „wyjaśnienia”, dyskutowali lub polemizowali z nimi. Takie postaci traktowano z odrazą, ignorowano je towarzysko, nie podawano ręki, odmawiano zdolności honorowych. Od chwili ujawnienia kapusia, tracił on wszelkie prawa towarzyskie, był narażony na ostracyzm i przemilczenie. Stawał się „obcym” -Onym.
    Tej mądrej postawy bardzo nam dziś brakuje.
    Przyznam, że to, co widzę w tzw. wolnych mediach napawa mnie obrzydzeniem i gniewem. Nie ma takich kanalii i takich podłości, które nie byłby prezentowane w tym środowisku, a ich słowa roztrząsane i dyskutowane. To objaw poważnej choroby, patologii, z którą obecne pokolenie już sobie nie poradzi.

    Bardzo żałuję, że czytelnicy owych mediów nie zadają sobie ważnego pytania – czy i na ile publikowane tam materiały odkrywają nam prawdę o III RP i do jakiej prowadzą konkluzji? Jaki jest sens nagłaśniania kłamliwych bredni kapusiów i ich obrońców? Co to obchodzi Polaków, jaką ma dla nich wartość?
    Wprawdzie są umysłowości, które zachwyca 584 tekst o „wyczynach” jakiegoś KOD-u, czy 802 artykuł na temat „Bolka”, ale nie sądzę, by należało to uważać za normę. Tacy odbiorcy winni być na marginesie i nie mieć prawa zaspokajania swoich ułomności. Takie zaś "wolne media" powinny być odrzucone, a ich żurnaliści pozbawieni możliwości leczenia kompleksów za nasze pieniądze.
    Mam też nadzieję, że kiedyś pojawi się pytanie – ile jeszcze musimy wiedzieć (po Smoleńsku i ośmiu latach rządów PO-PSL) o tym środowisku, by odważyć się na żądanie obalenia III RP?
    Ile łgarstw i podłości musimy jeszcze doświadczyć, by odrzucić brednie o „pojednaniu narodowym” i wyrzucić apatrydów z naszej Ojczyzny?

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  46. Panie Meewroo,

    W tym jednym mocnym zdaniu – „Najgłośniej zaś przemawia cisza i nieobecność pod Pana artykułami, w których prawda jest zbyt ciężka do przyjęcia, nawet przez część "przebudzonych" – zawarta jest moja najgłębsza troska.
    W tych zaś słowach – „III RP padnie, kiedy przebudzi się prawdziwie odpowiednio dużo śpiących, a Duch ześle dar męstwa” – jedyna nadzieja.
    To wielki dar dla autora, jeśli w myślach czytelnika znajduje tak doskonałe zrozumienie własnych intencji i celów.

    Serdecznie za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  47. Pani Urszulo,

    Póki są tacy Przyjaciele, jak Pani (a wierzę, że jest ich jeszcze wielu) – warto pisać.
    Wspomniała Pani o tamtym, ważnym tekście, z maja 2010 roku. Zaproponowałem jego lekturę również dziś, bo tej rany nikt nie ma prawa zabliźniać. Ona nie może zostać zabliźniona.
    Gdyby tak się stało, gdyby ktokolwiek powiedział nam – dajcie sobie spokój ze Smoleńskiem, pogódźcie się, zapomnijcie i zakopcie prawdę o tej zbrodni - będziemy skończeni. Jako naród.
    Wiem też, że jest jeden, konieczny warunek, byśmy z tej prawdy mogli uczynić drogę do wolnej Polski. Póki w świadomości naszych rodaków nie będzie dychotomii My-Oni, na nic nam ta prawda.
    Nie potrafimy jej obronić ani wyprowadzić z niej dobra.
    Dopiero zrozumienie, że trzeba wytyczyć „kanciastą granicę”, oddzielić dobro od zła, a plewy od ziaren, może nas ocalić i doprowadzić do celu.
    Powtarzam to po raz setny. Nie tylko dlatego, że uważam tę myśl za fundamentalną, ale po to, by usprawiedliwić moją postawę wobec partii pana Kaczyńskiego i tzw. wolnych mediów.
    Nie mam żadnych urazów wobec tego środowiska, a tym bardziej (o co posądza mnie wielu głupców) nie prowadzę „tajnej gry”.
    Nie mogę zaakceptować takich postaw i zachowań, bo uważam je za szkodliwe dla sprawy polskiej.
    Wstrzymują nas na „stacji” III RP i nie pozwalają pójść krok dalej. Są groźne, bo uznawane za patriotyczne i błędne, bo prowadzą na manowce.
    Nie trzeba politologicznych wywodów ani sążnistych analiz. Dość refleksji nad ostatnim okresem, dość uczciwego rachunku krzywd i bilansu korzyści, by zrozumieć, że kroczymy drogą donikąd.
    Ci ludzie nigdy nie zdobędą się na odwagę, by wykrzyczeć – „My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśmy nie stroną zaczepną, a obronną!” (J.Mackiewicz)
    A skoro tego nie zrobią i chcą łączyć rzeczy nieprzystawalne - (My-Oni, komunizm-polskość) nie mogę milczeć.

    Doskonale wiem, że mój opis rzeczywistości III RP jest odrzucany i traktowany jako „czarnowidztwo”. Tym bardziej dziękuję za Pani odważne słowa.
    Taka jest naturalna, ludzka potrzeba, by szukać pokrzepienia i nadziei, prostych rozwiązań i słów niosących otuchę. Większość z nas nie lubi czytać o zagrożeniach i „czarnych scenariuszach”, a "przerażające wnioski" to rzecz, której wielu boi się bardziej, niż trwania w błędzie i stanu błogiej nieświadomości.
    Nie mam pretensji, że od chwili „zwycięstwa” na ten blog trafia mniej czytelników. Nie mam też pretensji do decydentów „wolnych mediów”, że od dawna nie publikują moich tekstów i boją się tego głosu.
    Zapewne Pani pamięta, że przypomniałem kiedyś słowa Józefa Mackiewicza, wypowiedziane u kresu życia tego największego pisarza lat powojennych. Gdy je poznałem, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie.
    Nie ma w nich żalu ani wyrzutów. Nie ma politycznej egzaltacji.
    Są wstrząsające, bo do dziś prawdziwe:
    „Kiedyś nazwałem tę drogę "donikąd". Dziś uznana została przez "instynkt narodu" za docelową. W tym zdaniu nie ma złośliwej ironii. Jest tylko stwierdzenie faktu. Nie ja wygrałem. Wygrali ci, którzy organizują "instynkt narodu". Ja przegrałem z kretesem. Więc proszę o pobłażanie."

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  48. Pani Halko,

    Ucieszyła mnie Pani niezmiernie cytatem z „Historia Polonica” Kadłubka, bo nie tylko przypomina nam o mądrości i odwadze naszych przodków (jakże srodze i słusznie traktujących zdrajców i „koncyliacyjnych” posłów), ale daje dowód, że nieobce nam były przemyślne fortele, kombinacje i zasadzki, zastawiane na wrażych najeźdźców.
    Tam, gdzie znalazłem cytowany przez Panią tekst, przeczytałem również słowa:
    „Gdy więc niezliczone wojska nieprzyjaciół zewsząd wdarły się do Polski, on sam (Aleksander), zmusiwszy wpierw Panończyków do uległości, wkracza jak przez tylne drzwi przez Morawy, rozwija skrzydła wojsk i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, z ziemią zrównuje wiekotrwałe mury, obraca [je] w perzynę, zaorane miasta każe solą posypać. Gdy następnie dalsze napadł ziemie, niczyim nie pokonany orężem, padł ofiarą podstępu zwykłego człowieka. Skoro bowiem wszyscy zwątpili o ocaleniu, ktoś biegły w sztuce złotniczej każe sporządzić kształty hełmów i puklerzy z byle jakiego drewna czy kory; niektóre z nich powleka srebrną glejtą, inne żółcią. Tarcze bowiem pociągnięte glejtą wydają się srebrne, żółcią zaś złote. Wynosi je na wysoki szczyt górski naprzeciw słońca, aby tym silniej odbłyskiwały. Argyraspidzi, niezwyciężone zastępy Aleksandra, ujrzawszy je, podejrzewają, że [to] stoją szyki w największym porządku. Przeto na łeb, na szyję wypadają z obozu, rozbiegają się na wszystkie strony, tu i tam wyszukują wrogów myśląc, że rozpierzchli się w ucieczce. Ów bowiem mistrz już przedtem podpalił owe podobizny broni, aby nie można było zauważyć żadnego śladu podstępu, i kazał dużemu oddziałowi krzepkich ludzi ukryć się w zasadzce. Ci pierwszą część rozproszonych, którzy niebacznie wpadli w zasadzkę, porywają i w pień wycinają; zwycięzcy przywdziewają zbroje zabitych i udają, że są towarzyszami argyraspidów, toteż ilu tylko spośród takich wojowników przyłączyło się do nich, wszyscy padli ostrzem miecza przebici, tak iż ani jeden z nich się nie ostał.
    Ośmieleni tym powodzeniem, udając tak samo wojowników ze srebrnymi tarczami, wkraczają do obozu Aleksandra, niosąc przed sobą znaki zwycięstwa. Wierzą ludzie Aleksandra, że swoi odnieśli tryumf nad wrogami; z dala pozdrawiają nadchodzących, radują się, przyklaskują tryumfowi jakby towarzyszów. Wówczas Polacy napadają na bezbronnych i nic nie przeczuwających. Rozpoczyna się walka. Lechici obwołują hasło argyraspidów. Donoszą królowi, że to nie napad nieprzyjaciół, lecz buntowniczy zgiełk wśród swoich. Król widząc, że on nie ustaje, lecz wzmaga się, wspiera zastępy wrogów wierząc, że niesie pomoc swoim wojownikom ze srebrnymi tarczami. Gdy w ten sposób powstało rozdwojenie, więcej [Macedończyków] padło skutkiem ran wzajemnie sobie zadanych niż od ran nieprzyjacielskich. Wreszcie Aleksander, poznawszy podstęp, z garstką wojska ledwo uszedł niesławie. Tak ustąpił ciemięzca i o trybucie ucichło.”

    Ponieważ historia jest najlepszą nauczycielką (acz wymagającą, bo nie lubi uczniów powtarzających te same błędy), warto pamiętać, że nie zawsze siła oręża i ogrom armii decyduje o zwycięstwie. Tym bardziej, gdy i jednej i drugiej brakuje.
    Pułapka, fortel, zasadzka, są dziś bronią nieodzowną. Nie tylko na arenie międzynarodowej, ale w ofensywie przeciwko zdrajcom i kanaliom. To jedno z tych narzędzi walki, których brakuje „środowisku patriotycznemu”. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie wypracowaliśmy żadnych mechanizmów obronnych i nie potrafimy posługiwać się bronią rozumu. Wprawdzie zachwycamy się chińskim Sun Tzu i jego „Sztuką wojny”, ale traktujemy takie środki z rezerwą, a nawet odrazą.
    Niezależnie, ile prawdy jest w kadłubkowych „Kronikach”, warto pamiętać, że nasi przodkowie stosowali wszelkie (podkreślam) metody walki i nie cofali przed żadnym, konsekwentnym działaniem, byle bronić honoru i polskiej ziemi. Zaś „dogadywać się” z wrogiem, można wtedy, gdy jest on rozbity i rzucony na kolana.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Ale żeśmy się rozmarzyli Panie Aleksandrze, co? A teraz "budzimy się!".

      P>S. Całkiem jestem przekonana, że Pan Jaszczur w swej hipotezie ma rację.

      Usuń
  49. Panie Aleksandrze (i Wszyscy),

    A może celem operacji "szafa Kiszczaka" jest po prostu sprawienie wrażenia, że oto "postkomunizm" wraz z zawiadującą nim ubecką oligarchią po prostu się kończy i umiera śmiercią naturalną?

    http://jaszczur09.blogspot.com/2016/02/hipoteza-robocza.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaszczurze,

      Mnie się to wydaje bardzo prawdopodobne, zresztą coś podobnego zasugerowałam w pierwszym komentarzu (23.02; 14:49), a AŚ tego nie wykluczył. Naturalnie skupiłam się tylko na jednym fragmencie, a Ty to szeroko i przekonująco przeanalizowałeś, ale w końcu Ty jesteś blogerem, a ja tzw. zwykłą komentatorką. :))

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Witam.
      ONI (jak ich ojcowie - komuniści) najpierw kłamią, jak już kłamać się nie da, to manipulują. Jak zmuszeni do powiedzenia prawdy, to ją powiedzą, po czym zaraz odwołają, zmanipulują i zakłamią i tak "w koło Wojtek".
      Teraz nam mówią, taki ma być sygnał że: "no dobra! Macie nas. Faktycznie ta Magdalenka, ten OS, to lipa, ale od teraz to już będzie naprawdę prawda, teraz już naprawdę komuna się skończyła".
      Jedyna nadzieja, że młode pokolenie tego "nie kupi" no i w Bogu naturalnie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Nie liczyłabym (jeszcze) na młode pokolenie. Oni mają tak kompletnie namieszane w głowach, że nawet ci autentycznie zaangażowani i patriotyczni, stają się w najlepszym wypadku łupem i alibi dla starych cwaniaków i wyżeraczy, którym zależy wyłącznie na status quo ante.

      Młodych trzeba najpierw "odideologizować", a potem ukazać im prawdę i uczyć, uczyć, uczyć.

      Usuń
    4. Drogie Panie,

      Teraz nam mówią, taki ma być sygnał że: "no dobra! Macie nas. Faktycznie ta Magdalenka, ten OS, to lipa, ale od teraz to już będzie naprawdę prawda, teraz już naprawdę komuna się skończyła".

      Pani Halko, podsumowała Pani całą tą akcję trafniej ode mnie!

      Urszulo: Młodych trzeba najpierw "odideologizować", a potem ukazać im prawdę i uczyć, uczyć, uczyć.

      Dokładnie. A teraz, ukazywac fałsz i absurd rozpowszechnianych po społecznościówkach memach o "Putinie pogromcy islamistów/zgniłego zachodu/żydo-masono-reptilianów" itp. Bo ta propaganda jest niestety coraz bardziej skuteczna.

      Usuń
  50. Chciałbym Panu podziękować za te teksty. Trafiłem tu nieco przypadkiem szukając czegoś o śmierci ks. Popiełuszki i teraz nie mogę się oderwać od lektury.
    Tak, Pana diagnoza może być odbierana jako "trudna", ale to chyba właśnie dlatego że jest prawdziwa. Czytając media zarówno lewackie jak i te "patriotyczne" miałem od dawna poczucie jakiejś nieznośnej miałkości, przerzucania się pustymi słowami. Czytając Pana doznałem wrażenia, jakby przy układaniu puzzli parę elementów, które wcześniej do niczego nie pasowały, od razu wskoczyło na swoje miejsca. Jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  51. zaczynam się martwić, że może się po raz pierwszy, w moim mniemaniu, sprawdzić Pana hipoteza... "w domu Jaruzela znaleziono 19 pakietów dokumentów".

    OdpowiedzUsuń
  52. Panie Aleksandrze,

    Chciałabym powtórzyć pytanie z 26.02, którego Pan chyba nie zauważył:

    = = = =

    ... napisał Pan m.in:

    Jeśli jej cele są wymierzone w grupę rządzącą, uderzenie byłoby szczególnie przydatne dla pokrzyżowania planów związanych ze wzmocnieniem wschodniej flanki.

    Zaciekawiło mnie to zdanie. Bo w kogóż innego, niż w grupę aktualnie rządzącą mogłaby, wg Pana, być skierowana KGB-owska operacja ?

    = = = =

    Bardzo dziękuję za dzisiejszą odpowiedź :), także za przypomnienie świetnego sformułowania Mackiewicza o "organizatorach "instynktu narodu"", ("kreatorach znaczących faktów"?) Proszę się jednak - za JM - z góry nie zarzekać. Finis coronat opus - i kto wygrał, kto przegrał - dopiero się okaże. Oby jak najszybciej!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  53. Pan Marcin B. & Wszyscy

    To ja te puzzle, które i mnie się wczoraj tak pięknie poukładały, raz jeszcze, ku pamięci, wypunktuję:

    1. Jeśli u podstaw III RP leżało tajne porozumienie między komunistami i ich agenturą, jaka jest norma legalizmu tego państwa?

    2. Jaką wartość ma prawo stanowione przez esbeckich sługusów, przez prawników, sędziów-donosicieli?

    3. Jaką wartość mają przeprowadzane tu wybory, skoro w latach 1989-1990 zostały one sfałszowane, a w kolejnych latach były nadzorowane przez służby i kreowane przez ośrodki propagandy?

    4. Jeśli wyznacznikiem karier politycznych była wiedza esbeków i norma wysługiwania się wrogom Polski, jaka jest kondycja systemu politycznego III RP, jego „klasy politycznej” i elit?

    5. Kto i kiedy wytyczył w tym państwie „kanciaste granice” – zdrajców nazywając zdrajcami, a obcym odmawiając miana Polaka?

    6. Kto odważył się na dychotomię MY-ONI i zerwanie z zabójczą mitologią „pojednania narodowego”?

    7. I pytania najważniejsze – kiedyż to nastąpiła konwalidacja tego państwa, zamazanie jego „grzechu pierworodnego” i formalne zerwanie z państwowością komunistycznej hybrydy?

    8. Kiedy ukarano sprawców zbrodni na Polakach, zadośćuczyniono ofiarom, wyznano winy i grzechy?


    OdpowiedzUsuń
  54. Witam. Uważam,że po dzisiejszej uroczystości zatytuowanej "Obchody Dnia Żołnierzy Wyklętych" (którą wytrzymano do końca transmisji),nie pozostaje chyba nic innego,jak przeprosić śp.płk.Ryszarda Kuklińskiego za "docenienie" jego osoby przez środowisko PAD & PiS. ANI JEDNYM SŁOWEM NIKT Z OBECNYCH NAWET NIE WSPOMNIAŁ O TYM PIERWSZYM POLSKIM OFICERZE W NATO.Uważam taką postawę conajmniej za niegodną miana polskiego patrioty.A przecież pan Pułkownik Ryszard Kukliński to także Żołnierz Wyklęty przez system komunistyczny; widocznie hybryda trwa mać. Linki: [http://www.leopoldokulickilegungenkomendant.blogspot.com/2012/12/on-wykona-ostatni-rozkaz-gen-okulickiego ;parę ciekawych fotografii z panem płk.R.Kuklińskim ] [http://www.prezydent.pl/aktualnosci/nominacje/art,12,prezydent-mianowal-na-stopnie-generalskie.html ; http://www.prezydent.pl/ordery-i-odznaczenia/art,33,nominacje-i-odznaczenia-w-narodowym-dniu-zolnierzy-wykletych.html] - Czy czekają do 11 lutego,czy też stali się już całkiem zaprzańcami? Smutne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      Wprawdzie z faktu pominięcia postaci pułkownika Kuklińskiego nie wyprowadzałbym tak daleko idących wniosków, ale podzielam Pańskie odczucia.
      Prawdą jest natomiast, że upływa trzeci tydzień, gdy minister Macierewicz zwrócił się do prezydenta Dudy z wnioskiem o awans generalski dla Pułkownika.
      Mija też trzeci miesiąc, gdy środowiska kombatanckie skierowały prośbę o nadanie polskiemu bohaterowi Orderu Orła Białego.
      Te wnioski i petycje (bo również dotycząca śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego) pozostają bez odpowiedzi pana prezydenta.
      W przypadku człowieka, który tak ostentacyjnie manifestuje swój "pijarowy" patriotyzm, uważam to za skandal.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  55. Panie Jaszczurze,

    Przed kilkoma dniami w odpowiedzi udzielonej Pani Urszuli napisałem, że nie mam żadnych wątpliwości, iż w ocenie obecnej kombinacji należy stosować prostą logikę. Jeśli gra „teczkami Kiszczaka” – to Moskwa, jeśli akcja dezinformacyjna w wykonaniu ludzi służb – to Moskwa, jeśli działania antypolskie – stoi za tym Moskwa.
    Nie ukrywam, że za najbardziej prawdopodobną uważam drugą z hipotez przedstawionych w tekście. Zawiera ona przypuszczenie, że efektowne „odstrzelenie” TW „Bolka” i towarzysząca temu wrzawa medialna jest kolejnym elementem służącym kreowaniu „nowego rozdania” (pozbycie się zużytych, skompromitowanych wspólników) oraz rodzajem doraźnej pomocy udzielonej rządzącym przez „niewidzialną rękę” służb. Biorąc pod uwagę przebieg poprzedniej kombinacji (tzw. afery taśmowej) oraz charakterystykę ówczesnych i obecnie wystawionych „celów”, można dostrzec, że negatywne skutki tych działań omijają środowisko „ludzi w brązowych butach”. To oznacza, że właśnie w tym obszarze powinniśmy prowadzić nasze poszukiwania.
    Pańska hipoteza robocza jest zatem wielce prawdopodobna. Ponieważ ślady takich gier zawsze prowadzą do Moskwy („wojskówka” była strażnikiem sowieckich interesów), a kompromitacja poprzedniego układu została potwierdzona wynikiem tzw. wyborów, można się spodziewać gry podobnej do logiki „transformacji ustrojowej”.
    Wiemy, że komunizm nigdy nie jest tym, za co się podaje; nie posiada żadnej ideologii ani systemu pojęć, nie wiąże się z grupami politycznymi ani określonym środowiskiem.
    „A czymże jest nasza teoria – nauczał Lew Trocki - jeśli nie po prostu narzędziem działania? Tym narzędziem jest dla nas teoria marksistowska, bo aż do dziś nie wymyślono lepszego.”
    Dlatego likwidacja lub transformacja zewnętrznych form komunizmu nie może mieć żadnego wpływu na jego dalsze trwanie. Zmiany te dotyczą zaledwie funkcjonalnej powłoki, przyjętej wyłącznie w określonym momencie historii.
    Wszystko, czego byliśmy świadkami w latach 80.i początku 90. było spektaklem zamiany jednej formy na drugą – ogromną, rozpisaną na wielu wykonawców mistyfikacją, podczas której zastąpiono zużyte, zbędne narzędzia innymi, przydatnymi w warunkach nowej rzeczywistości. Zmiana nazwy ZSRR - na Rosja, PRL – na III RP, SB – na UOP, I sekretarza - na prezydenta, Komitetu Centralnego – na rząd, gospodarki socjalistycznej – na rynkową, itp. zabiegi semantyczne, nie miały najmniejszego znaczenia. Podobnie, jak likwidacja struktur i zamiana symboli, rezygnacja z ideologii w miejsce pragmatyki, zastąpienie haseł propagandowych – tzw. politycznym marketingiem, likwidacja monopartii w miejsce kontrolowanego systemu wielopartyjnego. Żadne z tych zabiegów nie mogły mieć znaczenia, ponieważ zachowano nietkniętą, wewnętrzną treść komunizmu.
    Odkrywamy tę prawdę również dziś, gdy trwa kontrolowany „wysyp teczek”, a wierni agenci Moskwy wykonują swoje pośmiertne zadania. To, że kapuś „Bolek” mógł zostać prezydentem III RP i przez wiele lat zachowywał wpływy –jest dowodem kontynuacji komunistycznej hybrydy. Podobnie, jak pozycja Kiszczaka i Jaruzelskiego oraz zgromadzone przez nich „archiwa”.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro postanowiono „zdetonować” część tego ładunku i wywołać wrażenie „oczyszczenia” życia publicznego III RP, można się domyślać, że jesteśmy świadkami kolejnej mistyfikacji, a naszym „akwarium” dokonuje się cyklicznej „wymiany wody”.
      Co ciekawe, ten zamysł (wymiany elit) był widoczny już przed trzema laty, gdy „odpalono” sprawę Amber Gold. Kolejnym krokiem była tzw. afera taśmowa, przy pomocy której przetasowano szeregi PO i wyłoniono „niezużytych liderów” (dziś Schetyna – człowiek stokroć groźniejszy od Tuska). Spokojne odejście Komorowskiego i wygrana PiS, wpisują się w scenariusz „nowego rozdania”.
      Jeśli jesteśmy świadkami takiego procesu, muszą pojawić się pytania – kto i jak stanie się reprezentantem interesów Moskwy? Która z sił politycznych III RP będzie gwarantem trwałości komunistycznej hybrydy?
      W latach 80. i 90. wykorzystano do tego celu środowisko „opozycji demokratycznej”, złożone ze schizmatyków komunizmu (Michnik, Kuroń, Modzelewski), agentury (Wałęsa, hierarchowie KK) oraz grupy cwaniaków i konformistów.
      Jeśli,jak Pan celnie zauważył– „Rosja Sowiecka stopniowo rezygnuje z „ręcznego sterowania” swoimi strefami wpływu za pomocą starych „czystych” komunistów i starej bezpieki na rzecz swego rodzaju outsourcingu” – możemy być świadkami ciekawych roszad, wolt i kombinacji.

      Usuń
  56. Marcin B.,

    Sprawił mi Pan wielką satysfakcję stwierdzeniem, że tylko trudne może być prawdziwe.
    Często zapominamy, że łatwy optymizm niewiele różni się od pospolitej głupoty i tylko ludzie odważni potrafią zrozumieć słowa Mackiewicza – „optymizm nie zastąpi nam Polski”.
    Jeszcze trudnej przyjąć, że prawdziwej wolności nie kupuje się za cenę „okrągłych stołów” i wódki wypijanej w Magdalence. Ona musi mieć swoją wartość, czasem mierzoną krwią i poświęceniem.
    Ta cena wzrasta tym więcej, im większą mamy świadomość, jakimi metodami wprowadzano w Polsce okupację sowiecką. Wierzyć, że po 50 latach odzyskaliśmy Polskę – bez ofiar, trudu i walki, jest więcej niż głupotą
    Trudność ze zrozumieniem tej prawdy jest szczególnie widoczna, gdy wspominamy heroizm Żołnierzy Niezłomnych. Podziwiamy ich i czcimy, ale nie chcemy dostrzec, jaką cenę trzeba zapłacić za pokonanie komunistycznej hybrydy. Ci ludzie nie tłumaczyli sobie, że z kolaboracji ze złem wychodzi się zwycięsko, lub idąc z nim na ustępstwa, można ocalić dobro.
    Nie szukali „dróg kompromisu”, bo każda łatwa droga prowadziła do upadku i zaprzaństwa. Nie próbowali odnajdywać „zgody budującej”, bo mieli świadomość, że jednymi budowlami komunizmu były baraki obozów i miliony bezimiennych grobów.
    Dlatego próby odwoływania się do tego utraconego dziedzictwa, przy jednoczesnej negacji obowiązku wytyczenia „kanciastej granicy”, prowadzą do zafałszowania prawdy o polskich bohaterach i do zamazania naszej rzeczywistości.

    Bardzo Panu dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  57. Pani Urszulo,

    Gdybyśmy przyjęli hipotezę Pana Jaszczura i mieli na uwadze treść mojej drugiej teorii, stwierdzenie, że celem obecnej kombinacji jest uderzenie w grupę rządząca, nie wydaje się już tak oczywiste.
    Przeciwnie – ostateczne skutki tej gry byłyby wówczas korzystne dla „nowego rozdania” i służyły umocnieniu przekonania, że doszło do autentycznej konwalidacji III RP. Nie muszę mówić, jak bardzo niebezpieczna byłaby to sytuacja.
    Z podobną grą (na co już zwracałem uwagę) mieliśmy do czynienia podczas tzw. afery podsłuchowej, gdy kontrolowane przez ludzi służb przecieki z nagrywanych rozmów uderzały (i eliminowały) poszczególnych polityków PO-PSL. Były to uderzenia bardzo precyzyjne, „punktowe”, w których omijano m.in. środowisko Belwederu czy ludzi z otoczenia Schetyny.
    Efekty tych ciosów okazały się wielce przydatne dla partii opozycyjnej i pozwoliły skompromitować wielu polityków reżimu.
    Bzdurą byłoby oczywiście podejrzewać PiS o sprawstwo tych działań, ale tym istotniejsze staje się pytanie – kto i dlaczego zdecydował się na rozgrywkę?
    Niestety, nie usłyszymy odpowiedzi, bo nawet najtęższe umysły „naszego” środowiska i najodważniejsi „dziennikarze śledczy” nie mają ochoty zgłębiać tematu tej afery.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. Media mainstreamu synchronizują w ostatnim czasie swoje "stacje nadawcze" z kombinacją operacyjną "ujawniania" zapisków Kiszczaka:

    "Czy Kiszczak żałował śmierci ks. Jerzego Popiełuszki?" - pyta PAP, przedrukowany przez WP 24 lutego 2016 r.

    --> http://historia.wp.pl/opage,5,title,Czy-Kiszczak-zalowal-smierci-ks-Jerzego-Popieluszki,wid,18180459,wiadomosc.html?ticaid=11692e

    Ta sama WP w niemal tym samym czasie, 23 lutego, nagłaśnia wersję zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, będącą pomysłem prof. Andrzeja Paczkowskiego, dowodzącego, że za zabójstwem stał zbuntowany "puczysta" generał Mirosław Milewski.

    --> http://facet.wp.pl/gid,18178192,kat,1034179,page,4,galeriazdjecie.html
    --> http://facet.wp.pl/gid,18178192,kat,1034179,page,5,galeriazdjecie.html

    Przypomnijmy, że w czasie, kiedy prok. Witkowski chciał postawić w stan oskarżenia Kiszczaka i Chrostowskiego (październik 2004 r.), prof. Paczkowski ogłosił, że "odkrył" notatkę pochodzącą z archiwum Wiesława Górnickiego, który ponoć chciał, aby była ujawniona 20 lat po jego śmierci (zmarł w 1990 roku). W tym czasie media typu TVN 24 czy publiczna TVP z niezwykłym natężeniem nagłaśniały znalezisko Paczkowskiego, informując przy tym, że winny zbrodni (czytaj - Mirosław Milewski) został znaleziony, a zapraszany do mediów Jaruzelski nazwał sprawę "trzęsieniem ziemi".

    Wiesław Górnicki rzekomo napisał w poufnej notatce, że jest przekonany, że za sprawą uprowadzenia ks. Jerzego stoi gen. Milewski.

    Paczkowski wystąpił wtedy w programie TV1 wraz z Jaruzelskim prezentując wspólną linię, że inspirator zbrodni nie jest znany.

    Gdy szef pionu śledczego IPN Kulesza zaczął domagać się od Paczkowskiego oryginału notatki, Paczkowski odmówił jego udostępnienia.

    Sprawa ta została szczegółowo opisana w książce Gospodarza Bloga - "Zbrodnia założycielska III RP".

    Czy Oni starają się, z wyprzedzeniem, przeforsować swoją wersję zbrodni na ks. Jerzym, spodziewając się przekazania śledztwa w ręce prok. Andrzeja Witkowskiego?

    Ujawnienie zapisków Kiszczaka o jego rzekomych rozterkach moralnych oraz publikowanie hipotez obrońców niewinności Jaruzelskiego i Kiszczaka, obrońców wersji o "puczystach" chcących obalić ówczesne władze, to działania mające rzeczywiście znamiona kombinacji operacyjnej, jaką rozgrywa się przed naszymi oczami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  60. ALEKSANDER ŚCIOS => Ad odp. z 1 marca, 14:05

    Panie Aleksandrze,

    Tak, to by była zdecydowanie najgorsza ewentualność. Swoisty "pakt o nieagresji" między PiS a ex-WSI, warunkujący w miarę spokojną kadencję, urozmaicaną ew. folklorem rozmaitych KOD-ów. (W końcu kogoś trzeba "zwalczać", prawda? A skoro moskala i wojskówki nielzja..?)

    Pyta Pan: "kto i dlaczego zdecydował się na rozgrywkę?" Nie sądzę, aby takie decyzje mogły zapaść bez udziału (a przynajmniej bez akceptacji) osób z najwyższego szczebla. Oraz w pełnym przeświadczeniu, że obecny prezydent nie okaże się drugim Lechem Kaczyńskim.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  61. Przedstawienie "Generalskie szafy" - kontynuacja.

    "Niezależna" (rzecz jasna, za gadzinówką) podaje, że rzucono na pożarcie kolejne "szafy". Cyt.: "21 wysokich funkcjonariuszy PRL, którzy mogą przechowywać tajne dokumenty są m.in. generałowie: Władysław Pożoga (wiceszef MSW), Henryk Dankowski (I zastępca ministra), Adam Krzysztoporski (wiceminister), Zdzisław Sarewicz (szef wywiadu), Józef Sasin (szef Departamentu IV MSW)."

    http://niezalezna.pl/77023-kto-jeszcze-przetrzymuje-tajne-dokumenty-z-ipn-ustalono-wiele-nowych-lokalizacji

    Sprawdziłam w WIKI pięciu wyróżnionych. Dwóch już w piekle, pozostali - ur. w latach 1929 - 1934. Jak znalazł do "utylizacji".

    OdpowiedzUsuń
  62. Z okazji dzisiejszego święta - Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych chciałabym polecić Państwu dzisiejszy program na ipp tv z udziałem Pana Marka Franczaka - syna ostatniego Żołnierza Wyklętego "Lalka" - Józefa Franczaka.Ja byłam pod dużym wrażeniem tej rozmowy,zresztą nie tylko ja,bo obserwując dyskusję na czacie widać było ogromne zainteresowanie oglądających, przypuszczalnie w większości młodych ludzi.Formuła programu zakłada możliwość zadawania pytań gościom na czacie, na które w trakcie programu goście starają się odpowiadać.Przyznam,że serce rośnie, jak widzi się młodych ludzi poszukujących prawdziwych bohaterów i idoli a pogardzających tymi stręczonymi i samozwańczymi.Program prowadziła młoda pani dziennikarka o uroczym imieniu Eunika i muszę powiedzieć,że jestem pod wrażeniem sposobu uprawiania przez nią dziennikarstwa,bo oprócz kompetencji widać było,że wkłada serce w to, co robi.Ja jeszcze raz chciałabym polecić tę telewizję,bo moim zdaniem, wyraźnie odróżnia się od innych niezależnych, patriotycznych mediów.Nie ma tam żadnej poprawności,której niestety nie wyzbyły się tzw. "nasze media". Jest tam często ostro, dosadnie, bez uważania na "święte krowy" i stanowcze nawoływanie do rozliczeń przestępców komuny i IIIRP.Ciekawa jestem Państwa opinii w tym temacie. Podaję namiary na dzisiejszy program https://www.youtube.com/watch?v=t18yfnlZ5o8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sikorzanka E,

      Mój blog nie jest witryną reklamową. Pojawia się Pani u mnie po raz drugi i po raz drugi umieszcza komentarz niezwiązany z tematem wpisu, za to zawierający link do strony pana Chojeckiego.
      W odpowiedzi udzielonej 27 lutego g.19.42 wyraźnie napisałem, że z tym środowiskiem niewiele mnie łączy.
      Nie życzę sobie "namiarów" na tego typu programy i nie mam ochoty czytać pochwał pod adresem "młodych pań dziennikarek".
      Każdy kolejny tekst, w którym zechce Pani reklamować środowisko medialne pana pastora, zostanie usunięty.

      Usuń
  63. Panie Aleksandrze,

    Ad komentarza 1 marca 2016 13:40:

    Parę moich uwag:

    1. Mimo tego, że ewidentnie jest to prowokacja, można - przynajmniej częściowo - zastosować takie chwyty, że siła napastnika obróci się przeciwko niemu. Tak, jak we wschodnich systemach walki. Mamy właśnie podane już na tacy dowody na to, że "III RP" to kontynuacja PRL. Kluczowe jest teraz, żeby odpowiednie, "decyzyjne" osoby poszły za ciosem i nie darły szat nad jakimś Bolkiem, tylko mówiły o środowisku i kontekście, w jakim on funkcjonował, czyli właśnie PRL-bis, jego mechanizmach, o tym, że w 1989 roku komunizm dokonał transformacji ustrojowej w neokomunizm. Jeżeli ten właśnie temat zostanie odpowiednio nagłośniony, będzie - moim zdaniem - szansa na obalenie neokomuny i prawdziwie Wolną Polskę.

    2. Sowieciarze (i ci z Moskwy, i ci znad Wisły) myślą długofalowo, czego nie rozumieją demokraci. Stąd zdecydowano się na gambit w postaci dopuszczenia do władzy PiS. Z całym dobrodziejstwem inwentarza, w tym - "detonacją szafy Kiszczaka".

    3. Niech Pan rzuci okiem na fanpage na Facebooku czy twitterze, albo na strony internetowe i blogi mieniące się "prawicowymi", "antykomunistycznymi", "patriotycznymi", "narodowymi" itp. Jak zaraza szerzą się - o czym pisałem wyżej Urszuli - memy o "Putinie-zbawcy chrześcijańskiej cywilizacji", "Putinie - katechonie" itp. Ale to nie wszystko. Demonstracje KOD-u świadczą o tym, że wciąż silny jest elektorat, który kiedyś u siebie nazwałem "przyzwyczajonymi", przyzwyczajony do "III RP takiej, jaka ona jest".

    Opcja prosowieckich narodowców, neo-endekomuny czy środowisk xportalu, widzących "katechonów" w rosyjskich czekistach, aparatczykach z chińskiej kompartii, Assadach, a "ostatni bastion porządku sakralnego" w KRLD Kimowiczów - to jest dla coraz bardziej zradykalizowanej i podatnej na przekazy grające na emocjach, pełnoletniej młodzieży.

    Dużym nawiasem - nie wiem, czy zauważył Pan niedawne zachwyty (także w "naszych mediach") nad chrlowskim projektem "Nowego Jedwabnego Szlaku", którego nitki biegną nie tylko przez Azję Pd., ale także przez tereny Rosji Sowieckiej (elementem OBOR ma być Magistrala Transsyberyjska) i Białorusi. Chiński projekt był nieraz przedstawiany jako "alternatywa dla Rosji" czy zgoła projekt wymierzony przeciwko sowieciarzom z Moskwy, gdy tymczasem jest to właśnie narzędzie sojuszu Moskwa-Pekin w realizacji "projektu eurazjatyckiego".

    I jeszcze jedno - jaka jest skala infiltracji PiS przez endekomunę, oprócz ujawnionych i wywalonych Kowalskim czy Palade? Ujawnionych na skutek nacisku mediów, co spotkało się z zarzutem "naszych" komentatorów - a jakże - "doszukiwania się wszędzie ruskich spisków".

    Opcja lewacka, czyli KOD, ale też, last but not least, partia "Razem" (krytyczna wobec Zachodu i NATO) - dla nieco starszych. Swoją drogą, prof. Zybertowicz wprost określił KOD jako agenturę sowiecką i element neosowieckiej wojny hybrydowej.

    Obie opcje będą się wzajemnie zwalczać i przez to wzajemnie nakręcać, ale o to właśnie Wielkiemu Szatanowi z Łubianki chodzi. Divide et impera.

    Za jakiś czas (jaki, nie wiadomo), gdy rozkręci się kampanię wyborczą taką, jak w 2007, albo "jakiś samolot gdzieś poleci i coś się stanie", parafrazując klasyka, te opcje mogą stanąć w szranki do bycia "gwarantem trwałości (albo powrotu, w zależności od głębokości reform obecnego rządu) komunistycznej hybrydy" i do bycia gwarantem sowieckiego panowania.

    OdpowiedzUsuń
  64. Pani Iwono,

    Obrońcami "wersji toruńskiej" są dziś wszystkie środowiska III RP.
    Gdyby było inaczej, prawda o mordzie założycielskim już zostałaby ujawniona.
    Dość łatwo jest uciec przed myślą, że gdyby PiS chciał dziś wznowić śledztwo, ma dostęp do wszystkich narzędzi. Tu nie ma pola do wymówek.
    Łatwiej więc wymyślać zawiłe konstrukcje i szukać usprawiedliwienia dla polityków tej partii, niż zmierzyć się z taką konkluzją.
    Postawę obecnego układu najpełniej reprezentuje prezydent Duda.
    Poza epatowaniem widowiskowym patriotyzmem, ten pan nie uczynił nic więcej. Jego prezydentura jest pusta i jałowa.
    Całkowicie zignorował apel prof. Stanisława Mikołajczaka i nie udzielił odpowiedzi na petycję podpisaną przez 10 tysięcy Polaków. To bardzo ważna okoliczność, której (nad czym boleję) nie chcą dostrzec wyznawcy pana Dudy. Mówi ona więcej o rzeczywistej roli prezydenta, niż setki "pijarowskich" gestów i płomiennych deklaracji.
    Dlatego jestem daleki od myśli, jakoby w tej kombinacji mogło chodzić o "przeforsowanie wersję zbrodni na ks. Jerzym" w obawie przed przekazaniem śledztwa w ręce prok. Andrzeja Witkowskiego.
    Nie trzeba do tego esbeckich wrzutek. Wystarczy postawa "naszych" reprezentantów.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  65. Pani Urszulo,

    Wcale nie jestem przekonany, by istniała taka wiedza "na najwyższych szczeblach". Akcje tzw. KOD-u i byłych zamordystów postrzegam dwuwymiarowo - jako wyraz słabości "obozu patriotycznego", ale też dowód, że grupa PO-PSL została zaskoczona nowym rozdaniem i postawiona wobec faktów dokonanych.
    Można nawet sądzić, że naczalstwo tej grupy do końca nie znało (i nie zna) ostatecznych celów kombinacji.
    Prawdą jest natomiast, że "profil personalny" kandydatur (prezydent, premier)zgłaszanych przez PiS, odpowiada założeniu, że "nowe rozdanie" nie sprawi żadnej niespodzianki. To ludzie wielce "koncyliacyjni" i całkowicie przewidywalni.
    Jeśli nasi rodacy jeszcze tego nie zrozumieli, muszą zaczekać kolejne trzy lata i doświadczyć nowych upokorzeń.
    Dzisiejszy, ważny dzień, urasta tu do miary symbolu. Okazuje się bowiem, że ten sam PiS, który zainicjował obchody Dnia Żołnierzy Niezłomnych ( za co mu chwała), wsparł dziś kandydaturę byłego sekretarza PZPR, współpracownika bezpieki (KO"Belch")M.Belki.
    Można rzecz - Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, co w tym przypadku dowodzi silnego "pragmatyzmu" partii pana Kaczyńskiego.
    Nietrudno przecież zrozumieć, że pozostało jeszcze wielu chętnych na posady w gremiach EBOR itp. instytucji.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  66. Witam.

    Wczorajsze Święto Żołnierzy Niezłomnych, gdyby tak trwało kilka dni dłużej, stwierdzam, że byliby się reprezentanci „PIS” tak „wysypali”, „wychlapali” z prawdą do reszty, zupełnie tego nie chcąc i nie przewidując, nie ogarniając i nie panując nad tym.

    Bo ile by można było używać jeszcze w czasie tych płomiennych mów - „tchórzliwych dyplomatactw” do tłum o „Wyklętych”. I takie przykłady.

    - Ci najwierniejsi synowie naszej Ojczyzny zostali zamordowani (PRZEZ KOGO? – nie podano), ale ich walka (Z KIM – nie podano) doprowadziła nas do tego, że Polska (IIIRP – nie podano) jest dziś krajem suwerennym, niepodległym.
    - To oni, żołnierze niezłomni nazywani (PRZEZ KOGO? – nie podano) niesprawiedliwie wyklętymi (DLACZEGO? - nie podano)...
    - Tak, wysiłek (Z KIM? się tak wysilali – nie podano) tych żołnierzy wyklętych nie poszedł na darmo...
    - Możemy być dumni, że nasza Ojczyzna może dziś czcić pamięć Żołnierzy Wyklętych, żołnierzy, którzy oddali życie ( KTO ICH POZBAWIŁ ŻYCIA? – nie podano) za wolną Polskę.

    Itd...

    Ktoś, kto jeszcze nigdy nie słyszał, a dowiedział się wczoraj o Żołnierzach Niezłomnych, po tych pełnych patosu słowach i minach pełnych cierpienia, taki NIEZORIENTOWANY widz wywnioskować mógł tylko jedno. Co?
    Że ci Żołnierze Niezłomni/ Wyklęci walczyli o wolność Polaków - UWAGA - z... K... KO... tak tak z KOSMITAMI!

    Ile jeszcze PIS będzie udawał i wmawiał nam, że można dopasować do siebie zębatki o dwóch różnych napędach (różnej ilości zębów) i że będzie to prawidłowo działać?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  67. Zauważam, że duża część komentarzy jest dyskusją z wypowiedziami słanymi przez media już nieważne jakiej orientacji.
    W/g mojej opinii, nieśledzącego tv, przyczyna tego zmiękczenia polskich racji tkwi w jakiejś chorej inwolucji polskiej tożsamości. Urzad Prezydenta RP powinien być, poza innymi ważnymi funkcjami , przede wszystkim krynicą rodzącą i użyzniającą dumę z bycia Polakiem. To po pierwsze , bo po drugie to Prezydent musi być najlepszym nauczycielem czym jest Polskość właśnie.
    A nauczyciel to też ten, który obrazowo i klarownie bez ogladania się na konsekwencje, pokazuje co jest złe, brzydkie , podłe a co miłe, piękne, święte.
    Przyznam się, że pewnej Osobie z pierwszych stron ... nieważne, wspomniałem o blogu Ściosa, jako autorytecie. Usłyszałem, że tak naprawdę nie wiadomo kto to jest??
    Zamilkłem, bo przecież każdemu znane jest kryterium oceny "po owocach..."
    Inwolucja tożsamości.... czy to spadek po zaborach , okupacjach , czy trywialne lenistwo intelektualne?
    A może... interesowność ?? Bo czy dzisiaj opłaca się być Polakiem przez duże P.
    Tak sobie zamarzyłem czytając dzisiaj o planowanych odwiedzinach Franciszka w obozie Auschwitz, że głośno powie On tam o wielkim Rotmistrzu,Polaku par excellence...
    Każdemu wolno marzyć, jak to leci w piosence.

    Ukłony dla Gospodarza i Gości tego Forum p o l s k i e j opinii.

    OdpowiedzUsuń
  68. Panie Jaszczurze,

    Podzielam Pańskie uwagi, z tym zastrzeżeniem do punktu 1, że zawiera postulat, którego nikt nie zrealizuje.
    PiS nie przejmie inicjatywy w zakresie tej kombinacji. Z prostego powodu - nie zamierza i nie chce tego zrobić.
    Partia pana Kaczyńskiego nigdy nie ośmieli się podważyć komunistycznych fundamentów III RP, ponieważ jest integralną częścią tego systemu politycznego i czerpie korzyści z podtrzymywania mitologii demokracji.
    W rozumieniu polityków tej partii, ale też całego "środowiska patriotycznego", wskazanie III RP jako kontynuacji (hybrydy) PRL-u, prowadziłoby do podważenia legalizmu wszystkich procesów politycznych po roku 1989 (co wówczas z dogmatem o demokracji i pojęciem postkomunizmu) oraz (co wydaje się dla nich najważniejsze) miało potężne dla pozycji Polski na arenie międzynarodowej.
    Dlatego przyjęto formułę bezpieczną, opartą na zasadach „rządu dusz” i szerzeniu demagogii. Hasło "dobrych zmian" doskonale oddaje zamysł tej formuły, sprowadzonej do zabiegów kosmetycznych, przeprowadzenia(niektórych) reform i procesu tzw. modernizacji.
    Takie zapowiedzi, o czym większość wyborców PiS nie chce pamiętać, zostały wprost sformułowane przed wyborami.
    Jednocześnie, ten urzędowy lifting jest osłonięty grubą warstwą propagandy i bogoojczyźnianej retoryki. Wystarczyło dokonać niewielkich korekt polityki historycznej, zorganizować kilka okolicznościowych imprez, obchodów itp. igrzysk, by podtrzymać wiarę w „antysystemowy” charakter tej formacji i wywołać przeświadczenie, że mamy do czynienia z siłą polityczną dążącą do likwidacji komunistycznej hybrydy.
    Jeśli nawet w sferze czynów - ustaw, decyzji i inicjatyw politycznych panuje posucha, nikt o to nie zapyta.
    Dostrzegam zagrożenie, o którym Pan wspomina. Prokremlowska agitacja odbywa się dziś na innych poziomach, niż bywało to w latach ubiegłych. Centrum przekazu znajduje się w środowiskach (partiach) prawicowych i narodowych (Francja, Węgry) oraz w oficjalnej „linii politycznej” Watykanu. Tu również odgrywamy rolę awangardy, by wspomnieć prorosyjskie partyjki JKM itp. endokomuny czy działania polskich hierarchów, próbujących nakłonić wiernych do „pojednania” ze stalinowską Cerkwią i agenturą KGB. Ponieważ obecna władza nie dopuści do rozliczenia tej hańby, hierarchowie Kościoła staną na głosicielami kubańskich "wizji" Franciszka.
    „Kierunek chiński” wynika zaś z bezpośredniej kontynuacji działań B. Komorowskiego (strategiczne partnerstwo z r.2012) i włączenie weń obecnego prezydenta nie jest zaskakujące. Podobnie, jak nagłe uaktywnienie BBN-u w działania związane z tzw. strategią cyberbezpieczeństwa – czyli w autorski projekt S.Kozieja.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  69. Pani Halko,

    Trafiła Pani w środek tarczy. To pseudo-patriotyczne wodolejstwo nie jest przypadkowe. Trzeba się wiele natrudzić, by mówiąc o Żołnierzach Niezłomnych ominąć określenia - „rosyjska okupacja”, „sowieccy agenci”, „komunistyczni bandyci”, „zdrajcy” czy „Ludowe Wojsko Polskie”. Prezydent III RP, który za priorytet uważa „rozwiewanie obaw Europejczyków” i myśli „przede wszystkim o dialogu z Rosją” – nie może stosować języka tak „nieparlamentarnego”. I nie musi, bo i tak nikt nie dostrzeże, że za tą pustą retoryką nie podążają działania zmierzające do dekomunizacji, lustracji czy rozliczenia zbrodni komunistycznych. Skoro naszym rodakom wystarczą słowa,gesty i miły wygląd – ta prezydentura spełni ich oczekiwania.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  70. jan kowalski,

    To, co nazywa Pan "inwolucją polskiej tożsamości", jest w istocie najciemniejszą spuścizną komunizmu.Historyczną Dżumą, która dopadła Polaków,gdy "wyzdychały już szczury"
    "My skazani jesteśmy, by dźwigać na plecach ogromny bagaż tysiącletnich doświadczeń i proces odrywania się od tradycji (...) nie jest przez to procesem łatwym. (...) Tym bardziej że te wszystkie rojenia jagiellońskie połączone z marzeniami o wielkiej ekspansji na Wschód, które znamy z Sienkiewicza, żyją w świadomości Polaków ciągle, bo były przez wieki pielęgnowane w różnych środowiskach. (...) Jestem przekonany, że suma konsekwentnie prowadzonych przez nas działań przyniesie w końcu efekty i stworzy nową świadomość Polaków".
    Te słowa komunistycznego bandyty, Jakuba Bermana, pokazują najważniejszy kierunek komunistycznej indoktrynacji - "stworzenie nowej świadomości Polaków".
    Celem był naród, nasza tradycja i kultura, a jednym z najważniejszych wrogów - antykomunizm, pojmowany jako polska powinność i racja stanu.
    W czasach międzywojennych był on wyrazem sprzeciwu wobec „Onych” - obcych polskiej kulturze treści antychrześcijańskich i antycywilizacyjnych. W tej relacji – bycie Polakiem, musiało warunkować postawę antykomunistyczną. Nie sposób było pogodzić tych dwóch nieprzystających światów, bez narażenia się na utratę polskości.
    Od takiego antykomunizmu oddziela nas nie tylko historia II wojny światowej, ale przede wszystkim półwiecze sowieckiej okupacji. Pomiędzy tamtą postawą, a dzisiejszym rozumieniem antykomunizmu rozciąga się ogromna przepaść, wytyczona fałszem „nowej świadomości”.
    Nie dotyczy ona tylko tradycji intelektualnych (te umarły najszybciej), ale wnika znacznie głębiej, w samą istotę bytu narodowego.
    Zaszczepiona w czasach Polski „ludowej”, umacniana przez lata indoktrynacji - "nowa świadomość" - została przyjęta przez Polaków razem z hańbą okrągłego stołu i mitologią towarzyszącą powstaniu III RP.
    Gdy Adam Michnik w rozmowie z Żakowskim na temat „Traktatu o gnidach” mówił: „Nigdy nie przyjąłem formuły, ze w Polsce przez czterdzieści lat de facto trwała sowiecka okupacja. Byłem zdania, ze PRL to jest polska państwowość pozbawiona suwerenności. Ta państwowość jednak istniała i stanowiła pewną wartość" – wyrażał pogląd środowiska „opozycji demokratycznej”, ale też beneficjentów PRL-u i tych milionów Polaków, którzy pogodzili się z hańbą komunizmu.
    Ta część społeczeństwa poddała się procesom legalizacji okupacji sowieckiej i uznała PRL za trwały element polskości. Już wówczas nastąpiła rezygnacja z podstawowej dychotomii My-Oni i wyzbycie się świadomości, że komunizm jest wytworem obcym i wrogim.

    Rok 1989 doprowadził jednak do sytuacji stokroć groźniejszej, pogłębiając otchłań fałszu i prowadząc do tragicznej w skutkach asymilacji komunizmu i polskości.
    Nasi rodacy uwierzyli (i wierzą nadal), że w Magdalence powstało nowe państwo - całkowicie wolne, niepodległe i demokratyczne.
    To przekonanie – głęboko sprzeczne z faktami, z doświadczeniem historycznym i empirycznym, stanowi dziś o zwycięstwie komunizmu i jego sukcesorów.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  71. Witam.Zapoznano się z treścią dwóch oświadczeń Stowarzyszenia RKW dot.protestu w dniu 5.03.Pierwsze z nich ,między innymi żądaniami,zawierało oczekiwanie "ujawnienia Raportu WSI".Drugie z nich odpowiednio zawierało oczekiwanie "ujawnienia Aneksu do Raportu WSI".Moje uwagi co do tego aspektu zawartego w obydwu ogłoszeniach: 1)-nie ujawnienia "Raportu WSI"/"Aneksu do Raportu WSI" tylko ujawnienia Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI,ponieważ to Aneks nie jest do tej pory ujawniony oraz ani Aneks,ani Raport nie jest autorstwa WSI !!!, 2)skoro wybrano na miejsca protestu różne lokalizacje,w tym sejm-to dlaczego pominięto lokalizację belwederską? Kto i dlaczego zakłada a priori,że Belweder nie posiada tego dokumentu?,3)skoro protest jest zapowiedziany na jeden dzień po 4.03.,a nie ma w obu wersjach oświadczenia ani słowa o "żądaniu z petycji/apelu AKO Poznań" - to co organizatorzy protestu sobie właściwie wyobrażają,że zapomni się o przywróceniu śledztwa panu prok.A.Witkowskiemu ?! To tyle i "na gorąco" moich uwag w tej sprawie. Jest też inna sprawa dot.wywiadu sen.Karczewskiego w dniu 3.bm tzw."kontrwywiadowi rmf24",a dotycząca "komisji weneckiej".Odpowiedzi pana senatora były mniej więcej takie:-"przeciek z KW do GW był absolutnie wyjątkowy",-"gdyby min.Waszczykowski zaprosił później albo nie zaprosił i przyjechała by sama(eurokołchozowa KW)byłoby lepiej,-"nie widzę potrzeby zmian żadnych ministrów" ;mnie przypomina to,z całym szacunkiem do pana senatora,lawiranckie zachowanie z serii "jestem za a nawet przeciw" (bo artykułów A,Ściosa o kombinacjach operacyjnych to ów pan senator raczej nie czyta).I ostatnia sprawa dotycząca tzw."reakcji trepów" w formie "masowych odejść",podchwycona od razu przez zatroskany "szogunat"; tym razem link [http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-fala-odejsc-z-dowodztwa-generalnego-rodzajow-sil-zbrojnych,nId,2155878]. Powiem tak:-b.dobrze,że MON pozbywa się tak "komorowskich trepów",jak i "pazernych na kasę z żołdu/emerytury" wojskowych,bo to z jednej strony odmłodzi kadrę,z drugiej-odtrepi z "bliskich związków". Tu oczekiwanie wobec MON:niech zatrudni jako pełnoetatowego doradcę pana gen.R.Polko omijając "spoczynek"(wzorem wojskowego "w stanie spoczynku" d-cy obecnego bbn) i niech wreszcie będzie generalski awans dla śp.płk.R.Kuklińskiego. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  72. Jeszcze coś,co właśnie dostrzegłem:oby nikomu ze środowiska PAD & PiS nie przyszło celebrować zejścia esbeka "Lamosa",demonstrować "ciągłości zgody"/"konieczności pojednania"/"grubych kresek" itp."użytecznych zatarć" prawdy. To zaś wiąże się z koniecznością dokończenia pełnej lustracji oraz odwołania nie tylko prezesa IPNbis,ale także tzw.rady tegoż instytutu.

    OdpowiedzUsuń

  73. Bardzo groźny wypadek, zagrażający życiu prezydenta Polski.

    Według rzeczoznawców nie miał prawa się wydarzyć.

    Szef BOR-u, zamiast natychmiast podać się do dymisji, rezonuje pogodnie w mediach:

    "Szef BOR płk Pawlikowski w wypowiedzi dla rozgłośni [RMF FM] stwierdził:

    "Wiadomym jest, że podczas jazdy opona czasem strzela. Ale tu chodzi o samochód pancerny, dlatego sam jestem ciekaw, co było przyczyną pęknięcia tej opony".

    Po "ślepym snajperze" w Gruzji 2008, po Smoleńsku 2010. ZGROZA.

    OdpowiedzUsuń
  74. Witaj Urszulo.

    No to niech się dalej Pan Duda ze swoim "dworem", tak "maca" z NIMI (nie udostępnia aneksu do raportu WSI np.). My jako ich wyborcy zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy – dostali WSZYSTKO! Niech się tak dalej "patyczkują" (z brakiem reakcji na przywrócenie prok. Witkowskiego do śledztwa). Skoro nie ma przypadków, a tylko zawsze jest przyczyna (kilka przyczyn) i skutek/ skutki i "ktoś" zyskuje na zbrodni to...
    Jak będzie kolejna "pęknięta guma", Polacy karmieni bredniami, że przez prawie 8 dekad uciskają nas KOSMICI, a nie Sowieci i ich agenci, to jak zwykle "nie kiwną palcem". Będzie jak po Smoleńsku. "Le roi est mort, vive le roi!'. I tyle.

    Jeśli wiadome jest, kto serwisuje BOR'owe/ rządowe samochody i samoloty? To powinno przerażać każdego zdrowo myślącego Polaka. Nie mogę słuchać tego kolesia "z boru", który rozkłada ręce w zadziwieniu, jak bezradne dziecko, nie pojmując, czemu filiżanka – w mniemaniu dziecka niezniszczalna - upadłszy na posadzkę, utłukła sobie uszko?
    Na końcu jakiś medialny cymbał odwróci „kota”, że skoro samochód „Duda zabrał Komorowskiemu”, to ofiarą wypadku/ zamachu mógł być ten drugi. I będziemy słuchać jaki to wielki cud...

    Pozdrawiam.

    P.S.
    Tylko czemu MY mamy cierpieć przez takich polityków "jadących na bezdechu", tchórzy, partaczy, karierowiczów?! huh? Może trzeba tu napisać OTWARCIE - a jak?!, że jak się ONI (ci z WSI) wezmą na poważnie za NICH (wszystkich tchórzy, partaczy i karierowiczów z PIS - niech się każdy teraz dopasuje już przy jakim korycie i dlaczego zasiadł?), to MY (ich wyborcy, powiemy: „A dobrze wam tak!”. „Niczego Panie Duda nie żal jak porcelany!”.

    OdpowiedzUsuń
  75. A ja "sam jestem ciekaw", co jeszcze musi się wydarzyć (po Gruzji, Smoleńsku, seryjnym samobójcy itd.), żeby PiS zdał sobie wreszcie sprawę, że ma do czynienia z przeciwnikiem zdolnym do wszystkiego, który nie bierze jeńców, i zadał mu wreszcie jakiś cios, zamiast wciąż dawać się tylko spychać do defensywy?

    No chyba że - co mi się wydaje coraz bardziej prawdopodobne - władza PiS mimo wszelkich pozorów (większość tu, większość tam, prezydent) jest władzą malowaną, a tak naprawdę polecenia szefów są sabotowane przez podwładnych, których wszędzie przez 8 lat poumieszczali zdrajcy z PO.

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

  76. Prezydent: Jak państwo widzicie, jestem cały i zdrowy – zapewnił prezydent Andrzej Duda w Wiśle, gdzie będzie w sobotę kibicował biało-czerwonym podczas konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Przy okazji prezydent podziękował kierowcy, dzięki któremu wyszedł cało z opresji. – Głębokie ukłony i podziękowania w kierunku pana kierowcy, oficera Biura Ochrony Rządu, który prowadził samochód – mówił prezydent.

    Pytany o przyczynę pęknięcia opony w samochodzie, którym jechał, prezydent odpowiedział, że „ta sprawa będzie badana przez ekspertów, mam nadzieję głęboko i wnikliwie, bo nie powinna się zdarzyć”.

    Prokurator Artur Rogowski z Prokuratury Okręgowej w Opolu poinformował w sobotę, że w tej sprawie prowadzone jest tzw. postępowanie w niezbędnym zakresie.– Wykonywane są czynności procesowe, czyli oględziny miejsca, gdzie doszło do tego zdarzenia oraz oględziny pojazdu – powiedział. Wyjaśnił, że po zgromadzeniu materiału dowodowego zostanie podjęta decyzja o tym, czy zostanie w tej sprawie wszczęte postępowanie przygotowawcze w formie śledztwa, czy też nie. – To jest postępowanie w tzw. niezbędnym zakresie, czyli (prowadzimy) czynności mające na celu ustalenie tego, czy istnieją podstawy do wszczęcia w tej sprawie postępowania, śledztwa bądź też dochodzenia – dodał. Jak mówił, są to czynności poprzedzające, które pozwolą na ewentualne zakwalifikowanie tego zdarzenia pod konkretną normę prawną.

    W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 na terenie woj. opolskiego w jednym z pojazdów uszkodzeniu uległa opona. Prezydentowi Dudzie, ani żadnej z towarzyszących mu osób, nic się nie stało. Przyczyny zdarzenia bada też BOR.

    http://niezalezna.pl/77251-prezydent-jestem-caly-i-zdrowy

    ZA CHWILĘ ODWIOZĄ MNIE DO TWOREK...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Polecam komentarz i wnioski inż. Marka Dąbrowskiego, członka Komisji Smoleńskiej, zamieszczony wPolityce: "W kraju pechowych prezydentów. Prezydentowi, dzięki niesamowitemu szczęściu, udało się kupić sobie trochę czasu".

      http://wpolityce.pl/polityka/284058-w-kraju-pechowych-prezydentow-prezydentowi-dzieki-niesamowitemu-szczesciu-udalo-sie-kupic-sobie-troche-czasu

      Usuń

    2. Interesujący link zamieszczony na TT AŚ:

      https://t.co/UFxUz8lDYm


      Usuń
    3. My już jesteśmy w Tworkach, tylko na razie mało kto zdaje sobie z tego sprawę - szef BOR powołuje komisję!...
      Na eksperta powołać gen. Janickiego - jeśli już wrócił z zakupów
      Chyba czas odkręcić gaz

      Usuń
    4. Fotocanon

      Zmartwię Pana. Niesławnej pamięci gen. J. jest już wywiadowany w charakterze eksperta (w końcu: były szofer!) i się od wczoraj obficie wypowiada, także w "naszych mediach":

      http://telewizjarepublika.pl/byly-szef-bor-tego-typu-samochody-maja-specjalne-kola-opona-nie-powinna-peknac,30373.html

      O szefie BOR jeszcze napiszę.

      Z Tworkami ma Pan rację. Na szczęście wciąż są tacy, którzy przynajmniej zdają sobie z tego sprawę. Jak w aforyzmie Twaina:

      Wszyscy leżymy w rynsztoku, lecz niektórzy patrzą w gwiazdy.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  77. Ad TT.
    Na wPolityce już o tym piszą, ale ja również przeglądając rano wiadomości o wypadku samochodu prezydenta zajrzałem na komentarze pod spodem - Fundament pod kolejną zbrodnię jest już solidny. Spodziewałem się tego bo atmosfera nienawiści jest budowana od dawna, niemalże oficjalnie i w świetle reflektorów. Podłość jaka wylewa się z komentarzy to jakaś zbiorowa psychoza. Tymczasem opcja polityczna, która za tym stoi jest nazywana „opozycją”, której na dodatek należy się szacunek. To jest wszystko tak nienormalne, że nie mogę traktować PiSu poważnie. Jedyny polityk, który głośno mówi to co jest zgodne z prawidłowym używaniem rozumu jest kompletnie osamotniony.

    Zastanawiałem się jak te chore wpisy się mają do ewentualnie agresywnych wpisów opcji patriotycznej. Zwykle nie podobają mi się takie wpisy ale przecież ten cały, mówiąc w skrócie KOD, nienawidzi i wyszydza tych, którzy ośmielają się wątpić w ruskie ustalenia i badać zdarzenie w Smoleńsku podczas gdy np. ja i mi podobni jeśli już lżą i atakują kogoś to właśnie za to, że nie badali, nie sprawdzali, kłamali i zacierali ślady najbardziej prawdopodobnej brodni. Tego się nie da porównać, przyrównać. Zdrajcy i patrioty, bandyty i ofiary, złoczyńcy i uczciwego.
    Ile można zamazywać najbardziej podstawowe pojęcia? (To co od dawna robi, kompletnie już pogubiony Kościół)
    Jedno jest pewne, ta sytuacja nabrzmiewa i wybuchnie. Oby jak najszybciej bo ten fałszywy pokój z kanaliami wszelkiej maści to jakiś chory wymysł.

    OdpowiedzUsuń
  78. Dziwię się otoczeniu prezydenta Dudy, że zaakceptowało przyjazd głowy państwa do Karpacza. Tym samym bardzo pomogło władzom miasta, które wykorzystały nadarzającą się okazję do cna. Przypomnę, że Karpacz jest najbardziej czerwonym miastem czerwonej Kotliny Jeleniogórskiej i okolic. W ostatnich wyborach prezydenckich na B. Komorowskiego głosowało w Karpaczu ponad siedemdziesiąt procent mieszkańców. W mieście nieudolnie rządzą tzw. schetynowcy , ludzie niedoszłego senatora J. Pokoja. Przyjazd prezydenta, nocleg w kontrowersyjnym hotelu Gołębiewski i realizacja programu, który promował tzw. miejscowe elity był wiatrem w żagle dla wielu nieciekawych osób. Prezydent posłużył im jako maskotka. Czy panowie Lipiński, Jackiewicz i Hofman o tym nie wiedzieli?

    OdpowiedzUsuń
  79. BOR NA LAWECIE

    Aktualny szef BOR - ten od "ciekawych hipotez" - jak się okazuje, w 2013 także "wybrał przyszłość" i zabezpieczył się własną prywatną firemką. Ciekawe, czy nadal funkcjonuje owo "Strategic counselling in the field of the competitive intelligence and security" = BINASE? [ http://binase.pl/ ]

    W WIKI więcej zarówno o płk. Pawlikowskim, jak i o jego "BINASE".

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Pawlikowski_%28ur._1969%29

    = = = = = = = =

    A co do dowodów w sprawie, to - jak sugeruje pan Kniaziewicz na NB - "już ich nie ma, odjechały na lawecie".

    http://naszeblogi.pl/60812-dowodow-w-sprawie-zamachu-juz-nie-ma-odjechal-na-lawecie

    Obserwując dzisiejsze "niezwykle energiczne" (po trzech dniach) działania prokuratury (żeby było śmieszniej: okręgowej, w Opolu) - trudno się z tym nie zgodzić.

    http://niezalezna.pl/77274-prokuratura-w-opolu-wszczela-sledztwo-nieumyslne-sprowadzenie-niebezpieczenstwa-katastrofy

    = = = = = = = =

    Obserwuje się też charakterystyczne narracje "zaciemniające":

    http://m.niezalezna.pl/77293-wypadek-prezydenckiej-limuzyny-sledczy-mowia-o-dwoch-innych-kolizjach-w-poblizu


    Słowem: normalka.

    OdpowiedzUsuń
  80. NAJLEPSZY KOMENTARZ DO TEGO, CO NAM SIĘ AKTUALNIE "PRZEDSTAWIA":

    Choć pojawiło się ich mnóstwo w internecie, wybieram ten z blogu Karlina na S24:

    "A po naszej stronie - coraz gorzej.

    Wypadek ma zbadać BOR (czyli sami siebie) we współpracy z... policją. Każą Dudzie dmuchać w alkomat?

    Tymczasem po to na całym świecie wymyślono służby specjalne, żeby do spraw bezpieczeństwa państwa, a z tym mamy tu do czynienia, policja się nie wpieprzała.

    Wygląda na to, że nadzorujący BOR Błaszczak oraz - niestety - szefujący służbom Kamiński, kompletnie niczego nie ogarniają i nad niczym nie panują."

    KARLIN5.03 22:42


    OdpowiedzUsuń
  81. Witam.A po co się demonstracyjnie utrzymuje słabość państwa? Po to właśnie,aby równie demonstracyjnie mieć okazję do "wzmocnienia ciągłości państwa" kolejnymi "zgodami","pojednaniami","grubymi kreskami" itp. A BBN? Przecież przed 100410 w swej naiwności dano się nabrać na kombinację eliminującą pana gen.R.Polko z BBNu (w związku z lądowiskiem "Sokół"),zaś po 100410 próbowano mu odebrać nawet honor żołnierza Gromu(kombinacja w trójkącie Klich/Zawadka/PBK); 9.marca w sposób "zamknięty" i przy zaproszeniu "wszystkich sił parlamentarnych" znowu zapewne będą uprawiać zgodne wodolejstwo dotyczące wszystkich aspektów bezpieczeństwa państwa.To będzie całkiem jak z IPNbis,który "ma w swoim życiu twardy etap" i jest dzisiaj "najbardziej rozpoznawalnym" organem w "rodzaju negocjacji" między "ludźmi z krwi i kości jak my wszyscy"-by sparafrazować prof.Dudka.[http://www.wprost.pl/ar/533249/Prof-Dudek-Walesa-to-czlowiek-z-krwi-i-kosci-jak-my-wszyscy].Szybkość reakcji na "incydent drogowy" z głową państwa służb/RCB oraz "procedury"- nic się nie zmieniło na korzyść. A jak nie potrafią zabezpieczyć głowy państwa (lub innych tzw.VIPów) po raz n-ty zresztą,jak lekceważą choćby groźby karalne-ostatnio choćby wobec pana K.Wyszkowskiego,jak kolejny raz(bo pierwszy raz za czasów PO/PSL) wpuszczają przez niezamknięte granice proputinowskie "nocne wilki",jak lekceważą dziurawe Schengen i możliwość przenikania daesh na legalnych papierach niemieckich przez zachodnią granicę do Polski,jak lekceważą zagrożenie nową trasą przerzutową "imigrantów" do Niemiec via osłabiana Ukraina - to to ma być ta "dobra zmiana" reprezentowana przez min.Błaszczaka & Co.? Albo ze strony MSZ:-propozycja dozbrojenia i reimportu "imigrantów" czy demonstracyjne zaproszenie eurokołchozowej komisji weneckiej podległości,by za chwilę demonstracyjnie manifestować odmienną opinię...-kto min.Waszczykowskiego uczył tej propagandy chwiejności? Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  82. Witam wszystkich,

    Jedna uwaga W sprawie wypadku PAD - wielokrotnie na tym forum padły słowa o tym jak bardzo wielu z Państwa jest zawiedzionych fasadowym,jak dotąd, charakterem tej prezydentury. Jak rozumiem niektórzy upatrują w tym wydarzeniu celowego działania. Pytanie - jakie przesłanki widzicie Państwo,które uzasadniałyby tego rodzaju agresywne działania wobec prezydenta, którego działalność nikomu w zasadzie nie zagraża?

    OdpowiedzUsuń
  83. Witam,
    Wood: przesłanka jest taka chociażby, jak to, że PAD robi w polityce zagranicznej to, co robił śp. Lech Kaczyński. Tyle wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek R,

      A cóż to takiego robi PAD w tej polityce zagranicznej co stawia go w pozycji godnego sukcesora Lecha Kaczyńskiego?

      Usuń
  84. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń