niedziela, 19 stycznia 2014

TO, CO ZOBACZYLIŚMY W WSI BYŁO OBRAZEM Z NASZYCH NAJGORSZYCH SNÓW


„Media szeroko pisały o politycznym aspekcie likwidacji WSI, niesłusznie pomijając bardziej drastyczny aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy w WSI w 2006 r. było obrazem z naszych najgorszych snów.” – napisał w kwietniu 2008 roku śp. profesor Jerzy Urbanowicz, ówczesny wykładowca KUL, kierownik Katedry Kryptografii i Algorytmicznej Teorii Liczb, pracownik w Instytucie Matematycznym Polskiej Akademii Nauk, doradca w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.
Tekst Urbanowicza - „Budowaliśmy nowoczesne służby ochrony państwa” opublikowany na Salonie24 nie doczekał się należnej ekspozycji i został skwapliwie ukryty przez administrację tego „niezależnego portalu”. Dziś próżno poszukiwać go na S24.
Było to świadectwo wyjątkowe, bo pochodzące od człowieka, który brał bezpośredni udział w tworzeniu nowej służby kontrwywiadowczej. Miało tym większą wartość, że autor nie był politykiem i nie mógł być kojarzony z jakąkolwiek opcją polityczną. To, co szczególnie cenne w tekście prof. Urbanowicza dotyczyło wskazania solidnych, merytorycznych przesłanek, które w sposób dostateczny uzasadniały likwidację nieudolnej i szkodliwej dla Polski służby. Obraz WSI (i kilku innych formacji), jaki wyłania się z relacji Urbanowicza, tworzy wizję całkowicie nieznaną odbiorcom medialnych łgarstw rodem z TVN i TVP. 
W przededniu kolejnej kampanii „przywracania dobrego imienia WSI” zainicjowanej przez  lokatora Belwederu oraz zapowiedzi aktu sołdokrackiej zemsty – powołania „komisji śledczej ds. działalności Antoniego Macierewicza” warto przypomnieć ten arcyważny tekst śp. Jerzego Urbanowicza.

10.04.2008 r.
BUDOWALIŚMY NOWOCZESNE SŁUŻBY OCHRONY PAŃSTWA
Od kilku miesięcy obserwujemy intensywne działania prowadzące do rozmontowania budowanej przez nas z wielkim trudem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Brałem udział w budowie fragmentu tych służb obejmującego Kryptografię, Telekomunikację i Informatykę. Naszym celem było zbudowanie pierwszych w Wolnej Polsce, prawdziwych, nowoczesnych służb specjalnych. Taką służbą, w naszym najgłębszym przekonaniu, nie była Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o czym świadczy liczba poważnych wpadek, kompromitacji i niedociągnięć w pracy tej agencji.
Nie dzieliliśmy żołnierzy i pracowników cywilnych na nowych i z b. WSI. Jedynym kryterium była przydatność ich pracy dla kraju. Dziesiątki oficerów z byłej WSI awansowało w SKW na wyższe stopnie (do pułkownika włącznie). Wzmocniliśmy ich nowymi ludźmi, kładąc solidne fundamenty pod nowoczesne służby wojskowe wyposażone w większą wiedzę i bardziej nowoczesne, dokładnie sprawdzone technologie.
Nasze służby certyfikacyjne i akredytacyjne były znacznie lepsze niż odpowiadające im jednostki w ABW. Na naradzie dla wszystkich rodzajów wojsk w listopadzie 2006 r. (zorganizowanej miesiąc po powołaniu SKW!) oszacowaliśmy potrzeby armii w zakresie Kryptografii, w tym w relacjach sojuszniczych. Z naszej inicjatywy, stworzyliśmy wspólnie z ABW wymagania bezpieczeństwa dla urządzeń kryptograficznych. Był to przełom w dotychczasowych działaniach w zakresie certyfikacji tych urządzeń.
Naszą dumą było laboratorium badania ulotu elektromagnetycznego. Pracujących tam wychowanków legendarnego płk Biesa z Wojskowego Instytutu Łączności wzmocniliśmy, przyjmując zdolnych nowych ludzi. Żołnierze ci, świetnie wyszkoleni w NATO, reprezentują obecnie najwyższy europejski poziom i to oni a nie ABW narzucają obowiązujące standardy w kraju. Takich sukcesów (również w relacjach sojuszniczych), o których trudno publicznie dyskutować, mieliśmy znacznie więcej.
Zafundowano Polsce spektakl oszczerstw, tzw. wycieków informacji do mediów oczerniających kierownictwo SKW, w czym celował były funkcjonariusz ABW p.o. Szefa SKW płk Grzegorz Reszka bezsensownie niszczący wszystko, co nawinie mu się pod rękę. Jako jedni z pierwszych zostali przez niego usunięci z SKW ludzie tworzący biuro zajmujące się teleinformatyką i kryptografią.
Do swojej poprzedniej amerykańskiej firmy, wrócił (bezpowrotnie) nowy Dyrektor tego biura, inżynier po elektronice na Politechnice Warszawskiej, wybitny specjalista od Internetu. Ściągaliśmy go do SKW przez ponad pół roku. Zgodził się (z pobudek patriotycznych) pracować dla nowych służb, tracąc na tym finansowo.
Charakterystycznym przykładem braku wyczucia i odpowiedzialności płk Reszki było usunięcie z SKW młodego, niezwykle zdolnego absolwenta Akademii CISCO, który nie był związany z żadną opcją polityczną. Ten młody człowiek zrzekł się (bezpowrotnie) obywatelstwa zachodniego, aby poświęcić się pracy dla Polski. Mam pytanie do zwolenników PO. Czy tak ma wyglądać praktyczna realizacja obietnic PO skierowanych do powracających z emigracji Polaków?
Głęboko przekonany o krzywdzie, którą wyrządził płk Reszka wielu przyzwoitym ludziom z SKW, chciałbym przypomnieć, że podobne działania w UOP w latach 90. zakończyły się zapaścią Narodowej Kryptografii i skandaliczną sprzedażą narodowej infrastruktury telekomunikacyjnej TP SA. Ośmieszyło to Polskę na arenie międzynarodowej. Służby ochrony państwa nie mogą być zabawką w rękach żadnej grupy politycznej. Mają służyć niepodległej Polsce.
Sadzę, że sytuacja dojrzała do tego, aby poddać publicznej ocenie kondycję służb ochrony państwa sfery cywilnej i wojskowej w III Rzeczpospolitej. Nie mam wystarczająco głębokiej wiedzy i przygotowania, aby wystawiać laurki lub krytykować poszczególne osoby. Nie zajmowałem się, jak insynuowała Trybuna, weryfikacją żołnierzy i pracowników WSI. Grzebanie w teczkach pisanych przez esbeków byłoby dla mnie koszmarem. Mogę za to, bez trudu, ocenić przygotowanie technologiczne UOP/ABW/WSI do tego, do czego zostały powołane - do ochrony państwa.
Media szeroko pisały o politycznym aspekcie likwidacji WSI, niesłusznie pomijając bardziej drastyczny aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy w WSI w 2006 r. było obrazem z naszych najgorszych snów. Brak Kryptografii Narodowej, rosyjskie firmy obsługujące łączność WSI, zagraniczne urządzenia kryptograficzne z wątpliwymi certyfikatami lub bez certyfikatów do przetwarzania informacji narodowej dla najważniejszych osób w państwie i dla armii, borykające się z problemami polskie firmy zajmujące się kryptografią a w tle zbudowany za miliony złotych zdekonspirowany strategiczny system obrony państwa (polskiego) podarowany innemu państwu.
Kształceni w Związku Sowieckim oficerowie z mentalnością sowiecką nie byli w stanie oszacować zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa i ryzyka działań (i zaniedbań) podejmowanych przez kolejne rządy. W rezultacie Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.
II Rzeczpospolita była w stanie zbudować silne i ideowe służby ochrony państwa, których wizytówką była złamana Enigma. Służby ochrony państwa III Rzeczpospolitej zajmowały się wszystkim tylko nie ochroną państwa. Ich wizytówką jest tzw. Narodowy System Kryptograficzny budowany przez ABW od 2002 r. dla ok. 50 najważniejszych osób w państwie, w oparciu o (nie do końca zbadane) urządzenia kryptograficzne sprowadzone z zagranicy do Polski z udziałem osoby o ewidentnie kryminalnej przeszłości, skazanej w przeszłości za okrutne zabójstwo.

Przytaczam również fragmenty tekstu prof. Urbanowicza - „HUCPA I HARASSMENT”. Powstał  pięć dni później, w reakcji na zarzuty, że jako były pracownik SKW nie powinien ujawniać informacji na portalu internetowym. Autor napisał wówczas:

 Gdybyśmy żyli w normalnym kraju a nie w kraju, gdzie poniża i lży się publicznie przyzwoitych ludzi, którzy narażali swoje zdrowie i życie dla Polski, przyznałbym im rację. Przyznałbym im rację, mimo, że nie byłem funkcjonariuszem, moje nazwisko nie było tajne i byłem jawnym doradcą SKW ds. kryptografii i teleinformatyki.
          Gdy Minister Macierewicz, którego znam od 1981 r., poprosił mnie o pomoc w tworzeniu nowoczesnych służb ochrony państwa, nie wahałem się ani przez chwilę. Minister przyjął moje warunki. Wiedziałem doskonale, co mam robić, gdyż pracowałem wcześniej dla armii. Wiedziałem też, że odejdę ze służb po wykonaniu zleconej mi pracy. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że nigdy nie wiązałem swojej przyszłości ze służbami. Jestem wolnym człowiekiem i pewne zachowania naturalne dla służb są dla mnie zbyt krępujące. Robiłem, co robiłem, ponieważ tak się złożyło.
Nikt nie lubi być poniżany a jeśli już jest, ma święte prawo do obrony. Oszczercze, oszołomskie ataki na moich kolegów z SKW a przede wszystkim na Ministra Macierewicza, który jest dla mojego pokolenia „Solidarności” 1980/1981 legendą walki o Wolną Polskę i przez ostatnie 30 lat wielokrotnie udowadniał, że jest zdolny do największego poświęcenia dla kraju, były zwykłym, ordynarnym poniżaniem ludzi. Również ja czułem się poniżany. SKW i MON nie tylko nie stanęły w naszej obronie, ale metodą tzw. wycieków podgrzewały atmosferę. Jest to typowy harassment potępiany we wszystkich cywilizowanych armiach na świecie. Milczał też Rzecznik Praw Obywatelskich zobowiązany do reakcji w takich przypadkach.
Największą hucpą były występy w mediach b. szefa WSI. Szkolony w Związku Sowieckim ekspert od służb specjalnych miał odwagę opluwać bohatera „Solidarności” A. Macierewicza. Człowiek ten powinien milczeć do czasu wyjaśnienia jego działań i zaniedbań w BBN/WSI, gdyż wyrządził wiele szkód krajowi. Wystarczy wspomnieć opisane w Raporcie Macierewicza naginanie ustawy o ochronie informacji niejawnych w celu wprowadzenia zagranicznych, niecertyfikowanych w Polsce urządzeń kryptograficznych do przetwarzania informacji narodowych w armii, innych niż wspomniane w ostatnim akapicie mojego poprzedniego tekstu i skandaliczne zaniedbania związane ze sprzedażą TP S.A.
Żyjemy, gdzie żyjemy i musimy przyjąć konwencję, jaką narzucił nam przeciwnik. Jesteśmy bardziej odpowiedzialni niż minister, który zapowiadał dorżnięcie watahy i ujawniał tajemnice państwowe, tłumacząc się, że nie ma zamiaru ukrywać czyichś głupot. Nie będziemy ujawniać żadnych tajemnic, ani służbowych, ani państwowych, w tym głupot wspomnianego ministra, gdyż nie mamy zamiaru ani nikogo dorzynać, ani psuć niepodległego państwa, o które kiedyś walczyliśmy.
Nie podamy, więc do wiadomości publicznej, jakie kolejne zagraniczne urządzenia sprowadzał wspomniany minister na wyposażenie armii. Nie muszę mówić, jaką wesołość wzbudzało to w SKW, szczególnie wśród żołnierzy b. WSI, którzy byli przedtem w opozycji do kierownictwa WSI, gdyż nie zgadzali się na wprowadzenie w armii niecertyfikowanych urządzeń zagranicznych do przetwarzania informacji narodowych. Stawiali tym urządzeniom podobne wymagania, jakie stawia się w innych cywilizowanych krajach. Byli to ludzie świetnie wyszkoleni w NATO i doskonale wiedzieli jak jest w tych krajach. Dopiero objęcie służb wojskowych przez ministra Macierewicza pozwoliło tym ludziom normalnie pracować.
            Dzięki interwencjom ministra Macierewicza, ABW rozpoczęła w zeszłym roku, opisywaną w prasie, budowę systemu łączności utajnionej opartego na polskich urządzeniach kryptograficznych. Jest to wielki sukces PiS, o którym za mało się mówi. Minister Macierewicz jako pierwszy szef służb ochrony państwa sfery wojskowej był zainteresowany budową sieci łączności dla armii opartej na polskich certyfikowanych urządzeniach kryptograficznych. Wielkim sukcesem PiS i Ministra Macierewicza są decyzje podjęte w tym kierunku przez Ministra Obrony Narodowej (A. Szczygło).
Kilka osób pytało mnie o stosunek do oficerów, którzy ukończyli szkolenia w Związku Sowieckim. Moja odpowiedź jest tu jednoznaczna. Takich osób nie powinno być w służbach ochrony państwa w niepodległej Polsce. Z Raportu Macierewicza widać, że kierownictwo WSI składało się w większości z osób szkolonych przez Sowietów i stąd zapewne wynikała większość patologii, które doprowadziły do likwidacji WSI. Nie spotkałem się z żadnym przypadkiem, żeby osoba szkolona w Związku Sowieckim miała unikalne umiejętności przydatne do pracy w służbach. […]
Minister Macierewicz miał precyzyjny plan budowy nowych służb. Postawił na technologię, która jest piętą achillesową naszej armii. Wyjaśnił wiele nieprawidłowości w MON i zaniedbań ze strony kierownictwa WSI. Odniósł tu kilka spektakularnych sukcesów. Gdyby nasza działalność nie została przerwana, SKW byłaby dzisiaj znacznie bardziej nowoczesna i znacznie lepiej przystosowana do współpracy w relacjach sojuszniczych.
Minister A. Macierewicz spowodował, że polskie firmy zajmujące się kryptografią zaczęły śmiało wchodzić do armii. Już w grudniu 2006 r. (niecałe dwa miesiące po utworzeniu SKW), po interwencjach Ministra Macierewicza, pojawiły się w ABW długo oczekiwane certyfikaty dla polskich urządzeń IP Krypto, na które wcześniej monopol miała firma wymieniona w moim poprzednim tekście, która jako jedyna posiadała takie certyfikaty. Było to bezpośrednio po tym jak twardo zażądaliśmy recertyfikacji urządzeń tej firmy z wglądem w ich kompletną dokumentację. […]
 A. Macierewicz wniósł do służb ochrony państwa nadzieję na zmiany. Ludzie nie liczyli godzin pracy. Zmienialiśmy służby i było to widoczne gołym okiem. SKW wzmocniła czynności sprawdzające i zaczęły się pojawiać nowe firmy polskie firmy niepowiązane z żadnymi podmiotami zagranicznymi. Dlaczego nie zrobiono tego przez ostatnie 15 lat?
Polska kryptografia stała od lat na przyzwoitym europejskim poziomie. Wystarczy wymienić silne ośrodki w Poznaniu i Wrocławiu. Do tego dochodzą ośrodki w Warszawie: znaczący ośrodek związany z Politechniką Warszawską, skupiony wokół konferencji Enigma, silne grupy w WAT, WIŁ, na Uniwersytecie Warszawskim i w instytutach PAN, a także na uczelniach w Gdańsku i Katowicach. Zaczęliśmy tworzyć również ośrodek w KUL. Grupy te współpracują z najlepszymi ośrodkami europejskimi i światowymi. Dlaczego państwo nie zainwestowało w tych zdolnych ludzi cząstki olbrzymich pieniędzy wydanych na wątpliwe zagraniczne urządzenia kryptograficzne? Może to jest powód tego, że młodzi ludzie zajmujący się kryptografią po ukończeniu studiów wyjeżdżają na zawsze z kraju a potem wzmacniają bezpieczeństwo innych państw.
Na zakończenie, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim przyjaciołom SKW, pierwszych nowoczesnych służb specjalnych w Polsce. Jestem głęboko przekonany, że nie uda się zniszczyć wszystkiego, co zrobiliśmy w tak krótkim czasie. Wierzę, że zbudujemy nową Polskę, którą Premier Jarosław Kaczyński nazwał umownie IV Rzeczpospolitą. Wierzę, że żubra obudzonego przez J. Kaczyńskiego nie da się łatwo zatrzymać.

60 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuje za ten wątek. I pozdrawiam.

    MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz Molik,

      Dziękuję Ci za wizytę i również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Szanowni Państwo!

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wsieci-jaroslaw-kaczynski-wystartuje-w-wyborach-prezydenckich/yl073

    Jeśli to prawda, to:

    1. Musi nastąpić konfrontacja i zmasowany ostrzał – proszę wybaczyć terminologię quasi wojskową, ale jaśniej mi się ukonkretnia cel ostateczny - w kierunku opisywanym na blogu Pana Aleksandra. Jednym słowem wszystkie lufy na Pałac Prezydencki, od procy z wentyla po najnowsze technologie stealth, i manewrami ich, a jak trzeba to od czoła impetem, bo jak wiadomo impet to grunt. Niech się oszańcują, przejdą do rozpaczliwej obrony, nawet wezwą zewnętrzne posiłki, i tak będą bez szans. Swoją drogą to rzeczywiście zastanawiające: amatorscy obserwatorzy polityki, jak niżej podpisany, jasno rozumieją w którą stronę należy obrócić strategiczny wysiłek, a tuzy informacji i polityczni kierownicy nawy, jak dotąd jakby nie.

    2. Nastąpi para kampanijne dziamgolenie pokroju Kluziko-Rostkowskiego. Trzeba będzie zaprezentować się jako odpowiedzialny mąż stanu, rozważny polityk przedkładający dobro Kraju ponad własną ambicję i niszczące spory. Wyciszyć zbyt kontrowersyjne tematy, szukać tego co łączy, zrobić ukłon w stronę opiniotwórczych środowisk centrowych. Naciski na taką kampanię z pewnością wyjdą ze strony dobrze życzących, pytanie tylko, czy zostaną usłuchani. W drugim przypadku Bul ma w kieszeni kolejną kadencję, a nas jeszcze lepiej sobie policzą i rozpracują.

    3. Tertium non datur.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. viva cristo rey,

      "Jeśli to prawda". No właśnie. Bo jeśli taki tekst wychodzi spod ręki Mazurka i "ustawia" prezesa PiS w pozycji wyborczego konkurenta Komorowskiego, warto zastanowić się nad intencjami. Może w kontekście "konkurencyjności" łatwiej później atakować Kaczyńskiego i przypisywać działaniom PiS-u cechy kampanii wyborczej?
      Z postulatami w pełni się zgadzam. By obudzić PiS "w temacie Komorowskiego" trzeba się tego domagać, przypominać, pisać, mówić.
      Jeśli w 2015 roku Komorowski będzie prezydentem, opozycja nie ma szans na wygraną. Chyba, że w kształcie "koncesjonowanym".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  3. A. Ścios,
    dobry tekst i na czas - w chwili, gdy chcą powołać komisję na Macierewicza. a może Macierewicz powinien się na to zgodzić? Gdyby w Komisji zaczęły wychodzić takie rzeczy jak ta z tego artykułu, mogłoby skończyć się odwróceniem założeń i kompromitacją władzy. Wbrew tym idiotom mogłoby to ożywić zainteresowanie tematem bandyckich WSI. A przy okazji uwidocznić mocno ich promotora, który nie wątpię, że dawałby popis lojalności wobec swoich szefów w czasie prac takiej komisji.

    pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny Panie Aleksandrze,

    dziękuję za ten tekst i przypomnienie śp. profesora Jerzego Urbanowicza. Takiego ciągłego przypominania i powtarzania bardzo brakuje.

    Uważam, że w dzisiejszych medialnych warunkach utworzenie komisji ds. WSI byłoby otwarciem pola do nieustannych oszczerstw i ataków na likwidatorów WSI, z Antonim Macierewiczem na czele. Tak jak w przypadku komisji Orlenowej, społeczeństwo poza wylewanym z ekranów TV i portali internetowych jadem i sączoną nienawiścią w stosunku do PiS, nie wyniosłoby nic innego z posiedzeń komisji. Jeśli takie gremium powstanie, będzie to świadczyło o tym, że układ medialno-polityczny zabezpieczył się od każdej strony i uzgodnił cele i plany.

    Kaczyńskiego jako kandydata przedstawić ma w "wSieci" Piotr Zaremba, znany cykor posmoleński. Mogę się tylko domyślać, co tam powypisuje - to dość przewidywalne.
    Chodzi przede wszystkim o temat okładkowy - "wSieci" jako pierwsze przedstawi na okładce "dwóch kandydatów" i na tej nowalijce zarobi parę złotych. Przy okazji zwrócę uwagę na dwie rzeczy. Gazetę przeczyta parę tysięcy ludzi, okładkę w necie i punktach sprzedaży zobaczy parę milionów. Efekt?
    Po pierwsze - częściowe zepsucie Kaczyńskiemu efektu mocnego otwarcia kampanii (zawsze kandydaci wokół ogłoszenia decyzji budują klimat i wybierają moment). Po drugie - powoduje ustawienie Jarosława Kaczyńskiego w roli pretendenta, w roli kandydata na gorszej pozycji. Taki odbiór generuje zdjęcie na okładce. Od czasów pradawnych ugruntowany jest w kulturze europejskiej prymat prawej strony nad lewą (tak jest m.in. w Starym i Nowym Testamencie, takie były zwyczaje na dworach królewskich, wiedzieli o tym np. malarze w kolejnych epokach). Mamy tę zasadę wpojoną w różnych znakach od dzieciństwa, właściwie sobie tego nie uświadamiając. Wiedzą o tym świetnie filmowcy: operatorzy kamer, reżyserzy, montażyści. Redaktorzy "wSieci" też to wiedzą. Dlatego kandydatów ustawiają w stosunku do siebie naprzeciw, ale obecnego lokatora Belwederu ustawiają po naszej prawej, czyli po lepszej, postrzeganej jako pozytywna stronie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazef,
      a propos komisji, to pewnie ma Pan rację, że będzie taka, jak Pan mówi, le mogą ją utworzyć chyba i bez zgody Pisu (nie pamiętam, czy zwykłą większiością się tworzy komisje sejmowe)?

      Usuń
  5. Komisja śledcza powoływana jest przez Sejm w drodze uchwały bezwzględną większością głosów (czyli "zwyczajne" 50 % głosujących, głosy PiS nie wystarczą do zablokowania).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wojciech Miara,

    Zapewne Pan wie, że jeśli PO planuje powołanie "komisji ws.Macierewicza", to nie po to, by odkrywała ona prawdę o działalności "rosyjskiego peryskopu". Zbyt wielu ludzi PO było w polu jego widzenia.
    Przykład tzw. komisji hazardowej czy komisji ws.zabójstwa Krzysztofa Olewnika są dostatecznie mocnym dowodem, że reżim we współpracy z funkcjonariuszami propagandy potrafi ukryć każde draństwo.
    Zainicjowana przez Komorowskiego nagonka na Antoniego Macierewicza i zapowiedź powołania speckomisji, mają oczywisty związek z działalnością zespołu smoleńskiego.
    Ale nie tylko. Potwierdzają rosnące wpływy środowiska byłych WSI, podkreślają rolę lokatora Belwederu i sugerują, że Tusk został obecnie zmuszony do poddania się dyktatowi tego środowiska. Pisząc "zmuszony" mam na myśli sytuację, w której człowiek ten ma tylko jeden wybór - realizowanie scenariusza pisanego w Belwederze.
    Przypomnę pokrótce genezę obecnej sytuacji i starań WSI o "przywrócenie dobrego imienia".
    W liście byłych szefów WSI, opublikowanym w roku 2008 napisano: „Postulujemy prześledzenie procesu likwidacji i weryfikacji służb pod kątem popełnionych w jego trakcie nieprawidłowości i przypadków łamanie prawa.”
    Trzy lata później, w maju 2011 r. gen. Dukaczewski w liście skierowanym do Tuska, napisał: „Pragnę podkreślić, ze do chwili obecnej nasze problemy nie zostały rozwiązane mimo deklaracji przedwyborczych partii Pana Premiera oraz oburzenia wyrażonego w tzw. "Antyraporcie", jak również mimo uchwalenia przez posłów Platformy Obywatelskiej zmian w ustawie znoszącej WSI w dniu 25 lipca 2008 r., która nie uwzględnia zapisów zawartych w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego”.
    Miesiąc później Dukaczewski w kolejnym piśmie do premiera wyraził nadzieję, że „sprawa skrzywdzonych przez Raport Antoniego Macierewicza i Komisje Weryfikacyjna żołnierzy i pracowników WSI zostanie w końcu rozwiązana zgodnie z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie”.
    Od wielu miesięcy celów trwają zaś przygotowania do wprowadzenia nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego. Projekt MON z 16 października 2012 roku jest obecnie przedmiotem zaawansowanych konsultacji i uzgodnień, do których zaproszono również żołnierzy byłych WSI, skupionych w stowarzyszeniu SOWA.
    O szczegółach tej noweli pisałem w tekście USTAWA O REAKTYWACJI WSI z marca 2013r.

    Atak na Macierewicza i powołanie speckomisji są zatem elementem szerszej kombinacji zmierzającej do pełnej reaktywacji układu byłych WSI. Społeczeństwo ma się dowiedzieć, że likwidacja tej służby była nie tylko błędem, ale wręcz przestępstwem. Kto wówczas ośmieli się przeciwstawiać procesowi rehabilitacji zasłużonych sołdokratów?
    Komorowski - obrońca i polityczny patron WSI wyrośnie na postać "męża stanu", "tego, który przywrócił porządek" i zapewnił Polakom bezpieczeństwo. Ten proces musi zostać domknięty do końca 2014 roku. Choćby po to, by zapewnić Komorowskiemu reelekcję. A ponieważ bez wsparcia środowiska byłych WSI (media,propaganda, kombinacje operacyjne) jest to niemożliwe, trzeba wpierw zapłacić wyborcze myto.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. Ścios,
      mam tylko nadzieję, że Macierewicz się nie da. Mm tez nadzieję, że Pisowcy go nie zostawią w którymś momencie.

      Usuń
  7. Szanowny Panie Kazefie,

    "Rozebrał" Pan rewelacje "wSieci" bezbłędnie, zatem niewiele potrafię dodać. Nie mam cienia złudzeń, co do intencji i roli owych "niepokornych" żurnalistów. Warto zauważyć, że tekst o kandydowaniu prezesa PiS został "odpalony" właśnie w początkowej fazie belwederskiej operacji "przywracania dobrego imienia WSI". To informacja ze wszech miar korzystna dla Belwederu, bo pozwala ustawić (potencjalne) działania PiS-u wymierzone w Komorowskiego jako element kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego.

    Dziękuję Panu i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A. Ścios:

    a tutaj jakiś nowy przekręt tej bandy:

    http://www.wykop.pl/ramka/1827010/prezydent-za-utworzeniem-na-rakowieckiej-muzeum-zolnierzy-wykletych/


    Podejrzewam, że wobec popularności sprawy Żołnierzy WYklętch banda chce przejąć rząd dusz w tej sprawie i rozmiękczyć wymowę i upamiętnienie, a w szczególności nie dopuścić do zbyt klarownych powiązań przeszłości z teraźniejszością w kontekście personalnym - co np. robi m. in. Leszek Żebrowski, wskazując w swoich wykładach wyraźnie pomost między nomenklaturą kbwiacką a współczesną.

    Przy okazji Komorowski zapewne rozpoczyna w ten sposób swoją kampanie wyborczą, ogłupiającą naiwniejszą część elektoratu prawicowego. Szkoda, że tego ,,WSieci" nie napisze. Ale jeśli ten ostatni artykuł o kandydowaniu Kaczyńskiego byłby ,,inspirowany", a to rzeczywiście całkiem prawdopodobne, to wiele wyjaśnia.

    A teraz będzie widać, to co Pan już pisał - może już nie starczyć czasu na przedstawienie elektoratowi dokonań Bronka (o ile w ogóle ktoś będzie miał taką wolę!) i takie sztuczki znakomicie będą się udawały. Jeszcze czekamy na wrak - to moim zdaniem będzie straszny cios dla Pisu.

    A propos działań WSI w sprawie komisji sejmowej, dziś też Michalkiewicz na ten temat napisał, i spodobało mi się motto z ,,Towarzysza Szmaciaka":

    ,,„Za strach, za smak upokorzenia, zapłaci czelna mu hołota i będzie odtąd gnić w więzieniach, aż z niej zostanie kupa błota”.

    - które uznał za główny motyw działań mających na celu ,,wytarzanie w smole i w pierzu złowrogiego Antoniego Macierewicza, a następnie unicestwienie go politycznie - a może nawet i fizycznie". Po Smoleńśku nikt w Pisie nie powinien lekceważyć i takiego wariantu.

    Te miesiące będą w kontekście serii wyborów nadchodzących w 2014 i 2015 r. może nawet już nie tyle sprawdzianem zdolności politycznych opozycji, co ich podsumowaniem z ostatnich lat - oby nie okazało się, że bezpowrotnie zmarnowanych. Ponieważ Pan wskazuje i wskazywał na takie zagrożenia od dawna, radzę tym Pisiakom, którzy czytają tego bloga, a na pewno są tacy, by zaczęli myśleć poważnie o swojej skórze, którą im władza wygarbuje, jak padną w wyborach, oraz na zwróceniu łaskawej uwagi decydentów w Pisie, którzy chyba sami nie męczą się czytaniem analiz i publikacji politycznych, zwłaszcza dla nich niewygodnych albo zbyt skomplikowanych, na rady Aleksandra Ściosa. Nie jest to apel akolity podążającego za słowem mistrza, bo nieraz sie tu z Panem Ściosem nie zgadzałem, ale w kwestii WSI doradzam uważne go wysłuchanie - i reakcję.

    Ale ponieważ pierwsze wybory, do PE , mogą być przez PiS wygrane, obawiam się, że będzie euforia i pozostawienie frontu belwedersko-bezpieczniackiego po staremu.


    Pozdrawiam Pana Ściosa, Kazefa i wszystkich innych


    OdpowiedzUsuń
  9. Wojciech Miara,

    Próba przejęcia przez Komorowskiego inicjatywy utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych jest oczywiście częścią kampanii propagandowej i służy budowaniu fałszywego wizerunku lokatora Belwederu. Takie puste gesty niewiele kosztują "patriotę z przypadku", mogą natomiast być wykorzystane dla medialnego umocnienia wizji "konserwatysty" i "męża stanu".

    Proszę nie oczekiwać, by ludzie "wSieci" zechcieli ocenić w prawdzie postać Komorowskiego. "Niepokorni" żurnaliści piszą wiele na jego temat, lecz w większości są to relacje "do bólu" układne, poprawne i pozbawione głębszej refleksji. W takim podejściu celują wszystkie "nasze" media, stawiając raczej na grę na emocjach niż przekazywanie wiedzy.
    Czasem dochodzi do zadziwiających i bardzo nierzetelnych zachowań tych ludzi, jak na przykład, gdy publicysta Janecki ogłasza tekst "Zamiast atakować Macierewicza i Seremeta prezydent Komorowski powinien wydać białą księgę z aneksem do raportu o WSI. Okazałoby się, co jest prawdą na jego temat, a co oszczerstwem", w którym szeroko korzysta z informacji zawartych w moich 50 pytaniach do Komorowskiego lecz nie ma odwagi powiedzieć czytelnikowi, skąd pochodzi ta wiedza. To jest bardzo charakterystyczna cecha wielu "niepokornych" i "niezależnych".

    Jeśli zaś chodzi o reakcje polityków PiS na zagrożenia ze strony środowiska Belwederu, to jestem przekonany, że taka świadomość istnieje. Problem w tym, że jakiś wybitny strateg partii opozycyjnej postanowił: najpierw rozprawa z Tuskiem, potem "się zobaczy".
    Ma Pan oczywiście rację, że ewentualna wygrana w wyborach do PE wywoła hiper euforię i skutecznie uśpi wolę walki. Są w PiS-ie ludzie, którzy z pewnością zadbają, by "nie prowokować" funkcjonariuszy medialnych, nie zasłużyć na miano "ekstremy" i nie atakować zbyt mocno belwederskiego "konserwatysty". Jeśli ci sami ludzie utworzą po wyborach kolejną partyjkę renegatów - nie będę zaskoczony. To już stały sposób rozgrywania spraw w partii Jarosława Kaczyńskiego.
    Warto tylko zauważyć, że zawdzięczamy to w dużej mierze robocie "naszych" mediów, które nie tylko nigdy nie podjęły dyskusji o przyczynach wyborczych porażek, ale z jakimś serwilistycznym otępieniem promują byle medialną "gwiazdkę" PiS-u, by tuż po jej upadku/zdradzie/odejściu natychmiast przerzucić się na kolejną postać.
    To jest opozycyjność najgorszego sortu.
    Nie oczekuję zatem, by racje anonimowego blogera zostały dziś wysłuchane. Decyduje o tym dość prosty mechanizm. Jeśli nawet niektórzy politycy, eksperci i medialni guru "naszego" środowiska dojdą kiedyś do wniosków, które były prezentowane na tym blogu od dawna ( a stało się tak już w kilku kwestiach) , nigdy nie przyznają się do błędu i nigdy nie ujawnią źródła swojej wiedzy. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo jeśli PiS przegra wybory w roku 2015, marzenia o wolności oddalą się na dziesięciolecia.
    Jestem jedynie spokojny, że "nasze" media przeżyją nawet takie doświadczenie.

    Pozdrawiam Pana


    OdpowiedzUsuń
  10. Zaskakująca śmierć prof. Jerzego Urbanowicza:

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/zaskakujaca-smierc-prof-jerzego-urbanowicza/
    http://www.fakt.pl/Drugi-profesor-od-Smolenska-nie-zyje-,artykuly,176603,1.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka ciekawostka
    www.biatel.pl/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Panie Aleksandrze

    Jeden poranek i tyle zabawnych niusów.

    1. Zdanie, które mogłoby wejść do kanonu dowcipasów o Radiu Erewań:

    "Na Białorusi funkcjonuje spokojna dyktatura, w której nie ma już prawie opozycji. W Rosji reżim jest tak silny, że nie musi obawiać się o wynik kolejnych wyborów. Natomiast nad Ukrainą zawisła groźba krwawego dyktatu" - ostrzega Biekieszkina.

    A co w państwie…duńskim?

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niezawisimaja-gazieta-ostrzega-przed-rozpadem-ukrainy/b5f5w

    2. Adam Bielan: przystępuję do Polski Razem Jarosława Gowina. Startuję z Krakowa.

    I dalej:

    „PJN po prostu w pewnym momencie okazał się być przybudówką jednej z dużych partii, czyli Platformy Obywatelskiej. Pamiętam zachowanie liderki tego ugrupowania - Joanny Kluzik-Rostkowskiej, która zdradziła później swoich kolegów i poszła za stanowisko - najpierw w parlamencie, a później stanowisko rządowe do Platformy Obywatelskiej” - mówi Bielan.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,title,Adam-Bielan-przystepuje-do-Polski-Razem-Jaroslawa-Gowina-Startuje-z-Krakowa,wid,16341820,wiadomosc.html?ticaid=1120e3#czytajdalej

    3. „Czy zawsze musimy być spóźnieni przynajmniej o jedną generację uzbrojenia? (…) "Działanie połączone" (joint) jest podstawowym wymogiem współczesnych operacji wojskowych – wyjaśnia Majewski.

    http://technowinki.onet.pl/aktualnosci/gen-lech-majewski-po-raz-pierwszy-mamy-szanse-stworzyc-armie-nowoczesna/gl9wp

    Jak to mówio – dobry dżoint nie jest zły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jeden nius:

      http://polska.newsweek.onet.pl/sondaz-newsweeka-platforma-wyprzedza-pis-czytaj-na-newsweek-pl,artykuly,279158,1.html

      "Tendencja wzrostowa PO" zaznaczała się już od jakiegoś czasu. Trzeba będzie to z całą powagą skomentować w "naszych" mediach, np. szukając przyczyn w zapowiedziach Tuska o "likwidacji kolejek do lekarzy".

      Bez sensu to wszystko.

      I jak tu nie wierzyć Ściosowi?

      Usuń
    2. Jest takie piękne słowo wymyślone przez Feliksa Konecznego: KOŁOBŁĘD.

      Usuń
  13. WAŻNY WYWIAD A. MACIEREWICZA DLA wP:


    Co się może kryć za chęcią powrotu do sprawy weryfikacji WSI?

    Nie wiem co stoi za tym planem, wiadomo natomiast, kto za nim stoi. To ci sami ludzie, którzy odpowiadali za przestępstwa i nieprawidłowości w WSI. Znaczącą dla tej kwestii jest również sytuacja wewnętrzna w Platformie Obywatelskiej. Widać pomysł na stworzenie formacji politycznej, łączącej tęsknotę za komunistycznymi służbami specjalnymi z ideologią gender. Taka formacja chce się właśnie wypromować i jest pewna, że dając forum byłym agentom komunistycznym, dając im możliwość prezentacji poglądów w Sejmie i komisji śledczej stanie się skuteczną formułą integrującą aparat władzy i biznesmenów wyrastających z dawnego układu postkomunistycznego. Oni liczą, że taka formuła być może przyciągnie również nowy elektorat do swojej nostalgicznej wizji PRL-u i świata komunistycznego przedstawianego a la James Bond.


    Komisja śledcza będzie wykrzywiała prawdę o WSI? Czy może będzie forum rzetelnej informacji o tych służbach?

    Przecież nie będzie tam mowy o miliardach, które zostały zagrabione, nie będzie mowy o zniszczonym państwie, nie będzie mowy o ludziach, których wsadzano do więzienia za walkę o prawdę o Katyniu, czy za „Solidarność”, czy za walkę o niepodległość. Będzie jedynie kłamliwe i fałszywe przedstawianie historii WSI a la Bond. W taki fałszywy sposób będzie prezentowana np. zbrodnicza formacja, jaką była GRU. A to właśnie GRU ukształtowała WSI. Mówili o tym również ludzie z Platformy Obywatelskiej kilka lat temu.


    Słysząc to, co dziś mówią politycy PO, łatwo zapomnieć o tym, jakie było stanowisko PO ws. likwidacji WSI.


    Przecież jeszcze kilka lat temu politycy PO mówili, że WSI to było przedłużenie GRU na Polskę. I rzeczywiście te służby niczym innym nie były. I dlatego WSI zostały zlikwidowane. Rzeczą charakterystyczną jest, że ci, którzy reklamują obecnie WSI np. wielkie gazety czy telewizje, nie są w stanie wykazać nieprawidłowości w działaniu komisji weryfikacyjnej. Muszą sięgać do zupełnie absurdalnego przekręcania orzeczenia prokuratury, która umorzyła śledztwo w tej sprawie.


    Umorzenie śledztwa ws. działalności komisji weryfikacyjnej spowodowało sporą burzę w niektórych mediach i środowiskach politycznych.

    W działalności komisji weryfikacyjnej nie było żadnych nieprawidłowości. Gdyby były, gdyby była jakakolwiek nieprawidłowość, prokuratorzy dawno już skierowaliby do sądu akt oskarżenia. Oni jednak nie byli w stanie znaleźć żadnych działań sprzecznych z prawem. Dlatego również ci, którzy zostali wykazani w raporcie o WSI, nie sądzili się ze mną. Ze mną sprawy przegrywali.


    Zarzuca się panu jednak, że w wyniku procesów sądowych Skarb Państwa stracił przez pana spore sumy. Dlaczego tak wiele odszkodowań musiało państwo płacić?

    Ludzie wymienieni w raporcie dot. WSI sądzili się z MON. A Ministerstwo, obsadzone ludźmi Platformy Obywatelskiej, szło na ugodę. I z tego właśnie tytułu powstały wysokie kwoty, jakie administracja Donalda Tuska płaciła. To jednak nie jest żadne novum. Pamiętajmy, że identycznie zachowywał się rząd Hanny Suchockiej i Andrzej Milczanowski. Oni po 1992 roku również szli na ugodę ze skarżącymi i dawali im satysfakcję. Mamy więc powielenie po ponad dwudziestu latach to, co działo się w czasie zwalczania uchwały dotyczącej lustracji.


    Ostatnio stał się pan obiektem wielu ataków, które często okazywały się później nieuzasadnione. Jednak media chętnie organizowały kampanię informowania o rzekomych nieprawidłowościach, jakich miał się pan dopuścić.

    O tym, ile warte są te ataki, wiele pokazała ostatnia burza, jaką rozpętano wokół rzekomego tłumaczenia raportu z WSI. Podano, że tłumaczenie zlecono jeszcze przed ujawnieniem tego raportu. Gdyby tak było, to byłoby przestępstwo. W tej sprawie były zarzuty, wielka kampania, aktywność wielu mediów, zaangażowanie w to szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego etc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tymczasem cały materiał dowodowy stanowiły dwie umowy o zleceniu tłumaczenia Monitora Polskiego, czyli jawnego dokumentu dot. WSI. Mimo tego prowadzono wielką kampanię oszczerstw i potwarzy. Do dziś nikt z kłamców nie raczył powiedzieć słowa „przepraszam”. To pokazuje, iż weszliśmy w taką epokę, w której nie potrzeba żadnej nieprawidłowości, nie potrzeba żadnego błędu, czy winy. Wystarczy, że druga strona dysponuje służbami specjalnymi, mediami i chętnymi do tego typu działań politykami, by przegłosować dowolną rzecz. Weszliśmy w ciekawe czasy.


    Co jeśli dojdzie do powstania komisji? Będzie pan się stawiał na jej wezwanie?

    Oczywiście w posiedzeniach takiej komisji będę brał udział. Będę się stawiał i przedstawiał prawdę o przestępczych działaniach WSI, począwszy od prowadzenia akcji FOZZ, przez nielegalne wydawanie poświadczeń bezpieczeństwa, a skończywszy na handlu bronią. To jedynie niewielki wycinek działalności WSI. Być może warto raz jeszcze porozmawiać o przestępczych działaniach Służb. Jeśli Platforma się do tego przychyli i będzie chciała, by kampania wyborcza toczyła się wokół przestępstw WSI... Sądzę, że patronem tej dyskusji powinien być poseł Konstanty Miodowicz. On w kilku wywiadach nazwał WSI potworkiem, będącym spuścizną po GRU, którą należałoby pokazywać w parku okropności komunistycznych. Poseł personalizował tę sprawę, mówiąc o jednym z byłym szefów WSI. Wielu polityków PO mówiło w ten sam sposób.


    Platforma niemal cała głosowała za likwidacją WSI.

    To dlatego Sejm rozwiązał WSI tak ogromną większością głosów. Dlatego w tym projekcie o rozwiązaniu Służb przyjęto, że wiedza o nieprawidłowościach i przestępstwach musi być ujęta możliwie najszerzej. Ona była utajniana i blokowana przez propagandę, wynoszącą pod niebiosa działania WSI. Niestety jest długa tradycja w Polsce, by bohaterów przedstawiać jako przestępców, a przestępców jako bohaterów. Niestety po dzień dzisiejszy doznaje tego płk. Ryszard Kukliński, którego wciąż ludzie broniący WSI traktują jako przestępce. A to on ratował honor Wojska Polskiego. Atakują go ci, którzy pracowali dla totalitarnego, aparatu komunistycznego.


    Wśród merytorycznej krytyki raportu z weryfikacji WSI pojawia się często argument, że w raporcie umieścił pan agenturę WSI, co stanowi precedens na skalę światową. Komisja nie ujawniła zbyt dużo nazwisk?

    Zamiast powtarzać tezy ludzi w WSI należy sięgnąć do raportu. Jasno w nim widać, że sieć agenturalna jest niezwykle oszczędnie przywoływana. Wedle mojej pamięci nazwiska agentów nie przekraczają 65 osób. To było niemal tyle samo, co lista z 1992 roku. Jednak raport nieporównanie dokładniej opisuje nie agentów, ale funkcjonariuszy WSI. Oni stanowili kręgosłup tej służby i byli szkoleni w Moskwie przez KGB i GRU. Oni rzeczywiście, w liczbie kilkuset, zostali ujawnieni. Tak nakazywała ustawa. I słusznie, bowiem Polacy mają prawo wiedzieć, kto był, kto tworzył aparat ważniejszej dla bezpieczeństwa militarnego Polski służby. Kto miał chronić wojsko? Jeśli mieli to robić ludzie kształtowani przez GRU to nie dziwmy się, że rzeczywistość medialna i polityczna jest kształtowana na korzyść GRU. Taka jest logika rzeczy. Warto uświadomić sobie, że w czasie szkolenia organizowanego przez GRU czy KGB kursanci byli również rozpracowywani. Służby zdobywały pełną, dogłębną wiedzę na temat kursanta. Jeśli stworzono służby wojskowe w oparciu o ludzi tak właśnie kształconych, nie dziwmy się, że ci ludzie nigdy nie złapali choć jednego rosyjskiego szpiega. Po 1990 roku WSI nie złapało ani jednego rosyjskiego szpiega. Kruk, krukowi oka nie wykole...

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/72162-macierewicz-odpowiada-krytykom-wsi-to-bylo-przedluzenie-gru-na-polske-mowili-o-tym-rowniez-ludzie-z-po-nasz-wywiad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ogloszeniu paru szczegolow o wiezieniach CIA w Alt Keykuth (15 milionow w grubych banknotach ktore WSI musiala pewno rozmienic na drobne w prowadzonej przez siebie sieci kantorow wymiany aby byly inne numery banknotow), np.
      Washington Post zastanawiam sie jaka dzialke dostal umilowany prezydent Polakow Bul-Komoruski z Budy Ruskiej. To przeciez przyjaciel Dukaczewskiego i pewno jakas sumke z funduszu plk. Derlatki dostal z rozdzielnika. Kwach i Miller dostali wakacje w Stanach ("wykladali na uczelniach") pewno z innych funduszy CIA. Oczekuje z niecierpliwoscia na kolejne wizyty seryjnego samobojcy ktory strzela z sopelkow z cyjankiem. Kto nam teraz umrze na zawal serca? Patrze z zazenowaniem jak malo profesjonalni sa ludzie ze WSI pomimo szkolen u towarzyszy radzieckich.
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
  15. Panie Aleksandrze!

    Bardzo proszę o potwierdzenie (najlepiej boldem), że w 2015 roku NAJPIERW ODBĘDĄ SIĘ WYBORY PREZYDENCKIE, a dopiero po nich, jesienią, - WYBORY PARLAMENTARNE!

    Niedookreślenie (celowe?) pozwala na rozmaite gry i zabawy "państwa redaktorstwa" - np. red. red. Mazurek, Zaremba i chyba Karnowski - w charakterze obiektywnych, w dodatku "naszych" dziennikarzy :) "ustawiają" lidera PiS jako kontrkandydata dla BK (jak się nie stawi - napiszą niechybnie, że stchórzył), a red. Janecki, któremu wierzę tak samo jak jego ex-zwierzchnikowi, członkowi KC PZPR, red. Królowi z ex-Wprost - (a to jest podobno doradca medialny PiS - rany boskie!!!), chcąc się wykazać przed PiS (?), a z drugiej strony (jak oni wszyscy) - bojąc się zanadto podpaść waadzy w Belwederze, publikuje coś tak idiotycznego, jak propozycja dla Komorowskiego opublikowania białej księgi!!! Choć dobrze wie, I MY TO WIEMY, że BK prędzej by ten aneks zjadł, niż go upublicznił, zresztą kto wie, czy już dawno tego nie zrobił!

    Żeby było śmieszniej - "doradca medialny PiS" - dokonuje przy tym plagiatu, wykorzystując w swoim tekście "50 pytań Aleksandra Ściosa do BK", bez powołania się na autora. Za co powinien polecieć z funkcji z prędkością światła, bo w końcu kto jak kto, ale Prawo i Sprawiedliwość kradzieży intelektualnej tolerować nie powinno!

    Nb, od bardzo dawna nie potrafię wyjść ze zdumienia, że PiS nie wykorzystuje Pańskich analiz politycznych, ale za wiele widziałam w ciągu minionych 4 lat, żeby nie rozumieć, dlaczego tak się dzieje!

    Rad przedwyborczych (z 2011r.) zespołu prof. Urbanowicza TEŻ, koniec końców NIE WYKORZYSTANO, żadnej kontroli wyborów nie było, więc nic dziwnego, że przegrano - jakby na zamówienie!!!


    Dlatego coraz bardziej powątpiewam czy przy tak "życzliwych" doradcach jak redaktorzy 'naszych_mediów' - i przy takiej, jak dotąd, logistyce przedwyborczej (a nic nie wskazuje, żeby tu się miało cokolwiek zmienić!) - PiS uda się wygrać wybory w 2015!


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń


  16. Rzesza rodzimych i jewropejskich gawnojedów ma poważny dylemat: jak zdobyć miano rzecznika ukraińskich dążeń i nie zdenerwować tow. Putina.

    Pański wczorajszy tweet, arcy-trafnie opisujący bohaterskich "kukizów", walczących pieśnią o wolność Ukrainy -

    [Chyba w końcu jednak nie zaśpiewali? Ale to nieważne, bo jak powiedział nadredaktor Wildstein: "Sam fakt naszej obecności tam był ważny" (NO PEWNIE!!! Zwłaszcza z Kukizem i jemu podobnymi!) ]

    - można doskonale odnieść do sytuacji w III RP, gdzie bohaterscy redaktorzy 'naszych_mediów' dokonują nie lada akrobacji, aby dla utrzymania nakładu (kasa misiu, kasa) wciąż uchodzić za szczerych patriotów i gorących zwolenników PiS, nie narażając się przy tym Komorowskiemu i jego wesołej gromadce koziejowej!

    Kozieja to nawet do TV Rep. zaproszono (i uprzejmie z nim rozmawiano!). Tylko patrzeć, a Jaruzelskiego i Michnika zaproszą. Jak pluralizm to pluralizm!!!

    O P O Z Y C J A! - w mordkę jeża!

    OdpowiedzUsuń
  17. @All

    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego świetny tekst prof. J. R. Nowaka z ostatniej "Gazety Polskiej" pokazujący jak Węgrzy zabrali się pod wodzą Orbana za rozliczanie komunizmu i agentury nie został wyeksponowany i udostępniony do darmowej lektury na portalu niezalezna.pl.
    Zwłaszcza fragmenty dotyczące ukarania agentów oraz byłych członków rządu węgierskiego za defraudacje finansowe powinny być szeroko komentowane i rozpowszechniane przez reprezentantów mediów chcących uchodzić za niezależne. W przeciwnym razie medialna cisza panująca w polskich mediach, którą kilkakrotnie podkreśla profesor, trwać będzie nadal.

    Postanowiłem wkleić obszerne fragmenty wspomnianego tekstu do netu. Linki poniżej:

    CZĘŚĆ 1
    .
    CZĘŚĆ 2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Krzysztofie,

      Ja się chyba domyślam - dlaczego :)

      Victor Orban prawdopodobnie nieco podpadł red. Sakiewiczowi, który - sądząc po szumnych wyjazdach na Węgry i prawie już zawiązanej koalicji sakiewiczowsko - węgierskiej, miał w zw. z Węgrami dalekosiężne plany na własne "wybicie się na niepodległość". :)))

      A tu Orban, widząc co się wyrabia w Polsce i patrząc swego, nawiązuje RÓWNOPRAWNE stosunki gospodarcze z Putinem, unikając cienia podległości politycznej. A ponieważ to polityk wybitny, i dbający przede wszystkim o swój kraj, przy tym odważnie i skutecznie stawiający czoła eurokracji - w sumie: przereklamowanej bandzie mięczaków! - jest prawdopodobnie skazany na sukces. W każdym razie reelekcję ma w kieszeni! Co dobrze wróży przyszłości bratanków.

      I tego Putina oni nie mogą mu darować. Z bardzo różnych powodów, ale nie mogą! Dlatego teraz "wspieramy medialnie" Ukrainę, o Polsce (jako państwie zasługującym na taką samą niepodległość jak "bratnia Ukraina") jakby zapominając. To są jednak bardzo próżni ludzie ci "nasi" dziennikarze i liczą się dla nich przede wszystkim osobiste, indywidualne sukcesy, niektórzy może zresztą chcą zaistnieć jako politycy, kto wie?

      Pozdrawiam, dziękuję za linki.

      Usuń
    2. Bardzo dziekuje za to podsumowanie sytuacji na Wegrzech. W Polsce mogloby byc podobnie jakby nad Wisla mieszkalo mniej Europejczykow a wiecej Polakow.
      Jasiu z Hameryki

      Usuń
    3. Urszula,

      Kwestia tylko, czy z Rosją Sowiecką MOŻNA mieć równoprawne stosunki, czy aby prędzej czy później Putin (czy ktokolwiek inny z kremlowsko-łubiańskiego naczalstwa) nie potraktuje Węgier tak, jak traktuje każdy kraj znajdujący się w "bliskiej zagranicy".

      Usuń
    4. Jaszczurze,

      Przede wszystkim: bardzo się cieszę, że się wreszcie odezwałeś!
      Myślałam, że może wyjechałeś na jakieś stypendium overseas, bo i "Na marginesie" ostatni wpis (z filmem o Gan-Ganowiczu) z listopada ub. r.

      Masz rację! Zasadniczo NIE MOŻNA. Ale, pytam z kolei Ciebie, czy Orban - polityk mądry i PRAGMATYCZNY - miał inne wyjście? Czy "wolny świat" dał mu choćby cień szansy? Przeciwnie: przywódca Węgier od początku jest bezwzględnie zwalczany przez "naczalstwo" UE, a w przeciwieństwie do Polski, jego niewielki kraj nie posiada wystarczająco wiele zasobów, aby mógł sobie pozwolić na "splendid isolation".

      Przy okazji: i na tym polu widać, jak "w samą porę" wyeliminowano prezydenta Lecha Kaczyńskiego, niewątpliwego sprzymierzeńca Orbana w UE.

      Co do przyszłości... Cóż! Skoro i tak "od Władywostoku do Port Artur" Europę (jeżeli się nie opamięta) czeka los eurokołchozu pod ruskim patronatem - będzie to nasz "wspólny europejski los";))

      Zresztą, zgodnie z doktryną Jekateriny Wtoroj, Rosja "blisko" graniczy z kim chce. ("A z kim chce? Z nikim!")

      = = = = = =

      Niespecjalnie wierzę w rozmaite proroctwa, przepowiednie, czy "analizy przyszłości", poza, rzecz jasna tymi by AŚ ;), ale czasem wierzę poetom.

      Dlatego przytoczę Ci zakończenie Herbertowych "Przemian Liwiusza":


      Mój ojciec wiedział dobrze i ja także wiem
      że któregoś dnia na dalekich krańcach
      bez znaków niebieskich
      w Panonii Sarajewie czy też w Trebizondzie
      w mieście nad zimnym morzem
      lub w dolinie Panszir
      wybuchnie lokalny pożar

      i runie imperium



      Długo łudzilismy się, że "runięcie imperium" zaczęło się "w mieście nad zimnym morzem". Niestety, rychło się okazało, że było to "runięcie" w pełni kontrolowane przez tych co trzeba, i dało czas "ojczyźnie proletariatu" (de facto: terroryście oraz pasożytowi świata) na przepoczwarzenie się w sowieckie carstwo.

      Więc może ma się to stać w Panonii?
      Albo w Sarajewie?


      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Stypendium to nie, ale owszem, podróże, które kształcą.

      I teraz "do adremu": Zasadniczo NIE MOŻNA. Ale, pytam z kolei Ciebie, czy Orban - polityk mądry i PRAGMATYCZNY - miał inne wyjście?

      a/ Nie miał wyjścia i b/ skończy się to dla Węgier tak samo, jak i ekspansja zachodniej finansjery i lewactwa. Albo i gorzej...

      A co do "pragmatyzmu", polecam: http://www.defence24.pl/analiza_w-relacjach-z-rosja-orbn-wpadl-w-pulapke-pragmatyzmu

      A co do mojego bloga, odrobię zaległości czym prędzej!

      Usuń
    6. Powtórzę: masz rację, także i w tym, że prawdopodobnie był to "pragmatyzm sterowany", którego, zachwycając się węgierską konstytucją, realną dekomunizacją, wypowiedzeniem posłuszeństwa UE, etc.- długo nie zauważałam.

      Za to teraz dostrzegam stojącego za tym Putina. I z przerażeniem myślę, czy to aby nie on (+ węgierski odpowiednik WSI) nie prowadzą od początku tej transformacji, która może się okazać ćwiczeniem kolejnego wariantu pierestrojki, a już na pewno służyć oflankowaniu Europy od południa, skoro z Polską już sobie poradzono! Jak myślisz?

      Dziękuję za link. Nie znałam ani autora ani portalu. Czy sądzisz, że są wiarygodni?

      Pozdrawiam

      PS. Panie Aleksandrze, gdyby Pan się wreszcie pojawił i tu doczytał, proszę także o Pańską opinię.

      Usuń
    7. Defence 24, politykawschodnia - portale prowadzone przez Piotra Maciążka. Można czasem się z nimi nie zgadzać, co do ocen i konkluzji, ale jak na tzw. "mejnstrim" są wiarygodni. Przynajmniej nie łykają bajeczek o dobrym wujku Putinie czy o "nieuniknionej wojnie chińsko-ruskiej".

      Mam niestety za małą wiedzę (plus bariera językowa oprócz paru zwrotów grzecznościowych i ichniego "hebrajskiego"), żeby jednoznacznie powiedzieć, jak dokładnie jest na Węgrzech.

      Ale abstrahując od Węgier, zauważ(cie) jedną rzecz, że sowieciarze, agentura wpływu, użyteczni idioci od jakiegoś czasu coraz bardziej grają "prawicową" kartą. A to Max Kolonko daje Putinowi tytuł "człowieka roku" za "konserwatywną" i "nacjonalistyczną" politykę, a to Orban korzysta ze wsparcia Putina, a to Kościół katolicki jedna się z kagiebistami. To znów Putin, towarzysze z KP Chin Ludowych, a nawet nieświętej pamięci Kim Jong Ill robią za "katechonów", a rządzone przez nich komusze kraje za "ostatnie bastiony porządku sakralnego". Moim zdaniem to nie są przypadki, a zorkiestrowana taktyka, a może i strategia.

      Usuń
    8. Jestem tego samego zdania. :)

      Ten ciąg bolszewii i wszelkiego lewactwa (doskonały przykład Maksia K.) na szeroko pojęte "wartości konserwatywne" staje się coraz bardziej widoczny!

      W Polsce na tę nutę od dawna (fałszywie) zawodzi otoczenie namiestnicze i wesoła gromadka trepów koziejowych.

      Usuń
  18. Boli mnie to co przeczytałam. Czy to wszystko z rozwiązaniem WSI przez pana Macierewicza, naprawdę poszło na darmo? Wszystko to, co w 2005-2007r zrobili ci ludzie: prof. Urbanowicz, ci wszyscy zdolni, młodzi polscy informatycy, ten człowiek, który z pobudek patriotycznych właściwie pozamykał sobie wszystko by móc pracować dla dobra Polski. Nieprawdopodobne. „Ludzie nie liczyli godzin pracy”. To wszystko na daremnie?! „laboratorium badania ulotu elektromagnetycznego”, „świetnie wyszkolonych w NATO, reprezentujących wówczas a może i obecnie najwyższy europejski poziom”. „Oni” to wszystko przechwycili i Sowietom na tacy dali?
    A ten Reszka? Użyteczni idioci… za Jeremy Wiśniowieckiego czy w „Panu Wołodyjowskim” byliby ścięci lub nabijani na pale tak, aby wiedzieli, czuli, że umierają.
    W ogóle chyba tylko my tutaj, dzięki pańskiemu wkładowi, mamy świadomość, kto to jest pan Macierewicz, czego on tak naprawdę dokonał z pomocą ludzi, których sobie sam zorganizował? W TV gównianych, ten mąż stanu jest przedstawiano, jako taki donkiszocik, który co rusz chce z niewiadomych powodów zadzierać z WSI, i niszczyć obronność Polski.
    Panie Aleksandrze, ja już nie mam wątpliwości, że przepieprzymy te nadchodzące wybory. To nie popadniecie w beznadzieję, ale czysty realizm każe mi tak uważać. „Gdzie spojrzeć do koła dżungla!” Pójdziemy na dziesięciolecia w niewolę bolszewi, wpadniemy w łapska zbydlęconego homosovieticusa. Wówczas będą mogli się wszyscy przekonać, co oznacza prawdziwa wolność, a co Owsiakowe „robta co chceta” usprawiedliwiające każde kłamstwo, przekręt, zbrodnię, wynaturzenie i zdradę.
    Czemu tak idzie nam prawdziwym Polakom po grudzie? Zawsze gdy tylko coś idzie w dobrym kierunku, nagle nadchodzi niepojęty zwrot w akcji, wszystko się pierniczy, odwraca przeciwko nam. Nie wiem jak Pan i inni tu bywający ale ja już skłaniam się do myślenia, że dlatego wszystko się tak pierniczy bo robimy to bez Boga. Tak tylko „w ludziach zawsze pokładamy nadzieję” i to się tak mści.
    Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni Cię popieram, Halko!!!

      Bo i mnie żal (i wstyd) serce ściska, że przez naiwność i szlachetną niewiarę w istnienie AŻ TAKIEJ podłości i zaprzaństwa, nasi przywódcy nie wykazali należytej rozwagi i nie zaczęli budowania państwa od bezwzględnego wykorzenienia komunizmu, w tym - "resortowych matek i ojców". Nie trzeba by wówczas było pisać, po 25 latach sagi "o dzieciach".

      Natomiast mam wątpliwości, czy należy w to mieszać Pana Boga. Spójrz, jaką poszli drogą, i kogo popierają ci, którzy - przynajmniej z urzędu - powinni "robić wszystko z Bogiem".

      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Urszulo, bo wiesz co? Bo Pan Macierewicz powinien był wysadzić w powietrze, to wszystko co "stworzył" jak wiedział, że to zdrajeczne ścierwo po przegranych wyborach łapska na tym położy. Mniejsze byłyby szkody dla państwa Polskiego i mniejszy byśmy teraz żal miały! Przecież nie można było się łudzić, że te raby na usługach obcych państw będą chcieli dobra Polski. Tak, trzeba to było zaminować i aby pieprznęło, że hej!
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Co powinien był zrobić Pan Macierewicz, to "za Kaczorów" jeszcze, co najmniej powsadzać całą sowiecką trepiarnię co najmniej do Berezy Kartuskiej!

      Mój zarzut wobec PiS i Kaczyńskich jest taki, że nie są oni tacy, jak maluje ich GazWyb et consortes.

      Usuń
    4. Witam.
      Panie Jaszczurze to wszystko pokutuje tym utraceniem przez PIS broni jaką jest antykomunizm. W II RP wycięto by w pień to towarzystwo. "Nasze dziady" byli przebieglejsi, mądrzejsi, przewidujący, w każdym razie niesfrajrzeni żadna miarą. Gdzie nie czytać i czego, to czy na stanicach, czy w KOP'ie, czy w ogóle gdy istniało ryzyko choćby nikłe przegrania czy kapitulacji, ludzie odpowiedzialni za tajemnicę państwową, czy broń, czy inne ważne dla obronności kraju sprawy, dokonywali ukrycia czego trzeba i zniszczenia czego się da. Ba! nawet po rozsadzenie się granatem, czy postrzał w głowę. Wszystko po to by nie wpadło/ by nie wpaść w łapska wrogów, zdrajców Ojczyzny. By maksymalnie utrudnić działanie wrogim agenturom. Tym bardziej jest nie zrozumiała postawa PIS, że tak - przepraszam - nazapierniczali się po czym opuścili stanowisko i oddali kluczyki w ręce bandytów. Jakaś niepojęta dla mnie "sztafeta" się tu ukazała. To aż się prosiło, żeby ostatni nacisną "czerwony przycisk", wajchę czy co tam było pod ręką, by tylko nie wpadły te wszystkie kody, tajemnice, szyfry, oprogramowanie w niepowołane ręce. Liczyli, że "oni" wpadną tylko na chwilę? Na jakiej podstawie tak uwierzyli?! Panie Jaszczurze kończę bo mnie tu zaraz... wie pan co?!

      P.S.
      Posadę komendanta "Berezy" ma pan "u mnie"!

      Usuń
  19. Panie Aleksandrze & Wszyscy!


    Wprawdzie "psie głosy nie idą pod niebiosy", ale odnotować warto:


    Komorowski:

    Ja wiem, kto wyciąga największe korzyści z tytułu rozwalenia polskich służb - powiedział prezydent Bronisław Komorowski w Radiu Zet. - W jednym miejscu niewątpliwie, na wschód od Polski, otworzono butelkę szampana. Nawet po rewolucji bolszewicy oszczędzili cały wywiad carski, bo to był wywiad, który służył państwu - dodał. - Nie jestem ekspertem od spraw natury formalnoprawnej, ale to jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, aby uzasadniać rezygnację ze śledztwa prokuratorskiego tym, że pan Antoni Macierewicz był osobą prywatną. Podkreślił, że efektem likwidacji WSI są m.in. odszkodowania wypłacane dla osób, które poczuły się skrzywdzone przez Antoniego Macierewicza. - Jeżeli jednocześnie decyzja prokuratury jest taka, to musi budzić zdziwienie, wątpliwość czy po prostu zaniepokojenie.

    Tusk:

    "Macierewicz to negatywny bohater od wielu, wielu lat w ocenie wielu ekspertów, ale także polityków. Negatywny bohater spraw związanych ze służbami specjalnymi. Zadaniem tego rządu jest chronić państwo przed takim politycznym bałaganem. Nie chciałbym, by paradoksalnie Macierewicz jako bohater komisji śledczej kontynuował swoją pracę, która osłabiła Polskę zdewastowała istotną część aparatu państwowego." - Tusk zapewniał, że przed podjęciem decyzji zasięgnie języka ekspertów w tej sprawie. Wydaje się jednak, że nie jest zainteresowany komisją śledczą, a jedynie tym, by temat Macierewicza jeszcze przez kilka dni był obecny w mediach i debacie publicznej.

    Czempiński:

    Dwie sprawy: "Olina" i raportu Macierewicza sponiewierały wizerunek polskich służb na świecie - ocenił gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP. - Niechętnie się myśli o współpracy z nami. Nie potrafimy ochronić swoich źródeł, co jest najważniejsze - mówił w programie "Piaskiem po oczach". Ocenił również, że sposób, w jaki dokonana została likwidacja WSI "był szkodliwy dla państwa polskiego" i polskiej obronności.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo, ciekawe od kogo ostatnio „facet bez wąsa” zaczerpnął tę wiedzę - podsłuchał, kiedy wyborni propagandziści mówili sobie "pod nosem" te m.in oto słowa?: ".Nawet po rewolucji bolszewicy oszczędzili cały wywiad carski, bo to był wywiad, który służył państwu - dodał". Sam z siebie to on nie wyduma takich pokrętnych porównań. Musiał to gdzieś, od kogoś słyszeć.
      Teraz opowiem pewną „przypowieść”, tak jak miał to czynić w zwyczaju Jezus, kiedy chciał… jeśli pozwolisz :)
      Miałam okazję, przed laty, nie z własnej woli, ani chęci, być w towarzystwie, w którym brylował pewien koleś. Wymieniając z nim ledwie kilka zdań, zorientowałam się, że nie będę z nim miała wspólnej płaszczyzny do rozmowy. Cisnęło mi się na usta: „co za dureń!?”. Zresztą nie omieszkałam mu w końcu o tym powiedzieć. Zirytował się, jak urażony samiec. Był zupełnie nie nawykły do słuchania takich „komplementów”. A dziwne bo był to typ człowieka co sam z siebie nic nie wymyśli, nic nie umie zadziałać, bazując na pomysłach innych ludzi, które mu zresztą same – jak na złość – w łapy wpadają. Mówiąc krótko: tępy baran o wyglądzie i głosie Clooneya. Ale co było niesamowite. Nieprawdopodobne jaką ten tumok miał pamięć do zapamiętywania nawet najdrobniejszych szczegółów i gestów: co kto, kiedy i gdzie powiedział? Wychodząc z toalety nacięłam się na "zad" gestykulującego przed gronem zachłyśniętych elokwencją Clooneya kobiet, wśród, których były i takie z doktoratem. Kobiety? Jedne wzdychały inne tylko pomruk podziwu i zachwytu nad mądrością mówcy. Przyczaiłam się tak by przysłuchać o czym to "Clooney" chrzani z taką estymą i... i... usłyszałam własne słowa” toćka w toćkę”. Zrozumiałam, że gdyby ten człowiek miał wyższą inteligencję – gdyby umiał odpowiednio zastosować swoją nabytą wiedzę - byłby człowiekiem bardzo niebezpiecznym. Tak zresztą „rodzą się” psychopaci i despoci.
      Pozdrawiam
      halka

      Usuń
    2. Halko!

      Nieważne kto Komorowskiemu to podpowiedział, ważne, że on - nie podając pełnej informacji, CELOWO zmienił jej sens.

      Rzeczywiście, po rewolucji październikowej (niech jej ziemia ciężką będzie!), komuna pozostawiła prawie nienaruszoną carską Ochranę, ale pod ścisłą kontrolą bolszewickiej CzeKa i krwawego Feliksa Dzierżyńskiego.

      Istota sprawy polega jednak na tym, że Ochrana nigdy nie pracowała na rzecz obcego i wrogiego państwa, była służbą rosyjską na usługach władzy rosyjskiej (carskiej), a potem sowieckiej.

      WSI powstałe w 1991 z przekształconych WSW - wywodzą się (poprzez tzw. Informację Wojskową) bezpośrednio od sowieckiego NKWD - Smiersza - i NKGB. Nigdy nie były służbą polską, ich zwierzchnictwo rezydowało i rezyduje na Łubiance.

      Tam też słano wszystkie raporty z Polski (czy też np. ukradzione Patrioty - "bohaterski" gen. Zacharski kradł je przecież nie dla Polski).

      I tam - w Moskwie, do dziś znajdują się wszystkie dostarczane przez tzw. "polskie służby" (wersja optymistyczna: przez 45 lat, pesymistyczna: po dziś dzień!) - mikrofilmy, choć w "wolnej Polsce" wiele akt zostało przez WSW/WSI oraz bezpiekę cywilną całkowicie zniszczonych.

      Więc niech dalej żłopią gęba w gębę to swoje sowietskoje igristoje (w poczuciu, ze piją szampana) szkoleni na kursach NKWD/GRU oficyjery z WSI - i szkolący ich "towarzysze radzieccy" z GRU.


      Jeżeli chodzi o Tuska, to (bezwiednie?) przyznał w swej wypowiedzi, że zdewastowane (przez strasznego Macierewicza) służby wojskowe stanowiły "istotną część aparatu państwowego" - jak rozumiem aż do 2006 roku! Wobec tego nie pojmuję, jak mógł ob. Tusk podnosić kończynę za ich rozwiązaniem w 2006 roku?

      Na Czempińskiego to nawet szkoda strzępić języka.

      Pozdrawiam


      PS. A propos Twej opowieści wierszyk Fredry Ci przypomnę:

      Rada małpa, ze się śmieli
      Kiedy mogła udać człeka...


      ...dalej znasz :)

      Usuń
  20. Panie Aleksandrze. Szanowni Państwo!

    Dziś znowu - po bardzo niedawnym remisie ze wskazaniem na PO - sondażownie wykazują "miażdżącą" przewagę PiS. Bardzo jestem ciekawa za co ta "nagroda"? A może swoista zachęta? Jeśli tak, to do czego?

    Gdyby wybory odbyły się w styczniu, do sejmu weszłyby: PiS z wynikiem 32 proc., PO - 22 proc. oraz SLD z 10 proc. głosów - wynika z badania TNS Polska.

    Poniżej progu wyborczego uplasowałyby się m.in.: PSL (4 proc.) , Twój Ruch (3 proc.) oraz Solidarna Polska (1 proc.).


    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowny Autor i Spiskowcy

    To najpewniej nieważne i śmieszne, ale czytam kolejny raz „Potop” wielkiego, zacnego Henryka Sienkiewicza. Tego samego, który niebawem stanie się twórcą trzeciego obiegu, kolportowanym na niebezpiecznej bibule.

    Nie jesteśmy jeszcze dość upodleni, jeszcze możemy zejść niżej, nie dość napluli nam w twarz. Nie sięgnęliśmy jeszcze dna i nie koniec podłości, których moglibyśmy się wobec samych siebie dopuścić. Wiele możemy dokazać wobec naszych ciemiężców w zawodach o ich względy, starajmy się, zasługi nie zostaną zapomniane.

    Jako że nie można kończyć bez nadziejnie, dodam: do dna jeszcze odrobina, pracujmy więc usilnie.

    Tu cała nadzieja.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Panie VCR!

      Podobnie jak Pan, od dziecięcych lat - przynajmniej kilka razy w roku - czytam całą Trylogię oraz Krzyżaków. I choć od dawna umiem je prawie na pamięć - wciąż z taką samą satysfakcją.

      Jednak muszę Pana zmartwić, bo właśnie się dowiedziałam z NDz, że, cyt.:

      "W gimnazjalnych lekturach szkolnych są do wyboru trzy powieści historyczne Henryka Sienkiewicza: „Krzyżacy”, „Quo vadis”, „Potop”. Pozycje są oznaczone gwiazdką, czyli jedna z nich ma być wybrana obowiązkowo. „W pustyni i w puszczy” znajduje się na liście lektur do wyboru w szkole podstawowej. W lekturach dla licealistów – nie ma żadnej książki Henryka Sienkiewicza!

      http://www.naszdziennik.pl/mysl/65316,wspaniale-lekcje-polskosci.html

      Szkołę więc możemy sobie odpuścić.
      Pozostaje nadzieja w rodzicach i dziadkach.


      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pani Urszulo

      Co tu powiedzieć na podaną przez Panią informację. Ot, szkoda słów. Ale...

      Znam troszkę środowisko młodzików i powiem Pani, że może nie jest z nimi, mimo wszystko, tak źle? Choć dopada ich wszechpanujące schamienie, a i władcy post-PRL-u robią wszystko żeby ich wykorzenić, to jednak ta polska rogata natura tak łatwo wykorzeniać się nie daje. Wysysa się ją z mlekiem matki.

      Proszę posłuchać tego bez uprzedzeń i może troszkę przymknąć ucho w tych momentach, które mogą kobietę urazić, to prości chłopcy z Radomia. Prości, ale za to szczerzy. Hiphop, nurt muzyczny/subkulturowy, jest niezwykle zróżnicowany i obok przekazów rzeczywiście niemal patologicznych i wulgarnych, można odnaleźć treści pozytywne. I młodzikowie tego słuchają, są im bliskie polskie wartości, są ich świadomi i dumni ze swojej polskości.

      http://www.youtube.com/watch?v=NqbkvfJLxB4

      Pozdrawiam Panią serdecznie

      PS. Z uwagą czytam Pani komentarze na blogu Pana Aleksandra i bardzo za nie dziękuję.

      Usuń
  22. Pani Urszulo,

    Wybory prezydenckie odbywają się na jesieni, ale kalendarz uległ zmianie po śmierci Lecha Kaczyńskiego. Ponieważ Komorowski objął urząd 6 sierpnia 2010, w sierpniu 2015 kończy się jego kadencja. Wybory muszą się zatem odbyć w lipcu 2015.
    To oznacza, że nazwisko nowego prezydenta poznamy przed datą wyborów parlamentarnych, które odbędą się w październiku 2015.
    Jest dla mnie oczywiste, że jeśli opozycja przegra wybory prezydenckie i nie położy tamy reżimowi belwederskiemu, środowisko skupione wokół Komorowskiego zadba o "nowe rozdanie".
    Jakie? Nietrudno zgadnąć: "odnowiona" PO z komunistami i pozostałym "planktonem". Gdyby zaś (jakimś cudem) PiS wygrał wybory, spodziewałbym się opcji stan wyjątkowy. To nietrudne.
    Nie trzeba chyba wyjaśniać, że usunięcie Komorowskiego miałoby kapitalne znaczenie. Nie tylko psychologiczne. To ten człowiek i związane z nim środowisko jest dziś głównym decydentem spraw polskich i tylko głupocie/tchórzostwu/koniunkturalizmowi różnych "naszych" mędrków zawdzięczamy, że polityczna pogoń odbywa się za wątłym królikiem. Syty wilk śpi spokojnie i czeka na "rok Rosji w Polsce i Polski w Rosji".

    Myślę natomiast, że w sprawie powołania sołdokrackiej speckomisji zdecyduje podstawowy argument. Jeśli reżim będzie miał pewność, że ośrodki propagandy sprostają zadaniu, czyli zdołają skutecznie otumanić Polaków i narzucić im łgarstwa nt. WSI (jak uczyniono to w r.2007), spektakl się odbędzie. Autorzy cytowanych przez Panią wypowiedzi zdają się zapominać, że w III RP o sile przekazu nie decyduje norma prawdy, lecz zależność - kto i w jaki sposób słowa nosi. Nawet najbardziej rzeczowe wypowiedzi ministra Macierewicza nigdy nie dotrą do Polaków, jeśli przejdą przez filtr propagandowy TVP czy TVN-u. Znając zaś upodobania "naszych" mediów, trudno przypuszczać, by relacjom z obrad speckomisji poświęcały więcej miejsca niż bełkotowi Olejnik czy Owsiaka. To są zawsze tematy priorytetowe.
    Dlatego kolosalne znaczenie ma obecna reakcja opozycji, która zamiast zajmować się figurantami powinna gromko punktować lokatora Belwederu i skutecznie zniechęcić go do sołdokrackich kombinacji.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. .
    KOZIEJ ZADUMAŁSIA.

    Za Rp.pl

    Szef BBN: Majdan jest zupełnie czymś innym, niż Solidarność

    Przy okazji wypowiedzi na temat gotowości III RP do przyjęcia fali ewentualnych ukraińskich uchodźców, mogliśmy się zapoznać z prawdziwą głębią myśli koziejowej:

    "Analogie [Majdanu] z polskim stanem wojennym być może są zasadne w sensie teoretycznym, ale w praktycznym nie. Jednak u nas była Solidarność, wielki masowy ruch, który był zorganizowany i objął cały kraj."

    "Dobrze by było, gdyby Ukraina miała taką Solidarność jaka była u nas. Majdan jest dosyć specyficznym skupiskiem ludzi. Nie jest sterowalny, nie ma przywódców. Jest zupełnie czymś innym niż Solidarność."

    Tak toczno, towariszcz gienierał!

    Łażą rozproszone te Ukraińce, w dodatku niesterowalne (z KC KPZR?), bo żadnego TW Bolka, co by nimi posterował, na czas nie dowieziono. Wot kazaczeskij bardak!

    S priwietom!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. INNYM DORADZACIE - SOBIE NIE POTRAFICIE?

    Panie Aleksandrze,

    Chciałabym skonfrontować dwie wypowiedzi:

    1. "Od folwarku oligarchów do republiki obywateli" - Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego - kandydata na ministra spraw zagranicznych "rządu technicznego" PiS /o ile nie przeoczyłam "zmiany koncepcji"/.

    http://niezalezna.pl/51097-od-folwarku-oligarchow-do-republiki-obywateli

    2. "Naszą bronią jest kartka wyborcza" - Jarosława Kaczyńskiego - prezesa PiS.

    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/66352,nasza-bronia-jest-kartka-wyborcza.html


    Rozumiem z tych wypowiedzi tyle, że to co dobre (i skuteczne) na Ukrainie - z nieznanych mi powodów - jest nie do zastosowania? / nie do przyjęcia? - przez opozycję w Polsce!

    I bardzo chciałabym poznać te powody, bo nadal nie pojmuję polityki opozycji (= PiS), a już szczególnie:

    Nie pojmuję, jak można:

    - w III RP - typowym, zarządzanym z zewnątrz, kołchozie oligarchów!
    - po hekatombie 10 kwietnia 2010!!!
    - po doświadczeniach 7 lat rządów PO - partii wynarodowionych oszustów i złodziei!
    - po dobiegającej końca kadencji prezydenckiej nadzorowanej przez Kreml za pomocą "powracających" WSI!!!

    - nadal uprawiać nieskuteczną - /przegrane wszystkie możliwe wybory!/ - politykę:- "SIŁY SPOKOJU" - i z maniackim uporem wierzyć/ propagować: "siłę sprawczą kartki wyborczej" oraz przeświadczenie, że "III RP jest państwem demokratycznym", skoro się wie, że jest ona tak samo "demokratyczna", jak Ukraina!

    Co wywołuje w decydentach PiS ten, ocierający się o paranoję, lęk przed przekroczeniem Rubikonu niemożności?

    Z czego wynika przeświadczenie PiS, że sytuacja w naszym kraju jest odmienna niż ta na Ukrainie?
    - i że tam - (cytuję analizę Żurawskiego) - "nadzieja na uczciwe wybory prezydenckie w 2015 r. i odsunięcie rządzącej kliki od władzy za pomocą kartki wyborczej jawi(ła) się jako oczywista naiwność" - - - - a u nas prezes PiS oznajmia - /w powodzi osłuchanych do znudzenia, nic nie znaczących słów typu: "Chodzi o taki kształt naszego życia społecznego, który ma spowodować, że wszyscy Polacy - podkreślam: wszyscy Polacy - będą mieli, bo tu niestety trzeba użyć czasu przyszłego, równe prawa. I to nie tylko te prawa skądinąd bardzo ważne, które są zapisane w Konstytucji, które są zapisane w ustawach, chodzi także o te prawa realne"/ - że: "kartka wyborcza jest bronią, której trzeba użyć".

    Jak rozumiem: JEDYNĄ BRONIĄ?!


    Czy Pan coś z tego pojmuje?
    Bo przyznam, że ja już nie!



    Pozdrawiam serdecznie


    PS. Natomiast doskonale rozumiem zarówno powód, jak i cel, dla których w "naszych czasopismach" ukazują się takie artykuły jak np. ten dzisiejszy z "Naszego Dziennika":

    http://www.naszdziennik.pl/swiat/66384,dokad-zmierza-ukraina.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo PIS chciałby "zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko". To, że są w PIS nornice, szpicle i zdrajcy to widać na podstawie tego, co ujęłaś w komentarzu. Jedni stracili broń, jaką jest antykomunizm, drudzy na samą myśl, że musieliby ciepłą posadkę na wiejskiej zamienić na np. okopy i morderczą walkę w głodzie i w pyle, w razie zawieruchy wojennej potracić prywatne osiągi, (czyli rzeczy materialne, bez, których nie są w stanie przeżyć sekundy), flesze jupiterów i mikrofon na przesłuchanie rodem z NKWD. Cierpną! Mając świadomość, że w praworządnym państwie mogliby sobie nie poradzić... To wszystko się nakłada na jeden wielki ośmierdły tchórz. Nikt tam wielu panów nie nauczył, co znaczy prawdziwa męskość. Wielu z członków PIS może już być urobionych, uwikłanych...
      Do twojej listy dodałabym jeszcze:
      - jak można wierzyć dalej w siłę kartki wyborczej po tym jak się, sprawa rypła z rosyjskimi serwerami w Polsce?!
      Ufam, że Pan Aleksander da komentarz, na który i ja nie ukrywam czekam...
      I Urszulo, co ci jeszcze napiszę? Ty masz tam na świeżo trylogię Sienkiewiczowską (i ja przyznam, że powracam do niej, bo raz przeczytać to absolutnie nie wystarczy), hmm chyba dojrzewam:), i jak tam np. Sobieski, Wołodyjowskiemu sugerował najpierw podjazdy pod granice Kamienica, gdzie ta islamska swołocz turecka się panoszyła, żeby tam wysyłać zwiad, żeby rozpraszać, tak nadgryzać te militarna turecka przewagę, żeby ich tak powolutku, a skutecznie osłabiać, tak ich dezorganizować i macic ich spokój... A już w samej twierdzy Kamieniec... Jak już było oblężenie ile tam "nasz mały rycerz" napsuł krwi wrogowi... Jakież oni tam ryzykowne, ale ileż tam odwagi było w tych dzielnych obrońcach... Toż jak się czyta, to by się samemu brało byle kija i szło dać po łbie wrogowi. I tego właśnie nie rozumieją, nie posiadają. Takie zachowanie jest im zupełnie obce. Nie ta liga, nie te zawody... Hajduczek miała stokroć więcej temperamentu niż panowie w PIS wszyscy razem wzięci. O!
      Pozdrawiam.

      Usuń
  26. Aleksander Ścios :
    "TO, CO ZOBACZYLIŚMY W WSI BYŁO OBRAZEM Z NASZYCH NAJGORSZYCH SNÓW"

    Bez związku z WSI .

    Jednak ,ja gdy widząc to co widzę na Majdanie .....kojarzy mi się z RZECZPOSPOLITĄ i jednak bez"NASZYCH NAJGORSZYCH SNÓW" .

    Przepraszam ,że znowu bez związku .

    Dzisiaj oglądałem relację z pogrzebu .

    /http://www.fronda.pl/a/w-kijowie-zastrzelono-bialorusina-polskiego-pochodzenia-michala-zyzniewskiego,33815.html

    W Kijowie zastrzelono Białorusina polskiego pochodzenia Michała Żyźniewskiego


    W Kijowie zastrzelono Białorusina polskiego pochodzenia Michała Żyźniewskiegośp. Michał Żyźniewski (fot. vk.com) W Kijowie strzałem w serce został uśmiercony Białorusin polskiego pochodzenia Michał Żyźniewski (zbiałoruszczono Michaił Žyznieŭski). Miał zaledwie 25 lat. I już stał się bohaterem wolnej Ukrainy!
    Michał Żyźniewski był wielkim Przyjacielem narodu ukraińskiego.

    Ród Żyźniewskich wywodzi się z Polski. Żyźniewscy brali czynny udział w powstaniu styczniowym 1863 roku oraz bronili Polski w roku 1920 i 1939. Symbolicznym jest, że dzielny potomek z rodu Żyźniewskich oddał swoje życie w walce o wolność Ukrainy. Jeszcze bardziej symbolicznym jest to, że zginął w Kijowie.

    Do ostatniego tchu wykonując nakaz marszałka Józefa Piłsudskiego, bronić niepodległej Ukrainy, ponieważ bez niepodległej Ukrainy nie ma niepodległej Rzeczpospolitej Polski!

    Nie dajmy umrzeć dobremu imieniu odważnego Polaka, patrioty Białorusi, wielkiego przyjaciela Ukraińców.

    Niech cała Polska i świat się dowie, że Białorusin polskiego pochodzenia Michał Żyźniewski padł broniąc niepodległości Ukrainy.

    Prawdopodobnie został zastrzelony z karabinu snajperskiego."



    Panie Aleksandrze .

    Mickiewicz ...urodził się też na Białorusi .
    On pisał "Litwo Ojczyzno Moja"
    On też napisał :

    OD POCZĄTKU ŚWIATA AŻ DO UMĘCZENIA NARODU POLSKIEGO.

    ...i też ten Białorusin Mickiewicz napisał
    /KSIĘGI NARODU POLSKIEGO/

    OdpowiedzUsuń
  27. Obecnie (cieszę się ,że już Pan nie poleca księdza Isakowicza )

    bez niepodległej Ukrainy nie ma niepodległej Rzeczpospolitej Polski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie WiW można odwrócić i będzie równie prawdziwe. "Bez niepodległej Polski nie ma niepodległej Ukrainy".
      Ale to absolutnie nie oznacza, że naród polski ma się dać pochlastać za Ukrainę, tak samo jak Ukraina nie będzie umierała za Polskę. O tym to mowy nie ma! Oni tam widły "zbroją". Pan myśli, że Polaków oszczędzą w razie czego?

      Usuń
    2. Pani Halko .
      Pisząc me komentarze a w szczególności opierając się na postaci Michała Żyźniewskiego , chciałem tylko pokazać jak nasze Losy są powiązane .

      Pomimo tego nawet co się stało na Wołyniu .

      Jeśli My potrafiliśmy Niemcom wybaczyć (miliony polskich ofiar) umiemy też wybaczyć jeszcze większe ofiary powstałe z rąk Rosjan ,to też powinniśmy chociaż część tego wybaczenia też okazać Ukraińcom .

      Tym bardziej ,że Oni być może w historii więcej ofiarw męczeńskiej śmierci ponieśli z rąk Polaków niż Polacy z rąk Ukraińców .

      Taras SZEWCZENKO

      DO POLAKÓW

      Kiedyśmy byli Kozakami,
      Zanim nasz cichy, zgodny świat
      Wzburzyła unja, każdy rad
      Bratersko jednał się z Lachami,
      Wolnymi pyszniąc się stepami;
      W kwitnących sadach całe dni
      Wesołych dziewcząt rój ochoczy,
      Matki pieściły swoje oczy
      Wolnością synów... Lata szły,
      Rośli synowie, weselili
      Żałosną starość ich i zgon...
      Aż w imię Boże z obcych stron
      Przybyli księża, podpalili
      Nasz cichy kraj, zaleli wkrąg
      Jeziorem łez i krwią, i potem,
      Niosąc męczęńską śmierć sierotom
      W imieniu Chrystusowych rąk!

      Już głowy chylą się kozacze,
      Jako zdeptany w stepie kwiat;
      A Ukraina jęczy, płacze,
      Na rusztowaniu stoi kat,
      Spadają głowy; tryumfuje
      Zwycięski ksiądz i głosem złym
      Woła: Te Deum! Alleluja!

      O takto, Lachu, druhu-bracie,
      Zachłanni księża i magnaci
      Rzucili waśń pomiędzy nas,
      I przeto minął zgody czas.
      Więc podaj rękę kozakowi
      I czyste serce swoje daj!
      A wspólnie w imię Chrystusowe
      Wskrzesimy znowu cichy raj.

      Usuń
  28. "Rekonstrukcja polskości" Z dr. hab. Sławomir Cenckiewicz, wykładowca WSKSiM

    http://naszdziennik.pl/polska-kraj/66411,rekonstrukcja-polskosci.html

    "Musimy więc się doskonalić – sporo czytać, hartować ducha, zwracać się ku naszym wieszczom, tradycjom, kulturze itd. Musimy wspinać się na wyżyny polskości przez to, że przywrócimy jej pierwotny kształt, czyli to wszystko, co straciliśmy podczas II wojny światowej i w czasach komuny. Nigdy natomiast nie możemy przybierać postawy zgorzkniałej, niechętnej innym, bo nikogo do swoich racji w ten sposób nie przekonamy. Przez wysoką kulturę osobistą, silną tożsamość polską i zrozumienie otaczającego nas świata znajdziemy kanały komunikacyjne z tymi, którzy tego wszystkiego nie rozumieją lub odrzucają. Innej drogi nie ma. Polski nie zmienimy na skróty, a jedynie przez ciężką pracę organiczną, codzienną walką z własnymi wadami i przyzwyczajeniami. Myśl o tym, że możemy odzyskać Polskę z dnia na dzień, bez osobistego wysiłku, a nawet poświęcenia, przez samo opisanie zagrożeń, przy tak poranionym społeczeństwie i nowych zagrożeniach, jest po prostu mrzonką."

    "Defetyzm chrześcijan jest dla mnie pod tym względem zagadką. Jak ludzie, którzy powinni emanować nadzieją i optymizmem, są często apostołami demobilizacji społecznej. "

    Zatem za nim do boju, trzeba wpierw wyszklić kadry, a tyle żeby się nie dały sprzedać "za michę soczewicy". Praca u podstaw i tak... aż do #$%^&*()_+
    Pozdrawiam i przechodzę na odbiór.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani Halko

    Trochę przekornej retrospekcji.

    http://bezdekretu.blogspot.com/2007/12/nocna-zmiana-planw.html#comment-form

    To wszystko prawda, co pisze Sławomir Cenckiewicz. Tylko że do „demagogicznych argumentów, inspirowanych przez media - mówmy o chlebie, a nie o lustracji, mówmy o pracy, a nie o dekomunizacji, [które] mają odwrócić uwagę od istoty sprawy”, dorzucić by można „mówienie o kadrach”. Tak czynią przecie wszechpolscy-narodowcy; skupiają się na organicznej pracy kadrowo-wychowawczej, a jej logicznym skutkiem są ostatnie ich deklaracje o poparciu dla legalnych przecież, rządów Janukowycza (nb., jeśli zdarzy się w Ojczyźnie naszej jakiś stan wyjątkowy, to żadnych innych deklaracji po tych „kadrach” bym się nie spodziewał).

    Nie posądzam pana Cenckiewicza o złą wolę, czy coś jeszcze gorszego. Chodzi mi tylko o to, by „czyniąc jedno, o drugim nie zapominać”. Postulaty pana Sławomira odczytuję jako kierowane do nas, zwykłych zjadaczy chleba, którzy powinni robić wszystko to, co leży w zasięgu ich możliwości.

    Jest też jednak wielki obszar działań politycznych, które powinniśmy wymagać na naszych liderach. Bez wyczyszczenia brudów, odnowienia fundamentów państwa i wspólnoty próżne będą nasze wysiłki. Bo w końcu jak przekonać młodego człowieka do dobra, gdy będzie widział naokoło triumfujące, dobrze odżywione zło?

    PS. Pozdrawiam serdecznie, jednocześnie zapewniając o moim nieustających względem Pani uczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Carolus Gustavus gotów ci był co godzina przysięgać. U nich to jak orzech zgryźć. Co tam pakta, jeśli kto poczciwości nie ma!”

      Usuń
  30. DZIĘKUJĘ, HALKO!

    Bardzo Ci dziękuję za Twoją odpowiedź, bo wiele mnie kosztował mój ostatni komentarz.

    I zapewne domyślasz się, że nie chodzi bynajmniej o sam fakt jego napisania, ile - o pasowanie się z decyzją - CZY O TYM W OGÓLE PISAĆ!

    Jednak przeważyło przekonanie, że jak długo będę utrzymywać (ze względu na nie tylko "rozumowe" sprzyjanie PiS) - swoisty "okres ochronny" nad tą partią, tak długo i ja nie będę zdolna do przekroczenia swojego "Rubikonu"!

    Cieszę się, że popierasz moje stanowisko. "Ruskich serwerów" nie dopisałam z powodów oczywistych: komentujemy przecież pod wpisem AŚ, przytaczającego tekst prof. Jerzego Urbanowicza, który jako pierwszy przestrzegał przed niebezpieczeństwem "serwerowych" fałszerstw na wielką skalę, i przed wyborami w 2011r., stworzył projekt ich ogólnopolskiej kontroli, którego PiS, niestety, nie wykorzystał. Zresztą jak wielu innych sensownych podpowiedzi oraz inicjatyw społecznych.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Jak widzisz, nie doczekałyśmy się opinii pana Aleksandra, który od pewnego czasu niezbyt chętnie odpowiada na blogu, udzielając się za to obficie na twitterze. Nie baczy przy tym, że 'ćwierkanie' - przy panujących mrozach - naraża go nawet na utratę głosu. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulo mnie kiedyś Pan Aleksander na pytanie, jak mam się zachować wobec PIS, a byłam rozgoryczona bodajże "wtopionymi" wyborami do "wiejskiej", zaproponował mi postawę małżeństwa: jeśli nie z miłości do PIS, to z rozsądku do PIS. Ja zdecydowałam wówczas na wybranie rozwiązania trzeciego: z rozsądnej miłości. Ale rozsądna miłość upoważnia mnie do tego właśnie, że kiedy widzę, że coś nie gra to mam prawo "dać w pysk" dlatego, że kocham i chce dobra dla obiektu mych westchnień. Kończę ten watek bo temat uczuć, to nie jest dobry pomysł na tym blogu, a już w moim wypadku to całkowicie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  31. ALE CÓŻ WIDZĘ!

    Mój RSS sygnalizuje, że pojawił się nowy wpis na blogu!.
    Z zadowoleniem spieszę więc do czytania - bo jednak: co blog, to blog! :))

    OdpowiedzUsuń