piątek, 7 listopada 2014

STRATEDZY BEZBRONNOŚCI


Pod względem sporządzania rozmaitych „planów”, „doktryn” i „strategii”, obecny reżim zdecydowanie wyprzedza swoich peerelowskich protoplastów. Radosna twórczość planistów i samozwańczych strategów (zwykle po moskiewskich uczelniach), ujawnia się szczególnie w dziedzinie obronności i prowadzi do produkowania kolejnych ton bezużytecznej makulatury. Gdyby poziom bezpieczeństwa III RP oceniać podług tej miary lub testować ilością przeróżnych narad, odpraw itp. nasiadówek, bylibyśmy już światową potęgą i militarnym mocarstwem.
Rządowy Program Ochrony Cyberprzestrzeni, Program Profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP, Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych, Strategia rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego RP 2022, Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego, Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP, itp. dokumenty dowodzą, że aparat urzędniczy III RP wykazuje wielkie „zdolności koncepcyjne” i doskonale opanował „zasady centralnego planowania”.
Wspólną cechą wyżej wymienionych planów jest ich całkowita jałowość i ogólnikowość, oparta na pseudonaukowym żargonie i wieloznaczności. Ujawnia to nie tylko proweniencję autorów owych dzieł, ale jest zabiegiem zamierzonym i w pełni świadomym. Przy pomocy takich instrumentów propagandowych można bowiem zakamuflować prawdziwe intencje, uzasadnić każde działanie w sferze bezpieczeństwa i forsować dowolne rozwiązania.
Jest to cecha szczególnie ważna dla środowiska belwederskiego, które inspiruje i nadzoruje powstawanie kolejnych „doktryn”.
Dzięki tym zabiegom, uwadze opinii publicznej umyka fakt, że obecna pronatowska i proamerykańska orientacja Belwederu jest zjawiskiem całkowicie nowym i równie wiarygodnym, jak zapał, z jakim neofici z PZPR przeistoczyli się w piewców integracji i demokracji europejskiej.
Zmasowana kampania propagandowa, podjęta na skutek agresji rosyjskiej na Ukrainę sprawiła, że nikt dzisiaj nie wspomni, iż nad sztandarowym dokumentem określającym „doktrynę bezpieczeństwa narodowego” pracowali tak wybitni specjaliści od bezpieczeństwa, jak: Adam Rotfeld, Dariusz Rosati, Krzysztof Kozłowski, Janusz Onyszkiewicz, Leon Kieres, Roman Kuźniar, Aleksander Smolar, Paweł Świeboda, Janusz Reiter, Maria Wągrowska, Jerzy Nowak, Marek Goliszewski, Tadeusz Chabiera, Piotr Gulczyński czy Marek Siwiec. Na czele sztabu Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) stał zaś minister Zdzisław Lachowski, zidentyfikowany przez „Gazetę Polską” jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Zelwer”.
W ramach prac tego gremium powstawały „koncepcje bezpieczeństwa”, nad którymi środowisko Belwederu chciałoby dziś opuścić zasłonę milczenia. To w tzw. rekomendacjach, zawartych w ekspertyzie prof. dr hab. Ryszarda Zięby i dr Justyny Zając -„Budowa zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego Polski”, można było przeczytać tezę leżącą u podstaw polityki reżimu w latach 2008-2013:
Warunkiem jaki musimy zaakceptować, co wymaga kroku do przodu ze strony Polski i całej wspólnoty atlantyckiej, jest porozumienie z Rosją taką jaka ona jest i chce być. […] Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa.”
Tam również postulowano „redefinicję dotychczasowej tezy polityki polskiej, mocno opowiadająca się za dalszym rozszerzaniem NATO”, proponowano „odejście od polityki bezwarunkowego, a wręcz bezrefleksyjnego popierania wszystkich działań USA”, zalecano „odpolitycznienie kwestii importu gazu z Rosji i traktowanie jej w kategoriach biznesowych” oraz wyłożono „doktrynalne” przesłanki polityki „pojednania polsko-rosyjskiego”:
Aby przezwyciężyć nieufność, która utrudnia percepcję Rosji przez polskich polityków i media należałoby podjąć zorientowaną na przyszłość politykę normalizacji stosunków wzajemnych i pojednania polsko-rosyjskiego. Warunki ku temu powstały już jesienią 2009 r., po udziale premiera FR Władymira Putina w obchodach 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, a zostały wzmocnione zbliżeniem polsko-rosyjskim po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Jednak czołowa partia opozycyjna w Polsce – Prawo i Sprawiedliwość podjęła kilka miesięcy później działania na rzecz ponownego konfliktowania z Rosją, sugerując odpowiedzialność tego państwa za katastrofę. W tej sytuacji rząd Polski powinien szybko podjąć działania na rzecz ratowania szansy jaka szybko może zniknąć.
W opublikowanym w styczniu 2013 roku dokumencie, zatytułowanym „Główne ustalenia i rekomendacje Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego”, belwederscy stratedzy popisali się całkowicie błędnymi prognozami i przedstawili kompromitującą (już wówczas) koncepcję „strategicznych warunków bezpieczeństwa w najbliższym dwudziestoleciu”. Założono bowiem realizację „scenariusza ewolucyjno-realistycznego”, ogłoszono „spadek znaczenia klasycznych zagrożeń militarnych” i prognozowano brak poważnych konfliktów zbrojnych w sąsiedztwie Polski. Unia Europejska miała „przetrwać jako rynek zjednoczony wspólną walutą” i „zachować elementy spójności”, zaś NATO - „pozostać podmiotem zdolnym wspierać i wzmacniać bezpieczeństwo państw członkowskich oraz interweniować wszędzie tam, gdzie zagrożone są żywotne interesy.”
W zakresie ówczesnych „ustaleń i rekomendacji” SPBN całkowicie przemilczano militaryzację Rosji i ani razu nie wspomniano o zagrożeniach wynikających z położenia geopolitycznego III RP.  We wnioskach zawartych w rozdziale „zadania operacyjne dla Sił Zbrojnych RP” umieszczono postulat „budowania zaufania w stosunkach z Rosją przez rozszerzanie współpracy w dziedzinie wojskowej w ramach istniejących możliwości wynikających z członkostwa w NATO”, a jedyna refleksja nad działaniami kremlowskich siłowików została ograniczona do stwierdzeń w rodzaju - „w Rosji potrzebne są reformy”.
Gen. Stanisław Koziej, który tak chętnie bryluje dziś w mediach i zaszczepia Polakom populistyczne „strachy na Lachy”, nie dostrzegał wówczas zagrożeń wynikających z nadzwyczajnej aktywności służb rosyjskich, nie wspominał o skutkach nowej doktryny wojskowej Kremla, wzroście nakładów na zbrojenia, wrogich posunięciach militarnych w obwodzie kaliningradzkim, ani o agresywnej i konfrontacyjnej polityce propagandowej Moskwy. W sztandarowym opracowaniu strategii bezpieczeństwa narodowego przemilczano następstwa procesu integracji na obszarze poradzieckim, zignorowano skutki stosowania "miękkiej siły", jako narzędzia rosyjskiej polityki zagranicznej i nie dostrzegano zagrożeń związanych z perspektywą szantażu energetycznego czy cyberataku ze strony wschodniego sąsiada.

W innym ze „strategicznych” dokumentów, tzw. „Strategii Rozwoju  Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej 2022  z kwietnia 2013 r. stwierdzono, iż „W  horyzoncie  obowiązywania  strategii  prawdopodobieństwo  konwencjonalnej  agresji  zbrojnej na Polskę jest niewielkie”. Politykę obronną państwa miała potwierdzać „społeczna percepcja bezpieczeństwa narodowego”, w której wiodące było założenie, iż „większa  grupa  Polaków  bardziej  ceni  sobie  utrzymanie  dobrych  relacji  z Rosją niż bliską współpracę z krajami dawnego ZSRR”.
Gdyby III RP była normalnym państwem prawa, w którym urzędnicy ponoszą konsekwencje swoich błędów, zaś politycy są oceniani i rozliczani przez społeczeństwo – kompromitacja SPBN i zależnych odeń „doktryn” zakończyłaby się dymisjami i całkowitą utratą zaufania do lokatora Belwederu. Nie można dokonać bardziej błędnej analizy ani wyprodukować równie niedorzecznych wniosków, jak uczynili to „stratedzy” z otoczenia Komorowskiego. Jest to blamaż nie tylko w wymiarze politycznym, ale naukowym i kompetencyjnym. Ci ludzie i to środowisko nigdy nie powinno zbliżać się do spraw bezpieczeństwa narodowego i na zawsze winno zostać odsunięte od jakichkolwiek decyzji związanych z obronnością. Tak postąpiono by w każdym państwie, które ceni bezpieczeństwo obywateli i dba o narodowe interesy.
Niestety, szczelna osłona propagandowa, brak wolnych mediów i tchórzostwo opozycji oraz potężny deficyt zdrowego rozsądku sprawiły, że ludzie z otoczenia Komorowskiego mogli dokonać bezbolesnej transformacji i z pozycji piewców „pojednania polsko-rosyjskiego” znaleźć się w awangardzie antyputinowskich „sił postępu”.
Ogromną winę za ten stan rzeczy ponosi partia opozycyjna, której politycy nie tylko nie przywiązują wagi do tematów związanych z obronnością, nie tylko wspierają niektóre z niedorzecznych pomysłów „doktryny Komorowskiego”, ale wykazują zdumiewającą obojętność wobec poczynań Belwederu i nie próbują ukazać Polakom zagrożeń związanych z aktywnością tego ośrodka.
W prezentowanych obecnie „dokumentach strategicznych” próżno szukać śladów minionych ocen i rekomendacji. Nikt nie wspomina, że całą „koncepcję bezpieczeństwa narodowego” budowano dotąd w oparciu o pozytywny i wyjątkowo demagogiczny obraz Rosji. W tym obszarze, podobnie, jak miało to miejsce w czasach „Polski Ludowej”, nad myśleniem o bezpieczeństwie własnego kraju dominowała samobójcza idea „obrony zdobyczy pojednania polsko-rosyjskiego”. Powszechne milczenie wokół wolty wykonanej przez ludzi reżimu, każe sądzić, że nasi rodacy akceptują rządy niedoszłych samobójców i bez szemrania powierzają bezpieczeństwo rodzin ludziom „jednającym” nas z Putinem. Gdyby miało być inaczej, nikt o zdrowych zmysłach nie pogodziłby się z  obecną sytuacją.
Fantastyczne opowieści o „doktrynie Komorowskiego” oraz bajki o „nowoczesnej strategii” utwierdzają błędne przeświadczenia i podtrzymują miraże bezpieczeństwa. Rozliczne imprezy wojskowe, setki narad, posiedzeń, paneli dyskusyjnych, itp. form marnotrawienia publicznych pieniędzy, budują zaś przekonanie, że posiadamy silną armię, dzielnych dowódców i wybitnych strategów. Środowisko Belwederu sprawnie wykreowało się na jedynych rzeczników bezpieczeństwa i z każdym miesiącem zawłaszcza kolejne obszary. Zatwierdzona wczoraj, z propagandową pompą tzw. nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego jest wyrazem tych dążeń, a jednocześnie wskazuje na ogromne pokłady cynizmu i konformistycznej „mądrości etapu”. Ludzie, którzy rozbroili polską armię i uczynili z niej skansen twardogłowych trepów, nie próbują nawet zachować pozorów wiarygodności.
Obok błędnych „koncepcji i strategii” przeprowadzono bowiem szereg konkretnych decyzji służących osłabieniu polskiego potencjału. Począwszy od rezygnacji z powszechnego poboru i odrzuceniu „amerykańskiej tarczy antyrakietowej”, po fatalne w skutkach decyzje dotyczące uzbrojenia i modernizacji armii. Na skutek świadomych działań reżimu, Polska, która w latach 2003-2007 zajmowała 15 miejsce na liście eksportu cięższej broni konwencjonalnej, w latach 2008–2012 spadła na pozycję 23. W zakresie importu broni zanotowano natomiast w latach 2008-2012 spadek aż o 47 proc. w porównaniu z latami 2003-2007. Drastycznie również obniżył się realny udział wydatków obronnych w wykonanym PKB. W latach 2005,2006 i 2007 wzrastał sukcesywnie i wynosił odpowiednio: 1,99, 2,00 i 2,04 proc. by natychmiast po przejęciu władzy przez reżim PO-PSL obniżyć się do 1,71 proc. W roku 2012, gdy ogłaszano pierwsze „plany modernizacyjne”, udział w PKB wynosił zaledwie 1,76 proc. i taką samą wartość wykazano w roku następnym.
Jak podaje portal defence24.pl  - „w latach 2002 – 2007 średni udział wydatków obronnych w wykonanym PKB roku poprzedniego był wyższy niż 2 % i wynosił 2,01 %. W latach 2008 – 2013 z kolei średni udział nakładów na obronę w PKB kształtował się na poziomie 1,81 %. Jest to równoznaczne z obniżeniem wskaźnika o około 10 % w ciągu ostatnich sześciu lat, w stosunku do okresu 2002 – 2007.”
W ogólnym aplauzie związanym z „modernizacją armii”, nie wspomina się również, że ministerstwo zarządzane przez człowieka bodaj bardziej niekompetentnego niż był szef MON Komorowski, nie potrafiło w roku ubiegłym wykorzystać środków w wysokości ponad 10,5 mld zł,  w stosunku do funduszy, jakie mogły zostać przeznaczone na obronność.
O realnej wartości „Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2013-2022” świadczy m.in. ocena sporządzona w grudniu 2013 roku, z której wynikało, że w najważniejszych obszarach tego planu (np. zakupie zestawów rakietowych średniego i krótkiego zasięgu oraz przenośnych zestawów przeciwlotniczych) istniały opóźnienia sięgające ponad półtora roku.
Jest oczywiste, że powierzanie temu reżimowi dodatkowych pieniędzy na zbrojenia, lub zwiększanie (ogromnych już) prerogatyw ośrodka prezydenckiego, jest gigantycznym marnotrawstwem i nieodpowiedzialnością. Ci ludzie nie mogą i nie potrafią obronić Polaków przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem. Ich niekompetencja i doktrynalny obskurantyzm doprowadziły polski system bezpieczeństwa do stanu paraliżu. Produkcja kolejnych „strategii”, mnożenie zbędnych struktur oraz uprawianie ordynarnej propagandy, zastępują realne działania i prowadzą do jeszcze większego niedowładu.  Ponieważ po stronie opozycji nie ma zainteresowania sprawami obronności, brakuje woli walki i odwagi uświadomienia Polakom skali dzisiejszych zagrożeń, jesteśmy zdani na łaskę rozmaitych kuglarzy i „fachowców od bezpieczeństwa”. Jak długo, zdecyduje Putin.

47 komentarzy:

  1. „Warunkiem jaki musimy zaakceptować, co wymaga kroku do przodu ze strony Polski i całej wspólnoty atlantyckiej, jest porozumienie z Rosją taką jaka ona jest i chce być. Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa."

    Panie Aleksandrze,

    To nie jest nawet "Strategia Bezbronności". To Strategia Bezwarunkowej Kapitulacji oznaczająca zakończenie systematycznej wasalizacji III RP przez putinowską Rossiję. Którą "narodowi stratedzy" pragnęliby rozszerzyć na całą "wspólnotę atlantycką".

    Mam nadzieję, że to ostatnie jest jeszcze poza ich zasięgiem. Bo dla III RP chyba nadszedł czas ostatecznego "point des reveries, Messieurs" - i kolejni sprzedawczycy, za tantiemy ze zbrojeniowych geszeftów, przehandlowali nam Polskę...

    Który to już raz w historii...

    Wystarczyły dwa strącone samoloty (przed Smoleńskiem był Mirosławiec) i zainstalowanie przygotowywanych od dawna "swoich ludzi" w Warszawie, by nastąpił triumfalny powrót ludowej armii "okutych w powiciu".

    Będą odtąd - niestrudzenie i patryotycznie - zapewniać nas o "wolności". Nie dodadzą tylko, że to wolność "z łaski Moskwicina".

    "Mamy Niepodległą!" - ogłasza człowiek bez czci i honoru, którym gardzą nawet jego panowie. Ale ruszyć go (do czasu?) nie pozwolą - stąd cyrkowe, nie reytanowskie, sceny w sejmie na Wiejskiej.

    = = = = =

    Wspaniały artykuł, rekapitulacja wszystkiego, co najważniejsze. I jako signum temporis - moje głębokie przeświadczenie, że nie zostanie (poza blogiem) nigdzie opublikowany, a nawet wspomnieć nikt się o nim nie odważy.

    Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń


  2. A dla zapewnienia strawy "prawicowym" mediom, którą będą mogły długo karmić swój czytelniczy "target" (może i dla jakichś odleglejszych celów?) - kolejne nagrania. Tym razem... z zepsutych kamer. Kto je - po roku - naprawił? Pewnie znów jacyś nierozgarnięci kelnerzy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że największym zagrożeniem dla Polski są sami Polacy.
    Przysłuchując się doniesieniom mediów o tym jakie siły są przygotowywane na zabezpieczenie obchodów 11 listopada w Warszawie, mam wrażenie że dojdzie do jakieś otwartej wojny na ulicach, a jak nie dojdzie , to ktoś się postara żeby doszło. Raduj się narodzie z wolności … pod bokiem pałek i armatek wodnych. Typowe wschodnioeuropejskie podejście do tematu radości z wolności. Może te siły mają zostać do ochrony komisji i serwerów które będą liczyć głosy w najbliższych wyborach?
    Przyjeżdżają ludzie do warszawy aby z ojcem narodu obchodzić najważniejsze święto ….a tu taki pasztet. I nikt nie zadaje pytania – dlaczego, z jakiego powodu , przeciwko komu to wszystko…. Tylko media pieją z zachwytu nad powszechną mobilizacją …

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rob Roy,

      Wojny z tego nie będzie. Wszelkiej maści konformiści ulokowani po "naszej" stronie, już po raz drugi rozsiewają mitologię "prowokacji" i uczą elektorat PiS kładzenia uszu po sobie. W państwie demokratycznym ( o czym zapewniają nas politycy opozycji) taka umiejętność jest wyjątkowo cenna.
      Kto zatem ma powiedzieć milionom Polaków, że czynienie z ich narodowego święta policyjno - ubeckiej karykatury jest największym łajdactwem i powinno raz na zawsze uleczyć nas z marzeń o wolnej Polsce? Jeśli przełykamy dziś milicyjne represje, inwigilację i groźby - jak w ogóle możemy myśleć o zwycięstwie?

      Usuń
  4. Pani Urszulo,

    W tekście celowo pomijam kwestie związane z politycznym zaangażowaniem reżimu prezydenckiego w proces "pojednania". Chodzi bowiem o zarzuty merytoryczne, dotyczące kardynalnych błędów analitycznych oraz błędnej oceny zagrożeń. Rzeczy, jakie wypisywali belwederscy stratedzy w roku 2013 zostały doszczętnie skompromitowane i poddane realnej weryfikacji.
    Jest sprawą oczywistą, że każdy kto popełnia podobne błędy (w tak newralgicznym obszarze) nie zasługuje na zaufanie i traci wiarygodność. Bezpieczeństwo narodowe nie jest przecież miejscem eksperymentów myślowych ani prywatnym folwarkiem, na którym kilku starszych panów leczy swoje kompleksy za państwowe pieniądze. Takie błędy dyskwalifikują. Jeśli są popełnione pod wpływem jakiś skłonności, ideologicznych obciążeń lub osobistych inklinacji - dyskwalifikują w dwójnasób.
    Zastanawiam się więc - jak to możliwe, że ci sami ludzie, nie wypowiedziawszy słowa usprawiedliwienia, kreują się dziś na narodowych strategów i chcą decydować o życiu milionów Polaków? Jeszcze ważniejsze jest pytanie - dlaczego nikt im tego zabrania,nie krytykuje, nie każe odpowiadać za popełnione błędy? Jaka sprawa może być ważniejsza, od tej, w której rozstrzyga się nasza przyszłość?
    Nawet marionetkowa opozycja, nawet pozorując działania, winna informować Polakom o tak niebezpiecznej mistyfikacji.

    Dziękuję Pani i serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Aleksandrze,

    Z przykrością wyznaję, że nie potrafię zrozumieć obecnych zachowań PiS. Ani też strategii opozycji. Jeżeli tam w ogóle jest jakaś strategia, a nie - jak w "naszych mediach" - wyłącznie reagowanie na prymitywne bodźce i wchodzenie w każdą, nawet najgłupszą, ośmieszającą ustawkę, jak ta ostatnia, z odwoływaniem Sikorskiego.

    A potem obłudne przewracanie oczami i niemal teatralne mruganie do publiczności: "sami widzicie, chcieliśmy jak najlepiej A ONI NAM NIE POZWOLILI". Podobne - dobrowolne przecież! - demonstracje własnej niemocy i bezsilności, które nikomu nie przysparzają ani zwolenników, ani autorytetu - są dla mnie czymś niepojętym.

    Dlatego nie oglądam tych ludzi, nie słucham ich, bo zwiększa to tylko moją irytację. Wyjątek stanowi pan Antoni Macierewicz - i myślę, że gdyby w opozycji wszyscy zachowywali się i wypowiadali jak on, to i ta opozycja byłaby inna (prawdziwa) i reakcja na prostackie mistyfikacje - odpowiednia do stopnia zagrożenia.

    Niestety, polityka miłości, ciągłych ustępstw, podawania ręki każdej łachudrze z PO i z Belwederu, życzenia powodzenia dla ludzi nikczemnych - jak Tusk i Kopacz, w końcu OBŁĘDNE poszukiwania zaginionego "elektoratu centrowego" - po 5 latach mogliby się wreszcie zorientować, że on nie istnieje? - sprawia, że partia traci wiarygodność u "swoich", a nie przybywa jej żaden dodatkowy głos z obszarów mitycznych i wyobrażonych.

    Podejrzewam, że za kilka dni dokona się niezwykle brutalna weryfikacja tej polityki i związanych z nią oczekiwań.

    - - - - - - - -

    Wracam do tytułowych "strategów bezbronności". Oni nie popełnili żadnych błędów, Panie Aleksandrze - i Pan o tym wie równie dobrze jak ja.

    ONI - PO PROSTU - NIE SĄ PO NASZEJ STRONIE. To wszystko ludzie sowieccy, i to co teraz opowiadają, to tylko uwiarygodniający kamuflaż. Pozostaje pytanie: jak długo będą odgrywać wyznaczoną rolę zatroskanych przywódców "od bezpieczeństwa", którzy zbroją się przeciw Putinowi? Myślę, że niedługo, może do przyszłego roku? Jeżeli wcześniej się nie sypną! Przecież to dla nich zupełna abstrakcja: zbroić się przeciw bratniemu Związkowi Radzieckiemu, czy jak to się aktualnie nazywa. Dotąd mobilizowali się wyłącznie przeciw własnemu społeczeństwu, "rewizjonistom" z obozu (bratnia pacyfikacja Czechosłowacji z 1968) oraz Zachodowi i NATO.

    Ale jeżeli na chwilę zapomnimy o prawdziwym obliczu obecnego BBN i przyjmiemy za dobrą monetę wszystko, co dotąd napisano, powiedziano i zaprojektowano, - wojna na Ukrainie w 100% udowodniła aberracyjność ich wywodów i całkowitą bezużyteczność, więcej: szkodliwość ogłoszonych "doktryn". Co się z takimi ludźmi robi w cywilizowanym, wolnym państwie - wszyscy wiemy.

    Czy jednak można mówić o wolności w kraju, którego prezydent w czerwcu świętował 25-lecie obalenia komunizmu, ale w którym trafia się przed sąd za wzniesienie okrzyku: PRECZ Z KOMUNĄ! ???

    To wszystko jest chore, Panie Aleksandrze, i często mam wrażenie, że to mi się tylko śni, i bardzo bym chciała się wreszcie obudzić z tego koszmaru.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. No to chyba juz wszystko jasne. Ekscesy posłów w samolocie, sondaż 5 %, tydzien przed wyborami mamy PO wyborach.

    OdpowiedzUsuń
  7. PS.

    Zgodnie z tym, co przewidywałam, Pańska publikacja nie spotkała się z żadnym, choćby śladowym odzewem po naszej stronie. W "naszych mediach" została całkowicie zamilczana*, "nasi politycy" natomiast wolą odgrywać codzienny cyrk i udawać, że nie widzą śmiertelnego zagrożenia ze strony obozu belwederskiego.

    Żeby było śmieszniej, to wszystko (ogłoszenie SBN, księżycowe projekty AK i GN, itp.) dokonuje się w przeddzień największego święta państwowego - Święta Niepodległości.

    = = = = =

    *Odnotowałam za to wypowiedź jednego z tuzów "naszego" dziennikarstwa politycznego. Red. Skwieciński powiedział w TVN:

    "– Gdybym miał obstawiać, ale nie oddając za to nic, czy Putin może chcieć zaatakować Polskę, to raczej takiego scenariusza się nie spodziewam – mówił w Telewizji Republika Piotr Skwieciński, publicysta tygodnika "W Sieci"."

    "Obstawiać" ...

    Przyznaję, że podobnej demonstracji nędzy umysłowej dawno nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakaś strasznie ciekawa i tajemnicza ta spółka Nabino. Żeby takie cyrki tydzień przed wyborami, ktoś z informatyków napisał, że na Ukrainie w stanie wojny wszystko działało doskonale, a w Polsce same błędy. Ale takie zamieszanie w sam raz żeby zamieszać głosami. Może jakieś 'ekstra dodatkowe' funkcje tego programu testują.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawostka wyborcza - Dane z wikipedii: w Niemczech w wyborach parlamentarnych w 2013 roku było tylko 1,3% nieważnych głosów, w Polsce w parlamentarnych 2011- 4,52%. Prawie 3,5 razy wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cytat - " Ludzie, którzy rozbroili polską armię i uczynili z niej skansen twardogłowych trepów, nie próbują nawet zachować pozorów wiarygodności.".
    Bardzo mi się podoba to zdanie ! :)
    Zbroić się i doskonalić w kunszcie wojennym to trzeba latami.
    W ciągu roku, to raczej nic nie da się zrobić.
    Jedyne co można zrobić, to zakupić broń za granicą, czyli przy obecnej dyrektywie ludzi Belwederu nakazującej na tym etapie powściągliwość w okazywaniu uczuć przyjaźni w stosunku do Rosji , głównie w USA.
    Amerykanie znają realia polityki tego regionu. Znów zrobią dobry interes na handlu bronią, bo Polacy nie tyle mogą, co muszą, i to szybko, broń kupić.
    Głupota kosztuje. Problem w tym , że za głupotę innych wszyscy Polacy zapłacą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Urszulo,

    Przyznam, że nie mam ochoty analizować "strategii" opozycji i wierzę, że Pani to rozumie. Wrześniowym tekstem BEZ ZAMAZANIA zakończyłem pewien etap swojej publicystyki i od tej chwili mogę mówić jedynie o marionetkowej opozycji.
    Działania takiego tworu nie podlegają analizie (bo i po co) zatem nie próbuję nawet psuć humory własnego i czytelników. Na skomentowanie postępków PiS wystarczy 140 znaków twittera i nie warto poświęcać temu więcej uwagi.
    Ta partia nie chce wygrać żadnych wyborów i pozostanie "wieczną opozycją".
    Już przed dwoma laty pisałem, że tylko w jednym przypadku PiS mógłby przejąć władzę w wyniku farsy wyborczej - a to wówczas, gdyby zapewnił triumwiratowi III RP całkowitą bezkarność, szczególnie w związku ze zbrodnią smoleńską. O takim scenariuszu zdaje się marzyć wielu żurnalistów i "młodych, zdolnych" z PiS.

    W sprawie "strategów bezbronności", ma Pani oczywiście rację: oni nie popełnili błędów, lecz napisali to, co bliskie ich sercu i rozumowi. Mówiąc o błędzie mam na myśli ocenę tych "strategii" w świetle faktów i logiki. Tym ludziom wolno mieć dowolne poglądy na temat Rosji, bezpieczeństwa, miejsca Polski w świecie. Nie wolno im jednak czynić z tak obskuranckich ocen jakiejś normy i nazywać jej "strategią bezpieczeństwa narodowego". Nie oni tworzyli dzieje tego narodu i nie oni będą o nim stanowili.
    Ich "strategia" została doszczętnie i po wielokroć skompromitowana. Choćby dlatego, że państwo, z którego chcieli uczynić gwaranta polskiego bezpieczeństwa, z którym chcieli nas "jednać" i którego interes przenosili nad polskie racje, okazało się pospolitym bandytą (co dla Polaków nie jest zaskoczeniem) i największym wrogiem.
    W normalnym państwie, ludzi, którzy popełnili taki błąd rozlicza się politycznie i prawnie. W normalnym systemie wartości, tak skompromitowany oficer odchodzi w niesławie lub strzela sobie w łeb. To, co dziś robią owi ludzie - przez nikogo nie niepokojeni i niekrytykowani, kładzie się hańbą na nas wszystkich.
    Przyznam, że nadal nie potrafię zrozumieć, jak wobec takiej buty i takiego ogromu cynizmu, można przechodzić obojętnie, lub udawać, że są rzeczy ważniejsze. Ta przecież dotyczy naszej przyszłości i bezpieczeństwa naszych domów i rodzin. Tylko skończony głupiec uważałby działania Belwederu za obojętne dla stanu naszego bezpieczeństwa i tylko szaleniec nie widziałby związku między twórczością owych „strategów”, a poziomem zagrożenia ze strony Rosji.
    Ci pożal się Boże „opozycjoniści”, którzy z takim zacięciem gonią rządowych króliczków i którym wydaje się, że jakieś partyjne ploty lub wnioski o odwołania ministrów są szczytem sprzeciwu, robią moim rodakom ogromną krzywdę i wystawiają nas na wielkie niebezpieczeństwo.
    Jest to szczególnie smutne w przededniu narodowego święta, gdy ci sami ludzie mają gęby pełne frazesów o walce i niepodległości.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Panie Aleksandrze,


      Ad Opozycja.

      Rozumiem Pana, niemniej sama pozwalam sobie jeszcze mieć nadzieję związaną z opozycją. Stąd (bezskuteczne) starania ogarnięcia umysłem tego, co się w niej dzieje. Stąd też irytacja.

      Ad Władza.

      Napisał Pan: "Nie oni tworzyli dzieje tego narodu i nie oni będą o nim stanowili."

      Nie wiem jak będzie w przyszłości, ale póki co, niestety stanowią.
      I decydując o sojuszach, bezpieczeństwie, zrzekając się kolejnych atrybutów suwerenności, etc. - wpływają na teraźniejszość i przyszłość zarówno państwa jak i narodu.

      Nie wiem, co mogłoby być ważniejszego dla Polaka. Dlatego nie rozumiem uporczywego niedostrzegania problemu przez znakomitą większość społeczeństwa. Ubolewam nad zanikaniem instynktu obywatelskiego wśród moich rodaków. Ale jakże mogę się dziwić, skoro równolegle widzę zanikanie/tłumienie najsilniejszego, wbudowanego w geny - instynktu samozachowawczego? To dopiero jest niepojęte!


      Pozdrawiam bardzo serdecznie

      Usuń
    2. Pani Urszulo,

      Byłoby truizmem przypominać, że w naszych tysiącletnich dziejach mieliśmy okresy gorsze od dnia dzisiejszego i ludzi groźniejszych od środowiska Belwederu.
      Pisząc, że nie oni tworzyli nasze dzieje i nie oni będą o nich decydowali, mam na myśli perspektywę, w której wyczyny BK czy S.Kozieja, nic nie znaczą.
      Ci ludzie mają dziś swoje "5 minut". I nic więcej.
      Byłoby też truizmem przypominanie, że trwanie wspólnoty narodowej nie zależy do zakusów tego, czy innego człowieczka, któremu wydaje się, że decyduje o losach Polaków. Życie ludzkie jest na to za krótkie i nawet eksterminacja milionów naszych rodaków, dokonana przez niemieckich i sowieckich bandytów, nie przerwała tej ciągłości. Wystarczy, że pozostaną ludzie myślący po polsku.

      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    3. Panie Aleksandrze,

      Zazdroszczę Panu, ale sama nie posiadam cennej umiejętności spoglądania na rzeczywistość z perspektywy tysiącleci. :)

      A ludzie myślący po polsku zawsze pozostaną. Także i mówiący. Choćby na Greenpoincie w NYC. Albo na Białorusi.

      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Maras kiełek,

    Proszę nie wierzyć w to, że "ekscesy w samolocie" mogą przekładać się na tzw. wyniki wyborcze.
    Gdyby Polacy dowiedzieli się nagle, że wśród liderów partii rządzącej jest trzech okrutnych morderców, pięciu gwałcicieli i ośmiu złodziejów - nie miałoby to najmniejszego wpływu na ów wynik.
    Gdyby Polaków poinformowano, że wśród polityków PiS mamy bohaterów ratujących ludzi z katastrofy oraz mędrców obsypanych uniwersyteckimi laurami - również byłoby to bez znaczenia dla "wyniku wyborczego".
    Kto nie zauważył szczególnej logiki towarzyszącej efektom wyborczym w III RP, nie powinien zaprzątać sobie głowy polityką.

    Naszej uwadze raczej umyka fakt, że z racjonalnego punktu widzenia (rozum+normy społeczne+system wartości) wynik poparcia dla PO na poziomie 30 procent ( po siedmiu latach rządów tego układu) świadczy o głębokiej patologii społecznej i całkowitej degrengoladzie części społeczności zamieszkującej nad Wisłą.
    Tego nie da się uzasadnić wg. praw rozumu, bo albo z szaleństwa należałoby uczynić normę, albo samemu stać się szaleńcem.
    Oczywiste jest zatem, że nie można tzw. wyników wyborczych mierzyć przy pomocy matematyki i narzędzi statystycznych. O końcowym efekcie decydują bowiem procesy, w których "szkiełko" naukowca zmienia się w dno butelki po wódce, a "świadomy wybór" musi ustąpić przed pijackim zwidem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nawet nie będę próbował szukać ciekawego cytatu z Pana wypowiedzi powyżej.
      Cała Pana wypowiedź jest po prostu genialna i świadczy o ogromnym intelekcie.
      Tylko mistrz może w kilku słowach tak trafnie zdiagnozować stan polskiej polityki.

      Niby jest to oczywistością, ale trzeba geniusza pióra i intelektu, aby krótko i jasno ją wyartykułować.
      Pozwoli Pan, że bez swoich komentarzy, podzielę się powyższą Pana opinią na innych forach społecznościowych, podając źródło.

      Mądrych i przemyślanych wypowiedzi miał Pan przez ostatnie lata bardzo dużo, dlatego nie sposób jest zamieścić wszystkie.
      Ta wypowiedz jest dla mnie wyjątkowa, bo układa w klarowną całość, szarpaninę intelektualną , jaka ma miejsce w głowach wielu Polaków.
      Stan

      Usuń
    3. Ależ Nam Autor tym razem wyprowadził intelektualnego ,,kopa''. Piszę ,,nam'', bo większość chyba z polskiego społeczeństwa ma w tym, co teraz nas otacza, swój udział, chociaż by przez zaniechanie. Pamiętam, jak pierwszy raz widząc w telewizji faceta z wielkim długopisem pytałem się towarzyszące mi osoby, który to ten Wałęsa, bo w głowie mi się nie mieściło, że takie ,,coś'' może być przedmiotem adoracji ludzi uważanych powszechnie za elitę intelektualną. A jak jeszcze usłyszałem ten, delikatnie mówiąc, intrygujący słowotok, to przez pewien czas mógłbym ,,robić'' za biblijną żonę Lota. Kto wtedy krzyczał, że król jest nagi? Nieliczni, i to bardzo nieśmiało.( Szyderczo rechocząc, robił to Urban w swoim ,,Nie''.) A. Gwiazda w jakimś wywiadzie powiedział, że gdy niespodziewanie na przywódcę strajku został wepchnięty Wałęsa, to i on, i ś.p. A. Walentynowicz, mimo iż wiedzieli, że to agent bezpieki, to odpuścili, bo entuzjazm ludzi, bo kamery zachodnich telewizji, bo zaraz na początku robić ,,zadymę'' to trochę nieładnie. Faktem jest, że trzeba by mieć niezłe ,,cojones'', żeby w takim momencie wystartować do ludzi z podobnymi rewelacjami, tym bardziej , że pewnie za ich plecami też mógł już stać ,,seryjny''.
      Dziś, tylko ci z tzw. odwaga cywilną z zażenowaniem przyznają się do, jak to określają, ,,fascynacji innością'' czy też ,,admiracji prostoty''. Raczej prostactwa, żeby nie powiedzieć ,,chamstwa''. Wolałbym już być tym średniowiecznym szczurem, który idzie za niemieckim cwaniakiem z fujarką i jego hipnotyzującą melodią, niż z zapartym tchem spijać mądrości z ust, nie panującego nad swoim bełkotem, pajaca z jarmarcznym długopisem.
      Przypomina mi to wszystko stary ,,kawał'' z czasów szkoły podst. o dwóch bacach, którzy założyli się o 20 zł, że jeden z nich nie zje leżącego na drodze, mówiąc wykwintnie, ekskrementu. Ten który to, uczynił, z kolei założył się, że ten drugi jednak tego nie zrobi. Ponieważ obaj w rezultacie wygrali, a zarazem przegrali zakład, jeden drugiego zapytał: Po coś my właściwie żarli to g....? I to pytanie kieruję do Nas wszystkich …
      T. Lis na spotkaniu ze studentami powiedział: Myślicie, że ludzie są głupi. Mylicie się. Ludzie są o wiele głupsi, niż wam się wydaje.
      Tamta strona wygrywa, bo my mamy ciągle złudzenia, a oni zimny cynizm. Ale jak się ma elitę nie potrafiącą rozróżnić prostoty od prostactwa, to co wymagać od tzw. prostych ludzi?

      Pozdrawiam wszystkich nie tracących nadziei na jednak ,,mędrca szkiełko''.

      Usuń
  14. Ma Pan rację. W czasach gdy z mapy Europy Polska została "wymazana", ludzie organizowali się przez tzw. "prace u podstaw". Dziś nie przyrównując, ale również w trudnej sytuacji tego nie widać. PiS i Solidarna Polska wystawiło do wyborów 31 000! kandydatów. Więc, gdzie są Ci ludzie w swoich środowiskach?, dlaczego nie widać ich np. na Pańskim blogu, czy w blogach np. GP? nawet nikomu nie chce się komentarza napisać, choćby najprostszego. Nie tworzy się żadnych widocznie pozytywnych organizacji, czy przedsięwzięć, wiec nie można ludziom pokazać, że chcemy i potrafimy dobrze dla innych pracować. Przecież oni świadomie kreują sie na liderów, a zakładam że wszyscy piśmienni. To powinien być synergiczny ruch oddolny żeby machina ruszyła. Inaczej tego nie widze, choć jestem prostym człowiekiem i wielu spraw nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdyby Polacy dowiedzieli się nagle, że wśród liderów partii rządzącej jest trzech okrutnych morderców, pięciu gwałcicieli i ośmiu złodziejów - nie miałoby to najmniejszego wpływu na ów wynik.
    Gdyby Polaków poinformowano, że wśród polityków PiS mamy bohaterów ratujących ludzi z katastrofy oraz mędrców obsypanych uniwersyteckimi laurami - również byłoby to bez znaczenia dla "wyniku wyborczego".
    Kto nie zauważył szczególnej logiki towarzyszącej efektom wyborczym w III RP, nie powinien zaprzątać sobie głowy polityką.

    Naszej uwadze raczej umyka fakt, że z racjonalnego punktu widzenia (rozum+normy społeczne+system wartości) wynik poparcia dla PO na poziomie 30 procent ( po siedmiu latach rządów tego układu) świadczy o głębokiej patologii społecznej i całkowitej degrengoladzie części społeczności zamieszkującej nad Wisłą.

    -----------

    Szanowny Panie Aleksandrze,

    przytaczam obszerny fragment Pańskiej wypowiedzi, bo w ogromie spraw ważnych i arcyważnych, które porusza Pan na tym blogu jako jedyny w Polsce, ta właśnie refleksja mówi najwięcej o charakterze dramatycznego kryzysu w jakim się znajdujemy. Trzeba o tym wciąż pamiętać; należy wszędzie powtarzać. I przeciwdziałać - o czym Pan pisał już niejednokrotnie i apelował o zmianę strategii. Jakiś czas temu. Bo prezes największej partii opozycyjnej też zdaje sobie z tego sprawę, nawet o tym mówi. I nic nie robi.

    O źródłach degrengolady polskiego społeczeństwa pisał przekonująco Ryszard Legutko w "Eseju o duszy polskiej ", o niepodejmowanie dialogu z "tubylcami" apelował wielokrotnie Jarosław Marek Rymkiewicz. O stopniowym staczaniu się moralnym i przyuczaniu elektoratu Platformy do akceptacji coraz większych świńst i haniebnych zachowań pisali inni.
    Pan jako jedyny pisze wprost o tym, jakie to ma przełożenie na zachowania wyborcze. Mamy do czynienia z ruchem stadnym, reakcjami psów Pawłowa, odruchami bezwarunkowanymi, odwoływaniem się do najgorszych instynktów. O naturze tego co się dzieje najwięcej mogliby powiedzieć inżynierowie dusz, orwellowscy macherzy zachłyśnięci własną butą i możliwościami.
    Temat wart rozwinięcia. Zwłaszcza w zakresie "szczególnej logiki towarzyszącej efektom wyborczym w III RP", o której Pan wspomniał. Dla mnie jeszcze ciekawsza byłaby próba uchwycenia logiki nie tyle efektów wyborczych (czyli jak rozumiem decyzji towarzyszących aktom wyboru), ale wcześniejszej, rozwijanej przez system logiki, w której swoje, niestety fatalistyczne jak dotąd miejsce, mają działania wyborcze opozycji, która wpasowuje się (pytanie na ile świadomie) lub jest wpasowywana (pytanie na ile jest to dla systemu uciążliwe) w ową logikę.
    Tak czy siak efektem jest siedem lat najgorszych dla Polaków, opresyjnych w sferze świadomości społecznej rządów. Wystarczająco, żeby przerwać zaklęty krąg scenariuszy pisanych przez wrogów. Wystarczająco, aby mówić twardo o naturze zła i działać przywracając Polakom podmiotowość i prawdę.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Autor i Komentatorzy

    Kilka dni temu, dawny znajomy, kiedyśmy spożywali piwny likwor, a więc w przypływie szczerości i trochę humorystycznie, zadał mi następujące pytanie: "A ty za kim jesteś, za partią, czy za solidarnością?"

    W moim przekonaniu , jak to się mówi, trafił w punkt. Tamten konflikt i tamto pytanie sprzed ponad 30 lat pozostały nierozstrzygnięte, bez odpowiedzi. Zamiast wolności, prawa, suwerenności, prawdy, dano Polakom upokarzające ersatze. Nie ma sensu powtarzanie truizmów o tym, że PO i przybudówki, to kontynuacja systemu PRL-owskiego, bo o tym każdy świadomy człowiek wie. Pięknie widać to właśnie w wyborach samorządowych, gdzie lokalne sitwy żyją w idealnej symbiozie pomimo różnych barw partyjnych.

    Ma rację Aleksander Ścios - zadaniem opozycji w obecnej sytuacji powinno być nie "dokończenie", a konsekwentne przeprowadzenie rewolucji solidarności. Temu celowi powinny być podporządkowane środki. Jeśli pokojowe, systemowe, okazują się niewystarczające, trzeba sięgnąć po inne, trudno. Naturalnym stanem człowieka jest życie w ludzkim środowisku, a nie w potiomkinowskiej wiosce dla zagranicznych turystów.

    Potrzeba politycznej siły przywódczej, która nie boi się odpowiedzialności. Czy PiS będzie taką siłą, czy utonie w odmętach wstydu i zaprzepaszczonych szans, pokaże ostatecznie najbliższy rok.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko taka "podmyśl"/"podwątek".

      Kiedy ktoś puka się w czoło na temat uwikłania reżimu w zależność od Moskwy, pytając jaki ona mogłaby mieć cel w posiadaniu tu swoich ludzi, wystarczy wskazać stan obecny:

      niech sobie Polska będzie w NATO, UE, niech sobie wchodzi w sojusze z USA, niech sobie Polacy mówią po polsku, uczą historii w szkołach, odbudowują samoświadomość i narodową tożsamość.

      Byleby Polska była słaba, biedna i bezsilna.

      Usuń
  18. OT - SOROS

    Przeczytałam tweety.

    Czy wie Pan, że ja tego Sorosa i info z rp.pl KLIK także sobie zaznaczyłam, żeby Pana o to zapytać? Bo chyba nikomu dotąd nie udało się wygrać z Sorosem. Więc Putin rzeczywiście może mieć poważny problem. To nie podwładna Angela M., ani sprzyjający mu w czarnej duszy Barak O., z którymi może pogrywać jak chce. Nababa nie pozwolą mu tknąć jego właśni towarzysze miliarderzy. A Obywatel S. rozbije mu bank - i po Rossiji. Najwyraźniej prezydent Poroszenko wiedział, do kogo uderzyć?

    U nas najwyższą władzę przejął, z aprobatą Tronów i Mocy, współsprawca Smoleńska, a opozycja dotąd się nie pozbierała, więc kto miał uderzać?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Panie Aleksandrze,
    bardzo cenie Pana analize sytuacji politycznej w Polsce, i w zwiazku z tym mam takie pytanie... czy i kiedy Pan probowal skontaktowac sie z wladzami PiS, zwalszcza z Panem Jaroslawem Kaczynskim w celu uswiadomienia jemu krytycznej sytuacji w Polsce. Rozumiem ze nie jest to Pana obowiazek, ale, poniewaz w prawie kazdym artykule Pan krytykuje opzycje, chcialbym wiedzic czy Pan probowal nawiazac kontakt z wladzami PiS, lub czy uwaza Pan ze krytyka opozycji cos zmieni. Pozdrawiam, PiS be with you

    OdpowiedzUsuń
  20. "Naszej uwadze raczej umyka fakt, że z racjonalnego punktu widzenia (rozum+normy społeczne+system wartości) wynik poparcia dla PO na poziomie 30 procent ( po siedmiu latach rządów tego układu) świadczy o głębokiej patologii społecznej i całkowitej degrengoladzie części społeczności zamieszkującej nad Wisłą.
    Tego nie da się uzasadnić wg. praw rozumu, bo albo z szaleństwa należałoby uczynić normę, albo samemu stać się szaleńcem."

    Szanowny Panie Aleksandrze,

    Proszę wybaczyć ten nie zwiazany wprost z tematem komentarz.
    Próbując jednak kontynuowac Pański tok rozumowania z odpowiedzi udzielonej panu Maras kiełek, postawiłem sobie pytanie: dlaczego?

    Wielokrotnie podnosił Pan na tym blogu problem Kościoła, jego hierarchów i wiążące sie z tym problemy etyki, wyborów moralnych.
    Sądzę, że to co obserwujemy w wymiarze społeczno politycznym jest ściśle powiązane z problemem wykreowanej (media) utraty zaufania w instytucję Kościoła jako gwaranta własciwych wyborów z jednej strony, co jest "oczywistą oczywistoscią", oraz ucieczki samego Koscioła od uczciwej i czytelnej odpowiedzi na wątpliwości powstające w efekcie przechodzonych od 30 lat przemian społeczno - własnościowych (politycznych).

    Jedną maxymą serwowanej od lat tezy "rozdzielności Kościoła od pańtwa" udało się uzasadnić ucieczkę w wygodny dla hierarchów obszar neutralności, czytaj "odrzucenia odpowiedzialnosci" za wybory, które nazwano umownie dla rozmycia prawdy "politycznymi" czy "gospodarczymi".

    Ten stan absurdu (Kościół, jest w moim przekonaniu od tego by zajmować stanowisko w kwestiach sumienia, pomagania w identyfikacji dobra, zła, prawdy i fałszu, w tym w sferze polityki i gospodarki!) otworzył możliwość zniszczenia morale narodu, jakże łatwe po otwarciu się na świat i jego wpływy.
    Wielokrotnie wyrażałem pogląd o konieczności powrotu Kościoła do pierwotnych postaw, gdzie wiara w Chrystusa determinuje pozostale dziedziny naszego życia, co przeciez nie jest równoznaczne z prymatem instytucji koscielnych w kategoriach średniowiecznych.
    Nawet wielkie wydarzenia nie gwarantują zmian na lepsze. Zawsze u ich podstaw musi być też duch prawdy.
    Jej obrona została poniechana w imię skwapliwie przyjetej "światowości" wspartej systemową deprawacją samych osób duchownych (przywileje gospodarcze w poczatkowej fazie przemian, coraz wyraźniejsze rozpasanie materialne i pycha części kleru i hierarchii).

    Cieszę się, że papież Franciszek powraca do idei Biednego Kościoła Biednych.
    To pomoże nam, wiernym tego Koscioła, dostrzec sprawy doczesności w innym wymiarze i, o czym jestem przekonany, bliżej prawdy!

    Pozdrawiam





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwintesencją tego, o czym Pan pisze jest wypowiedź kard. Dziwisza nt. "tego, co się dzieje wokół katastrofy smoleńskiej":

      "Nie chcę zajmować stanowiska w sporze, który jest przedmiotem politycznych kontrowersji. Widzę, że wiele osób jest tym już autentycznie zmęczonych. Jednak chcielibyśmy znać prawdę".
      (http://dorzeczy.pl/id,1740/Zapisywano-mnie-do-PO.html)

      Chciałby znać prawdę (brawa, cóż za odwaga), ale potępienia kłamstw nie usłyszymy, bo sprawa jest "polityczna"...

      Wyczerpujące (literalnie i w przenośni) podsumowanie smutnej sytuacji w jakiej się znalazł Kościół hierarchiczny w Polsce opracował w formie listu do Episkopatu bloger Andrzej W. http://naszeblogi.pl/47823-jest-wasza-matka-ta-ojczyzna-list-do-episkopatu-polski

      Z ciężki sercem, ale polecam

      Usuń
    2. Bardzo dziekuję.
      Nie znałem tego tekstu, ale podpisałbym się pod każdym jego zdaniem.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Temat wiary i Kościoła to jeden z moich ulubionych ale poruszanie go za każdym razem byłoby nudne.
      To co się dzieje w polskim Kościele od 10.04.10 mogę podsumować słowami: Kościół "zdał egzamin". Na takie podłe i szydercze podsumowanie zasługują wszyscy, bez wyjątku, polscy biskupi. Ich patronem stał się właśnie autor haniebnych słów o zdanym egzaminie. Właściwie Kościół współpracuje w zacieraniu prawdy o tej tragedii od samego początku. Nie mając żadnych wiarygodnych dowodów na to co się stało nawołuje do "pojednania". Wg mnie to wielki moralny i mentalny upadek Kościoła.

      Ale w temacie można dodać, że ta dziwna mięta między Kościołem i wojskówką trwa już od kilku lat. Odbieram to tak jakby trepom potrzebny był blichtr i uwiarygodnienie płynące z bliskości z Kościołem. Tak jak ślub kościelny córki SLDowca itp. Przykładowo, duża ilość ikonografii religijnej na byłym portalu NowyEkran. Albo taki, może nic nie znaczący smaczek jak wywiad z Patrykiem Vegą w Gościu Niedzielnym. Pogrzeb Jaruzelskiego to też kwintesencja tego zjawiska.

      P.S.
      Nie lubię hasła Kościół biedny dla biednych. Wolę Kościół bogaty dla wszystkich.

      Usuń
  21. Kamyczek do ogródka ad tweeta z 8.11. Prezydent Szczecina od listopada 2010 nie jest członkiem PO, wrogości miedzy nimi nie ma ale startuje z własnego komitetu. Dlatego powinno być "O dobrodziejstwach bycia blisko władzy".
    Ale faktem jest, że Urząd Miejski w Szczecinie jest typowym urzędniczym dworem, a jeszcze bardziej miejskie spółki, w których siedzi PO

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam.
    Napisał Pan w odpowiedzi Panu Maras kiełek 8 listopada 2014 17:11

    "Gdyby Polacy dowiedzieli się nagle, że wśród liderów partii rządzącej jest trzech okrutnych morderców, pięciu gwałcicieli i ośmiu złodziejów - nie miałoby to najmniejszego wpływu na ów wynik.
    Gdyby Polaków poinformowano, że wśród polityków PiS mamy bohaterów ratujących ludzi z katastrofy oraz mędrców obsypanych uniwersyteckimi laurami - również byłoby to bez znaczenia dla "wyniku wyborczego".
    Kto nie zauważył szczególnej logiki towarzyszącej efektom wyborczym w III RP, nie powinien zaprzątać sobie głowy polityką. 2014 17:11"

    To pewnie nawet gdyby się dowiedzieli, że osoba rządząca Polską jest bohaterem "afery marszałkowej", nie miałoby wpływu najmniejszego na wynik wyborów.

    Na wynik wyborów chyba tylko może wpłynąć... Inaczej mi wyjść nie może, jak tylko postawienie pod pręgierzem wszystkich dziennikarskich demiurgów i zrobić im publiczne flagrum romanum.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

  23. INTERNET PRAWDĘ CI POWIE -- ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI 2014


    Szara ta nasza niepodległość - jak google-doodle z okazji Polish Independence Day.

    KLIK

    Jak włosiennica noszona dziś przez matkę narodu tubylczego (plus wściekle-różowy szalik, brrrr).

    KLIK

    I fałszywa - jak gadzi uśmiech prime-macherki w nowej peruce i botoksowej masce na twarzy.

    KLIK

    KLIK - bliźniaczka z fauny.

    I chociaż rozetki już polskie, nie indonezyjskie:

    KLIK

    - twarze, niestety, wciąż te same.


    PRECZ Z KOMUNĄ-PRECZ Z KOMUNĄ-PRZECZ Z KOMUNĄ!!!

    KLIK!


    Pozdrawiam świątecznie Pana Aleksandra oraz Czytelników i Komentatorów z BEZDEKRETU. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Za niezależna.pl:

    Jarosław Kaczyński zaproponuje Radzie Politycznej Prawa i Sprawiedliwości, aby Andrzej Duda był kandydatem PiS w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

    = = = =

    Szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Urszulo,

      Hm... Jakby to powiedzieć... Pan Duda na pewno ma liczne zalety - tylko że nic mi o tym nie wiadomo. Natomiast nieodparcie nasuwa mi się myśl, że ktoś taki, jak np. profesor Andrzej Nowak jest kimś zbyt dużego formatu, żeby mógł być brany pod uwagę.

      To zastanawiające, jakimi miernotami otacza się Jarosław Kaczyński. Choć staram się ze wszystkich sił przypomnieć sobie np. wiekopomne zasługi takiego pana Kuchcińskiego, czy Lipińskiego, czy Brudzyńskiego, to nic mi nie przychodzi do głowy. To pewnie skleroza winna...

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  25. Dobry wieczór.Powielanie tego samego błędu,czyli rozgrywanie "patriotycznej strony" w konkurencji "na marsze" to,moim zdaniem,b.zła droga wygranej strony patriotycznej,w dodatku -wręcz budująca belwederską narrację "siły spokoju".Nie chcąc być katem żadnej z patriotycznych stron,ale uważam,że wina leży po...obu stronach: łaszcząc się do komorry zapomnieli o nadrzędnej sprawie-o Polsce suwerennej i niepodległej,dla której winni MASZEROWAĆ RAZEM i której winni wierność po grób,przechodząc do konkretów "ponad podziałami";to tak "na gorąco" refleksja po Marszach i nieustająca sugestia działań wspólnych 'przeciw jądru zła' (może nawet sugestia działania przeciw całemu złu tego świata). Przeciwników wspólnego Marszu(nie mylić z podróbą Marszów z prezydenckiej oferty "marszu razem dla okrągłostołowej") należy bezulgowo napiętnować; argument możliwych prowokacji ze strony "władzy" mnie nie przekonuje po raz kolejny,jak więc "tąpnąć oddolnie",by zrozumiano powszechnie po stronie niby patriotycznej? Co do kandydata na Prezydenta:z całym szacunkiem dla niego,ale głównym zagrożeniem Polski jest obecnie zagrożenie ze strony Rosji Putina,a 'zwaśnionych,winnych Polsce iść razem patriotów' musiałby poprowadzić wspólny [Autorytet]. PS: Globale ze światowej finansjery się budzą? ;jestem jednak dość sceptyczny co do ostatniej deklaracji G.Sorosa. Pozdrowienia dla Wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam.
    W PIS wybiera się takiego "charyzmatycznego" kandydata na prezydenta jak Pan Duda (media zrobią tzw. niezbędne osłonowe - wizerunkowe Dudzie). Od czego Pis ma w takim razie Pana Macierewicza? Wniosek mój. Gdy w 2015r (jak nie daj Bóg wygra ponownie lokator), będzie następowała likwidacja opozycji. Będzie zatem kogo powiesić jak niegdyś Traugutt na stokach Cytadeli.
    Od władz PIS można się nauczyć doskonałej taktyki, co zrobić, by przepierniczyć wszystko co jest możliwe do przegrania. Za dziennikarskimi demiurgami, w kolejce do przetrzepania dupy, ustawiłabym speców - doradzających w PIS!
    Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, że PiS nie dokłada należytych starań, by wygrać najbliższe wybory. Kaczyński dobiera sobie świtę (np. Hofman), która kładzie na łopatki jakiekolwiek szanse.

    PiS to nie jest tylko partia. Swoje ostatnie nadzieje pokłada w niej wielu wartościowych Polaków. Na przykład dziennikarz W. Sumliński podczas spotkań z czytelnikami zbiera podpisy pod petycją ws. przekazania śledztwa ws. zabójstwa ks. Popiełuszki prok. Witkowskiemu, którą chcą wraz z ks. Małkowskim i radiem WNET wręczyć Kaczyńskiemu, kiedy ten wygra wybory. Ale czy wygra, kiedykokwiek?

    https://www.youtube.com/watch?v=qNLn4FZj7AE

    Wojciech Sumliński był gotowy nawet się zadłużyć, aby wydać ważną dla nas książkę:

    http://polakpotrafi.pl/projekt/popieluszko-prawda

    Dla odmiany, prezes Kaczyński lubi, gdy...

    http://media.wpolityce.pl/cache/21/df/21df08dc437d0fbaf67296a94c212eb3.jpg

    OdpowiedzUsuń
  29. Ogólnie: dobrze załączyć funkcję 'Pilgrim' jak pan W.Sumliński i ks.St.Małkowski. Kto jeszcze to wie? Na przykład,jak sądzę,pan A.Ścios. Przykłady dobrego załączenia (co cieszy po słowach dotyczących "najlepszej obrony,którą jest atak") to także 13.11. Katowice,Mikołowska 32,17:00 oraz 19.11.Gliwice,CE JPII ,18:00. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  30. WYBORY KONTROLOWANE 2014

    Panie Aleksandrze, Szanowni Państwo,

    Wstrząśnięta i zmieszana dzisiejszą konferencją prasową PKW - półtoragodzinna kobyła nie do zmożenia, proponuję słuchać wyrywkowo - pytań od dziennikarzy oraz występu pana ze spółki NABINO z oo. (Oglądanie - zwłaszcza bezzębnego, bełkoczącego "ministra" Czaplickiego szczerze odradzam: może być szkodliwe dla zdrowia).

    https://www.youtube.com/watch?v=9__lpQoM89o

    Okazuje się że od lat "przetargi" w PKW wygrywają spółki o różnych wprawdzie nazwach, ale wygrywa zawsze ta, która się zgłosi... BO ZAWSZE ZGŁASZA SIĘ TYLKO JEDNA!!!

    W tym roku (POD KONIEC LIPCA!!!) zakontraktowano Nabino sp. z oo, która po zwycięskim przetargu z samą sobą, organizuje tegoroczne wybory samorządowe.

    "Minister" Cz. tłumaczył (niezgodnie z prawdą!), że organizowanie ogólnokrajowych wyborów w 38 mln dużym kraju - to nie jest łakoma rzecz dla gigantów informatycznych, dlatego do PKW zgłaszają się małe spółeczki, którym (w domyśle) mogą się, eee, przytrafić błędy. Jak się ostatnio dowiedzieliśmy, firmy wygrywające w PKW, np. UNIZETO, stanowią własność rosyjskiego konsula w III RP, Andrzeja Bendig-Wielowiejskiego - albo są z nim powiązane...

    !!!

    W związku z powyższym - naprawdę grubymi nićmi szytym przekrętem - zastanawiam się, po co partiom jeszcze ta cała kampania wyborcza i ten cały cyrk, skoro wyniki są z góry zaprogramowane?! Chyba że z nudów, albo dla zajęcia "publisi"???

    I skoro nie tylko testujący system informatycy stwierdzili, że nie nadaje się on do użytku, ale nawet ABW znalazła lukę w systemie PKW (co bełkotliwie usiłowano dzisiaj zbagatelizować!) - dlaczego jeszcze te wybory nie zostały odwołane/przełożone?

    Ale jak mają zostać odwołane, skoro nawet poseł Macierewicz, pisząc o "skandalu w PKW" niczego podobnego nie postuluje, natomiast (chyba po raz pierwszy?) wykazuje się wiarą w krasnoludki, czyt. w kontrolę wyborów ze strony PiS.

    Cyt: Mamy do czynienia z niebywałą kompromitacją Państwowej Komisji Wyborczej. Jej szef de facto informuje Polaków, że PKW nie jest w stanie dopełnić swoich obowiązków i zagwarantować bezpieczeństwa aktu wyborczego. Prawo i Sprawiedliwość jest jednak od dawna przygotowane do kontroli wyborów i zapewni polskim obywatelom uczciwe głosowanie. Przeprowadzimy także analizę tej sytuacji oraz jej skutków i w razie konieczności skierujemy stosowne wnioski do Sądu Najwyższego i PKW.

    http://niezalezna.pl/61403-skandal-w-pkw


    Pełna rozterki serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na PKW będzie się PiS skarżył do... PKW???
      Aż trudno uwierzyć, że to słowa Macierewicza.

      Bo przecież wypisz-wymaluj sytuacja jak ze "Szkiców węglem", kiedy nieszczęsna Rzepowa, której mąż-pijanica został oszukany przez wójta gminy Barania Głowa oraz przez gminnego pisarza Zołzikiewicza, udaje się na skargę na wójta i pisarza, przed sąd złożony z wójta i pisarza.

      Rozdział V
      W KTÓRYM POZNAJEMY CIAŁO PRAWODAWCZE BARANIEJ GŁOWY I GŁÓWNYCH JEGO PRZYWÓDCÓW - szczerze polecam!

      http://literat.ug.edu.pl/szkicew/005.htm

      Usuń
  31. ZRZYNANIE OD ŚCIOSA - bez podania źródła: (ZAPIS!!!) - cd.

    8 listopada 2014 - https://twitter.com/SciosBezdekretu

    "Nazywam się Hubert Bendig-Wielowiejski i jestem prezesem Szczecina dla Pokoleń"-http://iszczecin24.pl/artykul/DzialaczOsiedlowyBlizejKrzystkaZonaAwansowala … - O dobrodziejstwach bycia blisko PO.

    Aleksander Ścios @SciosBezdekretu · 8 lis

    - - -

    14 listopada 2014 - http://niezalezna.pl/61400-ujawniamy-syn-rosyjskiego-konsula-startuje-w-wyborach

    UJAWNIAMY: Syn rosyjskiego konsula startuje w wyborach


    Dodano: 14.11.2014 [07:09]
    ______________________________________________________


    Proponuję, Panie Aleksandrze, wydzielenie na blogu odrębnego miejsca -
    wpisu, gdzie moglibyśmy umieszczać napotkane plagiaty - co Pan na to?

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Wziął Pan urlop w listopadzie i wyjechał do któregoś z ciepłych krajów bez internetu? Bo wyjątkowo długo się Pan nie odzywa. Za długo!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pytanie do "fachowców". Jakim programem i przy jakich ustawieniech można skpiować cały blog Pana Ściosa?

    OdpowiedzUsuń
  33. @Urszula Domyślna,

    na stronie rzekomego wolnego słowa bezskutecznie chciałem zamieścić swój komentarz (wziąć udział w tzw. publicznej "demokratycznej" dyskusji w temacie rzekomej demokracji w PRL Bis, a konkretnie w sprawie rzekomo demokratycznych procedur w samorządzie terytorialnym autorstwa pani Senator RP, Izabeli Kloc z ramienia PiS.
    Okazało się że komentowanie zostało zablokowane i udostępnione jedynie dla zaprzyjaźnionych klakierów poprawnie politycznie.
    Żenada, bo jako praktyk mam się czym z tą panią podzielić, bo byłem jednym z pionierów, którzy bardzo się zawiedli na tej rzekomej demokracji lokalnej.
    Niestety w strefie rzekomego wolnego słowa komentowanie zostało wyłączone.

    Dowód zapisałem na moim dysku, który tymczasem jest TU:

    http://niezalezna.pl/61426-samorzadnosc-kadencyjnosc-demokracja-rozwoj

    Pozdrawiam serdecznie Gospodarza i Gości.

    Obibok na własny koszt

    OdpowiedzUsuń
  34. PS
    Mój komentarz o rzekomej strefie wolnego słowa na rzekomo naszych wolnych mediach winienem zamieścić TU: http://bezdekretu.blogspot.com/2014/10/jakie-wolne-media.html

    Byłby to optymalny jego adres.
    Onwk.

    OdpowiedzUsuń