Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 9 maja 2016

SPEKTAKL „DEMOKRACJI III RP” - CZY OSTATNIA MISJA AGENTA ?

Ukrywanie wiedzy o stanie państwa i zaniechanie oceny okresu rządów PO-PSL, jest dowodem rzeczywistych intencji Prawa i Sprawiedliwości oraz jedną z przesłanek wskazujących na fikcyjność „dobrej zmiany”. Świadczy również, że partia pana Kaczyńskiego traktuje instrumentalnie sprawę rozliczenia poprzedniego reżimu i zamierza zignorować oczekiwania wyborców.
Każdy, kto świadomie przeżył ostatnie osiem lat wie, że rządy PO-PSL były największym nieszczęściem, jakie dotknęło Polaków od czasu magdalenkowego szalbierstwa. Nie tylko z uwagi na rozliczne akty zaprzaństwa, zamach smoleński i skutki zbliżenia z kremlowskimi bandytami, ale z powodu ogromu przestępstw, afer i pospolitych niegodziwości, jakich dopuszczali się przedstawiciele tego reżimu. Przez długie osiem lat mój kraj był pustoszony przez grupę regresywnych, prymitywnych typów, powiązanych wspólnotą kłamstwa i nienawiści, a  niemal każdy dzień przynosił wiedzę o kolejnych aktach podłości i nadużywania prawa. Nie były to pojedyncze incydenty, ale planowe i konsekwentne działania mające na celu represjonowanie obywateli i budowę państwa policyjnego.
Jestem przekonany, że Polacy nie wybrali Andrzeja Dudy z powodu jego doświadczenia politycznego i składanych „obietnic wyborczych”, lecz dlatego, że mieli dość prezydentury opartej na fałszu, agresji i totalnej ignorancji. Nie powierzyli rządów politykom PiS, bo liczyli na „linię porozumienia” i obietnicę 500+, ale to, by przeciąć łańcuch hańby i upokorzeń i wyrwać Polskę z łap łajdaków i sukcesorów komunizmu.
Bez rzetelnej oceny tego okresu, bez prawdy o realiach III RP i napiętnowania winnych wieloletniej zapaści – próżne są nadzieje na jakąkolwiek „zmianę”.
Tymczasem po sześciu miesiącach sprawowania władzy przez układ Prawa i Sprawiedliwości, nie tylko nie mamy informacji o kulisach rządów reżimu PO-PSL, ale nie doczekaliśmy się próby wyjaśnienia jakichkolwiek przestępstw, afer i matactw poprzedniej ekipy. Przez ostatnie pół roku rząd PiS nie przedstawił ani jednego audytu ministerialnego i nie sformułował żadnego zarzutu pod adresem przedstawicieli reżimu. Polacy nadal nie wiedzą o korupcji, nepotyzmie czy ustawionych przetargach. „Odzyskana” przez PiS prokuratura nie prowadzi postępowań w sprawie afery marszałkowej, stoczniowej, gazowej czy hazardowej, ani w żadnej z setek innych afer, o jakich słyszeliśmy w ciągu ostatnich lat. Nic nie słychać o odpowiedzialności karnej i politycznej za paktowanie z Putinem, o zarzutach zdrady dyplomatycznej, o szukaniu winnych represji i przestępstw sądowych, o rozliczeniu samowoli służb specjalnych, o ściganiu służalczych sędziów, prokuratorów i policjantów. Zadziwia też nonszalancja, z jaką prezydent Andrzej Duda traktuje sprawę Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI – dokumentu, który jest źródłem bezcennej wiedzy o funkcjonowaniu przestępczego układu III RP. „Ta sprawa nie jest w tej chwili najważniejsza” – orzekł następca B. Komorowskiego. „Mam znacznie poważniejsze sprawy, co do których zobowiązałem się względem wyborców” – uznał prezydent i do tej chwili odmawia nawet ujawnienia, czy jest w posiadaniu tajnego dokumentu.
Tylko dwie przyczyny mogą tłumaczyć taką sytuację – albo przez osiem lat popełnialiśmy kardynalny błąd, dopatrując się zła w rządach reżimu PO-PSL, albo obecna ekipa chce ukryć przed Polakami wiedzę o funkcjonowaniu „demokracji” III RP i zamierza uciec od obowiązku rozliczenia poprzedników.
Zdecydowanie odrzucam płytkie sofizmaty, którymi wyznawcy partyjnych dogmatów i żurnaliści „wolnych mediów” karmią wyborców PiS. Wyjaśnienia w rodzaju – „to za wcześniej”, „nie jest to dobry czas”, „nie można dawać powodów do ataku”, „trzeba prowadzić spokojną grę i uśpić przeciwnika” – nie zasługują na uwagę ludzi rozumnych. Takie brednie słyszeliśmy przez ostatnie ćwierćwiecze, a pojawiają się wówczas, gdy próbuje się ukryć przed Polakami prawdę lub chce rozgrzeszać błędy i zaniechania polityków. Wiarygodności takich stwierdzeń nie potwierdzają żadne fakty i nigdy nie słyszano, by hordy barbarzyńców zaniechały ataków z powodu uległości ofiary. Dowodzi tego również buta dzisiejszych „targowiczan”, wynikająca z poczucia bezkarności i wiary w niemoc PiS.
To zaniechanie jest tym bardziej naganne, że ze strony przedstawicieli grupy rządzącej wielokrotnie słyszeliśmy publiczne deklaracje o sporządzeniu audytów i ujawnieniu stanu państwa.
Już w sierpniu 2015 roku szef BBN Paweł Soloch składał obietnicę „sporządzenia przeglądu i audytu szeroko pojętego bezpieczeństwa narodowego”, informując, że takie zadanie postawił przed nim nowy prezydent.  Soloch twierdził wówczas, że A.Dudę „interesuje sprawa wydawania pieniędzy na zakupy broni i sprzętu wojskowego”, że zamierza zbadać „problem rezerw mobilizacyjnych” i „kwestię żołnierzy kontraktowych”. Zapowiadał także „zmiany w strukturze i organizacji biura” , które miały wynikać z  faktu, że nowy prezydent ma swoją wizję działań w obszarze bezpieczeństwa”.
Żadna z deklaracji Solocha nie została spełniona. Do dziś Polacy nie mają wiedzy o stanie bezpieczeństwa narodowego i nie znają „dokonań” ekipy B. Komorowskiego. To szczególnie rażące zaniedbanie, którego skutki będą odczuwalne przez następne lata. Zachowanie niezmienionej struktury i organizacji BBN dowodzi natomiast, że nowy prezydent ma „wizję działań  w obszarze bezpieczeństwa” identyczną, jak poprzedni lokator Belwederu.
Zaczniemy od audytu i sprawdzenia tego, co zastaniemy w kancelarii premiera” – twierdziła Beata Kempa, po objęciu stanowiska szefowej KPRM. „Przedstawimy Polakom bilans otwarcia" – obiecywał w październiku ub.r. wicepremier Jarosław Gowin, zaś na początku marca br. premier Beata Szydło zapewniała, że - "opinia publiczna będzie na bieżąco informowana o stanie państwa, jaki zastaliśmy po przejęciu rządów". Konkretną deklarację złożył również  w połowie marca koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński obiecując, że do końca miesiąca przedstawi wyniki audytu w służbach, bo nie widzi „najmniejszego powodu, by informacje o patologii w służbach były chronione tajemnicą państwową”.
Dziś zaś padła obietnica, że w najbliższą środę rząd dokona prezentacji audytów poszczególnych ministerstw. Przypuszczam, że jeśli w ogóle dojdzie do takiej prezentacji, zostanie ograniczona do rzeczy doskonale znanych, do ogólników i spraw podrzędnych.
Przedstawiciele PiS mogą czuć się bezpiecznie składając puste deklaracje i mamiąc wyborców wizją rozliczenia poprzedniej ekipy. Żadne „wolne” medium nie pozwoli sobie na krytyczną ocenę tej władzy i nie ośmieli domagać spełnienia obietnic.  
Po półroczu zwodniczych zapewnień i kiepskich gier medialnych, trzeba przyjąć, że partia Jerosława Kaczyńskiego w sposób całkowicie świadomy ukrywa wiedzę o okresie rządów PO-PSL i nie wykazuje woli rozliczenia swoich poprzedników.
Próba odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak się dzieje, nie jest łatwa. Brak autentycznie wolnych mediów uniemożliwia kontrolę społeczną, w tym zadawanie kłopotliwych pytań przedstawicielom władzy. Oczekiwania wyborców na rzetelne podsumowanie rządów PO-PSL są częściowo zaspokajane przy pomocy kontrolowanych „przecieków”. Poszczególni żurnaliści „wolnych mediów” otrzymują dostęp do sprawozdań, by epatować odbiorców banałami lub „rewelacjami” o zakupach prezentów. Najbliższa (środowa) inscenizacja może również posłużyć do zwekslowania tematu rozliczeń i zastąpienia go jałowymi zarzutami.
Wyborcy PiS cierpią zaś na zbyt głęboki deficyt odwagi i samodzielnego myślenia, by zdobyli się na krytyczną ocenę lub formułowanie żądań.
Można oczywiście dywagować, że ukrywanie wiedzy o stanie państwa jest „zabiegiem prewencyjnym” przed warszawskim szczytem NATO lub wynika z realizacji wyśmienitych „strategii” Jarosława Kaczyńskiego. Można posądzać polityków PiS o „pasterską” troskę wobec elektoratu lub imputować im zamysł oszczędzenia Polakom szoku informacyjnego. Można nawet podejrzewać, że politycy ci lepiej od nas wiedzą – kiedy i co wolno ujawnić i trwają w przekonaniu, że nieodpowiedzialne szafowanie takimi informacjami mogłoby doprowadzić wyborców do groźnej konstatacji – gdzie była i jest owa demokracja III RP, o której istnieniu zapewniają nas mędrcy z PiS?
Sądzę jednak, że jedną z ważnych wskazówek dla rozwikłania tej zagadki poznaliśmy w lutym br. Pojawiły się wówczas doniesienia, że wnioski z audytu początkowo planowano zaprezentować w czasie konferencji z okazji 100 dni rządu Beaty Szydło. Zrezygnowano jednak z prezentacji „w związku z medialnym zamieszaniem wokół dokumentów przejętych w domu Czesława Kiszczaka”. W audycji RMF FM, szefowa gabinetu premier Szydło Elżbieta Witek, pytana przez słuchaczy o audyt rządów PO-PSL odpowiedziała – „Audyt jest gotowy, ale jeśli popatrzymy na to, co się dzieje – teczki Kiszczaka, 100 dni rządu - wkładanie tego jedno w drugie spowoduje totalny chaos informacyjny”. Padła też zapowiedź - „Chcemy to zrobić niebawem, na następnym posiedzeniu Sejmu”.
Na „następnym posiedzeniu Sejmu” ( 9-11 marca br.) nie przedstawiono oczywiście żadnego audytu, warto jednak zwrócić uwagę na argumentację szefowej gabinetu premiera. Pojawia się pytanie - czy rzeczywiście, ujawnienie w tym samym czasie tzw. teczek Kiszczaka stanowiło tylko przeszkodę „pijarowską”, informacyjną, czy też mogło mieć głębsze znaczenie? Czy istnieje związek pomiędzy tym wydarzeniem, a rezygnacją z rozliczenia poprzedników?
W tekście „JAK PRZEGRAĆ W OBRONIE III RP – hipotezy i teorie”, z 22 lutego br. przedstawiłem kilka hipotez związanych z kombinacją operacyjną pt. teczki Kiszczaka. Omawiając jedną z nich napisałem – „Może się zatem zdarzyć, że celem obecnej kombinacji jest wprowadzenie do „obiegu publicznego” dokumentów/informacji niekorzystnych lub dyskredytujących układ rządzący. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy w odzyskanych przez IPN „zbiorach Kiszczaka” (bądź w prywatnym archiwum innego, prominentnego esbeka) zostaną znalezione dokumenty świadczące o współpracy agenturalnej któregoś z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości bądź informacje obciążające (kompromitujące) najważniejsze postaci „środowiska patriotycznego”. Jeśli wcześniej, z tego samego źródła uzyskano szereg wiarygodnych dokumentów, na jakiej podstawie można wykluczyć prawdziwość tego, konkretnego przekazu? Kto uwierzyłby, że esbek przechowujący oryginały dotyczące TW „Bolka” lub teczki niezwykle cennych agentów, kolekcjonuje w swoich zbiorach pospolite „fałszywki” i zbiera informacje pozbawione znaczenia? Takie „znalezisko” byłoby cennym elementem rozgrywki prowadzącej do rozpisania wcześniejszych wyborów lub przez długie lata pozwoliło eksploatować temat niewygodny dla PiS-u.”
Nietrudno zauważyć, że rozgrywka z tzw. teczkami Kiszczaka stanowiła swoistą cezurę i miała wpływ na decyzję o odstąpieniu od publikacji wyników audytów. I nie tylko, bo niemal w tym samym czasie wyciszono temat ujawnienia „zbioru zastrzeżonego” oraz zrezygnowano z nagłaśniania projektu ustawy ograniczającej emerytury esbeckie. Choć przeszkoda, w postaci obawy o „spowodowanie totalnego chaosu informacyjnego” wkrótce ustąpiła, PiS nie powrócił już do pomysłu ogłoszenia audytów i poprzestał na epatowaniu jałowymi obietnicami.
Ukrywanie wiedzy o stanie III RP i zaniechanie rozliczeń poprzedniego reżimu, jest oczywistym dowodem słabości grupy rządzącej. Świadczy o tym również kondycja sztucznie wykreowanych przeciwników i zakres spraw, jakie zostały narzucone PiS-owi w czasie ostatniego półrocza. Jeśli do miana „najgroźniejszych wrogów” partii pana Kaczyńskiego pretendują – średnio inteligentny sędzia i gromada jazgotliwych zamordystów, trudno się spodziewać, by taka formacja polityczna mogła przeprowadzić autentyczne zmiany lub potrafiła zerwać ze spuścizną III RP.
Skoro bez najmniejszego problemu narzucono PiS-owi nonsensownych „spór o Trybunał” i wepchnięto w zdradliwą „pułapkę demokracji”, nie wolno wierzyć, że partia pana Kaczyńskiego zechce osądzić bandytów i aferzystów lub podejmie jakąkolwiek „kontrowersyjną” sprawę.
Rezygnacja z rozliczenia reżimu PO-PSL jest konsekwencją świadomego wyboru, dokonanego już na początku kadencji PiS. Dopuszczono wówczas, by temat „zagrożenia demokracji” został sfingowany, nagłośniony i narzucony Polakom, jako wiodący motyw walki politycznej. Opisując tę kombinację w styczniu br., twierdziłem - „Odtąd każdy łajdak, któremu chciano by postawić  zarzuty, będzie mógł wylewać żale na forum PE i udowadniać, że stał się ofiarą „nagonki politycznej”. Gdyby komuś przyszło do głowy stawiać przed sądem polityków PO-PSL – niechybnie usłyszymy o okrutnym „prześladowaniu opozycji” i „zamachu na demokrację”. Tym kontroskarżeniem można zablokować wszelkie działania w sprawie Smoleńska, ale też sprawy dotyczące afer i pospolitych przestępstw. Formuła, zastosowana podczas kombinacji okaże się przydatna w każdym przypadku, w którym dojdzie do naruszenia interesów układu III RP. Można ją również zastosować do forsowania interesów niemieckich i unijnych”.
A skoro mówimy o świadomym wyborze, to słabość PiS-u jest również zamierzona i nie sposób jej definiować poprzez kategorię błędów i zaniechań. Im częściej wyborcy będą słyszeli, że ta władza pada ofiarą agresorów i ma ograniczone pole kontrataku – tym łatwiej przyjdzie omijać sprawę rozliczeń i unikać odpowiedzialności za złe rządy. Warto pamiętać, że takie myślenie cechuje ludzi zagubionych w rzeczywistości III RP, ale jest niezwykle korzystne dla wyrachowanych cwaniaków, którzy z „bycia ofiarą” uczynili sposób na oszukiwanie wyborców i sprawowanie „rządu dusz”.
Nie wykluczam, że obecna ucieczka od „tematów trudnych” i brak woli rozliczenia układu III RP , może świadczyć o istnieniu zakulisowych ustaleń i koneksji, w których oportunizm, kunktatorstwo lub groźba użycia komprmateriałów stanowią ważną platformę porozumienia.
Spektakl rozgrywany przed oczami wyborców, byłby wówczas kiepską inscenizacją „Boskiej komedii”, w której napis na piekielnej bramie zasłonięto hasłem porozumienia i dialogu, zaś role „dobrych” i „złych” postaci zależą wyłącznie od fantazji reżysera.

86 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    powinien Pan objąć stanowisko krajowego jasnowidza. Ilekroć Pana oceny wydają się z początku zbyt surowe, przedwczesne, niesprawiedliwe, skrajne etc., zazwyczaj nie potrzeba zbyt długo czekać, żeby się potwierdziły w całej rozciągłości.

    Po półroczu rządów "drobnej zmiany" trzeba się już bardzo wysilać, żeby nadal nie widzieć, jaki jest ich wspólny mianownik: dużo gadania, chętnie podlanego sosem patriotycznym ("świetne przemówienia", "mocne wystąpienia", "bezlitosne gaszenie przeciwnika" itp.) - i brak działań, na które wszyscy daremnie czekamy.

    Zastanawia mnie rola w tym wszystkim Jarosława Kaczyńskiego. Można by sądzić, że kto jak kto, ale on powinien mieć wszelkie motywy, żeby zrobić w Polsce porządek, a nic go w tym nie hamuje (przecież nie pragnie pieniędzy ani kariery). A tymczasem nie robi tego, co trzeba. Albo więc jest już stary i nie nadaje się do niczego, albo ma ręce związane czymś, o czym nie wiemy.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytat:"Wyborcy PiS cierpią zaś na zbyt głęboki deficyt odwagi i samodzielnego myślenia, by zdobyli się na krytyczną ocenę lub formułowanie żądań".

    Napisałem dzisiaj do @pisorgpl na Twitterze (pisałem o tym ostatnie 8 lat za czasów rządów PO/PSL do różnych ludzi, nie odpowiedział nikt! - wystarczy, że podam nazwiska Panów Biernackiego, Bondaryka, Wojtunika) pytanie, czy mają już gotowy projekt wprowadzenia pojęcia nepotyzmu do kodeksu karnego (to samo zresztą napisałem do Pana ministra, koordynatora Mariusza Kamińskiego tuż po objęciu przez Niego tej funkcji , nie dostałem jeszcze odpowiedzi) i jego karalności. I wcale nie chodzi o to, by nepotyzm był surowo karany, nie! Chodzi o zasady!

    Mają większość, więc taka nowelizacja kk to bułka z masłem. Wtedy uwierzę, że nowa władza chce realnie z tym walczyć, bo jakieś wewnętrzne rozporządzenia zakazujące nepotyzmu wydane przez np. KPRM mnie nie interesują. To się nie powiedzie, gdy mówimy o walce z nepotyzmem w całym kraju, we wszystkich instytucjach państwowych, samorządowych.

    Tutaj chodzi o systemową walkę z tym zjawiskiem i trwały efekt: wtedy otrzymujesz realną szansę na uczciwe zdobycie pracy, ba - na samą rozmowę o tej pracy, by się pokazać, zaprezentować etc., bo wielu z nas takiej szansy nie miało przez ostatnie 8 lat, choć np. ukończyliśmy studia prawnicze z nagrodą lub wyróżnieniem, posiadamy opinie od światowej sławy kryminalistyki, w której zostaliśmy ocenieni jako uczciwi ludzie i pod względem etyczno-moralnym na wysokim poziomie (szkoda, że np. tą uczciwością i etyką nie ugotuję obiadu lub nie zapłacę rachunku za czynsz) na dojście do danego zawodu, poza tym CBA mogłoby wtedy mieć kolejny realny instrument do walki z ta patologią.

    Niby bardzo proste to jest do wykonania dla obecnego rządu, prawda?!

    To dlaczego o takim projekcie nie słyszymy? Mamy mieć kolejne 8 lat zniszczone przez nepotyzm a potem będziemy się dowiadywać, że np. w ABW dostała pracę dziewczyna, która nawet nie potrafiła zabezpieczyć terenu w trakcie czynności procesowo-kryminalistycznej, którą jest przeszukanie, bo miała tatusia lub wujka ze służb?! lub inna dziewczyna dostała pracę w BOR, bo tam był Jej tatuś?!

    Doskonale rozumiem, że jestem tylko szarym internautą (liczę się z tym, że i tym razem nikt mi nie odpowie), który walczył z tą patologią, którą jest nepotyzm bez dwóch zdań (to zjawisko to nie tylko brak szans na pracę, to cały cykl niszczenia życia ludziom) jak tylko potrafiłem, poza tym walczę nie tylko o siebie, o uczciwe otrzymanie szansy na pracę, ale także o innych podobnych do mnie wariatów, dla których bycie w tak lub inaczej rozumianej pracy śledczej, analitycznej było i jest nadal marzeniem życia.

    Podsumowując podzielam obawy Pana Aleksandra, nasłuchałem się już wszelkich kłamstw, obietnic od innych ludzi z innych rządów i na obecną chwilę nie widzę nawet zalążków zmian, bo ogłoszenie naboru do BOR dla nowych, uczciwych, ambitnych ludzi to jest pocieszające i godne uwagi na pewno, ale przecież nie chcemy być pocieszani, lecz chcemy widzieć realne zmiany w całej strukturze naszego kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PasjonatLeonaWachholza,

      Wprowadzenie karalności za nepotyzm, wywołałoby trzęsienie ziemi. Czy wyobraża Pan sobie - ile nowych zakładów karnych musiałby wybudować ten rząd i kim uzupełniłby zdziesiątkowane kadry samorządowców i polityków?
      Patrząc na politykę kadrową PiS-u, obawiam się, że nie jest to partia gotowa do podjęcia takich wyzwań.

      Usuń
    2. Tego się właśnie obawiam :-), w tej kwestii jestem radykałem, ale przy takim rozwiązaniu mielibyśmy klarowną sytuację, czy zmiany będą trwałe i dla wszystkich (nie tylko dla uprzywilejowanych), czy też nowa ekipa będzie powtarzać błędy starej ekipy: mamy władzę, więc dajemy pracę znajomym, rodzinie etc.

      Dziękuję Panie Aleksandrze za ten mocny tekst, chciałbym wierzyć, że ludzie z PiS i z rządu czytali go lub przeczytają.

      Usuń
  3. Ja patrze na to troche z innego punktu widzenia. Jaka jest roznica pomiedze KODziarzem a PiSowcem? Bo tutaj nalezy sie dopatrywac rozmiarow lobotomii ktora przeprowadzono na Polakach. KODziarz mowi ze chce byc Europejczykiem a PiSowiece mowi ze chce byc Polakiem. Ktos moze powiedziec, ze mozna byc zarowno Europejczykiem jak i Polakiem. Otoz nie mozna!!! I tego masy nie rozumieja. Nawet te masy "wyksztalciuchowe". Kiedy zostanie ukonczony proces federalizacji Europy to przestana istniec panstwa ktore sie na nia zlozyly. Nie mozna juz bedzie byc Polakiem, bo Polski nie bedzie. Jestem nie tylko przekonany, ale tak tez wyglada jak sie patrzy na Manifest z Ventotene, ze ludzie, ktorzy beda sie uwazac za Polakow beda represjonowani albo zwyczajnie likwidowani. Jestesmy juz bardzo blisko tego celu. Altiero Spinelli nie doczekal sie wprowadzenia "Konstytucji Europejskiej" ktora dawalaby europejskiej sitwie legalne narzedzia do fizycznej likwidacji tych ktorzy uwazaliby sie za np. Polakow. Z konstytucja sie nie powiodlo, wiec wybrano droge stopniowego wprowadzania "protokolow" i porozumien, ktore systematycznie kompletuja elementy Konstytucji Europejskiej. Ostatnie, lizbonskie, postuluja bezwzgledna wyzszosc prawa Europejskiego nad narodowym. A wiec sa to doslownie ostatnie momenty, kiedy Polska zniknie z mapy, a jezyk polski zostanie zabroniony. To wszystko przerabialismy, to nie jest takie oderwane od rzeczywistosc, wiec nie musze przypominac. Czy jeszcze sie da cos zrobic? Nie wiem... Chyba bardzo niewielu politykow, nawet w PiS, rozumie skale zagrozenia i powage sytuacji. Panstwo na tym blogu pewnie tez to zignorujecie jaki jeszcze jedna teorie spiskowa.

    Jasiu z Hameryki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasiu Z Hameryki,

      To jest realne zagrożenie i nie sądzę, by ignorowali je ludzie rozumni. Zakusy obecnej Unii Niemieckiej ( bo reprezentuje ona głównie interes tego państwa) nie są niczym nowym.
      Niemcy zawsze pragnęli wynarodowienia Polaków ( i nie tylko nas) i próbowali ten program realizować podczas II wś.
      Dziś te projekty zyskują wsparcie i "podbudowę ideologiczną" ze strony światowego lewactwa.
      Nie sądzę jednak, by powiódł się taki zamysł. Unia jest już tworem martwym, a jej upadek uważam za kwestię czasu.

      Usuń
  4. Panie Aleksandrze,

    Po prostu brak słów.

    Czy oni mają nas wszystkich za idiotów?

    Kiedy przeczytałam o środowym "audycie" na konferencji prasowej - osłupiałam.

    Mija siedem miesięcy rządów PiS, a przedtem osiem lat tej partii w ławach opozycji. Szczegółowe rozliczenia, z rozpisaniem na resorty i gotowymi wnioskami do prokuratury, powinny być od dawna gotowe i prowadzone w trybie nadzwyczajnym przed Trybunałem Stanu, a nie omawiane podczas konferencji dla dziennikarzy.

    Obserwujemy działania niegodne, ośmieszające rządzących i upokarzające wyborców, którzy im zaufali. Bo rozliczenia to nie tanie sensacyjki dla gawiedzi typu "gęsiarka", czy ukradziona sokowirówka, tylko sprawy najwyższej wagi państwowej!

    Stąd coraz mniej wątpliwości, że to, co obserwujemy, to celowe zaniechania, wynikające z uwikłania się "dobrej zmiany" w jakiś ponury, zgubny dla Polski kontrakt, będący kontynuacją układu z Magdalenki. Z tym samym hasłem przewodnim: "my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych".

    Najżałośniejszy jest fakt, że zmowa elit Okrągłego Stołu jest niewolniczo przestrzegana tylko przez jedną stronę. Drugiej, aktualnie odgrywającej rolę "opozycji", dziwnie niestraszne "haki" i "komprmateriały".

    Jak Pan myśli, dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego wypłynęła akurat teczka Jerzego Zelnika? Pod czyim adresem było to ostrzeżenie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam Panie Aleksandrze i dziękuję za to co Pan robi dla Polski.Od kilku lat z uwagą czytuję Pańskiego bloga. Dziś postanowiłem się odezwać w temacie.Myślę, że motorem i hamulcem działań obecnych partii, tylko w ograniczonym zakresie są ich liderzy.I o ile dla szeroko pojętej postkomuny(ukrytej za wieloma sztandarami) sterowanie pochodzi z teczek w Moskwie i ich kopii w Berlinie, o tyle PIS mógł i zapewne dostał dyrektywy zza Oceanu. Pierwszym punktem polityki amerykańskiej jest przecież "utrzymanie stabilizacji" w Europie.Lewackie ideologie nie są przecież wyłączną domeną Europy, a samodzielność jest zastrzeżona dla silnych.Być może,dostaliśmy pozwolenie na zmiany, ale pod warunkiem powtórki z grubej kreski i pełnej uległości wobec Waszyngtonu. Trzeba przecież pamiętać, że bandyci od Stalina zagarnęli Polskę, ale za przyzwoleniem aliantów.A postkomuna była dla Zachodu bardzo wygodna. Umożliwiała drenaż w niespotykanej skali,zadowalając się tylko napiwkiem od wielokrotnie zawyżanych kontraktów.Nieszczęśliwie, w kwestiach bezpieczeństwa, jesteśmy zdani na Zachód.Pocieszające tylko, że w odróżnieniu od wschodniej dziczy, oni sojuszników nie traktują jak hordy Czyngiz Chana.Polska jest skazana na wielkość lub upadek, ale droga do wielkości będzie długa, żmudna i kosztowna.Czy podołamy? Serce mówi że tak. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rospin,

      Witam Pana. Obawiam się, że będziemy mieli problem z takim rodzajem argumentacji. Jeśli chce Pan utrzymywać, jakoby "PIS mógł i zapewne dostał dyrektywy zza Oceanu" i sugeruje, że obecny stan III RP jest zależny od woli Waszyngtonu - uprzejmie proszę o pełne uzasadnienie takiej tezy. O wskazanie konkretnych przesłanej, faktów i dowodów.
      Nie przekonują mnie dywagacje oparte na fałszywym zestawieniu zależności od Moskwy z rzekomym podporządkowaniem USA. To głęboko nieprawdziwe, ahistoryczne uproszczenie, z którym wielokrotnie tu walczyłem.
      Proponuję, byśmy wpierw pozbyli się z naszego kraju rzeszy moskiewskiej agentury i różnych "przyjaciół" Rosji, a dopiero później zawracali sobie głowę podległością Ameryce, spiskami żydowskimi czy unijną "okupacją".
      Powiem nawet, że życzę sobie i innym, byśmy w wolnej Polsce mieli tylko dylematy związane z takimi sprawami.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Zacznę może najpierw od wyjaśnienia kilku szczegółów. Nie było i nie jest moim zamiarem podważanie tez, które zawarł Pan w swojej analizie, bo z większością się zgadzam.Na lewactwo w ogóle, a na sowiecką dzicz w szczególe, reaguję alergicznie i wynika to zarówno z doświadczeń rodzinnych jak i osobistych.Język rosyjski znam biegle, dlatego że zarówno Dziadek jak i Ojciec powtarzali mi, że język wroga trzeba znać.Nie trzeba zatem mnie przekonywać, jak śmiertelnym zagrożeniem dla bytu niepodległej Polski jest Rosja i jej agentura przesycająca struktury Państwa.
      Co zaś do dowodów na wpływ USA na politykę sojuszników i twarde dowody na to, to gdyby takie dowody mogły wypływać, to USA nigdy nie stałyby się supermocarstwem. Są poszlaki, dowody pośrednie i zwykły pragmatyzm, który może na to wskazywać. Posłużę się przykładem. W obliczu odradzania się
      bandyckiego państwa w Rosji, potrzebujemy nowoczesnej broni. Zwróciliśmy się o nią do USA.I tu kończą się sentymenty, a zaczyna się handel.Musimy zapłacić cenę, jaką nam zaproponują.Nie koniecznie w dźwięczącej walucie, bo przecież Amerykanie równie dobrze jak my znają stan naszych finansów, a wiedzą także,że na zerwanie rozmów pozwolić sobie nie możemy.Bo alternatywą jest tylko jeszcze głębsze uzależnienie od lewackiego kołchozu z siedzibą w Brukseli i zarządem w Berlinie.Nie ma z tej sytuacji dobrych wyjść, są jedynie znośne.Ja osobiście wierzę w Polaków, wynalazców i naukowców, którzy w historii już wielokrotnie udowadniali, że nawet w najbardziej trudnych warunkach potrafili tworzyć broń na miarę czasów i uwarunkowań.Zupełnie nie widzę tylko działania wspomagającego ze strony naszego podobno rządu. Ciągle panuje wiara, że to co dobre to można tylko kupić od obcych, tak jakby oni byli kosmitami i dysponowali tajemnymi mocami.A to nie prawda, bo mamy wszystko, co potrzebne do odbudowy siły Polski.Problemem jest tylko dywersja wmontowana w zarządzanie i głębokie zakodowanie, że bez "większego brata" nic się nie da.To prawda, że na obecną chwilę ochrona NATO jest nam niezbędna.Ale ani na moment nie powinno nas to zwalniać z obowiązku budowania własnej siły.
      Nie służy temu zaś podpisywanie przez Błaszczaka projektu Bieńkowskiej o ostatecznym rozbrojeniu Polaków, czy też projektu o Unijnej służbie granicznej w granicach Polski.
      I choć Kukiz złożył projekt uchylenia ustawy o "bratniej pomocy", to utkwił w komisjach i końca nie widać. Przyznam się, że wyczuwam atmosferę "grubej kreski" w wersji 2.0.
      A bardzo chciałbym się mylić, bo z agenturą i złodziejami na karku, wstać będzie znacznie trudniej.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Wąż Wystygły,

    Niestety, do stanowiska "krajowego jasnowidza" pretenduje tylu mędrców z "wolnych mediów", że nie zamierzam o nie walczyć.
    Mają tę przewagę, że ich wizje są zawsze pozytywne i miłe dla czytelnika. A ponieważ czytelnik, tuż po przeczytaniu zapomina wywód mędrca, nie ma niebezpieczeństwa, że ktoś krzyknie - "sprawdzam".
    Przyznam się Panu, że niespecjalnie zastanawiam się nad rolą Jarosława Kaczyńskiego. Przyjmuję za pewnik, że cała "strategia polityczna"PiS-u jest autorstwa tego pana (o czym zresztą wciąż nas zapewniają) i ponosi on całkowitą odpowiedzialność za działania obecnej ekipy.
    Bez zrozumienia przyjmuję opinie, jakoby ten polityk był "największym mężem stanu", a z rozbawieniem porównania tej postaci do Józefa Piłsudskiego.
    Miarą polityka jest skuteczność. Jeśli od 1989 roku tkwimy w tej samej (acz modyfikowanej) rzeczywistości III RP i nadal doświadczamy wszystkich patologii tego tworu, nie można mówić, że mamy polityków na miarę II Rzeczpospolitej - państwa, które powstało wbrew woli całej Europy i zbudowało swoje fundamenty od podstaw.
    Póki pan Kaczyński jest piewcą magalenkowego potworka - "demokracji" III RP i mami wyborców wizją "naprawy", nie przyznam mu nawet miana dobrego polityka.
    Napisał Pan - "Albo więc jest już stary i nie nadaje się do niczego, albo ma ręce związane czymś, o czym nie wiemy".
    Jest to bardzo sensowne albo-albo. Pora wówczas zrozumieć, że nie można dłużej pokładać nadziei w działaniach pana Kaczyńskiego i jego formacji. Trzeba wyjść poza "zaklęty krąg" i odświeżyć nasze marzenia o Polsce.

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Urszulo,

    Pytanie - czy oni uważają nas za idiotów, jest oczywiście retoryczne.
    PiS z taką łatwością prowadzi nas na manowce i zaszczepia fałszywe pojęcia, że politycy tej partii nie mogą żywić szacunku do intelektu wyborców. Zresztą, to pamiętne hasło PiS-u - "Polacy zasługują na więcej" staje się dziś symbolem ogromnej pogardy dla społeczeństwa.
    Zadała Pani ciekawe pytanie o przyczynę przestrzegania przez PiS zasad magdalenkowej niby-państwowości.
    Podejrzewam, że nam się tylko wydawało (a przynajmniej niektórym), jakoby ta partia nie była integralną częścią systemu III RP i nie dążyła do jego utrzymania. Tak uważali ludzie, którzy nie chcieli słyszeć tego, co mówi J.Kaczyński i imaginowali sobie, że mają do czynienia z grupą "antykomunistycznych patriotów".
    Obecne zachowania PiS-u powinny zweryfikować taki pogląd, choć mam słabą nadzieję, że zostaną dostrzeżone przez elektorat.
    Dlaczego zaś owej "opozycji" niestraszne "haki" i "komprmateriały"?
    Może dlatego, że te najmocniejsze są w rękach prawdziwych graczy, zaś te, którymi dysponuje dziś grupa rządząca, nigdy nie zostaną użyte. Nie sądzi Pani chyba, że "koledzy" z Platformy mieliby obawiać się ze strony "kolegów" z PiS-u tak nieparlamentarnych zachowań.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.Ma pan rację panie Aleksandrze!To "kolegowanie" powoduje że ta "dobra zmiana" to DOBRY BLEF!
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Witam.Ma pan rację panie Aleksandrze!To "kolegowanie" powoduje że ta "dobra zmiana" to DOBRY BLEF!
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Witam.
    Panie Aleksandrze jakby na życzenie Pańskiego wpisu :)

    http://fakty.interia.pl/polska/news-rzecznik-rzadu-o-audycie-po-poprzednim-rzadzie,nId,2199435

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że tylko dlatego pozwolono PiS_owi wygrać, by definitywnie pozbawić Polaków nadziei na wolną Ojczyznę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

  11. Panie Aleksandrze,

    Czy moje pytanie było retoryczne? Ależ oczywiście!
    Władza uderza do głowy, więc pisowskie "nowe polskie" homogenizują się w przyspieszonym tempie i niedługo przestaną się różnić od tych, co chcieli tylko - "by żyło się lepiej. Wszystkim."

    Doskonale ujął to pan Marcin Ís w komentarzu z 7 maja 2016 (10.14):

    PiS nauczył się w końcu PiaRu i kiwa Polaków zawodowo. Od zawsze uważam, że taka postawa jest bardziej podła niż postawa PO, N, ZSL – ludzie tego kartelu wiedzą czego mogą od nich oczekiwać - nie mówiąc już o niemal szlachetnym SLD, który jest wzorem lojalności wobec swoich postkomunistycznych wyborców.

    Odnośnie nadgorliwego przestrzegania zasady pacta sunt servanda, którą "Targowica" traktowała znacznie swobodniej, to niedawno usłyszałam od osoby "zbliżonej do", ze szczęśliwie zachowaną zdolnością krytycznego myślenia:

    "A co ty sobie wyobrażałaś? Że ludzie, którzy od trzydziestu lat chodzą razem na wódkę, a kłócą się tylko do kamer, będą sobie naraz krzywdę robić?"

    Przykładami można sypać jak z rękawa, z tym że i tu PiS - raczej "daje ciała".

    Bez wahania (acz bez wzajemności) popiera się Marka Belkę na stanowisko prezesa EBOiR i to samo zamierza się zrobić z kandydującym ponownie Tuskiem. Bo "należy wspierać Polaków". Zadziwiające, że nikt z pisowskich "elit" nie widzi umysłowej i moralnej nędzy w promowaniu osoby, którą jeszcze w zeszłym roku oskarżało się o współudział w zamachu smoleńskim. Uwieńczony słynnymi "żółwikami" z towarzyszem Putinem.

    Z wielkim zażenowaniem linkuję wyjaśnienia:

    Posłanki Pawłowicz => klik
    Posła Riczarda Henry'ego (plus ocena komentatorów z NB) =>klik

    Pozdrawiam Pana serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy w przypadku partii "dobrej zmiany" "brak odwagi" w ujawnieniu ciemnych spraw III RP to tylko brak odwagi w zmierzeniu się z Potworem, czy stoi za tym coś jeszcze innego?

    "Prawo i Sprawiedliwość wycofuje się z ekspresowego ujawnienia zbioru zastrzeżonego zgromadzonego w Instytucie Pamięci Narodowej. "Zetka", w której zgromadzone są do tej pory nieujawniane akta służb specjalnych PRL, będą sprawdzane przez maksymalnie rok, a nie ujawnione w ciągu trzech miesięcy. Z kolei minister Antoni Macierewicz (PiS) chciałby, aby "zetkę" zlikwidować jak najszybciej. Według szefa MON utrzymywanie tajności "zetki" "tworzy fikcyjną elitę ludzi" w życiu publicznym i biznesie.

    W obozie PiS nie ma jednomyślności ws. "zetki". - Czasami ktoś mógł z żyłki przygody współpracować ze służbami PRL, a potem już III RP go przejęła. Dlaczego mamy go pochopnie wywalać za burtę? Czymś innym jest oczywiście sytuacja, w której ktoś współpracował w złej wierze - mówi ważny polityk z kręgu PiS."

    źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,50352,title,PiS-opoznia-ujawnienie-zetki-najtajniejszych-akt-PRL,wid,18278555,wiadomosc.html

    Czy ten ktoś, komu trzeba dać kolejną szansę i "nie wywalać go pochopnie za burtę", to ktoś z "naszych", tak jak Jerzy Zelnik? Może nawet ktoś z wpływowego grona partii "dobrej zmiany"?

    Resztę można dopowiedzieć sobie w przypadku aneksu do raportu WSI czy śledztwa ws. Zbrodni Założycielskiej III RP.

    Bo jak wytłumaczyć sobie sytuację, kiedy z tego świata odeszli już główni zbrodniarze PRL - gen. Czesław Kiszczak i gen. Wojciech Jaruzelski, a niechęć wobec tego śledztwa jest wcale nie mniejsza, niż za życia tych dwóch wpływowych panów?

    Czy tylko jest to brak zainteresowania środowisk patriotycznych i "naszych mediów" sprawą rozliczenia zbrodni na ks. Jerzym? Taki zwyczajny brak zainteresowania, bo ludzie ci mają swoje, inne tematy?

    2 lutego tego roku w sali parafialnej przy kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie odbyła się debata p.t. "Proces toruński - wyreżyserowany spektakl". Debatę zorganizowało wydawnictwo Editions Spotkania. Udział w niej wzięli dyrektor wydawnictwa Piotr Jedliński, prokurator Andrzej Witkowski, ks. Stanisław Małkowski, Kornel Morawiecki, ks. Jan Sikorski oraz Piotr Wroński.

    Głos w debacie zabrał również postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki ks. Bartoszewski oraz pewna kobieta z publiczności. Ks. Bartoszewski z ową panią zaatakowali uczestników debaty oskarżeniem o wszczynanie śledztwa, które miałoby zaszkodzić procesowi kanonizacji.

    Ta kobieta to pani Dobrzyńska, aktorka i reżyser teatralna, związana z Radiem Maryja, TV Trwam i uczelnią ks. Rydzyka. Dlaczego widmo dochodzenia do prawdy tak ją wzburzyło?

    Myśmy tu, kiedyś, dyskutowali na blogu o obojętności środowisk Radia Maryja na sprawę Zbrodni Założycielskiej. Okazuje się jednak, że te środowiska pilnie trzymały ręce na pulsie i zdołały zorganizować ten dziwny teatr, w wykonaniu, jak by nie było, reżyser teatralnej...

    Podsumowując, moim zdaniem, PiS jest umoczone w brudach III RP (także tych "aneksowych") podobnie, jak cała reszta towarzystwa

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...zbiór zastrzeżony IPN jest dodatkową formą ukrycia materiałów, w której przecież nie przechowuje się wszystkich tajnych materiałów znajdujących się w zbiorach IPN! Jest więc zbiór zastrzeżony czymś więcej niż tylko klauzulą tajności, w tym sensie nie odpowiada on nawet w pełni ustawowym zasadom chroniącym informacje niejawne w Polsce…” (Marcin Fijołek • wpolityce.pl)

      „…Forma sądowej lustracji którą nam narzucił Lech Kaczyński podburzony przez Bogdana Borusewicza, była bez sensu. Niezlustrowane sądy przeniesione w całości z systemu komunistycznego, stały się chrzcielnicami dla rozmaitych agentów, którzy po werdykcie sądowym wkładali białe szaty i udawali niewiniątka. Powinno się było ujawniać wszystkie dokumenty, pisać o tych sprawach, publicznie debatować, a nie umożliwiać chodzenie do sądu po certyfikat niewinności.„ (fragment wywiadu Zbigniewa Girzyńskiego dla „Rzeczpospolitej”)

      …należy postawić sobie pytanie czy Lech Kaczyński i Antoni Macierewicz byli aż tak naiwni żeby nie wiedzieć o tym, jak będzie przebiegać lustracja prowadzona przez niezweryfikowanych sędziów? Czy oni naprawdę uważali że sędziowie z poprzedniego systemu będą oskarżać i skazywać tych z którymi nie tak dawno ręka w rękę walczyli po ciemnej stronie mocy? Otóż ja nie uważam żeby obaj Panowie o tym nie wiedzieli, i że CELOWO pozostawiono na stanowiskach sędziów ludzi niezweryfikowanych (oczywiście nieoficjalnie bo kto miał wiedzieć kim dany sędzia jest i co ma za paznokciami ten wiedział) dając im jednocześnie do ręki mechanizm weryfikacji innych, gdyż dzięki posiadaniu wiedzy na temat takiego delikwenta łatwiej nim sterować dla WŁASNYCH politycznych celów. Przysługa za przysługę – MY ci pozwalamy zajmować intratne i prestiżowe stanowisko z immunitetem na nietykalność, a Ty będziesz dla nas czyścił scenę polityczną, albo chronił ludzi których Ci wskażemy.

      Każda większa opcja polityczna wykształcona w wyniku tzw. „przemian ustrojowych” 89 roku (po tym jak przetrząśnięto archiwa w poszukiwaniu teczek i haków) miała swoją „listę sukinsynów”, których rzecz jasna chroniono a starano się „lustrować” i eliminować z życia publicznego „sukinsynów jakichś takich nie naszych”, tj. wrogiej/konkurencyjnej opcji politycznej. Ten „błąd” spowodował że tak naprawdę nie rozliczono ze zbrodni żadnego z poważniejszych sługusów poprzedniego systemu, gdyż oba bloki wzajemnie się szachowały listą byłych UBeków, sędziów i aparatczyków komunistycznego reżimu, którzy się pochowali w partiach i na stanowiskach w „wolnej Polsce”, rzecz jasna składając wcześniej przysięgę lojalności wobec nowych mocodawców, na wierność ich interesom.

      "…Należy więc odejść od formuły lustracji sądowej, wrócić do projektu ustawy z 2006 r.,zlikwidować Biuro Lustracyjne IPN i postawić na jawność zapisów archiwalnych na temat osób pełniących funkcje publiczne (ale drastycznie ograniczając krąg osób podlegających tej procedurze tak by nie zajmować się kandydatami na radnych!)…” (Sławomir Cenckiewicz)

      Usuń
    2. W związku z tym o czym pisałem wyżej, chciałbym zwrócić uwagę na kolejną już wypowiedź (teraz rozumiem że nie przypadkową), po podobnej, udzielonej wcześniej przez Pana Macierewicza (o czym więcej tu: Parasol ochronny nad Komorowskim? Zamiast aneksu do raportu WSI, „raport” z niegospodarności) wyraźnie tonującą szumne i bezkompromisowe do tej pory zapowiedzi, o wydaniu totalnej wojny „układowi”, której jednym z kluczowych elementów taktycznych miało być otworzenie archiwów i ujawnienie teczek na temat komunistycznej i postkomunistycznej agentury która omotała swoimi mackami wszystkie najważniejsze sfery państwowości polskiej. Tymczasem możemy przeczytać kolejne mimochodem wrzucane zdania (tym razem z ust pomagiera Pana Macierewicza) o potrzebie, jak czytamy nawet „drastycznego ograniczania jawności” wobec osób mających podlegać procedurze ujawnienia. Czyż to nie piękny oksymoron taka jawność drastycznie ograniczona?

      Nie wiem jak szanowni czytelnicy, ale ja jestem ciekaw jak bardzo „drastycznie” nowe władze ograniczą swoją wcześniejszą obietnicę i jak bardzo będą w tej kwestii wybiórczy i czy rzeczywiście wyłączeni z jawności będą tylko „kandydaci na radnych”. Jak dla mnie zapowiada się powtórka z rozrywki z lat 90 tych, o czym przypomina fragment felietonu Pana Michalkiewicza:

      „…materiały dotyczące agentów WSI nie zostały 4 czerwca 1992 roku ujawnione przez ministra Macierewicza, podobnie jak informacje dotyczące agentów SB przejętych przez UOP, na którego czele już wkrótce został postawiony generał Gromosław Czempiński, zasłużony dla komuny ubek, który miał na tyle przytomności umysłu, że w odpowiednim momencie przewerbował się do Amerykanów. Warto przypomnieć w związku z tym scenę z posiedzenia Klubu Parlamentarnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Jego przewodniczący, Jan Krzysztof Bielecki, 4 czerwca 1992 roku zwołał posiedzenie klubu, a kiedy już wszyscy się zebrali, wszedł z zalakowanymi kopertami i odezwał się w te słowa: nie zaglądałem, nie czytałem – ale który był – niech wstanie. Wstało kilku posłów, między innymi poseł Jacek Merkel – jak się okazało – niepotrzebnie, bo jego fiszki w kopercie dostarczonej przez ministra Macierewicza nie było, bo był już przejęty przez RAZWIEDUPR pozostający w służbie „demokratycznego państwa prawnego”…” (całość tu: Ujrzał ducha?)

      …nie żebym się cieszył z tego „odkrycia”, ale powtarzam tylko to co od dłuższego czasu wiem, bo inaczej cała ta lustracja dokonałaby się już daaawno temu. Otóż nie będzie żadnego rozliczenia, ani wyciągania konsekwencji wobec najważniejszych (ani nawet wobec średniego szczebla) osób oficjalnie (tudzież zakulisowo) odpowiadających za obecny stan degrengolady państwa. Taka wojna na teczki mogłaby bowiem bardzo zaszkodzić demokracji w Polsce:) głównie za sprawą ujawnienia postkomunistów kryjących się w szeregach PISu, co mogłoby wywołać ogólnonarodowy szok a to nikomu z układu nie byłoby na rękę. Takie gwałtowne odwrócenie się od bękartów demokracji którymi są dziś główne na polskiej scenie politycznej partie, mogłoby wywołać poważny kryzys w samej demokracji. A jak wiadomo upadek demokracji mógłby bardzo zaszkodzić jej ekonomicznemu aspektowi czyli socjalizmowi (bez którego demokracja nie jest możliwa – i na odwrót), a bez socjalizmu ani stary ani nowy układ nie miałyby za co żyć i żreć. Więc jeśli ktoś z co bardziej radykalnych wyborców PISu liczy we wspomnianej kwestii na jakieś „rozliczenie” tudzież „prawo i sprawiedliwość” to zapowiadam że się przeliczy. Być może kilka mało znaczących dla układu płotek załapie się na tę drastycznie ograniczoną lustrację, ale to będzie wszystko

      Usuń
    3. Zgadzam się. Przecież sami się (również ci z PiS-u) nie zlustrują...

      Usuń
  13. Witam wszystkich,

    przed chwilą u p. Rachonia wystąpił gość, który był policjantem i agentem WSW - jednocześnie, już w latach 90. Rozmawiali o jego książce i działalności na Wybrzeżu, gdy rozpracowywał, jakoby, kontakty funkcjonariuszy CBŚ z Moskwą. Gdy red. Rachoń pytał kto delegował go do pracy, ten odpowiadał uparcie "kontrwywiad wojskowy". Ale konkretnie jaki kontrwywiad - dopytywał redaktor - WSI czy może już SKW? "Polski kontrwywiad wojskowy" odpowiadał agent, który przysięgę składał jeszcze przed WSW.

    Coś się szykuje, nie jestem biegły w tych wywiadowczo-kontrwywiadowczych grach, ale śmierdzi mocno. Ilu takich agentów, ile i jakiej wiedzy posiadających, jest jeszcze w obiegu (ten się ujawnił, bo, jak twierdzi, musiał, w związku z zawiadomieniem i możliwości popełnienia przestępstwa)? Ile takiego, przepraszam, szajsu, jest w rękach "polskiego kontrwywiadu wojskowego" przed szczytem NATO i ŚDM-ami.

    Rzeczywiście, bez skoku na głęboką wodę, bez zerwania tej pępowiny, chyba skazani będziemy na kolejne wielkie rozczarowanie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. viva cristo rey I dlatego m.in. sam jestem ciekaw jak to będzie np. z ABW, z tymi funkcjonariuszami ABW, którzy brali udział w akcji politycznej na Komisję Weryfikacyjną WSI, w przeszukaniach mieszkań, domów członków tejże Komisji. Nie wyobrażam sobie, by dalej pracowali w jakiejkolwiek służbie, taki osobnik zawsze zdradzi każdego, nie tylko swój kraj, to tylko kwestia ceny, posady, korzyści materialnych etc. Chwała tym, którzy nie brali w tym udziału lub odeszli wtedy ze służby lub zapłacili za tę odmowę jakąś cenę, czy byli tacy w ogóle?

    Przypominam jedynie słowa obecnego szefa SWW, Pana płk Andrzeja Kowalskiego, który powiedział jakiś czas temu (jeszcze za rządów PO/PSL), że we wszystkich służbach ideowych funkcjonariuszy jest może 15,20%.



    Dlatego też bardzo słusznym założeniem w roku 2006, gdy tworzono CBA była chęć zatrudniania do CBA ludzi, dla których praca w CBA byłaby pierwszą pracą, by mieć takich ludzi, którzy nie są z nikim i z niczym związani.

    Chciałbym wierzyć, że obecny szef CBA, Pan Ernest Bejda wróci do tego założenia, nie mam nic przeciwko ludziom z doświadczeniem, ale proszę popatrzeć jak to się odbywa w ostatnich latach: latają z Policji do ABW, z ABW do CBA, potem do AW, tam gdzie wyższe zarobki. Dla takich tylko liczy się szmal.

    A z takiego człowieka nie będziesz mieć pożytku w służbach. Ja w to nie wierzę.

    Bo gdyby kochał daną robotę to byłby jeden z drugim w jednej instytucji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aleksander Ścios,
    jakiekolwiek są przyczyny zachowań obecnej władzy, a zarówno Pan, jak i komentatorzy wymienili chyba wszystkie główne możliwe przyczyny, aktualnie mijamy pewną cezurę: mianowicie elektorat z wyjątkiem fanatyków PiSu przestanie powoli obciążać odpowiedzialnością za państwo poprzedników,a z wolna zacznie przekładać swój nastrój na PiS. To potrwa długo, ale ta droga jest już niedwołalnie rozpoczęta i od tej chwili PiS osłaniając PO szkodzi już także sobie - co zresztą nikogo tam nie wzruszy. Na razie jest pycha.
    Odnośnie samego Jarosława Kaczyńskiego, przykro to powiedzieć, ale w tej chwili może być juz odbierany tylko jako główny szkodnik w tym kraju. Niezależnie od przyczyn uwikłania w układ można przy tym już chyba wyraźnie zauważyć, że sam intelekt tego pana nie jest najwyższej próby. W razie konieczności mogę uzasadnić to twierdzenie, ale chyba nie trzeba.
    W takiej sytuacji zwiększa sie zapotrzebowanie na działalność publicystyczną dokonywana z pozycji niezleżnych od państwowej kasy, a więc życzę tym samym Panu wytrwałości, bo tematów nie zabraknie.


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  16. @Aleksander Ścios

    "Nie wykluczam, że obecna ucieczka od „tematów trudnych” i brak woli rozliczenia układu III RP , może świadczyć o istnieniu zakulisowych ustaleń i koneksji, w których oportunizm, kunktatorstwo lub groźba użycia komprmateriałów stanowią ważną platformę porozumienia."
    ========================

    Szanowny Panie Aleksandrze,

    obserwując dzisiejszą scenę polityczną, zachowania polityków PiS i ich wypowiedzi powyżej zacytowane pańskie słowa nabierają mocy, można po prostu pokusić się o udowodnienie tej tezy.

    W dalszym ciągu obowiązuje antypolska ustawa 1066, której nowelizację/uchylenie Kuchciński wsadził do dolnej szuflady swojego biurka. Nowelizacja ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wraz ze wspomnianą ustawą 1066 daje nieograniczone możliwości pacyfikacji Narodu Polskiego. W dużej części ustawy o wojskach obcych odpowiedzialność spoczywa na ministrze obrony, ale Rada Ministrów ma decydujące zdanie...
    Nie wiem, czy pacyfikacja polskiego społeczeństwa rękoma PiS to scenariusz z dalekiego kosmosu, ale dla mnie prawdopodobny, poza tym PiS rządzić nie będzie wiecznie, więc uchylenie przede wszystkim ustawy 1066 było dla mnie jednym z priorytetów przy skreślaniu na kartce wyborczej.

    Kolejnym faktem, na razie medialnym, jest deklaracja poparcia PiS dla Tuska dla kolejnej jego kadencji jako przewodniczącego Rady Europejskiej. Na razie nikt stanowczo nie prostuje wypowiedzi Czarneckiego, Waszczykowskiego. Nawet jeśli to gra, że dogadają się w UE, by jednak Tuska nie wybrano, to dla kogo ta gra? Wśród bardziej rozsądnych blogerów można zauważyć krytykę ustawy "o ziemi rolnej". Przede wszystkim o zostawionych furtkach w tej ustawie, dla mnie czas pobłażliwości, wyrozumiałości wobec PiS minął.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. 1. Pisanie o KODzie, N, PO albo jakimś Rzeplińskim jest zupełnie niepoważne od co najmniej kilku miesięcy. Tacy przeciwnicy nie byliby zagrożeniem dla najzwyczajniej rozsądnego człowieka u władzy. Jedynym człowiekiem, który prezentuje taką postawę jest min. Macierewicz który ignoruje wypowiedzi klaunów. Jest kompletnie osamotniony, otoczony przez podobnych klaunów we własnej partii. Ale jego lojalne wobec reszty rządu i p. premier wypowiedzi są całkowicie zrozumiałe.
    Targowica została nazwana po imieniu. Zostało powiedziane „A”. Z tym że to elektorat powiedział „A” i oczekuje, że PiS powie „B”. A PiS gra w ciuciubabkę.

    2. @Wojciech Miara: ”Odnośnie samego Jarosława Kaczyńskiego, przykro to powiedzieć, ale w tej chwili może być już odbierany tylko jako główny szkodnik w tym kraju.
    Pod tym stwierdzeniem mogę się podpisać. Niestety. (aha, nie „w tym kraju” tylko „w Polsce” ;-)

    Jeśli chodzi o strategię gdy PiS był w opozycji to chyba polegała na tym by swoją biernością i wygodnym, opozycyjnym koniunkturalizmem doprowadzić kraj do takiego wyczerpania, że w końcu nastąpiło zwycięstwo wyborcze. (O, jakże niegodziwa byłaby to taktyka, gdyby okazało się to prawdą).
    Jeśli chodzi o strategię po zwycięstwie to… na razie nie wiem po co nam, Polakom było to zwycięstwo PiSu.

    3. Co może usprawiedliwiać J. Kaczyńskiego? Ja mam takie fantastyczne (tzn. z dziedziny sci-fi) wytłumaczenie. Posiadając pewną (pochodzącą np. z filmów dokumentalnych) wiedzę o metodach i możliwościach szpiegowskich np. z czasów IIWŚ i zimnej wojny oraz uzmysławiając sobie niemal geometryczny postęp w dziedzinach nauk takich jak elektronika, informatyka, biologia, chemia, do tego niesamowita miniaturyzacja, należy dokonać jakby interpolacji by oszacować dzisiejsze możliwości.

    Jeśli w 1945 można było osiągnąć „X”, w 1980 „X do kwadratu” a w 2000 „X do pot. 4”, to dziś można uzyskać X do potęgi 8, a może X do potęgi 16 ?

    Nie chodzi o liczby. W ten sposób próbuję sobie uzmysłowić metody wpływania i osiągania celów. I mam na myśli zarówno, psychotropy, różnego rodzaju oddziaływania, fale, jak i dostępne metody analizy i manipulacji. J. Kaczyński jest niewątpliwie obiektem zainteresowania wywiadów i, szczególnie po 10.04.10, bynajmniej nie został pozostawiony sam sobie przez „opiekunów” (w tym opiekunów w habitach;-).

    Tak. Tak widzę ewentualne okoliczności łagodzące dla głupoty działań PiSu prowadzonego wodzowską ręką prezesa. Okoliczności z dziedziny sci-fi, bo na „chłopski rozum” tę głupotę można nazwać tylko zdradą.

    4. Ewentualne poparcie Tuska oznaczać będzie dla mnie definitywny koniec PiSu. Wiem, że takie deklaracje są śmieszne i nikogo nie wzrusza rozdzieranie szat. Ale to nie jest histeryczna deklaracja tylko zupełnie spokojna i racjonalna. Przyjaciele moich wrogów są moimi wrogami.

    OdpowiedzUsuń
  18. "poparcie Tuska oznaczać będzie dla mnie definitywny koniec PiSu"

    Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Potwierdzam swoje słowa komentarza z 23 lutego 2016 09:42:
    "Teraz mamy wstawiony rząd, w miejsce poprzedniego wstawionego, mający celowo skompromitować wszelkie „dobre zmiany” – nieudolnie przeprowadzone reformy mają przynieść odwrotny skutek, żeby już nikt nie domagał"(się zmian)
    Ale nadzieja umiera ostatnia ;-) i ja chcę się mylić. Podobno PIS szykuje się do ostrego natarcia na opozycję na przełomie czerwca i lipca - zobaczymy ile w tym prawdy i jaki będzie to atak...
    Obawiam się, że wyłącznie na polu emocjonalno-medialnym...

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam. Wyrwane z kontekstu dzisiejszego "demokratycznego otwarcia audytowego" nierządów PO/PSL PBSz: "Wasze czyny zostały policzone (...) Nie ujęliście się za zwykłymi ludźmi".Pozostawię bez komentarza po przeczytaniu powyższego artykułu i wszystkich celnych komentarzy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. "Jestem przekonany, że Polacy nie wybrali Andrzeja Dudy z powodu jego doświadczenia politycznego i składanych „obietnic wyborczych”, lecz dlatego, że mieli dość prezydentury opartej na fałszu, agresji i totalnej ignorancji. Nie powierzyli rządów politykom PiS, bo liczyli na „linię porozumienia” i obietnicę 500+, ale to, by przeciąć łańcuch hańby i upokorzeń i wyrwać Polskę z łap łajdaków i sukcesorów komunizmu."

    To pan chyba nie ma pojęcia jaka jest świadomość społeczna. Gdyby w kampaniach wyborczych Andrzej Duda i PiS choćby pisnęli słowo Smoleńsk, o zamachu nie wspominając, to do dzisiaj siedzieli by w opozycji. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli można: A.Ścios wyraźnie odnosił się do Polaków (rozumiem, że tych świadomych), a ilu ich tak naprawdę jest w społeczeństwie, trudno określić.
      Prawdziwym testem mógł być okres po zamachu smoleńskim, gdyby PiS nie wygasił naturalnej reakcji społeczeństwa do sprzeciwu i integracji w momencie zagrożenia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Marcin Ís, Aleksander Ścios

    Pan Marcin w komentarzu z 11 maja 2016 (00:16):

    "Jeśli chodzi o strategię gdy PiS był w opozycji to chyba polegała na tym by swoją biernością i wygodnym, opozycyjnym koniunkturalizmem doprowadzić kraj do takiego wyczerpania, że w końcu nastąpiło zwycięstwo wyborcze."

    Myślę, że w świecie pomagdalenkowym (= PRL po pierestrojce) - nic nie dzieje się samo z siebie, łącznie ze "zwycięstwami wyborczymi".

    Wydaje mi się, że Pan Aleksander w swej odpowiedzi z 10 maja (11:25) - dał wyraźne wskazówki:

    Dlaczego owej "opozycji" niestraszne "haki" i "komprmateriały"? - Może dlatego, że te najmocniejsze są w rękach prawdziwych graczy, zaś te, którymi dysponuje dziś grupa rządząca, nigdy nie zostaną użyte.

    Wiele mówiący jest zresztą sam tytuł publikacji: SPEKTAKL „DEMOKRACJI III RP” - CZY OSTATNIA MISJA AGENTA? oraz użyte tagi: agentura, dezinformacja, III RP, komunizm, PiS.

    Przyzwyczaiłam się, że u tego Autora waży każde słowo, bo każde zostało napisane celowo i po namyśle.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Najgorsze jest to, że za ostatnimi wyborami stoi ta sama ,,GRUpa,, co w 1989, o czym Lech W. dowiedział się z ,,cudownie,, odnalezionej karteczki

    OdpowiedzUsuń
  26. Najgorsze jest to, że za ostatnimi wyborami stoi ta sama ,,GRUpa,, co w 1989, o czym Lech W. dowiedział się z ,,cudownie,, odnalezionej karteczki

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiemy że żyjemy w Stajni Augiasza ale PIS jej nie posprząta... bo stanowi nieodłączny element tego burdelu od tzw. "transformacji ustrojowej" którą firmował swoją osobą ś.p. Lech Kaczyński najpierw w Magdalence a później wspierając Wałęsę.

    Wmawia nam się że PIS i "oPOzycja" walczą o jakieś zasady (demokratyczne), które mają na celu "dobro Polski". Nikt jednak nie poczuwa się do obowiązku wytłumaczenia zwykłym ludziom na czym to rzekome dobro miałoby polegać. Nie przeszkadza też żadnej ze stron "sporu" fakt naginania owych zasad (i tzw. "prawa") do swoich potrzeb. Jakimś "cudem" to co do tej pory (od 25 lat "wolnej polski") było jednoznaczne i proste w interpretacji (dla wszystkich udziałowców polskiej sceny politycznej) przestało takie być.

    Optykę zmieniła walka o polityczną dominację, z czym łączy się osiąganie konkretnych korzyści majątkowych, wynikających z "redystrybucji" środków zwanych "publicznymi". Gra nie toczy się bowiem o żadne "dobro Polaków", ale o miejscówki za stołem na którym owo dobro jest rozdzielane. Chodzi o to kto i ile będzie czerpał z tego "dobra nas wszystkich"... DLA SIEBIE i swoich politycznych kolegów.
    "Dobra zmiana" która postanowiła zagarnąć wszystkie insygnia władzy dla siebie wywołała klasyczny konflikt interesów z POprzednią władzą (będącą obecnie w opozycji - czyt. z dala od głównego koryta) i o to właśnie toczą się te wszystkie boje zwane "obroną demokracji". Rewizja dotychczasowego przepływu publicznych pieniędzy "w gospodarce" (czyt. do wyznaczonych przez władzę dworów/przyjaciół królika), przestraszyła POprzedników utratą pozycji i zysków jaką sobie przez lata wybudowali. To dlatego każda ze stron postrzega "interes państwa/obywateli" zupełnie inaczej, i ma na swoje (Sejmu lub Trybunału Konstytucyjnego) działanie zawsze jakieś prawno/proceduralne usprawiedliwienie, naginające przepisy w sposób dla siebie korzystny i przedstawiając to opinii publicznej jako jedynie słuszną wersję "prawa powszechnie obowiązującego" - bezprawną tylko w mniemaniu politycznego przeciwnika.

    Tymczasem ani żadne "ale" (uzasadnienie), ani owe "zasady" (prawo) nie usprawiedliwiają tego co się w rzeczywistości dzieje. Tu nie chodzi o to kto był pierwszy (jajko czy kura) i kto bardziej naruszył "prawo" (czytaj interes partyjny sitwy która obecnie rządzi, bądź tej która zajęła jej miejsce w opozycji). Chodzi o to że tak ustawodawstwo jak i sądownictwo to DWA ODDZIELNE byty (o egzekutywie, i o tzw. 4 władzy nie wspominając). Nie po to bowiem ktoś wymyślił trójpodział władzy, żeby potem jedna z nich wykorzystywała przewagę w którymś ze swoich organów (Sejmie, tudzież w Trybunale) by narzucać swoją wolę pozostałym, sięgając tym samym po władzę absolutną. Na tym się bowiem zasadza ISTOTA BEZPIECZEŃSTWA NAS - OBYWATELI przed NIMI czyli władzą, że one się gdzieś jednak wzajemnie ograniczają i kontrolują. Jeśli zaś nie potrafią powstrzymać własnych ambicji, i nie potrafią obronić interesu obywateli przed zakusami swoich ustawowych rywali, to na co komu taki sejm czy sąd, tudzież prezydent? W takim momencie nie może być mowy o ŻADNYM "interesie obywateli"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Pora zdać sobie sprawę z tego, że pomimo "walki" miedzy Sejmem a TK (czyli między jednym a drugim obozem władzy), tak naprawdę WSZYSTKIE kluczowe (w sposób zgubny dla narodu) ustawy już dawno obowiązują i działają, a kolejne ciągle są wprowadzane w życie. Więc nie dajmy sobie wmówić że ta "wojna na górze" toczy się o jakiś "narodowy interes" bo to jest nieprawda.
      Osobiście od dłuższego czasu kibicuję temu, żeby Sejmowe gnioty sięgające coraz głębiej do kieszeni podatników nie mogły zostać opublikowane z racji swojej niekonstytucyjności. Nie interesuje mnie szanowny Sejmie twoje "prawo" do ustaw, jeśli sięgasz dzięki niemu coraz głębiej do kieszeni, zadłużając mnie i resztę obywateli tego "nieszczęśliwego kraju" na kolejne pokolenia. Tak samo nie interesują mnie twoje wyroki szanowny Trybunale Konstytucyjny jeśli dotyczą "spraw własnych", podczas gdy bez sprzeciwu puszczane są w obieg sejmowe gnioty sankcjonujące złodziejstwo. Więc dopóki oba twory pracują wspólnie i w porozumieniu we WŁASNYM interesie kosztem Polaków, to ja się nie dam nabrać na propagandę jakoby któraś ze stron walczyła w moim interesie. Mam gdzieś "dwa porządki prawne" jakie z tego tytułu powstają (bo nie powstają), jeśli żaden z nich nie poprawia faktycznie sytuacji w której na dzień dzisiejszy czeka mnie przyszłość bez emerytury pomimo LEGALNEGO nabycia do niej praw. Co mnie obchodzi stołek jakiegoś urzędnika/figuranta z TK, "uciemiężonego" z tego powodu że nie może publicznie demonstrować swoich poglądów politycznych (obecnie na "zwolnieniu lekarskim" łazi po telewizjach jak jakiś męczennik i bohater), kiedy w tym samym czasie Polakom (którzy go utrzymują z podatków i "składek") ciężko jest znaleźć godnie płatną pracę i muszą w jej poszukiwaniu tysiącami emigrować za granicę.

      Jak dla mnie do tego kompletu "sparaliżowanych organów" (walczących tak naprawdę wyłącznie o SWÓJ interes) brakuje jeszcze władzy wykonawczej i tzw. czwartej którą PIS bezczelnie nazywa "narodową TV" - po to by biedni ludzie myśleli że coś się zmieniło w dotychczas serwowanej jakości informacji. Tylko ktoś totalnie zanurzony w propagandzie "nowej" władzy może uznać że "Bodo", tureckie seriale, odgrzebana PRLowska poligramota w postaci "sondy", "pegaza", czy "teleranka", tudzież małpowanie konceptu TVNowskiego "szkła kontaktowego", a już szczególnie uchwalenie za te "ofertę" PRZYMUSOWEGO haraczu (czy ktoś "to" ogląda czy nie), jest tym co wyczerpuje wymogi tzw. "misji publicznej" (tj. wychowaniu społeczeństwa obywatelskiego). Jeśli tak ktoś myśli i uważa poparcie dla tego czegoś za przejaw patriotyzmu to współczuje.
      Zamiast "sprawnego działania" tych szkodników życzę wiec sobie, by w końcu ONI wszyscy razem (i każdy z osobna) nie mogli nawet palcem ruszyć dla "dobra kraju". Niech nareszcie Polacy staną się wolni od tej "opieki"... Może wtedy zacznie się ludziom chcieć żyć po swojemu a nie tak jak im Pan Kaczyński, Schetyna, Petru, Kosiniak Kamysz, czy inny Rzepliński (jedna wielka socjalbanda) każą, biorąc ze swoje "nieocenione usługi" niemałe pieniądze.

      Gdzie jest do cholery ta cała "dobra zmiana" i "interes narodu", i czemu bez względu na to kto pełni te rolę to i tak nic się dla przeciętnego obywatela nie zmienia. Dzięki temu cyrkowi (i im dłużej on trwa) jest szansa na to że chociaż część obecnych wyborców zniesmaczona tą małpiarnią, w kolejnych już wyborach odda swój głos na kogoś NORMALNEGO spoza tego układu POPIS/nowoczesna/PSL (czy ich ideowe przybudówki).

      Usuń
  28. Pani Urszulo,

    Dziękuję, że zwróciła Pani uwagę na rzeczywiste relacje w świecie polityki. Przed kilkoma miesiącami, w tekście „Dwie perspektywy” przypomniałem, że politycy PiS, publicyści i intelektualiści kojarzeni wówczas z opozycją, nigdy nie utracili więzi towarzyskich, zawodowych lub finansowych z grupą nazywaną establishmentem III RP.
    Nadal istnieją relacje, która tak trafnie nazwał Pani rozmówca – „ludzie, którzy od trzydziestu lat chodzą razem na wódkę, a kłócą się tylko do kamer, będą sobie naraz krzywdę robić?"
    To sprawia, że my-wyborcy i oni-politycy, patrzymy na rzeczywistość z dalece różnych punktów widzenia i oceniamy sprawy z innej perspektywy. Często o tym zapominamy.
    „Kłótnie przed kamerą”, czy buńczuczne wypowiedzi niektórych polityków, są tylko teatrem rozgrywanym na potrzeby gawiedzi.
    Poparcie dla kandydatury Tuska, to już znacznie poważniejsza sprawa. Na TT napisałem, że jeśli PiS ośmieli się poprzeć Tuska, mam nadzieję, że Polacy już nigdy nie poprą PiS-u. Bo nawet szalbierstwo "dobrej zmiany" powinno mieć granice.
    Ten człowiek ponosi odpowiedzialność za paktowanie z kremlowskimi zbrodniarzami i wepchnięcie Polski w łapy naszych odwiecznych wrogów. Jest winny wszystkich nieszczęść ostatnich ośmiu lat. Swoją działalnością w strukturach unijnych udowodnił głęboką nienawiść do Polski i Polaków. To arcyszkodnik, który resztę życia winien spędzić w murach więziennych. Dlatego uznawanie go za reprezentanta polskich interesów, uwłacza każdemu Polakowi.
    Kto ośmiela się (choćby dywagować) nad poparciem dla takiego typa lub próbuje udowadniać (co już się czyni), że jego wybór stanowi „mniejsze zło” – nie zasługuje na miano polskiego polityka ani naszego przedstawiciela. Nie zasługuje na jakiekolwiek poparcie i zaufanie.
    Nie dziwię się, że z tym projektem wystąpił R. Czarnecki – człowiek załgany, głupi i próżny, którego przeszłość polityczna, predyspozycje intelektualne i zakres obecnych „dokonań”, winny na zawsze dyskwalifikować. Nie dziwię się dlatego, że ten pan jest jednym z najbliższych zauszników J,Kaczyńskiego i ujawniając zamysł poparcia kandydatury DT sonduje w ten sposób reakcje opinii publicznej. Myślę, że taka decyzja już zapadła. Trzeba więc, by do wyśmienitego strategia PiS dotarł mocny i czytelny przekaz o tym, co myślimy o takich pomysłach.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  29. Pani Iwono,

    Niełatwo jest zdefiniować, a jeszcze trudniej udowodnić owo „coś innego”. Od wielu miesięcy przedstawiam krytyczne oceny partii rządzącej, starając się znajdować oparcie w faktach i racjonalnych argumentach. To jednak za mało, by nazwać „coś innego”.
    Coraz częściej skłaniam się ku tezie, że w decyzjach politycznych PiS należy dopatrywać się ukrytych mechanizmów. Napisałem to wyraźnie w tekście. Co to znaczy?
    To, co postrzegamy jako zadziwiającą słabość i ugodowość obecnej grupy rządzącej, nie musi być efektem żadnej „strategii” politycznej (nigdy o nią PiS-u nie posądzałem) ani wynikiem cywilizacyjnej wyższości „demokratów” nad barbarzyńcami, ale może wynikać z realizacji scenariusza, o którym wyborcy nie mają zielonego pojęcia. Może być efektem ustaleń poczynionych jeszcze przed wyborami, których echem były wielokrotnie powtarzane słowa J.Kaczyńskiego – „nie chcemy żadnej zemsty i odwetu”, „będziemy szanować prawa opozycji”.
    Jakie byłyby to ustalenia i z kim poczynione, możemy się tylko domyślać. Ludzie rozumni wiedzą, że życiem publicznym III RP nie rządzą jakieś „mechanizmy demokracji” ani „naturalne procesy społeczne”, ale kluby „miłośników cygar”, lobbyści i korporacje, kapusie bezpieki i posiadacze ciekawych teczek oraz kasjerzy esbeckiej kasy, namaszczeni na oligarchów i biznesmenów.
    Nie ma zatem powodu wierzyć, że schemat rządów PiS jest sporządzony według innego wzorca, zaś kryształowe postaci tej partii nie podlegają żadnych wpływom i ograniczeniom.
    Z całą pewnością, sprawy takie, jak Smoleńsk, zbiór zastrzeżony i aneks, ale też ochrona byłego lokatora Belwederu i jego środowiska, mogły być przedmiotem „targów politycznych”. Przykład roku 2007 ( i później) wskazuje, że partia pana Kaczyńskiego nie jest zdolna „ograć” przeciwnika, dlatego nie należy wierzyć w żadne fenomenalne strategie.
    O tym, kto jest głównym rozdającym, można wnioskować na podstawie konkretnych decyzji, wydarzeń i faktów. Staram się je zbierać i analizować, mając nadzieję, że okażą się przydatne w nakreśleniu scenariusza naszego długiego marszu.

    Natomiast w przypadku zbrodni założycielskiej III RP, dość precyzyjnie można określić krąg zainteresowany zamilczeniem tej sprawy. Byliby to - hierarchowie KK i ich akolici (tu lokuje się RM), byli żołnierze i funkcjonariusze służb wojskowych wraz z agenturą oraz ci politycy i historycy, którzy pragną zapewnić sobie przychylność tych środowisk. Ponieważ ta grupa stanowi większość establishmentu III RP, jest oczywiste, że zbrodnia na księdzu Jerzym nie zostanie wyjaśniona. Wiemy zresztą, jakie jest stanowiska A.Dudy i Z.Ziobro.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  30. viva cristo rey,

    Jak załatwia się sprawy w służbach pokazał Antoni Macierewicz, na przykładzie likwidacji „centrum eksperckiego NATO”. Myślę, że gdyby zależało to wyłącznie od dyspozycji ministra, tacy ludzie już dawno zwiedzaliby więzienne cele.
    Nie jest tajemnicą, że w służbach III RP nadal pracują kolaboranci z tzw. służb specjalnych PRL (casus Turowicza jest tu znamienny). Piszę tzw, bo tych formacji – powołanych i zarządzanych przez okupanta, w żaden sposób nie wolno było zaliczać do służb specjalnych, a tym bardziej, służb polskich. Obszerne uzasadnienie zawarłem w książce „Bezpieka - O mitologii służb specjalnych PRL”.
    Przekonanie, że funkcjonariusze SB czy WSW mogli znać się na sprawach bezpieczeństwa i robocie związanej z ochroną polskich interesów, jest równie prawdziwe, jak przeświadczenie, że „służby specjalne PRL” posiadały autonomię działania.
    Dlatego, gdy widzę dziś byłych esbeków, którzy są kreowani (często przy udziale żurnalistów „wolnych mediów”) na ekspertów od bezpieczeństwa, przypominam sobie powiedzenie pewnego wysokiego „oficera” bezpieki, który zwykł mówić do przesłuchiwanego – „my jesteśmy po to, by trzymać was krótko za mordę”.
    Dzięki takim kreacjom – trzymają nadal.


    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  31. Wojciech Miara,

    Bardzo słuszna uwaga, ale powiem Panu, że niewiele mnie obchodzi pogorszenie pozycji PiS-u. Taką reakcję wyborców powitałbym z zadowoleniem, bo dowodziłaby racjonalizmu i samodzielności myślenia. Jeśli PiS będzie postępował jak dotychczas, będzie to jego ostatnia kadencja rządowa i koniec tej partii.
    Tylko tak może powstać autentyczna opozycja antysystemowa. Obecność PiS-u nie tylko usypia Polaków i wiedzie ich na manowce III RP, ale jest najpoważniejszą przeszkodą przed obaleniem magdalenkowego tworu.

    Bardzo dziękuję za życzenia wytrwałości. Są dziś szczególnie potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  32. Piotr K,

    Nie sądzę, by akurat podtrzymywanie tej ustawy miało dowodzić istnienia zakulisowych machinacji. To zbyt wątły, choć rażący przykład bezwolności PiS-u.
    Istnieje natomiast cały szereg zaniechań o znacznie większym ciężarze, by wymienić: sprawę Aneksu, rozliczeń środowiska belwederskiego, ustawy o małym ruchu granicznym z obwodem kaliningradzkim czy obowiązującej obecnie Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (i związanych z nią ustaw) autorstwa S.Kozieja.
    Póki takie "bomby" nie zostaną rozbrojone, próżno mówić o "dobrej zmianie".

    OdpowiedzUsuń
  33. Marcin Ís,

    Na podstawie Pańskiego komentarza, pozwolę sobie na pewną ogólną uwagę.
    Byłoby nonsensem, gdybyśmy próbowali szukać „usprawiedliwienia” dla postaw polityków PiS. Wiem, że taki model patriotyzmu panuje wśród części elektoratu i „prawicowych blogerów”, ale uważam go za głęboką patologię.
    To nie my – wyborcy, mamy usprawiedliwiać głupotę, błędy czy zdradę naszych faworytów.
    To oni mają obowiązek usprawiedliwiania się przed nami ze swojej głupoty, błędów lub zdrady.
    Jeśli tego nie czynią, a przeciwnie, próbują nam narzucać miarę własnej głupoty, błędów czy zdrady - odeślijmy ich w diabły. Nie są nam potrzebni.

    Gdy zaś chodzi o dzisiejszych „wrogów” PiS-u, to są oni największym aktem oskarżenia wobec tej partii. Przynoszą jej wstyd i ujmę. Obnażają słabość i głupotę.
    Bo cóż to za wrogowie dla partii, która mieni się kontynuatorką tradycji II Rzeczpospolitej i obiecuje ludziom „odzyskanie Polski”? Z kim mają się potykać herosi tej partii, odwołujący się do pamięci Żołnierzy Niezłomnych, skoro ten wróg jest bez zębów, bez broni i bez rozumu?
    I jakież to zwycięstwo można odnieść nad takim wrogiem?
    Leopold Tyrmand zapisał kiedyś w swoim „Dzienniku” - "Prometeusze, Edypy, Konrady i ci rozmaici inni, co pasowali się z Bogiem, losem, przeznaczeniem, a teraz nie przychodzą mi do głowy, jakże wzniesieni i nobilitowani przez swego Przeciwnika. Procesować się z Bogiem, cóż za piękne marzenie! Ale komunizm to tylko Golem, niebotyczny, to fakt, lecz glina i brud. O tyleż moja walka gorsza, mniejsza, brudniejsza."

    Dziś PiS markuje walkę Golemem - nawet nie z Golemem komunizmu lecz z wrzaskliwymi popłuczynami i sukcesorami czerwonej hołoty.
    Jeśli wyborcy nadal uważają, że jest to bój godny Prometeusza, niech nie dziwi ich widok gliny i brudu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Tylko jeden prelegent audytu,ostatni przed przerwą,nawiązał bezpośrednio do komorry. Tylko ten właśnie prelegent przedstawiał nierozwodnione KONKRETY winy demontażu siły państwa.Ten sam jednak prelegent w formie dość uniżonej(jak na mój subiektywny osąd)chwalił RM oraz przepraszał dwukrotnie komunę (za przejęzyczenie).Tacy jak ja cenią zaś wyłącznie konkretne efekty wypowiadanych deklaracji,choćby deklarowane słowa były zgodne z oczekiwaniami.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczekiwałem jednego wystąpienia - wystąpienia Pana Macierewicza. Najlepsze oratorsko, a przede wszystkim na wskroś merytoryczne, czego dowodem była malejąca postać Siemoniaka w fotelu i widoczny brak tlenu w organizmie od zaciskającego się kołnierzyka przy koszuli...

      Usuń
  35. Sadzac ze slow min.Macierewicza z samego MON powinno zapelnic sie sredniej wielkosci wiezienie.Pod warunkiem, ze PiS potraktowalby nas Polakow powaznie, tak jak na to zaslugujemy.
    Pozdrawiam Pana Aleksandra ( zdaje sie, ze to o Panu mowil min.Kaminski)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie - oby! Jednak tutaj nie chodzi o płotki typu Siemoniak. Byłbym szczęśliwy, gdybym ujrzał anonse prasowe donoszące o aresztowaniu Bronisława K. Donalda T. Aleksandra K. Lecha W. To jest moja lista największych szkodników, najzwyklejszych zdrajców.

      Usuń
  36. Szczególnie mi się "podobało",jak przed chwilą marszałek prowadzący Terlecki przerwał natychmiast wypowiedź jednej z posłanek PiS,jak tylko wspomniała o ks. St.Małkowskim.Nieco wcześniej również mi się "podobało",jak pewien b.zasłużony ex-opozycjonista,marszałek honorowy K.Morawiecki,zalecał PO-PiS; to wyraźna recydywa,ponieważ doskonale pamiętam treść pewnego listu tegoż pana w okresie jego niedoszłej elekcji(chyba). Co do RM/TVTrwam-pamiętam,tekst o.Rydzyka o "czarownicy";wtedy przeprosił. Ale nie przeprosił ani za promocję putiniady w Soczi,ani za kmdr.Węgrzyna i "nocne wilki" putina. Podobnie jak G.Braun czy odpowiedzialni spośród "dobrej zmiany" za "transfer" tychże putinowców przez Polskę do Berlina z "przystankiem honorowym" ku czci sowietów w Warszawie i Braniewie.Co do konkretów MON: warto zapytać,w jakich warunkach małe słupy obrotowe otrzymują lukratywne kontrakty i to ze styku kompleksu paliwowo-wojskowego [http://www.przetargi.egospodarka.pl/kto-wygral/17004147,megmar-logistics-consulting-sp-z-o-o.html];raczej niemożliwe bez bliskich związków z wsiokami.Kto im te certyfikaty żyrował na lata do przodu? PS: Stenogram z 18.posiedzenia audytowego już jest na stronie sejmu. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  37. Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz w czasie dzisiejszego wystąpienia w Sejmie:

    "Nie jestem w stanie przytoczyć państwu całego
    raportu, ale właściwie mogę go streścić w kilku słowach.
    Te słowa to pazerność, niegospodarność, rozrzutność,
    łamanie procedur, wykorzystywanie spółek
    do celów politycznych oraz działanie na szkodę interesów
    państwa"
    ---
    To było pierwsze wystąpienie z całej serii ministerialnych "audytów". Nadało kierunek, przytoczone słowa miały brzmieć jak motto.
    Pytany przez red. Holecką, tuż po Wiadomościach, ile wniosków do prokuratury przygotuje, min. Jackiewicz nie potrafił odpowiedzieć nic konkretnego, dukał, że może kilka... Że nie wiadomo kiedy...żadnej daty nie podał. (biję brawo red. Holeckiej za to, że pierwsze pytanie jakie zadała, było własnie takie)

    To jest cyrk, Szanowni Państwo, tania farsa grana ku uciesze gawiedzi i przy zakulisowym rechocie komediantów.
    "Audytorzy" jak ognia unikali słów "przestępstwo", "odpowiedzialność karna","wniosek do prokuratury", "ukaranie winnych". Zamiast tego mówili o "niegospodarności", "rozrzutności", "głupocie" itd. Bez konsekwencji karnych - a na to się zanosi - o całym tym audycie nikt nie będzie już pamiętał za miesiąc. I to jest dopiero porażające! To jest skala tej tragedii, w jakiej się znaleźliśmy.
    ---
    Jako jedyny o konkretnych zawiadomieniach do Prokuratury powiedział min. Kamiński i miałoby to być 19 zawiadomień dotyczących nielegalnych podsłuchów dokonywanych przez funkcjonariuszy służb specjalnych. Tyle ma wyniknąć z tego wielogodzinnego przedstawienia transmitowanego na żywo w TVP Info oraz TVN24 i recenzowanego ustawicznie przez tzw. prawicowych dziennikarzy na różnych portalach i twitterach?
    --
    Na koniec fragment wypowiedzi min. Kamińskiego, w którym poruszył sprawę działań podjętych wobec znanego nam blogera - znienawidzonego przez wszystkich komuchów i ruskich rabów:

    "Również w kontekście zagrożenia terrorystycznego
    ABW podjęła czynności operacyjno-rozpoznawcze
    wobec blogerów niezależnego forum internetowego
    Salon24. Zgromadzony w wyniku tych czynności materiał
    dotyczący jednego z blogerów został przekazany
    przez ABW do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
    Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa
    z uwagi na brak znamion czynu zabronionego, stwierdzając
    ponadto w uzasadnieniu tej decyzji, że ABW
    podjęła w tej sprawie działania pozostające poza jej
    właściwością ustawową. W ramach działań operacyjnych
    dotyczących forum internetowego Salon24
    ustalono dane wytypowanych blogerów dotyczące ich
    tożsamości, miejsca zamieszkania, miejsca zatrudnienia
    i aktywności w Internecie."
    ---
    Przypominają mi się okoliczności, w jakich Pan Aleksander Ścios odchodził z salonu24. O ile pamiętam miało to związek z tekstami opisującymi aferę marszałkową i próbami ukrywania i niedopuszczania do publikacji tych tekstów.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      Naszej uwadze nie powinien umknąć fakt, że cała zawartość owego audytu nigdy nie będzie opublikowana i nie zostanie rozpowszechniona.
      W ten sposób pozostaną tylko słowa,słowa,słowa - materiał tak ulotny, że za miesiąc nikt nie będzie pamiętał o tym wiekopomnym wydarzeniu, a za pół roku nikt nie zapyta o efekty audytu.

      W odpowiedzi udzielonej Pani Urszuli przypomniałem, że opuściłem Salon24, gdy I.Janke zablokował teksty prof.Nowaczyka, a na tzw.stronie głównej forsował paszkwile niejakiego Osieckiego - postaci wyjątkowo obrzydliwej.
      Jest też prawdą, że Janke skrupulatnie ukrywał wszystkie moje teksty. Szczególnie związane z aferą marszałkową lub opisujące działania lokatora Belwederu. Ten pan wyjątkowo czule troszczył się o dobre samopoczucie Komorowskiego i nie chciał drażnić panów w brązowych butach.

      Pozdrawiam

      Usuń
  38. Dzień dobry.

    Dziwnym zbiegiem okoliczności, przeczytałem ten tekst w przeddzień wielkiego dnia miałkich rozliczeń. As for me, jako regularnemu czytelnikowi (chociaż od dłuższego czasu już nie komentatorowi) blogu Pana Ściosa, wówczas zupełnie przewidywalnym zdawał się mechanizm "audytu", do którego opieszale przymierzało się PiS. Pijarowe przedsięwzięcie. Tymczasem jedna z gwiazd tej plejady jednak wybiła się wczoraj ponad poprzeczkę oczekiwanych zabiegów. Kamiński.

    Pan kazef już mnie uprzedził w pewnym sensie z samą informacją - o inwigilacji "blogerów". Natomiast uderzając w sedno tej wypowiedzi, która padła z mównicy sejmowej - warto zwrócić uwagę, jak sprytnie wykorzystano "audyt" do odwrócenia uwagi strefy zniewolonych publicystów. Z jednej strony cynicznie odniesiono się do osoby publicznej - nota bene, w sposób perfidny przed laty cenzurowanej na platformie S24 - przedstawiając naukowca jako blogera; z drugiej podano na tacy internautom temat zastępczy: "inwigilacja w sieci", odwracając uwagę od realnego problemu, jakim jest niezdolność partii pana Kaczyńskiego do wywiązania się z obowiązku względem obywateli - rozliczenia mafijnych rządów ubiegłych kadencji.

    Cymesem w tej całej sytuacji jest pełna hipokryzji reakcja naczelnego kuglarza S24, który przed paroma laty tępił tych samych niezależnych publicystów, w których obronie rzekomo staje dzisiaj. Ot wielopiętrowa hucpa.

    Poza tym drobnym wyjątkiem - niestety kolejny tekst Pana Ściosa "się sprawdził".

    Pozdrawiam Szanownych.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Paweł Patrycjusz
    Zgadzam się z Panem. Tylko że my tutaj nie jesteśmy w ciemię bici i odporni na ich przeróżne gierki z "odwracaniem uwagi". Ne trzeba też tłumaczyć jak bardzo skompromitowanym i negatywnie "zasłużonym" macherem od "prawicowej blogosfery" jest Igor Janke.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Przepraszam, bo od dłuższego czasu nie śledzę wiadomości, o co chodzi z tą kryptoreklamą pewnego politycznego forum internetowego, które było (gdy tam kiedyś zaglądałem) ręcznie sterowane?
    Minister nie powinien podawać nazwy produktu (w tym wypadku forum internetowego).

    OdpowiedzUsuń
  41. Panie Marcinie,

    Nie wiem o co chodziło ministrowi Kamińskiemu, bo podobnie jak Pan oszczędziłam sobie odsłuchiwania (wyjątek zrobiłam dla AM, który bardzo mnie rozczarował, bo w niczym nie odbiegał od konwencji, opisanej przez p. Kazefa), ale nam tutaj chodzi nie o portal zarządzany przez cenzora-służbistę, Igora Jankego, tylko o Aleksandra Ściosa, któremu tam wówczas towarzyszyliśmy i doskonale wiemy jaka to dla Niego była droga przez mękę. Inwigilację - bezustanną - jakiej poddawano blog Pana Aleksandra, a także Jego osobiście, odczuwaliśmy nawet my, komentatorzy.

    Ponieważ Janke został wymieniony wśród "inwigilowanych dziennikarzy" (kto pisał na saloonie pęka teraz ze śmiechu) - stroi się aktualnie w palmę męczeńską, co jest obrzydliwym fałszem, bo jego tzw. "właścicielska" rola polegała głównie na cenzurze i inwigilacji blogerów. Przede wszystkim - Pana Aleksandra. Dlatego w 2012 AŚ "wyprowadził się" na bloggera.

    Pozdrawiam i polecam ostatni tekst AŚ na Ssssssssss:

    http://cogito.salon24.pl/421684,mimo-nakazu-milczenia

    OdpowiedzUsuń
  42. PROŚBA DO ALEKSANDRA ŚCIOSA

    Szanowny Panie Aleksandrze,

    Bardzo proszę - i nie wyobrażam sobie, żeby mógł mi Pan odmówić - o szczegółowe przedstawienie wszystkim, jak to rzeczywiście było z "inwigilacją blogerów" na S24.
    Teraz, kiedy za przyczyną min. Kamińskiego mleko się już rozlało, nie można dopuścić do tego, żeby wielu internautów pozostawało w nieświadomości lub było nadal wprowadzanych w błąd przez inwigilatorów.

    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
  43. Pani Urszulo,

    Chętnie spełniłbym Pani prośbę, gdyby temat „inwigilacji blogerów” na S24 był związany z treścią mojego wpisu, a sprawa była interesująca dla czytelników bezdekretu. To temat wymagający dużego, osobnego tekstu.
    Jeszcze chętnie uczyniłbym to w sytuacji, gdybym mógł otwarcie napisać o kilku istotnych okolicznościach i mógł przedstawić twarde dowody związane z działaniami administracji S24.
    Mnie również zainteresował wątek z wczorajszego audytu. Sądzę, że informacja o inwigilowaniu „naukowca” mogła dotyczyć którejś z osób współpracujących wówczas z zespołem smoleńskim ministra Macierewicza. Sama informacja nie jest oczywiście zaskakująca, ale dobrze się stało, że minister Kamiński wspomniał również o takich działaniach służb.
    Kto wie, jak funkcjonował Salon 24, jakie treści nagłaśniał, a jakie cenzurował, nie może być zdziwiony informacją o zainteresowaniu służb III RP.
    Zdziwiony mogłem być ja, gdy przeczytałem, że wśród „ofiar” bondarykowej bezpieki był I.Janke oraz takie tuzy „wolnej myśli", jak Skwieciński i Szułdrzyński, Mazurek czy Karnowski.
    Odebrałem to jako żart pana ministra.
    Bo jeśli służby inwigilowany czołowego cenzora blogosfery i głównych wsporników propagandy, jeśli to tacy ludzie byli „pokrzywdzeni” przez reżim PO-PSL, może ów wraży Bondaryk wykonywał jakąś krecią robotę na rzecz opozycji?

    Odwiedziłem wczoraj Salon24 (po wielu miesiącach omijania tego miejsca), chcąc zobaczyć, jakie reakcje wywołała ta wiadomość. Po zapoznaniu się z kilkoma tekstami, a szczególnie po lekturze komentarzy z blogu I.Janke, poczułem ogromny smutek. Jak wówczas, gdy widzi się ludzi ogarniętych pasją samobójczą.
    Dlatego pozwolę sobie nie zgodzić z Pani uwagą, jakoby moja opowieść o realiach S24 miał jakiekolwiek znaczenie dla rzeszy „prawicowych blogerów” i internautów. Ci ludzie chcieli pozostawać w nieświadomości, gdy w 2012 opuszczałem forum I.Janke, pisząc wyraźnie dlaczego to czynię.
    Dziś znajdują się w tym samym miejscu i nie zmienią tego żadne racjonalne argumenty ani moje pisanie.
    Mogę jedynie przypomnieć, że S24 był przedmiotem rozmaitych gier i kombinacji. Nie tylko ze strony służb Bondaryka. Pojawiali się tam ludzie z WSI i SKW, pisywali niegłupi agenci i kiepscy prowokatorzy. Tam manipulowano i dezinformowano opinię publiczną, kształtując model „pluszowej prawicowości”, forując rozmaitych grafomanów, „kolegów królika”, frustratów i nieudaczników z tzw. wiodących mediów. Tam nagłaśniano łgarstwa i paszkwile, propagowano chamstwo i agresję.
    Tam wreszcie, cenzurowano wszelkie zakazane treści (ze szczególnym uwzględnieniem spraw WSI i Komorowskiego), blokowano komentarze, utrudniano zamieszczanie notek i administrowanie własnym blogiem.
    Dlaczego? Jest w sieci wiele materiałów dotyczący właścicieli S24, ich powiązań i zachowań. Są teksty na temat „partnerów biznesowych właściciela Salonu 24” czy ciekawe informacje o biznesmenach wykupujących udziały w spółce Salon24.pl S.A. Kto zechce, znajdzie.
    Złe praktyki S24 nasiliły się po kwietniu 2010 roku, a przybrały formę jawnej cenzury, gdy na Salonie zaczęli publikować współpracownicy zespołu smoleńskiego, zaś prawda o zamachu zaczęła docierać do opinii publicznej.
    To właśnie cenzurowanie tekstów prof. Kazimierza Nowaczyka (KaNo), przy jednoczesnym nagłaśnianiu łgarstw i oszczerstw na temat „ludzi Macierewicza” zdecydowało, że postanowiłem rozstać się z tym miejsce. Żałuję, że tak późno, bo oszczędziłbym zdrowia, czasu i utraty dwóch, solidnych komputerów :)

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Aleksandrze,

      Bardzo dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście, ma Pan rację, pisząc o "prawicowych blogerach" z S24, którzy - poza nielicznymi wyjątkami - chcieli pozostawać w nieświadomości, gdy w 2012 opuszczałem forum I. Janke, pisząc wyraźnie dlaczego to czynię. Dziś znajdują się w tym samym miejscu i nie zmienią tego żadne racjonalne argumenty ani moje pisanie.

      Zajrzałam tam dzisiaj - i to, co zobaczyłam, mogę tłumaczyć tylko zaawansowanym syndromem sztokholmskim. Supliki i łaszenie się do cenzora - to coś, co nie mieści mi się w głowie. Przyznaję, byłam naiwna i nadmiernie wierzyłam choćby w zdrowy rozsądek ludzi tam piszących. Niestety, informacja o rzekomej "inwigilacji" red. Janke posłużyła jako znakomite alibi zarówno dla niego samego, jak i dla "blogerskiej elity".

      W przeciwieństwie do Pana, nie uważam jednak, aby Pańskie pisanie na tym forum było "stratą czasu". Zyskał Pan przecież wielu oddanych przyjaciół, którzy inaczej mogliby Pana w ogóle nie spotkać.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Napiszę krócej.

    Obejrzeliśmy i usłyszeliśmy ciąg dalszy tej samej narracji o błędach i wypaczeniach "demokracji" (wcześniej "socjalistycznej", a dziś "koncesjonowanej"), które wczesniej objawiali Polakom m.in. ci komunistyczni włodarze PRL:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/I_sekretarze_KC_PZPR

    Tak jak wcześniej (średnio co dekadę) tak i tym razem wszystko rozejdzie się po Naszych kościach i pójdzie w zapomnienie tak, jak to już wcześniej bywało.

    Nie uwierzę w żadne "dobre zmiany" dopóki nie zobaczę w kajdanach i apartamentach z oknami w kratkę i blindami łobuzów rozkradającycj Polskę i okradających Polaków.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS
    Dzięki A. Ścios odszedłem razem z S24 oraz nie załapałem się na trzecio-drogowy projekt by WSI.
    Onwk.

    OdpowiedzUsuń

  46. Minęła dwudziesta - Ks S Małkowski i J Pospieszalski

    https://youtu.be/oNN9kvBIjwQ

    Ksiądz Małkowski:
    Nic się nie zmieniło, tyle że za PRL łatwiej było stracić życie...

    I--> capo di tutti capi - Komorowski.

    https://youtu.be/oNN9kvBIjwQ

    OdpowiedzUsuń
  47. Piotr Jegliński dla wPolityce.pl o nowelizacji ustawy o zbiorze zastrzeżonym oraz odtajnieniu aneksu do raportu WSI i postawie prezydenta Dudy w tej sprawie:

    "Jeżeli partia, która wygrywa wybory, wchodzi w jakieś zakulisowe układy, które nie dopuszczają do odtajnienia tych materiałów, jest to bardzo zły proceder."

    całość: http://wpolityce.pl/polityka/292694-piotr-jeglinski-nowelizacja-ustawy-o-ipn-blokuje-odtajnienie-calego-zbioru-zastrzezonego-nasz-wywiad

    OdpowiedzUsuń
  48. 13.maja 2016r ,żeby nie zapeszać. Agenta? [http://www.wpolityce.pl/polityka/292817-redzikowo-inauguracja-budowy-tarczy-antyrakietowej-antoni-macierewicz-polska-jest-bezpieczna-mamy-gwarancje-ze-agresja-nas-nie-dotknie] "This story has been corrected to show that NATO Secretary General Jens Stoltenberg was not at the ceremony".[http://www.federalnewsradio.com/world-news/2016/05/nato-polish-leaders-to-break-ground-for-defense-site]. PS: To oczywiste,że jeszcze bardzo wiele należy wykonać dla osiągnięcia stanu bezpieczeństwa Polaków we wszystkich obszarach,na przykład według nierealizowanych priorytetów lustracyjnych. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  49. Mam dziwne nieuzasadnione przeczucie, że sposób postępowania w wielu sprawach,
    jakie pan Aleksander Ścios opisuje, uzgodniono na dwóch wspólnych posiedzeniach rządów polskiego i izraelskiego z ojcowskim nadzorem Amerykanów.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  51. Z trudem mi przychodzi uświadomienie sobie, że „w świecie pomagdalenkowym (= PRL po pierestrojce) - nic nie dzieje się samo z siebie, łącznie ze >>zwycięstwami wyborczymi<<.”
    Bronię się przed taką konstatacją a i tak w końcu muszę przyznać, że to jednak najlepsze wytłumaczenie świata w którym żyję. Zakłamanego, pomagadalenkowego świata.
    Poczucie, że uczestniczę w jakimś spektaklu mam od kilku miesięcy.
    Narasta tylko złość. Że deal (a właściwie договор !) jest coraz bardziej oczywisty. Że muszę się zastanawiać czy PAD i PBSz są tylko naiwni i głupi – niegroźni jak kukiełki na sznurkach wystawione przez prezesa - czy też świadomie uczestniczą w kryciu „prawdziwych graczy”.

    OdpowiedzUsuń
  52. - Czy PiS poprze Tuska?
    - „PiS zawsze Polaków popierała i taka jest nasza zasada i od niej nie odstępowaliśmy nigdy. […] PiS zawsze popierał wszystkie kandydatury pochodzące z Polski i jeśli się nic nie wydarzy nadzwyczajnego również będziemy popierali pana Donalda Tuska.
    KLIK - S. Karczewski dziś rano w PR1. Od 11:44

    Karczewski gwałtownie zmienił zdanie o 180st: KLIK - wpolityce

    Tusk jest bardzo butny i pewny siebie: KLIK - wp

    Karczewski przypomina mi taką postać z kreskówki Dinsneya:
    KLIK - foto
    KLIK - fragment filmu

    Nie chodzi o Karczewskiego, który owszem nigdy nie wzbudzał mojej sympatii. Zaprezentował właśnie stanowisko zapewne uzgodnione w partii – tym bardziej, że sam musiał zmienić całkowicie zdanie wypowiadane kilka dni wcześniej.


    Próbuję sobie wyobrazić np. Marsz Niepodległości 11XI2016 ramię w ramię ze zdrajcami z PiSu. Z krętaczami, którzy potykają się o własne nogi od ciągłych gierek. Którzy zadrwili z ludzi jak nikt inny.

    OdpowiedzUsuń
  53. Marcin Ís

    A czy myśli Pan, że mnie jest z tym łatwo?

    Wielokrotnie, także na tym blogu, zastanawiałam się, czy nie lepiej by mi było żyć w błogiej nieświadomości i "pozytywnym myśleniu" - jak 90% moich rodaków. Nigdy mi się to specjalnie nie udawało, a po 2009, kiedy po raz pierwszy przeczytałam tekst Aleksandra Ściosa na S24, stało się wręcz niemożliwe. Zamach smoleński tylko to ugruntował.

    Od dziecka potrafię instynktownie odróżniać dobro od zła (taka przypadłość), mam też chyba wdrukowany swoisty "czujnik fałszu". Kiedy usiłuję go zignorować, "zagadać" - odzywa się ze zdwojoną siłą i sumienie nie pozwala mi wtedy ani milczeć, ani też - dla wygody lub świętego spokoju - przystać do obozu zwycięzców.

    Sumienie nie daje ucichnąć herbertowej kołatce...

    uderzam w deskę
    a ona podpowiada
    suchy poemat moralisty
    tak - tak
    nie - nie


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. Panie Aleksandrze. Zazdroszcze Panu gietkosci jezyka i stylu, oczytania.. Zabraklo mi w Pana artykule proby postawienia pytania co kryje sie za ta inscenizacja PO-PIS, twoch konurentow, wrogow czy przyjaciol.
    To co pokazuja w telewizji zdecydowanie rozni sie od tego co rozgrywa sie na korytarzach ul.Wiejskiej. Uklad trwa i ma sie dobrze w urzedach, gminach, kosciolach.. Proces demoralizacji i oglupienia spoleczenstwa trwa..
    Moim zdaniem osrodek prawdziwej wladzy lezy poza parlamentem, poza PIS em i PO.
    Oczywiscie Jaroslaw Kaczynski jest aktorem co udowodnil i co bylo tak naprawde jedyna praca w jego zyciu. Decyzje odnosnie pozostawienia Tuska na stanowisku, podjal ktos inny.. Waszczykowski nie posprzatal w ministerstwie, i dalej na Schnepfa i inne konfitury w resorcie.. Bo nie mogl albo sie boi ? Pytania mozna stawiac w nieskonczonosc. Czekam kiedy kurtyna spadnie i zobaczymy lojalke Kaczynskiego innych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Do listy rzeczy, których zazdrości pan Autorowi, powinien pan koniecznie dołączyć umiejętność czytania ze zrozumieniem. O tajemnicach objawianych, "pańskim zdaniem" - A. Ścios pisze od 2008 r. Także w komentarzach pod tym tekstem. Natomiast wrzucanie tematu domniemanej "lojalki" J. Kaczyńskiego jest bardzo charakterystyczne dla pewnej grupy ludzi i pana dekonspiruje.


      Usuń
    2. Nienaleze do zadnej grupy i nie wiem co mialo by mnie dekonspirowac.Jesli broni Pani J
      Kaczynskiego to jest Pani wybor. Demokracja w wydaniu anno domini 2016 jest watla i slaba. J
      Kaczynski to kolega Pana Rzeplinskiego z jednego roku prawa.Znaja sie osobiscie przez 60
      lat i nie moga lub nie chca sie porozumiec

      Co do czytania ze zrozumieniem to nie mam z tym problemu. Teksty Pana Aleksandra to felietony polemiczne z chora rzeczywistoscia naszego biednego kraju. Czy Pan Aleksander wychowal sobie jakis uczniow, nastepcow, wielbicieli czytania ze zrozumieniem.

      Pani Urszulo, prosze prosze poczytac zyciorysy takich politykow jak J.Kaczynski i wylaczyc fjiltry. Jego ojciec wkladal na' malej sorbonie" elitarnej szkole dla wysokich funkcjonariuszy partyjnych. Brat spotykal sie w belwederze z funkcjonariuzami WSI m.in z Piotrem Polaszczykiem..
      Nie jest moim zadaniem udowadnianie czegokolwiek. Chcialbym zeby w Polsce bylo normalnie. Zeby byla chroniona wlasnosc prywatna, wolnosc slowa etc








      Usuń


  55. Panie Aleksandrze.

    Obawiałam się, że Pańskie obecne krytyczne teksty mogą być przyjmowane "za swoje" przez endokomunę, wszelkiej maści trzeciodrogowców, etc. Urbanoidów nie przewidziałam.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  56. W tym "spektaklu demokracji" PiS zapowiadał szumnie, jeszcze przed wyborami, "repolonizację" i "reindustrializację" gospodarki, sektora bankowego, ect.

    Dziś wicepremier, kandydat na wiceprezesa partii, a w przyszłości być może następca samego prezesa, Mateusz Morawiecki, na - nomen omen - 66 stronach swojego "Planu Morawieckiego", unika tych terminów jak ognia.
    A w sprawie kredytów frankowych bierze stronę banków, tak, jakby przeszedł chwilowo z bankowości do polityki tylko po to, aby obronić swoich pracodawców przed rozwiązaniami prawnymi rządu ws. przewalutowania kredytów we frankach.

    Rozczarowanie wyborców zmamionych "dobrą zmianą" rośnie, również w sferze ekonomicznej.

    Piszę o tym dlatego, że obserwując i oceniając osobę Mateusza Morawieckiego oraz jego obecną jak i przyszłą prawdopodobną karierę w PiS, można wyobrazić sobie, w jakim kierunku zmierzać będzie ta partia w przyszłości.

    Bankowy lobbysta na czele Prawa i Sprawiedliwości będzie kwintesencją "uczciwości", "pro obywatelskości" i "pro polskości" tej partii.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Iwono,

      Czy przypomina sobie Pani zaskakujące sojusze przedwyborcze PiS z banksterami, m.in z Konfederacją Lewiatan? (Mateusz Morawiecki to były przewodniczący Rady Nadzorczej "Lewiatana"). Albo "kontrowersyjną" nagrodę Człowieka Roku 2015 Forum Ekonomicznego w Krynicy (polskiego "Davos") dla Jarosława Kaczyńskiego?

      Interesująca lista nagrodzonych przez "Lewiatana" - tutaj.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Rzeczywiście, ciekawe grono pod linkiem. Człowiek Lewiatana na pewno tym ludziom nie pomoże:

      http://vod.tvp.pl/25390422/upolowani

      Po obejrzeniu tego filmu ciśnienie mi skoczyło...

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  57. Witam.Po przeczytaniu najnowszego zastrzyku ze skompresowanej prawdy 'Pogorzelisko' autorstwa pana W.Sumlińskiego można i zwątpić i jednocześnie mieć nadzieję. Pewne nowe dla mnie fakty,które ta publikacja opisuje,każą postawić wyraźne pytanie: jeśli to ma być "dobra zmiana" - to dlaczego,na co/na kogo i w jakich granicach czasowych ma nastąpić rozliczenie całego draństwa? Czy sentencja o sensie w trwaniu w ciągłej drodze ma oznaczać przekaz o wciąż jeszcze (oczywistej dla mnie) długiej drodze,gdy brak (jeszcze) sił na krótki bieg? Mam wrażenie,że na obecną chwilę czas się kończy jednak kompromitacją "dobrej zmiany". Intuicyjnie wyczuwam ostrzeżenie płynące z połączenia treści wszystkich trzech rozdziałów 'Pogorzeliska' z treścią przekazywaną przez blog 'Bezdekretu'. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  58. Niedawno Ktoś z "dobrej zmiany" zadeklarował: "Nikomu nie odbiera się wolności słowa.Tę wolność się przywraca większości narodu,która była tego pozbawiona". Uważam,że środowisko PAD & MSPG Z.Ziobro,wyposażeni przecież w swoje prerogatywy prawa/sprawiedliwości i ochrony rodzin, powinno to udowodnić 24.05.2016r obrońcom wartości,nękanym przez układ gdańskich burłaków [http://www.akcja-testament.pl/kolakowscy-przed-sadem].

    OdpowiedzUsuń
  59. Afera gruntowa to wynik kłótni w Rodzinie, czyli w GTW. Wtedy nazwijmy to grupa X wygrała, a grupa Y przegrała. Teraz, dzięki aferze tasmowj do gry wróciła grupa Y. Rozliczenia będą, ale tylko wobec ludzi wspierających grupę X i pewnego biznesmena. Jak to zrobiono? to jaszczur09 bardzo dobrze to opisal. Co do dalszych losów Polski to odsyłam do artykułu ,,Korporacja Rossija,, chyba z 2011 roku

    OdpowiedzUsuń
  60. Szanowni Państwo,

    Najmocniej przepraszam stałych Czytelników bezdekretu za dyskomfort związany z lekturą niektórych "komentarzy" i za obecność treści, które nie powinny znaleźć się w tym miejscu.
    Od wielu lat staram się prowadzić blog w ten sposób,by nie pojawiały się tu dezinformacje, łgarstwa lub esbeckie "wrzutki". Dość ich w tzw.wolnych mediach i na "prawicowych" forach internetowych.
    Nie dopuszczam również do głosu klasycznych idiotów, ćwierćinteligentów ani zadaniowanych funkcjonariuszy.
    Nie ma tu miejsca dla teoretyków spisku żydo-masońskiego, wyznawców endokomuny i narodowych bolszewików, dla sierot po Urbanie, esbeckich prowokatorów lub zwolenników "trzeciej drogi".
    Nie mam czasu ani ochoty, by prowadzić polemiki na poziomie uwłaczającym ludziom rozumnym. Nie uważam też za konieczne objaśniania rzeczy oczywistych.
    To kwestia zasad, higieny psychicznej oraz szacunku wobec gości i przyjaciół bezdekretu.


    Chcę więc wyraźnie podkreślić, że od tej chwili wszelkie brednie o "wspólnych posiedzeniach rządów polskiego i izraelskiego z ojcowskim nadzorem Amerykanów" itp. rewelacje, których autorzy węszą spiski żydowsko-amerykańskie, będą stąd natychmiast usuwane i nie doczekają się odpowiedzi.
    Będę również kasował "komentarze" w stylu zaprezentowanym przez pana "Kowalski Jaroslaw". Nie ma tu miejsca na niewybredne insynuacje ani na łgarstwa powielane na forach Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa itp. organizacji.
    Nie interesuje mnie - co o takich praktykach pomyślą autorzy takich wypowiedzi. Będę ich usilnie zniechęcał do odwiedzania mojego bloga i dbał, by nie zaśmiecali tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  61. Brawo Panie Aleksandze! Juz myslalem, ze pozwala Pan na tego rodzaju zuchwalosci z ICH strony.
    M. Lappalainen

    OdpowiedzUsuń
  62. Dobry tekst (wywiad z Jarosławem Guzy).
    http://wpolityce.pl/polityka/293710-guzy-sprawa-tk-jest-tylko-pretekstem-do-ingerowania-ke-w-sprawy-ktore-sa-wylaczna-domena-suwerennych-polskich-organow-panstwa-nasz-wywiad?strona=1

    OdpowiedzUsuń
  63. Panie Aleksandrze! Zdecydowanie przecenia Pan Polaków. Pan naprawdę wierzy, że większość głosującego Narodu wybrało PiS kierując się iście patriotycznymi, szlachetnymi pobudkami? Pan sądzi, że większość ma jakiekolwiek pojęcie co to jest ''afera marszałkowa''??? Większość nie słyszała o Sumlińskim a skrót WSI dla nich oznacza wieś... Większość myśli niestety w kategoriach ''500 +''. Ludzie o polityce nie mają bladego pojęcia. Wierzą w to co mówi TV. Taka jest naga prawda. W społeczeństwie świadomym gangster i bandyta nigdy nie zostałby prezydentem! Zgadzam się z Panem, że PiS zawodzi choć ja nie liczyłem na zbyt wiele z ich strony. Dla mnie oni są mniejszym złem i nic ponadto. Jeśli: 1. Aneks zostaje odtajniony 2. Zbiór zastrzeżony IPN także 3. Komorowski stanie przed prokuratorem i dostanie cele obok Lichockiego - zagłosuję na nich za niecałe cztery lata. Nie wierzę w to. W znacznej mierze jesteśmy niestety ziemkiewiczowskim Polactwem. Przykro mi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  64. Panie Aleksandrze

    Przed chwilą dokonałam pobieżnego przeglądu internetu. Z uwagi na późną porę sygnalizuję dwie symptomatyczne sprawy:

    1. Ambasador Schnepf - po nowojorskim spektaklu z sędzią Rzeplińskim powinien być w trybie natychmiastowym wezwany do Warszawy i dyscyplinarnie zwolniony z MSZ. Czy kierownictwo partii i rządu nadal będzie czekać do końca kadencji ambasadora - albo, jak ktoś napisał na Pańskim tt - zwolnią go dzień po szczycie NATO? Pewnie ten ktoś nie zauważył, że min. "NIE ZABIJAJCIE NAS" Waszczykowski właśnie przyklepał zgodę na rozmowy konsultacyjne Rosja-NATO przed szczytem. Czyli wszystko pod kontrolą.

    2. Red. W.Sumliński w TVP INFO - dziennikarz zakrzyczany w studio przez posła PO przy niepojętej bierności prowadzącego.

    https://www.youtube.com/watch?v=KPgXGvFLsRY

    Warto obejrzeć, a potem przeczytać komentarze pod nagraniem. Emocje widowni w studio i widzów TVP INFO - nolens-volens(?) - zostały przekierowane na cyrkową wojnę z PO, z KOD-em, czy kto tam jeszcze występuje aktualnie w charakterze "wroga". Prawdziwa groza, o której usiłował opowiedzieć Sumliński - związki Komorowskiego z WSI oraz bezpośrednie konszachty rezydenta z Moskwą, UMYKAJĄ zarówno publiczności w studio jak i oglądających program red. Pawlickiego. Słowem: wentyl. Szanujące się państwo, po tym co powiedział publicznie Sumliński (14 maja) powinno natychmiast zamknąć Bondaryka, a nie urządzać pokazówkę z Piskorskim.

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Państwo dziennikarstwo z "naszych mediów" (niektórzy już na etatach w Sejmie) nadal zawzięcie tropi "wpadki" Petru, tak jak kiedyś wyłapywało "wpadki" Komorowskiego. I zachłystuje się idiotką, która podarła kartkę papieru z projektem ustawy "o suwerenności". Znów pokazują nam potłuczone skorupki, a słonia w składzie porcelany jak nie widzieli, tak nie widzą.

    OdpowiedzUsuń
  65. Tzw. "dobra zmiana" ograniczona jest czymś w rodzaju kagańca, zoną, do której nawet zbliżyć się nie wolno. NIELZJA!!!

    OdpowiedzUsuń